Boję się o jedzenie w przedszkolu.

08.08.11, 22:52
Czy niepokoi Was, że w przedszkolu stracicie wpływ na żywienie dzieci. Zawsze dbałam o jadłospis Małej, a w menu przedszkoli niestety są parówki, pasztet, płatki z mlekiem[zawierają rakotwórczy akrylamid], serek topiony, słodkie serki typu Danio. ogólnie to chyba te śniadania są najbardziej niezdowe, z obiadami już lepiej.
    • mala220 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 08.08.11, 23:45
      mnostwo dzieci je pasztet, platki na mleku czy parowki i zyja.
      Rozumiem ze dbasz o diete dzieciaczka, ale bez przesady, w przedszkolu nie unikniesz tego (chyba ze sama bedziesz przygotowywala sniadania obiady i podwieczorki)
    • chudonoga Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 00:29
      Nie, nie boję się. Nie dajmy się zwariować, nie podają dzieciom arszeniku. Jasne, wolałabym żeby maluchy jadły owsiankę z sezonowymi owocami, ciemne pieczywo, warzywa z ekologicznych upraw etc, ale nie będę z tego powodu robić Rejtana pod gabinetem pani kierownik.

      a tak w ogóle to czy te konkretne produkty występują w menu waszego przedszkola, czy martwisz się na zapas?
    • dziub_dziubasek Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 07:27
      Życie jest niezdrowe. Ja się bałam bo do przedszkola posyłałam totalnego niejadka (kluski, jajka, mleko- nic więcej nie jadał)- po roku moje dziecko je pięknie warzywa (niektóre, ale zawsze coś), zjada o wiele większe porcje, nie marudzi.
      Owszem też mają czasem parówki czy danonki, ale bez przesady.
    • mikams75 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 07:54
      mojemu dziecku wiekszosc rzeczy i tak nie smakuje i nie je, wiec sie szczegolnie nie musze matrwic. Martwi mnie jednak, ze siedzi glodna, bo juz wolalabym, zeby zjadla cokolwiek.

      U nas mam najwiecej zastrzezen co do podwieczorkow - mowilam kiedys o tym, ale chyba jestem jedna z niewielu mam, ktore na to zwrocily uwage. Jakby wszyscy rodzice zazadali zmiany, to moze by sie cos zyskalo.

      Nie wiem jak u was to wyglada, ale u nas dziecko moze przyjsc tez po sniadaniu. Jeslu wg Ciebie te sniadania sa nie do zaakceptowania, to dawaj sniadanie w domu.
      Tylko, zeby twoje dziecko nie bylo jedynym dziwolagiem przyprowadzanym po sniadaniu.
    • kaskahh Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 08:43
      nie o pasztet bym sie bala. raczej o batoniki, ktore sa w menu -przynajmniej niektorych, jak tu czytam przedszkoli
    • euphrosyne Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 09:50
      doskonale Cię rozumiem.

      moje dziecko chodzi do przedszkola trzeci rok i jak poszło (3 lata) jadło pięknie, głównie warzywa, kasze, owoce, chleb pełnoziarnisty.
      W przedszkolu przestała jeść. Parówki nie przechodzą jej przez gardło (a podobno dzieci je uwielbiają!! ta... uwielbiają jeśli sa tak nauczone) zupy mlecznej nie zje (nie jemy w domu mleka), łazanek z kapustą nie je, zupy zagęszczanej śmietaną i mąką też nie ... żeby cokolwiek zjadła panie robią jej naleśniki z czekoladą ... a potem na deserek drożdżówka ... sad Menu przedszkola jest tragicznie słabe, wiele razy już poruszałam tę kwestię. Odpowiedź zawsze jedna- "bilans kaloryczny się zgadza" i "dzieci lubią słodkie to dostają".
      tak naprawdę to bzdura, ze "życie jest niezdrowe" i że "wszyscy jedzą i żyją" (jeszcze zyją, ale nie wiemy jaki wpływ bedzie miało jedzenie takich śmieci na organizm za 20 lat na przykład). Tak jak bzdura jest ze przedszkola nie mogą zywić dzieci zdrowo- sezonowymi warzywami, owocami, owsianką i pełnoziarnistym chlebem. Wszystko w rękach rodziców, bo jedna osoba naprawdę niewiele zdziała sad
    • leneczkaz Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 09:53
      Rano i po powrocie karm ją brdzo zdrowo.. Tyle możesz zrobić.
    • tu_mama Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 11:03
      jeśli to prywatne, mozesz prówbować "wpływać" na menu. u nas można przynieść np. swoje płatki, można mówić czego nie podawać dziecku. panie pytają jaki jogurt lubi dziecko bo jest wybór zawsze... ale parówek się chyba nie uniknie smile
    • 18_lipcowa1 siiiikam!!! 09.08.11, 11:28
      smama_klary napisała:

      > Czy niepokoi Was, że w przedszkolu stracicie wpływ na żywienie dzieci. Zawsze d
      > bałam o jadłospis Małej, a w menu przedszkoli niestety są parówki, pasztet, pła
      > tki z mlekiem[zawierają rakotwórczy akrylamid], serek topiony, słodkie serki ty
      > pu Danio. ogólnie to chyba te śniadania są najbardziej niezdowe, z obiadami już
      > lepiej.


      co je twoje dziecko? trawę?
      • asiakh Re: siiiikam!!! 09.08.11, 12:51
        Niestety tak to już jest, że posyłając dziecko do przedszkola, nie mamy wpływu na to co je i jak spędza dzień. Naogół jedynym rozwiązaniem jest trzymanie dziecka w domu do zerówki szkolnej, kiedy to może jeść to co samo sobie przyniesie z domu wink
        A nawiasem mówiąc mnie najbardziej w przedszkolnym menu podwieczorkowym wkurza nutella. Obiecałam sobie, że sama tego śwństwa nigdy do domu nie kupię(ku rozpaczy dzieci) a jedzenie tego raz na jakiś czas w przedszkolu jakoś muszę nomen omen przełknąćsmile
        • bacha1979 Re: siiiikam!!! 09.08.11, 13:08
          Z czego tu sikać???
          To, że rodzice dbają o dietę dziecka jest takie śmieszne???
          • mama_klary Re: siiiikam!!! 09.08.11, 13:48
            Moje dziecko je zazwyczaj chleb graham, najczęsciej z wędliną i warzywami albo z
            ze zdrowym dżemem. Przez 3 lata pracowałam na jej zdrowie, dbałam by się odżywiała a nie tylko jadła i nie widzę w tym nic złego. Wiem że dbam o to do przesady i że wędliny sklepowe to też nie najlepsze rozwiązanie [azotany, azotyny], ale niestety obecne jedzenie jest tak chemiczne i tak jak ktoś napisał efekty poznamy później. A co do przedszkolnego jedzenia, to niestety tam jest takie menu{parówki, płatki, serki topione} i i rzeczywiście jak będę sama w tym swoim myśleniu to nic nie zdziałam nawet w prywatnym przedszkolu.
            • memphis90 Re: siiiikam!!! 10.08.11, 09:07
              A jaki to niby jest "zdrowy dżem"? Przecież to niemal czysty cukier, plus wysmażone z witamin owoce...
              • stypkaa Re: siiiikam!!! 10.08.11, 11:42
                A jaki to niby jest "zdrowy dżem"? Przecież to niemal czysty cukier, plus wysma
                > żone z witamin owoce...

