Dodaj do ulubionych

Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy NIE !

24.06.11, 22:46
Witam wszystkich Rodziców.
Słowa swe kieruję nie tylko do rodziców żłobkowiczów i przedszkolaków ale także do wszystkich, których dzieci albo są jeszcze za małe albo nie dostały się do państwowych instytucji. W dniu 16 czerwca 2011 Radni Warszawy (konkretnie PO) zafundowali nam podwyżki w żłobkach i przedszkolach. Dla wielu rodziców żłobkowiczów podniesienie opłaty o 300 złotych jest granicą nie do zaakceptowanie. Przy i tak już drogim ,,życiu,, w Warszawie koszty ponoszone przez rodziców na opiękę w publicznych placówkach powinny być symboliczne, a opłata rzędu 500 złotych taką nie jest. Z podwyżki tej nie będzie pewnie wynikało nic prócz powiększenia się budżetu miasta- nie powstaną raczej nowe placówki żłobków czy przedszkoli, nie poprawią się pewnie też pewnie warunki w jakich przebywają nasze dzieci- a jeżeli nawet to płacimy już na to w podatkach. Ilu rodziców przynosi do żłobków i przedszkoli art.higieniczne, papiernicze czy też zabawki. Polityka prorodzinnna w Polsce jest tylko taką z nazwy. Byłam razem z 5 innych rodziców na w/w Sesji Rady Miasta i Radni PO jak jeden mąż zagłosowali za podwyżkami- bez mrugnięcia okiem wbili nam gwoździe do trumien. Na szczęście nie udało się im nas ucziszyć i ja razem z innymi rodzicami zrzeszamy się i szukamy pomysłu na obalenie nowej uchłały o podwyżkach. Naszym dużym atutem byłaby nasza liczebność, bo tego boja się politycy- dużych zorganizowanych grup ale na razie jest nas garstka. Osoby zainteresowane przyłączeniem się do akcji proszę o maile. martabetlej7@wp.pl Zachęcam także do podpisywanie sie pod wnioskiem za referendum przeciwko podwyżkom, jeśli uda się zebrać wystarczającą liczbę głosów aby referendum zaistniało to mamy szansę na zatrzymanie fali podwyżek.
referendumspec.pl/wp-content/uploads/2011/06/wz%C3%B3r-lity-do-zbierania-podpis%C3%B3w.pdf
A tu można zastawić wypełnione wnioski.
referendumwarszawskie.pl/adresy
Obserwuj wątek
    • leneczkaz Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 08:16
      Jedni szczekają, że dita nie ta bo chcieliby cuda na kiju. A drudzy jęczą, że w Wawie (!!!) 500zł to dużo za p-kole.

      Ile Wy zarabiacie w tej stolycy, że Was nie stać 500zł wydać? Bo z tego co słyszę od znajomych to po lo zarabiają minimum 2,5- 3 tyś (obydwoje małżonków). Z 5 tyś ciężko wyściubić 500zł?
      • deodyma Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 08:31
        > Ile Wy zarabiacie w tej stolycy, że Was nie stać 500zł wydać? Bo z tego co słys
        > zę od znajomych to po lo zarabiają minimum 2,5- 3 tyś (obydwoje małżonków). Z 5
        > tyś ciężko wyściubić 500zł?



        lerneczkaz, ale to Ty nie wiedzialas, ze na zarobki 2,5-3 tys w Warszawie to wcale nie tak duzo?
        kiedys jakas kobieta na jednym z forow pytala, czy warto podejmowac prace za 3200 zl na rekew jednym z najwiekszych miast w Polsce a babki jej odradzaly, ze nie warto, bo to wcale nie tak duzo itd...big_grin
        • asiaiwona_1 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 08:48
          no tak - bo najlepiej to żeby żłobki i przedszkoła były za darmo. Albo może jeszcze żeby wam dopłcano, że raczycie przyprowadzić do placówki swoje dziecko. Mam córkę w żłobku i też będę płaciła od września więcej. Narzekacie, że koszty życia w W-wie są drogie. No ale przecież żłobki jedzenia za darmo nie dostają. Tez ponoszą jakieś koszty. Teraz płacę za żłobek tyle samo co 7 lat temu jak starsza córka do niego chodziła. Skoro wszystkie ceny i opłaty w tym czasie wzrosły to logiczne jest, że i pobyt dziecka w żłobku też będzie droższy - choćby właśnie przez wzrost ceny jedzenia czy opłat za prąd. 500 zł to nie jest tak dużo. No i przecież rodziny o niższych dochodach będą zwolnione z opłat czy też opłaty będą niższe.
              • camel_3d laneczka... 25.06.11, 09:59
                bo to jest tak...
                jest cus takiego jak piramida potrzeb... na poczatku potrzeby podstawow.. jedzenie, meiszkanie.. im wiecej zarabiasz tym wieksze i drozsze masz potrzeby, bo juz np stac kogos na kupno ciucha w ZARA, a nie w grzebaluchu..wiecej zarabiasz, kupisz cos wyzej... i droze, drozsze wakacje..lepszy hotel itd.. i okazuje sie, ze niezaleznie ile zarabiasz to i ztak ciagle za malo. Dlatego ludzie w Wawie zarabiajaca 3000 na reke (oboje)..czyli 6000 uwazaja, ze po oplatach za mieszkanie np..2000.. zostaje tylko 4000 i to tylko na waciki wystarczysmile))
                Nawet gdyby przyszlo o 100 wiecje placi to by byla tragedia..


                > Ale mi nie musisz pisać. Mieszkam w Polsce C (jak nie Z wink). Nawet są kampanie
                > społeczne o Podlasiu- taka nędza wink.. Praca? Jak masz znajomości lub duuuużo sz
                > częścia. Mimo wszytko ludzie mniej narzekają niż warszawiacy..
        • camel_3d Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 09:54

          > lerneczkaz, ale to Ty nie wiedzialas, ze na zarobki 2,5-3 tys w Warszawie to wc
          > ale nie tak duzo?
          > kiedys jakas kobieta na jednym z forow pytala, czy warto podejmowac prace za 32
          > 00 zl na rekew jednym z najwiekszych miast w Polsce a babki jej odradzaly, ze
          > nie warto, bo to wcale nie tak duzo itd...big_grin


          no przepraszam..czy ty mi chcesz powiedziec, ze jezeli oboje malzonko maja 5000 (razem) na reke to ich nie stac na 500 PLN za zlobek? zartujesz chyba.. zawsze moga nianie za 1500 wziac...
            • leneczkaz Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 11:09
              Dlatego 500zł za żłobek nie powinno nikogo dziwić (w stosunku do niani za 2 tyś.). W moim mieście niania kosztuje 800zł, więc oblicz sobie ile powinno kosztować u nas p-kole (żeby był taki sam stosunek ceny niani do żłobowej). Średnie zarobki w moim mieście to pewnie gdzieś 1500- 1700zł netto (poszukam statystyk). A i to ciężko znaleźć pracę, więc często pracuje tylko jedna osoba.
                • jakw Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 13:12
                  Nie twierdzę, że Białystok jest krainą miodem płynącą, ale Wwa też nie jest. 5000 na 4-osobową rodzinę może wydawać się całkiem pokaźną kwotą w Białymstoku - w Wwie na specjalne kokosy nie pozwala. Zwłaszcza jak spłaca się kredyt za mieszkanie albo to mieszkanie wynajmuje. Poza tym statystyczne zarobki to statystyka. I znam parę osób w tejże Wwie , które pracują za minimalną pensję w supermarkecie, albo za 2000 zarobione w jakiejś aptece utrzymują siebie i 2-je dzieci.
                  • leneczkaz Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 13:17
                    50
                    > 00 na 4-osobową rodzinę może wydawać się całkiem pokaźną kwotą w Białymstoku -
                    > w Wwie na specjalne kokosy nie pozwala.

                    Ale co u nas kosztuje tak inaczej? Benzyna, samochód, mieszkanie (moja rata to 2800zł)? Chleb, mąka, cukier.. warzywa? No co? Komunikacja miejska- tu się zgodzę.
                    Ale w moim mieście, uwierz mi, mało która rodzina ma 5 tyś netto.
                    • jakw Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 13:55
                      Akurat mieszkanie to kosztuje sporo inaczej.
                      www.rogowskidevelopment.pl/mieszkanie/1396.html?param=2
                      www.rogowskidevelopment.pl/mieszkanie/1198.html?param=2
                      Ta sama firma,niemal taki sam metraż , z opisów sądząc jest to mniej więcej "stan deweloperski" czyli do wykończenia.
                      Różnica ceny 200 000 z kawałkiem (przeszło 2650/m2) . Przy czym całkiem możliwe, że wykończenie mieszkania też będzie droższe w Wwie - mi 2 lata temu przy sondażowaniu cen dot. remontu fachman zaczął od tekstu: "Jak to Warszawa, to ja więcej biorę".
                      • leneczkaz Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 14:01
                        No ale zakładamy, że zarabiając podobnie weźmiemy np. 500 tyś kredytu, tyle, że z tego ja będę miała 100m2 a Ty 60 wink
                        Tyle, że sprawa się wyrównuje bo Warszawiacy zarabiając lepiej mają droższe mieszkania i płacą ten sam % swojej wypłaty co Białostoczanie mając trochę tańsze mieszkania.

                        No ale tu przyznaję Ci rację. Nieruchomości u Was mają ceny niedorzeczne.
                        • jakw Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 16:29
                          To nie do końca tak musi działać. Wg serwisu na który się powoływałaś mediana zarobków w Wwie to 2950, a w Białymstoku 1600. Różnica to 1350. Z kolei 200 000 kredytu więcej w perspektywie 30-letniej da pewnie do spłaty miesięcznie 1100 więcej. Więc taka warszawska rodzinka zarabiająca 2 "mediany" (zakładając, że ktoś im wogóle dałby kredyt na te 75 m2) będzie do przodu z 400-500 złotych - zakładając, że żadne usługi nie są droższe niż w Białymstoku. A w to wątpię - skoro zarobki w Białymstoku są niższe to jednak i ceny usług (fryzjer, hydraulik, mechanik samochodowy) też są jednak niższe. Na dokładkę twoi znajomi, skoro przyjechali do Wwy z "twoich" okolic to pewnie i rodzinę czasem odwiedzą (trochę benzyny jednak zużyją), na pomoc babci z Białegostoku trudno codziennie liczyć - więc możliwe, że i na nianię zejdzie trochę kasy. Więc już im aż tak strasznie nie zazdrość.
                          • leneczkaz Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 16:47
                            > To nie do końca tak musi działać. Wg serwisu na który się powoływałaś mediana z
                            > arobków w Wwie to 2950, a w Białymstoku 1600. Różnica to 1350. Z kolei 200 000
                            > kredytu więcej w perspektywie 30-letniej da pewnie do spłaty miesięcznie 1100 w
                            > ięcej. Więc taka warszawska rodzinka zarabiająca 2 "mediany" (zakładając, że kt
                            > oś im wogóle dałby kredyt na te 75 m2) będzie do przodu z 400-500 złotych - zak
                            > ładając, że żadne usługi nie są droższe niż w Białymstoku.

                            Za 2 białostockie mediany nie będą mieli problemu bo nikt im kredytu nie da wink

                            A w to wątpię - skor
                            > o zarobki w Białymstoku są niższe to jednak i ceny usług (fryzjer, hydraulik, m
                            > echanik samochodowy) też są jednak niższe.

                            Fryzjer: ja- minimum 200zł za farbowanie + strzyżenie bo mam długie i gęste, mąż 30zł, hydraulik- matko nigdy nie miałam potrzeby wzywać, mechanik- też nie wiem, bo mamy jeden służbowy a moje się nie psuły.

                            Na dokładkę twoi znajomi, skoro przy
                            > jechali do Wwy z "twoich" okolic to pewnie i rodzinę czasem odwiedzą (trochę be
                            > nzyny jednak zużyją), na pomoc babci z Białegostoku trudno codziennie liczyć -
                            > więc możliwe, że i na nianię zejdzie trochę kasy

                            Tak- jeżdżą non stop. Ale babcia pojechała dziecko 'odchować'.

