Dodaj do ulubionych

zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz?

26.06.11, 22:06
W grudniu pisałam tu dramatyczne posty o tym, że mój 3-latek nie je i niedługo umrze z głodu. Zastosowałam niektóre z poleconych sposobów, m.in. taki, żeby dawać dziecku to, co lubi.
No i zaczęłam dawać. I wiecie co? Nawet zaczął jeść, nie powiem. Je sam, bez zabawiania, bez namawiania, upomina się o jedzenie - dla mnie to kosmos, bo wcześniej zabawiałam i wpychałam.
No ale niestety stało się to, czego się obawiałam - syn je tylko syf. I ja, która zamierzałam karmić go jaglanką i eko-kefirem, patrzę na to z rosnącym przerażeniem i bezradnością. Je bułki, najchętniej drożdżówki z lukrem, parówki, frytki lub smażone ziemniaki, kotlety w panierce i owoce. Warzywa rzadko, czasem bób lub paprykę, ogórka.
Nie je nic poza tym sad
I już sama nie wiem, gdzie i kiedy popełniłam błąd, jeśli w ogóle.
Może lepiej było zabawiać i wciskać pomidorówkę? Nie, to żałosne, karmić 3-latka.
Wiem, co powinnam zrobić - proponować mu zdrowsze jedzenie. Ale on nie chce, nawet jak sam ugotuje lub jak dorobię ziemniakom oczy itd. W akcie rozpaczy robię mu gofry z mąki orkiszowej.
Chodzi do przedszkola, gdzie nie tyka nic, kompot tylko wypija (ale może to i lepiej, bo tam zupy z proszku wink.

Przejdę do sedna. Moje pytanie brzmi: dawać mu te buły i parówy czy głodzić?
Obserwuj wątek
    • joshima Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 26.06.11, 22:28
      aleksandra1357 napisała:

      > I ja, która zamierzałam karmić go jaglanką i eko-kefirem...
      Zaraz zaraz. Zamierzałaś karmić tak tylko jego? A reszta rodziny? Jak by w domu nie było syfu w postaci drożdżówek i parówek to by ich pewnie nie jadł, prawda? Jak by wszyscy jedli trę jaglankę to on pewnie też by jadł.


      --
      JoShiMa

      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
      • aleksandra1357 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 26.06.11, 22:45
        Wiedziałam, że ten zarzut padnie smile Zamierzałam karmić go tak jak siebie, Joshimo.
        Otóż w moim domu nie było parówek i drożdżówek, naprawdę!
        Ja mam prawie zawsze na talerzu zdrowe jedzenie, pieczywo wyłącznie pełnoziarniste, różne kasze, warzywa itd.
        Raz babcia kupiła drożdżówkę i od tej pory drożdżówki rządzą (innej bułki nie chce i nie je).
        Mogę mu nie dawać tych drożdżówek, ale to walka i głodówka, więc dlatego pytam, czy nie lepiej odpuścić, bo samo może samo minie...?

        Oczekuję, że napiszecie: moje dziecko jadło tylko parówki, a w wieku 4 lat nagle przerzuciło się na brokuły wink
        • joshima Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 26.06.11, 23:45
          aleksandra1357 napisała:

          > Wiedziałam, że ten zarzut padnie smile
          Ale to nie zarzut, tylko logiczne pytanie, bo nie napisałaś nic na ten temat w pierwszym poście.

          > Mogę mu nie dawać tych drożdżówek, ale to walka i głodówka, więc dlatego pytam,
          > czy nie lepiej odpuścić, bo samo może samo minie...?
          Ja bym jednak nie karmiła dziecka drożdżówkami (a jeśli już to od wielkiego dzwonu) i parówkami. I gdybyś naprawdę nie miała w domu drożdżówki i parówki, to mogłabyś powiedzieć dziecku, nie mam więc nie dostaniesz.


          > Oczekuję, że napiszecie: moje dziecko jadło tylko parówki, a w wieku 4 lat nagl
          > e przerzuciło się na brokuły wink
          Oj. Nie liczyłabym na to.

          --
          JoShiMa

          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
        • koza_w_rajtuzach Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 07:53
          > Oczekuję, że napiszecie: moje dziecko jadło tylko parówki, a w wieku 4 lat nagl
          > e przerzuciło się na brokuły wink

          Akurat moja córka za parówkami średnio przepada... ale także jest niejadkiem, ma skłonności do śmieciowego jedzenia i nie je warzyw, ale z brokułów lubi kotlety i wszystkie dzieci, które u nas bywają jedzą je ze smakiem. Mówię na to kotlety ze Shreka, bo to bardziej zachęcająca nazwa niż kotlety brokułowe. Co prawda jest to także smażenina, ale przynajmniej warzywna wink www.wielkiezarcie.com/recipe19563.html
          --
          Klara (styczeń 2006)
          oraz
          Staś (styczeń 2009)
      • kunnegunnda Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 26.06.11, 22:48
        Chyba większość dzieci je to co twój trzylatek. I żyją smile
        hola hola. nie, ani ja ani moja rodzina nie jedza w zasadzie żadnej z wymienionych rzeczy, a jak już, to sporadycznie.
        żyją? tak, ale znacznie krócej i z problemami. to powinno byc karane.
        do autorki: wierze, że dziecko może nic nie jesc. sama to mialam. zdiagnozowano: anoreksja dziecieca. leczylismy się cala rodziną, u psychologa. najczesciej wlasnie psycholog razem z dietetykiem i dobrym pediatra moga ci pomoc- uswiadomia ci bledy jakie popelniasz. ale na forum sdostajesz takie znakomite rady, ze ho ho. sama widzisz.
        mlody ma teraz 10 lat. je to co my, czyli zdrowe rzeczy, i to w mega ilościach.
        • aleksandra1357 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 26.06.11, 23:17
          Kunnegundo, nie jestem pewna, czy mój syn ma aż tak poważne zaburzenia łaknienia, wygląda dobrze, mało choruje i nawet ostatnio chętnie je, tylko że niezdrowo, więc nie jestem przekonana, czy psycholog i dietetyk są konieczni, czy nie jest to wytaczanie armat na komara.
          Ale z drugiej strony Twoje podejście jest mądre, nie powiem. Tylko takie trudne do realizacji - łatwiej dać dziecku parówkę niż wybrać się całą rodziną na leczenie.
          • aanidaa Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 26.06.11, 23:26
            mój ma 1,5 roku - nie je drożdżówek fakt, ale reszta podobnie jak u Was - to efekt babcinej terapii mojego niejadka jak sądzę (wmuszania potraw na siłę, cyrków podczas posiłku, etc.)
            doszło do sytuacji, w której poza mlekiem nie chciał już nic - wylądowaliśmy w szpitalu
            niczego nie stwierdzono,
            teraz je to co Twój i przybiera na wadze - nie ukrywam, że mnie to martwi bo mam bliźniaki i ten drugi zaczął jeść podobnie (zup całe szczęście nie odrzucił)
            ale też nie mam sposobu jak to obejść, wymyślam naturalne jogurty z dodatkami owoców, owsiankę (do ust jej nie weźmie), ale próbuję choć dość mam gotowania bo i tak zjada tylko kotleta i owoce słoiczkowe (dziś nawet tego nie chciał więc skończyło się na mleku)...
            jak z tego wybrnąć żeby nie zagłodzić dziecka, ale żeby nauczyć go mądrze jeść...
          • eelenaa Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 00:42
            gupia_rzona napisała:

            > Wow czego to się człowiek na forum nie dowie big_grin podawanie drożdżówek i parówek
            > powinno być karane!
            > LOL

            Taaa i powinno się to leczyćwinkOd razu najlepiej jakbyś jutro z rana z dzieckiem się wybrała do lekarzawinkMoje dzieci też jedzą drożdżówki i parówki od czasu do czasu,ale oprócz tego zjadają normalne,regularne i zdrowe posiłki.Jeśli nie chcą jeść śniadania,próbuję znowu coś podać za godzinę lub dwie.Jak nie chcą jeść obiadu np.zupy to za jakiś czas zjedzą drugie danie.Dostają też owoce lub jogurty między posiłkami,jak nie chcą jeść to nie jedzą.Wmuszanie jedzenia to najgorsza z rzeczy jaką może zrobić rodzić.Ja kiedyś robiłam podstawowy błąd - sądziłam,że jak dziecko raz czegoś nie ruszy,to nigdy tego nie zrobi i bardzo się pomyliłam dlatego próbuję podawać swoim dzieciom to samo danie na różne sposoby.Nie ma co panikować,troszkę cierpliwości!!wink
            --
            Magda,mama Angeli (ur.31.07.2008)UP 90db,UL 80db Aparaty Widex AK19 od 10 miesiąca życia,obecnie w ABR brak odpowiedzi(czekamy na implant) i Alana(ur.14.02.2010)słyszącego dobrze
            • kunnegunnda różnica....... 27.06.11, 07:28
              miedzy dzieckiem jedzacym tylko smieciowe zarcie, i tym jedzacym SPORADCZNIE
              owszem, karmienie tylko i smieciowym zarciem powinno byc karane- tak jak upijanie dziecka, i wdmuchiwanie mu dymu w twarz, bo to sama, podobna krzywda.
              • gupia_rzona Re: różnica....... 28.06.11, 15:17
                Ale to są skrajności smile chyba żaden myślący człowiek nie daje dziecku WYŁĄCZNIE śmieciowego żarcia (nawiasem mówiąc dobra drożdżówka nie jest dla mnie tak śmieciowa jak np hamburer)
                Tylko Amerykanie chyba są w tym, przodownikami. I tych faktycznie karałabym słono

                --
                https://www.suwaczek.pl/cache/bf768549d6.png
                • joshima Re: różnica....... 28.06.11, 15:37
                  gupia_rzona napisała:

                  > Ale to są skrajności smile chyba żaden myślący człowiek nie daje dziecku WYŁĄCZNIE
                  > śmieciowego żarcia
                  No ale autorka wątku zeznaje, że właśnie jej dziecko je wyłacznie takie. I wierz mi, jest bardzo dużo takich dzieci.

                  --
                  JoShiMa

                  Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
        • zebra12 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 06:50
          Wiem coś o tym, bo moja cóka w wieku 7 miesięcy miała anoreksję wczesnodziecięcą. I zapewniam Cię, że dziecko z ta chorobą nie zje NIC, nawet drożdżówki czy czekoladki. ZERO. Moja córka jadła tylko na śpiocha, a gdy zorientowała się, że jest karmiona to natychmiast wymiotowała. Zjadała 30-50 ml kaszki z mlekiem. Z zupą było to samo. Na widok jedzenia (buteli, zupki, czegokolwiek) wpadała w histerię, wymachiwała rękami, zanosiła się płaczem.
          Uważam, że jeśli dziecko je cokolwiek samo z siebie i nie zwaraca, to jest naprawdę nieźle. A to cokolwiek to moga być dwie łyżki tej kaszy, czy kawałek pomidorka. Na obiad pewnie zje ciut zupy lub kęs mięska. I to naprawdę wystarczy.
          Nie wiem jak było w przypadki syna autorki, ale większośc ludzi zwyczajnie PRZESADZA. Zawsze uważają, że dziecko nie je, nawet, gdy ma widoczną nadwagę.
          Dlatego trzeba wziąć pod uwagę stosunek wzrostu do masy ciała, siatkę centylową, a na końcu to czy nam się wydaje, że nie je i co rzeczywiście je w ciagu doby.
          Wspomniana córka urdodziła się z wagą 3450, a na rok ważyła 8 kg... Był więc powód do niepokoju. Na szczęście gdy skończyła rok, skończyły się też jej problemy z jedzeniem.
          --
          https://www.dziecionline.pl/grafika/animowane/zabka.gif
          • kunnegunnda Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 07:31
            tak, tylko leczac anoreksje NIE WOLNO karmic przez sen, to sie naprawde leczy. nawet jezeli rodzice sobie jakos "poradza", to i tak anoreksja wczesnodziecieca powraca kiedys w zyciu- w prawie 100% wypadków.
            na ogol kilka wizyt u psychologa pozwala przerwac bledne kolo- sluzy ii dziecku (o tym nie ma dyskusji), i nam. tylko tak, jesr pracochlonne. i nie lubimy slyszec, ze to NASZA wina, a tak jest- lepiej dac parowke i drozdzówke i napisac na forum- zawsze ktos po glowie poglaska takiego rodzica....
            • manala Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 08:48
              ciekawe jakie to błędy popełnili rodzice tego 7-miesięczniaka, że dziecko przestało jeść...

              jakoś nie bardzo potrafię sobie wyobrazić co by musieli zrobić
              a i nie bardzo potrafię sobie wyobrazić jakiegoś kompetentnego psychologa, który by rzeczywiście wiedział o co chodzi

              moja 3 latka sama wybiera co je i co jej pasuje
              zjada więc czasem słone śledzie i chleb ze smalcem (bardzo lubi) (Powinnam zgłosić gdzieś przestępstwo, którego dopuszcza się mój mąż karmiąc tym młodą?)

              najgorzej jest chyba jak rodzice za bardzo się spinają w kwestii jedzenia

              widziałam już dzieci po kryjomu ściągające ze stołu słodycze na jakiejś imprezie po czym w trybie pilnym się oddalały, chowały w jakimś kącie i cieszyły chwilą...zanim dopadł do nich spanikowany rodzic
            • zebra12 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 15:29
              Lekarze nie proponowali nam żadnej terapii. Nawet nie wiem jak miałaby wyglądać terapia siedmiomiesięczniaka... Anoreksja mojej córki miała swoje źródło: mała chorowała i była w szpitalu. Jadałą mało, ale jadała. Tymczasem w szpitalu mieli swoje normy. Karmili ja na siłę, bo inaczej nie jestem sobie w stanie wytłumaczyć nocnych notatek, że zjadła 200 ml, a na wadze traciła. Za dnia, gdy z nia byłam nie jadła praktycznie NIC. Tylko wymiotowała. Przypuszczam, że w nocy po karmieniu wszystko zwracała. I tak po pobycie w szpitalu dostałam dziecko cicho łkające i z anoreksją. Były to czasy, gdy nocowanie przy łóżku dziecka nie było dozwolone.
              --
              https://www.dziecionline.pl/grafika/animowane/zabka.gif
          • neptunka Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 14:15
            zebra12 napisała:

            Moja córka jadła tylko na śpiocha, a gdy zorientowała się, że
            > jest karmiona to natychmiast wymiotowała. Zjadała 30-50 ml kaszki z mlekiem. Z
            > zupą było to samo. Na widok jedzenia (buteli, zupki, czegokolwiek) wpadała w hi
            > sterię, wymachiwała rękami, zanosiła się płaczem.

            Moja córka przechodziła to samo pomiędzy 2 a 4 miesiącem życia. Karmienie na śpiąco, ryki, odtrącanie wszelkiego jedzenia. Winny okazał się refluks utajony.


            > Wspomniana córka urdodziła się z wagą 3450, a na rok ważyła 8 kg... Był więc po
            > wód do niepokoju. Na szczęście gdy skończyła rok, skończyły się też jej problem
            > y z jedzeniem.

            A moja urodziła się z wagą 4.200 - na rok ważyła 8.800.


            --
            Wszak powszechnie wiadomo, że nic tak korzystnie nie wpływa na wygląd, figurę i ogólne zadbanie synowej jak nieustanne usługiwanie kochanemu pieszczoszkowi mamusi.
            (by joanna35)
    • deela Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 01:02
      > żeniem i bezradnością. Je bułki, najchętniej drożdżówki z lukrem, parówki, fryt
      > ki lub smażone ziemniaki, kotlety w panierce i owoce. Warzywa rzadko, czasem bó
      > b lub paprykę, ogórka.
      sorka, ale przeoczyłam ten obiecany "syf", gdzie go konkretnie wymieniłaś?
      --
      https://i36.tinypic.com/2d2abvc.jpg
      • aihnoa Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 10:06
        ja też się zastanawiam...
        Kupuj parówki z górnej półki, albo zrób samasmile Do wszystkich posiłków dokładaj mu jakieś warzywa - jak się przyzwyczai do ich widoku, może zacznie w końcu jeść.
        Wymieniony przez Ciebie zestaw jakiś megasyfny mi się nie wydaje. Taki raczej przeciętny.

        --
        6-latki do przedszkoli – chcemy mieć wybór JUŻ 240 TYS. PODPISÓW
        • corrina_f1 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 10:27
          Ja też tu nie widze nigdzie jakiegoś mega syfu. No i halo, co jest złego w jedzeniu owoców ???
          Spodziewałam się po tytule postu, że okaże się że dziecko je Maka czy KFC.
          W drożdżówkach nie ma nic aż tak złego, no, może ten lukier tylko. A gdyby tak sróbować w domu upiec własne bułeczki ? I włączyć w ich produkcję dziecko ? Zgaduję że może miec z tego zabawę a potem satysfakcję. A może zamiast drożdżówek piec (choćby i codziennie) muffinki ? Z jakiejś zdrowszej mąki, z dodatkami typu orzechy, rodzynki, płatki, banany czy inne owoce ?
          Co do parówek to jasne, że jeśli codziennie je tanie parówki, to pewnie nie jest najlepiej. Ale moja dwulatka je parówki cielęce (zwykle góra jedną) raz na 2-3 dni, obieram ze skórki chociaż pewnie to akurat nie ma większego wpływu na cały bilans.
          Kotleciki w panierce to też nie przestępstwo, można smażyć na małej ilości tłuszczu (może lepiej na oliwie albo np oleju kukurydzianym). Lub spróbować w piekarniku ale mogą wyjść suche.
          • deela Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 12:21
            drozdzowki - wcale nie trzeba sie rzucac na piekarnik - mozna wyczaic dobra piekarnie - naprawde sa piekarnie gdzie pieczywo jest doskonale, a nie to co w tesco np - bulki ktore kolo maki nawet nie staly
            mozna piec - zakladajac ze ktos lubi
            lukier - jesu to tylko cukier! z bialkiem! bez przesady od odrobiny cukru trupem sie nie pada
            parowka - co jest zlego w partowce tego sie nie dowiem nigdy chocby i malodzieckowe mamy korepetycji indywidualnych udzielaly - wszaik starczy spojrzec na sklad - 75% miesa doskonale mnie zadowala
            kotlety w panierce - oik ale smazy sie wszak na niewielkiej ilosci tluszczu- nowoczesne patelnie nie wymagaja 2 cm oleju, zeby cos sie ladnie usmazylo
            a jak sie piecze w piekarniku - trzeba wstawic naczynie z woda do piekarnika w trakcie pieczenia - lub na oblasze woda podlewac - wtedy sa soczyste jak trzeba
            --
            https://i36.tinypic.com/2d2abvc.jpg
            • joshima Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 21:17
              deela napisała:

              > parowka - co jest zlego w partowce tego sie nie dowiem nigdy chocby i malodziec
              > kowe mamy korepetycji indywidualnych udzielaly - wszaik starczy spojrzec na skl
              > ad - 75% miesa doskonale mnie zadowala
              Szkoda, że nie piszą której to kategorii jest mięso. Wszak wiadomo nie od dziś, że mięso dzieli się na kategorie od I do IV. W parówce I i II nie występuje, ale wątpię, byś i to pojęła.

              --
              JoShiMa

              Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                    • joshima Re: Parówki z Szynki 28.06.11, 12:07
                      leneczkaz napisała:

                      > Ale nie są z momu, ale z mięsa.
                      Owszem z mięsa, ale nadal nie jest to I czy II kategoria. Mom to w ogóle poza tą klasyfikacją jest tongue_out

                      --
                      JoShiMa

                      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                      • leneczkaz Re: Parówki z Szynki 28.06.11, 12:23
                        No ale lepszy rydz.... To jedyne mięso jakie je mój syn. Jeżdżę przez pół miasta po te parówki i w sumie się cieszę, że choć one są..
                        --
                        Maksymilian 10.10.2008, Aleksander (*19.08.10- 17tc)
                        https://lbdm.lilypie.com/LC1Wp2.png
                  • futro.1 Re: Parówki z Szynki 28.06.11, 10:47
                    wiesz, joshima szynka też ma niewiele wspólnego z prawdziwą szynką. to samo dotyczy np. baleronu. proponuję robić wędliny na własną rękę. kup od chłopa prosiaka, wystarczy ćwiartka (chyba, że masz dużą zamrażalkę to kup połówkę) i ją spraw big_grin
                    --
                    Nie przegaduj się z głupcem -
                    Może cię ściągnąć do swojego poziomu i pokonać doświadczeniem
                    • joshima Re: Parówki z Szynki 28.06.11, 12:11
                      futro.1 napisała:

                      > wiesz, joshima szynka też ma niewiele wspólnego z prawdziwą szynką.
                      Co to znaczy prawdziwa szynka. Szynka kupowana w sklepie pod nazwą szynka, jest na ogół z tej części świni, która nosi nazwę szynki, a więc z części udźca. Że jest naszpikowana i malowana a nie wędzona to już inna kwestia. Podobnie baleron ze sklepu jest na ogół z tej części karku z której powinien. Niestety polędwica sprzedawana pod nazwą polędwicy sopockiej nie jest z polędwicy. Żeby polędwica u świni miała 5 cm grubości to świnia musiałaby być wielkości sporego hipopotama tongue_out

                      > to samo dotyczy np. baleronu. proponuję robić wędliny na własną rękę.
                      Umiem i robię tongue_out Mój dziadek był masażem (jeszcze przedwojennym) i znał się na sztuce jak mało kto tongue_out


                      --
                      JoShiMa

                      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                      • walentyna Re: Parówki z Szynki 01.07.11, 17:39
                        A parówki sama też umiesz? Jak tak, to ja bym chętnie jakieś szkolonko on-line.
                        W parówkach sklepowych to tak raczej pies rąbany z budą występuje głównie. A jak trafiłam na takie, do których etykieta mowiła, że bez chemii i prawie całkiem z indyka, to były tak przyprawione sowicie, że się dla dzieci nie nadawały, a i mnie w dziób paliły okrutnie.
                        O śwince jako mięsie mądrzy ludzie mi powiedzieli, że to najgorsze mięso, odżywione byle czym. Od dłuższego czasu wieprzowinę bardzo ograniczamy. Ponoć najlepsze są indyki, bo jeszcze za życia nie dadzą się żadną kupą nakarmić.
                        Wracając do ad remu wink - wdzięczna będę za kilka instrukcji w kwestii samodzielnego sporządzania wędlin.
    • mala-mila Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 08:46
      mój starszy ma 5 lat, jego menu składa się z :
      śniadanie - chleb z masłem i ogórkiem/płatki czekoladowe z mlekiem
      obiad - kurczak pieczony/kotlet panierowany ew. z grilla/ pół ziemniaka/ogórek świeży/zupa pomidorowa z makaronem świderki
      kolacja - chleb z masłem i ogórkiem/płatki czekoladowe z mlekiem

      i tak od 2 lat, może 3? kiedyś zjadał jeszcze gotowane pulpety, próbował zupę ogórkową, a teraz nie tknie nic innego
      no danonki raz na tydzień przejdą, ale tylko danonki bo inne serki czy jogurty go brzydzą ze wzglęu na konsystencjętongue_out

      jakby się dorwał do lodów, ciastek, czipsów czy czekolady to pewnie jadłby do oporu, mamy w tygodniu sobotę słodyczową i wtedy po zjedzonym posiłku dostaje to co sobie wymyśli słodkiego.

      zapomniałam o owocachwink wczoraj zjadł pół czereśni, z miesiąc temu łyżeczkę arbuza. no i w przedszkolu raz wciągnął banana smile

      tak je moje dziecko, moje próby przekupstwa, prośby i groźby ma głęboko w tyłkuwink nawet jak próbowałam go 2 dni przekonywać do jedzenia czegoś innego nie dając nic w zamian to nie ruszyło go nic a nic.
      albo mu przejdzie albo nie, ja się nie spinam, robię jednego dnia obiad dla syna (czyli jedną z 3 wymienionych wyżej rzeczy) i wtedy on zjada a drugiego dnia coś innego - coś co lubi mąż i jawink i wtedy dziecko nie je nic do kolacji bo na podwieczorek proponuję mu owoca.

      i tak się cieszę bo jeszcze 2 lata temu nie jadł ogórków nawettongue_out
      • ala_bama1 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 09:19
        Mam podobnie, tzn trochę inny repertuar, ale w gruncie rzeczy też tylko parę pozycji, cala reszta jest NIEJADALNA. choćbym na głowie stanęła mój trzylatek nawet nie spróbuje. Z nowości : paluszki rybne (bo panierowane i smażone) Na szczęście je owoce ( z tych zdrowych),
        warzywa - to tylko ogórek. Kanapek, sera, jajek,kiełbasy, wędliny, zup (innej niż rosół) nie je. Wiem co to znaczy mieć takie dziecko, i wiem ile kosztuje patrzeć jak inne maluchy zajadają się obiadem... Łącze się w bólu
        • futro.1 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 09:38
          uparłyście się, że wasze dzieci muszą koniecznie lubić to co wy lubicie np kaszę jaglaną bo to zdrowe i takie super i w ogóle. jak byłyście dziećmi to wasze mamy serwowały wam ekologiczną zdrową żywność? i jeszcze, wyjaśnijcie mi, proszę dlaczego jedzenie zupy jest koniecznością? w naszym domu nie jadamy zup i żyjemy, dziecię me rozwija się prawidłowo i prawidłowo przybiera na wadze.
          --
          Nie przegaduj się z głupcem -
          Może cię ściągnąć do swojego poziomu i pokonać doświadczeniem
          • aleksandra1357 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 10:08
            futro.1 napisała:

            > uparłyście się, że wasze dzieci muszą koniecznie lubić to co wy lubicie np kasz
            > ę jaglaną bo to zdrowe i takie super i w ogóle. jak byłyście dziećmi to wasze m
            > amy serwowały wam ekologiczną zdrową żywność?

            Ja mam taki kaprys, żeby moje dziecko zjadło kiedyś np. jajko, naleśnika, pieroga, kanapkę, ser, zmieniaki lub jakąś kaszę i ryż, mięso, rybę, warzywo, żeby choć kęs spróbowało.
            Tu nie chodzi o jaglankę tylko o normalne jedzenie.
            • deszcz.ryb Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 10:18
              Sory, muszę odpowiedzieć, chociaż z reguły się nie wtrącam, bo sama dzieciaka nie mam.