                Owszem, dżem może nie jest najzdrowszy pod słońcem. Ale nie zaprzeczysz chyba, że może być zdrowszy i mniej zdrowy. Np. ten zrobiony w domu z działkowych owców, krótko smażony i mało słodzony będzie o niebo zdrowszy niż ten ze sklepu, gdzie tak naprawdę to nie wiadomo do końca co jest?
          • batutka Re: siiiikam!!! 09.08.11, 22:54
            bacha1979 napisała:

            > Z czego tu sikać???
            > To, że rodzice dbają o dietę dziecka jest takie śmieszne???

            dokładnie - i nie podawanie dziecku parówek, batonów, danonków wiąże się dla niektórych z podaniem trawy; jest naprawdę sporo wartościowych rzeczy do jedzenia, nie tylko trawa (powiem więcej: trawa rosnąca obok trasy szybkiego ruchu też nie jest zdrowa wink)
            ja nie jestem maniakiem zdrowego jedzenia, pozwalam sobie i dzieciom na małe szaleństwa, ale śmieci nie daję i cieszę się,że na przykład w moim przedszkolu dzieci jedzą zdrowo (na przykład jako przekąski między posiłkami jedzą jabłka i marchewkę), na śniadanie kanapki z jasnym i ciemnym pieczywem, obiady naprawdę domowe
            nie robię oczywiście tragedii jak zjedzą jakiś baton od święta, bez przesady
            • mama_klary Re: siiiikam!!! 09.08.11, 23:00
              No i to jest postawa...
              U nas tak samo, słodycze w użyciu, ale przynajmniej posiłki w miarę zdrowe.
            • bacha1979 Re: siiiikam!!! 10.08.11, 08:23
              ja nie jestem maniakiem zdrowego jedzenia, pozwalam sobie i dzieciom na małe sz
              > aleństwa, ale śmieci nie daję i cieszę się,że na przykład w moim przedszkolu dz
              > ieci jedzą zdrowo (na przykład jako przekąski między posiłkami jedzą jabłka i m
              > archewkę), na śniadanie kanapki z jasnym i ciemnym pieczywem, obiady naprawdę d
              > omowe
              > nie robię oczywiście tragedii jak zjedzą jakiś baton od święta, bez przesady

              Ja tez nie jestem maniakiem, ale szanuje i podziwiam ludzi którzy dzieci żywią zdrowo.
        • 18_lipcowa1 Re: siiiikam!!! 10.08.11, 08:37
          > A nawiasem mówiąc mnie najbardziej w przedszkolnym menu podwieczorkowym wkurza
          > nutella. Obiecałam sobie, że sama tego śwństwa nigdy do domu nie kupię(ku rozpa
          > czy dzieci) a jedzenie tego raz na jakiś czas w przedszkolu jakoś muszę nomen
          > omen przełknąćsmile


          o matko bosko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • marcelina4 Re: siiiikam!!! 10.08.11, 08:49
            18_lipcowa1 napisała:

            > > A nawiasem mówiąc mnie najbardziej w przedszkolnym menu podwieczorkowym w
            > kurza
            > > nutella. Obiecałam sobie, że sama tego śwństwa nigdy do domu nie kupię(ku
            > rozpa
            > > czy dzieci) a jedzenie tego raz na jakiś czas w przedszkolu jakoś muszę
            > nomen
            > > omen przełknąćsmile
            >
            >
            > o matko bosko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            >
            >
            oj Lipcowo, no nie dziw się, wszak wiadomo, że na nutelli powinno być umieszczone takie samo ostrzeżenie jak na paczkach papierosów, a najlepiej trupa czacha ze skrzyżowanymi piszczelami
            • memphis90 Re: siiiikam!!! 10.08.11, 09:08
              Ja bym w życiu dzieciom nutelli nie dała- byłoby mniej dla mnie big_grin Ale zgadzam się- nutella na chlebie to zbrodnia, jedyny właściwy sposób jedzenia nutelli to łyżeczką ze słoiczka big_grin
              • marcelina4 Re: siiiikam!!! 10.08.11, 09:11
                memphis90 napisała:

                > Ja bym w życiu dzieciom nutelli nie dała- byłoby mniej dla mnie big_grin Ale zgadzam
                > się- nutella na chlebie to zbrodnia, jedyny właściwy sposób jedzenia nutelli to
                > łyżeczką ze słoiczka big_grin

                o nie, nie najwłaściwszy sposób jedzenia nutelli to paluchem ze słoiczka smile poza tym to jeszcze przecież naleśniki z nutellą!
                • anettchen2306 Re: siiiikam!!! 10.08.11, 10:41
                  ... jest przepyszna "nutella" (krem czekoladowy) z niemieckiej Alnatury (produkty bio produkuja, zero konserwantow, barwnikow, wspomagaczy smaku) z dodatkiem kawalkow kokosa - niebo w gebie! Jest tez "nutella" z kawalkami suszonych truskawek ... A probowalyscie te "nutelle" zapiec na chlebie w tosterze? Pycha!
                • leneczkaz Re: siiiikam!!! 10.08.11, 11:08
                  No i popsułyście mi poranek, bo muszę ruszyć tył do sklepu po Nutellę i trzepać naleśniki big_grin
                  • marcelina4 Re: siiiikam!!! 10.08.11, 11:26
                    Leneczka, to se jeszcze do tych naleśników wsadź truskaweczki ( ale teraz to już tylko odmrożone smile ) albo ananaska, niebo w gębie smile smacznego!
                    • leneczkaz Re: siiiikam!!! 10.08.11, 13:04
                      A ja rosnę i rosnę i rosnę... big_grin
          • stypkaa Prośba 10.08.11, 11:49
            Rzadko piszę coś takiego, ale teraz po prostu muszę wink

            Weź ty, Lipcowa, napisz coś konstruktywnego, bo jak na razie to Twoje komentarze to tylko zaśmiecają ten wątek.

            A co autorki: to, że dbasz o dietę dziecka to bardzo dobrze. Chwali się. I ku zdziwieniu niektórych są dzieci które jedzą ciemny chleb, owsiankę etc. a nie cierpią np. frytek, parówek etc. Mój Starszy syn (6lat) nie tknie frytek, twierdzi, że są niezdrowe wink Mimo, że my jemy od czasu do czasu robione w domu.
            Niestety na to co jedzą Twoje dzieci w przedszkolu masz średni wpływ. Mi też długo zajęło pogodznie się z tym jakie śmieci czasem tam dają, ale wyszłam z założenia, że jedyne co mogę zrobić to właśnie zdrowie żywienie poza przedszkolem i tego się trzymam.
            Poza tym z pozytywnym rzeczy, moje dzieci w przedszkolu np. jedzą surówki,a w domu tylko pojedyńcze warzywa, surówek nie tkną.
            Także czasem coś dobrego mogą z tego przedszkola wynieść wink
          • przeciwcialo Re: siiiikam!!! 10.08.11, 14:38
            Z szacunku do uczuc religijnych zakrzyknę tylko- O matko!!!
    • jagabaga92 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 13:40
      Mój syn jest alergikiem i "przedszkolne" jadał obiady, resztę przynosił z domu.
    • joanka-r Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 13:44
      ''menu przedszkoli niestety są parówki, pasztet, płatki z mlekiem[zawierają rakotwórczy akrylamid], serek topiony, słodkie serki typu Danio.''

      mamo klary, co Twoje dziecko jada będąc w domu, ze tak spytam? miliony maluchów na świecie jada parówki, pasztety, płatki z mlekiem , serki topione i Danio, żyje nie umiera, rozwija się prawidłowo. Najlepiej chyba zrobisz jak nakryjesz Klarę ''kloszem'', odseparujesz od ludzi i ludzkiego jedzenie i zaczniesz żywić energią z kosmosu.
      • karolinka251 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 14:00
        ja Cię doskonale rozumiem.
        Moja córka też idzie do przedszkola w tym roku. Wcześniej chodziła do żłobka i jedzenie było bardzo ok: dużo kasz, warzyw żadnych gotowców. Przedszkole mnie przeraża ale zamierzam aktywnie próbować zmienić menu przedszkolne bo to co dają w naszym to też dramat.
        Dziwię się ilu rodziców ma w głebokim poważaniu dietę swoich dzieci- nie jestem jakaś ortodoksyjna moje dziecko je w miare normalnie ale w jej dziecie nie królują parówki, słodkie płatki i nutella
      • angela10086 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 16:12
        joanka-r napisała:

        > ''menu przedszkoli niestety są parówki, pasztet, płatki z mlekiem[zawierają rak
        > otwórczy akrylamid], serek topiony, słodkie serki typu Danio.''
        >
        > mamo klary, co Twoje dziecko jada będąc w domu, ze tak spytam? miliony maluchów
        > na świecie jada parówki, pasztety, płatki z mlekiem , serki topione i Danio, ż
        > yje nie umiera, rozwija się prawidłowo. Najlepiej chyba zrobisz jak nakryjesz K
        > larę ''kloszem'', odseparujesz od ludzi i ludzkiego jedzenie i zaczniesz żywić
        > energią z kosmosu.

        To co napisalas jest tak glupie, ze az dziw bierze.... czy to jest tak dziwne, ze sie dba o diete swojego dziecka? rozumiem ze ty karmisz swoje dziecko samymi odpadkami i jestes z tego powodu zadowolona? to ze ktos jest malo przewidujacy i uczy swoje dziecko jesc same badziewia, to nie znaczy ze inni nie dbaja o zdrowa diete swoich dzieci.
        • memphis90 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 09:14
          Sorry, ale są dobre parówki, mające >80% mięsa (mięsa, czyli zwierzęcych
          mięśni, a nie MOM). Pasztet możesz mieć z cielęciny, królika plus warzywa, niewielka ilośc boczku i jest to jak najbardziej zdrowe jedzenie. Płatki? No ludzie, nie przesadzajmy, też trujące nie są, można kupić pełnoziarniste, robić domowe muesli czy granolę. To tylko dowodzi, że sugerujecie się kilkoma hasłami z internetu, nie mając tak naprawdę żadnej wiedzy. Tak samo ja mogę napisać, że podawane dziecku przez autorkę wątku białe pieczywo z dżemem czy kupną wędliną (przypominam, że na rynku mamy nie tylko szynkę za 50zł, ale i "szynkę" za 9.90) to syf i odpadki- i nie ma to nic wspólnego ze zdrowym odżywianiem dziecka.
      • stypkaa Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 11:53
        > mamo klary, co Twoje dziecko jada będąc w domu, ze tak spytam? miliony maluchów
        > na świecie jada parówki, pasztety, płatki z mlekiem , serki topione i Danio, ż
        > yje nie umiera, rozwija się prawidłowo.

