moja mama powiedziała

05.07.11, 09:47
Od urodzenia pierwszego dziecka walczę z mamą i jej przekonaniami, żeby nie nosić niemowlęcia, bo się przyzwyczai, nie biec na każdy płacz, bo terroryzuje, dopajać przy kp, bo się odwodni itd.itp. Kocham tę moją mamę, ale od kiedy sama jestem mamą mam wrażenie, że stoimy po dwóch stronach barykady. A wczoraj już przeszła samą siebie. Kładłam mojego 2-latka spać i jak zawsze czytałam mu bajkę. Mama na to, że "kręcę na siebie bicz, bo synek się przyzwyczai i będzie się domagał czytania codziennie". O zgrozo!
    • joann_80 Re: moja mama powiedziała 05.07.11, 09:55
      jak dla mnie krótka piłka, łagodnie acz stanowczo prosisz mamę by się nie wtrącała. To pomaga. Jak nie pomoże to następnym razem tak samo stanowczo ale juz ostrzej. Musi w końcu zadziałać.
      Nasze mamy żyły w innych czasach. Wtedy nie "pieszczono "się z dziećmi i nie traktowano ich tak jak teraz. Dla niej taki model wychowania to nowość i dlatego protestuje (bo przeciez ona nie bujała i nie czytała a wyrosłaś na ludzi prawda? wink ) pokaż jej ze czułe i troskliwe traktowanie dziecka nie czyni z niego potwora a może przestanie się wtrącać
      • 1mzeta Re: moja mama powiedziała 05.07.11, 10:24
        Jak dla mnie też- mówię mamie,że swoją szansę już miała ze mną, teraz to moje dziecko i moje metody wychowawcze. Nie ona urodziła, nie jej się przyjdzie zmagać z dzieckiem każdego dnia.
        Na szczęście moja taka nie jest. Potrafi zrozumieć,że to co zalecali ponad 30 lat temu nie było wcale takie dobre, czasy się zmieniają i zalecenia też i że to moje dziecko, a nie jej. W dodatku sama czasami mi potrafi powiedzieć co gdzieś wyczytała czego się dowiedziała z nowych rzeczy - "nowych" dla niej odnośnie wychowania-opieki nad dzieckiem.
    • joshima Re: moja mama powiedziała 05.07.11, 10:29
      Ja bym na Twoim miejscu nie walczyła. W takich sytuacjach sprawdza się grzeczne asertywne olewanie. Wystarczy mamie przytakiwać (to ucina temat) i robić swoje.
      • joann_80 Re: moja mama powiedziała 05.07.11, 10:34
        joshima napisała:

        > Ja bym na Twoim miejscu nie walczyła. W takich sytuacjach sprawdza się grzeczne
        > asertywne olewanie. Wystarczy mamie przytakiwać (to ucina temat) i robić swoje
        > .

        u nas się to nie sprawdziło bo mama nadal uważała się za alfę i omegę. Jak zaprotestowałam to dopiero przestała. Autorce tematu pozostaje scharakteryzować własną mamę i wybrać odpowiednią metodę wink
        • joshima Re: moja mama powiedziała 05.07.11, 12:46
          joann_80 napisała:

          > u nas się to nie sprawdziło bo mama nadal uważała się za alfę i omegę.
          Asertywność właśnie polega nie na tym by zmieniac innych tylko na tym, by zmieniać naszą reakcję na nich, tak by nas nie ranili. Mamy nie zmienisz i zawsze będzie się uważała za alfę i omegę. Możesz za to zmienić siebie i się tym faktem nie przejmować. Nawet jeśli mamę udaje się "usadzić" to zawsze znajdzie się ktoś inny równie mądry. A jak nauczysz się mieć gdzieś takie uwagi załatwiasz jednym ruchem wszystkie "alfy i omegi" w Twoim otoczeniu. To jest właśnie potęga asertywności.
    • pitu_finka Re: moja mama powiedziała 05.07.11, 11:40
      No bo kręcisz na siebie biczsmile Będzie się domagałtongue_out Czasem jak jestem bardzo zmęczona to marze o tym by moi się nie domagali, ale nie ma. Przyzwyczaiłam to mambig_grin
      • joshima Re: moja mama powiedziała 05.07.11, 12:47
        Najgorsze to będzie jak nastolatek się będzie domagał kupowania książek bo mu się repertuar biblioteki znudzi. No masakra.
    • luka2007 Re: moja mama powiedziała 05.07.11, 13:33
      no i bardzo dobrze bo czytanie dzieciakom to fajna sprawawinkmy czytamy multum ksiazek...
      a mama sie nie przejmujwinkrob swojesmile
    • mikams75 Re: moja mama powiedziała 05.07.11, 14:43
      nie walcz tak na sile, bo tylko sobie i rodzinie nerwy uszarpiesz. Dziecko sie nauczy, ze babcia nosi i niech nosi. Mama juz nie musi.
      Moja mama (z bolami kregoslupa) tez uwielbia nosic 3latke (!!!!) i jak sie okazalo wnusia przy babci bardzo szybko sie meczy na spacerze. Babcia znika z zasiegu wzroku to i kondycja dziecka sie poprawia wink

      Ja za to notorycznie walcze z nieprzegrzewaniem i po ostatnich chlodniejszych dniach to mam dosc, bo moze sie chlodniej zrobilo, ale mrozu to jeszcze nie ma...
    • marzenka224 Re: moja mama powiedziała 05.07.11, 16:32
      Przede wszystkim nie przejmuj się tym co mama powiedziała tylko rób swoje. W błahych sprawach możesz mamie ustąpić, żeby jej przykro nie było, bo przecież to twoja mama i ją kochasz, ale w poważniejszych sprawach bez awantur, bez krzyku ale stanowczo powiedz jakie jest twoje stanowisko w tej sprawie i że nie życzysz sobie żeby ktoś się w to wtrącał bo to jest twoje dziecko. Jeżeli mama ci powie, że kręcisz na siebie bicz czy coś w tym stylu to jej odpowiedz że człowiek najlepiej uczy się na swoich błędach i żeby ci pozwoliła trochę pobłądzić
    • katriel Re: moja mama powiedziała 05.07.11, 23:05
      > Mama na to, że "kręcę na siebie bicz, bo synek się przyzwyczai i będzie się do
      > magał czytania codziennie".
      Bym powiedziała, że dokładnie o to mi chodzi.
    • callendaar Re: moja mama powiedziała 07.07.11, 13:25
      Rozumiem Cię doskonale. Czasem cięzko być asretywna w stosunku do własnej matki. Moja zachowuje sie podobne a nawet gorzej. Ma w zwyczaju "skarżyć" mi na moje dziecko. Kiedys cześciej prosilam ją o pomoc czy opiekę nad synkiem kiedy musialam np gdzies wyjsc, coś zalatwic lub bylam chora, ale bylo mi przykro kiedy po 2 godzinach nieobecności wysluchiwalam jaki to synek jest niegrzeczny, nieposluszny, ze chyba ma ADHD, ze byc moze jest opozniony ( bo za pozno usiadl, za pozno zaczal chodzic a teraz ma 2,5 roku i malo co mowi). Za kazdym razem udowaladnial mi takza ze te opoznienia sa wynikiem mojego zaniedbania: bo poslalam dziecie do zlobka zamiast siedziec z nim w domu, bo zle sie do niego odzywam ( za duzo mowie). Na koniec jest wytaczany koronny argument- bo TY taka nie bylas jako dziecko (zapewne mialam inne "opoznienia" tylko mama o tym nie pamieta).
      Probowalam roznych sposobow- potakiwalam, mowilam wprost ze mam inne zdanie, przytaczalam fachowa literature, opienie pediatrow ( nt sławetnego opoźnienia) ale to nie pomoglo. Efekt jest niestety taki ze widuje sie z Mama sporadycznie ( chociaz mieszkamy bardzo blisko), na chwile i tylko w konkretnym celu, juz nie prosze jej o pomoc, bo nie chce pozniej wysluchiwac skarg i komentarzy. Myśle ze Babcia kocha swojego wnuczka i mnie takze ale sposob w jaki to okazuje jest dla mnie nie do przyjecia niestety. Mam nadzieje ze bede o tej sytuacji pamietac gdy sama doczekam wnuczat sad
    • wszystko-wiedzaca Re: moja mama powiedziała 11.07.11, 14:29
      W sumie to Twoja mama w tym wypadku ma racje, bo syn bedzie sie domagala codziennego czytania, w kazdym razie moj tak ma, tyle ze ja sie z tego ciesze i wcale nie narzekam. A reszte traktuj z przymrozeniem oka, takich watkow pelno na forum i chyba nic sie nie da z tym zrobic, po prostu przeczekac.
      • batutka Re: moja mama powiedziała 11.07.11, 15:09
        powiedz mamie,że jesteś dumna z tego,że przyzwyczaisz syna do codziennego czytania,że czytając mu codziennie na to właśnie liczysz
        może ona myśli,że to porażka wychowawcza, więc uświadom jej to,że jest inaczej i że chcesz aby syn lubił kiedy mu się czyta, żeby w przyszłości sam lubił czytać
    • moniamech Re: moja mama powiedziała 11.07.11, 17:54
      uaahahahahaa big_grin ale sie usmialam tongue_out zwykle jest tak ze babcie rozpieszczaja i to one nosza, tula jak sie dziecko przewroci i robia wszystko czego pozniej rodzice zaluja wink ja tak mam z mama i tesciowa tongue_out
      Powiedz mamie szczerze, ze nie masz ochoty wysluchiwac jej uwag, co do wychowywania swojego dziecka, ze jak popelnisz blad to tylko Ty go bedziesz odczowac, a nie ona, wiec co to ja obchodzi. Kochac dziecko, nie znaczy robic wszystko, zeby tylko nie miec z nim problemow. Mozesz tez dodac, ze juz jestes dorosla i moglaby przestac Cie wychowywac wink
    • hanulllka Re: moja mama powiedziała 14.07.11, 16:43
      "Mamusiu, dzięki za rady, nie obraź się, ale przemyślałam to, trochę o tym poczytałam i wspólnie z X (ojciec dziecka) doszliśmy do wniosku, że nie będziemy podawali słodyczy przed obiadem"
      lub
      "Mamuś, ale to chyba dobrze, że dziecko będzie lubiło czytać, nie sądzisz? A dla mnie czytanie bajki przed snem jest czystą przyjemnością smile"
      lub
      "a wiesz Mamo, że rozmawiałam z pediatrą i on mi powiedział, że wcale nie trzeba dopijać dziecka na piersi...? Czytałam o tym artykuł i tam jest napisane, że..."

      Grzecznie, ale stanowczo. I dać do zrozumienia, że doceniam troskę, ale postanowiłam inaczej/ wybrałam inny sposób/ ta metoda wydaje mi się odpowiedniejsza?

      Dla bardziej gorliwym mam-babć: " no chyba nie myślisz, że chcę zaszkodzić własnemu dziecku, mamo?" tongue_out
Inne wątki na temat:
Pełna wersja