figa33
06.06.11, 10:19
Moja córka wkroczyła właśnie w tzw ciężki okres. I pewnie napiszecie, że w tym wieku to normalne (2 lata). Cóż, wiem.. Ale nie mam już siły i nie wiem co z tym fantem zrobić.
Córka uwielbia wszelkiego rodzaju place zabaw, piaskownice i inne tego typu atrakcje, jak każde dziecko. No i super. Siedzę z nią czasem naprawdę długo, w nadziei że się sama zmęczy i będzie miała dosyć. Ale nigdy nie ma. A wszelkie próby powrotu do domu lub po prostu wyjścia z placu zabaw kończą się niestety mega histerią słyszalną w promieniu kilometra

Próbuję jakoś zaciekawić, obiecuję że pokażę jej coś fajnego, że gdzieś indziej pójdziemy, zobaczymy itp. Nic nie działa. Kończy się w ekstremalnych przypadkach leżeniem na ziemi i rykiem. Wszyscy dookoła oczywiście gapią się z politowaniem a ja płonę ze wstydu że nie potrafię zapanować nad sytuacją

W efekcie zaczynam omijać place zabaw, co jest pewnie najgłupszym rozwiązaniem.
Mąż i mama twierdzą, że żadne inne dziecko sie tak nie zachowuje na placu zabaw, co może nawet jest prawdą a ja zaczynam się zastanawiać, czy i gdzie popełniłam pierwsze błędy wychowawcze..