judytka01
14.07.11, 22:27
Dziś byłam z małym (2,5 roku) na badaniu krwi.
Wiadomo jak to jest- płacz dziecka, stres dla dziecka mamy i personelu.
Wchodzimy do gabinetu, a tu proszę, praktykant.
No to ja spokojnie, na dzień dobry, myślę sobie niech chłopak próbuje. Próbował małemu pobrać krew z palca ale jakoś mu nie leciała (mały już płacze). Zauważyłam że ten praktykant jest dosyć nie pewny. Razem z pielęgniarką stwierdzili że trzeba z pobrać z żyły.
No i wtedy właśnie miałam dylemat: - być albo miła, nic nie powiedzieć i patrzeć jak małemu szuka żyłek, albo - wyjść na nieco nieuprzejmą ale stanowczo poprosić żeby pielęgniarka mu pobrała tą krew.
W ostateczności stwierdziłam że dobro dziecka jest najważniejsze i wybrałam opcje B.
Zastanawiam się czy miałam prawo do tego i jak wy byście zareagowały na moim miejscu.