Zaczęłam omijać place zabaw...

06.06.11, 10:19
Moja córka wkroczyła właśnie w tzw ciężki okres. I pewnie napiszecie, że w tym wieku to normalne (2 lata). Cóż, wiem.. Ale nie mam już siły i nie wiem co z tym fantem zrobić.
Córka uwielbia wszelkiego rodzaju place zabaw, piaskownice i inne tego typu atrakcje, jak każde dziecko. No i super. Siedzę z nią czasem naprawdę długo, w nadziei że się sama zmęczy i będzie miała dosyć. Ale nigdy nie ma. A wszelkie próby powrotu do domu lub po prostu wyjścia z placu zabaw kończą się niestety mega histerią słyszalną w promieniu kilometra sad
Próbuję jakoś zaciekawić, obiecuję że pokażę jej coś fajnego, że gdzieś indziej pójdziemy, zobaczymy itp. Nic nie działa. Kończy się w ekstremalnych przypadkach leżeniem na ziemi i rykiem. Wszyscy dookoła oczywiście gapią się z politowaniem a ja płonę ze wstydu że nie potrafię zapanować nad sytuacją sad
W efekcie zaczynam omijać place zabaw, co jest pewnie najgłupszym rozwiązaniem.
Mąż i mama twierdzą, że żadne inne dziecko sie tak nie zachowuje na placu zabaw, co może nawet jest prawdą a ja zaczynam się zastanawiać, czy i gdzie popełniłam pierwsze błędy wychowawcze..
    • dziub_dziubasek Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 10:30
      Norma. Mojemu 5 latkowi ostatnio też zdarzyła się histeria z powodu wyjścia z placu zabaw.
      Ja generalnie swoim zapowiadałam, że np. za 5 minut wychodzimy, powtarzałam to potem jeszcze chwilkę przed wyjściem, po czym zaczynałam zbierać nasze graty informując kolejny raz że już idziemy. Zwykle działało, czasem jeszcze "naciągali" mnie na ostatni zjazd na zjeżdżalni itp., ale zwykle wychodzili bez problemu. Młodszą tez mi się zdarzyło wynosić ryczącą. Też w takich chwilach mam wrażenie, ze tylko moi się tak zachowywali, ale jak poobserwowalam inne dzieci to większość tak ma w pewnym momencie.
      A co do spojrzeń innych osób to ja generalnie mam je w doopie. Kiedyś jak holowałam wyjącego 2,5 latka sama będąc w 8 m-cu ciąży to zauważyłam , że ludzie się raczej przyjaxnie i współczująco usmiechali, nie zauwazyłam politowania czy oburzenia.
    • krolowanocy Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 10:37
      oczywiście, że najgłupszym, a mama i mąż to g..o widzieli i wiedzą o dzieciach.
      idź na plac zabaw, powiedz jak będziecie musiały iść, że za chwilę idziecie, a potem nie przekupuj, nie proś, nie strasz, nie zaciekawiaj, nie błagaj, tylko po prostu, dziecko za rękę/po pachę i idziecie. spokojnie, ale stanowczo mówisz: musimy już iść, jutro wrócimy i tyle.
    • mikams75 Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 10:38
      najwiekszym bledem jest to ploniecie ze wstydu. Dziecko jak dziecko, wiekszosc ma taki etap.
      Oznajmiasz dziecku, ze jeszcze 3 babki czy 3 zjazdy na zjezdzalni i idziecie ew. wynosisz wierzgajacego dzieciaka. Obiecujesz, ze jutro znowu tu przyjdziecie.
      Nie szalej tez z nadmiarem obietnic, bo dzieciak glupieje np.:
      - idziemy do domu, obejrzysz bajke
      - nie, nie, nie, nie chce bajki!
      - obejrzymy psa w budzie po drodze
      - nie, nie nie, nie lubie psa
      - choc wreszcie, dam ci w domu banana
      - bleeee, nie chce banana
      itd.
      jedna obietnica wystarczy, wynosisz mimo protestow a jak sie uspokoi to dostaje to co obiecalas
    • ewa_mama_jasia Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 10:39
      A sprecyzuj, co znaczy "długo"? Godzina, czy cztery? Bo może faktycznie warto córkę raz przetrzymać aż będzie miała dość? Nawet jeśli będą to cztery godziny. I może potem będzie wychodziła chętniej, bo już potrzeba zabawy będzie zaspokojona.
      • ylunia78 Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 10:51
        To chyba normalne takie zachowanie dziecka.Mój 4latek chociaż wie,że na nast dzień też przyjdziemy na plac zabaw potrafi zrobić scenę,jak chcę wracać do domu.Ja na placu zabaw jestem z dziećmi ok 2h(po południu)czasami 3h.
        A to,ze się ktoś patrzy z politowaniem to rodzicom się wydaje.Nie twoje dziecko pierwsze i nie ostatnie histeryzuje przez powrotem do domu.
        Po prostu zbierasz zabawki,dziecko na ręce i idziesz do domu.Tyle.
      • figa33 Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 15:37
        ewa_mama_jasia napisała:

        > A sprecyzuj, co znaczy "długo"? Godzina, czy cztery? Bo może faktycznie warto c
        > órkę raz przetrzymać aż będzie miała dość? Nawet jeśli będą to cztery godziny.
        > I może potem będzie wychodziła chętniej, bo już potrzeba zabawy będzie zaspokoj
        > ona.

        No raczej bardziej godzina bo niestety codziennie wracam do domu koło 18:30 z pracy, tak więc to z babcią czy tatą wychodzi częściej i na dłużej w praktyce. Na dodatek co 2 weekend mam studia więc czasu dziecku poświęcam naparwdę mało sad Dlatego zastanawiałam się, czy już i gdzie popełniam jakiś błąd (którym na pewno jest zbyt mało czasu jaki poświęcam córce, ale nie mam innego wyboru za bardzo).

        Co do głupich spojrzeń innych, generalnie mnie to nie rusza chociaż czasem dziwnie się z tym czuję, ale wiem że po prostu trzeba się uodpornić...
        • nastoletnia-mama Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 07.06.11, 07:22
          Skoro spędzasz tak mało czasu z dzieckiem, to po co ten plac zabaw? Pewnie tam wybawi się już z tatą czy babcią, a Ty zabierz małą na spokojny spacer, do parku czy gdzieś, posłuchajcie ptaków, pozbierajcie szyszki, róbcie coś razem. Zawsze można zrobić jakiś piknik, nawet na pobliskim trawniku, przynajmniej będzie to czas który faktycznie z dzieckiem. Po co ma Cię kojarzyć ona z osobą, która psuje jej zabawę na placu zabaw?
          Ja gdy wychodzę na plac to faktycznie na 4-5 godzin, wtedy tam też młody je itd. jeśli wiem, że nie chce mi się iść w tą gorączkę, w ten nagrzany piach to wybieram właśnie park, idę nad rzekę, biorę też nieraz psa na spacer, żeby razem pobiegali smile
    • ciociacesia duzo dzieci sie tak zachowuje 06.06.11, 10:48
      uprzedzaj wczesniej ze niedlugo bedziecie musieli isc. kiedy czas sie zbliza przypominaj - jeszcze 2 zjazdy ze zjezdzalini i idziemy. mozesz byc elastyczna i zgodzic sie na jeszcze jeden zjazd albo po zjezdzie na jeszcze cos tam. albo powiedziec ze zostalo wam tylko 5 minut i zeby wybrala czy chce sie w tym czasie pochustac pozjezdzac czy co tam jeszcze. u nas dlugo dzialalo
    • budzik11 Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 10:56
      W ten sposób przestaniesz chodzić gdziekolwiek - do sklepu też przestaniesz chodzić, bo jak dziecko będzie coś chciało, a ty nie kupisz , to będzie histeria i rzucanie się na podłogę. I w ten sposób 1. ty staniesz się zakładnikiem własnego dziecka 2. dziecko będzie jeszcze bardziej uciążliwe, jeśli nie pozwolisz mus ię wybawić i wyżyć na placu zabaw. Błędem jest uleganie histerii w sensie że przestajesz coś robić żeby jej uniknąć. Jak dziecko wrzeszczy i rzuca się, możesz 1. wziąć je po prostu i włożyć do wózka/pod pachę i opuścić plac zabaw (ale na spokojnie, bez krzyku) 2. kucnąć przy dziecku rzucającym się po ziemi i spokojnie przeczekać aż mu przejdzie, nie zwracając uwagi na ludzi. Jak dziecko zobaczy kilka razy, że jego histeria prowadzi donikąd - przestanie ją wykorzystywać. Zamiast obiecywać dziecku cuda na kiju - po prostu wyjdź z placu zabaw/przeczekaj z dzieckiem histerię.
    • karro80 Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 11:53
      Wiesz, co u nas większośc dzieci idzie z rykiem do domu, akurat się pytają co my robimy, że młoda idzie od razu(ale myśmy rok temu też to mieli, więc prawie każdego trafia kiedyśwink) - myśmy rozwiązali sprawę w jeden sposób, ale u nas są zaprzyjaźnieni w większości rodzice.
      Idziemy wszyscy razem - jak ktoś idzie na obiad to zwykle reszta się też zbiera i umawiamy się za jakiś czas, to samo wieczorem - tj żeby choć 1-2 dzieci jeszcze szła do domu - ryki są mniejsze i krótsze.
      A jak nie pomaga to stosować standard - ze 2-3 razy zakomunikować dzieciu, że niedługo się zbieramy, żeby się do małego łebka wgrało, opracować jakiś rytuał pożeganlny -zbieranie zabawek, może dzieci pomachają, może dziecko poda każdemu rękę itp - u nas to pomagało rok temu(młoda dziś 3 latka)aaa i ważne - dziecko jeśli są takie problemy nie może być bardzo zmęczone odchodząc z placu zabaw - najlepiej z początku robić krótsze wypady, zeby zmęczenie nie nakladało się jeszcze na histerię, bo będzie trudniej.

      I masz rację to jest normalnesmile I najlepsze co możesz zrobić to olać wstyd jak wrzeszczy i się wyluzować(poczekać - im bardziej Ty jesteś spięta tym dłuższa będzie histeria) - ludzie mają milion i jednen powodów dla którego mogą nam obrobić dooopęwink nie koniecznie wrzeszczące dzieci.
    • analist73 Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 11:53
      Żadne inne dziecko nie zachowuje się tak na placu zabaw, dopóki nie musi z niego wyjść smile. Ja z moimi uparciuchami ustalałam że na plac zabaw będziemy tyle i tyle. Kilka minut przed wyjściem mówiłam że za chwile idziemy, ustaliśmy np. że jest to 3 zjazdy, 4 babki itd... Po czym wychodziliśmy, za rękę z wyjącym dzieckiem, z dzieckiem krzyczącym "mama nie, nie", z wyjącym dzieckiem pod pachą itd.. Po paru razach wrzaski się skończyły, choć narzekanie nie.
    • namrata86 Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 13:07
      Wiesz co...nie przejmuj się smile mój 2-letni synek zawsze strasznie się wydziera i rzuca gdy wychodzimy z placu zabaw. Dziś oczywiście było to samo. Szczerze napisawszy już się przyzwyczaiłam. Biorę go na ręce, wkładam niestety siłą do wózka, daje picie, myję mu ręce i dopiero wychodzimy z placu. Oczywiście wszystkie matki i ojcowie się na nas gapią, ale ich dzieci wychodzą z placu zabaw w podobny mniej lub bardziej intensywny sposób. Więc wierz mi, nie jesteś sama! smile A ja mam zamiar nadal chodzić na wszystkie place zabaw, zmieniamy je często, by się małemu nie nudziło. A co mamy robić innego? Mój synek jest jeszcze z takich maluchów które kompletnie się nie słuchają, słucha tylko wtedy gdy mu coś pasuje, a wiadomo,że zakończenie zabawy nikomu się nie spodoba, a on sam nie pomyśli o jedzeniu i o tym,że jeszcze trochę i uśnie na stojąco. Niech się inni na Ciebie patrzą, mów do dziecka spokojnie i nie rób z sytuacji wielkiej sprawy i będzie ok.

      Powodzenia smile
    • mag_pie Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 13:31
      Normalne zachowanie. Moja ma 3,5 i dopiero teraz udaje nam sie jakoś 'dogadać" w kwestii wyjścia z placu zabaw ale po drodze zawsze coś wymysli nowego.
      Wstydzić sie nie masz czego , im szybciej sie nauczysz olewać ludzi tym lepiej Ci będzie w życiu.
      Moja tez nie raz leżała plackiem na chodniku, śmieliśmy się z mężem ze to obrońca krzyżasmile
      Jak jest zimno to pod pache i do domu a latem niech sobie leży. Wypłacze się ogranie i wrócicie do domu. Najgorsze co możesz robić to kierować sie wstydem . To jest małe dziecko i musi się nauczyć radzenia z emocjami. Narazie umie płakać i lezeć na chodniku. No to niech tak robi. z czasem wymysli inne metody smile
    • joshima Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 15:38
      figa33 napisała:

      > Mąż i mama twierdzą, że żadne inne dziecko sie tak nie zachowuje na placu zabaw
      Z całą pewnością się mylą. Wystarczy poczytać to forum. A co do meritum. A próbowałaś odpowiednio wcześniej przypominać dziecku, że za 10 minut koniec zabawy?

      > , co może nawet jest prawdą a ja zaczynam się zastanawiać, czy i gdzie popełnił
      > am pierwsze błędy wychowawcze..
      W najgorszym razie popełniasz jeden błąd. Oczekujesz, że uda Ci się przetrwać jakoś i uniknąć złości i frustracji u dziecka. Nie da się tongue_out
      • joshima Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 15:44
        Przypomniało mi się. Może niektórzy uznają to za głupie, ale kiedy moje dziecko przyklei sie do jakiejś zabawki (zjeżdżalnia, piaskownica itp) na placu zabaw i nie chce wyjść to mówię mu: pożegnaj się ładnie z piaskownicą, poproś, żeby tu na Ciebie poczekała i obiecaj jej, że jutro do niej przyjdziesz.
        • gupia_rzona Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 16:34
          też to robię big_grin
          Zrób zjeżdżalni "pa pa, jutro wrócimy" mówię - i działa!
          dziecko robi pa pa, trochę czasem popłakując, ale widzę, że się z tym godzi. Tylko jej żal po prostu. Wtedy wystarczy zwykłe buzi i wspólne np. rysowanie w domu, żeby już nie żałowała smile
        • figa33 Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 16:58
          Dziewczyny, dzięki za pomysły na pożegnanie się z placem zabaw smile Dziś przetestuję smile

          Obiecanki związane z domem, typu pyszna kolacja czy kąpiel chwilowo nie zadziałają, ponieważ w ramach buntu 2 latka wszystko jest aktualnie na NIE smile
          • gupia_rzona Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 21:43
            spróbuj smile ja sama często-gęsto dziwnie się czuję machając na pożegnanie huśtawkom, ale widzę, że póki co histeria mniejsza. Ba! nawet jakieś zrozumienie tematu widze po drugiej stronie (oczywiście takie proste, dziecięce) Bo też mi się nie raz zdarzało wynosić dziecko wrzeszczące, wijące się a nawet gryzące mnie z placu zabaw tongue_out
            • joshima Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 22:27
              U nas istotnym elementem jest przekonanie dziecka, że ta huśtawka, czy piaskownica poczeka na nie do następnego dnia. Mała dosłownie mówi: poczekaj tu, jutro przyjdę do Ciebie.
    • mama-ola Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 15:56
      Nie Ty pierwsza, nie ostatnia wynosisz dziecko siłą smile Ja już wynosiłam i z placu zabaw i z innego miejsca. Jak dziecku dobrze, to nie chce się ruszać, imho żaden błąd wychowawczy za tym nie stoi. Jeśli tylko mogę, to coś dziecku obiecuję. Można to nazwać przekupstwem, co mi tam. Dziecko się musi cieszyć, że np. idzie do domu. Więc mówię "idziemy na pyszną kolacyjkę" albo bardziej konkretnie: że na czekoladowe kulki z mlekiem, albo że idziemy się pluskać pod prysznic.
    • schere Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 17:21
      E tam, wcale nie patrzą z politowaniem, raczej ze zrozumieniem. Wszyscy rodzice mają za sobą histerię dziecka (a niektórzy biedacy przed sobą wink).
      Histerię trzeba przeczekać, to trudne zadanie i ćwiczenie.....
      Możesz też przeznaczyć sobie trochę więcej czasu i tak zmęczyć "przeciwnika", że z przyjemnością pójdzie do domu.
      A, są jeszcze "babcie dobre rady" których dzieci NIGDY tak się nie zachowywały. Nie, bo były bite bez żadnych wyrzutów sumienia.
    • mikams75 Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 17:27
      dodam jesczze metode jaka zastosowalam przy bajkach - corka nie mogla sie oderwac od bajek i mimo ostrzezen urzadzala cyrk, jak byl koniec. Mialam juz tak dosc tych awantur o bajki, ze podobnie jak ty, stwierdzilam, ze nie bede wcale wlaczac. Wytlumaczylam, ze jak bedzie sie awanturowac na koniec, to na drugi dzien nie bedzie wcale ogladac. Jak zrobi bajce papa i wylaczymy, to jutro znowu wlaczymy. Jeden dzien byla kara. Pozniej potrafila w spokoju skonczyc ogladanie.
    • famp-komp Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 18:08
      Chyba każda z nas ma tego typu przejścia. U mnie na synka (2,7) działa sposób "na budzik". Wcześniej mówiłam mu, że dorośli, żeby pamiętać o ważnych sprawach, mają w telefonie przypominanie. I teraz ustawiam w komórce alarm na godzinę, powiedzmy 13 (wychodzę z dziećmi przed południem). Kiedy zadzwoni - pokazuję dziecku, które wie, że czas do domu - bo "pika". Dzięki temu nie muszę wynosić (pchając brzuchem wózek). Pozdrawiam!
    • ola33333 Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 18:56
      bez przesady, wrzeszczy co drugie dziecko w tym wieku przy wyjsciu z placu zabaw. Dzieciaka wynosisz, ewentualnie wsadzasz do wozka i juz.. To nie jest zaden powod zeby rezygnowac z chodzenia na place zabaw smile
      • domi_33 Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 06.06.11, 19:26
        mój synek też jest wczesnym dwulatkiem. i też zakochanym w placach zabaw, bawiliśmy się na nich mroźną zimą (jak było fajnie) i bawimy się i teraz. na placu bywamy dziennie rano około trzech godzin (na więcej nie mam siły, mózg mi się gotuje) a popołudniu z tatą jeszcze z godzinę, dwie. no i też mam często problem z opuszczaniem placu zabaw, ale po prostu to olewam. nie zdarza się to zawsze, czasami już mu się po prostu znudzi. ale dziś miałam cyrk, całkowicie go zignorowałam. powiedziałam, że jest już za ciepło, że dzieci idą do domków, że popluskamy się w baseniku na balkonie a ten nadal płacze. no ale jak nie miał poklasku w końcu mu się znudziło. ja to mam problem, że mój to nie usiedzi nigdzie dłużej niż około 5 minut (ani w piaskownicy ani na huśtawce) więc latam za nim wszędzie. nic a nic nie posiedzę. uncertain ale nie omijam placów zabaw bo co niby miałabym z nim robić? on zaraz po wyjściu z domu mówi 'ojabaw' co oznacza plac zabaw. moje dziecko wybitnie mało spacerowe się zrobiło. plac zabaw i koniec. nie ma innej opcji. uncertain
    • myelegans Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 07.06.11, 01:17
      Mialam DO-KLA-DNIE to samo z moim synem, codzienne wyjscie na plac zabaw konczylo sie przynoszeniem wierzgajacego i wrzeszczacego dziecka do domu. Probowalam wziac na przetrzymanie czyli "az padnie" bylo juz ciemno po 21, dziecko ani myslalo o powrocie i powrot byl jeszcze gorszy, bo juz byl przemeczony i jechal na adrenalinie.
      Ja mimo wszystko wychodzialm, nie przejmowalam sie co inni mysla. No i w bloku wszyscy wiedzieli, ze moje dziecko wraca na kolacje.
      Po jakims czasie przechodzi, mozna przekupic itp. Dwulatki (niektore) juz tak maja i Tobie taki egzemplarz sie trafil.
      powodzenia i cierpliwosci.
    • mgla_jedwabna Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 07.06.11, 02:52
      A może to taka reakcja ze zmęczenia i nadmiaru wrażeń? Próbowałaś kiedyś zabrać ją z placu zabaw po krótkiej zabawie, jeszcze nie zmęczoną? Spróbuj kiedyś zabrać dzieciątko w pełni sił, np. w celu przebazowania na jeszcze fajniejszy plac zabaw.

      wszelkie próby powrotu do domu lub po prostu wyjścia z placu zabaw kończą się niestety mega
      histerią słyszalną w promieniu kilometra sad


      E tam, wszyscy w okolicy wiedzą, że skoro to plac zabaw, to wiecznie jakiś dzieciak wyje, nikt sobie z tego nic nie robi. Jeśli widzisz jakieś "politowanie" to raczej chyba zwykłe ludzkie współczucie, coś z gatunku "biedna mamuśka, daje jej młoda popalić, oj daje" - taka życzliwość.
    • blue_romka Re: Zaczęłam omijać place zabaw... 08.06.11, 13:27
      Po pierwsze to naprawdę normalne. Po drugie, mnie się wydaje, że akurat na placu zabaw wiele osób Cię rozumie i prawdopodobnie te spojrzenia z politowaniem są tylko w Twojej wyobraźni. (nasz 2-latek leżał i wył kiedyś jak musieliśmy już wyjść z ZOO. Był bezpieczny, więc czekaliśmy aż mu przejdzie. Starsza pani powiedziała "Bardzo dobrze, nie ustępować", ludzie generalnie się uśmiechali przyjaźnie). Niezależnie od tego, to Ty musisz wychować swoje dziecko. Nie wstydź się być konsekwentną.
Pełna wersja