dylemat matki

28.06.11, 10:23
Mała ma 1 rok i 9 mcy, wrocilam ponad mies temu do pracy..mała ma opiekunkę, młodą dziewczynę, córka znajomych. To co odstawia moje dziecko jak mam wyjść z domu przechodzi wszelkie granice - krzyczy, wrzeczy, nie da podejsc opiekunce do siebie, potrafi tak sie drzec ponad godzinę. Dzisiaj wymknełam sie wcześniej... został mąż- wychodził z domu ponad godzinę,mała wisiała mu na szyi i sie darła! tatus tatus... nie dała sie odciągnąc.
To co ? rzucam robotę.. czy tak ma byc i to normalne?
    • elan-o100 Re: dylemat matki 28.06.11, 11:02
      najwazniejsze pytanie jak dlugo to trwa?
      po drugie czy masz jakies zastrzezenia do tej dziewczyny, jak corka zachowuje sie kiedy wracacie do domu?
      jakie sa relacje miedzy corka a opiekunka? czy widzisz jakas wieź?
    • zablakanaowieczka Re: dylemat matki 28.06.11, 11:16
      Jak wygląda Wasze pożegnanie rano? Mówisz "papa, mama wróci jak zjesz obiadek/cos tam" i wychodzisz niezależnie od krzyków? Co wtedy robi niania? Mój syn robił tak samo jak ja wróciłam do pracy. Ale codziennie słyszał to samo, wiedział, że wrócę kiedy powiedziałam, niania starała się go zabawić. Do dzisiaj miewa takie dni, ze jak widzi rano wchodzącą nianię to płacze, ale zanim ja jeszcze zdążę buty ubrać to już słyszę że bawi sie w najlepsze.
    • ciociacesia hm 28.06.11, 11:36
      moze zle sie do tego zabierasz?
      dajesz do zrozumienia ze lamenty przedluza twoje wyjscie i dziecko lamentuje zeby choc chwile dluzej cie miec?
      pozegnanie powinno byc szybkie a konkretne. 'ide, wroce wtedy a wtedy (po drzemce, obiadku czy spacerku), widze ze ci smutno. wroce i baw sie dobrze.
    • futro.1 Re: dylemat matki 28.06.11, 11:49
      nie rzucaj, nie poddawaj się; czymże jest ponad miesiąc w porównaniu z ponad półtorarokiem gdy byłaś w domu? przywyknie. ja miałam histerie za każdym razem, gdy m wyjeżdżał do pracy (a czasami jeździ na półtora doby) a i nadal zdarza się młodemu krzyczeć z żalu. tłumacz cierpliwie, w końcu zrozumie. powiedz może, że musisz zarobić pieniążki na zabawki/pieluchy/jedzenie i że jak ona będzie taka duża jak mama też będzie pracowała - na mojego działa (rok i 10m-cy). powodzenia smile
    • matka_karmiaca Re: dylemat matki 28.06.11, 11:50
      Konsekwentnie wychodzić, jak dziecko zobaczy, że lamenty nie dają efektu, to przestanie.
      Stosować nie tylko do wychodzenia z domu, tylko generalnie, nie można nauczyć dziecka, że płacz jest metodą wymuszenia wszystkiego, co zapragnie.
    • joshima Re: dylemat matki 28.06.11, 12:05
      mama-anusi napisała:

      > . został mąż- wychodził z domu ponad godzinę,mała wisiała mu na szyi i sie darł
      > a! tatus tatus... nie dała sie odciągnąc.
      Jeśli już musicie, to niech te pożegnania trwają krótko. Bez potajemnego wymykania się, ale nie godzinę. Córka wcześniej zostawała z kimś innym poza Wami?
    • bacha1979 Re: dylemat matki 28.06.11, 13:22
      Dziwa mnie wszystkie wypowiedzi, nikt nie zwrócił uwagi, że to może z nianią coś nie tak??
      Jak można w takiej sytuacji nie sprawdzić niani???
      Moja córeczka miała 2 nianie,gdyby dziecko płakało przy rozstaniu przez taki czas, nie byłoby bata, sprawdziłabym nianię.
      • silje78 Re: dylemat matki 28.06.11, 13:42
        dzieci są różne. jeśli założycielka wątku jest pewna niani to pozostaje przeczekać, ale wszystko zależy od tego jak dziecko zachowuje się po waszym wyjściu. czy bawi się, je itd.
        ja wróciłam do pracy jak córka miała prawie rok. rozstania i jej pobyt u dziadków to był koszmar dla wszystkich. pierwszy raz zrezygnowałam z pracy po 1,5 miesiąca. kolejna próba po prawie dwóch miesiącach w domu i znów po dwóch miesiącach musiałam rezygnowac. u nas niestety był ten problem, że mała bardzo tęskniła, nie chciała za bardzo jeść u dziadków, dużo płakała (jak była ze mną w domu to widywała dziadków kilka razy w tygodniu). do kolejnej próby przygotowałam się lepiej żeby nie zawracać głowy pracodawcy. zaczęłam małą wozić do dziadków pomimo, że nie pracowałam. pierwszy dzień marudzenie, później poszło z górki. córka miała wtedy rok i 7 miesięcy. nawet jak czasem pomarudziła to po moim wyjściu było ok. w przedszkolu znów problem. zaklimatyzowała się w grudniu, a tak naprawdę bez problemu chodziła od stycznia, choć na codzień powtarza, że nie lubi przedszkola.
        w obu wypadkach byłam i jestem pewna opieki, córka jest po prostu bardzo do nas przywiązana, nie ma opcji żeby została u dziadków na noc. na to nakłada się dość trudny charakter, ale na to już nie ma mocnych wink
        • bacha1979 Re: dylemat matki 28.06.11, 13:56
          No tak, ale akurat autorka wątku chyba nie napisała, że niani jest pewna?Bo co innego dziadkowie(zaufani) co innego obca dziewczyna (nawet córka znajomych).

          Nawiasem mówiąc współczuje - mi byt serce chyba pękło.
          • silje78 Re: dylemat matki 29.06.11, 08:19
            "Nawiasem mówiąc współczuje - mi byt serce chyba pękło."
            odczucia miałam podobne, stąd dwukrotna rezygnacja z pracy, choć kiedyś w podobnym wątku parę osób mi zarzucało, że niepotrzebnie ulegałam córce.
            dlatego martwię się jak to będzie jak mała pójdzie do szkoły, zerówkę zaliczy w przedszkolu ponieważ w szkole w której wyląduje jej nie ma, a nie chcę co roku zmieniać jej środowiska.
            • ciociacesia dzieci rosna 29.06.11, 08:48
              i dorastaja do pewnych spraw. tak cie i sie pocieszam. mysle ze kolosalne znaczenie ma tez rozwoj mowy dziecka - kiedy jest w stanie mowic o swoich odczuciach, obawach i przezyciach latwiej znalezc kompromis rozwiazanie i ogolnie dogadac sie i odnalezc w nowym srodowisku
    • mama-anusi Re: dylemat matki 28.06.11, 23:17
      wiec odpowiadam:
      1. niania pewna, sprawdzona - tak i inaczej smile)))))) moze nawet zbyt dobra czyli zbyt opiekuncza
      2. mała zostawała juz praiwe rok w domu, wrocilam do pracy po 9 mcach, potem przeprowadzka na drugi koniec swiata smile , 2 mies ze mna i nowa praca, klimaty tu zna bo jest babcia 3 km dalej, ciocia 2 km dalej etc...
      3, reaguje placzem na kazde moje wyjscie przy kazdym, błednie obrałam metodę ze uciekam jak nie widzi!!!! wczesniej była mlodsza, nie rozumiala, akcje z wrzaskiem zaczeły sie jeszcze z poprzednia nianią, ale tamta z uporem maniaka tłumaczyla ze robimy mamie papa, zamyka mała sama zameczek, pedza do okna i machają mamie, a mama staje na srodku parkingu i trąbi smile a sasiedzi kamieniami rzucają smile))), tutaj tak nie chce... buuuu ale moze faktycznie uparcie wracam do tej metody - ile dac jej czasu na płacze ??? tydzien, dwa ? jak powiem ze mama wychodzi to sie uwiesi i koniec, szarpać sie, na siłę ja zabrac ???
      • silje78 Re: dylemat matki 29.06.11, 08:21
        najistotniejsze jest to jak mała zachwouje się jak jesteś w pracy. tak jak pisałam, u nas był problem bo dziecko było osowiałe. jeśli twoja córka później znakomicie się bawi, nie tęskni za bardzo to bym to zostawiła jak jest i po prostu czekała aż dorośnie. moja mała do dziś protestuje jak wychodzę, nawet na kilka minut! ale przestałam się tym tak bardzo przejmować ponieważ u nas jest to element tresury rodzica przez dziecko wink
        • mariela1987 Re: dylemat matki 29.06.11, 09:05
          1. lamentujecie wy jak wychodzicie i widać,ze przedłużacie to wyjście skoro to aż tyle trwa. Córka zorientowała sie że dzieki krzykom wy zostajecie dłużej. Sama jestem niania i niejedno widziałam, najdlużej rodzice wychodzli prawie 3 godziny- sami plakali, wychodzili po 5 minutach wracali i znowu płakali, dziecko plakało i tak na okrąglo. Oczywiście po ich wyjściu dziecko się uspokajało, było wesołe itd. Powiedzialam jak mają sie zachowywać żeby to rozstanie przebiegło w spokojny sposób ale nie poskutkowało. Po tygodniu zreyzgnowałam z pracy.

          2. co do niani to ją po prostu nagraj żeby zobaczyć co się dzieje - nie pytaj sąsiadów bo to bez sensu( każdy powie ci co innego)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja