Problem na spacerze - 2-latek

07.06.11, 23:27
Mój 2-letni synek jest ogólnie pogodnym i bardzo energicznym dzieckiem. Problem w tym,że kompletnie się nie słucha. Słucha tylko tego, co najprościej pisząc, mu pasuje. I w ten oto sposób pojawia się problem na spacerze. Gdy ja idę z synkiem sama na spacer, idzie ładnie, słucha się, nie potrzebujemy wózka. To samo jest gdy idzie na spacer sam z tatą. Ale gdy idziemy razem w trójkę, mały zrobi parę kroków i od razy dostaje histerii, chce na ręce, do wózka za żadne skarby. Nie wymagam od niego chodzenia na większe odległości, wtedy bierzemy wózek. Ale zawsze gdy idziemy w trójkę, synek ląduje u któregoś z nas na rękach lub w wózku. Za każdym razem strasznie płacze, kładzie się na ziemi, czasem się zanosi. Niestety ulegamy mu. Próbowaliśmy jak to niektórzy piszą, zignorować go czy przeczekać, ale to tylko pogarsza sytuację. Tłumaczenia nie skutkują, wkładamy go do wózka siła, wówczas rzuca się w wózku i długo płacze. Potraficie coś poradzić? sad
    • blue_romka Re: Problem na spacerze - 2-latek 07.06.11, 23:38
      Zajmijcie go czymś na spacerze, niech takie wyjście będzie dla niego atrakcyjne, a nie tylko chodzenie przed siebie. A jeśli nie pomoże, to ja bym nie walczyła- wyrośnie z tego.
    • joshima Re: Problem na spacerze - 2-latek 08.06.11, 00:05
      namrata86 napisała:

      > Mój 2-letni synek jest ogólnie pogodnym i bardzo energicznym dzieckiem. Problem
      > w tym,że kompletnie się nie słucha. Słucha tylko tego, co najprościej pisząc,
      > mu pasuje.
      Powszechne zachowanie w tym wieku.

      > Potraficie coś poradzić? sad
      Najlepiej by było chodzić na spacer pojedyńczo do czasu gdy dziecko wyrośnie z tych akcji. A poza tym, próbowałaś (zanim dziecko popadnie w stan histerii) dowiedzieć się dlaczego właściwie chce na ręce? Czy jak dziecko zaczyna marudzić mówisz, mu, ze ma wybór: na nogach albo w wózku? Możesz oczywiście również zapowiedzieć dziecku, że jak tylko zacznie się taka akcja natychmiast wracacie do domu. Oczywiście wtedy musisz umowy dotrzymać.
      • namrata86 Re: Problem na spacerze - 2-latek 08.06.11, 09:37
        Zawsze mu mówię, że albo na nogach albo do wózka. Wtedy on twierdzi "dzidzi nie nogi" czyli,że nie ma nóg, a na słowo wózek od razu się denerwuje... Synek nie mówi zbyt wiele, nie odpowie mi czemu chce na ręce niestety. Gdy jeden z rodziców nie chce go wziąć, domaga się od drugiego. Gdy obje odmówimy zaczyna się złościć i płakać. Wiele razy wracaliśmy do domu, bo nie chciał iść. No ale tak być nie może...Zazwyczaj siedzi w wózku, płacze, potem przestaje...
        • joshima Re: Problem na spacerze - 2-latek 08.06.11, 15:10
          namrata86 napisała:

          > Zawsze mu mówię, że albo na nogach albo do wózka.
          No ale co z tego skoro tego nie realizujesz? Skoro nie masz zamiary tak postapić to w ogóle nie zaczynaj z dzieckiem tego tematu.

          > Wiele razy wracaliśmy do domu, bo nie chciał iść. No ale tak by
          > ć nie może...
          A dlaczego nie?
    • camel_3d maly zazdrosnik... 08.06.11, 08:15
      moze jak jestes sama z nim, czy tata jest sam..to jednak zajmujsze si enim non stop, gadacie sobie itd... jezeli idziecie w trojkie to rozmawiasz z mezem...mlody czuje ze nie jest srodkiem swiata i centrum uwagi..i zaczyna trucsmile) ale moze tez sa inne przyczyny.
      • monia111175 Re: maly zazdrosnik... 08.06.11, 08:25
        > moze jak jestes sama z nim, czy tata jest sam..to jednak zajmujsze si enim non
        > stop, gadacie sobie itd... jezeli idziecie w trojkie to rozmawiasz z mezem...ml
        > ody czuje ze nie jest srodkiem swiata i centrum uwagi..i zaczyna trucsmile) ale m
        > oze tez sa inne przyczyny.

        dokłądniesmile
        Miałąm to samo z moim-w tym,ze nie chodziłam z mężem,tylko np.z ''kolezankami''spacerowymi-a jak tylko sama z nim szłam było dziecko anioł.
      • namrata86 Re: maly zazdrosnik... 08.06.11, 09:40
        To jest bardzo możliwe. Ogólnie lubi by poświęcać mu wiele uwagi. Muszę sprawdzić czy coś się zmieni gdy oboje poświęcimy się jemu na spacerze. Ale taki problem jest gdy idziemy mama, tata i synek. Gdy idę np z babcia czy koleżanką, problemu nie ma.
        • dodo207 Re: maly zazdrosnik... 08.06.11, 11:01
          podobną sytuacje miałam wczoraj ze swoim dwulatkiem. Wybraliśmy się w trójke na spacer,mama,tata i syn. już na placu zaczął coś świrować,w końcu mąż wziął go na ręce by go przetransportować przez polną ścieżke a już gdy zeszliśmy na normalną droge i zaproponowałam mu rowerek to właśnie zaczął się płacz. Nie chciał iśc ani na nogach ani na rowerku, tylko na rękach. z tym że mamy z tym prościej że jemu takie akcje przechodzą szybko,potrzebuje chwili żeby się uspokoić i jest ok, pomaga też że go zagaduje, oczywiście pogroziłam też że zaraz pójdziemy do domu i nie będzie spaceru. Po dłuzszej chwili też usiadł na rowerze i jechał i już było ok do końca spaceru.
          I takie włąsnie zachowania ma gdy jesteśmy w trójke, bo gdy jestem z nim sama to takich akcji nie robi, i tak samo jak w twoim przypadku, gdy idzie ( choć to rzadko się zdarza) sam z tatą. I też to uznaje za norme w tym wieku, pewnie przejdzie. Ale nie jest żle to sobie z tym radzimy.
          • namrata86 Re: maly zazdrosnik... 08.06.11, 11:55
            No tak, ale tak jak piszesz Twojemu synkowi szybciej przechodzi. Raz jedyny sprawdziliśmy jak długo będzie płakać i się złościć. Trwało to ponad pół godziny, w końcu nie wytrzymałam i go zabrałam. I mały wygrał.. Sam już nie wiem co mogę na to wszystko poradzić.
            • cerveja Re: maly zazdrosnik... 08.06.11, 14:38
              Moj tez jest z 23 maja 2009 smile i to chyba taki wiek, taka faza. Moj na dworze rzadko chce isc na nogach, czesciej w wozku. Jak jestem z nim sama, jest ok. Jak wychodzimy gdzies we trojke, dziecko zmienia sie nie do poznania. Jeczy, chce na rece. Idzie kawalek, a za chwile leci do mamy na rece, nigdy do taty...Gdy jest sam z tata, potrafi przejsc na nozkach na plac i z powrotem sam za reke, bez zadnego jeczenia. Tak samo w domu. Jak jestem z nim sama jest lepiej. Gdy jestesmy wszyscy ja mam przechlapane, nie chce sie bawic z ojcem, nie da sobie zmienic pieluchy. Z tata sam na sam wspolpracuje swietnie. Nie wiem skad sie to bierze...chyba taka faza
      • mama-ola Re: maly zazdrosnik... 08.06.11, 15:29
        >> Gdy ja idę z synkiem sama na spacer, idzie ładnie, słucha się, nie potrzebujemy
        >> wózka. To samo jest gdy idzie na spacer sam z tatą. Ale gdy idziemy razem w trójkę,
        >> mały zrobi parę kroków i od razy dostaje histerii, chce na ręce, do wózka za żadne skarby.

        > moze jak jestes sama z nim, czy tata jest sam..to jednak zajmujsze si enim non
        > stop, gadacie sobie itd... jezeli idziecie w trojkie to rozmawiasz z mezem...ml
        > ody czuje ze nie jest srodkiem swiata i centrum uwagi..i zaczyna trucsmile)

        Myślę dokładnie tak jak Camel.
        U nas też tak jest, ale - uwaga - ze starszym dzieckiem. Z rodzicem sam na sam jest do rany przyłóż. Ciekawie spędza się z nim czas, rozmawia, da się wszystko przeprowadzić, co się zaplanowało. W obecności obydwojga rodziców robi się jakiś taki nieposłuszny, opieszały, zbuntowany. Tak więc to nie jest cecha 2-latków jako takich, tylko może dzieci, które są lub były jedynakami? Mój 2-latek jest wesoły, pogodny i entuzjastyczny bez względu na liczbę opiekunów.
    • imogen0 Re: Problem na spacerze - 2-latek 08.06.11, 15:07
      Ja takie coś obserwuję w domu-ze mną sama albo sama z tatą-ok.Ale już w trójkę to jakieś cyrki,marudzenie...czekam,starszy tak miał i przeszło,a rada to jak najwięcej spacerować w trójkę,wiem że nie zawsze możliwe ale dzieciak oswaja sytuację
      Pozdrawiam i cierpliwoścismile
    • namrata86 Re: Problem na spacerze - 2-latek 10.06.11, 13:50
      No i camel miał rację. Dzięki! Mały chce mieć całą nasza uwagę skupioną na sobie podczas spaceru. Nie jest jeszcze super, ale widzę postępy. Chce żeby non stop zwracać na niego uwagę, chwalić za to co robi, co znalazł np kamyka itd, wciąż tylko on i on. Jak tylko za długo jest cisza, albo rodzice rozmawiają między sobą, od razu domaga się wzięcia na ręce. Ehhh ale mam zazdrośnika tongue_out
Pełna wersja