Pobieranie krwi przez praktykanta...

14.07.11, 22:27
Dziś byłam z małym (2,5 roku) na badaniu krwi.
Wiadomo jak to jest- płacz dziecka, stres dla dziecka mamy i personelu.
Wchodzimy do gabinetu, a tu proszę, praktykant.
No to ja spokojnie, na dzień dobry, myślę sobie niech chłopak próbuje. Próbował małemu pobrać krew z palca ale jakoś mu nie leciała (mały już płacze). Zauważyłam że ten praktykant jest dosyć nie pewny. Razem z pielęgniarką stwierdzili że trzeba z pobrać z żyły.
No i wtedy właśnie miałam dylemat: - być albo miła, nic nie powiedzieć i patrzeć jak małemu szuka żyłek, albo - wyjść na nieco nieuprzejmą ale stanowczo poprosić żeby pielęgniarka mu pobrała tą krew.
W ostateczności stwierdziłam że dobro dziecka jest najważniejsze i wybrałam opcje B.
Zastanawiam się czy miałam prawo do tego i jak wy byście zareagowały na moim miejscu.
    • ola_mi Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 14.07.11, 22:39
      wybrałabym opcję B

      • rulsanka Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 14.07.11, 22:52
        Ja również
        • ancymon123 Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 15.07.11, 11:15
          Na dzieciach nie wolno nic testować, ani niczego się uczyć, próbować. Zestresowany praktykant nie powinien nawet się do tego przymierzać. Oczywiście poprosiłabym o pobranie przez doświadczoną pielęgniarkę.
    • dziennik-niecodziennik Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 15.07.11, 09:21
      opcja B. powiedzialabym grzecznie "gdyby to o mnie chodziło to mógłby pan pobierac ale jako iż chodzi o dziecko to posiłabym zeby to zrobiła osoba już doswiadczona. bez urazy".
      jak sie obrazi to jego problem. ale raczej nie powinien, personel medyczny naprawde rozumie takie rozterki rodziców.
      • sokhna Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 15.07.11, 09:59
        Ja zrobilabym podobnie - zwrocilabym sie bezposrednio do praktykanta, a nie gdzies na boku do pielegniarki. Chlopak moglby sie poczuc urazony.
        Ja wiem, ze my mamy patrzymy na to inaczej, bo to nasze dzieci, ale wierzcie mi (sama bylam po tej stronie co praktykant) pobieranie krwi u doroslych to nie to samo jesli ktos bedzie w przyszlosci pracowal glownie z dziecmi.
        Fakt, wyglada to drastycznie, bo w 99% male dzieci czesto nawet nie wiedza co jes spotka i juz sie boja i placza. To natualne, ale nie oznacza, ze jesli krew pobierze praktykant to bedzie bardziej bolalo lub zrobi to zle. Praktykant zazwyczaj jest niepewny, ale nie ze wzgledu na ruszajace sie i placzace (jeszcze zanim je ktokolwiek dotknie) dziecko tylko ze wzgledu wlasnie na zestresowane, rzucajace z oczu pioruny mamy wink

        Oczywiscie odmowic zawsze moza i nikt o to na pewno pretensji miec nie powinien.
        • judytka01 Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 15.07.11, 10:12
          Piorunami nie rzucałam jeszcze wink co do uczenia to w porządku, ale może na dzieciach co się nie rzucają do ucieczki i potrafią chwilę się nie ruszać.
          Dzięki za odpowiedz, faktycznie lepiej w takiej sytaucji zwrócić się bezpośrednio do praktykanta.
    • wuwuem Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 15.07.11, 09:36
      Wydaje mi się, że powinni się nawet Ciebie zapytać na wejściu czy wyrażasz zgodę na pobranie krwi przez praktykanta. Spotkałam się w klinikach wielokrotnie z pytaniem czy pacjent wyraża zgodę na obecność studentów albo wykonywanie przez nich jakiś zabiegów. Moja mama raz nie wyraziła zgody i studenci bez słowa grzecznie wyszli.
      Zgodziłabym się na pobranie krwi przez praktykanta (jakoś się musi nauczyć) gdyby to o moje żyły chodziło ale dziecka nie dałaby kłuć. Dziecko płacze, niewprawiona osoba denerwuje się bardziej i może sprawić więcej bólu niż potrzeba.
    • naana26 Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 15.07.11, 09:55
      Mnie ostatnio praktykant wkłuwał sie dokładnie 7 razy i co lepsze - nie pobrał.

      Dziecku bym tego nie fundowała. Są symulatory treningowe do poboru krwi, realistyczne w 99% - niech się na nich uczą a jak dobrze potrafią - zbliżają do pacjentów, szczególnie małych. Ja bym nie podeszła do pacjenta, gdybym nie potrafiła tego zrobić dobrze.

      Też uważam, że ręka twojego dziecka nie jest miejscem na jego treningi.
      • sokhna Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 15.07.11, 10:04
        Tu naprawde nie chodzi o treningi, wiadome przeciez, ze oni to juz "trenowali" wczesniej... swoja droga nie widzialam stymulatora, ktory by sie wyrywal, plakal, czasami krzyczal...

        Znam wielu lekarzy, ktorzy sami wkluwaja sie czasem po kilka razy, ale nie dlatego, ze tego nie umieja. Czasami zyly sa tak schowane, ze ciezko pobrac krew czy zalozyc wenflon. Szczegolnie u malych dzieci....
        ALe jak juz wspomnialam, kazdy ma prawo wyboru.
        Chcialam to tylko przedstawic tez z innej strony.
        • tijgertje Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 16.07.11, 09:01
          sokhna, widze, ze nikogo nie przekonaszwink A prawda jest taka, ze praktyka to tylko czesc sukcesu, reszta to nerwy , budowa i polozenie zyl i troche szczesciawink Z mlodym i ze mna zawsze sa problemy z pobraniem krwi. U mlodego jak byl mniejszy kilka doswiadczonych pielegniarek nie mogla znalezc zyly. Kiedys wpadla baba w okolicach 50-tki, bardzo pewna siebie, nawet nie raczyla sie przywitac, tylko zawolala kolezanke do trzymania reki mloddego i nawet nie wiem, jak dlugo mu grzebala igla w ramieniuuncertain Nie ucieklam z nim tylko i wylacznie dlatego, ze NIKT inny z obecnych sie pobierania krwi u niego nie podjal, a badanie musialo byc wykonane tego dnia. Babe mialam ochote zabic. Sama tez czesto bywam posiniaczona. Mam bardzo cienkie zyly i pobranie krwi udaje sie zazwyczaj tylko bardzo cienka igla dla dzieci, choc tez nie zawsze. Ostatnio rece mialam koszmarnie posiniaczone, udalo sie wkluc dopiero na wierzchniej stronie dloni, choc robila to doswiadczona pielegniarka. Przy porodzie do kroplowki sciagneli dziewczyne z intensywnej terapii, klujacej najtrudniejsze przypadki. Miala doskonala opinie w szpitalu, choc byla bardzo mlodziutka. Tak, ze wiek o niczym jeszcze nie swiadczy. Rozumiem rozterki mam i chec ochrony dziecka, ale jak taki praktykant nie ma na kim pocwiczyc, bo mamusiom sie jego wiek nie podoba, to nie bedzie mial okazji nauczyc sie niczego w praktyce , a jak juz sluszny wiek osiagnie, to wbrew oczekiwaniom dalej nie bedzie umial pibrac krwi u dziecka. Wtedy dopiero bedzie afera na forum : "taki doswiadczony i tak zmasakrowal moje dziecko! Dopiero praktykantowi udalo sie pobrac krew malucha!" wink
          • judytka01 Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 16.07.11, 15:04
            tijgertje napisała:
            . Rozumiem rozterki mam i chec ochrony dziecka, ale jak taki praktykant ni
            > e ma na kim pocwiczyc, bo mamusiom sie jego wiek nie podoba,
            Nie wiek tylko trzęsące się ręce.
          • memphis90 Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 18.07.11, 22:04
            Ech, skończy studia/praktyki i zacznie prace jako pełnoprawny, "doświadczony" lekarz/pielęgniarz... Każdy by chciał takiego doświadczonego, ale nikt nie chce być "nauczycielem"...
      • memphis90 Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 18.07.11, 22:00
        Są symulatory treningowe do poboru krwi, realis
        > tyczne w 99%
        chyba z wyglądu... Ja podczas studiów umiałam kłuc świetnie ludzi, a na manekinie- za nic w świecie.
    • mikams75 Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 15.07.11, 10:48
      tez bym wybrala opcje b
      kiedy pobierala mi jakas niewprawna mloda kobieta - nameczyla sie, bolalo jak nie wiem a na drugi dzien mialam siniaka srednicy 10 cm! Wiecej nie pozwole nawet na sobie eksperymentowac, a co dopiero na dziecku!
      • sokhna Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 15.07.11, 11:43
        To jeszcze cos dodam: kiedys moja kolezanka miala zajecia z "wprawna" kobieta z 20 letnim doswiadczeniem... taka wprawna byla, ze 1/3 lasek w grupie, ktore pozwolily na sobie pokazywac pobieranie krwi miala takie siniaki...
        Dobrze, ze moja grupa miala zajecia po nich i juz bylysmy uprzedzone...

        • mikams75 Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 15.07.11, 12:47
          no mnie sie tylko raz tak przytrafilo - normalnie to pobranie krwi trwa pare sekund a na drugi dzien nawet sladu nie ma. Widocznie nie kazda wprawiona przez lata potrafi to zrobic prawidlowo. Do tego nie trzeba tylko wieloletniej praktyki ale i sprawnych rak.
          • memphis90 Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 18.07.11, 22:06
            Mi raz taka doświadczona, z długoletnim stażem pocięła igłą dziecko- trzy razy (trzy wkłucia od szczepień). Zła technika wyciągania igły i zamiast wkłucia jest przecięcie. Też raz coś takiego zaliczyłam, tez z rąk doświadczonej pielęgniarki... Za to kiedy byłam w ciąży kłuła mnie jedna, wybrana, młodziutka położna- robiła to fantastycznie!
    • kotkowa Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 15.07.11, 12:34
      Pozwoliłabym mu na jedną próbę. Gdyby nie wyszło, poprosiłabym wprost, żeby zrobiła to osoba doświadczona, bo dla dziecka to za duże przeżycie.
    • ona_bez_ogona Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 16.07.11, 07:01
      Na twoim dziecku sie uczył i ty na tyo spokojnie patrzyłaś???
      • judytka01 Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 16.07.11, 15:01
        No właśnie że się nie uczył. A w palec to było tylko ukłucie.
    • klubgogo Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 16.07.11, 08:09
      Kategorycznie zażądałabym, aby krew pobrała doświadczona pielęgniarka. Sorry, ale eksperymentować mogą na sobie, albo dorosłych pacjentach. Jak praktykant poczuje się pewnie, niech dopiero podchodzi do dziecka.
      • ciociacesia na mnie moze sobie praktykowac do bolu 16.07.11, 15:24
        do dziecka poprosze osobe z doswiadczeniem
        ogolnie zasada powinna byc taka ze najpierw osiaga perfekcje we wkluwaniu sie doroslym a potem ewentualnie cwiczy na dzieciach
    • scarlet_s Re: Pobieranie krwi przez praktykanta... 17.07.11, 23:15
      Miałaś rację.
      Ja raz zrobiłam afere w szpitalu, bo chcieli sobie ćwiczyć wbijanie igieł na moim dziecku. Wezwałam ordynatora.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja