Karmienie o lekkim zabarwieniu makabrycznym;)

12.05.04, 11:57
Moja Gabrysia ma 2 latka i 5 mies i jest notorycznym niejadkiem. Drugie
sniadanie w postaci drożdżówki zwykle je na spacerku bo cos ja zainteresuje i
wtedy buła lepiej wchodzi. No wiec wczoraj była na spacerku z babcią,która ma
bzika na punkcie zjedzonych przez dziecko posilkow. Kiedy szlam do sklepu
spotkalam corcie z babcia przy ścieżce w parku. Moje dziecko jadło i skakało
wokół czegoś radosnie. "Popatrz mamusiu tu jest czarna zabka. Ona śpi na
trawce żeby jej rower nie przejechal. O zobacz mucha jej na glowie siadła"
Wyobraźcie sobie ze babcia która najbardziej na świecie brzydzi się żab
karmiła dziecko "na zdechłą żabkę"
Czy wam sie tez zdarzaja obrzydlistwa przy karmieniu?
Ania
    • kapy1 Re: karmienie: Monty Pyton? 12.05.04, 13:50
      Nie obrzydliwe. Groteska, a właściwie już absurd.
      Moja lekarka pediatra opisała mi kiedyś swoją wizytę u chorego dziecka.
      Ponieważ nikt, pomimo pukania, nie otwierał drzwi, weszła do mieszkania i
      zastała taki widok:
      - dziecko siedziało w krzesełku do karmienia zaopatrzone w gigant - śliniak
      - tatuś trzymał mocno rączki dziecka, chroniąc okolicę przed zapaćkaniem
      zmiksowaną zupką, i recytował: za mamusię, za tatusia...
      - mamusia usiłowała wpychać łyżkę w zaciśnięte usteczka
      - dziadek, stojący naprzeciw wnuczka robił miny, eksponując język i marne
      resztki uzębienia
      - a babcia... miała w ręku tamburyn, którym ochoczo potrząsała.

      Lekarka dostała ataku śmiechu...
      A ja po tej opowieści postanowiłam nigdy nie zmuszać swoich do jedzenia. Będą
      głodne - zjedzą. Metoda się sprawdziła, obydwójka nigdy nie należała do
      niejadków, wręcz przeciwnie, czasami trzeba ich stopować, a i nowe smaki witają
      chętnie.
      • cz.wrona Re: karmienie: Monty Pyton? 12.05.04, 15:15
        Hahahahahah!!!!!!!!!!!!!!! Super historia!
        A tytuł wątku też fajny. Ja dopiero stoję przed takimi problemami- lub nie wink
      • praktycznyprzewodnik Re: karmienie: Monty Pyton? 12.05.04, 16:35
        Mojego chrzesniaka karmiona na nocniku, nocnik na stolika, dziadzius i babcia
        wyprawiali psotki, smieszki i hopki, a dziecko pluło zupka na prawo i lewo !
        • ewa2233 Re: karmienie: Monty Pyton? 13.05.04, 10:18
          Mój mąż gdy był mały, był strasznym chudzielcem - niejadkiem.
          Mama jednak zawsze "wciskała" mu coś do jedzenia.
          Pewnego dnia z dzieciakiem został tatuś i postanowił zastosować metodę:
          zgłodnieje, to zje.
          Dziecko "wypuściło się" więc na rowerek - wiadomo ruch dobrze robi na apetyt.
          Oczywiście bez śniadania.
          Gdy zbliżała się pora drugiego śniadania tatuś woła: zjesz coś ?
          maluch: nie ! Nie jestem głodny!
          w porze obiadu:
          T: jesteś głodny?
          maluch: nie!!!
          W porze podwieczorku:
          T: jesteś głodny?
          maluch : nie !!!
          W porze kolacji tatuś zgarnął dzieciaka z podwórka i WMUSIŁ jedzenie .
          smile))
          • jola_ep Re: karmienie: Monty Pyton? 13.05.04, 14:05
            ewa2233 napisała:

            >> W porze kolacji tatuś zgarnął dzieciaka z podwórka i WMUSIŁ jedzenie .

            Są możliwe dwa rozwiązania:
            - dziecko było chore (np. anemia)
            - tak było przyzwyczajone do wmuszania, że zatraciło naturalne odruchy. Może
            tatuś za szybko się poddał?

            Mój bardzo-mało-jadający synek, gdy miał dwa latka złapał wirusa żołądkowego.
            Prarę dni nie jadł, potem symbolicznie (marchwianka). Chorował dość długo. Po
            wyzdrowieniu nabrał takiego aptetytu, że myślałam, że mi ktoś dziecko
            podmienił wink Byliśmy na wakacjach. Zjadał obiad u jednej babci, potem
            jechaliśmy (on w foteliku rowerowym) do drugiej babci (5 minut jazdy). Jeszcze
            nie wszedł do domu babci, a już krzyczał, że głodny i chce jeść wink)) (oj,
            babci żałowała wnuka, że go tak głodzą wink ). A po dwóch dniach mu przeszło i
            znów jadł malutko.

            Pozdrawiam
            Jola
    • anek.anek Re: Karmienie o lekkim zabarwieniu makabrycznym;) 13.05.04, 12:35
      A mojego "niemężą" babcia brała na jedną rekę, w drugą obiadek i wychodziła na
      klatkę schodową, bo mały Robuś najbardziej lucił jeść patrząć na liczniki od
      prądu. Więc dziadek stał obook włącznika światła i włączał/wyłączał, żeby się
      szybciej/wolniej kręcił licznik. A jak była zima, to oczywiście trzeba było
      dziecko w kurtkę ubrać.
      Ale ci dorośli to mają pomysły....Babcie w szczególności.
      A mój synek jak nie chce jeść, to mu po prostu sprzątam sprzed nosa michę i
      jeśc nie musi. To chyba najlepszy sposób.
      • verdana Re: Karmienie o lekkim zabarwieniu makabrycznym;) 13.05.04, 15:09
        Uwazam zmuszanie dzieci do jedzenia za jeden z bardziej wyrafinowanych sposobów
        znęcania się. Wystarczy sobie wyobrazić, ze ktoś osobe dorosło zmusza do
        jedzenia, wpychając cokolwiek na siłę i już jesteśmy blisko sprawy karnej...
        Stosowałam stara metodę Korczaka. Wezwany przed wojną do kuzynk mojej matki,
        chudej jak patyk, która potrafiła kilka dni nie zmuszana nic nie jeść, zbadał
        dokładnie dziecko. Potem rzekł krótko "Będzie głodna, będzie żarła, należy sie
        100 zł" (wtedy - majatek). I rzeczywiście -w czasie okupacji jakoś kłopotów nie
        było. I nie myślcie, ze nie miałam niejadka, miałam - czasem nie jadł 2 dni. I
        wyrósł 180 cm.
        • lizbetka Re:Do Verdany. 13.05.04, 17:37
          Werdana to nie jest takie proste jak piszesz .Jest grupa dzieci , które nie
          jedzą i nawet przegłodzone przez kilka dni nie chcą jeść .
          Moja Asia ma wielką niedowagę , potrafi bez żadnego powodu nie jeść nawet
          tydzień /! / , a badania które wykonaliśmy nic nie wykazały . Zaden lekarz nie
          umie powiedzieć dlaczego moja córka nie chce i nie lubi jeść . To że doszłyśmy
          do wagi 9 kg / Asia ma 2 lata / zawdzięcazm tylko i wyłącznie " wielkim
          podchodom " przy jedzeniu . Gdy sobie odpuszczam na zasadzie : zje gdy
          zgłodnieje to mała po paru dniach traci na wadze bo sama o jedzenie się nie
          upomni nawet przez kilka dni .
          Co innego dziecko , które z powodu swego widzimisię nie je przez kilka
          godzin , a co innego prawdziwy rasowy niejadek . I co innego niejadek z
          prawidłową wagą ciała a co innego dziecko z dużą niedowagą .
          lizbetka
          • verdana Re:Do Verdany. 13.05.04, 17:48
            A czy nie jest tak, ze niejadki same sobie tworzymy, wmuszając jedzenie w słabo
            jedzace dzieci? Mój syn też miał niedowagę, nie jadł całymi dniami, ale nigdy
            nie miał wstrętu do jedzenia. Wydaje mi się, ze zupełnie zdrowe dziecko powinno
            raczej lubić jeść, choćby tylko niektóre rzeczy.
            • lizbetka Re:Do Verdany. 13.05.04, 18:27
              To jeszcze raz ja . Verdano wydaje mi się że trochę uogólniasz. Ja w Asię
              nigdy jedzenia na siłę nie wmuszam - ona po prostu na siłę nie da się
              nakarmić . Ma silny odruch wymiotny , a poza tym gdy zjeść nie chce to nie
              otworzy buzi za nic w świecie .
              U nas jest tak że problemy z jedzeniem były od zawsze , tylko ja ich nie
              dostrzegałam - Asia jako noworodek ssała pierś rzadko w ciągu dnia , od
              początku robiła sobie przerwę na całą noc . Efektem były zmiejszające się
              przyrosty masy ciała , a gdy próbowałam ją dokarmiać butelką okazało się ża
              mała smaku mleka sztucznego całkowicie nie akceptuje - zresztą żadnego mleka ,
              w końcu odrzuciła nawet pierś.
              Moja Asia lubi jeść dwie rzeczy : ogórki kiszone i kapustę kiszoną - i to w
              niewielkich ilościach . Inne potrawy je aby przeżyć .
              Fizycznie jest zdrowa , wszystkie badania i wyniki wypadają poprawnie więc
              problem leży zapewne głębiej ale nie mów Verdano że ja do tej sytuacji
              doprowadziłam . Na Zdrowiu jet długi wątek o tzw. prawdziwych niejadkach i
              jest tam wiele matek z podobnym do mojego problemem , problemem , kt.órego
              żaden lekarz nie potrafi rozwiązać.
              Jedyna pocieszająca rada jaką uzyskałam od lekarza to taka , że mała
              najprawdopodobniej wyrośnie z tego . I cały czas na to liczę .
              Pozdrawiam . Lizbetka
              • iza75 Re:Do Verdany. 26.07.04, 15:25
                Ja miałam i mam dokładnie to samo. Ania ma 2 latka i 5 miesiecy.Od urodzenia
                nie lubi jesć (piersi też nie ssała i przesypiała posiłki w dzień i w nocy a w
                dodatku "ulewała" dość sporo)i zachowuje się tak jakby pożywienie(pod każdą
                postacią)było truciznąsmile.Karmię na siłę 5 razy dziennie , głównie hipnotyzując
                bajkami, a czasem nawet "przekupuję" i szantażuję. Wiem,że to błąd, ale
                próbowałam różnych sposobów aby w żołądku coś było. Jej samodzielny posiłek
                (rosół z makaronem)trwa nawet godzinę - co z tego że zje ale zimne i . Słodycze
                zaczęła jeść niedawno (był surowy zakaz w rodzinie częstowania słodyczami).Ania
                jest bardzo szczupła ale rośnie i nie choruje często. Też czekam z
                niecierpliwością na słowa" mamo jestem głodna". Narazie tylko słyszę (a mówi
                bardzo ładnie) jestem za malutka na hlebek, ziemniaczki itp.
                Iza
              • mama_szefusia Re:Do Lizbetki. 27.07.04, 08:51
                Ja byłam takim niejadkiem w młodości. Moja mama mówiła, że próbowała nie raz
                mnie przetrzymać. Potrafiłam wtedy nie jeść przez parę dni (tylko piłam).
                Lekarze mówili, że przejdzie i przeszło. Miałam 14 lat i wtedy spodobało mi się
                jedzenie (może to miało związek z okresem dojrzewania). Ja wiem, że to długo,
                dlatego zastanawiam się czy to jest dla Ciebie dobra wiadomość czy niedobra.

                Pozdrowionka
              • hankam Re:Do Verdany. 27.07.04, 13:51
                Asia jest sliczna!
                Jest wesola, jesli jest sprawna i ruchliwa, nie martw sie za bardzo. Mam taka
                chrzesniaczke, (dzis juz 14 - letnia wysoka pannice) i jej mlodsza siostre.
                Mama ich do jedzenia nie zmuszala, ale co sie nasluchala! Wszystko minelo.
    • dusia7 Re: Karmienie o lekkim zabarwieniu makabrycznym;) 13.05.04, 21:05
      Witam,
      Solidaryzuje się z Tobą Lizabetka. Kto nie przeżył karmienia dziecka które nie
      lubi jeść i nie widzi najmniejszego powodu dla którego należy jeść nie wie co
      to znaczy. Rady typu że jak zgłodnieje to zje w tych wypadkach nie skutkują.
      Moja mała jako małe niemowlę uwielbiała jeść ale było to mleko i tak już
      zostało, dzisiaj ma 13 mies i gdyby nie mój upór podczas karmienia jej to do
      tej pory jadłaby tylko i wyłacznie mleko z bultelki. Efekt mojego uporu to,że
      zjada deserki owocowe i zupkę (najczęśćiej niestety z butelki), jogurty i
      twarożki ale nakarmienie jej kosztuje mnie bardzo wiele - muszę wymyślać jej
      zajmujące czynności (chodzi tu zajęcie rączek) i nie zawsze skutkuje. MAła nie
      ma niedowagi ale zawdzięcza to głownie pierwszym miesiącom, gdzie utuczyła się
      na mleczku. JA juz się pogodziłam z faktem i pozostało mi tylko czekać aż
      wyrośnie z tego (mojego brata dziecko nie chciało jeść nic oprócz mleka aż do 3
      roku życia - później przeszło). I nie znoszę kiedy ktoś udziela mi rady: nie
      dawaj jak nie chce , sama poprosi, bo już to przerabiałam, mała dopóki nie
      dostała swojego mleka potrafiła nie jeść cały dzień.
      pozdrawiam,
      Justyna
      • umargos Re: Karmienie o lekkim zabarwieniu makabrycznym;) 13.05.04, 22:35
        Oj, też to znam. Nie przesadzam z wymyślaniem rozrywek w trakcie karmienia,
        częściej biorę "na przeczekanie"...czyli ja siedzę trzymam łyżkę w garści, a
        mała szaleje w krzesełku (wstaje, siada, wychyla się, podskakuje, usiłuje
        wyjść, wypaść, wyskoczyć lub bawi się tym co jej do zabawy dałam)...i
        czekam...próbuję, zechce czy nie, no i pilnuję, żeby mi w łyżkę nie palnęła, bo
        to bardzo lubi. Wiem, że jest głodna, bo niegłodnej nawet karmić nie próbuję,
        ale miewa takie dni, że nie zje "bo nie" lub zje albo nie (trzy łyżeczki tak, a
        potem cztery wypluje). Albo okazuje się, że (chyba) akurat tego nie lubi, albo
        już nie lubi...A że jest głodna to wiem, bo gdybym jej dała zamiast obiadu lub
        drugiego śniadania chrupki kukurydziane to się na nie rzuci, albo gdyby dostała
        deserek Misiowy Sad (ze zbożami) to gotowa byłaby zjeść czteropak, no ale nie
        bardzo mogę ją tylko tym karmić. Lubi podgryzać moją kanapkę, podjadać mój
        obiad, ale to rzeczywiście podgryzanie-podjadanie, czyli dwa gryzy, trzy łyżki
        i koniec. Bynajmniej nie w ilości na cały pełnowartościowy posiłek.
        Nie może też jeść samodzielnie łyżeczką, bo nawet jeść nie próbuje tylko się
        bawi, nawet jeżeli moim zdaniem jest głodna. Doskonale zatem rozumiem tych
        zabawiających dzieci, wmuszających papu i inne takie. Gdyby w naszym przypadku
        metoda na zdechłą żabę okazała się skuteczna, to bym ją zastosowała bez
        wahania, zwłaszcza, że ja obrzydliwa nie jestem :o))))) Weronika co prawda nie
        ma niedowagi, ale waży raptem 9.300 (15 miesięcy) i ostatnio, na moje oko, na
        wadze nie przybiera za bardzo...a też chęć do jedzenia wykazuje taką, że
        odpadam...godzina jedzenia (jednego posiłku) to max co jestem w stanie z siebie
        wykrzesać, potem zwykle odpuszczam.
        Pozdrawiam wszystkich niejadków i rodziców niejadków
        Ula
        • lizbetka Re: Karmienie o lekkim zabarwieniu makabrycznym;) 14.05.04, 13:41
          Dzięki dziewczyny za wsparcie , kochane jesteście . Pa . Lizbetka
          • galia29 Re: Karmienie o lekkim zabarwieniu makabrycznym;) 14.05.04, 21:35
            Mojemu synkowi kiedy w wieku 9 miesięcy odstawiłam go od piersi odwidziało się
            jedzenie-jadł wyłącznie z butelki i wyłącznie jogurt!! Po 3 miesiącach byłam
            załamana i przekonana ,że szkorbut, krzywica i cholera wie co jeszcze zawitają
            u mojego dziecka na bank.Byłam tak zdesperowana,że pewnego dnia spróbowałam mu
            podać przez butelkę...jajecznicę.Wyobraźcie sobie tą dziurkę...Ale nie dał się
            oczywiście nabrać.Teraz jest nie tyle niejadkiem co kapryśnikiem -tego nielubi
            a tego już nielubi choć wczoraj uwielbiał.I nawet głodny nie zje tego na co
            akurat nie ma ochoty.Pewniakiem są o zgrozo: spaghetti bolognese, makaron z
            sosem pesto albo marchewka z groszkiem i jajecznica-każda, a on nie ma nawet
            1,5 roku jeszcze. I najbardziej lubi żeby było pikantnie.O! papryczka
            konserwowa też jest cacy a cała reszta żywności jest be!!A ja tak planowałam że
            będę go zdrowo żywić- a rośnie mi rasowy fastfoodziarz.Pyszne zupki z
            ekologicznego kurczaka i warzywek ...zjada mąż i pięknie na nich rośniesmile)))Ewa
          • silije.amj Re: Do Lizbetki 14.05.04, 22:32
            Lizbetka czy podajesz Asi na przykład Citropepsin? Środek zakwaszający
            środowisko w żołądku? Dzieci ze zbyt mało kwaśnym środowiskiem żołądka mogą nie
            czuć głodu, to by też tłumaczyło dlaczego Asia zajada ogórki i kapustę kiszoną.
            • lizbetka Re: Do Silije .amj - dzięki 15.05.04, 12:06
              Cześć ! Odpowiadam z lekkim poślizgiem , ponieważ korzystam z internetu
              rodziców a nie zawsze jestem u nich cały dzień smile.
              NIe , do Citropepsinu jeszcze nie doszłyśmy . Podawałam jej i podaję Kinder
              Biovital a w międzyczasie były Krople Gorzkie , Bioaron C i Peritol .
              Dzięki za sugestię , tym tropem nie szedł też nasz pediatra a może powinno się
              jej podać ten środek .
              Dzieki raz jeszcze . Pozdrawiam . Lizbetka
    • jjjarmu Re: Karmienie o lekkim zabarwieniu makabrycznym;) 15.05.04, 12:38
      Moja małamiała stwierdzoną dystrofię, miała niedowagę, każdy dawał mi życzliwe
      porady typu: jak będzie oglądać elewizor, jak będzie na chuśawce, to
      będziejeść, a ona jadła bardzo mało, lubiła tylko słodkie, kwaśne (ogórek
      kszony, kapustakiszona) - zrobiłam jej testy i wszło że jest uczulona na
      podstawowe produkty mąkę, ziemniaki, ryż, a już najbardziej na marchew i
      jabłko, gdywyeliminowałam te produkty z jej diety, to apetyt jej się
      unormalizował, w pierwszym miesiący przytyła 1,2 kg co jest dużo na dwulatkę.
      Teraz ma ponad trzy lata i nikt by nie rozpoznał w niej tamtego kościotrupka.
      Pzdrawiam.
    • mamongabrysi Re: Oj ale powaznie sie zrobiło 16.05.04, 16:49
      • mamongabrysi Re: Oj ale powaznie sie zrobiło 16.05.04, 17:14
        Sorry, za wczesnie mi sie kliknęło.
        No właśnie. Zrobiło się poważnie a miało być zabawnie.... Zgadzam się ze nie
        nalezy wciskac dziecku jedzenia na siłę. Nigdy nie wciskam jedzenia kiedy
        dziecko odmawai. Klopot w tym że moje dziecko miewa okresy niejedzenia, jest
        bardzo szczupłe i do jedzenia (nawet w tzw. okresach jedzenia) potrzebuje
        rozrywki. rozrywke przy jedzeniu wprowadziła babcia kiedy ja wróciłam do pracy
        i przepadło. Poza tym czy wy jecie w milczeniu? Ja bardzo lubię sobie przy
        jedzeniu poczytac lub oglądac telewizję (kiedy jem sama).
        Lizbetko, jezeli jest bardzo silny odruch wymiotny to moze potrzebna jest
        wizyta u laryngologa? U nas tak było i po leczeniu ten kłopot zniknął. Dziecko
        miało zmiany w krtani i byle grudka w jedzeniu podrażniała i były wymioty a
        teraz nie ma, i mała chętniej je. Ale rozrywki domaga się wprost i kiiedy mówię
        ze poczytamy po jedzeniu prawie natychmiast kończymy jesc.
        Ostatnio nastapiuła poprawa w jedzeniu.Pozdrawiam
        Ania
    • sandra76 Re: Karmienie o lekkim zabarwieniu makabrycznym;) 16.05.04, 22:52
      Mnie wydawało się, że mój syn (17 miesięcy) też jest niejadkiem i wiecie co
      stwierdziłam, on jak był malutki widział często jak jego tata czyta gazetę przy
      jedzeniu i od tej pory na stole mamy przygotowaną serię gazet (przede wszystkim
      Auto Świat), mały przegląda udając, że czyta tak jak tata , woła zachwycony bum
      bum tit tit albo ostatnio siamotit na wszystko co tylko przypomina samochód a z
      jedzeniem od chwili gdy na to wpadłam przestał być problem. Tutaj widać jakimi
      dzieci są bacznymi obserwatorami, tak mu się zakodowało, że jedzenie związane
      jest z posiadaniem gazety i bez tego ani rusz.
      Pozdrawiam Sandra.
    • malgosiacy Re: Karmienie o lekkim zabarwieniu makabrycznym;) 26.07.04, 19:22
      A ja uważam, ze nie powinnas dawac zadnych bułek ani drożdzówek, bo takie
      jedzenie bardzo zapycha zołądek i potem nie ma miejsca na normalny, wartosciowy
      obiad.

      Moja Monika jako przegryzki dostaje wyłącznie chrupki kukurydziane "Flipsy",
      ale nie te smakowe, tylko naturalne bez zadnych dodatkow, ewentualnie rodzynki.
      Poza tym przecierane owocki ze sloiczkow i serki homogenizowane. Czasami zdarzy
      sie jakis herbatnik lub kawalek gorzkiej czekolady, ale zadnych czipsow,
      batonow i wafelkow. Pomimo, ze jada ładnie, to po takich slodyczach tez nie
      chce jesc obiadu czy kolacji. Najczesciej po sniadaniu (2 dzieciece paróweczki
      + 1 kromka bułki z masłem i keczupem albo jajecznica z szynki i 4 przepióczych
      jejeczek + bułeczka z masłem)nie jada nic az do 14-15:00, ale wtedy sama
      otwiera buzie do jedzenia.

      Rozumiem, ze są dzieci, które nie chcą jesć, bo ja takim dzieckiem byłam sama,
      ale trzeba w pierwszej kolejności wykluczyć wszelkie mozliwe przegryzki typu
      drozdzówki, bo to i niezdrowe i tuczy i nic wartosciowego. Lepiej, zeby dziecko
      zjadlo chociaz 1/2 jajka albo 1 plasterek szynki czy schabu, niz takie rzeczy.

      Jesli chodzi o podstepne sposoby na niejadka to zdarza nam sie zjadac owoce w
      wannie, ale czasami ten numer nie przechodzi. Jak nie chce to nie. Ale wazy 13
      kg..........
      • mamongabrysi Re: Karmienie o lekkim zabarwieniu makabrycznym;) 27.07.04, 13:21
        Moja mała waży 12kg -2latka i 7 mies przy wzroście 92cm. Jest naprawdę
        chudziutka. I wiem ze nie powinnam jej dawać niewartościowego jedzennia, wiem
        wszysto w teorii czego sie dziewcku nie powinno dawac a co powinno ale u nas
        teoria sie nie sprawfdza. I pogodziłam się z tym że tak już będzie do wieku
        dojrzewania - u mnie też tak było.
        Pozdrawiam
        Ania
    • yen74 Re: Karmienie o lekkim zabarwieniu makabrycznym;) 27.07.04, 15:28
      Moja mała ma 2 lata i 3 mies i waży 11,5 kg. wzrost 92 cm
      A je tak, że dorosły by już nie zmieścił w siebie smile
      Np na obiad potrafi zjeść taki zestaw: średnie udo kurczęcie, 3 spore ziemniaki
      i mizeria po czym poprawi to jeszcze milky way.
      Także z tą chudością to nie reguła chyba.
      Jak skończyła 3 mies pediatra powiedział, żeby dokarmiać powoli łyżeczką i tak
      zrobiłam-je jak złoto. A jak nie chce-nie zmuszam.
      Ale niestety wyobrażam sobie nerwy i troskę mam niejadków.
      Pozdrawiam
    • weronikarb Re: Karmienie o lekkim zabarwieniu makabrycznym;) 28.07.04, 10:37
      Oj i mnie to dopadlo. Dominik mleczko pil wg opisu na kartoniku do 4 m-ca,
      zaczelam podawca pomalu inne jedzonka i pomalutku, pomalutku odstawil mleko,
      obecnie ma 9 m-cy mleka wypije na ddobe 200 ml - to jest super. Zabawe przy
      jedzeniu wymyslila babci bo twierdzila ze on niejadek (zjadal 4x dziennie 180
      ml mleka, obiadek i owoce) teraz jak go karmie to zabawiam dopoki otwiera
      buzke i je to daje jak zaczyna marudzic, odpychac raczka i krecic glowka
      przestaje - bo wiem ze niechce nie karmie na sile. Teraz jak mial plesniawki to
      pilam i karmilam na sile przez strzykawke. Makabryczne, ale ejzeli dziecko ma
      goraczke 39 stopni i niechce nic pic to niema wyjscia. Wazy niecale 8 kilo. Jak
      skonczy sie choroba to zaczynamy sprawdzac dlaczego stracil apetyt. Ale cos mi
      sie zdaje ze babcia go "przekarmila".Renata
Inne wątki na temat:
Pełna wersja