              > Tu nie chodzi o jaglankę tylko o normalne jedzenie.

              A CO to jest "normalne jedzenie"? Jestem starą babą [no, jeszcze nie taką starą, ale już od dawna dorosłą wink ] i nie jem jajek, naleśników, pierogi tylko z kapustą, mięsa mało i niechętnie, sera też [a nie jem, bo nie lubię. takie jajka to mi przez gardło nie przejdą. nawet nie spróbuję, bo wiem, że będę po tym wymiotować]. I co, odżywiam się "nienormalnie"? Nie - przeciwnie - mam idealne wyniki, jestem zdrowa, nawet krew oddaję regularnie [jakby było cokolwiek nie tak, to by ode mnie nie wzięli].

              I do tej pory moi rodzice, jak do nich przyjeżdżam, trują mi: kiedy ty wreszcie będziesz jeść jak człowiek?! A ja jem jak człowiek!
              I ty, aleksandra, robisz pewnie dziecku to samo - dziecko MUSI zjeść i mięso, i ziemniaki, i surówkę, bo musi jeść "normalnie". A to jest takie strasznie głupie podejście. Proszę, nie rób cyrków przy jedzeniu, bo twoje dziecko się zniechęci kompletnie [jak ja kiedyś].
                • deszcz.ryb Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 21:46
                  Nie chodziło mi o taką definicję "normalnego jedzenia" wink Zwróć uwagę, ze odpowiadam osobie, która uważa, że jej dziecko musi jeść "normalnie" - czyli musi jeść WSZYSTKO, co ona mu poda w takiej formie, w jakiej mu poda. I wtedy będzie "normalnie". Nie zgadzam się z tym - przez kilkanaście lat moja rodzina nie przekonała mnie do jedzenia większości zup, chociaż w mojej rodzinie "normalnie" zupy się jada. Czy to znaczy, że jadam "nienormalnie"?
                  • joshima Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 09:09
                    deszcz.ryb napisała:

                    > Nie chodziło mi o taką definicję "normalnego jedzenia" wink
                    A ja myślę, że to właśnie mają na myśli ci, którzy w tym i podobnych wątkach używają określenia "normalne jedzenie". Widzisz u mnie normalne jedzenie to owsianka na śniadanie i placki z kaszy jaglanej, bo takie min potrawy normalnie jadamy. A dla kogoś innego to będzie niejadalne.

                    > Zwróć uwagę, ze odpowiadam osobie, która uważa, że jej dziecko musi jeść "normalnie" - czyli musi jeść WSZYSTKO, co ona mu poda
                    Moim skromnym zdaniem nadinterpretujesz.

                    > Czy to znaczy, że jadam "nienormalnie"?
                    Dla Twojej rodziny tak.

                    --
                    JoShiMa

                    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
                    • deszcz.ryb Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 10:43
                      Chyba nie nadinterpretuję. W końcu dziewczyna napisała wyraźnie, że jej celem jest, żeby jej dziecko jadło i jajka, i mięso, i sery, i mleko itp. "normalnie", jak jej rodzina. A jak dziecku coś nie będzie smakowało? Albo jak będzie jeść oryginalnie, np. rosół tak jak ja - makaron osobno, rosół osobno? Pogodzi się z tym, czy będzie namawiała, żeby "jadło normalnie"?

                      Może rzeczywiście jestem przewrażliwiona, bo moja rodzina ciągle mnie męczy, żebym zaczęła "jeść normalnie", mimo tego, że już od paru lat z nimi nie mieszkam. uncertain I uważam, że takie wpychanie jedzenia na siłę ["musisz zjeść, bo wszyscy jedzą"] w dzieciństwie doprowadziło do tego, że nie jadam tak wielu rzeczy, bo mnie po prostu odrzuca. I to jest często męczące i wkurzające, bo np. nie mogę zjeść u teściowej jej popisowego ciasta z galaretką [przez tą galaretkę]. I jak się tu wytłumaczyć?

                      > > Czy to znaczy, że jadam "nienormalnie"?
                      > Dla Twojej rodziny tak.

                      Ale tu nie chodzi o moją rodzinę tylko o MNIE i o to, co JA jem. Skoro jestem zdrowa, to uważam, że rodzina nie ma prawa [i nie miała prawa tak gdzieś od mojego 3 roku życia] wcinać mi się w to, co jem, kiedy, jak i w jakiej ilości. [dobra, wiem, mam nieuprzejmą rodznę tongue_out ]
                • futro.1 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 10:28
                  > Normalne to znaczy takie, które jest normą w danej rodzinie

                  zaraz, zaraz. w mojej rodzinie bardzo długo jadało się tłusto, ja nie mogę jeść tłustego i nie jadłam tych wszystkich dań. więc czy tłustą potrawę nazwiesz normalnym jedzeniem? bo ja (i mogę sie założyć że nie tylko ja) tak tego nie nazwę
                  --
                  Nie przegaduj się z głupcem -
                  Może cię ściągnąć do swojego poziomu i pokonać doświadczeniem
                  • joshima Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 12:12
                    futro.1 napisała:

                    > zaraz, zaraz. w mojej rodzinie bardzo długo jadało się tłusto, ja nie mogę jeść
                    > tłustego i nie jadłam tych wszystkich dań. więc czy tłustą potrawę nazwiesz no
                    > rmalnym jedzeniem? bo ja (i mogę sie założyć że nie tylko ja) tak tego nie nazw
                    > ę
                    Sęk w tym, że "normalnie" to pojęcie względne.

                    --
                    JoShiMa

                    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
          • joshima Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 21:19
            futro.1 napisała:

            > jak byłyście dziećmi to wasze mamy serwowały wam ekologiczną zdrową żywność?
            Tak się składa, że tak. Kanapki bez warzyw, obiad bez warzyw nie istniały. A warzywa były wtedy z całą pewnością ekologiczne. Czasem nawet bardziej niż te, które mają teraz w nazwie BIO czy ECO


            > i jeszcze, wyjaśnijcie mi, proszę
            > dlaczego jedzenie zupy jest koniecznością?
            A ktoś tu napisał, że jest?

            --
            JoShiMa

            Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
            • futro.1 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 10:18
              warzywa warzywami, ja pytam o parówy, drożdżówki i inne jedzenie, które otrzymało określenie "syfu". te kanapki np to były tylko z pomidorem?

              z ta zupą to chodzi mi o to, że co i rusz przewija się zdanie typu "nie chce jeść rosołu". nie chce niech je, widocznie nie lubi
              --
              Nie przegaduj się z głupcem -
              Może cię ściągnąć do swojego poziomu i pokonać doświadczeniem
              • joshima Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 12:15
                futro.1 napisała:

                > warzywa warzywami, ja pytam o parówy, drożdżówki i inne jedzenie, które otrzyma
                > ło określenie "syfu". te kanapki np to były tylko z pomidorem?
                Nie tylko, ale były z warzywami. Zaręczam Ci, że w czasach kiedy ja byłam dzieckiem wędliny były wyśmienitej jakości, że już nie wspomnę o tych robionych przez moją rodzinę samodzielnie.


                > z ta zupą to chodzi mi o to, że co i rusz przewija się zdanie typu "nie chce je
                > ść rosołu". nie chce niech je, widocznie nie lubi
                Może nie lubi zupy a moze nie smakuje mu ona w wydaniu tej konkretnej osoby, a może by lubił, ale z jakiegoś powodu mu się źle kojarzy. I tak dalej i tak dalej. Takie gdybanie nie ma najmniejszego sensu.

                --
                JoShiMa

                Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
    • anias9 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 11:02
      Ojej, juz teraz wiem jak nazywac mojego synka: "syfojadek", jak ladnie wink Nie martw sie, ja tez kiedys odchodzilam od zmyslow, ze jestem kiepska matka, bo karmie go jakims "badziewiem".. ale mysle, ze z dwojga zlego lepiej niech je "cos" niz nic. Nasz jadlospis: 1 sniadanie obowiazkowo zupa mleczna, 2 sniadanie (zabierane do przedszkola) a wlasciwie przekaska sucha typu krakersy, pieczywo chrupkie, sucharki, itp., "przedobiad" paroweczka/frytki/paluszki rybne obowiazkowo z chlebem i ketchupem, inne dodatki nie wchodza w gre), obiad kurczak pieczony/kotlet drobiowy w panierce czasami jako dodatek dziubnie ziemniaka, gotowana marchewke, fasolke lub kalafior (surowe warzywa bleee) lub zupa glownie rosol/pomidrowa z makaronem inne bleee, podwieczorek serek typu monte + gofry/banan/jablko, reszta bleee, kolacja zupa mleczna. Nie bardzo widze w diecie twojego dziecka jakiegos strasznego "syfa". Ja osobiscie karmilabym nadal tym co lubi, przestala sie przejmowac, nakladala na talerz jakies zdrowsze "nowosci" i czekala cierpliwie na zmiane upodoban kulinarnych.Pozdr
    • marghot Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 12:47
      a jak długo to złe jedzenie króluje już w jego diecie?
      przeczytałam, że w domu jecie zdrowo, więc skąd te złe nawyki?
      jak poznał drożdzówkę czytałam, ale skąd te parówki, smazone ziemniaki....etc
      gdzie tego dziecko skosztowało?

      moze próbuj systematycznie co kilka dni jednego jedzeniowego potwora eliminować?

      --
      https://www.suwaczki.com/tickers/atdctv73eeu1c6ef.png
    • slonko1335 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 13:32
      >Moje pytanie brzmi: dawać mu te buły i parówy czy głodzić?

      ale to musisz sobie zadać pytanie czy odpowiada ci takie jedzenie u syna bo jak widzisz większość nie ma z tym problemu-dla mnie taka dieta jest niedopuszczalna ale ja z tych co starają się dać dziecku to co najlepsze i nie zapycham świństwami.
      Nie ma opcji żebym karmiła trzylatka, nie ma też opcji żeby zdrowe dziecko się zagłodziło.
      Moje dzieci wiedzą co to frytki, drożdżówki, danonki itp rarytasy ale nigdy nie dostają tego zamiast pełnowartościowego posiłku, nie umrą natomiast jak zjedzą gdzieś od czasu do czasu-poza domem bo w domu takich rzeczy nie mamy, więc w domu zjeść nie mają jak.
      --
      Sygnaturka się zgubiła....
        • slonko1335 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 12:13
          > Ale słonko. Twoje dzieci nigdy nie były niejadkami. To po co się wypowiadasz?

          po pierwsze autorka wątku nie zastrzegła że mogą się w nim wypowiadać wyłącznie matki niejadków. Po drugie i owszem przez prawie trzy lata miałam skrajnego niejadka, dziecko z koszmarną niedowagą i niedowzrostem z powodu niejedzenia.....Owszem w chwili obecnej nie mam problemów z jedzeniem dzieci i wiem, że zapychanie świństwami to droga donikąd...
          --
          Sygnaturka się zgubiła....
          • leneczkaz Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 12:22
            Czyli nie był takim niejadkiem jak opisujesz. Bo mój wymiotuje 80% ZDROWYCH produktów. Mogę głodzić, wpychać na siłę ..
            I mój ma stanowczy 'dowzrost' (98 cm) i znowu 13 kg. MIMO, że pozwalam na śmieciowe jedzenie. Parówka jest u nas jedynym mięsem. Jak z niej zrezygnuję to nie będzie mięsa w ogóle. A nie zastąpię jej bobem czy soją bo mój syn ich NIE ZJE. Jak mam komponować dietę z 3 produktów? Głodzić? Robić cyrki bo dziecko prosi o to co lubi- makaron, chleb, serek.. A ja mu odmówię i dam kotleta z surówką tak? I co osiągnę? Zryty beret dzieciaka, awanturę w domu... I co dalej?
            --
            Maksymilian 10.10.2008, Aleksander (*19.08.10- 17tc)
            https://lbdm.lilypie.com/LC1Wp2.png
            • slonko1335 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 12:41
              Szymek? nie Szymek nigdy nie był niejadkiem-to z ALą były problemy. W wieku Twojego syna ważyła 10 kilogramów. Szymek waży mniej od Twojego-jest drobny nie panikuję z tego powodu, je ładnie niezbyt może dużo ale je, ma zdrową różnorodną dietę.
              Mięso można zastąpić innymi rzeczami, można je przemycać jak się ktoś upiera że być musi. Z parówki i tak nic wartościowego nie dostaje, więc żadna różnica odnośnie niejedzenia mięsa bo parówka go nie zastąpi....Acha tak sobie skojarzyłam jak już upierasz sie na te parówki, w Piotrze i Pawle są parówki z szynki z większą zawartością mięsa jak już musisz to wybieraj chociaż takie.
              Zdrowe dziecko się nie zagłodzi a to czy je zapchasz czymkolwiek to już Twoja sprawa mi nic do tego ja napisałam swój punkt widzenia-mi nie jest obojętne co jedzą moje dzieci.
              --
              Sygnaturka się zgubiła....
              • leneczkaz Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 15:37
                Kupuję parówki w Bomi- z mięsa (minimum 80%). Nie nie 'zapycham syfem' tylko rozumiem, że to nie jest takie proste i oczywiste że przegłodzisz dziecko to zje wszytko- bo moje nie zje. Mimo to daję synkowi do kanapki paprykę bo jakimś cudem ją lubi, karmię zupą przez TV coby warzyw trochę zjadł, na przekąski daję owoce- te które je. Ale moje dziecko nie je obiadów z mięsem i surówką- uznaje tylko makaron, frytki, ziemniaki i pizze. Więc manewruję pomiędzy. Zależy mi, żeby jadł jak najlepiej, ale nie chcę robić z jedzenia cyrku.
                --
                Maksymilian 10.10.2008, Aleksander (*19.08.10- 17tc)
                https://lbdm.lilypie.com/LC1Wp2.png
                • slonko1335 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 15:51
                  Zależy mi, żeb
                  > y jadł jak najlepiej, ale nie chcę robić z jedzenia cyrku.

                  wiesz co dla mnie karmienie zupą przed tv to jest właśnie cyrk aczkolwiek byłam skłonna do "cyrkowania" jak miałam skrajnego niejadka więc to rozumiem ale do głowy mi nie przyszło zapychać ją jakimś dziadostwem w zamian bo na dłuższą metę to dziadostwo bardziej szkodzić będzie, na głowie stawałam żeby coś zjadła a mimo to nie chciała jeść więc szukałam przyczyny dlaczego tak jest..

                  A jak u Maksa z morfologią? ma już dobre żelazo?

                  --
                  Sygnaturka się zgubiła....
                  • leneczkaz Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 16:04
                    Jest tak- zupa w p-kolu- normalnie wchodzi. W domu już nauczony, że przez TV. Ale tylko zupa, więc już nawet nie biorę do głowy.
                    Zapychać nie zapycham, ale pozwalam na parówki, serek z bananem czy rogalika po zupie.
                    Ale nie powiem, że mi nie przykro, że moje dziecko w restauracji zje tylko frytki, czy pizze. Niby przywykłam, ale....

                    > A jak u Maksa z morfologią? ma już dobre żelazo?

                    No właśnie muszę zrobić bo znowu go 3 cm 'wyciągnęło' i nie wygląda zdrowo.. Jak to mówi babcia- wstyd na plaży rozebrać wink
                    --
                    Maksymilian 10.10.2008, Aleksander (*19.08.10- 17tc)
                    https://lbdm.lilypie.com/LC1Wp2.png
                    • slonko1335 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 20:50

                      > Jest tak- zupa w p-kolu- normalnie wchodzi. W domu już nauczony, że przez TV

                      ano właśnie, czyli kwestia zasad i nauczenia a nie absolutnego niezjedzenia zupy po prostu tak nauczony podobnie jak jedzenia frytek w restauracji-dla niego to rytuał do którego się przyzwyczaił.

                      > Ale nie powiem, że mi nie przykro, że moje dziecko w restauracji zje tylko fryt
                      > ki, czy pizze.

                      ja bym tą pizze wykorzystała, w pizzy można podać wszystko, rób mu pizze choćby codziennie, w domu, ze zdrowymi składnikami, rób z nim razem.

                      Korzystaj z lata i możliwości przebywania na świeżym powietrzu i zabieraj zdrowe przekąski, dużo i różnorodne niech będą, na powietrzu zgłodnieje i coś sobie wybierze , pooksperymentuj ze smakami, choćby z tymi pastami które opisywały dziewczyny-widzisz im się chce bawić żeby dzieci jadły zdrowo a wiele osób się dziwiło że się komuś może chcieć. Jak je paprykę to niech je tej papryki jak najwięcej-zdrowa jest, ziemniaki też lepsze od frytek.

                      --
                      Sygnaturka się zgubiła....
                      • leneczkaz Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 30.06.11, 08:33
                        pooksperymentuj ze smakami, choćby z tymi pastami które opisywały dz
                        > iewczyny-widzisz im się chce bawić żeby dzieci jadły zdrowo a wiele osób się dz
                        > iwiło że się komuś może chcieć.

                        Przez cudowanie nabawiłam się tylko nerwicy wink .. Ja tu szykuje cud- pastę a ten pluje/wymiotuje. A wczoraj u znajomych były pulpeciki z mięsem (homemade) i zapowiedziałam Maksiowi, że jak spróbuje to będzie mógł zjeść 'Michałka' którego zwinął u babci (schowaliśmy do mojej torby), a ten... niewierny... i wredny zjadł ze 3-4 (!!) pulpety, nie pamiętając nawet o nagrodzie..
                        Reasumując. Moja 'olewcza' postawa skutkuje lepiej niż suszenie sobie głowy każdym posiłkiem, pieczenie bułeczek i trzepaniem past. Wczoraj też sobie jadłam arbuza, a tu młody podskakując na kanapie pyta: "to dla mnie kawałek?", ha!

                        Wiesz, ja może nie znam się tak na gotowaniu jak Ty czy Joshi i nie boleje nad tym (puki nie wchodzę na forum tongue_out), ale w zakresie tego co robić umiemy i jemy staramy odżywiać się zdrowo (owoce, warzywa, chleb/makrony- pełnoziarniste, mięsa- mało wink). Na chwilę obecną 'kiszę' ja bo mam odruch wymiotny na połowę produktów (makaron!!) i nie potrafię się zmusić, żeby nawet zrobić komuś.
                        --
                        Maksymilian 10.10.2008, Aleksander (*19.08.10- 17tc)
                        https://lbdm.lilypie.com/LC1Wp2.png
                        • slonko1335 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 30.06.11, 08:51
                          Reasumując. Moja 'olewcza' postawa skutkuje lepiej niż suszenie sobie głowy każ
                          > dym posiłkiem, pieczenie bułeczek i trzepaniem past

                          o totosmile ktoś gdzieś pisał, że największy problem z "niejadztwem" dzieci jest w rodzicach, czyli olewaj dalej

                          >Wiesz, ja może nie znam się tak na gotowaniu jak Ty czy Joshi
                          Lenka ze mnie kucharz raczej marny jest i przed dziećmi głównie świństwa jadaliśmy.... dietetyczka mnie sprowadziła na dobrą drogęsmile

                          A obok tematu, jak się czujesz?
                          --
                          Sygnaturka się zgubiła....
                        • aleksandra1357 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 30.06.11, 10:39
                          leneczkaz napisała:

                          > Przez cudowanie nabawiłam się tylko nerwicy wink .. Ja tu szykuje cud- pastę a te
                          > n pluje/wymiotuje.

                          Leneczka, trafiłaś w sedno. Ja już byłam na skraju depresji przez to niejadkostwo, dochodziło do gorszących scen. Dlatego, żeby ratować siebie i syna, zaczęłam mu dawać to, co je i nic dla niego nie gotowałam, bo nie mogłam znieść faktu, że tego nie je. Potrafiłam mu kiedyś na każdy posiłek dawać suchary, bo tylko to wchodziło na pewno. Chodzę teraz na terapię smile
                • black-cat Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 19:08
                  leneczkaz, ale jeżeli dziecko lubi makarony to możliwości jest całe mnóstwo. Tylko do podstawowego sosu pomidorowego można dodac wszystkie warzywa świata włącznie z ziemniakami i porządnie zmiksować. No chyba, że lubi sam makaron - bez sosów. Wtedy co najwyżej można polać oliwą i spróbowac przemycić trochę parmezanu.
                    • black-cat Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 30.06.11, 10:55
                      Spróbuj tego, dobry dla niejadków bo po zmiksowaniu jest gładki i wybredny delikwent nie wie co je:
                      Sos pomidorowo-warzywny
                      50 g czosnku
                      oliwa z oliwek
                      cebula
                      15 dag marchewki
                      10 dag pietruszki
                      10 dag selera
                      10 dag ziemniaków
                      10 dag papryki
                      10 dag bakłażana
                      1 kg pomidorów pelatti
                      10 dag cukinii
                      Na oliwie w szerokim garnku dodajemy czosnek, pokrojoną w kostkę cebulę i warzywa. Kroimy ziemniaki w plastry i dodajemy. Wszystko razem przesmażamy przez 10 min. Dodajemy pomidory pelatti i gotujemy wszystko przez 4 godziny na bardzo wolnym ogniu. Po upływie tego czasu miksujemy wszystko blenderem i przecieramy przez bardzo drobne sitko.

                      Można go podawać z makaronem albo stosować jako bazę dla innych sosów. Po zmiksowaniu jest aksamitny, oblepia makaron i nie da się go uniknąć, odsuwając na boksmile Ja czasami robię więcej, dzielę na porcje i zamarażam.
    • ania_kr Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 14:24
      Ja bym nie podejmowała radykalnych kroków, tylko przemycała i dokładała zdrowe. Jak lubi bułki to wybieraj najlepsze, albo spróbuj sama upiec, ten pomysł z goframi też fajny. Jak parówki to kupuj najlepsze, możesz sama zrobić keczup, będzie to zdrowy dodatek warzywny. Jak je kotleta na obiad to spróbuj zrobić kotleta panierowanego z warzyw (kalafiorowe lub brokułowe są pyszne), jak je frytki to może polubi fasolkę, na początek z bułeczką tartą. Piszesz, że je bób, paprykę i ogórka - dodawaj do każdego posiłku - bardzo dużo dzieci nie lubi warzyw i owoców, a wyrasta na zdrowych ludzi.
      • futro.1 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 15:59
        Piszesz, że je bób, papry
        > kę i ogórka - dodawaj do każdego posiłku

        az znienawidzi, bo mu się przeje.
        nic na siłę.

        a właśnie, może jak będzie jadł codziennie po kilka razy dziennie te parówy,frytki i bułki to mu zbrzydną? zresztą, ja nie martwiłabym się tym co je a cieszyła, że w ogóle je. sama piszesz aleksandro, że przeszło mu niejadkowanie.
        --
        Nie przegaduj się z głupcem -
        Może cię ściągnąć do swojego poziomu i pokonać doświadczeniem
      • aleksandra1357 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 20:22
        Dzięki za wszystkie rady, drogie dziewczyny smile
        Chyba rzeczywiście nie ma się co rzucać, tylko przemycać zdrowsze jedzenie ukradkiem, np. frytka obtoczona w mące razowej wink
        Rozśmieszyłyście mnie tylko tym kotletem z brokuła - nieważne, jak smaczny by był, jeśli by się choć odrobinę różnił kolorem lub konsystencją lub smakiem od schaboszczaka, to mój syn by go nie tknął nawet szmatą na kiju.

        Dziś zjadł dwie kolby kukurydzy smile Lato ma swoje dobre strony.
        • myelegans Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 21:10
          Moje troche starsze bo 6-letnie i repertuar ma bardzo ograniczony. Ja kocham jesc zdrowo, pozywnie, duzo gotuje i dobrze gotuje.
          Syn jeszcze w swoim zyciu nie zjadl jajka (je nalesniki, jajka typu jajecznica wywoluje odruch wymiotny, ugotowane mu smierdzi), ogorka, pomidora (je pomidorowke), salaty, parowki, ryby, i niczego w czym widac wiecj niz 1 skladnik.
          Jego menu to makarony lub ryz (bialy) z serem parmezanem, chleb, maslo orzechowe, jogurt slodki, kurczak w panierce, kulki miesne, bez sosu, zupa pomidorowa na gladko, pizza (domowej roboty) z warzyw brokuly i surowa marchewke. Przekupiony zje szparagi, fasolke szparagowa, kalafiora, quiche. Je owoce prawie wszystkie. Wiec czesto na obiad je, tosta z maslem orzechowym (bialko), marchewki,, miske truskawek, szklanke mleka. Jest mlekopijca, ale tylko zimne z lodowki. I to by bylo na tyle.

          Prawie 3 lata byl wegetarianinem na wlasne zyczenie.
          Zdrowy jak rydz (w zerowce nie opuscil ani jednego dnia), wyniki krwi dobre, waga, zeby wszystkie zdrowe, poziom energii moglby byc troche nizszy, rozwojwo do przodu.

          Tez bylam niejadkiem z bardzo ubogim repertuarem, teraz jestem smakoszem, probuje nowych smakow, kuchni, przypraw, bo lubie. dziecko moje jest wyjatkowo olfaktoryczne, moglby za psa sledczego robic, najpierw wacha, zanim zdecyduje czy chce sprobowac i wiele potraw po prostu mu smierdzi i je dyskwalifikuje z mety.
    • judytka01 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 21:32
      Droga aleksandro, naprawdę uważasz ze twoje dzieckoumrze z głodu jeśli nie dasz mu drożdźówki??
      Zmniejsz ilość syfo jedzenia, powiedz że nie było drożdżówek w piekarni.
      Jeśli chodzi o parówki to przypomnij sobie co w nich jest (wszystko) to od razu odnajdziesz większą mobilizację.
      Zrób pizze domową, zdrowa a też pysznie smakuje.
      I nie zrażaj się, podawaj TYLKo te jedzenie które ty uważasz za dobre, jak zgłodniej to zje.
      I UWAGA na napoje, niewinne soki maja tyle cukru że wcale się nie dziwię że pijące je dzieci NIGDY nie są głodne.
      • futro.1 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 22:19
        > I UWAGA na napoje, niewinne soki maja tyle cukru że wcale się nie dziwię że pij
        > ące je dzieci NIGDY nie są głodne.

        mój pije te soki i apetyt mu sprzyja. naprawdę, nie widzę związku

        "powiedz że nie było drożdżówek w piekarni."
        a co to tylko jedna piekarnia jest w mieście?

        > I nie zrażaj się, podawaj TYLKo te jedzenie które ty uważasz za dobre, jak zgło
        > dniej to zje.

        brzmisz jak właściciel stacji telewizyjnej "będziemy puszczać tylko takie programy jakie nam się podobają jak ich nuda przyszpili to i tak obejrzą"
        --
        Nie przegaduj się z głupcem -
        Może cię ściągnąć do swojego poziomu i pokonać doświadczeniem
        • judytka01 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 22:31
          futro.1 napisała:
          > mój pije te soki i apetyt mu sprzyja. naprawdę, nie widzę związku

          a nie ma przypadkiem nadwagi?? Nie mówie o jednym soczku dziennie ale o większych ilościach, które nie zawsze się liczy, a to mgą być naprawde spore ilości.

          > a co to tylko jedna piekarnia jest w mieście?

          A co to 3 latka obchodzi ile jest piekarni w mieście? Nie ma drożdżówki i tyle.

          > brzmisz jak właściciel stacji telewizyjnej "będziemy puszczać tylko takie programy jakie nam się podobają jak ich nuda przyszpili to i tak obejrzą"

          nikt nie powiedział że chipsy gorzej smakują od owsianki na mleku,ja też wybrałabym te pierwsze, ALE chyba są jakieś wartości, to już kwestia wyboru matki czy woli zapodać dziecku pyszne świństwa, czy zdrową żywność. Ja wybieram zdrowie mojego dziecka, chce żeby w przyszłości nie miało miało problemu z otyłością, więc jednak będę "nudna" i wybiorę owsiankę tongue_out
          • futro.1 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 23:37
            do nadwagi to mu baardzo daleko big_grin
            Nie mówie o jednym soczku dziennie ale o większy
            > ch ilościach
            to może w ml?

            > nikt nie powiedział że chipsy gorzej smakują od owsianki na mleku
            oczywiście, że gorzej smakują a jak wzmagają pragnienie! tylko widzisz, jak ci dziecko mówi "mamo, nie lubię owsianki" to powiesz mu " nie wiesz co jest dobre i zdrowe, bo masz dopiero 3 lata" i będziesz mu to wciskać czy zapytasz co by zjadł i będziesz negocjować?
            --
            Nie przegaduj się z głupcem -
            Może cię ściągnąć do swojego poziomu i pokonać doświadczeniem
            • judytka01 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 08:26
              futro.1 napisała:
              jak ci dziecko mówi "mamo, nie lubię owsianki" to powiesz mu " nie wiesz co jest dobre
              > i zdrowe, bo masz dopiero 3 lata" i będziesz mu to wciskać czy zapytasz co by
              > zjadł i będziesz negocjować?

              negocjacją mówię nie, rodzice powinni decydować o tym co jedzą ich dzieci.
              Ale nie wciskam dziecku na siłę jedzenia, po prostu jak zgłdonieje to sam przyjdzie smile
              • futro.1 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 10:07
                "rodzice powinni decydować o tym co jedzą ich dzieci."
                a gdzie tu miejsce na kształtowanie gustów kulinarnych? bardzo dobrze pamiętam jak wciskali we mnie przeróżne potrawy, od których robiło mi się niedobrze a potem słyszałam że jestem niejadkiem i że jak tak dalej będę marudziła i wybrzydzała to zapewne z głodu umrę. nie polecam takiej metody - nie zachęca a wręcz przeciwnie odrzuca.

                jak zgłdonieje to sam przyj
                > dzie smile
                i co wtedy? podasz mu znowu to czego nie chciał zjeść z nadzieją że zmieni zdanie?



                --
                Nie przegaduj się z głupcem -
                Może cię ściągnąć do swojego poziomu i pokonać doświadczeniem
                • judytka01 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 12:25
                  Ale to co podaje dziecku do jedzenia też jest smaczne, więc nie ma prawa zrobic mu się nie dobrze. Nie każe mu przecież jeść gotowanego mięsa, czy surowej kapusty.
                  Moje gotowanie nie jest ani wegetariańskie ani mega super zdrowe, normalna domowa kuchnia.
                  Mam namyśli że za zdrowe uważam unikanie konserwantów, namiaru cukru i innych substancji które są w chipsach, słodyczach, napojach i parówkach itp.
                  Moje dziecko na szczęście jest przyzwyczajone do mojej kuchni bo chętnie zjada wszystkie owoce, większość warzyw, a na posiłki zawsze ma apetyt.
                  Ale soczków, chipsów,paluszków nie dostaje wcale, a słodycze tylko u babci smile
                  • futro.1 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 14:38
                    > Ale to co podaje dziecku do jedzenia też jest smaczne, więc nie ma prawa zrobic
                    > mu się nie dobrze.

                    moja babcia też gotowała smacznie - cała rodzinka tak uważała ale mi nie smakowało. nie miałam prawa do tego? w ogóle nie rozumiem, jak to, dziecko nie ma prawa do własnego gustu? ma, tak jak każdy inny człowiek i należy to uszanować. część niejadków to właśnie dzieci, którym nie smakuje.
                    żeby wszystko było jasne nie twierdzę, że twojemu dziecku nie smakuje twoja kuchnia smile
                    --
                    Nie przegaduj się z głupcem -
                    Może cię ściągnąć do swojego poziomu i pokonać doświadczeniem
    • an_ni Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 27.06.11, 22:25
      nie czytalam wszystkich wypowiedzi
      ale jesli nie zapycha sie slodyczami, chipsami, slodkimi napojami, typowym kupnym fast foodem to nie jest tak zle
      to niemalze przedszkolne menu , niestety
      moja corka tez w tym roku "spaskudzila" sobie smak i przyzwyczajenia przedszkolnym badziewiem pt tylko biale pieczywo, kotlety w panierce, do wszystkiego cukier a na deser kupne slodycze zamiast owocow
    • leneczkaz Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 08:47
      100% rozumiem bo mam syfojadka. Ciężko się pogodzić z tym, że Twoje dziecko tak je, ale cóż, przynajmniej nie wypada już z siatek. A ja wciąż zachęcam do próbowania i karmię zupą przez TV. Może kiedyś.. kiedyś będzie lepiej. Ja warzywa zaczęłam jeść w późnej podstawówce wink
      --
      Maksymilian 10.10.2008, Aleksander (*19.08.10- 17tc)
      https://lbdm.lilypie.com/LC1Wp2.png
    • black-cat Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 15:41
      Nie jest najgorzej. Parówki kupuj z górnej półki w sklepach z ekologiczną żywnością. Spróbuj podać mu małe kiełbaski. Do tego dobry keczup albo jakiś sos pomidorowy (przetworzone pomidowy są zdrowe, pod warunkiem, że keczup czy sos będą naprawdę dobrej jakości, czytaj skład, albo zób samasmile. Drożdżówki możesz piec sama. Z kruszonką albo odrobiną lukru i owocami. Kotlety, spróbuj zrobić z kaszy gryczanej - są bardzo dobre mogą być też dodatkiem do miesa zamiast frytek. Zamiast smażonych ziemniaków - pieczone. Pokrój ziemniaki w kostkę, wymieszaj z oliwą z oliwek i tymiankiem albo rozmarynem i do piekarnika. Są bardzo dobre i zdrowsze od frytek. Też mają chrupiącą skórkę. Jeżeli lubi owoce, podawaj je z jogurtem naturalnym albo z sekiem naturalnym bez cukru. Serek zmiksować (po wtłoczeniu powietrza robi się puszysty i wygląda jak bita śmietana), po zmiksowaniu dodać borówki, odrobinę świeżej mięty albo bazylii, trochę cukru (bardzo mało, można bez). To fajny dodatek m.in. do placków. Lubi makarony? Dzieci z reguły lubią, zwłaszcza spaghetti z sosem pomidorowym. Do sosu można dodać warzywa, mięso. Makaron niech będzie dobrej jakości, ugotowany al dente. Może być też pełnoziarnisty.
    • hanka13 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 28.06.11, 22:35
      Buuuu, ja tez mam synka-syfojadkasad W sumie starszy też nie ma super upodobań, ale jest lepiej; młodszy natomiast - 3-latek - no syfojadek jest.
      Tytułem wstępu: nigdy nie stosowałam zasady "Ty synku zjedz kaszę jaglaną, a my frytki" smile Przeciwnie, oboje z Mężem lubimy warzywa, jadamy zróżnicowane dodatki (nie zawsze zmiemniaki np), bardzo różne zupy, dania różnych kuchni (domowa chińszczyzna, greckie dania, włoskie itd itp). Od zawsze to widział. Nieważne jednak, co mamy na talerzu - synek tego nie chce nawet spróbować... w dodatku w ciągu ostatnich kilku miesięcy odrzucił wiele wcześniej lubianych potraw.... dawniej bardzo lubił zupy aż gęste od jarzyn, ryż, kaszę.. teraz mamy menu bardzo ograniczone, dosłownie kilkanaście pozycji, które wałkujemy na zmianę... a jeśli na obiad zrobię coś, czego nie akceptuje, nie zjada niczego...
      Co robię: to co lubi, kupuję dobrej jakości (nie parówki z momu, tylko dobre kabanosy np); wiele rzeczy staram się mu też podawać nie jako "gotowiznę ze sklepu", tylko większość sama robię, przemycając zdrowsze składniki - np. uwielbia drożdżówki czy babeczki, ciasto w ogóle - piekę więc domowe muffinki, w których cukru bardzo mało, mąka pełnoziarnista, a tak w ogóle większość "masy" to starte jabłkosmile Popełniam też np. ciasta marchewkowe (oczywiście nie mówiąc jaki skład, bo ostatnio marchewki nie znosi..), w sznyclach przemycam jarzyny (np, kukurydzę, groszek). Śniadanie i kolacja to często niestety kaszka (dopiero miesiąc temu okazalo się, że wreszcie minęła mu alergia na nabiał!) - więc żeby nie było tak monotonnie, dodaję mu banana czy galaretkę porzeczkową (babcinej roboty), a truskawki i jogurt naturalny podaję jako lodysmile
      No generalnie nie jest dobrze, jeśli dziecko jada cały czas syf, więc moja rada - kombinujsmile od syfu może i nikt od razu nie umarł, ale takie atrakcje, jak słaba odporność, zepsute zęby, a może i nawet drożdżycę układu pokarmowego masz na tapecie.... warto więc pokombinować z tym jedzeniemsmile
      • agar2208 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 29.06.11, 09:58
        Nie zrozumie tego ten , kto nie ma dziecka niejadka. Śmieszą mnie trochę posty, w stylu , że jak by rodzice zdrowo się odżywiali to i dziecka z chęcią jadło by wszystko to co zdrowe, duzo warzyw, owoców, kasz itp.
        Jednak tak nie jest, i nie pomoże wciskanie, namawianie, i trzymanie tylko zdrowych rzeczy w domu. Mój syn jak nie zje tego co lubi, to nie będzie jadł nic i przegładzanie nawet nie pomoże.
        Po części go rozumiem, bo sama bylam w dzieciństwie takim niejadkiem. Siostra jadła wszystko co zdrowe, a ja nie. I nawet jak by mnie zmuszali , przegładzali to nie zjadłam tego co mi nie smakowało.
        Z czasem mi przeszło.
        Moje zdanie i naszej lekarki jest aby dawać to co chce jeść.
        • black-cat Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 29.06.11, 10:30
          A w tym, co chce jeść można przemycić to, czego nie chce. Lubi sznycle, to mu przemycić w nich groszku czy marchewki. Lubi frytki? To pokroić ziemniaki w paski, skropić oliwą z oliwek, posypać świeżym tymiankiem i do piekarnika. Też będą chrupiące, tylko zdrowsze. Kotlety mielone? - prosze bardzo - do mielonego mięsa można dodać czego dusza zapragnie i dziecko nawet nie zauważy. Czy jeżeli dziecko będzie chciało wyłącznie nuggetsy z mcdonalda to będziesz mu dawać, czy zrobisz sama - ich zdrowszą wersję w domu? Nie trzeba wciskać na siłę i przegładzać bo to nic nie da. Trzeba dawać to co mu się wydaje, że nie lubi, tylko ukryte w tym co lubismile
          • aleksandra1357 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 30.06.11, 10:35
            black-cat napisała:

            > A w tym, co chce jeść można przemycić to, czego nie chce. Lubi sznycle, to mu p
            > rzemycić w nich groszku czy marchewki.

            To są właśnie te śmieszna rady osób, które nie wiedzą, co to syfojadek. Jak zoczy marchewkę w kotlecie, nawet najmniejszy paproszek podejrzanego koloru, to nie tknie.

            To pokroić ziemniaki w pask
            > i, skropić oliwą z oliwek, posypać świeżym tymiankiem i do piekarnika.

            Bardzo śmieszne. Każdy paproch na frytce ją dyskwalifikuje. A z piekarnika nie rusza, tylko smażone.

            Kotlety mielone? - prosze bardzo - do mielonego mię
            > sa można dodać czego dusza zapragnie i dziecko nawet nie zauważy.

            Kotlet mielony to gorzej niż czernina smile
            No ale coś tam mogę przemycić, np. mąkę pełnoziarnistą w gofrze.
            • black-cat Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 30.06.11, 20:11
              To nie posypuj tych ziemniaków tymiankiem, tylko usmaż "frytki" w piekarniku, bo się garnek do frytek zepsułsmile
              Skoro lubi smażone ziemniaki to i pieczone mu posmakują, tylko nie nazywaj ich "pieczonymi". A hamburgery lubi? To dobry sposób na przemycenie warzyw, pod warunkiem, że hamburgera zrobisz samemu. Chudą, zmieloną wołowinę (może być z polędwicy) mieszasz z pieprzem, solą, odrobiną oliwy z oliwek, formujesz płaskiego kotleta, grillujesz. Bułkę na pół, na chwilę do piekarnika. Kotlet w bułkę, do tego pomidory, sałata, sos itd. Sos: mieszasz jogurt grecki z odrobiną majonezu, ew. jakimś ostrzejszym dodatkiem. To takie "śmieciowe jedzenie" w zdrowej wersji.
              Moja córka jak była młodsza lubiła się bawić w "zgadnij co jesz". Zawiązujemy oczy, najpierw mamie, później tacie, na końcu dziecku, a jak nie chce, to niech na początku się przygląda. Przed "delikwentem" leżą różne dobre, zdrowe i mniej zdrowe rzeczy. Dajemy spróbować i trzeba odgadnąć co to. Ważne, żeby dziecko widziało wcześniej co może dostać do spróbowania. Wygrywa osoba, która odgadnie najwięcej. I oczywiście dostaje nagrodę. Jeżeli będzie wypluwać - niech wypluwa, ale w ten sposób poznaje nowe smaki i konsystencje.
    • anijka68 Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 29.06.11, 14:04
      do autorki wątku.
      dawać mu te buły i parówy,a oprócz tego z uporem "maniaka" proponować inne zdrowe dania i nie zrażać się niepowodzeniami,absolutnie nie głodzić!!! Nie słuchać krytyki,że za drożdżówki i bułki,czy inne "niezdrowe" jedzenie to tylko kara dla takiej mamy,bo to po prostu śmieszne i niepotrzebnie wywołuje stres i poczucie winy.Osiągnęłaś już i tak dużo,bo Twoje dziecko zaczęło jeść. Z czasem pewnie synek polubi niektóre "zdrowe" potrawy i posiłki będą dla całej Twojej rodzinki przyjemnością,czego z całego serca Wam życzę.
    • jakw Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 30.06.11, 00:57
      Bez przesady, bywają dzieci, co gorsze "syfy" jedzą. W każdym razie kotlety w panierce, bułka, owoce czy bób zasadniczo nie są syfem, a drożdżówki, parówki czy smażone ziemniaki nie są aż tak straszliwym syfem, żebyś miała od razu wpadać w otchłań rozpaczy.
      --
      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • morekac Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 30.06.11, 13:24
      lub jak dorobię ziemniakom oczy itd.
      O matko, też bym nie jadła. wink
      Może ogólnie te swoje jedzenie za bardzo 'paprzesz' - wiesz, posypujesz pomidory kiełkami, wtykasz koperek w zupę itp.
      Moja młodsza (już nastolatka) do tej pory nie zje pomidorów, sałaty i ogórka wymieszanych. Osobno - tak, razem - nie jest w stanie się przemóc. Marchewka - gotowana czy starta jest niejadalna, chrupie swój przydział w całości. W towarzystwie psa i świnki morskiej zresztą.
      A jako 3 latka nie zjadłaby ziemniaczków z oczkami i kanapek z buźką. Prawdopodobnie czułaby się jak kanibal.
      Co do pełnoziarnistego pieczywa - mnie na przykład szkodzi nieco - i z tego, co wiem, to nie jestem jakimś kuriozum.
      --
      -------------------------------------------------------------
      Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
    • jerzozwierza Re: zamieniłam niejadka na syfojadka, co teraz? 01.07.11, 12:40
      Może Twoje jedzenie było tylko źle doprawione? Moje dziecko kocha parówki (niestety), ale jak na stół wjeżdża makaron ze szpinakiem... Szał, chce zjeść wszystko narazsmile Ale tam jest i masło i trochę czosnku i ser itd. A jak jedzenie jest mdłe- be i koniec. Jak już zaczął jeść, to mu poszukaj jego smaków. Jak widać Twoje dzicko, lubi jeść- tylko nie to, co Ty. Ja nie cierpiałam kasz całe dzieciństwo, a uwielbiałam wszelkie placki. Może leniwe pierogi? Małymi kroczkami dojdziesz do tego ekojogurtusmile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka