codzienna walka ze schodami i wózkiem

18.05.04, 21:28
witam wszystkie mamy niezmotoryzowane które codzien taszczą swoje pociechy w
ich "powozach"dzisiaj musiałam przepuścic aż dwa pociagi metra by dostać sie
z dzieckiem do środka dodam że wsiadam zawsze oznaczonymi drzwiami dla wózków
nikt mnie nie przepóscił ... i przepadła nam wizyta u lekarza nie wspomne juz
o tramwajach oczywiście tych "starych"w których zawsze jadac z wózkiem mam
stres czy ktos mi pomoże a wy jakie macie doswiadczenia i sposoby???
pozdrawiam!!!
    • kaimek Re: codzienna walka ze schodami i wózkiem 19.05.04, 00:00
      Oj, współczuję, bo jeszcze to pamiętam! Na szczęście po roku przenieliśmy się
      do bloku z windą i było lepiej (co nie znaczy, że nie taszczyłam wózka i
      dziecka z 7 piętra do lekarza!). Dziś mam już w domu 3-latka, ale nadal nie
      jesteśmy zmotoryzowani. Nie pocieszę Cię, niestety. Kiedy wchodzę z synkiem do
      autobusu lub tramwaju rzadko kiedy ktoś ustępuje nam miejsca (a jeśli już to
      jest to dziewczyna w moim wieku). Najczęściej muszę sama o to prosić! Co prawda
      jest oznakowane miejsce dla matek z dziećmi, ale można tylko o nim pomarzyć,
      jeśli akuray siedzi na nim ktoś starszy. Wytrwałości życzę!
      • mamaestery Re: codzienna walka ze schodami i wózkiem 19.05.04, 08:17
        hej ja tez mialam takie problemy mniej wiecej do roku czasu dziecka,bo
        dopiero wowczas kupilismy auto ale...
        nie ma innego wyjscia jak nauczyc sie wlaczyc o swoje a wiec jezeli jest
        oznaczenie dla wozkow czy matek z dziecmi to poprostu sie wciskam(wciskalam)
        zadko mozna liczyc na czyjas pomoc z czasem kupilam lzejszy wozek parasolke
        i "wypielam" sie na pomoc innych bo swobodnie sama go wnosillam
        pozdrawiam i zycze jednak wytrwaniasmilesmile
    • weronikarb Re: codzienna walka ze schodami i wózkiem 19.05.04, 09:56
      Kupilam nosidelko smile A teraz czekam az maly zacznie siedziec kupie parasolke i
      bedzie luz smile Renaat
      • joasiiik25 Re: codzienna walka ze schodami i wózkiem 19.05.04, 10:05
        Ja mam tez taki problem...ale moj maz pracuje blisko domu wiec zawsze
        przychodzi by zniesc,wniesc mi wozek....raz tylko wnosilamsad TRAGEDIA bo nasza
        karoca wazy ok 17kg....boze kupujac wozek nie sprawdzilam jego wage


        asia mama Kacperka(20 dni)
    • ginger_77 Re: codzienna walka ze schodami i wózkiem 19.05.04, 10:59
      Ja po prostu podchodzilam do kogos i prosilam o pomoc, nie zdarzylo sie, zeby
      ktos odmowil albo niegrzecznie sie zachowal.
      Zycze powodzenia i pozdrawiamsmile
    • maja151 Re: codzienna walka ze schodami i wózkiem 19.05.04, 11:28
      Ja także mam problem z wózkiem. Zaraz po pracy jadę odebrać synka od mojej
      teściowej i stamtąd wracamy autobusem do domu. Pasażerowie najczęściej są
      bardzo pomocni, zwykle nawet nie muszę prosić o pomoc. Czasem jestem wręcz
      przyjemnie zaskoczona nadgorliwością niektórych osób. Najczęściej są to ludzie
      młodzi.
      Niestety już u mnie w bloku zaczyna się problem, wózek muszę wnosić
      na 2 piętro (najpierw zanoszę synka, a później wracam po wózek).Jak dodatkowo
      mam dużo zakupów, to zdarza się czasem, że muszę obrócić aż trzy razy.Koszmar.
      Moje marzenie, to wózkarnia, nawet na cały duży blok jedna. Przecież jest dużo
      ludzi z takim problemem, np.moja koleżanka musiała sama wnosić wózek
      na 4 piętro.Też nie było w jej bloku ani wózkarni, ani windy.
      Cały czas miałam wyrzuty sumienia, że po narodzinach synka rzadko z nim
      wychodziłam na spacery, ale po prostu nie miałam tyle siły po ciężkim porodzie,
      by z dzieckiem schodzić sama po schodach. Mąż pracował, a nikt z sąsiadów nie
      kwapił się jakoś do pomocy, co czasem było bardzo przykre(gdy udawali, że nie
      widzą,jak umęczona niosę sama ten ciężki wózek po schodach).
      Pozdrawiam wszystkie Mamy!
    • aprze Re: codzienna walka ze schodami i wózkiem 19.05.04, 12:49
      Dziewczyny a co myślicie o spacerówce i gondoli. Na początku zniosła bym spacerówkę (jest lekka) a potem dzidziusia w gondoli.
      Niosąc gondole mam wolną rękę i mogę 2 dziecko sprowadzić po schodach
      Pozdrawiam, Adnieszka
    • praktycznyprzewodnik Re: codzienna walka ze schodami i wózkiem 19.05.04, 14:41
      Znam, znam, przerabiałam. Nic nie przychodzi mi do głowy poza jednym moim
      sposobem - tak kombinowałam, zeby wsiadać na pętli.
    • opieniek1 Re: codzienna walka ze schodami i wózkiem 19.05.04, 14:53
      nosidełko! Ja nigdy chyba nie jechałam komunikacją miejską z wózkiem, zawsze w
      nosidełku. Jeśli chodzi o znoszenie wózka, to pamiętam- koszmar. Niestety mój
      blok jest tak skonstruowany, że nie można wnosić na raty. Nie bardzo da się ten
      wózek schować, musiałby stać sam jakieś 15-20 minut sam na dworze i pewnie już
      bym go nie znalazła. Więc ja niosłam wszystko razem. Dziecko w wózku i pod
      spodem zakupy. Ale miałam siniaki na nogach poodbijane. RAZ pomogła mi sąsiadka
      50- letnia. no ale muskuły mi się wyrobiły.
    • bazylea1 Re: codzienna walka ze schodami i wózkiem 19.05.04, 15:12
      ojej, wspołczuję. ja jezdziłam z głębokim wózkiem metrem i nie miałam problemów
      zeby wsiąść ale to było poza godzinami szczytu. powiem szczerze ze wygodniej mi
      było jechac metrem niż samochodem. za to raz zepsuły się windy i musiałam
      prosic o pomoc przy wniesieniu a potem dzwonic po dyżurnego stacji zeby
      otworzył bramki. teraz jezdzę czesto autobusem z wózkeim spacerowym i nie mam
      najmniejszych problemów, ludzie sie przesuwają, autobusy niskopodłogowe
      (wszystkie - mieszkam za granicą) a wozek lekki. w Warszawie jechałam pare razy
      autobusem, specjalnie sprawdziłam kiedy będzie niskopodłogowy.
    • steffa Re: codzienna walka ze schodami i wózkiem 19.05.04, 23:17
      Współczuję. W Warszawie jest chamówa, dlatego trzeba porzucić wszelkie opory i
      po prostu pchać się pierwszą i jeszcze głośno krzyczeć "czy ktoś mi może
      pomoże!!??" Sam z siebie nikt ci nie pomoże. To wiem. Ostatecznie na takie
      głośne dopominanie się rzucają się ... inne kobiety.
    • steffa Re: codzienna walka ze schodami i wózkiem 19.05.04, 23:21
      Aha dodam jeszcze co można zrobić, ale to już dla dziecka pow. 6 miesięcy.
      Kupiłam wózek, który mógł być wózkiem, a jak chciałam był nosidłem. No i jest
      lekki mogłam go wnosić i znosić, a jak napotkałam schody, to siup na plecy.
      Minus: trzeba mieć gdzie usiąść, żeby zarzucić go sobie na plecy.
      • mama-eryka Re: codzienna walka ze schodami i wózkiem 20.05.04, 10:08
        bardzo dziękuje za wszystkie rady i pozdrawiam serdecznie!!!
    • perela Re: codzienna walka ze schodami i wózkiem 20.05.04, 10:58
      My mamy tez taki problemik. Mieszkamy na czwartym pietrze, bez windy i bez
      wózkarni. Na początku jakos nosiłam, wózek zostawiałam na dole niunie do domu i
      za chwile po wózek z powrotem. Potem zostawiałam go w sklepie koło domu (miła
      właścicielka się zgodziła)a mąż po pracy zabierał. teraz moja mama wychodzi z
      wnusią jak ja z pracy wpadam na karmienie to je wystawiam na spacerek,a wracamy
      do domu tez razem po mojej pracy, chyba ,że brzydka pogoda to wtedy trzeba się
      ratować i prosić o pomoc sąsiadów. Tyle ,że tu mamy problem, bo jest nas mało
      na klatce i prawie się nie widzimy.
      Ale przecież te dzieci tak szybko rosna i juz niedługo przeżucimy się na
      parasolke ,no i mała zacznie chodzic
      pozdrawiam wszystkie dźwigające
Pełna wersja