tempera_tura
14.07.11, 12:32
Postanowiłam napisać o swoich doświadczeniach z "okularkami". Pewnie większość Ematek uzna to za fanaberię ale zaryzykuję

Nosiłam okulary od kiedy skończyłam rok, to jedyne wspomnienie jakie mam z tego okresu. To był dla mnie koszmar, spocony nos, wieczne poprawianie tych okularów, brudne szkła, ciężkie oprawki. Teraz pewnie okulary już są wygodniejsze ale nie wierze że aż tak

Mam uraz, nie założe nawet przeciwsłonecznych...
Chodziłam jak na tamte czasy do "nowoczesnej" okulistki. Ze względów zdrowotnych (wada w jednym oku dramatycznie inna niż w drugim) zasugerowała mojej matce założenie mi soczewek. Miałam 5,5 roku..... Matka zdecydowała się na to jak miałam równo sześć, wiedziała jaka to dla mnie będzie pozytywna rewolucja. Lekarz założył mi je raz, potem matka kolejne dwa razy zakładała i wieczorem zdejmowała (pamiętam to!!! Taka byłam szczęśliwa) Za trzecim razem dała mi to zrobić samej i tak już zostało.
Ludzie uważali że to wymyślanie ( nie wiedzieli że w jednym oku mam -1 a w drugim -10 i soczewki to jedyny ratunek żeby nie dostać zeza...)
Do dziś noszę soczewki, nie mam nawet okularów. Na razie nie widzę żadnych problemów u mojego syna ale jeżeli tylko się zaczną postąpię podobnie jak moja matka niezależnie czy będzie to miało uzasadnienie lekarskie.
Polecam takie rozwiązanie, przynajmniej próbę.