zfeminizowane wychowywanie chłopców

    • dziubek Re: zfeminizowane wychowywanie chłopców 11.07.11, 17:35
      "Ciekawe kto będzie bronił naszego kraju za 20 lat???"

      Może te osoby, które lubią jak się do nich strzela, jak wokół wybuchają bomby i granaty, jak im wybuch odrywa kończyny itp.

      Nic mi nie wiadomo, żeby do tego mężczyźni byli bardziej przystosowani od kobiet.
      • nikodem_73 Re: zfeminizowane wychowywanie chłopców 12.07.11, 02:53
        Czyli nikt.

        Mam dla Ciebie smutną wiadomość. Z punktu widzenia zachowania gatunku sensowniejszym jest aby to mężczyźni podejmowali działania zagrożone utratą życia. Do jego odtworzenia wystarczy jeden "chłop" i stado "bab". Jak zostanie jedna "baba" to nawet i miliard "chłopów" nie zmieni tego, że gatunek wyginie.
    • maryq Re: zfeminizowane wychowywanie chłopców 11.07.11, 18:52
      Co to znaczy - zachowywać się jak chłopcy, zachowywać sie jak dziewczynki? Wielu osobom się wydaje, ze są jakieś, stałe, niezmienne normy kulturowe, które "oczywiście" są przyrodzone, naturalne - tymczasem wystarczy spojrzeć na to, jak wyglądało wychowanie dzieci w ogóle kilkadziesiąt lat temu, nie mówiąc już o tym co było jeszcze wcześniej, żeby stwierdzić, ze zmieniło się i to bardzo dużo. Także w stosunku do kanonów, oczekiwań i wzorców związanych z męskością i kobiecością. Także teorie na ten temat się zmieniły - akurat dzisiaj czytałam ciekawy artykuł na ten temat
      www.rowniwpracy.gov.pl/rowni-w-pracy/przeciwdzialanie-dyskryminacji/w-jaki-sposob-nabywamy-plec-kulturowa-wprowadzenie.html
      Sama mam 1,5 rocznego chłopca, wiem, że niełatwo jest się wyzbyć odruchów związanych z postrzeganiem płci, zresztą nie ubieram synka na różowo, ale mam nadzieję, że nigdy nie ochrzanię go, że "płacze jak baba" albo nie będę uczyć agresji, czy mówić że chłopakowi nie wypada bawić się lalkami. Uważam, że to uczy strasznie wąskiego spojrzenia na rzeczywistość. Chciałabym, żeby moje dziecko było przede wszystkim szczęśliwe. Inne etykiety mnie nie interesują.
      • nikodem_73 Re: zfeminizowane wychowywanie chłopców 12.07.11, 02:50
        Nie musisz "uczyć go agresji". My ją mamy zabudowaną. Mamy zwykle po dwie takie małe fabryczki agresji, brawury, nieodpowiedzialności, popędu i wybuchowości.

        Jedynie co możesz zrobić to mu to wszystko POBLOKOWAĆ. Pozakładać hamulce, blokady i nałożyć więzy kulturowe. I tyle.

        Moja siostra ma "idée fixe", że będzie "łamała stereotypy" i za każdym razem przynosi moim dzieciakom "łamiące konwencje kulturowe" prezenty. Nie powstrzymuję jej, bo mam z tego za każdym razem doskonałą zabawę. Pamiętam jak raz synek nożyczkami rozmontował świeżo otrzymaną lalkę twierdząc, że jest lekarzem. Córa zaś z zestawu Lego Technik miast pięknego samochodu zbudowała dom dla lalek. No normalnie - "Za całą resztę zapłacisz kartą..."
    • hakeldama Re: zfeminizowane wychowywanie chłopców 11.07.11, 18:56
      Tak jest. Kształtujmy naszych synków na prawdziwe chłopy. Taki rozmawiać o problemach nie musi, wystarczy, że na odlew każdemu przyleje, jak mu podskoczą. A i babie swojej też, coby jej wątroba nie zgniła. Zapraszam na forum życie rodzinne, tam mnóstwo kobiet z mężami wychowanymi właśnie na takich prawdziwych facetów teraz męczyć się musi...
      • nikodem_73 Re: zfeminizowane wychowywanie chłopców 12.07.11, 02:36
        Możesz zdradzić mi tajemnicę jak kobieta może przekazać męskie wzorce zachowania?

        Bo mówiąc szczerze cały wątek odbieram jako dość absurdalny. Oto jedna kobieta jest krytykowana przez inne kobiety za to, że chce swojego syna wychować na "prawdziwego mężczyznę". A wystarczyłoby proste "aby to zrobić masz zbyt niski poziom testosteronu".
    • roxxxxanne2026 Re: zfeminizowane wychowywanie chłopców 11.07.11, 20:03
      Tak najlepiej niech się biją,dziewczynki też:p zachowują się jak świnie,a dziewczynki mają być słodkie..............A TAKIEGO!Dziewczynka już nie może przyłożyć?a czemu nie ja się nie hamowałam będąc dzieciakiem,nie chciałam być słodką dziewczynką.Dzięki temu mam dziś własne zdanie,umiem się bronić,nie boję się,nikt mną nie pomiata.Umiem walczyć o swoje i pomagam w tym innym.Mogę walczyć za ten kraj,nie będąc facetem z zewnatrz,bo jestem nim wewnątrz,mam tą siłę.......tak, jestem silną,twardą osobą i niejeden facet przy mnie wymiękał.
      • nikodem_73 Re: zfeminizowane wychowywanie chłopców 12.07.11, 02:32
        Możesz się nie hamować. Mnie to lotto. Prosiłbym Cię jednak o wywarcie wpływu na Radę Języka Polskiego aby wykreślili ze słowników związek frazeologiczny "damski bokser".
    • karro80 Re: zfeminizowane wychowywanie chłopców 11.07.11, 20:57
      moim zdniem jakies podstawy samoobrony to powinno się uczyć i dziewczęta i chłopców(nie do obrony narodowejwink), ale nie po to, żeby się popisywali w piaskownicy i jako sposób wyrażania negatywnych, a dla poczucie bezpieczeństwa i "w razie co"
      Kiedyś mój chłop pokazał kuzynowi i jego koledze(a z 4 -5 lat) jak można się siłować "w parterze" i czego ABSOLUTNIE nie mogą sobie robić - skończyły się ich niekontorlowane bójki(a trzeba było pilnowac obie gadziny bo za kamienie łapały), a zaczęły siłowanki - i dzieciaki o dziwo naprawdę krzywdy sobie nie robiły, zasad przesterzgały - jak jednemu gacie się zsunęły przy tym to było z tydzień śmiechu.
      Dlatego ja bym umiejętności "bicia się" czy sportów walki nie stawiała na równi z akceptacją prania kolegi co zabrał samochodzik i na co absolutnie nie powinno się pozwalać.
      • karro80 Re: zfeminizowane wychowywanie chłopców 11.07.11, 21:01
        aaa młodą też chłop uczy w zabawie - nigdy nie stosowała w piaskownicy - w samoobronie natomiast zdarza się użreć w piaskownicy - czego też nie popieram.
    • doctorchaos Re: zfeminizowane wychowywanie chłopców 11.07.11, 21:21
      Nie wychowuj swojego dziecka na nikogo, po prostu pokazuj mu świat i ucz radzić sobie z przeciwnościami losu. Wyborów dokona samo - może po prostu uznać, że ma w d... uciśnionych i nikomu nie pomoże, nawet jak będzie mieć czarny pas.

      Kontrolowanie agresji i innych silnych emocji to bardzo ważna, trudna do wyuczenia umiejętność, niezbędna do prawidłowego funkcjonowania w wielomilionowym społeczeństwie (kontrolowanie, a nie wyparcie takich zdolności - to istotna różnica). Najlepiej zapisać dzieciaka na sztuki walki jak najwcześniej się da - zapewni to trening charakteru i ciała, podniesie próg bólowy, nauczy szacunku do innych ludzi, i takie tam.

      Za 20 lat, tak samo jak dzisiaj, nie potrzebna nam będzie husaria, ułani, ciężkozbrojna piechota, tylko inteligentni ludzie potrafiący obsłużyć skomplikowane systemy w samolotach, czołgach i innych morderczych urządzeniach. A komandosom dużo bardziej niż krewki charakter potrzebna jest zimna krew.

      Moja stara zakazywała mi WSZYSTKIEGO, przebierała za dziewczynkę (i nawet mi się to podobało, bo lubię przebierańcewink), miałem dwie starsze siostry, które mnie katowały psychicznie i fizycznie, chodziłem do szkoły muzycznej i generalnie chyba byłem predestynowany do zostania ciotą. W tajemnicy czytałem Conana Barbarzyńcęwink


    • coppermind [...] 11.07.11, 21:54
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • coppermind [...] 12.07.11, 00:25
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • szymizalogowany [...] 12.07.11, 08:48
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • jagabaga92 co to jest "wontek"? 12.07.11, 09:52
        > ...ten cały wontek to aż bije taką kobiecą głupotą

        -ten "wontek" raczej bije męską głupotą pochodzącą jeszcze z czasów szkolnych - ortografia się kłania, Panie Szymonie!!!
        • szymizalogowany Re: co to jest "wontek"? 12.07.11, 10:02
          P. Jadzia myśli że ja tak zupełnie serio nie wiem że się pisze wątek a nie wontek, hę?
          • jagabaga92 Re: co to jest "wontek"? 12.07.11, 10:07
            P. Jadzia (??) "myśli, co widzi" wink
            • alien999 Re: co to jest "wontek"? 12.07.11, 10:43
              Ale Jadziu! Kobiety zawsze były lepsze w literaturze / a mężczyźni nie

              Dlatego jestem całkowicie przeciw koedukacyjnym szkołą, gdyż chłopców mają uczyć tylko mężczyźni nauczyciele w szkole a w domu ojcowie a nie kochanki b żon po rozwodzie, bo fakt jet faktem, że prawdopodobieństwo zabicia dziecka przez ojczyma jest kilka set raz większe niż z rąk ojca (i to jest udowodnione)

              W szkole przedmiotów odpowiednich dla tej płci męskiej tzn powiązanych z nauką za którą uznaję matematykę, chemię, fizykę a nie uznaję literatury)
      • jagabaga92 sfeminizowowany - tak przy okazji ortografii 12.07.11, 09:55
        To już do autorki wątku - sfeminizowany, a nie zfeminizowany
        • dean08 Re: sfeminizowowany - tak przy okazji ortografii 12.07.11, 10:35
          Te luksusowe czasy w jakich żyjemy (tak, luksusowe - kiedy ostatnio w Polsce przez 66 lat nie było żadnej wojny?) mogą się skończyć za 20 lat - albo jutro. Dla jednej osoby lub dla wielu. Wtedy może się okazać, że gadaniem (zwanym czasami pokojowym rozwiązywaniem konfliktów) nic się nie zdziała - bo druga strona nie będzie chciała rozmawiać (i nie chodzi tu o Armię Czerwoną) tylko powie: wyskakuj z portfela. Ewentualnie nie będzie nic mówić tylko od razu zacznie bić - lub podpalać dom. Pacyfizm międzywojennej Europy utorował drogę Hitlerowi i Stalinowi - a potem trzeba było 6 lat i milionów ofiar... Kiedyś była taka "westernowa" (bo chyba z "Bonanzy" - nie pamiętam) prawda: prawdziwy mężczyzna nie biegnie do walki - ale także od niej nie ucieka. Przy zasadzie równouprawnienia płci to samo będzie musiało też dotyczyć kobiet - zwłaszcza jeśli nie będzie przy nich mężczyzn, którzy pouciekają...
          • alien999 Re: sfeminizowowany - tak przy okazji ortografii 12.07.11, 10:54
            Wystarczy ustanie ustanie aktywności słońca, by do doszło do wojny w której jedyny cel to zabicie jak najwięcej wrogów

            Polecam stronę:
            www.esd.ornl.gov/projects/qen/nerc.html
            Popatrzeć na mapę - jasno widać, że ok 19 tysięcy lat temu ziemia była w stanie wykarmić max 500 milionów ludzi

            Europa wykarmiła by max 1 milion oto dowód sprzed 14 tysiącami lat

            www.esd.ornl.gov/projects/qen/eur%2822-.gif
            A te babki mówią, że wojny nie będzie? Za dużo harlekinów, a za mało prawdziwej nauki
          • 1mzeta Re: sfeminizowowany - tak przy okazji ortografii 12.07.11, 13:49
            No tak faktycznie może się tak zdarzyć jak nadal dzieci będą uczone przez takich tatusiów konfliktowego rozwiązywania problemów.
            Takie proste fakty z życia:
            - podaj mi ile konfliktów zbrojnych w ostatnim powiedzmy stuleciu zostało zainicjonowanych przez kobiety,
            - podczas wojen- kto popełnia zbrodnie przeciwko ludzkości- kobiety czy mężczyźni jeśli już poszukiwani są zbrodniarze wojenni,
            - kto popełnia więcej przestępstw typu napady, rabunki- kobiety czy mężczyźni,
            - jaki odsetek gwałtów stanowią gwałty na mężczyznach dokonane przez kobiety,
            - kto prowadzi handel bronią- kobiety czy mężczyźni
            - gdyby sprawdzić w kilku szkołach statystyki odnośnie przemocy wśród dzieci to kto będzie na pierwszym miejscu- chłopcy czy dziewczęta.........

            Faktycznie świat rządzony przez kobiety byłby do doopy- zero możliwości zbrojnego "poszalenia sobie".
            • dean08 Re: sfeminizowowany - tak przy okazji ortografii 12.07.11, 16:07
              Cóż - jak ktoś myśli, że wszystko zależy od wychowania... Każdy wychowuje swoje dziecko jak chce - ja nie bronię innym wychowywać "bezkonfliktowo" swoich dzieci: powodzenia. Swoje wychowam po swojemu.

              Jak ktoś Cię kiedyś kopać na ulicy to pewnie Twój (a może czyjś inny) syn zacznie z nim rozmawiać na temat szkodliwości konfliktowych zachowań. Pewnie to wbije Cię w dumę...

              A wiarę w "kobiecy świat bez wojen" - cóż: szkoda, że rzeczywistość jest przeciw. No ale np. M. Thatcher był facetem...
              • 1mzeta Re: sfeminizowowany - tak przy okazji ortografii 12.07.11, 19:08
                "Jak ktoś Cię kiedyś kopać na ulicy ..." - i to zapewne będzie twój wychowanek- bo przecież wychowasz po swojemu - w duchu walki i przemocy. W dodatku będzie kopał bez powodu bo moje będzie wychowane w normalny sposób- tak,żeby nie zaczepiać, nie stwarzać sytuacji konfliktowych.
                O moją dumę się nie martw- ale wstydzić to ty się będziesz musiał za swoje dziecko.

                "A wiarę w "kobiecy świat bez wojen" - cóż: szkoda, że rzeczywistość jest przeciw. No ale np. M. Thatcher był facetem..."

                Faktycznie - jedna bidna kobita przeciwko całej liczbie męskich zbrodniarzy- argument jak cholera.
                • dean08 Re: sfeminizowowany - tak przy okazji ortografii 12.07.11, 21:30
                  Zabawna jest ta wiara we wszechmoc rodzicielskiego wychowania.
            • futro.1 Re: sfeminizowowany - tak przy okazji ortografii 13.07.11, 00:21
              > - jaki odsetek gwałtów stanowią gwałty na mężczyznach dokonane przez kobiety,

              obawiam się, że gwałt na mężczyźnie jest niemożliwy z powodów anatomicznych
      • 1mzeta Ja też pierniczę... 12.07.11, 13:38
        Ja dodam,że dzieci- w ogóle powinni faceci rodzić,żeby zupełnie przejąc kontrolę nad ich wychowaniem- karabiny, szable, kije jako główne zabawki i nic więcej.
        Wiesz co to jest wychowanie ? chyba nie bo jak przychodzi do zmiany pieluch, kąpania, karmienia, chodzenia na place zabaw, do lekarza, odrabiania lekcji z dzieckiem, chodzenia za zebrania to jakoś dziwnym trafem w większości przypadków robi to kobieta.

        "Inaczej za 2-3 pokolenia czeka nas koniec cywilizacji białego człowieka."
        A już najgorzej jak się czyta takie debilizmy jak te- białego, człowieka, który pisze "wontek" i pewnie na dodatek jeszcze nie wie, że biała rasa od czarnej powstała- teraz siądź i płacz bo pewnie trudno ci się będzie pogodzić z tym biały, "mondry" człowieku,że jednak ta twoja wspaniała super biała rasa od czarnej pochodzi- i takie są fakty.
    • alabama8 Re: zfeminizowane wychowywanie chłopców 12.07.11, 14:39
      mammana napisała:
      Otóż martwi mnie , że dziś oczekuje się i nachalnie wpaja chłopcom, że powinni zachowywać się jak dziewczynki. Szczególnie dotyczy to rozwiązywania konfliktów. Wciska się im, że mają rozmawiać, a oni chcą uderzyć, popchnąć i jest po sprawie. Ja nie widzę w tym nic złego, że chłopak chce być waleczny ...
      Za lat 20 taki chłopiec wychowany przez ciebie w duchu walki też będzie miał żonę i dzieci. I jedynym sposobem rozwiązywania konfliktów jaki zna jest "uderzyć, popchnąć i po sprawie". Wpierdziel dostaną twoje wnuczki, wpierdziel dostanie synowa, może i tobie się oberwie jak zaczniesz na starość dziamgotać. Nie no, przecież żony, dziecka czy matki nie wolno pobić. To kogo w takim razie wolno?
    • mammana Re: zfeminizowane wychowywanie chłopców 12.07.11, 22:17
      Dziękuję wszystkim za napisanie swojego zdania!

      Dobrze, że na krótkim urlopie ciut wypoczęłam i nie pokusiłam się o czytanie tego wątku, bo szczerze mówiąc poziom agresji słownej u niektóryvch przeraża mnie - zwłaszcza, że piszą to osoby, które zachwalają bezkonfliktowe wychowywanie i rozwiązywanie prblemów na drodze dialogu. Cóż za hipkryzja~!!

      Zadziwia mnnie również interpretacja moich słów , jako zachęty do bicia kogokolwiek, albo, jak pisza niektórzy - każdego, kto naszym dzieciom stanie na drodze. Zamierzałam zwrócić uwagę na fakt, że jako kobiety mało rozumiemy męską naturę i postrzegamy ją jako zagrożenie a nie uzupełnienie.

      Wzorem jest dla mnie mój ukochany mąż. Męzczyzna bardzo wrażliwy i uczuciowy, a jednocześnie zawsze odważnie reagujący, gdy komuś działa się krzywda. Nigdy nie doprowadzuił do większej bójki, wręcz przeciwnie: samym spojrzeniem o odważnym podejściem do gagatków, wzbudził ich respekt. Mąż nie jest postawnemy mężczyzną, jednak odwagę ma w oczach.

      Do wiadomości przerażonych mamusi:
      Niegdy nie zachęcałam mojego synka do bójek, ale też uczę Go, że nie ma pozwolić , by ktoś Go popychał, lub wyrywał zabawki bez pytania. JAk: popychającego ma OSTRZEC , że jesli nie przestanie , to też go popchnie. Po prostu: 3 latkowi nie trzeba wielu słw, ale konkretnej nauki.

      Gratuluję niektórym mamom egoizmu w wychowywaniu synków pt: "mój Ci On". Domyślam się , że w bój małżeństwa również niechętnie będzie puszczony, bo godnej patrtnerki i tak nie ma....sad Już czekam na te komentarze-hihi

      Cieszę się, że są tacy, którzy mnie zrozumieli a nie osądzili, na podstawie nie wiadomo czego i włożyli w usta słowa, których nie napisałam...

      A najbardziej denerwują mnie rodzice, którzy sami nigdy w życiu dziecka nie uderzą , ale drą się na nie niemiłosiernie i swoimi słowami wbijają niebożątko w podłogę. Za chwilę natomiast puszczają gadkę o świecie bez agresji-koszmar! Pewnie zaraz zostanę posądzona o to, że biję moje dzieci-sądźcie sobie co chcecie. A tak w ogóle to krytykujemy polityków za wojnę polsko-polską, a sami nie umiemy kulturalnie wyrazić swojego zdania nie poniżając przy tym innych. No tak... dajemy sobie takie prawo , bo jesteśmy anonimowi. Będę walczyła z takimi formami wyrażania swojego zdania, jak obrażanie innych i poniżanie. Usilnie też przypominam, że nie każdy ma obowiązek kończenia studiów wyzszch (ja skończyłam) i w ogóle pisnoa zgodnie z zasadami ortografii. Są dysgrafowie na tym świecie i sa też tacy, którzy w pośpiechu gubią lub mylą literki, co nie musi świadczyć o ich nieznajomości jęz. polskiego.
      • futro.1 Re: zfeminizowane wychowywanie chłopców 13.07.11, 00:53
        kształtujmy przede wszystkim mądrych i opanowanych mężczyzn i równie mądre i opanowane kobiety, którzy będą umieli dobrze oceniać rzeczywistość.

        pytasz kto będzie nas bronił za 20 lat? wojsko zawodowe zaopatrzone w odpowiedni sprzęt, tarcze antyrakietowe, F-22

        piszesz, że w dzisiejszych czasach mamy mnóstwo zniewieściałych mężczyzn. jacy są twoim zdaniem ci zniewieściali mężczyźni?
        • dean08 Re: zfeminizowane wychowywanie chłopców 13.07.11, 12:08
          Taka ciekawostka: w ramach szkolenia Hitlerjugend skrupulatnie unikano "zabaw" w wojnę a przede wszystkim pokazywania broni i szkolenia w jej użyciu. Celem było przesunięcie normalnej fascynacji bronią na okres poborowy, tak aby młodzi żołnierze byli pod jej "urokiem" wtedy kiedy będę szkoleni do jej używania w ramach armii (budowanie pozytywnych skojarzeń, gra motywem zakazanego owocu itp). Dawało to dobre efekty - Wehrmacht był w końcu bardzo "kompetentny"... Może zatem to wychowanie pacyfistyczne nie jest takie głupie z punktu widzenia naszej obronności? Wystarczą tylko znane już wzorce - potem bierzemy takiego delikwenta w kamasze i ....

          Źródło: W. Kozaczuk "Wehrmacht".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja