aleksandra1357
29.06.11, 16:33
To a propos tych zup w proszku. Niechcący wczoraj w szatni powiedziałam do syna: "zupy nie jadłeś? To może i lepiej, bo pewnie z papierka". Usłyszała to przedszkolna wychowawczyni syna, pobiegła do dyrektorki, ta przybiegła cała blada i ostro na mnie najeżdża:
"Zupa z papierka!? Chyba Pani oszalała! 20 kg kury do zupy ładujemy, aż za gęsta jest! Są normy, wytyczne, sanepid, kontrola, próbki tej zupy musimy dawać i nam NIE WOLNO dawać kostek, wegety, żadnych wspomagaczy! Nawet pierogi robimy samemu, kompot gotujemy!"
Łyso mi się zrobiło i wspomniałam półgębkiem, że w prasie czytałam i że skoro już jesteśmy przy zdrowym odżywianiu, to może by dzieci mogły nie dostawać czekoladowych batonów. Dyrektorka na to, że dieta dziecka musi zawierać cukier i że dietetyk to sprawdza i że norma cukru musi być wyrobiona, więc baton jest w diecie konieczny. Więcej pytań nie miałam