                            Więc już im aż tak strasznie
                            > nie zazdrość.

                            Boże uchowaj. Ja mam tak dobrze tu, że w Wawie mało kto tak ma. Co nie zmienia faktu, że nie oślepłam i widzę jak walczą moje przyjaciółki i znajomi. Walka- dosłownie.
      • jakw Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 11:01
        5000 złotych na całą rodzinę w Wwie to nie są rewelacyjne dochody. Wynajęcie kawalerki + opłaty to pewnie z 2000. Kupno (ok. 50m2) mieszkania na kredyt ( a raczej mało kogo stać bez kredytu) oznacza spłacanie 1500-2000 mniej więcej do emerytury. Wszelkie usługi (fryzjer, hydraulik, opiekunka do dziecka) też są sporo droższe - mój mąż był w zeszłym roku w szoku jak zapłacił w Suwałkach za fryzjera 10 złotych. W Wwie zawsze kasują go na 20.
    • silje78 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 09:52
      nie wiem dlaczego życie w warszawie ma być droższe od życia np. w gdansku? w czym różnica? z tego co wiem to u nas komunikacja miejska jest droższa niż w warszawie, opłata za przedszkole jedna z najwyższych w polsce (235zł stała opłata, z wyżywieniem, angielskim i komitetem wychodzi ok 460-480zł), więc co w warszawie jest droższe? ceny wyżywienia, ubrań są w dużych miastach takie same, paliwo na poziomie zbliżonym. zapewne wyższe są koszty ubzepieczeń, ale pozostałe są na podobnym poziomie.
    • camel_3d a moze tak.... 25.06.11, 09:52
      policz ile dzeici jest w zlobku, pomnoz te ilosc przez kwote wplacana przez rodzicow..zobacz ile wyjdzie..odejmij wyplaty dla opiekunke, czynsz, oplaty, prad, wode, gaz...ile zostalo? aha i jeszcze obiady dla dzieci... czy to co wplacasz teraz wystarcza na wszytsko?

    • lillaj Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 10:09
      Zanim zaczniecie ujadać zainteresujcie się tematem. Nikt nie jest zadowolony z podwyżek, w Warszawie jak w każdym mieście mieszkają ludzie zamożni i tacy, którym żyje się naprawdę ciężko. Przedszkola państwowe są biedne, dobrze by było gdyby to właśnie one dostały tę kasę, problem polega na tym, że nic z tego nie będą miały. Wszystko muszą odprowadzić do budżetu miasta.
      Macie jakiś problem z Warszawą? Ulało się wam tak, że aż żal. Ksenofobia, stereotypy, po prostu bazar.
      • leneczkaz Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 10:43
        Nikt nie jest zadowolony z
        > podwyżek

        Ameryki nie odkryłaś smile

        w Warszawie jak w każdym mieście mieszkają ludzie zamożni i tacy, kt
        > órym żyje się naprawdę ciężko

        j.w.

        Przedszkola państwowe są biedne, dobrze by było
        > gdyby to właśnie one dostały tę kasę, problem polega na tym, że nic z tego nie
        > będą miały.

        Ale już będzie podstawa, aby czegoś wymagać. Za 200zł do pokłon w pas i ci.. sza..

        > Macie jakiś problem z Warszawą?

        Najgłośniej ujada.
        • ewik_79 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 11:17
          Tak się składa, leneczkaz, że w tym temacie nie Warszawka najgłośniej ujada...

          Tak Wam źle tam gdzie mieszkacie? Przeprowadźcie się do Wawy - będzie Wam dużo lepiej (z pewnością...).

          Mieszkanie tutaj to nie mój wybór - tu się urodziłam. Nie przenosiłam się tutaj, żeby mi było lepiej. Zarabiam przeciętnie, jak na Polskę. Wcale nie tak dużo. Mamy z mężem dwójkę dzieci, kredyt mieszkaniowy, jak każdy, mnóstwo wydatków.
          Z 360 zł, jakie płaciliśmy dotychczas za przedszkole starszej córeczki, zrobi nam się 1050 zł po podwyżkach. Młodsza córeczka idzie do żłobka, a tam opłata wzrosła z 220 zł na 500 zł... A w przedszkolu zamiast 360 zł będę płacić 550 zł.
          To naprawdę tak mało? Zwiększenie miesięcznych wydatków o prawie 700 zł?

          Pensja mi (ani mężowi) w tym czasie nie wzrośnie o 700 zł.
          To skąd to wziąć????
          • lillaj Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 11:28
            ewik_79 napisała:

            > Tak się składa, leneczkaz, że w tym temacie nie Warszawka najgłośniej ujada...

            No właśnie. Interesujące, że właśnie białostocczankę tak żywo zajmują kwestie warszawskie. Fajnie gdyby to wiązało się z empatią, zrozumieniem (w końcu też matka), ale to zwykła chęć dokopania innemu. Obrzydliwa laska.
          • leneczkaz Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 11:41
            Posłuchaj, ja Cię rozumiem, że jest to dla warszawiaków szokiem. Ale.. u góry przestawiałam Ci porównanie. U Was niania kosztuje ok 2 tyś. U nas 800zł. U nas średnia zarobków to 1700zł, u Was.. 2,5- 3 tyś. DLACZEGO mają być uśrednione opłaty w całej Polsce? 500zł za p-kole to nie jest majątek. Rozumiem ból z powodu podwyżki- niepodważalnie. Ale wyobraź sobie, że w innych zakątkach PL było ludziom tak drogo już od dawna..
            A, że masz więcej niż 1 dziecko. No wybacz, ale chyba wiedziałaś, że dzieci tanie nie są..
          • dziewczyna_kolegi Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 11:45
            Dokładnie.

            Tu nawet nie chodzi o to że jest podwyżka, bo wiadomo że wszystko idzie w górę tylko nie nasze pensje. Bardziej chodzi o to w jaki sposób traktuje się nas wyborców i młode rodziny z dziećmi w tym mieście.

            Miasto plus radni z PO zafundowali nam takie podwyżki w takiej kwocie od tak po prostu, bo tak im się wymyśliło, bez żadnych konsultacji z rodzicami, z organizacjami społecznymi, bez żadnych statystyk płacowych, nic.

            Po drugie to co nam się rodzicom udało ustalić, nie ma żadnej gwarancji, że pieniądze z tych podwyżek dofinansują system żłobków i przedszkoli, bo system się dopiero "buduje".
            Najprawdopodobniej te pieniądze pójdą do wspólnego wora i na jakąś wspaniałą fontannę.

            Może i 500 zeta to nie dużo, ale jak się ma 2 dzieci, jedno w żłobku, 2 w przedszkolu to już jest 1100 miesięcznie i to jest dużo.

            Niestety wrażenie jest takie, że przez te podwyżki miasto chce tylko i wyłącznie skrócić kolejki, bo wiele ludzi po prostu zrezygnuje, więc nikt nie będzie jęczał że nie ma dla niego miejsca.

            Ja osobiście czuję się oszukana przez radnych PO na których głosowałam, którzy wykorzystując przewagę liczbową lekką ręką decydują o kosztach życia rodzin z małymi dziećmi, gdzie życie i tak jest drogie. Poza tym nie proponują ludziom takim jak my nic w zamian. Wszyscy zgadzamy się, że podwyżki są konieczne, ale nie o takie kwoty.

            Jak ktoś ma ochotę niech się przyłączy, jak macie tu tylko ujadać, kto ma gorzej odpuście.
            Miłego dnia.
            • tijgertje Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 12:22
              Ach, czyli tak jak sadzilam po przeczytaniu pierwszego postu. Chodzi tu tylko i wylacznie o polityke. W koncu wybory sie zblizaja, wiec trzeba cos robicwink
              A swoja droga to watpir, zeby jakimkolwiek radnym przeszlo budowanie fontanny z oplat za zlobki i przedszkola. Czy przedszkola ksiegowoscie nie prowadza???
              • dziewczyna_kolegi Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 13:05
                Jeżeli to że chcę decydować na co miasta przeznacza moje pieniądze to polityka to tak masz rację.
                Tak jak napisałam, miasto nie daje gwarancji na co pieniądze z podwyżek zostaną wydane, nie ma żadnych planów, założeń w jaki sposób poprawi to opiekę nad małymi dziećmi w tym mieście. Te pieniądze trafią po prostu do budżetu miasta, nie na jakieś specjalne konta żłobkowo-przedszkolnego.

                Nawet przez sekundę nie pomyślałam, że zostanie to odebrane jako agitka, nie mam zamiaru lobbować za żadną opcją, wylałam tylko swój osobisty żal. Oczekują tylko sensownej polityki prorodzinnej i sensownego wydawania moich pieniędzy. Ale większość z Was chyba w ogóle nie rozumie o co chodzi, fajnie że jest okazja żeby dokopać "warszafce".

                Proszę podajcie przykłady miejsc w Polsce, gdzie ostatnio opłaty za żłobki lub przedszkola zostały podniesione o 100 lub 150%. Nie jakie są opłaty tylko o ile procent podniesione zostały te opłaty.
              • jakw Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 13:30
                tijgertje napisała:

                > A swoja droga to watpir, zeby jakimkolwiek radnym przeszlo budowanie fontanny z
                > oplat za zlobki i przedszkola. Czy przedszkola ksiegowoscie nie prowadza???
                Tzw. opłata stała za przedszkola wliczana jest do budżetu gminy prowadzącej daną placówkę. Podejrzewam, że podobnie może być z opłatami za żłobek. I nie ma żadnej gwarancji, że pójdzie to na jakiekolwiek cele edukacyjne. A szanowne miasto , owszem, a to palmę sobie w centrum postawi, a to jakieś podświetlane i bajeranckie fontanny zrobi.
                ---
                Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                • marciszon7 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 13:54
                  Jeżeli państwo dawałoby alternatywę dla żłobków i przedszkoli to nie byłoby takiego problemu z zapewnieniem dzieciom opieki. Te podwyzki to mydlenie oczu, ma to spowodować zmniejszenie się kolejek oczekujacych na przyjęcie do żłobków, w tek chwili na listach rezerwowych jest ok 7000 dzieci nie przyjętych. Jak pisałam w pierwszym poscie polityka prorodzinna jest taką tylko z nazwy. Polska jest jednym z krajów UE, które najmniej przeznaczają na te cele. dlaczego inne kraje np. Węgry mogą i chcą pomagać rodzinom a My musimy radzić sobie sami a oni jeszcze nam kłody pod nogi rzucają.
                  wpolityce.pl/view/13856/Wegry_na_polityke_prorodzinna_przeznaczaja_3_11_proc__PKB__Dla_porownania_Polska_wydaje_na_ten_cel_tylko_1_14__proc__PKB.html
                  Przecież nasze dzieci to nasza przyszłość- mniej dzieci oznacza mniej podatków, mniej na emerytury, o ile jakieś będą. a teraz polityka ma chyba nowe hasła- chcieło wam sie dzieci to teraz płaćcie!!!
            • monikaj21 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 27.06.11, 16:48
              > Może i 500 zeta to nie dużo, ale jak się ma 2 dzieci, jedno w żłobku, 2 w przed
              > szkolu to już jest 1100 miesięcznie i to jest dużo.

              A można mieć nawet 3 dzieci (2 przedszkolaków i malucha, który zostaje z nianią) - gdyby w tym rok były te wyższe opłaty to na opiekę nad dziećmi szło by nam 3 tyś... Od września najstarsza idzie do szkoły więc będzie troszkę mniej.
    • listopadowka2008bis Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 12:28
      Ja sadze, ze to zdanie wywolalo takie poruszenie tongue_outrzy i tak już drogim ,,życiu,, w Warszawie koszty ponoszone przez rodziców na opiękę w publicznych placówkach powinny być symboliczne, a opłata rzędu 500 złotych taką nie jest.

      Osoba, ktora to pisze, najwidoczniej nie poswiecila ani chwili na zapoznanie sie z realiami zycia w innych miastach Polski i ponoszonymi przez nich oplatami.
      Tak sie sklada, ze o ile faktycznie statystycznie Warszawa jest miastem o najwyzszych zarobkach, to jednoczesnie ponoszone oplaty sa na porownywalnym poziomie z reszta kraju (czynsze, jedzenie, chemia, paliwo, nieruchomosci - porownanie do miast typu Krakow,Poznan, Wroclaw, Trojmiasto etc).

      Innych nie drazni fakt, ze jestescie przeciwni podwyzkom. Innych drazni, ze do tej pory placiliscie tak malo smile W innych miastach ceny, ktore u Was beda obowiazywaly po podwyzce sa tymi, ktore juz dawno obowiazuja.
      • dzielnamama85 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 13:09
        listopadowka2008bis napisała:

        > Tak sie sklada, ze o ile faktycznie statystycznie Warszawa jest miastem o najwy
        > zszych zarobkach, to jednoczesnie ponoszone oplaty sa na porownywalnym poziomie
        > z reszta kraju (czynsze, jedzenie, chemia, paliwo, nieruchomosci - porownanie
        > do miast typu Krakow,Poznan, Wroclaw, Trojmiasto etc).

        No właśnie, o tym warszawiacy jakoś zapominają.
        >
        > Innych nie drazni fakt, ze jestescie przeciwni podwyzkom. Innych drazni, ze do
        > tej pory placiliscie tak malo smile W innych miastach ceny, ktore u Was beda obowi
        > azywaly po podwyzce sa tymi, ktore juz dawno obowiazuja.

        Niestety, o dawna płacę ok. 420 zł miesiecznie i nikogo nie interesuję, czy mam za co opłacić kredyt i czynsz. A w Warszawie kwota uprawniająca do zwolnienia z części kosztów jest dość duża, u nas jest to 504 zł na osobę w rodzinie.
      • marciszon7 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 13:30
        Napisałam, że życie w Warszawie jest drogie bo tutaj się urodziałam, tu założyłam rodzinę i tu mieszkam i odprowadzam podatki więc nie będę mówić i innych miastach. Jeśli komuś nie podoba sie temat nie musi sie do niego przyłączać. To że są ludzie, rodzice, którzy nie godzą się na takie poniewieranie przez rząd to już trzeba ich zgnoić?
        Owszem w Warszawie są większe możliwości zarobkowe ale jak wszędzie jedni zarabiają mniej inni więcej, a Radni podwyżki poparli faktem, iz w Warszawie średnia wynosi koło 4500 brutto. Ale z czego ta średnia wynika? Skoro w Warszawie większośc większych firm, instytucji czy banków ma swoje siedziby i tu siedzą ,,Szychy'', które zarabiają po kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy to po dodaniu do nich wzykłych szarych pracowników to mamy średnią.
        • marciszon7 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 13:37
          Jeśli chodzi o te magiczne 5000 tyś. to dla jednych to dużo dla innych mało- zawsze tak było i będzie. Przy naormalnych wydatkach na życie (opłaty,jedzenie,lekarstwa, pieluchy,bilety, itp.) kredycie hipotecznym i jeszcze jakimś, żeby np. coś w domu zrobić a nie żyć w ruderze to 500 zł. na żłobek czy przedszkole to dużo i jeżeli komuś ciężko bedzie uskładać taką kwotę to jak niby miałby se wziąć nianię?
          Ktoś powiedział, że im więcej zarabiasz tym więcej wydajesz- nie wszyscy którzy zarabiają te powiedzmy 5000 robią zakupy w markowych sklepach ale pewnie wy wiecie lepiej bo przecież wszystkich sie mierzy jedna miarą.
          • dzielnamama85 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 14:05
            marciszon7 napisała:

            > Jeśli chodzi o te magiczne 5000 tyś. to dla jednych to dużo dla innych mało- za
            > wsze tak było i będzie. Przy naormalnych wydatkach na życie (opłaty,jedzenie,le
            > karstwa, pieluchy,bilety, itp.) kredycie hipotecznym i jeszcze jakimś, żeby np.
            > coś w domu zrobić a nie żyć w ruderze to 500 zł. na żłobek czy przedszkole to
            > dużo i jeżeli komuś ciężko bedzie uskładać taką kwotę to jak niby miałby se wzi
            > ąć nianię?
            > Ktoś powiedział, że im więcej zarabiasz tym więcej wydajesz- nie wszyscy którzy
            > zarabiają te powiedzmy 5000 robią zakupy w markowych sklepach ale pewnie wy wi
            > ecie lepiej bo przecież wszystkich sie mierzy jedna miarą.

            Ale nie rozumiesz, że w innych reginach Polski ludzie mają podobne wydatki, a średnie pensje są dużo niższe i skromne życie jest codziennością od lat. Co ma powiedzieć rodzina z dochodem 3000 zł na troje osób? Co ma powiedzieć rodzic samotnie wychowujący dziecko, który ma na utrzymanie 2000 zł (1500 zł netto to jest bardzo dobra pensja w wielu miejscach, a o 500 zł alimentów wiele dzieci może pomarzyć) i za to musi spłacać kredyt/wynająć mieszkanie, zapłacić czynsz i rachunki, opłacić przedszkole/żłobek i jeszcze przeżyć.
          • ania_dentystka Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 19:30
            Dlaczego za przedszkole Twojego czy mojego dziecka ma płacić emerytka, której ledwie starcza na życie?
            Dlaczego Ty czy ja, o ile nasze dzieci nie dostana sie do przedszkola z powodu braku miejsc, mamy dopłacać za przedszkole innych rodziców, i słono płacić za opiekunkę?
            Dlaczego nikt nie buntuje się, że musi płacić za jedzienie, lekarstwa, pieluchy, bilety itd ( cytat z Twojej wypowiedzi) a żłobki i przedszkola tak bolą?
            Decyując się na rodzine musimy liczyć się z wydatkami.
    • ania_dentystka Re:a ja powiem TAK 25.06.11, 13:35
      i pewnie mi sie oberwie po głowie, ale.....
      Jest takie przysłowie, że z pustego i Salomon nie naleje.
      Jest takie określenie jak homo sovietocus.
      Nie możemy wymagać od państwa, żeby zapewniło WSZYSTKIM dzieciom przedszkole i żłobek.
      Nie możemy wymagac od państwa, żeby było to za symboliczną złotówkę.
      Nikt nikomu niczego nie daje za darmo. Za wszystko trzeba płacić. I jesli chcemy, aby w przedszkolach czy żłobkach znalażły sie miejsca trzeba siegnąc do kieszeni. Skąd państwo ma brać pieniądze do dopłat? Zabrać emerytom ( na wszelki wypadek wyjaśniam - mam małe dzieci, jedno w wieku "przedżłobkowym" i daleko mi do emerytury).
      Nie finansować policji czy straży pożarnej?
      Opanujmy się. Proponowane opłaty nie sa jakies strasznie wielkie, wziete z nie wiadomo skąd. Osobiście wole, aby znalażły sie miejsca dla WSZYSTKICH potrzebujących dzieci niz dla garstki, za to za niewielkie pieniądze. Co mają robić rodzice tych, które pozostały na lodzie bo zabrakło dla nich miejsc? Podpowiem - szukają placówek prywatnych i tak dopiero płaca grubą kasę.
      Innym rozwiązaniem jest stworzenie sieci żołobków i przedszkoli "dla biedoty" , z marnym jedzeniem, starymi zabawkami, marnymi programami i taką samą opieką- czyli naprawdę przechowalni. Ale wtedy podniesie się ryk o segregacji.
      Nim zmyjecie mi głowę, a jestem pewna, że to nastapi, pomyslcie a nie kierujcie się tylko emocjami.
      Płacicie za leki w aptece, za ubranka w sklepie, za pieczywo w piekarni, za odżywki, pieluchy itd. dlaczego mamy nie płacić za żłobki i przedszkola?
      • dziewczyna_kolegi Re:a ja powiem TAK 25.06.11, 13:48
        Tylko właśnie w tym rzecz, że nie ma żadnych gwarancji, że te pieniądze pójdą na zwiększenie ilości miejsc w żłobkach czy przedszkolach. System się dopiero "buduje".
        Chętnie zapłacę, ale chcę wiedzieć za co, bo za kolejną fontannę to na pewno nie.
      • przeciwcialo Re:a ja powiem TAK 25.06.11, 14:20
        Dodam jeszcze słynne- przeciez płace podatki!!! Jasne, ale jakie to podatki. Podatki idą na różne rzeczy- ochroną zdrowia, straz, policje, oswiatę, drogi, muzea, mowe mosty, celników i milion jeszcze innych funkcji. Ułamek tych podatków idzie na przedszkola. No ale pewnie lepiej byłoby dziurawa droga jechac do przedszkola za darmo.
        • jakw Re:a ja powiem TAK 25.06.11, 15:47
          przeciwcialo napisała:

          > No ale pewnie lepiej byłoby dziurawa droga jechac do przedszkola za darmo.
          Dziurawe drogi w Wwie są i tak. Niedawno mój znajomy miał wątpliwą przyjemność rozwalenia 2 kół na jakiejś dziurze - potrzebna była laweta i kupno 2 opon. Ale spoko, miasto stołeczne zapłaci jego ubezpieczycielowi. W końcu ma mnóstwo kasy skoro buduje bajeranckie fontanny i plaże bez wody. wink
      • naomi19 Re:a ja powiem TAK 29.06.11, 01:38
        dlaczego mamy nie płacić za żłobki i przedszkola?
        Bo taą mamy komstytucję i święte do tego prawo?
        Bo za podstawówę nie płacimy i za gimnazju, liceum, zawodówkę, technikum, studium, studia?
        • przeciwcialo Re:a ja powiem TAK 29.06.11, 15:03
          Nalezy rozróznic edukacje od sprawowania opieki i wyzywienie. Darmowe w wielu krajach przedszkola trwają 3-6 godzin 4-5 dni w tygodniu i nie oferują wyzywienia.
          U nas takze edukacja jest darmowa. 5 godzin podstawy programowej jest darmowe.
          Żłobek sprawuje funkcje opiekuńcze a nie edukacyjne.
    • mrowkojad2 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 20:30
      Jasne, że 500 zł za państwowy żłobek to nie jest wielka kasa w porównaniu z 1200 czy nawet 1500 za prywatny, co do tego nie ma wątpliwości. Chodzi o rząd wielkości - to podwyżka o 250% , bardzo dużo, to tak jakby bilet miesięczny w Warszawie zaczął kosztować nagle 200 zł zamiast 78 zł, w rodzinie 4-osobowej z dwójką dzieci w wieku szkolnym to byłoby 600 zł zamiast 240. Idąc tokiem rozumowania tu przedstawionym - przecież w porównaniu z dojeżdżaniem autem to cały czas mało. Tyle, że podwyżki za żłobki i przedszkola wprowadzono niemal z dnia na dzień, nagle ktoś, kto miał w budżecie domowym wygospodarowaną kwotę powiedzmy 500 zł na żłobek i przedszkole dzieci, będzie musiał dołożyć jeszcze 600, a to wcale nie jest mało ani w Warszawie, ani Białymstoku czy gdziekolwiek indziej. W wielu miastach podwyżki są wprowadzane od stycznia 2012, więc będzie się można jakoś na to przygotować, poza tym podwyżka 50-75% nie uderzy rodziców żłobkowiczów aż tak po kieszeni.
      Nie zgodzę się z opinią, że skoro ktoś zdecydował się na dziecko, to powinien ponosić wysokie koszty jego pobytu w żłobku czy przedszkolu - wszystkie kraje, których celem jest podniesienie liczby urodzeń oferują tanie placówki opieki nad dzieckiem. U nas się tylko trąbi naokoło o tym, że coraz mniej dzieci się rodzi, a potem daje lekką ręką kasę na Legię czy te nieszczęsne fontanny albo Sylwestry z przebrzmiałymi gwiazdami.
      • ania_dentystka Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 20:47
        Nie bądżmy naiwni, ze ktos zdecyduje sie na większą liczbę dzieci dlatego, że dostanie "becikowe", będzie miał tanie przedszkole,żłobek .
        Wierzę natomiast, że część ludzi zdecyduje sie na licznjesza rodzinę, gdy będzie miała pewność, że dziecko w 100% dostanie się do żłobka czy przedszkola - i to nie na drugim końcu dość dużego miasta ( tu Warszawy).
        Matka szybciej urodzi kolejne dzieci gdy będzie miała zapewniny urlop wychowawczy i ewentualnie pracę na nim, no i zaraz po jego zakończeniu nie dostanie wypowiedzenia. I tędzy jest droga a nie dawaniu "za darmo" czyli z pieniędzy podatników miejsc w złobkach czy przedszkolach.
        • mamazwarszawy Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 21:31
          Czytam, czytam i oczom nie wierzę. Czy ludzie w Polsce naprawdę dali już sobie wmówić, że mają tylko płacić podatki (najlepiej coraz więcej) i w zamian nic nie oczekiwać? Przecież to nie państwo nam coś daje z jakiegoś wora pełnego złotówek, tylko rozdziela pieniądze z naszych podatków! Nasze pieniądze. I mamy prawo oczekiwać mądrego ustalania priorytetów.
          Jeśli władza w Warszawie wydaje 500 mln złotych na stadion Legii (własność prywatnej firmy ITI), a potem dzięki podwyżkom chce dołożyć do budżetu jakieś kilkanaście mln złotych rocznie, to dla mnie to nie są mądre priorytety. Polityka prorodzinna w kraju o bardzo niskim przyroście naturalnym powinna być jednym z ważniejszych celów. A wydajemy na nią najmniej (jako procent PKB) w całej Unii!
          W normalnych krajach tania opieka w publicznych placówkach jest standardem, nie trzeba być homo sovieticus, żeby tego oczekiwać smile
        • mrowkojad2 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 21:46
          ania_dentystka napisała:

          > Nie bądżmy naiwni, ze ktos zdecyduje sie na większą liczbę dzieci dlatego, że d
          > ostanie "becikowe", będzie miał tanie przedszkole,żłobek .


          ależ właśnie w krajach, w których zachęca się ludzi do tego, żeby mieli więcej dzieci, tworzy się tanie przedszkola, żłobki, dofinansowuje się pensję dla niani. To, że u nas żłobków jest zbyt mało, to inna sprawa, ale nie oszukujmy się, wątpię, żeby z tego, co miasto zarobi w tym roku na tej podwyżce, powstał choćby jeden nowy.
        • mamazwarszawy Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 21:50
          ania_dentystka napisała:

          > Nie bądżmy naiwni, ze ktos zdecyduje sie na większą liczbę dzieci dlatego, że d
          > ostanie "becikowe", będzie miał tanie przedszkole,żłobek (...)

          Te wszystkie rzeczy, o których piszesz, mają ogromny wpływ na podejmowanie decyzji o dziecku. Zarówno pewność miejsca w żłobku czy przedszkolu, jak i jego cena. Także to wyśmiewane becikowe - oczywiście nie samo w sobie, ale jako część systemu polityki prorodzinnej. Systemu, jakiego u nas nie ma. We Francji jest wysoki wskaźnik urodzeń właśnie dlatego, że jest tam rozbudowana polityka prorodzinna (od becikowego, przez ulgi podatkowe, po świadczenia na każde dziecko itd. itp. 99% dzieci po 3 roku życia uczęszcza do BEZPŁATNYCH przedszkoli). Zgadzam się co do wychowawczego - lepiej byłoby, gdyby był płatny i dzieci nie musiałyby iść do żłobków. Oczywiście pojawia się argument, że Polski na to nie stać. A okazuje się, że stać Węgry - kraj nie bogatszy od nas. To jest zawsze kwestia priorytetów, u nas priorytetem jest zwiększanie liczebności administracji, fontanny i inne wodotryski...
            • mamazwarszawy Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 22:12
              przeciwcialo napisała:

              > I to francuskie bezpłatne przedszkole pracuje jak polskie od 6-18? Watpie.

              Nie znam szczegółów, ale wyczytałam kiedyś taką informację. A kiedy jakiś czas temu rozmawiałam z koleżanką, która zamieszkała we Francji, to nachwalić się nie mogła.
              Ale spójrzmy na Węgry - nie wiem, jak jest z przedszkolami, ale świadczenie na każde dziecko, macierzyński trwa rok (pełnopłatny), potem wychowawczy bodajże 70%. Więc żłobków w zasadzie nie potrzebują... U nas naprawdę pod tym względem jest tragicznie, nie traktujmy tego jako normę, na dodatek jeszcze atakując rodziców, którzy protestują przeciwko takiemu podejściu naszych władz.
              • hanalui Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 00:56
                mamazwarszawy napisała:
                > Nie znam szczegółów, ale wyczytałam kiedyś taką informację.

                No w polskiej prasie takie glupoty pisza czasami...podaja jakie to olbrzymie kokosy inne kraje placa na dzieci, na macierzynskie,na cuda wianki, tylko nigdy ne wchodza w szczegoly i obwarowania...bo mogloby sie okazac ze juz tak kolorowo nie jest

                > Ale spójrzmy na Węgry - nie wiem, jak jest z przedszkolami, ale świadczenie na
                > każde dziecko, macierzyński trwa rok (pełnopłatny), potem wychowawczy bodajże 7
                > 0%. Więc żłobków w zasadzie nie potrzebują...

                No nie wiem...tu pisze co innego...i wcale juz nie wyglada tak kolorowo....
                Z roku macierzynskiego robi sie nagle 24 tygodnie i platne tylko 70% bez zadnego limitu, a potem tez platne 70% ale z limitem czyli np nie wiecej niz 367 euro miesiecznie.
                www.sfi.dk/graphics/Leave%20network/country%20notes%202007/hungary%202007.pdf
              • ania_dentystka Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 16:48
                Jest takie zjawisko, zwłaszcza u świezych emigrantów, którzy opowiadają bajki o tym jakim mlekiem i miodem płynący jest kraj, do którego własnie udało im się wyjechać.
                To czego nasłuchałam się o Stanach nadaje sie na powieść z gatunku fantasy. A realia amerykańskie znam z autopsji i wiem, ze nie jest tak cudownie, rózowo i pieniądze nie kapią z nieba. Na wszystko trzeba zarobic, zapracować, zapłacić, a to co daje państwo "za darmo' ( czyli z podatków pracujących jest mizerne, a świadczeniobiorcy traktowani gorzej niż źle.
                We Francji też nie ma darmowych przedszkoli pracujących 12 godzin. Sa jakieś ochronki o podłym standardzie zwłaszcza dla imigrantów z Afryki. Oni rzeczywiście dość często utrzymuja się z socjalu "na dzieci", ale żyja na podłym poziomie.
                W części stanów ( w USA) w ogóle nie ma czegoś takiego jak urlopy macierzyńskie czy wychowawcze.
                Jak jest na Węgrzech nie wiem.Nie wydaje mi się, żeby Węgrzy rozdawali pieniądze na prawo i lewo.
                Osobiście wydaje mi się, że dobrym sposobem na zwiększenie dzietności jest zapewnienie matce po powrocie z urlopu macierzysko-wychowawczego pracy, elastycznych godzin , rozbudowanie struktury żłobków i przedszkoli przy dużych zakłądach pracy, większa dostępność tych placówek w miastach i na wsiach.
                Jednak gdy patrzę na to co niektóre panie prezentuja na tym forum obawiam się, że pracodawcom nie opłacają się ulgi. Ciąża rzadko bywa chorobą, a zwolnienia w czasie jej trwania są powszeche a przyszła mama nie do ruszenia. Chorujące dzieci owszem wymagają opieki, ale nie zawsze osobistej, sprawowanej przez mamę, a tu dziecko 2 razy kichnie i mama bierze zwolnienie. Który pracodawca co wytrzyma?
                Dziwi mnie polski system myślenia - taka sieczka kapitalizmu z mentalnym socjalizmem. Chcemy zarabiac i miec, ale pracować to juz niekoniecznie. No i niech ONI dadzą. Pytanie skąd.
                • mrowkojad2 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 20:18
                  Wiesz co, nie podawaj może realiów ze Stanów jako opozycji do polskich, w krajach europejskich jest inny model państwa - powszechne ubezpieczenia zdrowotne, emerytalne i rentowe, opieka nad dziećmi i osobami starszymi (oczywiście jednym krajom wychodzi to lepiej, a innym gorzej). Nie pisz mi tu bzdetów o homo sovieticus, bo jak w takim razie określisz model panujący w Skandynawii?
                  Napisałaś, że twoja mama jest dentystką. Rozumiem, że wykształcenie zdobyła w Polsce, za darmo?
                  Pracuję od 10 lat, przez ten czas na zwolnieniu nie byłam ani razu, dopóki moje dziecko nie zaczęło chorować, właśnie w żłobku, w ciąży pracowałam właściwie do samego porodu, gdy moje dziecko miało 3 miesiące wróciłam do pracy (zdalnie). To, co napisałaś o wyłudzaniu zwolnień mnie osobiście obraża. Nigdy nic od nikogo nie dostałam, do wszystkiego doszłam sama, co miesiąc płacę gigantyczną składkę na ubezpieczenie zdrowotne, a ani razu odkąd pracuje nie skorzystałam z państwowej opieki medycznej. Ten żłobek, do którego chodzi moje dziecko, to była jedyna pomoc od państwa. Nie oczekuję, że będzie za darmo, liczyłam się z podwyżkami, ale czuję się po prostu oszukana.
                  • hanalui Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 20:30
                    mrowkojad2 napisała:
                    Nie pisz mi tu bzdetów o homo sovi
                    > eticus, bo jak w takim razie określisz model panujący w Skandynawii?

                    Skandynawia jest bgatym panstwem a PL ma dziure jak kosmos w budzecie i to jest ta roznica.
                    Jak masz kase to ja dajesz, jak nie masz to zaciskasz pasa, dla niektorych to trudne do pojecia niestety

                    > Napisałaś, że twoja mama jest dentystką. Rozumiem, że wykształcenie zdobyła w P
                    > olsce, za darmo?

                    Nawet jesli...to wlasnie jeden z powodow dla ktorych gadanie ze dzieci to przyszly podatnik i panstwo powinno na nie dokladac to bullshity bo wlasnie ten przyszly mityczny podatnik moze byc innego kraju podatnikiem. Dasz gwarancje ze twoje dzieciaki nie wyjada?

                    co miesiąc płacę gigantyczną skł
                    > adkę na ubezpieczenie zdrowotne, a ani razu odkąd pracuje nie skorzystałam z pa
                    > ństwowej opieki medycznej.

                    Ale to chyba twoj wybor ze to, co oferuje ci panstwo ci sie nie podoba i chodzisz prywatnie, nieprawdaz?
                    Dziecie tez rodzilas prywatnie? Ze zlamana noga, wyrostkiem robvaczkowym czy jaskra tez polecisz operacje robic prywatnie? Watpie.

                    Ten żłobek, do którego chodzi moje dziecko, to była
                    > jedyna pomoc od państwa. Nie oczekuję, że będzie za darmo, liczyłam się z podwy
                    > żkami, ale czuję się po prostu oszukana.

                    Ale skoro sie liczylas, skoro wiesz ze te ceny byly skandalicznie male, to skad ten szok?
                    • mrowkojad2 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 21:07
                      hanalui napisała:
                      Dziecie tez rodzilas prywatnie?
                      W Polsce kobieta w ciąży nie musi być ubezpieczona, wszystkie świadczenia związane z ciążą i porodem są refundowane.
                      Ze zlamana noga, wyrostkiem robvaczkowym czy ja
                      > skra tez polecisz operacje robic prywatnie? Watpie.

                      To wątp sobie radośnie dalej. Żadne z tych nieszczęść jeszcze mnie nie spotkało, więc ciężko mi się tak hipotetycznie wypowiedzieć. W każdym razie dziecko na wycięcie trzeciego migdała zapisałam prywatnie, bo operacja jest potrzebna teraz, a czeka się 1,5 roku. Jakieś jeszcze masz pytania?
                      • hanalui Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 21:42
                        mrowkojad2 napisała:

                        > hanalui napisała:
                        > Dziecie tez rodzilas prywatnie?
                        > W Polsce kobieta w ciąży nie musi być ubezpieczona, wszystkie świadczenia związ
                        > ane z ciążą i porodem są refundowane.

                        Super...a te refundowane to zkosmosu czy ze skladek podatnikow?

                        > W każdym razie dziecko na
                        > wycięcie trzeciego migdała zapisałam prywatnie, bo operacja jest potrzebna tera
                        > z
                        , a czeka się 1,5 roku.

                        Bo pewnie tak ci powiedzial prywatny lekarz...
                        Kochaniutka nigdzie na swiecie nie ma tak ze nie czeka sie na zabiegi, zwlaszcza na takie ktore nie sa zagrozeniem zycia. I po raz kolejny...to twoj wlasny wybor ze chodzisz prywatnie.
                        Na tej samej zasadzie mozesz dziecko oddac do prywatnego przedszkola/zlobka skoro to co oferuje ci panstwo i z takimi warunkami platnosci ci sie nie podoba.

                        Swoja droga...migdalki to pewnie tez bylo nieoczekiwane...jakos na zabieg jestes w stanie wysuplac kase a na przedszkole/zlobek nie?
                        • mrowkojad2 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 22:49
                          Kochaniutka, bo teraz tak się chyba do siebie zwracamy, jak rozumiem, moje priorytety finansową są moją sprawą, nigdzie nie napisałam, że mnie nie stać na płacenie za żłobek 500 zł, bo tu w ogóle nie o to się rozchodzi, co próbuję tu przekazać - chodzi o formę tych podwyżek, uzależnienie ich od wysokości płacy minimalnej, co ostatnio w którymś województwie zostało uznane za niezgodne z ustawą i wpłynęło na decyzję wojewody o odrzuceniu uchwały w sprawie podwyżek za żłobki.

                          Tak się składa, że pracuję w branży związanej z ochroną zdrowia, doskonale wiem na co się czeka, a na co nie czeka, pisząc o opiece nad ciężarną odniosłam się tylko do twojej uwagi na temat mojej składki, nawet gdybym jej nie płaciła, i tak miałabym poród za darmo - finansowany ze składek innych osób ofkors.

                          Do przeciwciało: w Kajetanach się mniej więcej tyle czeka, może być krócej, wiadomo, ale minimum to rok.
                  • ania_dentystka Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 20:35
                    Nie napisałam nigdzie, że Ty wyłdzałas zwolnienia - więc nie widzę powodu dla którego miałabyś czuć się obrażona.
                    Jesli chodzi o wykształcenie moich rodziców to nostryfikowali polskie dyplomy w Stanach, a ściślej - nostryfikował ojciec-. Wyjechał po studiach, a za jego naukę pieniądze musieli zwrócić ludowemu państwu dziadkowie. Tak! Takie były czasy. Mama zaczęła stomatologię w Warszawie, skończyła ją, dzięki kredytom, które musiała spłacać przez bardzo wiele lat, w Stanach.
                    Natomiast zwolnienia w ciąży są powszechne. To, że Ty nie brałaś to nie oznacza, że nie czynią tego inni. Prawo nie zabrania, więc wiele z nas wykorzystuje okazję.
                    Być może żłobki byłyby lepsze, opiekunek więcej i chorób mniej gdyby przeznaczyć na nie więcej pieniędzy. A te pieniądze muszą pochodzić od rodziców, bo niby skąd mają. Nikt nie lubi płacić, ale CZASEM TRZEBA.
            • przeciwcialo Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 09:49
              Nie przegadasz. W głowach wbite że inne kraje dają za darmo to i nam sie nalezy. Moja siostra w Niemczech marzyła o odpłatnym przedszkolu takim jak w Polsce. Tam o 12.30 bodajze dziecko musiała z darmowego przedszkola odebrac. Picie i jedzenie dziecko musiało mieć własne i do widzenia . Co rodzic zrobił potem niemieckiego państwa nie obchodziło. A takie ponoć prorodzinne.
              • ania_dentystka Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 15:02
                Chodziłam z bratem w Stanach do przedszkola. Wszystko kosztowało i była to pozycja dostrzegalna, znaczna w budżecie moich nieźle zarabiających rodziców. Późniejsza nauka była jeszcze droższa. Mowy nie było, żebyśmy zostawali dłużej za Bóg zapłać.
                Rodzice pracowali od 9.00 do 19.00 z przerwą na lunch i.....nikt się temu nie dziwił. To była norma.
                Owszem jest pakiet socjalny dla najbiedniejszych, ale lepiej nie wspominać na jakim poziomie.
                Koleżanka w Niemczech miała identyczne doświadczenia jak Twoja siostra.
                We Francji także jest podobnie.
                Być może kraje skandynawskie mają większy social, ale też więcej się o tym mówi niż dostaje. I wymaga.
                Po raz kolejny apeluję- nie bądźmy roszczeniowi. Nikt nie lubi płacić podatków, nikt nie lubi podwyżek, ale skąd brać pieniądze?
                Uważam, że za naukę, opiekę w żłobkach powinno sie płacić. Zniżki dla naprawdę ubogich i niewielkiej grupy najzdolniejszych. Czynsze adekwatne do wydatków. Wciąż nie mieści mi się w głowie, że emerytka mieszka w dużym mieszkaniu w centrum Warszawy i gmina praktycznie za nią placi. SPEC-owskie ciepło jest dość tanie, ale czy firma remontuje i inwestuje? Może lepiej zaplacić więcej i mieć pewność, że sieć jest w dobrych rękach? A może warto docieplić domy i nie marnować ciepła? ( to na tzw. zachodzie dość powszechne).
      • hanalui Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 22:07
        mrowkojad2 napisała:

        > Jasne, że 500 zł za państwowy żłobek to nie jest wielka kasa w porównaniu z 1200 czy nawet 1500 za prywatny, co do tego nie ma wątpliwości. Chodzi o rząd wiel
        > kości - to podwyżka o 250% ,

        Ale jak placilas skandalicznie mala oplate to co sie dziwisz ze o 250%....
        Serio nie potrafisz liczyc? Dlaczego rozbieznosc % miedzy prywatnym a panstwowym byla do tej pory 600-800%.

        podwyżki za żłobki i przedszkola wprowadzono niemal z dnia na dzi
        > eń, nagle ktoś, kto miał w budżecie domowym wygospodarowaną kwotę powiedzmy 500
        > zł na żłobek i przedszkole dzieci, będzie musiał dołożyć jeszcze 600, a to wca
        > le nie jest mało ani w Warszawie, ani Białymstoku czy gdziekolwiek indziej.

        Ale nie ma obowiazku posylania dzieci do przedszkola, zlobka, nie musisz niczego dokladac...tak jak ci ktorzy do tej pory oferowali ci darmoche, nie musza ci tej darmochy juz oferowac skoro to nieoplacalne i nieekonomiczne

        > Nie zgodzę się z opinią, że skoro ktoś zdecydował się na dziecko, to powinien p
        > onosić wysokie koszty jego pobytu w żłobku czy przedszkolu - wszystkie kraje, k
        > tórych celem jest podniesienie liczby urodzeń oferują tanie placówki opieki nad
        > dzieckiem.

        Zawsze mozesz sie do tych krajow wybrac, nic nie stoi na przeszkodzie...aaa... i akurat kraj z najwiekszym przyrostem w UE nie posiada czegos takiego jak panstwowe przedszkola czy zlobki, calodzienny pobyt kosztuje tyle co najnizsza krajowa, czasem nawet wiecej.
          • marciszon7 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 25.06.11, 22:57
            Szczerze mówiąc dziwię się jak większość ludzi daje sobą manipulować, godząc się na wszystko bez większych emocji. Podwyżka komunikacji ok, więcej za wodę i ścieki niema sprawy, prywatyzacja SPEC i pewnie kolejna podwyżka co tam, więcej za przedszkola znów ok, 300 zł. wiecej za żłobki - dziękujemy. Co jeszcze dacie sobie wmówić. Niedługo dzieci przestaną widywać swoich ojców lub matki bo i tak już większość z nich pracuje na 2 etaty żeby związać koniec z końcem. Takie życie to wegetacja. Ale nie bo przecież w Warszawie tyle się zarabia, że można im dokopać, bo i tak nigdy nikt się nie sprzeciwia (chyba że duże zorganizowane grupy typu związki) a przecież jakby rodzice małych dzieci zebrali się i okazali sprzeciw to może udałoby się nam coś wywalczyć.
            Apeluje nie bądźcie obojętni i nie czekajcie aż ktoś zrobi coś za was. Nasza siła w liczebności. Pozdrawiam.
            • leneczkaz Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 08:27
              To zależy kto ma jakie poglądy i gdzie upatruje problemu. Jeśli ktoś (ja) jest za płatnym szkolnictwem wyższym, to godzi się też na opłatę już od przedszkola. Nie godzę się zaś z wysokością zarobków (moich znajomych) i o to powinno się wojować. A nie o to, że trzeba zapłacić za wychowywanie, naukę i żywienie WŁASNEGO dziecka.
            • ania_dentystka Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 10:09
              Kto Cię wychowywał? Przepraszam za osobista wycieczkę, ale wkurzyłas mnie. To postawa charakterystyczna dla homo sovieticus! Wszystko się nalezy.
              Przyjmij do wiadomości, że żeby coś miec trzeba po prostu pracować i wszelkie dobra kosztują.
              Komunikacja w Polsce jest relatywnie tania ( zobacz ile kosztuje bilet na metro w piwrwszej strefie w Paryżu - 1,70 euro- w Warszawie 2,60), ile wynoszą czynsze, ciepła woda itd.)
              Ja nie musze niczego dać sobie wmawiać. Wychowałam się w Stanach, w kulcie pracy. Moja mama jest stomatologiem. Zatrudniała, a właściwie próbowała polskie dentystki, o podobnej mentalności - pracowały 2 tygodnie.
              A związki zawodowe to organizacje szkodliwe, weręcz pasozytnicze.
              To jest kapitalizm a nie państwo opiekuńcze.
              Zastanów się co wolisz- powrót do pustych sklepów, socjalizmu, decydowania za Ciebie czy wzięcia spraw w swoje ręce, pracy i odpowiedzialności finansowej.
              Przepraszam za ostre słowa, ale wkurzyłaś mnie swoja roszczeniową postawą. Tu decydujemy my a nie jacyś ono.
              • marciszon7 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 19:49
                Ty też mnie wkurzyłaś.
                Nic nie wiesz o mnie ani moich rodzcach. nie masz racji że wyciagamy ręcę po cos co się nam nie należy. Moi rodzice wszystko co maja zawdzięczają własnej ciężkiej pracy i w takim przekaonaniu zostałam wychowana ja i 3 moje siostry. Ja także wiem co to ciążka praca choć Ty mając mamusię dentystkę w Stanach pewnie nie splamiłaś swoich raczek pracą.
                Nie porównuj kosztów komunikacji czy innych opłat w Warszawie do Paryża bo tam zarabia sie ,,trochę'' większe pieniądze.
                Wolę wziąć sprawy w swoje ręce i właśnie to robię. Nikt nie mówi że należy nam się za darmo ale podwyżki życia powinny wiązać sie ze wzrostem płac, którego w wielu jeżeli nie powiedzieć większości firm od dawna nie było i kedy wiele rodzin ma wyliczone wszystko prawie do złotówki weź se wyczaruj dodatkowe 300 złotych (przy jednym dziecku).
                To forum założyłam nie po to by wykłucać sie kto ma gorzej i dlaczego, więc osoby które używają go do wyżycia się na tych, którzy sprzeciwiąją sie drastycznym podwyżkom niech znajda sobie inne ofiary do gnębienia ich.
                • hanalui Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 20:19
                  marciszon7 napisała:
                  Ja ta
                  > kże wiem co to ciążka praca choć Ty mając mamusię dentystkę w Stanach pewnie ni
                  > e splamiłaś swoich raczek pracą.

                  Tak, tak...chodzila i ona i jej mama z koszyczkiem i zbierala zielone dolce rosnace na krzaczkach big_grin

                  > Wolę wziąć sprawy w swoje ręce i właśnie to robię.

                  Alez mozesz protestowac, nasz do tego swiete prawo...nie zapowmnij ze zapewnia ci to demokracja, bo w socjalizmie uznaliby cie za wariatke w najlepszym wypadku i wyladowala bys w szpitalu zamknietym za sprzeciwianie sie wladzy big_grin

                  Nikt nie mówi że należy nam
                  > się za darmo ale podwyżki życia powinny wiązać sie ze wzrostem płac, którego w
                  > wielu jeżeli nie powiedzieć większości firm od dawna nie było i kedy wiele rodz
                  > in ma wyliczone wszystko prawie do złotówki weź se wyczaruj dodatkowe 300 złoty
                  > ch (przy jednym dziecku).

                  Zawsze mozna sprzedac samochod, zamienic na tanszy lub smigac komunikacja miejska, zamiast wypasionej wedliny kupowac tansza, zamiast 2 dan gotowac jedno, przegladnac szafe i wrzucic na allegro, kupowac uzywane rzeczy w sklepach z uzywana odzieza, itd, itd.
                • ania_dentystka Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 20:59
                  Zacznijmy od tego, że w szkole w czasie wakacji pracowałam tak samo jak inni koledzy - jedni z zamożniejszych domów niz ja, inni z rodzin gorzej sytuowanych. Przyznam, że pracowałam niewiele.
                  W czasie studiów nie pracowałam.
                  Po studiach pracowałam częściowo na państwowej posadzie, a potem we własnym gabinecie.
                  Po urodzeniu dziecka rok nie pracowałam.
                  W czasie drugiej ciąży mało pracowalam.
                  Po urodzeniu drugiego dziecka przerwałam pracę i nie zamierzam do niej wracac przez rok.
                  Teraz ja zatrudniam ludzi, którzy na mnie pracują.
                  Tak, pieniądze w Paryżu są może nieco inne , ale ceny również. Przykładowy bilet jest prawie 2,5 raza wyższy w stolicy Francji, pensja natomiast niekoniecznie. A socjal też nie daje wszystkim wszystkiego czego zapragną.
                  Nie jestem ekonomistką, ale jeśli w ślad za wzrostem cen wzrosną płace to nastepnym ruchem będzie dodrukowywanie pieniędzy i gigantyczna inflacja. Czy tego chcemy? Zdaje mi się, że w latach 80/90 ub wieku w Polsce było coś takiego- zapytajcie rodziców.
                  Niczego nie trzeba wyczarowywać, po prostu trzeba zarabiać, wziąć się do pracy i nie narzekać, nie żądać. Jeżeli wzięcie spraw we własne ręce jest nawoływaniem do protestów to źle się to skończy dla tego kraju.
                  Nie kłócę się, nie wyżywam na nikim, nie awanturuję. Jestem tu stosunkowo nowa i patrzę na sytuację z dystansem. Płacenie 500 zł miesięcznie za żłobek czy przedszkole to naprawdę niewiele. 500zł: 20 dni=25 zł dziennie na: jedzenie ( niech będą dwa posiłki po 5 zł czyl 10 zł), materiały, kserówki - niech będzie optymistycznie 3 zł, zabawki 1zł, środki higieny 3-4 zł, zajęcia typu rytmika, angielski - kolejne 4-5, prąd/gaz 2 zł, konserwacje, remonty- 3-4 zł, opieka, nauczycielki, kucharki, persolel pomocniczy ( pensja 2000zł: 25 dzieci=80 zł:20 dni=4 zł od osoby, ale są 2-3 osoby czyli 10-12 zł- wychodzi jakieś 30-36 zł na dziecko dziennie, Rodzice płacą 25 czyli 5-11 zł lub więcej do KAŻDEGO dziecka dopłaca gmina, czyli mityczni ONI. Skąd brać? Komu zabrać? Do której kieszeni sięgnąć? Mogę podjąć polemikę przy rozsądnej odpowiedzi na te pytania,
                  • ewik_79 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 21:57
                    Artykuły higieniczne trzeba przynosić (zarówno do żłobka jak i przedszkola) we własnym zakresie (pieluchy, chusteczki, nawilżane chustki, pastę do zębów, itp), za angielski i rytmikę np. w przedszkolu też się dopłaca (nie wiem jak w żłobku, moje dziecko dopiero tam idzie od września...)
                  • marciszon7 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 22:43
                    ania_dentystka napisała:
                    Niczego nie trzeba wyczarowywać, po prostu trzeba zarabiać, wziąć się do pracy
                    > i nie narzekać, nie żądać. Jeżeli wzięcie spraw we własne ręce jest nawoływanie
                    > m do protestów to źle się to skończy dla tego kraju.

                    To przepraszam bardzo jeżeli pracuję, płacę podatki, składki to nie mam prawa żądać lepszego losu dla siebie i swoich dzieci?
                    Jak nasz kraj dalej będzie kontynuował taką złodziejską politykę i nie przewartościowuje priorytetów to na pewno źle skończy dla tego kraju. Polacy to naprawde pracowity naród, wiadomo wszędzie znajdzie się trochę nierobów i kombinatorów ale ogólnie na tle wielu krajów możemy pochwalić się dużą rzeszą specjalistów w różnych dziedzinach począwszy od świetnych piekarzy po informatyków, którzy nie widząc perspektyw w tym kraju opuszcza go. Niejednokrotnie przekonali się, tak jak ja że Państwo tylko bierze a nic w zamian nie daje.
                    A pozatym jeżeli pójdziemy tym krokiem to dlaczego ja jako ,,szczęśliwa'' mama żłobkowicza mam łatać dziurę, którą zrobili przez lata politycy kradnąc dla siebie jak najwięcej i przeznaczając publiczne pieniądze na kolejne nietrafione cele zamiast otwierać nowe placówki, podwyżką próbują zmniejszać kolejki dzieci na listach rezerwowych.
                    Dlaczego to my mamy zaciskać pasa i klepać biedę kiedy ci co nas w to wpędzili nie odmawiąja sobie niczego. Czy powinnam sie na to godzić i może jeszcze podziekować. Tworzenie nowych miejsc i płacenie za nie to ich zasrany obowiązek, obciążanie tym rodziców to hamstwo.
                    • hanalui Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 23:23
                      marciszon7 napisała:
                      > Jak nasz kraj dalej będzie kontynuował taką złodziejską politykę i nie przewart
                      > ościowuje priorytetów to na pewno źle skończy dla tego kraju.

                      Masz 100% racje...w zadnym kraju nie placi sie za nierobstow, Polacy to najbardziej schorowany narod w UE, najczesciej wylegujacy sie na zwolnieniach lekarskich, z najwiekszoa iloscia 30 letnich emerytow, ogolnie o niskim wieku emerytalnym, efektywnosc pracy niewielka, kombinatorstwo a kazdym kroku.
                      Problem w ty tylko ze kazda grupa spoleczna cos chce, co juz ma nie chce oddac, na zaciskanie pasa tez nie przystaje, a politycy wyborcza kielbasa zywia, zamiast przeprowadzic konkretne ale bolesne reformy.

                      Polacy to naprawd
                      > e pracowity naród, wiadomo wszędzie znajdzie się trochę nierobów i kombinatorów
                      > ale ogólnie na tle wielu krajów możemy pochwalić się dużą rzeszą specjalistów
                      > w różnych dziedzinach począwszy od świetnych piekarzy po informatyków, którzy n
                      > ie widząc perspektyw w tym kraju opuszcza go.

                      Tak pracowity ak i inne narody...jakos osiagniec wielkich PL nie ma, a jesli juz to maja je ludzie ktorzy sa piata woda po kisielu zwiazani z Polska i wszystko co zawdzieczaja to jedynie swojej ciezkiej pracy a nie tymu ze z PL.
                      Sorry...jak widze te naglowki w gazetach ze Polak w USA czy tam gdzie zrobil to czy tamto, a ten Polak to tylko z polska brzmiace ma nazwisko to smiech mnie pusty ogarnia.
                      Ostatnio tu bylo na Gazecie jakie to firmy Polacy w USA pozakladali - prawie wszystkie znane na calym swiecie (Google, Citibanki, i kilkadziesiat innych) to Polacy...szkoda jeno ze nie w PL big_grin

                      > Niejednokrotnie przekonali się, t
                      > ak jak ja że Państwo tylko bierze a nic w zamian nie daje.

                      Glupoty gadasz

                      > Tworzenie nowych miejsc i płacenie za nie to ich zasrany obowiązek, obc
                      > iążanie tym rodziców to hamstwo.

                      Cos ci sie pomylilo...panstwo jesli nie ma pieniedzy to niczego nie musi.
                      Dziecie jest twoje i to jest twoj zasrany obowiazek zapewnic mu opieke, czy panstwo ci pomoze w tym czy nie, oczywiscie milo by bylo gdyby pansto chcialo, mialo na to kase. Skoro nie ma to i Salomon z pustego nie naleje.
                      Faktycznei straszne hamstwo panstwo robi ze kaze rodzicowi partycypowac w kosztach zajmowania sie rodzica bachorem.
                      • marciszon7 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 27.06.11, 08:08
                        Mamy ,,troche'' inny poglad na wiele spraw, niech tak będzie- każdy ma prawo do swojego zdania.
                        Przepraszam kogo nazywasz bachorembo moje dziecko na pewno nim nie jest.
                        A jeżeli chodzi o branie udział w zajmowaniu się dzieckiem to każdy normalny, kochający rodzic robi to od urodzenia się dziecka przez całe jego życie. I każdy człowiek( pomijając patologę) zakładając rodzinę zdaje sobię sprawę, że bedzie ponosił koszty związane z utrzymaniem dzieci. Ale jaka liczba ludzi przy tak słabym już dostepię do opieki publicznej i ciągle roznacych kosztach życia zdeccyduje sie na kolejne dziecko. Przecież najpopularniejszy model to teraz 2+1, i nie wszyscy robia tak z wygody bo są ludzie, którzy chcieliby mieć więcej niż jedno dziecko ale boją się że nie będą w stanie zapewnić im opieki. Sytuacja często zmusza matkę do powrotu po macierzyńskim do pracy bo z 2-óch etatów ojca i tak nie starcza to gdzie jeszcze jedno dziecko, za które przy wielkim szczęściu dostania sie do żłobka trzeba będzie wywalić nastepne 500 zł. co przy dwójce dzieci daje 1000 złotych. Wiem że wiele ludzi zmuszonych jest do oddania dzieci do prywatnych placówek gdzie koszta są jeszcze większe ale dla wielu ludzi wyskubanie 500 złotych to jest prawie niemozliwe- prawie, bo tak naprawde nie mają wyboru muszą zapłacić albo zrezygnować z pracy i samodzielnie zająć się dzieckiem co wiąże się znowu z brakiem środków na życie.
                        >Skoro nie ma to i Salomon z pustego nie naleje.
                        Masz rację ale dlaczego nie ma? Nie mają już skąd kraść to teraz sięgają do naszych kieszeni.
                        • lillaj Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 27.06.11, 09:51
                          Marciszon myślę, że nie ma sensu ta dyskusja i tak ich nie przekonasz z wielu powodów, a wątek jest już tak długi, że zniechęca do zapoznania się z nim. Proponuję, żebyś napisała jeszcze na forum Przedszkola - jeśli nie masz już dosyćsmile - jest tam wątek o podwyżce i ewentualnie na forum Warszawa -jednak jest ono mało aktywne.
                        • ania_dentystka Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 27.06.11, 11:24
                          Zastanów się co wolisz- słaby dostep do "opieki publicznej" ( nawiasem mówiąc nie bardzo wiem co masz na mysli) czy odpłatność za te "opiekę" ( czy jest to miejsce w przedszkolu/żłobku?).
                          Model 2+1 ( no niezupełnie tak jest) wynika z róznych powodów i bardziej będzie to brak miejsc w żłobkach/przedszkolach, trudności z podjęciem pracy w niepełnym wymiarze, niż to czy przedszkole będzie kosztowało 200 czy 500 zł miesięcznie.
                          Czy decydując sie na dziecko bierze się także pod uwagę ceny wakacji, podręczników, ubrań?
                          I jeszcze moment- czy do tej pory żłobek był za darmo? Jeśli tak to patologia, a jeśli nie to nie jest to wydatek kolejnych 500 zł tylko 500zł - dotychczasowa opłata. A to chyba tez nie to samo.
                          • hanalui Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 27.06.11, 16:28
                            ania_dentystka napisała:

                            > Zastanów się co wolisz- słaby dostep do "opieki publicznej" ( nawiasem mówiąc n
                            > ie bardzo wiem co masz na mysli) czy odpłatność za te "opiekę" ( czy jest to mi
                            > ejsce w przedszkolu/żłobku?).

                            Problem ze ludzie nie rozumieja ze kasa jest jedna i trzeba ja podzielic na to, i na to, i na tamto. Kazdy byl chcial jak najmniej placic i jak najwiecej dostawac, a reszte niech doplaca mityczni "oni".

                            Swoja droga... o ile sie nie myle od 2 lat sa ulgi podatkowe na dziecko, placi sie nizsze podatki, stad tez kto ma to dziecko dostaje kase by oplacac sobie wlasnie przedszkole czy zlobek, miec swiecej srodkow na wychowanie dziecka
                            Czyzby panie krzyczace nie zauwazyly tego tak drobnego faktu ze panstwo jednak placi nie tylko na przedszkola i zlobki ale doplaca posiadaczom dzieci zwalniajac ich z czesci obowiazku podatkowego?

                    • ania_dentystka Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 27.06.11, 11:17
                      Od kogo masz zamiar żądać tego lepszego losu????? To jaki będzie Twój los i Twoich dzieci zalezy od Ciebie. Między innymi, i tu bedę złosliwa, od tego ile czasu spędzisz na pracy a ile na czczym gadaniu i kłóceniu sie.
                      Ubóstwiam spiski o 'złodziejskiej polityce"- pewnie sa tacy, którzy nie należą do ucziwych, ale większość ludzi nie kradnie.
                      Polacy nie należą do pracowitych. Miałam okazję sie o tym przekonać obserwując Polaków w róznych okolicznościach. Oczywiście są i bardzo pracowici, kreatywni, samodzielni, ale oni najczęściej pracują a nie nawołuja do dawania, nie stawiają żądań.
                      Kobieto, opamiętaj się w swojej nienawiści! Przestań być wulgarna.
                      Mame przedszkolaka nie interesują miejsca w żłobkach, mame ucznia w przedszkolach, studenta ani tu ani tam, emeryta interesują jego świadczenia, chory jest zainteresowany dobrze funkcjonującą służbą zdrowia, podrózny czystymi i punktualnymi kolejami itd.
                      Ja jako obywatel jestem najbardziej zainteresowana swoim bezpieczeństwem. Nie chcę, żeby moje podatki szły np. na żłobki, ale sie nie buntuję, bo widzę potrzeby innych. Obawiam się, że Ty za rok gdy Twoje dziecko wyrośnie z przedszkola zaczniesz szkolną zadymę.
                      Jako ( rózwież) polska obywatelkę martwi mnie długa tradycja nieposłuszeństwa obywatelskiego, veta, buntów, obstrukcji, opozycji. Polska straciła niepodległość m.in. z powodu liberum veto ( jesli sie mylę niech mnie poprawia mamy, które uczyły się w szkole polskiej historii). Przez cały okres zaborów należało w jakiś sposób przeciwstawiać się zaborcom. Bo to byli "oni" to był wróg. XX lecie międzywojenne to też trudny okres, ale zbyt krótki, zeby zacząć myslec kategoriami "my". II wojna światowa to klasyczny okres , w którym sabotaz był cnotą. Każda metoda dobra ( i słusznie) do walki z wrogiem. Znów umocniły sie przyzwyczajenia wpajane w Polaków od pokoleń. Potem komunizm i znów "oni" - tym razem sąsiad ze wschodu. Należało byc nieposłusznym, opornym, narzekać. I gdy po latach bardziej czy mniej formalnej okupacji obcych powstała wolna Polska, Polacy wciąż rozumuja w kategoriach "oni". "Oni" nie zrobili, nie dali, nie wybudowali, podniesli opłaty, nie podniesli pensji. Dac, dać, żądać, domagać sie, nawoływać do nieposłuszeństwa, pisać petycje, awanturować się.... A może właczyć mózg i pomysleć, że warto dać coś a potem brac.
                      Nawet z pobieznych wyliczeń widać, ze 500 zł w warszawskim przedszkolu to niewiele. Nie pokrywa to pełnych kosztów pobytu, jedzenia. Żłobki są jeszcze droższe w "obsłudze".
                      Powtarzam - nikt z nas nie lubi płacić ( podatków, wyższych czynszów itd), ale nie ma dobrego wujka , który by to za nas robił. Dobra nie wytwarzają się same.
                      Watpie czy awanturnicy i skrajnie roszczeniowe jednostki beda skłonne pomyslec i zobaczyć coś więcej niż czubek własnego nosa.
                      I SPEC będzie sprywatyzowany ( jak nie teraz to za rok, dwa), i ciepło pewnie droższe ( jak wszędzie na świecie), i opłaty w żłobkach/przedszkolach bardziej realne. I podejrzewam, że w przyszłości także częściowo odpłatne inne świadczenia. Bo takie są prawa kapitalizmu. Państwo nie jest niańka. Jesteśmy ludźmi dorosłymi.
                      Przemysl to bez emocji i złości. Także we własnym interesie.
        • mrowkojad2 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 10:43
          Oczywiście mogę się wyprowadzić z Polski albo nie posyłać dziecka do żłobka, przedszkola czy gdzie tam miałoby chodzić, mogę zrezygnować z pracy i nie płacić podatków, mieszkać pod mostem, bo przecież nikt nie każe mi brać kredytu na mieszkanie itd.
          To są z przeproszeniem bzdurne argumenty - zgadzam się do tej pory opłaty za żłobki były skandalicznie niskie, ale podwyższanie ich o 2,5 razy to skandal.
          • listopadowka2008bis Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 11:42
            Nie, to nie jest skandal - to jest zwyczajnie wyrownanie oplat do poziomu innych miast i tyle. Widocznie do tej pory Warszawe bylo stac na to, zebyscie za zlobki/pkola placili tak malo. Teraz moze sytuacja sie zmienila.
            Ja tez nie mam pojecia jak za 200 pln miesiecznie ten dzieciak ma przebywac w bezpiecznym,schludnym, zaopatrzonym przedszkolu, z milymi opieknunkami i jeszcze fantastycznie wyzywione. Przeciez chemie trzeba zakupic,remonty czasami przeprowadzic, zabawki wymienic, sprzatac, oplacic personel i ugotowac zupe z czegos innego niz z gwozdzia. I watpie, zeby takie 'kokosy' jak 500 pln miesiecznie szly na cos innego niz wlasnie potrzeby zwiazane z dzialalnoscia przedszkola. Zycie w ciagu tych kilku lat znacznie podrozalo, a Wy nie mieliscie podwyzek robionych rokrocznie, dlatego teraz jest jedna i konkretna.
    • misia_matysia Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 26.06.11, 20:53
      Przeczytałam prawie wszystkie posty i zastanawiam się jaka kwota musiała być za opłaty żeby wszyscy jednogłośnie powiedzieli "Przegieli". No i chyba dla każdego to jest inna kwota. Moje dziecko też chodzi do żłobka w Warszawie i podwyżka mocno w nas uderzy. Zgadzam się że podwyżki musiały być ale nie ukrywam faktu że nie jestem zadowolona z wysokości. Ani z tego, że nie mam gwarancji że powstaną nowe placówki.
    • okruszek_a Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 27.06.11, 19:03
      Najciekawsze w tym wątku jest to, że najgłośniej krzyczy emigrantkatongue_out ktora zna nasze problemy i bolączki czysto teoretycznie. Nie mieszkasz tu, nie pracujesz, nei odprowadzasz składek, to w kwestii finansów tego państwa sza..... nie masz prawa oskarżać innych o brak pracowitości, bo my w przeciwieństwie do Ciebie dajemy coś temu państwu.

      Jeszcze dziwi mnie fakt tak wielkiego sprzeciwu dla tego można byłoby rzec pozytywnego ruchu i to od kogo?od innych rodziców.
      Godzimy się na wszystko bez żadnego słowa sprzeciwu, na wyższe podatki, na zabranie nam % z ofe, a teraz na podwyżki w żłobkach i przedszkolach, za niedługo na płatne szkolnictwo. Tylko wiecie co z tego wyniknie/?że za 20 lat "obudzimy się z ręką w nocniku" , bo nie będzie miał kto płacić na emerytury.
      Dzieci są przyszłością tego kraju i o nie też państwo powinno się troszczyć, a gdzie szukać kasy???Zlikwidować wcześniejsze emerytury dla grup uprzywilejowanych, potezne wynagrodzenia dla szefów przeds. państwowych, wzmocnić kontrole na co idą pieniądze z zasiłków i czy trafiają naprawdę do potrzebujących,a nie do np. pijaków i ludzi którzy na czarno pracują.
      Nie jest prawdą, że o dziecko ma się wyłącznie troszczyć rodzic, bo to obywatel tego kraju i kiedyś on też będzie płacił podatki.
      Już teraz w polsce mamy ujemny przyrosyt naturalny, a zamiast robić z tym coś, rodzicom się dokopuje. A gdzie polityka prorodzinna?dlaczego w polsce matka musi wracać do pracy po 22 tyg?
      Wiem, że dzieci rodzilo by się więcej, gdyby nasze panstwo też coś z siebie dawało dla najmłodszych,poprzez miejsca w żłobkach i przedszkolac dla dzieci rodziców pracujących, poprzez wydłuzony urlop macierzyński, zniżki i ulgi podatkowe.

      Jednak rodzice wzorem górników nie wyjda przeciez na ulice,nie będą krzyczeć, więc najlepiej właśnie tej grupie dokopać.

      Nie jestem z warszawy, ale nie zgadzam się na takie podwyżki, za którymi nie idzie zapewnienie stworzenia większej ilości miejsc w placówkąch przedszkolnych i w żłobkach.
      • melilota Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 27.06.11, 20:22
        Powiem tak przeczytałam wszystkie wasze wypowiedzi na tym forum i zupełnie was nie rozumiem ... to forum miało zaapelować ludziom nadchodzace problemy finansowe , czyli różnego rodzaju podwyżki. w tym głownie żłobki i przedszkola. Każdy z nas ma różne zdanie na ten temat , czy tu sie zarabia mało czy dużo w wawie. ale jeżeli wam sie nie podoba lub nie jesteście skłonni poprzeć tej akcji to po co tu wchodzicie i piszecie takie rzeczy. W wielu miastach były podwyżki za żłobki i przedszkola tez rodzice dzieci przeciw temu głosowali i pikietowali ... i myslicie ze WARSZAWA to inni ludzie.. fakt według was zarobki sa super ale my czynszu potrafimy placic nawet po 800 zł gdzie wy z poza wawy płacicie może gora 400... moze wy nie macie jeszcze licznikow na wode i liczniki na kaloryferach... my mamy...to wy macie wiecej za free. po co to sie licytowac jezeli wasi znajomi w wawie wyciagaja takie kokosy to jakim kosztem nocowaniu w domu przez 4 godz na dobe.... badzmy dla siebie wyrozumiali sa ludzie i ludzie sa nieroby i sa pracowici ludzie...nikt tu nie mowil ze chce cos za darmo tylko chce uczciwosci i sprawiedliwości ale jak widze nikt was takich wartosci nie uczył.dobra podwyzka niech bedzie niech łataja te swoje dziury tylko niech uczciwie podnosza cene 300 zł to bardzo dużo . Ja tyle mam na przeżycie pół miesiaca wliczajac w to ewentualne lekarstwa dla dziecka. nie kłóćcie sie bo nikt nikomu w portfelu nie siedzi.
      • ania_dentystka Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 27.06.11, 21:41
        Jeśli już to imigrantka. Emigrantami do Stanów byli moi rodzice w połowie tzw. Gierka. Ja przyjechałam do Polski , gdy w tym kraju się zmieniło, skończyłam studia, pracowałam, odprowadzałam podatki, podobnie jak mój mąż.
        I całkiem sporo dałam temu państwu. W związku z powyższym ma prawo sie wypowiadać a widziałam w życiu naprawdę sporo.
        Nie mam pretensji, że moje dziecko ( starsze) nie dostało sie do przedszkola. Miejsc było mało chętnych więcej. Ktoś musiał odpaść. Nie oskarżam nikogo o łapownictwo ani o fałszywe zaświadczenia.
        Zdecydowałam, widząc, że w szkole osiedlowej syn będzie uczył się popołudniami na szkołe prywatną. Wybór miałam, ale chciałam lepiej dla dziecka. Prywatna szkoła okazała sie niewypałem. Właściciel był skrajnie nieuczciwym człowiekiem, bez kwalifikacji. Czy mam uważać, że wszyscy tacy są? Nie, znalazłam inną bardzo dobrą szkołe. Publiczną.
        Ruch, który określasz pozytywnym jest szkodliwy. Zbierze się trochę zadymiarzy, pokrzyczy i nie daj Boże opłaty wrócą do poprzedniego stanu. Kosztam jakości opieki w żłobkach i opieki/nauki w przedszkolach. Kosztem nowych miejsc. Nikt nie policzy ilu rodziców pozostanie na lodzie, bo tak jak w moim przypadku zabraknie miejsc.
        Płatne szkolnictwo - jest wszędzie i nie ma w tym nic złego. Co więcej szkoły wyższe powinny być w 100% odpłatne, ale równiez powinien funkcjonować system rat i stypendiów( dla najzdolniejszych, od przyszłych pracodawców itd).
        Daleko mi do emerytury, jednak rozumiem, że są grupy uprzywilejowane- nie wyobrazm sobie np. policjanta , który w okolicach 55-60 lat będzie ścigał bandytę- młodszego i sprawniejszego. Wolę, żeby do pożaru jeżdził młody strażak a nie pan z zadyszką. specjalnych .
        Uważam, że bardzo dobrze powinni zarabiać ludzie, których określasz jako "szefów przedsiębiorstw państwowych" choćby dlatego, zeby nie brali łapówek. Korupcja musi być dla nich nieopłacalna.
        Nie mam emocjonalnego stosunku do pijaków, ale alkoholik to też człowiek i tez obywatel. Często chory i pozbawiony środków do zycia, rodziny. Idąc Twoim tokiem rozumowania także trzeba mu pomóc tym bardziej, że alkoholizm jest chorobą.
        Ktos napisał o uldzie prorodzinnej- to są konkretne pieniądze , które daje państwo. Jest bezpłatna nauka do matury włacznie, są bezpłatne studia, jest bezpłatna opieka zdrowotna dzieci do 18 roku życia. To naprawdę nie tak mało.
        • futro.1 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 27.06.11, 22:09
          niestety do polaków nie dociera fakt, że żeby coś mieć trzeba na to zapracować a nie co miesiąc imprezować, bo jest długi weekend. czasami mam wrażenie, że polacy mają dzieci po to, żeby ktoś zarabiał na ich emeryturę, bo przecież nikomu do głowy nie przyjdzie płacić 3filar. po co oszczędzać lepiej jest wydawać na przyjemności, nowe ciuchy, reklamowane kosmetyki, kupić nowy telewizor na kredyt, bo stary już jest stary i jak znajomi wpadną z wizytą to "co sobie pomyślą". w święta musi być suto zastawiony stół, nowe ozdoby, bo stare już są stare, a wszystko w myśl powiedzenia "zastaw się a postaw się". państwo to przeciez powinno dać, bo jako obywatelom "się należy" - no jak to, przecież płacimy podatki! w pracy to my sobie troszeczkę popracujemy a tak poza tym to kawka i ciasteczka ale podwyżka się należy, a jakże. lepszą dietę dla dzieci w placówkach oświatowych to jak najbardziej chcemy ale płacić za to to już państwo, nie my, nie, skąd, my się tylko rozmnażać będziemy, bo przecież jest taki niż demograficzny że aż szkoły zamykają i kto będzie nas utrzymywał w przyszłości. a jeśli państwo nie da, to my zaprotestujemy, zrobimy głodówkę albo opony podpalimy pod sejmem wtedy będą musieli dać. i jak w tym kraju może być normalnie?
          "zap...ać do roboty j..ne nieroby" * a nie zrzędzić i narzekać


          * cytat z kazika
            • melilota Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 27.06.11, 22:31
              Wiecie co mam wrażenie , że pochodzimy z innych stref społecznych.... bardzo bym chciała wiedzieć ile zarabiacie i zostaje wam na życie ... bo tak łatwo o kasie mówicie... i w podtekstach nie mówcie , że trzeba sie wziaść do roboty by mieć, bo nie wiecie jak wiele z nas wypruwa sobie żyły by przeżyć.a wy wszystko łykacie co los przyniesie i sie uśmiechacie do tego.
              • ania_dentystka Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 27.06.11, 22:42
                Zostałam wychowana w kulcie pracy. Ja w tej chwili osobiście nic nie zarabiam - urlop macierzyński!, ale czerpię zyski z gabinetu, którego jestem wspłwłaścicielką. Zarabia mój mąz. Sporo. Pracuje bardzo duzo. I nie ma pretensji do losu, że "wypruwa sobie żyły". Nie łykamy wszystkiego co los przyniesie, ale gdy jest coś nie tak próbujemy to zmienić zaczynając od siebie, nie żądając od innych.
            • futro.1 Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 27.06.11, 23:10
              > A może jednak nie jest aż tak dramatycznie? Tchnie optymizmem, że tu w tym wątk
              > u jest sporo wypowiedzi ludzi myslących, którzy wiedzą, że nic za darmo i żeby
              > mieć trzeba zapłacić, a żeby zapłacić- zarobić. Oczywiście są wyjątki, ale może
              > idziemy w dobra stronę.

              oby. mieszkam w tym kraju od urodzenia. chociaż dużo się zmieniło na lepsze to wciąż jest źle, bo trzeba płacić. państwowa opieka zdrowotna jest do bani ale prywatnie leczyć się nie będą, bo za drogo. emerytury za niskie ale 3filar to juz za drogo, chciałoby się więcej zarabiać ale w święta pracować nie będą (święta typu boże ciało, zielone świątki itp) duzo jest takich przykładów. tu skupiamy się na dzieciach i tu też jest powód do protestów, bo przecież trzeba płacić za dzieci.
              uświadomcie sobie wreszcie, że nasze dzieci nie powinny pracować na nasze emerytury. ja np nie życzę sobie, żeby mój syn pracował na emeryturę jakiejś pani sprzedawczyni , której nie chciało się pracować w święto, które nie jest obchodzone przez wszystkich. skoro jej nie zależy na dodatkowych pieniądzach teraz to dlaczego ma dostać jakieś dodatkowe pieniądze później?

              narzekacie kobitki, że to taka wysoka podwyżka i że nie wiadomo na co zostaną przeznaczone te pieniądze. skoro więc nie wiadomo to może nie ma sensu narzekać na zapas? czy naprawdę chcecie dla swoich dzieci jak najlepiej? zaprotestujecie gdy okaże się że płacicie więcej a poprawy warunków w żłobkach czy przedszkolach nie ma. wtedy dopiero ma to sens.
        • okruszek_a Re: Podwyżkom w żłobkach i przedszkolach mówimy N 27.06.11, 22:23
          Czy teraz odprowadzasz podatki do "Naszego" państwa, jeśli nie to sza.........nie masz prawa głosu, nie o twoje pieniądze tu się rozchodzi.
          Wg Ciebie alkoolik ma większe prawo do pomocy niż dzieci, te same które za 20-25 lat będa pracowowali na nasze pokolenie.
          Jeśli nie wiesz, w polsce mamy system pokoleniowy naliczania emerytur, dla topornych......składki z dwóch podatników podzielić na emerytury dla trzech, bo do tego to wszystko zajdzie.
          Piszesz o policjantach.........nie muszą ganiać za złodziejami, gro z nich siedzi za biurkiem, a mogliby wszyscy którzy skończą np.50 lat
          czy wiesz , że w polsce policjant może przejsc na emeryturę po 15 latach?
          dla przykładu trochę statystyk, jak to jest w innycch krajach:


          "1. Po ilu latach służby
          (lub w jakim wieku)
          policjant może przejść na emeryturę?

          2. Jaki procent zarobków
          stanowi minimalna emerytura?

          3. Jaki procent zarobków
          stanowi maksymalna emerytura; po ilu latach służby (w jakim wieku)
          można ją otrzymać?

          Austria
          1. wiek 65 lat
          2. 80 proc. pensji
          3. do 98 proc. - za punkty za przepracowane nadgodziny

          Czechy
          1. 30 lat służby
          2. 20 proc. wynagrodzenia
          3. 50 proc. ostatniej pensji

          Holandia
          1. wiek 61 lat
          2. wysokość emerytury zależy od stażu służby
          3. 80 proc. ustawowej płacy minimalnej netto

          Niemcy
          1. 40 lat pracy
          2. określony procent wysokości ostatniego uposażenia bez dodatków
          3. 73,5 proc. ostatniego uposażenia bez dodatków, możliwa w wieku 60-65 lat..."

          Jak wynika z powyższego tylko u nas słóżby mundurowe mają tak dobrze.

          Piszesz o bezpłatnym szkolnictwie...............wiesz, to my wszyscy, którzym odciągają podatki płacimy, nic za darmo.
          bezpłatna opieka lekarska?chyba żartujesz, widać , że mało miałaś doczynienia z naszymi szpitalami.

          Też uważam, ze ludzie wyksztalceni i na wysokich stanowiskach powinni zarabiać odpowiednio, ale przynajmniej w państwowych przedsiębiorstwach, te zarobki nie powinny być tak maksymalnie oderwane od reszty społeczeństwa.Co pwiesz na milionowe odszkodowania za bycie na stanowisku kilka dni?chyba nie musze przytaczać tu konkretnej nazwy, jeśli ejsteś tak dobrze zorientowane w sprawie polskiej pewnie wiesz.


          Piszesz o opłatach....gdzie gwarancja, że podwyższone opłaty wpłyną na jakoś opieki w żłobkach/przedszkolach, albo na tworzenie nowych miejsc, no gdzie??????Jeśli za tym szłaby zwiększanie ilości miejsc, nie miałaby nic przeciwko, wszak to nasza polska sprawa,aby dzieci rodziło się więcej.


          I jeszcze raz powtarzam, w naszym kraju powinno robić się wiele, aby kobiety chciały rodzić dzieci, ale żeby chciały muszą mieć warunki: dłuże urlopy macierzyńskie, opieka dla dzieci rodziców pracujących, ulgi podatkowe.........
          I nie przekonuje mnie argument, że nas na to nie stać, a Węgry stać?jednak tam dostrzegli problem, z ktorym my jako społeczeństwo zetkniemy się za 20 lat.