Telefony z przedszkola.

01.07.11, 20:48
Czy dzwonią do Was z przedszkola nauczycielki, że dziecko źle sie czuje, że boli je brzuch lub ma gorączkę?
Czy wówczas zwalniacie się z pracy i jedziecie odebrać dziecko czy czekacie do konca pracy i wracacie po malucha?
Czy uważacie, ze nauczycielki powinny dzwonic za kazdym razem gdy dziecko boli brzuszek paluszek i główka?

Ja mam mozliwosc zwolnienia się z pracy i zabrania dziecka ale Wiem, że są osoby które takiej mozliwosci nie maja i uważam, że czasem - w przedszkolu mojego dziecka - przesadzają z tym wydzwanianiem.
    • dziub_dziubasek Re: Telefony z przedszkola. 01.07.11, 20:55
      Do mnie dzwoniono raz, że syn jest mocno osowiały (co w jego przypadku oznacza chorobę na 100%), wtedy zwolniłam się z pracy i go odebrałam. Ze żłobka też dwa razy dzwoniono- raz, że córka ma biegunkę i raz że dostała wysokiej temperatury.
      Ja też mam możliwość zwalniać się w takiej sytuacji z pracy, podobnie jak mąż. Póki co nie uważam by nadużywano tego dzwonienia.
      Uważam, że nauczycielki powinny wzywać rodziców, gdy widzą, że dziecko jest chore (czyli temperatura, ból brzucha czy zmiana zachowania świadcząca o chorobie).
    • ola33333 Re: Telefony z przedszkola. 01.07.11, 21:09
      moja corka jest juz prawie 2 lata w przedszkolu. Do tej pory panie 2 razy zadzwonily: jak wymiotowala, i raz jak miala wysoka goraczke.

      Przy wymiotach to nie zaraz za pierwszym razem zadzwonily, a dopiero jak sie powtorzyly.

      Przy gilach do pasa i mocnym kaszlu to nie dzwonia.
    • batutka Re: Telefony z przedszkola. 01.07.11, 21:12
      uważam,że powinny dzwonić
      rodzic zrobi jak zechce: przyjedzie, nie przyjedzie, ale przynajmniej będzie wiedział co się dzieje z jego dzieckiem i nie będzie miał pretensji do nauczycielek,że nie powiadomiły go o złym samopoczuciu, stanie zdrowia jego dziecka
      • batutka Re: Telefony z przedszkola. 01.07.11, 21:14
        dodam,że od razu bym przyjechała po moje dziecko, gdybym dostała informację od wychowawczyń,że źle się czuje
        • zjawa1 Re: Telefony z przedszkola. 01.07.11, 21:17
          Ja napisze tylko tyle od siebie- Przedszkole to nie szpital,ani oddzial zakazny, choc wielu rodzicom chyba tak sie wydaje niestety...
          • kaja5 Re: Telefony z przedszkola. 01.07.11, 21:52

            zjawa1 napisała:

            > Ja napisze tylko tyle od siebie- Przedszkole to nie szpital,ani oddzial zaka
            > zny,
            choc wielu rodzicom chyba tak sie wydaje niestety...

            ____________
            A co maja zrobić? gdy nie moga brac kolejnego zwolnienia?
            bez przesady tylko w Pl tak "pieści się " dzieci.
            W Angli to czy katar czy kaszel dziecko w przeszkolu jest tam nie ma zwolnien.A tutaj byle kaszelek i temp.37 jest juz podstawa do telefonu i prosby o zabranie dziecka...
            • zjawa1 Re: Telefony z przedszkola. 01.07.11, 21:56
              > A co maja zrobić? gdy nie moga brac kolejnego zwolnienia?
              > bez przesady tylko w Pl tak "pieści się " dzieci.
              > W Angli to czy katar czy kaszel dziecko w przeszkolu jest tam nie ma zwolnien.A
              > tutaj byle kaszelek i temp.37 jest juz podstawa do telefonu i prosby o zabrani
              > e dziecka...
              Nie popadajmy w skrajnosci, u nas w panstwowym przedszkolu dzwonia dopiero wtedy gdy zagulowane dziecko przy 38,5 ledwo stoi na nogach.
              Nie jestes w stanie zapewnic odpowiedniej opieki choremu dziecku-nie decyduj sie na nie. Przeciez nie kazdy musi miec dzieci!
              • kaja5 zjawa1 02.07.11, 11:33

                zjawa1 napisała:

                > > A co maja zrobić? gdy nie moga brac kolejnego zwolnienia?
                > > bez przesady tylko w Pl tak "pieści się " dzieci.
                > > W Angli to czy katar czy kaszel dziecko w przeszkolu jest tam nie ma zwol
                > nien.A
                > > tutaj byle kaszelek i temp.37 jest juz podstawa do telefonu i prosby o za
                > brani
                > > e dziecka...
                > Nie popadajmy w skrajnosci, u nas w panstwowym przedszkolu dzwonia dopiero wted
                > y gdy zagulowane dziecko przy 38,5 ledwo stoi na nogach.
                > Nie jestes w stanie zapewnic odpowiedniej opieki choremu dziecku-nie decyduj si
                > e na nie. Przeciez nie kazdy musi miec dzieci!


                Gdyby każdy miał brać pod uwage twoje argumenty to byś na emeryturę szła majac 80lat bo byłby taki niż demograficzny. Znam wiele wspaniałych matek, które niestety nie mają babci i cioci w pobliżu które mogą zabrać dziecko z przedszkola i czasem ze stanm podgorączkowym musza wysłać do przedszkola.Drżą za każdym razem gdy jest telefon, ze może to z przedszkola i trzeba będzie błagać szefa by zwolnil na pare godzin.I co uważasz, ze powinny się nie decydować na dziecko tylko dlatego ze nie mają dobrej babci w poblizu?Takie myślenie mogą mieć tylko osoby które mają blisko rodzinę, ktora chętne zajmie sie dzieckiem w potrzebie.Jak to sie mówi "syty glodnego nie zrozumie".
                • zjawa1 Re: kaja5 02.07.11, 13:42
                  Moja droga na emeryture to ja sama, sobie zarabiamsmile
                  Nie siedze na zasilkach i obcy podadnik nie musi na mnie robic.
                  sprawa nastepna, nie przeinaczaj moich wypowiedzi.
                  To, ze raz na 2 miesiace moge liczyc na pomoc ,,babci", nie jest pomoca stala.
                  A jak kogos nie stac na wynajecie opieki, tym bardziej ze na dom pracuja 2 osoby, a nie jedna tak jak w moim przypadku, tojuz jego problem. Jak sie chce, to mozna sobie poradzic.
                  Odrobina dobrej woli i chcecismile
                  • kaja5 Re: kaja5 02.07.11, 16:47
                    A ty czytaj ze zrozumieniem. Nie napisalam ze bys nie zarobiła na emeryture bo nie wątpie byś ze swoim zorganizowaniem nie miała kapitału na przeróżnych filarach jednakze co z tego jeśli z powodu niżu demograficznego mogłabyś skorzystać z emeryturki w wieku 80lat, bo wieku emerytalnego samemu sobie nie ustalasz lecz ustala go parlament.
                    I gdzie ja napisałam coś o zasilkach i tym, że obcy podatnik na Ciebie teraz robi?
                    Jest tak że twoje podatki ida teraz na emeryture "dziadkow", tak i na twoja emeryture kiedys beda szły pieniądze z podatków kolejnych pokolen.Czy ty takich rzeczy nie wiesz, ze piszesz o jakiś zasilkach itd...
                    Pamiętaj, że nie wszyscy ludzie posiadaja taka umiejętność radzenia sobie w zyciu jak Ty. I nie należy takich osób potepiac tylko daltego , ze ich na cos nie stac, nie należy nikomu odbierać prawa do tego by został rodzicem.
                  • jakw Re: kaja5 02.07.11, 16:49
                    zjawa1 napisała:

                    > Moja droga na emeryture to ja sama, sobie zarabiamsmile
                    Tylko ci się tak wydaje...
                • gazeta_mi_placi Re: zjawa1 02.07.11, 18:13
                  >Znam wiele wspaniałych matek, które niestety nie mają babci i cioc.

                  Ojców te dzieci też nie mają?
                  • kaja5 Re: zjawa1 02.07.11, 19:40
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > >Znam wiele wspaniałych matek, które niestety nie mają babci i cioc.
                    >
                    > Ojców te dzieci też nie mają?

                    Są i takie co nie mają.
                    • gazeta_mi_placi Re: zjawa1 03.07.11, 10:06
                      >> > Ojców te dzieci też nie mają?
                      >
                      > Są i takie co nie mają.

                      Jak ta technika ostatnio się rozwinęła...
                      • kaja5 Re: zjawa1 03.07.11, 11:34

                        gazeta_mi_placi napisała:

                        > >> > Ojców te dzieci też nie mają?
                        > >
                        > > Są i takie co nie mają.
                        >
                        > Jak ta technika ostatnio się rozwinęła...

                        wink
              • kaja5 zjawa1 02.07.11, 11:40
                zjawa1 napisała:

                > > A co maja zrobić? gdy nie moga brac kolejnego zwolnienia?
                > > bez przesady tylko w Pl tak "pieści się " dzieci.
                > > W Angli to czy katar czy kaszel dziecko w przeszkolu jest tam nie ma zwol
                > nien.A
                > > tutaj byle kaszelek i temp.37 jest juz podstawa do telefonu i prosby o za
                > brani
                > > e dziecka...
                > Nie popadajmy w skrajnosci, u nas w panstwowym przedszkolu dzwonia dopiero wted
                > y gdy zagulowane dziecko przy 38,5 ledwo stoi na nogach.

                Do kolezanki zadzwonili gdy mała miała 37,7.Wybłagała szefa by puścił ją wcześniej (on to skomentował - jak to się powtórzy to chyba bedziemy musieli sie rozstać), a lekarka powiedziala że córka jest przeziębiona i nawet zwolnienia lekrskiego nie zaproponowała. Koleżanka jest samotna WSPANIAŁA matką i robi wszystko by jakos sobie radzic. No ale ty bys pewnie jej powiedziała ze "nie powinna decydować sie na dziecko jeśli nie jest w stanie zapewnić jemu opieki w chorobie". Oby Ciebie nie spotkał taki los że mogłabyś liczyc tylko dla siebie i by nikt ci wtedy nie powiedział że "mogłaś nie robić dzieci jak nie potrafisz im opieki zapenić".Nigdy nie wiadomo co spotka człowieka w przyszłosci.Ona też nie wiedziała, ze zostanie zupełnie sama sad(
            • silje78 Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 10:53
              idiotyczne argumenty.
              z jednej strony rozumiem, że bywają problemy w sytuacji gdy dziecko często choruje, ale może wtedy należy przemyśleć kwestię zmiany sposobu opieki nad dzieckiem (niania).
              ja pomijam kwestie zarażania innych dzieci (powinna być oczywista), ale tu chodzi przecież o zdrowie i dobro naszych dzieci.
              moja córka zostawała w domu ZAWSZE jak miała kaszel czy katar. od stycznia była w każdym miesiącu po tydzień w domu, w maju była w domu dwa tygodnie pomimo, że miała TYLKO kaszel, bez gorączki, aż w końcu po wizycie u alergologa i pulmonolga dostaliśmy zielone światło na póście do przedszkola - po zmianie leków przeciwalergicznych kaszel ustał. z tych pobytów w domu tylko dwa razy miała gorączkę, ale za każdym razem wychodziliśmy z tego obronną ręką. infekcje nie były przechodzone bez leczenia, córka po tygodniu wracał zdrowa do przedszkola, podczas gdy dzieci, które latały z katarem i kaszlem po przedszkolu później były w domu po 2-3 tygodnie. dla mnie bilans jest prosty. lepiej ztrzymac dziecko w domu, któremu zaczyna się infekcja niż później siedzieć w domu po 2-3 tygodnie z mocno chorym maluchem.
            • gazeta_mi_placi Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 18:05
              Dziecko z reguły ma dwoje rodziców.
            • 3-mamuska Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 18:19
              kaja5 napisała: > W Angli to czy katar czy kaszel dziecko w przeszkolu jest tam nie ma zwolnien.A
              > tutaj byle kaszelek i temp.37 jest juz podstawa do telefonu i prosby o zabrani
              > e dziecka...

              To mieszkasz w jakiejs dziwnej Angli, bo do mnie dzwonia nawet z kaszlem.
              A i u syna w przedszkolu musialam podpisac zgode na to ,ze do mojego przyjscia moga mu dac dawke nurofenu.
              Nawet jak corka sie przewrocila i nabila guza na czole to dzwonili i mi zostawili decyzje czy chce po nia przyjsc.
              • kaja5 Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 19:38
                3-mamuska napisała:

                > kaja5 napisała: > W Angli to czy katar czy kaszel dziecko w przeszkolu jest
                > tam nie ma zwolnien.A
                > > tutaj byle kaszelek i temp.37 jest juz podstawa do telefonu i prosby o za
                > brani
                > > e dziecka...
                >
                > To mieszkasz w jakiejs dziwnej Angli,

                Tak samo ja mogę powiedzieć ze ty mieszkasz w dziwnej Angli bo do mojej siostry ktora tam mieszka nie dzwonią i jest bardzo ździwiona gdy jej mówie że do mnie dzwonią z byle kaszelkiem. Ona prowadzi dziecko bez względu na to czy ma kaszel katar czy jest zdrowe. Oczywiscie nie mówie tu o przypadku gdy jest na prawde chore - ma wysoka goraczkę itd...No ale jeśli ma kaszel i katar a lekarz powie że to przeziębienie to zawsze prowadzi.
                • 3-mamuska Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 20:25
                  kaja5 napisałasuspicious Tak samo ja mogę powiedzieć ze ty mieszkasz w dziwnej Angli bo do mojej siostry
                  > ktora tam mieszka nie dzwonią i jest bardzo ździwiona gdy jej mówie że do mnie
                  > dzwonią z byle kaszelkiem.
                  Dlatego wlasnie nie ma co pisac ze w Uk to tak czy tak,sa szkoly ze dzwonia, a sa szkoly e nie dzwonia.
                  Zreszta moj syn raz tak mial ze kaszlal i niby tylko kaszel,ale ze jednak bardzo meczacy i moze dlatego ona zadzwonila (potem u lekarza sie okazalo ze ma zapalenie oskrzeli). No i corka raz zadzwonili, wiec przez te kilka lat nie za czesto,dlatego ze moje dzieci nie choruja czesto,a tez chore nie zaprowadzam.
                  Natomiast najmlodszy,mial ostatnio mocny suchy meczacy kaszel,i rano jak go zostawialm to powidzialm nauczycielce zeby zadzwonila,ze oczywiscie zadzwoni,ale jak po niego przyszlam po przedszkolu to powiedziala ze nie kaszlal wogole.

                  Natomiast ja sama jako matka,nie chce zeby moje dziecko nawet z temp. 37 siadzilo w szkole, bo nawet przy tak malej temp.moze bolec glowa i czuc sie mozna nie wyraznie ,nic do glowy nie wchodzi.Wiec nie widze powodu meczyc dziecko.
                  Ale jesli dziecku sie konczy choroba i lekko kaszle lub ma pozostalosci kataru to wtedy zaprowadzam i nie dzwonia.
                  • 3-mamuska Re: Telefony z przedszkola. A i jesz 02.07.11, 20:37
                    > kaja5 napisałasuspicious Tak samo ja mogę powiedzieć ze ty mieszkasz w dziwnej Angl
                    > i bo do mojej siostry
                    > > ktora tam mieszka nie dzwonią i jest bardzo ździwiona gdy jej mówie że do
                    > mnie
                    > > dzwonią z byle kaszelkiem.
                    A jeszcze,oni dzwonia nie tylko do mnie,wiem od kolezanek ze dzwonia z informacja ze cos sie z dzieckiem dzieje i to rodzic decyduje,i np.raz (teraz mi sie przypomnialo) ze dzwonili jeszcze z corka ze cos jej tam jest,ale ja bylam daleko w szpitalu z soba i nie mogala w wrocic,to corka lezala w medical room.I to z tamtad ja zabieralam nie z klasy.
                    Z tym zeby zabrac dzieci to dzwonili 2 razy,natomiast dzwonia czesciej ze dzeicku cos jest (wywrocilo sie ,czy zderzylo z innym dzieckiem,czy cos w tym stylu) wtedy pytam czy jest ok ,i czy moze zostac czy jednak nie czuje sie dobrze i mam przyjsc.
                    Ale to ja decyduje nie oni.

                    U nas moze jest troche inaczej,bo 1 rok gdy nowy dyrektor zaczal ,zaraz na poczatku roku chyba koniec wrzesnia czy pazdzierniku dziecko im zmarlo na lekcji,mimo reanimacji do przyjadu karetki i dalszej reanimacji przez ratonwikow,nie dalo sie chlopca uratowc.Mial 6 lat i chore serce,wiec moze wola dmuchac na zimne.
        • kaja5 batutka 01.07.11, 21:50
          Zazdroszcze ci pracodawcy, niestety nie kazdy ma takiego.
          • zjawa1 Re: batutka 01.07.11, 21:54
            kaja5 napisała:

            > Zazdroszcze ci pracodawcy, niestety nie kazdy ma takiego.

            A co to ma wspolnego z omawianym tematem?
            Decydujesz sie na dziecko, musisz byc swiadoma licznych konsekwencji z tym zwiazanych.
            Musisz mu stworzyc takie warunki, na jakie zasluguje!
            • lukrecja34 Re: batutka 01.07.11, 22:44
              boże-ile ty masz lat?? 15? czy aż tak głupiutka jesteś?
              naprawdę jesteś w stanie zachodząc w ciążę przewidzieć co stanie za lat powiedzmy 5? naprawdę ?
              • zjawa1 Re: batutka 01.07.11, 22:52
                Nie, jak sadze mam wiecej lat niz ty.
                I na Boga, my nie mowimy tu o jakis ekstremalnych sytuacjach tylko o zyciu codziennym.
                Uwazam sie za osobe swietnie zorganizowana, swietnie daje sobie rade np. w sytuacjach kiedy dziecko zachoruje.
                Nie moge sobie pozwolic na ,,wyjscie z pracy" nagle. Nie mam tez sytuacji klasycznie. bowiem sama wychowuje dziecko.
                Mimo tego robie co moge i zawsze znajduje rozwiazanie bez potrzeby zwalniania sie z pracy.
                Czasem pomoze mi matka, a czasem kiedy nie moze mam odlzone pieniadze na to, zeby posiedziala z moim dzieckiem dziewczyna.
                I nie zarabiam jakis wielkich kokosow nie mam tez sasadzoych wielich alimentow-swoja droga alimenty jedne z najnizszych zasadzanych w Plasce.
                Mimo wszystko ,,dorabiam sobie" i dzieki temu stac mnie na opiekunke.
                Dlatego slabia mnie te wyimaginowane problemy oraz ta wielka bezsilnosc i katowanie wlasnego, chorego dziecka w przedszkolu z choroba!
                • lukrecja34 Re: batutka 01.07.11, 22:55
                  czyli generalnie skrajna egoistka z ciebie-bo tylko ja,ja,ja-ja sobie radzę,ja mam matkę do pomocy,ja dorabiam,ja mam kasę na opiekunkę..
                  świat to nie tylko ty,są różni ludzie,mają różne możliwości-spójrz czasem poza czubek własnego nosa uncertain
                  • zjawa1 Re: batutka 01.07.11, 23:04
                    lukrecja34 napisała:

                    > czyli generalnie skrajna egoistka z ciebie-bo tylko ja,ja,ja-ja sobie radzę,ja
                    > mam matkę do pomocy,ja dorabiam,ja mam kasę na opiekunkę..
                    > świat to nie tylko ty,są różni ludzie,mają różne możliwości-spójrz czasem poza
                    > czubek własnego nosa uncertain
                    Sorry ale to Ty chyba masz 15 lat! W kazdym razie Twoja wypowiedz nie nalezy do dojrzalych!
                    Nie moja droga, skoro nie dotarlo. Inni-skoro do tego sie odwolujesz maja przecietnie-meza do pomocy, matki, tesciowe, fundusze znacznie wyzsze itp.
                    Ale mimo dogodnosci losu wola biadolic i uzalac sie nad soba!
                    Ogolnie nic nie robic, bo tak jest im wygodnie.
                    Moze gdyby choc na 1 tydzien znalazly sie w podobnej sytuacji jak ja i wiele innych kobiet, to przestalyby farmazony pociskac.
                    • lukrecja34 Re: batutka 01.07.11, 23:10
                      szczerze powiem,że mnie lekko zamurowało..dorosła (??) baba a takie kacapoły plecie,że aż wstyd..
                      miłych snów. kończę dyskusję życząc ci,żebyś nigdy nie musiała przeziębionego dziecka do przedszkola prowadzać.tyle,że życie lubi figle płatać big_grin
                      • zjawa1 Re: batutka 01.07.11, 23:36
                        lukrecja34 napisała:

                        > szczerze powiem,że mnie lekko zamurowało..dorosła (??) baba a takie kacapoły pl
                        > ecie,że aż wstyd..
                        > miłych snów. kończę dyskusję życząc ci,żebyś nigdy nie musiała przeziębionego d
                        > ziecka do przedszkola prowadzać.tyle,że życie lubi figle płatać big_grin
                        A widzisz, czyli jednak swiadoma jestes tego, ze oddajesz chore dziecko do przedszkolasmile!
                        ...Milych snow!
                        • lukrecja34 Re: batutka 02.07.11, 07:27
                          o jezu-poległam uncertain
                          czytasz siebie czasem?
                      • jakw Re: batutka 02.07.11, 09:13
                        lukrecja34 napisała:

                        > żebyś nigdy nie musiała przeziębionego dziecka do przedszkola prowadzać.
                        Ale jeśli prowadza się przeziębione dziecko do przedszkola to raczej nie należy się dziwić, że "nagle" panie dzwonią , że dziecko źle się czuje...
                        • kasssannndra Re: batutka 02.07.11, 11:54
                          jakw napisała:

                          > lukrecja34 napisała:
                          >
                          > > żebyś nigdy nie musiała przeziębionego dziecka do przedszkola prowadzać.
                          > Ale jeśli prowadza się przeziębione dziecko do przedszkola to raczej nie należy
                          > się dziwić, że "nagle" panie dzwonią , że dziecko źle się czuje...

                          A ja tam prowadzę czesto przeziebione i nie dzwonią.
                          Kiedyś nie prowadziłam, ale jak zobaczyłam ze dzieci kichają, kaszla i smarkaja w koło mojego dziecka to i ja przestałam sie przejmowac tym ze inne dzieci sie ewentualnie zarażą.Inne matki przyprowadzają podziębione dzieciaki to ja też.A jedna matka to nawet powieedziała ze miał rano gorączkę 37,5, ale dala ibufen to mu przeszła.Wiec co ja sie bede przejmowac niech sie uodparniają w przedszkolu!
                          Oczywiście mówie tu o przeziębieniu a nie chorobie zakaźnej typu ospa, angina.
                          • jakw Re: batutka 02.07.11, 16:44
                            Jakby panie wydzwaniały do każdego rodzica, że dziecko ma katar to pewnie przedszkole zbankrutowałoby z powodu telefonów. Ale też nie każde dziecko i nie zawsze bezproblemowo przełazi przeziębienie. Przy czym prowadzenie do przedszkola dzieciaka, które rano miało 37,5 (i mu "przeszło" po ibufenie) to imho chyba powinno być zgłaszane do opieki społecznej jako zaniedbanie dziecka.
                            • kaja5 Re: batutka 02.07.11, 16:54
                              jakw napisała:

                              > Jakby panie wydzwaniały do każdego rodzica, że dziecko ma katar to pewnie przed
                              > szkole zbankrutowałoby z powodu telefonów. Ale też nie każde dziecko i nie zaws
                              > ze bezproblemowo przełazi przeziębienie. Przy czym prowadzenie do przedszkola d
                              > zieciaka, które rano miało 37,5 (i mu "przeszło" po ibufenie) to imho chyba pow
                              > inno być zgłaszane do opieki społecznej jako zaniedbanie dziecka.
                              _____________-
                              To bys ubawiła panie z opieki społecznej takim telefonem.
                              • jakw Re: batutka 02.07.11, 18:51
                                kaja5 napisała:
                                > To bys ubawiła panie z opieki społecznej takim telefonem.
                                Może bym i ubawiła, ale dziecko z 37,5 jest ewidentnie chore i należy mu się możliwość zdrowienia w spokoju, a nie przedszkolny harmider i łapanie kolejnych bakcyli.
                                • kaja5 Re: batutka 02.07.11, 19:35
                                  Temperatura 37,5 to stan podgoraczkowy i absolutnie nie świadczy, że dziecko jest ewidentnie chore. Nie przesadzajmy. Z tego może rozwinąć się choroba ale nie musi. Moje dzieci latem gdy długo przebywają na słońcu to wieczorem taką temperaturę czesto mają i sa zdrowe. Gdybym miała leciec do lekarza z temp. 37,5 twierdząc ze dziecko jest ewidentnie chore to latem musiałabym byc stałym bywalcem w przychodni zdrowia.
                                  • jakw Re: batutka 02.07.11, 21:13
                                    37.5 to jest raczej granica stanu podgorączkowego i gorączki. I jeśli taka temperatura występuje rano po przebudzeniu to sorry, ale wskazuje to na to, że coś się z dzieckiem dzieje.
                                    Rano temperatura ciała zasadniczo jest najniższa i raczej można oczekiwać, że w ciągu dnia wzrośnie. Więc nie będzie to już stan podgorączkowy a gorączka. I pewnie dzieci nie śpią w nocy na słońcu, więc na słońce nie ma co w takim przypadku zwalać.
                                    • kaja5 jakw 02.07.11, 22:42

                                      jakw napisała:

                                      > 37.5 to jest raczej granica stanu podgorączkowego i gorączki. I jeśli taka temp
                                      > eratura występuje rano po przebudzeniu to sorry, ale wskazuje to na to, że coś
                                      > się z dzieckiem dzieje.
                                      > Rano temperatura ciała zasadniczo jest najniższa i raczej można oczekiwać, że w
                                      > ciągu dnia wzrośnie. Więc nie będzie to już stan podgorączkowy a gorączka. I p
                                      > ewnie dzieci nie śpią w nocy na słońcu, więc na słońce nie ma co w takim przypa
                                      > dku zwalać.

                                      No tak taka temperatura z rana to może świadczyc że coś się dzieje zlego. Moje dzieciaki to taką miały czasem w upały wieczorem gdy w dzien biegały na slońcu.Ale rano juz spadała do 36,6.
                                  • zjawa1 Re: batutka 02.07.11, 22:32
                                    kaja5 napisała:

                                    > Temperatura 37,5 to stan podgoraczkowy i absolutnie nie świadczy, że dziecko je
                                    > st ewidentnie chore. Nie przesadzajmy. Z tego może rozwinąć się choroba
                                    > ale nie musi. Moje dzieci latem gdy długo przebywają na słońcu to wieczorem tak
                                    > ą temperaturę czesto mają i sa zdrowe.
                                    Straszne, toz to dziewczyno nie masz nawet pojecia o tym, ze by moze dwoje dziecko doznalo udaru slonecznego, a juz napewno zsotalo barddzo przegrzane....
                                    • kaja5 Re: batutka 02.07.11, 22:40

                                      > Straszne, toz to dziewczyno nie masz nawet pojecia o tym, ze by moze dwoje dzie
                                      > cko doznalo udaru slonecznego, a juz napewno zsotalo barddzo przegrzane....

                                      Taaa, na pewno doznało udaru, a nawet kilku w ciagu jednego lata.
                                      To co napisalaś jest tak śmieszne ze aż nie będe tego komentować.
                                      • zjawa1 Re: batutka 02.07.11, 22:41
                                        To nie komentuj, kto cie o to prosi?
                                        • kaja5 Re: batutka 02.07.11, 22:45

                                          zjawa1 napisała:

                                          > To nie komentuj, kto cie o to prosi?
                                          >

                                          Bożżesz kobieto, nie dziwie sie ze samotna matka jesteś.
                                          • zjawa1 Re: 02.07.11, 22:49
                                            kaja5 napisała:

                                            >
                                            > zjawa1 napisała:
                                            >
                                            > > To nie komentuj, kto cie o to prosi?
                                            > >
                                            >
                                            > Bożżesz kobieto, nie dziwie sie ze samotna matka jesteś.
                                            Mialas juz nie odpisywac!

                                            Strasznie niski poziom soba reprezentujesz, przestan w koncu sie osmieszacsmile
                                            • kaja5 Re: 02.07.11, 22:57
                                              Chyba trochę zabolało, co?
                                              No cóż takie życie...niczego nie da sie przewidziec.
                                              A jak ci poziom nie odpowiada to po co wdajesz sie w dyskusje, nie zauwazasz ze udając elokwentną sama sie ośmieszasz.
                                              • zjawa1 Re: 02.07.11, 23:03
                                                Nie rozsmieszja mniesmile
                                                Po pierwsze jestes zbyt malo inteligentna i blyskotliwa, zebys byla w stanie mnie obrazic.
                                                To po pierwsze. Po za tym wiele Ci brakuje,zeby mi dorownac.
                                                Sama przyznalas, nawet taka drobna sprawa ze zorganizowaniem sobie opieki nad dziekiem...
                                                Po trzecie nie masz zielonego pojecia jak wyglada moje zycie.
                                                Po czwarte tylko czlowiek tak sfrustrowany jak Ty moze walic tak prymintywne teksty.
                                                Opamietaj sie bo bedzie za pozno.
                                                I na koniec, to ze nie jestem z ojcem swojego dziecka nie oznacza wcale, ze jestem samasmile
                                                • kaja5 Re: 02.07.11, 23:19

                                                  zjawa1 napisała:

                                                  > Nie rozsmieszja mniesmile
                                                  > Po pierwsze jestes zbyt malo inteligentna i blyskotliwa, zebys byla w stanie mn
                                                  > ie obrazic.

                                                  Nawet nie próbuje wink

                                                  > Sama przyznalas, nawet taka drobna sprawa ze zorganizowaniem sobie opieki nad d
                                                  > ziekiem...

                                                  To zadanie to nie wiem chyba z kontekstu ci sie wyrwało...

                                                  Po trzecie nie masz zielonego pojecia jak wyglada moje zycie.

                                                  To mnie akurat średnio interesuje


                                                  Po czwarte tylko czlowiek tak sfrustrowany jak Ty moze walic tak prymintywne te
                                                  > ksty.


                                                  Nie jestem sfrustrowana smile
                                                  Podobno człowiek czasem przez pryzmat swego zycia, swoich odczuć, postrzega życie innych osob
                                                  .
                                                  I czy aby na pewno znasz znaczenie słowa "prymitywny"?

                                                  Opamietaj sie bo bedzie za pozno.

                                                  Za późno na co?

                                                  I na koniec, to ze nie jestem z ojcem swojego dziecka nie oznacza wcale, ze jes
                                                  > tem samasmile

                                                  Nie moge sobie pozwolic na ,,wyjscie z pracy" nagle. Nie mam tez sytuacji klasycznie. bowiem sama wychowuje dziecko.

                                                  A to powyżej to nie ty napisałaś?
                                                  To albo sama wychowujesz dziecko albo nie.Zdecyduj sie.
                                                  • zjawa1 Re: 02.07.11, 23:24
                                                    Czyli jednak moje zycie cie interseujesmile
                                                    Zdecyduj sie, bo tracisz watek....
                                                    Ale skoro Cie to tak bardzo interesuje to: jestem z kims,ale ten ktos nie wychowuje ze mna jeszcze mojego dziecka. Nie mieszkamy razem.... Choc planujemy w niedalekiej przyszlosci zamieszkac i wziasc slubsmile
                                                    Mozesz mi pogratulowacsmile
                                                  • kaja5 Re: 02.07.11, 23:27

                                                    zjawa1 napisała:

                                                    > Czyli jednak moje zycie cie interseujesmile

                                                    No tak średnio interesuje.
                                                    Nie nalegam, byś mi sie zwierzała, no ale jeśli masz taką potrzebę to ...


                                                    Mozesz mi pogratulowacsmile

                                                    Gratuluje smile
                                                    I na prawde pisze szczerze.
                                                  • zjawa1 Re: 02.07.11, 23:37
                                                    Moge Ci nawet wiecej powiedziec, skoro tak ,,szczerze" mi gratulujeszsmile
                                                    Nie, nie mam absolutnie zadnych kompleksow-bo to mi zarzucilas pare postow wyzej.
                                                    Czuje sie szczesliwa i spelniona matka.
                                                    Mam prace, ktora kocham. A wec -co za za tym idzie-calkowicie spelniona zawodowo.
                                                    Stac mnie na co roczne, 2 tygodniowe wakacje zagraniaca o dosc dobrym standardzie.
                                                    Mam faceta, ktory kocha mnie i pokochal moje dziecko.
                                                    Takze nie moge nazekacsmile
                                                  • kaja5 Re: 02.07.11, 23:45
                                                    zjawa1 napisała:

                                                    > Moge Ci nawet wiecej powiedziec, skoro tak ,,szczerze" mi gratulujeszsmile
                                                    > Nie, nie mam absolutnie zadnych kompleksow-bo to mi zarzucilas pare postow wyze
                                                    > j.
                                                    > Czuje sie szczesliwa i spelniona matka.
                                                    > Mam prace, ktora kocham. A wec -co za za tym idzie-calkowicie spelniona zawodow
                                                    > o.
                                                    > Stac mnie na co roczne, 2 tygodniowe wakacje zagraniaca o dosc dobrym standardz
                                                    > ie.
                                                    > Mam faceta, ktory kocha mnie i pokochal moje dziecko.
                                                    > Takze nie moge nazekacsmile
                                                    >

                                                    No to bardzo dobrze. Ja nikomu szczęścia nie zazdroszcze.
                                                    Tylko musisz wiedziec , ze są na świecie takie osoby które takiego szczęscia nie mają.Wiele jest takich osob i nie wolno ich wykluczać.
                                                  • zjawa1 Re: 02.07.11, 23:57
                                                    kaja5 napisała:
                                                    > Tylko musisz wiedziec , ze są na świecie takie osoby które takiego szczęscia ni
                                                    > e mają.Wiele jest takich osob i nie wolno ich wykluczać.[/b]
                                                    80% tego co mamy, to nie jest kwestia ,,szczescia" tylko dobrych chceci i wogole chceci robienia czegos!
                                                    Ja w totka nie wygralam-to mozna nazawc szczesciem!

                                                    Mam bardzo czesrtto kontakt z ludzmi i co Ty myslisz, ze ,,im sie chce" cos robic?
                                                    Nic nie robia tylko biadola, bo tak jest im wygodniej.

                                                    Wielu znajomym podpowiedzialam juz co powinni zrobic, ogolnie cos robic i Ci, ktorzy zaczeli maja sie calkiem dobrze, a ci co nie, sa natym samym etapie, etapie biadolenia i uzalania sie nad soba!
                                                    Tak im chyba jednak wygodniej.
                                                  • kaja5 Re: 03.07.11, 00:09
                                                    zjawa1 napisała:

                                                    > kaja5 napisała:
                                                    > > Tylko musisz wiedziec , ze są na świecie takie osoby które takiego szczęs
                                                    > cia ni
                                                    > > e mają.Wiele jest takich osob i nie wolno ich wykluczać.[/b]
                                                    > 80% tego co mamy, to nie jest kwestia ,,szczescia" tylko dobrych chceci i wogol
                                                    > e chceci robienia czegos!
                                                    > Ja w totka nie wygralam-to mozna nazawc szczesciem!
                                                    >
                                                    > Mam bardzo czesrtto kontakt z ludzmi i co Ty myslisz, ze ,,im sie chce" cos rob
                                                    > ic?
                                                    > Nic nie robia tylko biadola, bo tak jest im wygodniej.

                                                    Wiem, że są tacy którym najlepiej żyć z zasiłków, którzy mają rozczeniowy stosunek do panstwa bo wszystko "im się należy".Nie robią nic a oczekują, że dostana pieniądze i ciągle im mało...
                                                    Ale są też osoby (choc przyznam ze jest ich niewiele) które nagle z przyczyn niezależnych od siebie znalazły sie w trudnej sytuacji.Nie można tego generalizować.
                                                  • zjawa1 Re: Kaja 03.07.11, 00:35
                                                    > Wiem, że są tacy którym najlepiej żyć z zasiłków, którzy mają rozczeniowy stosu
                                                    > nek do panstwa bo wszystko "im się należy".Nie robią nic a oczekują, że dostana
                                                    > pieniądze i ciągle im mało...
                                                    > Ale są też osoby (choc przyznam ze jest ich niewiele) które nagle z przyczyn n
                                                    > iezależnych od siebie znalazły sie w trudnej sytuacji.Nie można tego generalizo
                                                    > wać.
                                                    Sama tutaj przyznajesz, ze jednak wiecej takich ,,co im sie nalezy"!
                                                    Wiec mozna uogolniac.
                                                    Ja nigdy nie mialam na mysli pojedynczych przypadkow, ktore jak sama widzisz naleza do zadkosci jesli poruszamy juz ta kwestie.

                                                    Ale abstrahuujac pod powyzszych wywodow naszych, ja mam caly czas na mysli osoby, ktore pracuja i zdarzaja im sie sytuacje takie jak w opisanym watku.
                                                    Wkurza mnie to, ze pisza o problemie z pretensja do nauczycielek przedszkolnych.
                                                    Ja rozumiem, ze czasem zdarza sie taka jednorazowo sytuacja, ale nie jest to problem dlugoterminowy, bo jesli taki jest to ja, zamiast biadolic i robic z tego bog wie co, zastanawiam sie jak powyzszy problem rozwiazac-jak sie chce, to zawsze rozwiazanie znajdzie sie.
                                                    A od samego tylko biadolenia rozwiazac problemu raczej nie mozna..
                                                    Ja mam dziewczyne, studentke, ktora w sporadycznych sytuacjach czasami siedzi z malym w domu. I nie sa to jakies astronoiczne sumy, wiecej wydalabym na leki gdybym ,,przechodzila" dziecku chorobe. Dodatkowo zaplacilabym swoja posada, bo tak jak pisalam, tez nie ma takiej opcji, abym mogla nagle wyskoczyc z pracy.
                                                    Wiec jesli widze, ze dziecko wieczorem dostaje kataru i ma stan podgoraczkowy, to preztrzymuje go w domu jedna dobe. Dzwonie do dziewczyny, ta przychodzi. Ja mam spokoj, nikt nie dzwoni do mnie z przedszkola. Jesli dnia nastepnego stan podgoraczkowy mija, dziecko na dzien 3 idzie do przedszkola.
                                                  • kaja5 Re: Kaja 03.07.11, 16:50

                                                    No z ta studentką pomysł dobry i warty rozważenia.
                                                • kaja5 Re: 02.07.11, 23:43
                                                  zjawa1 napisała:

                                                  wiele Ci brakuje,zeby mi dorownac.

                                                  Nawet nie śmiem ci dorównywać. smile
                                          • poszukujaca1980 Re: batutka 04.07.11, 21:22
                                            kaja5 napisała:

                                            >
                                            > zjawa1 napisała:
                                            >
                                            > > To nie komentuj, kto cie o to prosi?
                                            > >
                                            >
                                            > Bożżesz kobieto, nie dziwie sie ze samotna matka jesteś.

                                            czytając Twoje wypowiedzi dziwie się, że Ciebie ktos chciał....
                                            • kaja5 Re: batutka 07.07.11, 21:03
                                              czytając Twoje wypowiedzi dziwie się, że Ciebie ktos chciał....

                                              ________________
                                              a coz takiego w moich wypowiedziach tak tobą wstrzastneło?



                                              • kaja5 Re: batutka 07.07.11, 21:04

                                                > czytając Twoje wypowiedzi dziwie się, że Ciebie ktos chciał....
                                                >
                                                > ________________
                                                > a coz takiego w moich wypowiedziach tak tobą wstrząsneło?
                            • naomi19 Re: batutka 02.07.11, 22:05
                              prowadzenie do przedszkola dzieciaka, które rano miało 37,5 (i mu "przeszło" po ibufenie) to imho chyba powinno być zgłaszane do opieki społecznej jako zaniedbanie dziecka
                              Zgadzam się, przyprowadzanie chorego, w tym przeziębionego dzieca do przedszkola, tylko po to, by zaoszczędzić na opiekunce to skrajna patologia i niestety powinny wkroczyć opieka społeczna!
                              • kaja5 naomi19 02.07.11, 22:49

                                naomi19 ty chyba nie wiesz czym zajmuje sie opieka społeczna.
                                Zapewniam Cię że nie czymś takim, to błahostka w porownaniu z tym z czym na codzień stykaja sie pracownicy OPS.Ktos kto nie pracuje w OPS nawet nie jest w stanie wyobrazić sobie jak wygląda prawdziwa patologia, jak strasznie zaniedbywane są dzieci.
                                • zjawa1 Re: naomi19 02.07.11, 22:54
                                  kaja5 napisała:

                                  >
                                  > naomi19 ty chyba nie wiesz czym zajmuje sie opieka społeczna.
                                  > Zapewniam Cię że nie czymś takim, to błahostka w porownaniu z tym z czym na cod
                                  > zień stykaja sie pracownicy OPS.Ktos kto nie pracuje w OPS nawet nie jest w sta
                                  > nie wyobrazić sobie jak wygląda prawdziwa patologia, jak strasznie zaniedbywane
                                  > są dzieci.
                                  Ty zapewne pracujesz w opiece spolecznej i wiesz jak to wygladasmile
                                  Jesli tak, to nie oszmieszaj juz tej instytucji! Zdarzaly sie w tym srodowisku tak ,,blyskotliwie myslace" okazy jak twoj i nie raz doprowadzily tym samym do tragedii rodzinnych.
                                  Myslenie nie jest twoja mocna strona!
                                  • kaja5 Re: naomi19 02.07.11, 22:59
                                    > Myslenie nie jest twoja mocna strona

                                    A na jakiej podstawie tak wnioskujesz?
                                • naomi19 Re: naomi19 03.07.11, 17:06

                                  .Ktos kto nie pracuje w OPS nawet nie jest w stanie wyobrazić sobie jak wygląda prawdziwa patologia, jak strasznie zaniedbywane są dzieci.

                                  Sądzę, że niemożność zapewnienia opieki choremu dziecku i nie zapewnieanie jej wiąże się z zaniedbywaniem dziecka. Jeśli jest ośrodek, który uważa inaczej, to zgroza.
                                  • kaja5 Re: naomi19 03.07.11, 18:43

                                    naomi19 napisała:

                                    >
                                    > .Ktos kto nie pracuje w OPS nawet nie jest w stanie wyobrazić sobie jak wygląda
                                    > prawdziwa patologia, jak strasznie zaniedbywane są dzieci.

                                    > Sądzę, że niemożność zapewnienia opieki choremu dziecku i nie zapewnieanie jej
                                    > wiąże się z zaniedbywaniem dziecka. Jeśli jest ośrodek, który uważa inaczej, to
                                    > zgroza.
                                    Oczywiście, ale ja nie nazwałabym zaniedbaniem jeśli rodzic prowadzi dziecko nie dające oznak choroby badź takie które pokaszluje do przedszkola. Inna sprawa jeśli dziecko jest rzeczywiście chore, ma wysoka temp. a rodzic świadomie posyla je do przedszkola bo nie ma co z nim zrobić.
                                    Ja puszczam kaszlace dziecko do przedszkola. Na szczęście nie miewam z tego powodu telefonów i nie uwazam bym w ten sposób je zaniedbywała. Często po anginie kaszlą jeszcze ze 2-3tygodnie.Może dla niektórych to zaniedbanie i powinno mi sie dzieci odebac z tego powodu. Tylko gdyby opieka społeczna z takiego powodu dzieci zabierała to zabraklo by rodzin zastępczych o Domach Dziecka nie wspomne.
                                    • kaja5 Re: naomi19 03.07.11, 18:45

                                      Oczywiście, ale ja nie nazwałabym zaniedbaniem jeśli rodzic prowadzi dziecko ni
                                      > e dające oznak choroby (a choroba rozwinie sie w trakcie pobytu w przedszkolu np. wymiooty lub temperatura) - to mi uciekło w wypowiedzi powżej
                • kaja5 zjawa1 02.07.11, 11:49
                  zjawa1 ciebie to tylko podziwiać na prawde, jesteś taka zorganizowana, po prostu super, gratuluje, szkoda ze nie każda kobieta jest tak zorganizowana.I ten tekst "każda kobieta decydując sie na dziecko..."
                  Nie każdy ma tak poukładane życie i kobiety czesto zachodzą w ciąże nie organizując wszystkiego 5 lat na przód.Ty pewnie nim zaplanowałaś ciaże mialaś już dziecko zapisane do przedszkola, żeby potem nie bylo że nie ma miejsca.
                  • mamaigiiemilki Re: zjawa1 02.07.11, 12:05
                    no wiesz, tu akurat zjawa na trochę racji...jak się człowiek decyduje na dziecko, to powinien mieć chociaż podstawowe rzeczy zaplanowane- np. opiekę nad nim; oczywiście są różne sytuacje, każdą by trzeba osobno rozpatrywać ale akurat telefon z przedszkola, że dziecko się źle czuje wg mnie powinien nas zobligować do odebrania chorego;
                  • zjawa1 Re: zjawa1 02.07.11, 13:50
                    Nie, ja decydujac sie na dziecko mialam stabilna sytuacje zyciowa.
                    Gdybym takiej nie miala byc moze nigdy nie zdecydowalabym sie na dziecko.
                    Pewne jest, ze 2-giego dziecka miec nie bede, bo najzwyczajniej w swiecie nie stac mnie juz na kolejne!

                    Nie popadaj w skrajnosci, bo jak widac lubujesz sie w tej kwestiii.
                    Nie, przedszkola nie mialam zorganizowanego, ale bylam swiadoma tego, ze jak pojdzie do takiej placowki, to bedzie chorowalo.
                    Czy to wymaga az tak abstrakcyjnego myslenia?
                    To nie jest nic nadzwyczajnego- klasyczna norma!
                    Nie trzeba byc jasnowidzem, zeby to przewidziec i myslec o tym wczseniej.
                    • kaja5 Re: zjawa1 02.07.11, 16:52
                      zjawa1 napisała:

                      > Nie, ja decydujac sie na dziecko mialam stabilna sytuacje zyciowa.
                      > Gdybym takiej nie miala byc moze nigdy nie zdecydowalabym sie na dziecko.
                      > Pewne jest, ze 2-giego dziecka miec nie bede, bo najzwyczajniej w swiecie nie s
                      > tac mnie juz na kolejne!
                      >
                      > Nie popadaj w skrajnosci, bo jak widac lubujesz sie w tej kwestiii.
                      > Nie, przedszkola nie mialam zorganizowanego, ale bylam swiadoma tego, ze jak p
                      > ojdzie do takiej placowki, to bedzie chorowalo.
                      > Czy to wymaga az tak abstrakcyjnego myslenia?
                      > To nie jest nic nadzwyczajnego- klasyczna norma!
                      > Nie trzeba byc jasnowidzem, zeby to przewidziec i myslec o tym wczseniej.

                      Oczywiscie ze to mozna przewidzieć. Nawet byłoby dziwne gdyby nie chorowało.
                      To mozna przewidziec, ale pewnych rzeczy sie nie da w zyciu przewidziec.
                      Choć by tego czy za rok nie stracisz pracy i czy będzie cie stac na chleb dla dziecka (czego ci nie zycze).I wtedy ktos Ci powie: "trzeba było pomyslec wcześniej nim zdecydowałaś sie na dzieko".
                      • zjawa1 Re: zjawa1 02.07.11, 17:57
                        Znow popadasz w skrajnosci!....
                        Tak, tak za godzine moge zginac, tez powinnam brac to pod uwage!smile
                        Sa osoby, ktore decyduja sie na dziecko mimo tego, ze sami ledwo sie utrzymuja!
                        A co do straty pracy. Znalazlabym inna, a na okres ewentualnych poszukiwan ma zaoszczedzone pieniadze ( na tzw. czarna godzine). Nie jest tego duzo, ale przez maks rok zyjac skromnie dalabym rade.
                        • kaja5 Re: zjawa1 02.07.11, 18:14

                          Ciebie to tylko podziwiać.
                          • zjawa1 Re:kaja5 !!!! 02.07.11, 18:41
                            Nie, to ty najwidoczniej czegos nie zrozumialas.
                            Bardzo nie lubie tego potocznego stwierdzenia, ze ,,ktos bedzie pracowac na moja emeryture".
                            Bo, to ja pracuje sobie na nia oraz na jej wysokosc. Tak, samo jak pozostali ludzie pracuja sobie na swoje.

                            I dalej wg.Ciebie najlepiej plodzic sie na potege, bez pieniedzy i wyobrazni?
                            Bo, co bo bedzie wielki niz?

                            Jasne, lepiej patrzec na ilosc, a nie na jakosc. Panstwo, podatnik bedzie utrzymywac kolejne dziecko takiej perspektywicznie myslacej rodzinki.
                            A jest ich w polsce cala masa. Pantwo Polskie wydaje kupe pieniedzy na utrzymanie takich rodzinek.
                            Gdyby rodzilo sie mniej ddzieci w takich warunkach, w Polsce byloby lepiej.
                            Lepszy niz, automatycznie nizsze bezrobocie wyzsze pensje etc.
                            Wystarczy popatrzecc na taka Szwecje ma najnizsze bezrobocie i swietny socjal gl. dlatego, ze jest tam bardzo malo ludzi.
                            Nie plodza sie masowo bez namyslu.

                            A tak w Polsce co druga, trzecia rodzina zyje na skarju ubostwa-panstwo laduje co miesiac w nia liczne zasilki, ulgi itp. .
                            Hehe za to maja sie czym tacy rodzice pochwalic-czaami nawet po 5-ciorgiem dzieci obdarowali mnie, przyszla emerytkesmile

                            I jeszcze jedno, skoro rodzica nie stac na utrzymanie przedszkolaka, to jak on che zapewnic utrzymanie dziecka szkolnego? Przeciez to znacznie wyzsze kwoty.

                            Takze, rodzic sie plodzic bez namyslu.

                            I rada do mam, do ktorych dzwonia nauczycielki- Dbajcie odpowiednio o swoje dzieci, nie wysylajcie chorych do przedszkoli z gulami po pachy, to nie bedziecie maly telefronow, bo nikt nie bedzie Wam zarazal dziecka!
                            W mysl zasady: dobro jednostki, dobrem ogolu!

                            I nie wmawiajcie, ze dziecko dostaje nagle o 12 38 goraczki, bo z reguly w 90% chorob poczatki ich rozkrecaja sie wieczorem, a napewno rano lub ogolnie widac juz jakies oznaki zapowiadajace!

                            Swoja droga, jestem bardzo ciekawa, jak Wy pozniej organizujecie sobie klimat???
                            Oddbieracie dziecko z 38 stopni, a nastepnego dnia dziecko cudownie ozdrowiione?
                            Tak, wtdy jakos ktos z chorym dzieckiem siedzi w domu, da sie zorganizowac!
                            • kaja5 Re:kaja5 !!!! 02.07.11, 19:53

                              zjawa1 napisała:

                              > Nie, to ty najwidoczniej czegos nie zrozumialas.
                              > Bardzo nie lubie tego potocznego stwierdzenia, ze ,,ktos bedzie pracowac na moj
                              > a emeryture".
                              > Bo, to ja pracuje sobie na nia oraz na jej wysokosc. Tak, samo jak pozostali lu
                              > dzie pracuja sobie na swoje.
                              >
                              > I dalej wg.Ciebie najlepiej plodzic sie na potege, bez pieniedzy i wyobrazni?

                              oczywiscie, ze nie czy ja gdzieś tak napisałam?Musisz jeszcze raz przeczytać dokładnie i powoli co napisałam moze wtedy zrozumiesz co miałam na mysli


                              A tak w Polsce co druga, trzecia rodzina zyje na skarju ubostwa-panstwo laduje
                              > co miesiac w nia liczne zasilki, ulgi itp. .
                              > Hehe za to maja sie czym tacy rodzice pochwalic-czaami nawet po 5-ciorgiem dzie
                              > ci obdarowali mnie, przyszla emerytkesmile

                              Wiele osób jest winnych swojej sytuacji ale ty wkładasz wszystkich uboższych do jednego worka.


                              > I jeszcze jedno, skoro rodzica nie stac na utrzymanie przedszkolaka, to jak on
                              > che zapewnic utrzymanie dziecka szkolnego?


                              Tu nie chodzi o utrzymanie ale o to, ze czasem trudno jest kogos od tak od razu zorganizować do opieki nad dzieckiem.Wtedy pozostaje zwolnienie lekarskie, ale niektórzy maja taka prace ze nie moga brac zwolnien przy kazdym kaszelku dziecka.


                              > I rada do mam, do ktorych dzwonia nauczycielki- Dbajcie odpowiednio o swoje
                              > dzieci, nie wysylajcie chorych do przedszkoli z gulami po pachy, to nie bedziec
                              > ie maly telefronow, bo nikt nie bedzie Wam zarazal dziecka!

                              > W mysl zasady: dobro jednostki, dobrem ogolu!


                              No właśnie ale duża częśc matak wysyła i nic na to nie poradzisz.Ja sama po 2tygodniowym zwolnieniu i wyleczonej anginie dziecka zaprowadziłam je do przedszkola a w koło slyszałam tylko kaszlące dzieci. Dlatego teraz i ja zaprowadzam jak kaszla i mają katar. Inne matki prowadza to czemu ja mam nie prowadzic?

                              > Swoja droga, jestem bardzo ciekawa, jak Wy pozniej organizujecie sobie klimat??
                              > ?
                              > Oddbieracie dziecko z 38 stopni, a nastepnego dnia dziecko cudownie ozdrowiione
                              > ?
                              > Tak, wtdy jakos ktos z chorym dzieckiem siedzi w domu, da sie zorganizowac!

                              Bierze sie zwolnienie lekarskie a tym samym ryzykuje że straci się prace.Bo niektorzy pracodawcy tego nie akceptuja.
                              • naomi19 Re:kaja5 !!!! 02.07.11, 22:10
                                Dlatego teraz i ja zaprowadzam jak kaszla i mają katar. Inne matki prowadza to czemu ja mam nie prowadzic?
                                Dlatego, że chore dzieco w przedszkolu się meczy? że nie pomagasz mu wyzdrowieć? że zaraża inne dzieci i panie w przedszkolu? że może mieć kompliacje?
                                Stosujesz zasadę wszyscy kradną, to ja też?
                                • kaja5 Re:kaja5 !!!! 02.07.11, 22:53

                                  naomi19 napisała:

                                  > Dlatego teraz i ja zaprowadzam jak kaszla i mają katar. Inne matki prowadza
                                  > to czemu ja mam nie prowadzic?

                                  > Dlatego, że chore dzieco w przedszkolu się meczy? że nie pomagasz mu wyzdrowieć

                                  Chorego nie zaprowadzam, podziębione - owszem. Zbadane wcześniej przez lekarza który wykluczył chorobę zakaźną. Często po anginie moje dzieci kaszlą jeszcze ze 2 tygodnie nim im zupełnie przejdzie, ale lekarz stwierdza że sa zdrowe, da zaświadczenie, prowadze do przedszkola, a one jeszcze kilka dni kaszlą.
                                  • zjawa1 Re:kaja5 !!!! 02.07.11, 22:57
                                    A co to przeziebienie?
                                    Ciekawa jestem jak twoj lekarz ,,wyklucza choroby zakzane"smile?
                                    Rozumiem, ze na cito masz robione medzy innymi wymazy z gardla, nos itp.smile
                                    Nie, ty masz jasnowidza lekarza i bardzo zdolnegosmile
                                    Moja droga tylko katar i kaszel na podlozu alergicznym nie jest zakazny... Twoj lekarz nie raczyl cie o tym poinformowac?
                                    Pewnie nie, bo nie wpadl na to ,,jak blyskotliwa jestes", kazdy to wiesmile
                                    • kaja5 Re:kaja5 !!!! 02.07.11, 23:01

                                      zjawa1 napisała:

                                      > A co to przeziebienie?
                                      > Ciekawa jestem jak twoj lekarz ,,wyklucza choroby zakzane"smile?
                                      > Rozumiem, ze na cito masz robione medzy innymi wymazy z gardla, nos itp.smile
                                      > Nie, ty masz jasnowidza lekarza i bardzo zdolnegosmile
                                      > Moja droga tylko katar i kaszel na podlozu alergicznym nie jest zakazny... Twoj
                                      > lekarz nie raczyl cie o tym poinformowac?
                                      > Pewnie nie, bo nie wpadl na to ,,jak blyskotliwa jestes", kazdy to wiesmile

                                      No i teraz widać kto ośmiesza sie pisząc takie głupoty.
                                      • zjawa1 Re:kaja5 !!!! 02.07.11, 23:05
                                        Wiesz co kobieto, przeczytaj moze wczesnej to, co piszesz.... Milej nocy. Jak masz jazdy ,,frustracyjne" wyzyj sie w innym miejscu i znajdz kogos, kto jest na podobnym poziomie co ty... Mnie szkoda czasu na odpsywanie tobie, sorry ale taka jest prawda. Sama sobie na to zapracowalassmile
                                        • kaja5 Re:kaja5 !!!! 02.07.11, 23:24
                                          Co Ty znowu z ta "frustracją" i z tym "poziomem". Masz jakieś kompleksy ze w kółko o jednym?
                                    • naomi19 Re:kaja5 !!!! 03.07.11, 17:03
                                      Nie, ty masz jasnowidza lekarza
                                      Zjawa, to Ty jesteś bezczelna, A SKĄD WIESZ, ŻE NIE MA? Co, zazdrościsz jej? Może chozi do learza czarodziej, co to pyta szklanej kuli, a Ty się tylko ośmieszasz big_grin
                                      haha
                                  • ola_mi Re:kaja5 !!!! 04.07.11, 21:16

                                    > Chorego nie zaprowadzam, podziębione - owszem. Zbadane wcześniej przez lekarza
                                    > który wykluczył chorobę zakaźną.

                                    Naucz mnie odrózniać podziębienie w pierwszym dniu objawów od ewentualnej choroby typu grypa, angina....
                                    • kaja5 Re:kaja5 !!!! 07.07.11, 21:09

                                      > Naucz mnie odrózniać podziębienie w pierwszym dniu objawów od ewentualnej choro
                                      > by typu grypa, angina....
                                      Nie nauczę bo lekarzem nie jestem.
                                      Lekarz mówi mi "jest tylko przeziebiony" i każe dawać np. lipomal i to wszystko.
                                      Lekarz zawsze trafia z diagnoza, gdy każe podawać "lipomal" to wiem że to nic poważnego i jeszcze sie nie zdarzyło bym poszla i musiała po kilku dniach od jej diagnozy wracać po antybiotyk.
                                      Jak pójdę do lekarza to on od razu potrafi mi powiedzieć czy to przeziębienie czy np. angina.Wiec u nas jest albo lipomal albo antybiotyk.
                                      Jak jest przeziebiony to nawet zwolnienia lekarskiego nie proponuje wiec oczywiste jest że może iść do przedszkola.
                            • ola_mi Re:kaja5 !!!! 04.07.11, 21:13
                              zjawa1 napisała:


                              > I nie wmawiajcie, ze dziecko dostaje nagle o 12 38 goraczki, bo z reguly w 90%
                              > chorob poczatki ich rozkrecaja sie wieczorem, a napewno rano lub ogolnie widac
                              > juz jakies oznaki zapowiadajace!

                              Generalnie zgadzam się ze wszytkimco piszessz. Jestem całkowicie przeciwna posyłaniu dziecka z glutem doprzedszkola, bo to tylko katar. dzisiaj katar a jutro może być angina. Nie rozumiem rodziców, kórzy osłabione dziecko narażają na dodatkowe wirusy i bakterie. A podejście w stylu "bo inni tak robią"....brak komentarza.
                              Zaczne lac moje dziecko o inni leją.....

                              Dobrze że napisałaś że 90% chorób zaczyna się wieczorem. Bo inaczej kłóciłabym sie z TObąsmile
                              Miałam przypadek, że do przedszkola posłałamzupełnie zdrowe dziecko, bez jakichkolwiek objawów. A odebrałam z 38 stopniową gorączką, wypiekami. Byłolato,upał i nikt do mnei nie zadzwonił. A dzieciak bez sił. Juz jak go zobaczyłam to widziałam że coś jest nie tak. W domu zaczęły się wymioty po posiłku, akolejnego dnia klasyczna angina. Miałam okropne wyrzuty że może za słabo obserwowałam dzieciakai niesamowity żąl doprzedszkolanek, że do mnie nie zadwoniły i nie poinformowły o tym, że syn jest słaby. niestety nie była to pierwsza wtopa tych Pań. Mogłam sobie na to pozwolić, żeby nie katowac dzieciaka ta placówka i zabrałam je stamtąd bo i tak siedziałam w domu. Zal do placówki został do dziś. Dało mi to do zrozumienia, jak bardzo te Panieolewają swoje obwiązki,nie znają dzieci,ich normalnych zachowań.
                              No to się wyżaliłam smile

                              P>S.możedlaPań to było na ręke, b mlody siediał pod ścianą jak truśkawiec jeden rozrabiaka do upilnowania mniejsmile
                              • kaja5 Re:kaja5 !!!! 07.07.11, 21:11

                                > P>S.możedlaPań to było na ręke, b mlody siediał pod ścianą jak truśkawiec j
                                > eden rozrabiaka do upilnowania mniejsmile

                                Myslę że bardziej na rękę byłoby im gdyby zadzwoniły bo byś go zabrała i wtedy w ogóle by nie musiały pilnować.
          • batutka Re: batutka 02.07.11, 10:33
            kaja5 napisała:

            > Zazdroszcze ci pracodawcy, niestety nie kazdy ma takiego.

            oczywiście - wiem co masz na myśli, nie każdy pracodawca z uśmiechem na twarzy zwalania swoją pracownicę, bo dzwonili z przedszkola, że dziecko źle się czuję
            kobieta czuje presję w takiej sytuacji, stresuje się,że ZNÓW musi prosić o zwolnienie - to nie jest łatwa sprawa i ja to doskonale rozumiem
            nie chodzi mi o taką sytuację, gdzie matka musi zostać w pracy, bo inaczej wcześniej czy później może się z nią pożegnać
            chodzi mi o podejście autorki wątku do tematu: ja wyczytałam gdzieś między wierszami lekką ironię i zdziwienie, że "jak to dzwonią i po co?" jak boli główka czy brzuszek (zresztą jak sama autorka wątku napisała,że według niej przedszkole przesadza)
            według mnie nie przesadza przedszkole i rodzice powinni wiedzieć jak czuje się ich dziecko, niezależnie czy mogą przyjechać, czy nie
            a jeśli matka/ojciec mogą przyjechać, to jestem za tym,żeby jednak przyjechać po dziecko
            • batutka Re: batutka 02.07.11, 10:39
              batutka napisała:


              > a jeśli matka/ojciec mogą przyjechać, to jestem za tym,żeby jednak przyjechać p
              > o dziecko
              >
              dodam, ze rozumiem, ze są sytuacje, kiedy matka przyjechać nie może, po prostu nie jest w stanie - ale nie miejmy pretensji do przedszkola,ze informuje nas o stanie zdrowia naszego dziecka
              jedni rodzice nie chcą, zeby w takich sytuacjach do nich dzwonić, ale inni mieliby pretensje, ze przedszkole olało sprawę i nie zadzwoniło - lepije jednak zadzwonić
    • batutka Re: Telefony z przedszkola. 01.07.11, 21:15
      oadw-k napisała:


      > Czy uważacie, ze nauczycielki powinny dzwonic za kazdym razem gdy dziecko boli
      > brzuszek paluszek i główka?

      rozumiem,że dla Ciebie boląca głowa i brzuch nie są powodem do zabrania dziecka z przedszkola?
      niech się jeszcze parę godzin pomęczy w przedszkolu z tym bolącym brzuchem, no nie?
      • zjawa1 Re: Telefony z przedszkola. 01.07.11, 21:31
        Egoizm wzgledem wlasnego dziecka i innych dzieci....
        Mnie sie nigdy nie zdarzyla taka sytuacja!
        Pewnie dlatego, ze nie posylam dzieiecka ze stanem podgoraczkowym na Nurofenie do przedszkola, a niestety wiele osob praktykuje takie sposobysmile
        Dziecko kaszzle, guly po pachy i wielkie zdiwienie, ze po 3 godzinach pobytu nagle wymiotuje czy dostaje 39.
        • lukrecja34 Re: Telefony z przedszkola. 01.07.11, 21:38
          jak napiszę,że głupiaś to mnie wykasują.więc napiszę,że naiwna jesteś uncertain
          do mnie dzwonili raz-córka poszła do przedszkola zdrowa jak rydz -przynajmniej "na oko" a za godzinę był telefon,że wymiotuje,pokłada się i ma gorączkę. oczywiście natychmiast zwolniłam się z pracy i ją odebrałam-okazało się,że to wyjątkowo zjadliwy wirus
          • zjawa1 Re: Telefony z przedszkola. 01.07.11, 21:52
            Mam nnadzieje, ze ten wpis nie byl do mnie?!
            A jesli tak, to ja napisze, ze naiwna to Ty jestes smile
            Bo, takie przypadki jak Twoj zadziej zdarzaja sie niz te, o ktorych ja wspomnialam.
            Widze z wlasnych obserwacji, dodatkowo warto czasem wejsc na fora nauczyciele przedszkolnych, gdzie opisuja jakie sa fakty. Takie fora bynajmniej nie maja nic wspolnego z forum GW-chodzi mi o innesmile
            • lukrecja34 Re: Telefony z przedszkola. 01.07.11, 22:41
              jakieś wiarygodne źródła i statystyki poproszę uncertain
              bo jakoś twoje przekonanie i obserwacje (??) kompletnie do mnie nie przemawiają.
              i bądź łaskawa nie ładować wszystkich chorych dzieci i ich rodziców do jednego wora
    • budzik11 Re: Telefony z przedszkola. 01.07.11, 22:07
      oadw-k napisała:

      > Czy uważacie, ze nauczycielki powinny dzwonic za kazdym razem gdy dziecko boli
      > brzuszek paluszek i główka?
      >
      > Ja mam mozliwosc zwolnienia się z pracy i zabrania dziecka ale Wiem, że są osob
      > y które takiej mozliwosci nie maja i uważam, że czasem - w przedszkolu mojego d
      > ziecka - przesadzają z tym wydzwanianiem.

      Nauczycielki muszą zadzwonić i poinformować rodzica. A co ty zrobisz z tą informacją, to twoja sprawa. Przecież chyba nie każą ci zabierać dziecka, tylko informują, że źle się czuje. Przynajmniej u mnie tak jest. Jeśli ocenisz na podst. tej informacji, że dziecko potrzebuje np. podania leku (ma gorączkę), czego panie zrobić nie mogą - to je zabierasz. Jeśli nie jest to jakaś pilna sprawa, to dziecko może poczekać.
      • oadw-k Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 12:04
        budzik11 napisała:
        Nauczycielki muszą zadzwonić i poinformować rodzica. A co ty zrobisz z tą infor
        > macją, to twoja sprawa. Przecież chyba nie każą ci zabierać dziecka, tylko info
        > rmują, że źle się czuje. Przynajmniej u mnie tak jest. Jeśli ocenisz na podst.
        > tej informacji, że dziecko potrzebuje np. podania leku (ma gorączkę), czego pan
        > ie zrobić nie mogą - to je zabierasz. Jeśli nie jest to jakaś pilna sprawa, to
        > dziecko może poczekać.
        Jeśli by dzwoniły i informowały to inna spawa, ale ona dzwonią od razu sugerując by zabrać. Ja zabieram dziecko a ono ma co pawda stan podgorączkowy ale wariuje, wygłupia się i jest zadowolone ze wcześniej do domku przyszło.Znam swojego synka i wiem, że czasem troche udaje bo mu sie nie chce w przdszkolu siedzieć.Jak tylko po zmierzeniu temp. wyjdzie że ma gorączkę to mówi nauczycielce ze go wszystko boli, ale jak juz go zabiore to nale nie boli go nic.
        • gazeta_mi_placi Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 18:18
          Nie wina pani przedszkolanki, że wychowałaś małego kłamczuszka, przedszkolanka to nie lekarz aby stwierdzić że dziecko kłamie.
          • oadw-k Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 19:55
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Nie wina pani przedszkolanki, że wychowałaś małego kłamczuszka,
            ______________
            Chyba malego cwaniaczka wink
            • naomi19 Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 22:12
              > Nie wina pani przedszkolanki, że wychowałaś małego kłamczuszka,
              ______________
              Chyba malego cwaniaczka

              Jak zwał tak zwał, wychodzi na to samo uncertain
      • paliwodaj Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 22:18
        budzik no chyba raczysz zartowac! co to niby znaczy ze to czy zabierzesz dziecko to juz twoja sprawa? zasady panujace w przedszkolu okresla przedszkole i jak sie rodzicom nie podoba to musza zmienic przedszkole. Nie sadze zeby przedszkole informowalo o pojedynczym kaszlu, kichnieciu, tylko dzwonia gdy jest prawdziwy problem
        ciekawe co inni rodzice powiedziliby na sytuacje gdy widza dziecko lezace z temeratura ( bo takie dzieci na pewno nie sa pelne zycia), pytaja Pani co sie dzieje, a Pani, "a ma temerature ale matka to ma gdzies, nie chce dziecka odebrac, bo jest w pracy"
    • ciociacesia oczywiscie ze jade po dziecko 01.07.11, 23:07
      co ma biedne chore w przedszkolu robic
    • camel_3d Re: Telefony z przedszkola. 01.07.11, 23:30
      oczywiscie ze siew zwalniam i jade po malucha...
    • prawdziwy_necik Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 08:22
      Naszym obowiązkiem jest powiadomic rodzica ze z jego dzieckiem sie cos dzieje lub zaczyna dziac...czy bol brzuszka,czy tez stan podgorączkowy itp.a co rodzic z tym zrobi to jego sprawa juz,natomiast dzieci z duzym katarem nie alergicznym nie powinny przychodzic i zarazac innych,czy z kaszlem sugerujacym na chorobe-rodzice powinni byc swiadomi tego ze czasami zdarzaja sie takie sytuacje jak choroba dziecka,a przedszkole to nie szpital.
      • grzalka Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 08:51
        zdarzyło się raz w ciągu 7 lat przedszkolnej kariery trójki moich dzieci
    • silje78 Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 08:55
      u nas nie dzwoniono ani razu. córka nawet raz zwymiotowała, ale panie wstrzymały się z telefonem żeby zobaczyć jak będzie dalej. okazało się, że zjadła za dużo cukierków urodzinowych jednego z dzieci. pani poinformowała mnie o tym jak odbierałam córkę. powiedziała też, że nie dzwoniły ponieważ było to jednorazowe, widać było, że po wymiotach z małą jest ok.
      poza tym gdyby córka źle się czuła to wręcz bym oczekiwałam, że do mnie zadzwonią, ale nie było takiej sytuacji.
    • wyjsciezmroku Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 11:06
      Jak widzę, że coś się z trojaczkami dzieje, nie posyłam do żłobka.
      W ciągu roku panie dzwoniły 3 razy, za każdym razem była to jelitówka, która dawała znać o sobie po drzemce. Dzieci rano zdrowe, energiczne a po popołudniu nagle gorączka i wymioty. Niestety ja nie mogę ot tak wyjść z pracy, jestem na służbie i nie mogę opuścić miejsca. Za to M ma fantastycznego szefa i w razie potrzeby może wyjść wcześniej.
    • tijgertje Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 11:20
      U nas w zasadzier zawsze dzwonia z przedszkola czy szkoly, jak cos zlego sie z dzieckiem dzieje. Rodzic wowczas moze zdecydowac, czy po dziecko przyjedzie, czy wystarczy mu informacja o jakims drobnym wypadku. U nas trzeba podac numery obojga rodzicow i dodatkowej osoby, ktora w razie, gdy rodzice sa nieuchwytni moze przyjechac po dziecko. Jesli sytuacja tego wymaga i z dzieckiem trzeba isc do lekarza, to dzwonia do oporu (tak bylo, jak moj mlody dostal lopatka i rozcial luk brwiowy. Rane ladnie opatrzono, ale ktos po dziecko musial natychmiast przyjechac i sprawdzic u lekarza, czy rany nie trzeba szyc, albo dziecko nie posiada niewidocznych obrazen). W razie wysokiej goraczki, wymiotow czy wyraznego oslabienia trzeba dziecko natychmiast zabrac i nikogo nie obchodzi, kto to zrobi, czy bedzie to matka, czy sasiadka na jej polecenie. U nas na opieke nad chorym dzieckiem mozna wziac 2 dni w roku, ale jakims cudem ludzie sie dogaduja ze znajomymi, sasiadami, innymi mamami z grupy, albo maja opiekunki na wyjatkowe okazje. Jak nie ma wyjscia, to sie da.
    • klubgogo Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 13:38
      U mnie dzwonią każdorazowo, gdy jest gorączka, wtedy natychmiast (tzn. po 30 minutach) odbieram. Raz telefonowały, kiedy wymiotowało 2 razy, prosiłam, aby pilnowały. Wymioty się nie powtórzyły, więc nie jechałam.
    • mama_amelii Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 14:44
      Uważam,że powinni dzwonić,jeśli coś ich niepokoi,a rodzic sam zdecyduje,czy przyjechac,czy nie.
      co byś zrobiła,gdyby nie zadzwonili,a dziecku coś się stało(np pękł wyrostek,a wcześniej tylko brzuszek bolał itp.)Obwiniłabyś panie,że nie zadzwoniły.
      U nas zdarzyło się,że dziecko miało temperaturę(w trakcie pobytu dostało),pani zadzwoniła do rodzica,dostała zgodę na podanie paracetamolu,dziecko się przespało i rodzic mógł normalnie o czasie odebrac dziecko(wcześniej nie mogło wyjśc z pracy(gdyby stało się coś bardzo złego to wtedy każdy rodzic wyszedł by z pracy).
      • paliwodaj Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 18:39
        widocznie nie kazdy rodzic wyszedlby z pracy, sa tacy jak wnioskuje po lekturze tego watku, ktore nie pojmuja w swoim.......( odpowiednie wstawic)....ze dla dziecka ktore ma wysoka goraczke,wymiotuje, lepiej bedzie gdy polozy sie w ciszy i spokoju w domowym lozku, niz bedzie przebywalo w przedszkolu.
        Popieram zjawe, przedszkole to nie szpital, chore dzieci nalezy zabrac do domu i zapewnic im stosowna opieke
        I to powinno byc w regulaminie przedszkola, ktore rodzic podpisuje i wyraza na to zgode a pozniej nie powinien okim mrugnac przy odbieraniu dziecka
        Nie tylko w Polsce dzwonia, w USA tez dzwonia , do mnie dzwonili kilka razy gdy dzieci mialy temperature, zwymiotowaly ( tu jest bezwzgledny nakaz aby dziecko pozostalo 24 godz w domu) , gdy dzieci mialy zapalenie spojowek , gdy syn mocno uderzyl sie w nos i mimo zatamowania krwawienia zalecono mi przeswietlenie
        Jestem rodzicem i mam obowiazek zadbac o swoje dzieci, moj maz rowniez
        Nie dzwonia gdy ma katar, kaszel. Ale dzwonia gdy dziecko narzeka na jakis bol, jest ospale , zdenerwowane w wyniku jakiegos bolu, nawet niezidentyfikowanego

        Jezeli zwalnianie z pracy nie jest mile widziane nalezy znalezc sobie osobe ktora odbierze dziecko z przedszkola, no: jakas starsza opiekunke. Innego wyjscia nie ma

        Zjawa popieram Ci, moze nie zeby od razu nie miec dzieci, ale zeby miec lepsza organizacje przy tych dzieciach i zdolnosci przewidywania roznych sytuacji
        • naomi19 Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 22:15
          dla dziecka ktore ma wysoka goraczke,wymiotuje, lepiej bedzie gdy polozy sie w ciszy i spokoju w domowym lozku, niz bedzie przebywalo w przedszkolu
          Dokładnie. Ale dziwaczne jest, że niektóre matki nie potrafią tego pojąć i to jest smutne, że te parę złotych żałują na opiekunkę, bo chyba o to się rozchodzi, o pieniądze...
          • zjawa1 Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 22:40
            Dokladnie o pieniadzesmile Wiec gdyby logicznie myslaly, to zainwestowalyby w opiekunke, ktora bedzie pojawiac sie w razie takich incydentow, a nie ,,ryzykowaly utraty pracy.
            Ale problem jest w czyms innym.
            W wiekszosci przypadkow doskonale wiedza, ze dziecko zaczynameczyc jakas choroba.
            Mimo tego posylaja je do przedszkola ,,jakos to bedzie" moze nie zauwaza, moze dziecko dostanie maks 38 stopni, bo 37,6 to w koncu okaz zdrowia", asekuracujnie podaja Nurofenik, a jesli ten przestaje dzialac po 4 godzinach i goraczka wzrasta to maja pretensje do personelu przedszkolnego o to, ze truje im d.... w pracy i wydzwaniaja.
            Jasne, lepiej niech za ich zgodo nauczycielki podadza kolejna dawke przeciwgoraczkowego lego, dziecko przespi sie na lezance przedszkolnej, poozaraz pol gr. wtedy wszystko jest oka, a mamuska raczy sie zjawic jak bedzie mogla...
            • gazeta_mi_placi Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 23:05
              A często te same troskliwe mamusie wcześniej będąc w ciąży bały się napić filiżanki kawy, ufarbować włosy,posmarować balsamem czy pójść na dłuższy spacer aby "nie zaszkodzić dzidzi", a po urodzeniu ta dzidzia niech się męczy chora w przedszkolu uncertain
              • zjawa1 gazeta_mi_placi 02.07.11, 23:08
                Bardzo sluszna uwaga!!!!
                To sa glownie hipokrytki.
                • andzia.12345 zjawa1 02.07.11, 23:33
                  zjawa1 napisała:

                  > Bardzo sluszna uwaga!!!!
                  > To sa glownie hipokrytki.

                  Zauważyłam, że lubisz obrażać innych zwlaszcza takie osoby które mają odmienne zdanie.

                  Pracuje w przedszkolu i dzwonie do rodziców tylko wówczas gdy dziecko ma temperaturę powyżej 37,5. Gdy ma kaszel nie dzwonie, bo musiałabym do połowy grupy rodziców dzwonić.
                  Gdy dziecko ma katar i boli je np. ucho nie dzwonie ale gdy rodzice odbierają to zwracam uwagę.
              • naomi19 Re: Telefony z przedszkola. 03.07.11, 17:00

                A często te same troskliwe mamusie wcześniej będąc w ciąży bały się napić filiżanki kawy, ufarbować włosy,posmarować balsamem czy pójść na dłuższy spacer aby "nie zaszkodzić dzidzi", a po urodzeniu ta dzidzia niech się męczy chora w przedszkolu

                Dokładnie. Czyli do pewnego momentu dbamy o dziecko (ciąża- broń boże ropelki alkoholu, armienie piersią min rok itp), ale gdy jest nam to nie na rękę- już mniej. Przerażające, mam nadzieję, że nigdy nie będę taką matką.
    • aniasa1 Re: Telefony z przedszkola. 02.07.11, 23:32
      Gdyby nie zadzwonily to zastanowilabym sie nad tym czy dalej malucha tam posylac. Dla mnie jak i dla wielu tutaj matek zdrowie dziecka jest najwazniejsze. Nic by mnie nie zatrzymalo - zadna skwaszona mina szefa, kolezanki czy kogokolwiek. Ja buduje zycie na priorytetach. Na samej gorze jest synek, jego zdrowie fizyczne i psychiczne. NIe moglabym zniesc mysli ze bidula wymiotuje lub chodzi oboloały w przedszkolu. Prace zwsze mozna zmienic. ZAWSZE. Dla mnie nie ma nic wazniejszego niz dziecko.
      • paliwodaj Re: Telefony z przedszkola. 03.07.11, 00:43
        az gesiej skorki dostalam gdy cie czytam!!!
      • lukrecja34 Re: Telefony z przedszkola. 03.07.11, 07:50
        boże dziewczyno-serdecznie ci współczuję uncertain
        • ciociacesia ale czego? 03.07.11, 10:02
          bo nie rozumiem?
          • naomi19 Re: ale czego? 03.07.11, 17:01
            Chyba tego, że dziecko jest dla Ciebie najważniejsze. Dla niektórych zwyczajnie nie jest. Mam nadzieję, że dla patologicznej mniejszości.
            • lukrecja34 Re: ale czego? 03.07.11, 18:00
              powinnam była wyrazić się precyzyjniej
              chodziło mi o to,że aniasa tak dobitnie określiła,że dziecko jest dla niej najważniejsze,że mi się jej zwyczajnie żal zrobiło.odniosłam bowiem wrażenie,że istnieje dla niej tylko dziecko i nic poza tym.
              dla mnie dziecko również jest najważniejsze.na równi ze mną,drugim dzieckiem i mężem.szalenie ważna jest również praca,zdrowie całej mojej rodziny bez wyjątków,kota (to też rodzina)..
              zastosowałam skrót myślowy-niepotrzebnie.
              • aniasa1 Re: ale czego? 03.07.11, 23:55
                ale dlaczego zal? Ja jestem szczesliwa, dlaczego myslisz ze jest inaczej? Dlaczego myslisz ze cos sobie odbieram, ze cos mnie omija, ze zagubilam sie w macierzynstwie? Dlatego ze nie moglabym zniesc mysli ze moje dziecko jest chore a ja siedze w firmie ktora nie wiadomo czy za 5 lat jeszcze bedzie istniala? Czyz nie wazniejsze jest budowanie zaufania dla dziecka? Tak, jego zdrowie jest najwazniejsze dla mnie. Nie oznacza to za przestal sie liczyc maz, rodzina znajomi, moje zycie. Nie mam drugiego dziecka, ani kota (wrrrrr), bycie z synkiem sprawia mi najwieksza frajde, uwielbiam go. Poswiecam mu teraz mega duzo czasu bo wiem ze On z kazdym dniem staje sie bardziej samodzielny i niebawem zbuduje sobie swoj wlasny swiat, ja chce w nim byc. Chce zeby wiedzial ze zaszw moze na mnie liczyc, ze moze mi ufac.

                .szalenie ważna jest również praca.......
                Roznica miedzy nami jest kolosalna. Nie jestem pewna czy Twoje postrzeganie jest wlasciwe, napewno nie w moich oczach. Do pracy sie nie przytule jak bede potrzebowala ciepla..... Ja juz zdobylam doswiadczenie, pozycje itp.... Juz potrafie traktowac prace jako prace, jako zrodlo na utrzymanie a nie jako miejsce na emocjonalne spalanie. Rozrywki mam troche inne, bardziej przyjemne. A znajomi w pracy sa tylko znajomymi z ktorymi utrzymuje swietne stosunki ale tylko w pracy. Ja mam swoj dom, to jest moje miejsce.
                • zjawa1 Re: aniasa1 04.07.11, 00:15
                  Ale po jaka Ty choleresmile tlumaczysz sie ze swojej( jak najbardziej jasnej i zrozumialej) wypowiedzi? Zwlaszcza komus takiemu jak lukrecja?
                  Takie jak lukrecja z zadzrosci pisza do Ciebie podobne teksty, bo ewidentnie zazdroszcza Ci tego, ze Ty mialas ta cudowna mozliwosc ,,byca" przy swoim dziecku w najpiekniejszych momentach jego zycia. Taka lukrecja musiala wszybko wracac do ,,firmy", bo takie byly wymogismile
                  Najwidoczniej nie miala innej opcji skoro wypisuje takie zgryzliwe i tanio-zlosliwe teksty!
                  Kot... Kota to ona napewno ma, pewnie i doslowniesmile
                • lukrecja34 Re: ale czego? 04.07.11, 05:34
                  aniasa-mam inne poglądy ale to nie znaczy,że gorsze.
                  praca jest ważna-dzięki niej mam kasę na wszystko-również na dbanie o zdrowie dzieci.
                  zresztą nieważne-jeśli poczułaś się urażona to przepraszam smile
                  a z kretynką piętro niżej nawet nie próbuję dyskutować..nie mój poziom zdecydowanie.
                  • lukrecja34 Re: ale czego? 04.07.11, 05:35
                    piętro wyżej z tego co widzę uncertain
                  • zjawa1 Re: lukrecja34 04.07.11, 20:03
                    Ale ty jestes prymitywna, szkoda slow!
                    Tak na marginesie ty reprezentujesz jakis poziom?
                    Chyba plebejskismile
    • najma78 Re: Telefony z przedszkola. 03.07.11, 12:29
      Oczywistym jest, ze jesli dziecko w przedszkolu czy szkole zle sie czuje, jest chore opiekunowie/nauczyciele kontaktuja sie z rodzicami lub innymi osobami wyznaczonymi i informuja o stanie dziecka i/lub prosza aby je zabrac. Normalnym jest, ze dziecko sie zabiera, a wcale nie trzeba tego robic osobiscie, to juz kwestia rodzica jak sobie to zorganizuje.
      Przedszkole/szkola kontaktuje sie wtedy gdy dziecko jest chore czyli sa ewidentne symptomy, np. podwyzszona temperatura, apatia itp. lub dziecko zwymiotuje 3 razy to samo przy biegunce. Nie dzwonia bo ma katar czy kaszel z tym dzieci chodza do szkol i przedszkoli i funkcjonuja normalnie. W przedszkolach/szkolach podaje sie tez leki przepisane przez lekarza lub bez recepty zlecone przez rodzica czyli jesli dziecko ma infekcje ale poczuje sie lepiej wraca do zajec a leki zostana podane jesli trzeba.
      • mariela1987 Re: Telefony z przedszkola. 04.07.11, 00:13
        nie rozumiem... gdy dziecko jest chore nauczycielka dzwowni do opiekuna by ZABRAŁ dziecko a nie informuje go o chorobie.Przedszkole to nie szpital...
      • ga-ti Re: Telefony z przedszkola. 07.07.11, 23:33
        Oj, oj, leków to raczej w przedszkolu/szkole nie podadzą. Na pewno nie nauczyciele, może gdy w placówce jest pielęgniarka to poda leki stale przez dziecko przyjmowane na wyraźne zalecenie lekarza. Wątpię, żeby nauczycielka ryzykowała podając dziecku leki. No może w jakiejś prywatnej placówce.
    • mondovi Re: Telefony z przedszkola. 04.07.11, 10:06
      Bardzo się cieszę, że dzwonią z przedszkola, gdy syn np wymiotuje. W żłobku tego nie zrobili, co syn przypłacił cięzkim odwodnieniem - nie wiedziałam, że wymiotuje od rana, nikt nie zgłosił problemu, wręcz wypierano się, że coś takiego miało miejsce - w efekcie dotarł do szpitala w stanie bardzo, bardzo złym.
    • ga-ti Re: Telefony z przedszkola. 07.07.11, 23:40
      Do mnie dzwoniono raz z przedszkola, bo dziecko było apatyczne, rozpalone. Zabrałam do domu. Okazało się, że ma sporą gorączkę.
      Dzwoniono ze szkoły, że młody zderzył się z kolegą, ma sińca na czole i lekko rozciętą skórę, którą opatrzono, ale czuje się ogólnie dobrze. Nie zabierałam od razu, poczekałam do końca lekcji. W szkole jest pielęgniarka, która opatruje skaleczenia, podaje coś na ból brzucha, dzwoni do rodziców i informuje o sytuacji, bądź wymaga stawienia się po dziecko, w zależności od stanu dziecka.
      Ja oczekuję, że pracownicy przedszkola/szkoły poinformują mnie o złym stanie zdrowia mojego dziecka.
      Kiedyś syn (w innym przedszkolu) dostał biegunki, męczył się cały dzień, brudził ubranka, wstydził się i nikt mnie nie zawiadomił, byłam wtedy bardzo zła.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja