misiabela_1
08.06.11, 21:13
Jak w temacie. Pytanie na początek - czy coś takiego w ogóle istnieje?Czy to zalezy od rodziców i podejścia i uporu rodziców?
Nasz dwulatek, nie wiem co w niego wstąpiło, ale strasznie się zminił. Jakby ktoś go podeminił (ostatnio czytałam książkę o podmiankach i tak mi sie nasuneło ;-p). Zaczyna od rana, jak tylko otworzy oczy, bo : na nocnik "ne", śniadanie "ne" - ale przy zabawianiu zje, ściągnąć piżame - mowy niema, spodnie jeszcze tak, jeśli chodzi o górę - krzyk, płacz, nerwy a jak juz ściągne to placz okropny i zakłada sobie ją z powrotem

Spacer: przeważnie jest ok, biega jak szalony, widocznie tego potrzebuje. Na placu zabaw spieszno mu wszędzie, z tego pośpiechu potyka sie, wywala, jak wchodzi na zjeżdzalnie, to szybko szybko jakby ktos miał mu ja zabrać. Z tego powodu juz raz o mały włos co nie poleciał ...
Spać w dzień nie chce, a jesli już to o 16stej .... a potem bieganie do 22 lub dłużej ...
A kąpiel ... lepiej nie wspominać. Ale może to od tego, że nie mamy wanny a prysznic.
Ja już nie mam siły, bardziej też psychicznej. Dziewczyny, ja nie chcę sie użalać nad soba. Nie o to mi chodzi, ale chyba muszę się wygadać ...