namrata86
07.06.11, 23:27
Mój 2-letni synek jest ogólnie pogodnym i bardzo energicznym dzieckiem. Problem w tym,że kompletnie się nie słucha. Słucha tylko tego, co najprościej pisząc, mu pasuje. I w ten oto sposób pojawia się problem na spacerze. Gdy ja idę z synkiem sama na spacer, idzie ładnie, słucha się, nie potrzebujemy wózka. To samo jest gdy idzie na spacer sam z tatą. Ale gdy idziemy razem w trójkę, mały zrobi parę kroków i od razy dostaje histerii, chce na ręce, do wózka za żadne skarby. Nie wymagam od niego chodzenia na większe odległości, wtedy bierzemy wózek. Ale zawsze gdy idziemy w trójkę, synek ląduje u któregoś z nas na rękach lub w wózku. Za każdym razem strasznie płacze, kładzie się na ziemi, czasem się zanosi. Niestety ulegamy mu. Próbowaliśmy jak to niektórzy piszą, zignorować go czy przeczekać, ale to tylko pogarsza sytuację. Tłumaczenia nie skutkują, wkładamy go do wózka siła, wówczas rzuca się w wózku i długo płacze. Potraficie coś poradzić?