        Skąd wiesz, że te miliony dzieci rozwijają się prawidłowo? Skąd wiesz jakie zdrowie będą miały te dzieci za 30-40 lat?
        Raaany, jak ja kocham takie myślenie.
        To tak jakby powiedzieć: palę i żyję. Miliony ludzi na świecie pali i żyje. Ale czy to czyni palenie zdrowym??
        Tylko proszę o nie naskakiwanie za porównywanie parówek z paleniem. Dla mnie parówki, kupne pasztety to syf totalny, nawet nie wiem co tam jest zmielone. Bleeee
    • joanna_poz Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 14:08
      > Czy niepokoi Was, że w przedszkolu stracicie wpływ na żywienie dzieci.

      na szczęscie wybrałam przedszkole, w którym jedzenie nie było dla mnie jakoś kontrowersyjne.
    • przeciwcialo Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 15:08
      Ale masz problem.
      • jolanka-5 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 15:32
        Dzieci musiałyby jeszcze nie jeść drobiu bo naszpikowany hormonami i antybiotykami, wieprzowiny i wielu innych rzeczy. Nawet jeżeli uda nam się uniknąć wszystkiego co niezdrowe w tym wieku to jak później puścić takie dziecko na wycieczkę szkolną, zieloną szkołę lub obóz. Myślę, że trzeba wypośrodkować.
    • truscaveczka Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 15:47
      Akrylamid jest neurotoksyną, nie jest rakotwórczy. A aby zadziałał na człowieka, trzeba by zjeść ok. 1000 kotletów schabowych za jednym zamachem. Albo kilka kilogramów chipsów.

      A menu w przedszkolach woła o pomstę do nieba - jadłospis typu chałka z nutellą na śniadanie, grochówka i gołąbki na obiad, serek homo i ciastka na podwieczorek uncertain

      U nas śniadania to głównie grahamki lub chleb z twarożkiem, w piątki barszcz biały z jajkiem i kiełbasą (nawet nie pytajcie, taki region), płatki na mleku albo chałka z nutellą właśnie.
    • bluea.nne Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 16:54
      jak moje dziewczyny szły do przedszkola, też martwiłam się takimi rzeczami; z czasem przestałam; śniadania- najczęściej kanapki z wędliną(a moje wędlin nie jedzą, więc mają powiedziane aby zdejmować i jeść sam chleb, zresztą jedzą w domu płatki z mlekiem przed wyjściem), ale trafia się i parówka i kanapka z jajkiem albo serem żółtym, czasem z dżemem i kakao do tego; obiady wg mnie super, podwieczorki w sumie też- tylko pączek mi nie pasował, ale jak zjedzą raz na miesiąc to nie stanie się im nic- a mają też np. galaretki z bita śmietaną, pieczone przez kucharki ciasto marchewkowe(podobno rewelacja), herbatniki z nutellą i bananem, jogurt, czasem kanapki; batonów u nas nie ma; więc jeżeli chodzi o jedzenie to są i zdrowe i mniej zdrowe rzeczy- w sumie jak ktoś napisał to trutki nie podająwink
      • q_fla Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 17:47
        Dziecko nie nauczone jeść badziewia najprawdopodobniej nie będzie go lubiło. Tak jest z moją cóką. Parówki, Danonka, nuteli do ust nie weźmie (próbowała, bo próbować pozwalam - wypluwała ze słowami: bleeee niedobreeee). Jeżeli na sniadanie jest zupa mleczna (mleka krowiego w naszym domu się nie pije) z obrzydliwymi płatkami młoda zawsze dostaje chleb z masłem. Jeżeli na podwieczorek jest baton, pączek, Bakuś lub tym podobny niejadalny dla mojego dziecka posiłek młoda dostaje własny z domu, najczęściej owoc, mus owocowy własnej produkcji, suszone owoce lub bakalie. Zresztą menu na kilka dni na przód jest wywieszane w szatni, więc mogę się nieco przygotować.
        Btw, też jestem uważana za zdziwaczałą matke, która dba o dietę dziecka, ale ja wierzę, że m. in. dzięki temu moje dziecko rzadko choruje i bedzie cieszyć się dobrym zdrowiem w przyszłości. Pewnie, że nie jestem w stanie wyeliminować wszystkich zagrożeń, ale po to Bozia dała mi rozum, żeby w miarę możliwości eliminować co się da. smile
        • memphis90 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 09:17
          Jeżeli na sniadan
          > ie jest zupa mleczna (mleka krowiego w naszym domu się nie pije
          No, jak nie nauczone jeść zdrowo, to potem do ust nie weźmie...
          • q_fla Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 15:12
            Nie bądź złośliwa.
            Mleka krowiego nie pijemy, bo oboje z mężem mamy nietolerancję laktozy (ja po mleku mam mega sraczkę na przykład), młoda przestała tolerować mleko w okolicach drugiego roku życia - po wypiciu bolał ją brzuch i miała zielone stolce.
            • przeciwcialo Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 16:01
              No to trzeba mleko pić aby nie miec nietolerancji. Twoje jelita zapomniały jak sie trawi laktoze i zaprzestały produkcji odpowiednich enzymów. Mozna je tego nauczyc.
              • q_fla Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 18:13
                Gie prawda, próbowałam wielokrotnie dolewajac sobie mleka do kawy, od łyżki do 1/3 szklanki i po pół godzinie miałam biegunkę. Mój mąż niezmiennie wymiotuje nawet jak wypije niewielką ilość mleka. Młoda kiedys dostała od teściowej mleko do wypicia, po chwili zwijała sie pod wpływem bólu brzucha, więc nie rozumiem w imię czego mamy się męczyć?
              • male_a_cieszy Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 11.08.11, 22:23
                Moja córa ma zakaz od laryngologa picia mleka. I od czasu kiedy odstawiliśmy mleko znacznie poprawił się stan skóry córki i nie ma już wiecznego kataru, zmniejszył się trzeci migdał, córka jest od kilku miesięcy zdrowa nareszcie.

                A co do menu w przedszkolu to moja nie może mleka więc jak inne dzieci mają zupę mleczną to młoda dostaje kanpkę. Obiady nawet fajne - hitem dla mojej córki jest zupa szpinakowa. Jeżeli na obiad mają coś słodkiego np. racuchy z jabłkami to na podwieczorek dostają np. kanapkę z pomidorem. Raczej nie kojarzę, żeby mieli jakieś wielkie ilości parówek, z pasztetem czasami mają, za to serka typu danio nie było ani razu - jak już to jogurty.
    • klubgogo Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 18:03
      Biedne dziecko.
    • marcelina4 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 20:13
      nie przesadzasz trochę? od zjedzenia pasztetu lub płatków śniadaniowych nie wyrosną dziecku rogi i nie dostanie pypcia na języku
      miliony dzieci jedzą pasztet, czy serki topione i nic im się z tego powodu nie dzieje
      nie uchronisz dziecka przed wszystkim, zresztą dzisiaj nie ma zdrowej żywności, bo nawet ta "eko" bywa eko tylko z nazwy

      inna sprawa, że rodzice chcieliby w przedszkolach warzyw z upraw ekologicznych, własnego wyrobu wędlin, itp. a to kosztuje, przedszkola nie maja funduszy na kupowanie takich produktów, a rodzice chcą płacić jak najmniej, a żądania mają z kosmosu

      możesz zawsze posłać dziecko do prywatnej placówki za ciężkie pieniądze i tam owszem stawiać żądania i wymagania, a w państwowym przedszkolu niestety jest co jest i tyle
      • mariela1987 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 20:58
        1. jeżeli nie odpowiada ci jedzenie to po co wybrałaś to przedszkole ?
        2. zatrudnij opiekunkę, która będzie dawała dziecku odpowiednie jedzenie
        3. moim zdaniem przesadzasz, rozumiem:zdrowe jedzenie ale no bez przesady...
        • donkaczka Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 21:06
          to co dla was jest przesada, dla innych jest norma
          mnie dziwi, ze kogos moze dziwic, ze poza parowkami i danonkami mozna jeszcze cos dziecku dac, jakby tylko te dwie rzeczy byly na swiecie dla dzieci jadalne

          szukaj innego przedszkola, albo dawaj jej sniadania i podwieczorki z domu - mozesz to uzgodnic przeciez z przedszkolem
          u nas dzieci zabieraja sniadania z domu, w przedszkolach sa tylko obiady, kazde zjada swoje, czasem sie wymieniaja jedzeniem smile
          • marcelina4 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 21:17
            uczepiłyście się tych parówek tak jakby w przedszkolu były tylko parówki, pasztet i danonki i nic poza tym
            przecież można poprosić o to, żeby dziecku nie podawać pewnych produktów, przecież te nieszczęsne parówki nie są codziennie
            najlepiej czepiać się i od razu pisać, że w przedszkolu syf nad syfy, jak przedszkole takie złe, to po co na siłę pchać tam dziecko? nie dość, że żarcie podłe, to jeszcze nie daj Bóg zachorować można, albo co gorsza mogą tam chodzić straszne dzieciaki co jedzą słodycze! no horror normalnie
            • mama_klary Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 22:10
              Przedszkole prywatne- u mnie w mieście nie ma większego wyboru a wiadomo pracować trzeba. Nie zmienia to faktu, że chciałabym aby w przedszkolu śniadanka były zdrowsze, nawet kosztem wyższej stawki żywieniowej. Niestety czuję, że będę w mniejszości.
              • red_ladybird_1 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 22:42
                Moje dziecko też idzie w tym roku do przedszkola i mam ten sam dylemat . W prywatnych przedszkolach wcale nie jest lepiej. Ja nie chcę m.in, aby dziecku podawać czarną herbatę. Zastanawiam się czy mogę przynieść swoją i poprosić, aby ją podawać dziecku
                • mama_klary Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 22:59
                  Moja córka nie wypiła w życiu ani łyka takiej herbaty, ale ona jej po prostu nie tknie. I to kolejny mój problem...
                  A nawiasem mówiąc to chyba mało tego picia - herbata na śniadanie i dopiero obiad- nie wiem jak to jest , może mają tak jakieś dystrybutory z wodą lub dzieci po prostu wołają pić i panie przynoszą.
                  • mikams75 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 08:29
                    moja tez nie wypije nic co ma jakis podejrzany kolor czyli nie jest woda. U nas sa herbatki ziolowe, owocowe i woda do wyboru.
                    Kazde dziecko ma swoja oznaczona butelke z woda i moze sie napic w kazdej chwili.
                  • bluea.nne Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 13:30
                    u nas jest woda do picia, ale dzieci mogą też mieć swoje picie w szafce w szatni; także spokojnie, najpierw zapytaj a potem się martwsmile
              • marcelina4 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 07:28
                Mamo Klary, jak sama piszesz Twoje dziecko większości produktów podawanych w przedszkolu nie tknie, więc nie masz wielkiego problemu, pozostaje tylko pytanie co będzie jadło dziecko w przedszkolu?
                porozmawiaj z dyrekcją, może możesz przynosić własne posiłki dla dziecka? tyle, że dzieci nie lubią być odmieńcami i odstawać od grupy, ale może Twoja córka nie będzie się czuła dziwnie jedząc co innego niż reszta dzieci, nie będzie cierpiała jeżeli inne dzieci dostaną na podwieczorek wafelka, a ona nie?
                skoro zdecydowałaś się na posyłanie dziecka do przedszkola, to wiedz, że nie żyjemy w świecie idealnym i zawsze znajdzie się coś co nam się nie spodoba : menu, sposób prowadzenia zajęć, za mało spacerów, czy za wysoka temperatura w pomieszczeniach przedszkolnych, możesz albo to zaakceptować, albo starać się szukać innych rozwiązań ( własne posiłki, podanie listy artykułów których dziecko nie jada )
                ja sama byłabym najszczęśliwsza na świecie gdyby w przedszkolu do którego idzie od września moja córka dzieci karmiono zdrowo i rozsądnie, bo sama tak staram się robić w domu, ale tak niestety nie jest
                póki co jestem wniebowzięta, że dziecko w ogóle dostało się do przedszkola ( Warszawa ), bo na 69 miejsc wolnych było ponad 200 chętnych, alternatywą jest prywatne przedszkole za niebotyczne pieniądze, gdzie nie ma własnej kuchni, tylko jest catering, więc doceniam to co mam, córka będzie jadła to co inne dzieci, trudno, o właściwe żywienie będę dbała sama w domu, taka jest polska rzeczywistość i nie zamierzam rwać sobie włosów z głowy z powodu pasztetu, czy danonka
            • chudonoga Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 22:19
              Marcelina, Twoja wypowiedź przypomniała mi pewną historię parówkowo-przedszkolną. Kilka lat temu koleżanka z pracy skarżyła się, że w grupie jej córki jest dziecko, któremu rodzice zabronili podawać parówki. Powód - przekonanie, że to syf. Dziecko rzucało się na talerze innych maluchów i pożerało im ich parówki. Pożeracz parówek był szybki i dość brutalny. Opiekunki i inni rodzice próbowali rozmawiać z jego rodzicami, oni nie zmienili zdania. Skończyło się tym, że inne dzieci nie chciały siedzieć przy stoliku z pochłaniaczem cudzych parówek.

              • donkaczka Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 09.08.11, 22:37
                a Twoja wypowiedz przypomina mi inne urban legends, o dzieciach wyrywajacych cukierki, bo rodzice nie dawali, nie odrywajacych sie od telewizora u kolegow itp.. glupota ludzka nie zna granic
                • najma78 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 10:54
                  donkaczka napisała:

                  > a Twoja wypowiedz przypomina mi inne urban legends, o dzieciach wyrywajacych cu
                  > kierki, bo rodzice nie dawali, nie odrywajacych sie od telewizora u kolegow itp
                  > .. glupota ludzka nie zna granic

                  Hmmm, moja sasiadka ogranicza dzieciom slodycze do zera od pn do pt, dostaja niewielkie ilosci w weekendy i te dzieci rzucaja sie (doslownie) na slodycze u mnie w domu. Ostatnio 5-latka w szalenczym pedzie do kilku cukierkow zrzucila moj telefon ze stolika i przewrocila wazon...
                  • donkaczka Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 13:07
                    wierze, ze istnieja takie dzieci

                    ale bledem jest myslenie, ze rodzic dbajacy o to CO dziecko je i starajacy sie je zywic ZDROWO, jest tym samym rodzicem, ktory ogranicza dzieciom slodkie do absurdu
                    to nie jest tozsame i nie ma to wiekszego sensu
                    slodkie jest smakiem jak kazdy inny, wywalanie go z diety jest bez sensu
                    wiec prosze nie przypisywac takich zachowan niewalsciwym dzieciom smile
                    • najma78 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 13:25
                      donkaczka napisała:

                      > wierze, ze istnieja takie dzieci
                      >
                      > ale bledem jest myslenie, ze rodzic dbajacy o to CO dziecko je i starajacy sie
                      > je zywic ZDROWO, jest tym samym rodzicem, ktory ogranicza dzieciom slodkie do a
                      > bsurdu
                      > to nie jest tozsame i nie ma to wiekszego sensu
                      > slodkie jest smakiem jak kazdy inny, wywalanie go z diety jest bez sensu
                      > wiec prosze nie przypisywac takich zachowan niewalsciwym dzieciom smile

                      Ja nikomu niczego nie przypisuje, jednak faktem jest, ze to co zakazane jest bardzo porzadane, dlatego absurdalne zakazy spozywania niektorych produktow czesto prowadza do absurdalnego ich pozadania. Czym innym jest nie jedzenie czegos bo sie tego nie lubi albo nie moze (alergia, nietolerancja) albo samemu rezygnuje czy ogranicza a czym innym gdy ktos wprowadza takie zakazy wbrew gustom i woli zainteresowanego. Ja nie spozywam mleka i jego przetworow, chipsow i czegos tam jeszcze, bo nie toleruje albo nie lubie ale to nie znaczy ze to wyklucze z diety moich dzieci czy meza. Zachowanie zdrowego rozsadku we wszystkim to klucz do sukcesu.
                      • donkaczka Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 13:50
                        czy mam rozumiec, ze dziecko musi zjesc wszystko co wyprodukuje przemysl, bo inaczej obsesyjnie bedzie pragnac nie znanych mu produktow??
                        ja mam zupelnie inne zdanie
                        lubi sie smaki
                        dobre smaki
                        smak sie wyrabia
                        dziecko znajace slodkie, dostajace slodkie, nie ma potrzeby na slodkie, ale inne slodkie sie rzucac
                        moje dzieci jedza slodkosci - chocby nalesniki z musem jablkowym, czasem z cukrem pudrem, mufinki w domu, szarlotke w cukierni, lody, czasem zelki haribo, czasem ciasto, ktore zrobie
                        i naprawde nie pragna batonikow, cukierkow, lizakow, gum do zucia i nie wiem co tam jeszcze mozna dzieciom dac, bo nie kupuje po prostu
                        co nie znaczy, ze nie zjedza z radoscia lizaka od pediatry, ze nie sprobuja nutelli w gosciach (o dziwo na sniadanie tylko jedno moje dziecko poprosilo o nalesnika z nutella, zjadlo pol i zostawilo), ze nie przyniosa ucieszone jakiegos dziwnego cukierka od logopedki
                        one nie roznicuja slodkosci na lepsze i gorsze, lubia je jak kazde dziecko i tyle
                        chipsow u nas nie ma, dzieciom bym nie dala i to moje zdanie, jedna z najsyfniejszych rzeczy do jedzenia - to ze dorosli maja juz nawyki zywieniowe spaprane, to nie znaczy, ze dzieciom trzeba to robic - rownie dobrze mozna by dawac papieroska, wodeczki i mala kreseczke - profilaktycznie, zeby sie potem nie rzucaly u kolegow big_grin w koncu w rozsadnych ilosciach to nie zaszkodzi big_grin

                        to co beda jadly, jak same beda rzadzic swoja kuchnia, to ich sprawa
                        poki ja gotuje i kupuje, ja decyduje, co jedza i jest to moj wklad w ich zdrowie i co wazniejsze, nawyki zywieniowe i kulture jedzenia
                        a zdrowy rozsadek smile cos, kazdy go pojmuje po swojemu, ja uwazam, ze moje podejscie jest zdroworozsadkowe
                        • stypkaa Nic dodać, nic ująć. 11.08.11, 09:51
                          Normalnie z ust mi to wyjęłaś smile

                      • marcelina4 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 13:51
                        najma ma rację
                        podam przykład troszkę z innej beczki, otóż synek znajomych jest wychowany w ten sposób, że nie ma dostępu do popularnych zabawek, ma tylko drewniane klocki, kolejki,samochodziki, jakieś pluszaki, kredki
                        nie bywa w sklepach, obce domy odwiedza rzadko, bo jego mam bardzo boi się chorób, nie chodzi do przedszkola, bo jeszcze za młody
                        zdarzyło się tak, że byli u nas z wizytą, moja córka wyciągnęła wszystkie swoje sprzęty do zabawy, chłopczyk był w takim szoku i amoku, że aż piszczał na widok jakiś grających pudel, typu domek edukacyjny, ściskał klocki lego w łapkach, szalał i bawił się tym całym plastikiem wspaniale, aż było miło patrzeć jaką ma radochę, na dodatek koniecznie chciał zabrać lalkę barbie, bo mu się szalenie podobała
                        i powiedzcie teraz, co jest dobrego w tym ograniczeniu dziecku dostępu do zwykłych zabawek? jak mu się krzywda stała, że się barbie pobawił? nie rozumiem zupełnie co rodzice chcą tym osiągnąć?
                        • chudonoga Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 14:00
                          i powiedzcie teraz, co jest dobrego w tym ograniczeniu dziecku dostępu do zwykł
                          > ych zabawek? jak mu się krzywda stała, że się barbie pobawił? nie rozumiem zupe
                          > łnie co rodzice chcą tym osiągnąć?

                          Marcelina, mnie też zadziwia jak niektórzy rodzice kurczowo trzymają się swojej wizji. Jak w historii z parówką. Rozumiem, że rodzic chce dla dziecka dobrze, ale czasem przeradza się to w lekką obsesję.
                        • donkaczka Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 14:18
                          a co ma twoja opowiesc wspolnego ze zdrowym zywieniem?
                          oprocz tego, ze to opowiesc o kolejnym rabnietym rodzicu z przedziwna wizja swiata??

                          ja tez wole zabawki drewniane od plastikowych - nie psuja sie tak, latwiej znosza dlugie lata zabawy, latwiej je naprawic czy odswiezyc
                          co nie znaczy, ze moje dzieci nie maja lalke barbie, sluzacych im glownie do takich zabaw:
                          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/be/qi/0oxz/iLXtLmBQZBS65PbfuX.jpg

                          oraz klockow lego, ktorych drewnianych nie ma smile

                          walnietych ludzi nie trzeba szczegolnie ciezko szukac, maja rozne odchyly, ale malo cech wspolnych, wiec nie ma ich co rownac wszystkich z autorka postu, ktora woli, zeby jej dziecko nie zywilo sie parowkami i danonkami (symbolicznymi, bo pare osob zbyt doslownie to traktuje)
                          • marcelina4 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 14:38
                            a to ma wspólnego, że rodzice ( ci rąbnięci i ci mniej rąbnięci ) narzucają swoje wizje świata dzieciom bez względu na to czy maja one jakiś sens, czy nie i czy w ogóle miałyby jakieś pozytywne skutki dla dziecka, zgodnie z zasadą " ja karmię, ja ubieram, ja wychowuję i tylko ja mam rację"
                            nawet jeżeli wynika to z głębokiej wiary w słuszność swoich poglądów, to wypadałoby nie traktować dziecka jak bezmózgiej istoty i pokazać mu, że istnieją różne alternatywy dla sposobu życia, który rodzice prowadzą, owszem zachęcać, pokazywać różnice, ale nie zmuszać i nie wmawiać dziecku, że słodycze, parówki, czy plastikowy fisher price to największe zło tego świata
                            dzieci w przyszłości i tak dokonają własnych wyborów, niekoniecznie zgodnych z tymi, które narzucają im rodzice, a często wręcz odwrotnych z zupełnie irracjonalnych pobudek typu: na złość mamusi zrobię zupełnie inaczej

                            aha, ta opowieść to tak a propos Twej niewiary, że dzieci którym ogranicza się dostęp do pewnych rzeczy absolutnie nie mogą histerycznie i obsesyjnie nie zareagują na kontakt z tymi rzeczami
                            • futro.1 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 11.08.11, 21:58
                              dzieci którym ogranicza się
                              > dostęp do pewnych rzeczy absolutnie nie mogą histerycznie i obsesyjnie nie zare
                              > agują na kontakt z tymi rzeczami

                              1. zanim coś wyślesz przeczytaj i wprowadź korektę bo ciężko się potem czyta
                              2. nie masz racji; mój syn z zabawek ma zaledwie sorter, klocki (zwykłe, plastikowe, niefirmowe), około 5 samochodów - małych i jedną niby-kolejkę. mimo to, gdy jesteśmy u znajomych nie rzuca się w amoku na zabawki tam będące. ba! gdy czekaliśmy na wizytę u p. doktora mój syn nie interesował się zabawkami tam rozstawionymi, bardziej go ciekawi co jest za tymi zamkniętymi drzwiami.
                              już objaśniam o co mi się rozchodzi - otóż, wszystko jest kwestią wychowania i zainteresowań dziecka. dziecko dobrze wychowane nie rzuca się na oślep, bo coś zobaczyło i tego właśnie chce.

                              do tematu głównego: mój młody jest alergikiem i na dodatek ma dość wybredny gust - dzięki takim postom wiem, że będę musiała przygotowywać posiłki do przedszkola, bo inaczej zejdzie mi z głodu; parówek nie lubi, płatków i mleka nie może, jeśli mu zaserwują na obiad grochową to nie tknie jej, wędlin nie jada bo nie lubi... długo tak mogę wyliczać. swoją drogą to bardzo niesprawiedliwe, że w przedszkolu nie biorą pod uwagę, że dziecko może mieć alergię i/lub nietolerancję pokarmową.
                • chudonoga Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 13:52
                  Donkaczka, przepraszam jeśli podważam Twoją wiarę w inteligencję gatunku ludzkiego, ale historia jest prawdziwa.
                  Rozumiem, że na podstawie własnych doświadczeń nie wierzysz, że dzieciom ogólnie karmionym zdrowo smakują rzeczy, które szczególnie zdrowe nie są. Zapraszam zatem na przedstawienie pt. "Syn Chudonogiej i frytki". W domu frytek nie jemy, ale ziemniaki pieczone owszem. Mały spróbował frytek u naszych znajomych i dosłownie na ich punkcie oszalał.

                  • donkaczka Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 14:13
                    nie to nie jest tak, ze dzieci robia co sobie wymarzymy smile
                    ale tez nie jest tak, ze zdrowe odzywianie prowadzi do patologicznej namietnosci do niezdrowych produktow

                    frytki kochaja wszystkie dzieci, u nas frytki jemy, bo to nie jest jakies niezdrowe jedzenie - pokrojone w paski ziemniaki upieczone w piekarniku sa niezgodne z MOJA linia DIETY, bo to duporost okrutny, ale nie w tym nic przetworzonego i niezdrowego dla dzieci smile
                    ludzie czesto myla jedzenie ZDROWE z DIETEYCZNYM
                    widzialam tu rozne dziwne teorie o niepodawaniu dzieciom miesa i ziemniakow lacznie, bo to niezdrowe (montignac tak zakazuje, jak sie ktos odchudzic musi) widze maniakalne ograniczanie slodkosci (a chodzi raczej o wywalanie cukru ukrytego i zbednego, dzieci naprawde z checia zjedza nieslodzone jogurty i wypija wode zamiast soku, co nie znaczy, ze desery powinny byc zabroonione)
                    ludzie sa glupi, co do tego nie mam watpliwosci, widac nie tylko na forach, w zyciu tez
                    ale zazwyczaj chca dobrze, wiec zamiast kogos wysmiewac, ze wylewa dziecko z kapiela, bo jego checi i dzialania w dwoch odmiennych kierunkach, dobrze jest wyjasnic pewne kwestie

                    osobiscie wole rodzicow bladzacych, ale szukajacyh, niz tych, ktorzy z zalozenia klada lache, bo "zdrowy rozsadek" "wszystko jest dla ludzi" itd
                    • chudonoga Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 14:44
                      Miałam na myśli klasyczne frytki, takie z z zamrażarki w markecie. W domu nie jemy (ziemniaki w ćwiartkach owszem), a Młodemu baaardzo smakują.

                      Jasne, że ograniczanie czegoś przez rodziców nie prowadzi wprost do maniakalnego nadużywania przez dziecko. Np. my nie mamy TV, Młody u rodziny, znajomych traktuje go z absolutną obojętnością.

                      Osobiście jestem wyznawcą zdrowego rozsądku, wychodzę z założenia, że muszę przygotować dziecko do życia w społeczeństwie. A tam ludzie jedzą parówki wink

                      a tak w ogóle to się zamykam, bo strasznie odbiegam od tematu
                    • najma78 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 14:53
                      donkaczka napisała:

                      > nie to nie jest tak, ze dzieci robia co sobie wymarzymy smile
                      > ale tez nie jest tak, ze zdrowe odzywianie prowadzi do patologicznej namietnosc
                      > i do niezdrowych produktow

                      A ktos napisal, ze tak jest? Ty okreslilas jako urban legend to, ze dziecko majace calkowity zakaz jedzenia parowek rzucilo sie na nie w przedszkolu, a ja stwierdzilam ze to mogla byc prawda, tak jest z wieloma rzeczami, chocby i zabawkami, dlugotrwale zkazy zwlaszcza niemajace logicznego wyjasnienia prowadza do szlenczego pozadania. Zdrowe odzywianie nie prowadzi do jak to okreslilas do patologicznej namietnosci do niezdrowych produktow ale moze prowadzic do patologii zywieniowych, zdaje sie memphis wspominala o dzieciach zywionych kasza jaglana (nie zebym miala cos przeciwko tej kaszy) i gotowanym kurczakiem, ktore byly niedozywione, niemowiac juz o psychicznym apsekcie takiej diety.
                      >
                      > osobiscie wole rodzicow bladzacych, ale szukajacyh, niz tych, ktorzy z zalozeni
                      > a klada lache, bo "zdrowy rozsadek" "wszystko jest dla ludzi" itd

                      Osobiscie wole rodzicow nie popadajacych w skrajnosci, a za takie uwazam mamtki karmiace piersia na dietach eliminacycjnych, ktore pozniej stosuja na wlasnych dzieciach. Jak wiele jest watkow z pytaniami czy moj 2-latek moze zjesc nalesnika z malkeu krowim, albo jak zrobic na modyfikowanym, albo czy 2-latek moze smazone itp. a jaki z tego wniosek? No mi sie nasuwaja dwa, kompletny bvrak wiedzy i zrodel na temat zbilansowanej diety, a drugi to mylne przeslanie dla dzieci, bo skoro doorosly moze jedac smazone i pizze (dziecko tylko brzegi) bo to niezdrowe tzn. ze jako dorosly bedzie mogl zywic sie niezdrowym jedzeniem. Dlatego wlasnie zdrowy rosadek jest kluczem do normalnosci.Czy, innym jest karmienie dzieci i siebie hamburgerami, frytkami, chipsami i pizza zakupionymi w marketach codziennie a czym innym zaserwowanie tego raz na jakis czas.
                      Lizak czy cukierek u lekarza to fatalny przyklad nagradzania slodyczamiwink naklejka nie wystarczy?
                      • chudonoga Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 15:05
                        zdaje sie memphis wspominala o dzieciach zywionych kasza jaglana
                        > (nie zebym miala cos przeciwko tej kaszy) i gotowanym kurczakiem, ktore byly n
                        > iedozywione, niemowiac juz o psychicznym apsekcie takiej diety.

                        ooo właśnie. Mądrze piszesz Najma. Ktoś pisał tez pisał o otoreksji. Zauważam to u niektórych znajomych i mam na forum. Chcą tak dobrze, że przeginają. Nie bardzo sobie wyobrażam dzieciaki ich wśród rówieśników, na urodzinach, wyjazdach, obozach etc.
                        • donkaczka Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 16:21
                          skasowalo mi dlugiego posta i juz mi sie nie chce odtwarzac

                          powiedzcie mi po prostu, dokad zmierzacie waszymi przykladami i argumentami ?
                          ze lepiej sie nie interesowac za bardzo zdrowym zywieniem? ze lepiej juz dawac byleco niz ryzykowac, ze sie przegnie w druga strone?
                          bo ja po prostu nie rozumiem tego typu argumentacji zamiast konkretow odpowiadajacych autorce


                          jak juz pisalam - rabnietych ludzi na swiecie nie brak, na zadnym polu, sa i tacy, co przesadzaja z rehabilitacja i leczeniem dzieci, czy to znaczy, ze ja dopatrujac sie deficytu u mojej corki zmierzam w ich strone? sa tacy, co przesadzaja z nadopiekunczoscia i robia z dzieci kaleki - czy to znaczy, ze rodzic majacy pierwsze wyczekiwane dziecko i majacy jakis lek irracjonalny przed rowerkiem do razu kwalifikuje sie do straszenia?

                          ja mam wrazenie, ze za tym stoi nie chec pomocy komus, skierowania go we wlasciwym kierunku, tylko poszydzenia sobie i poprawienia samooceny, ze ja taka rozsadna, wyluzowana i madra, nie dalam sie tym eko-swirom itp
                          i jest obserwacja tego i podobnych forow przez kilka lat, nie po tym jednym watku, wiekszosc tematow rozwija sie w takim kierunku
                          • najma78 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 17:42
                            donkaczka napisała:

                            > skasowalo mi dlugiego posta i juz mi sie nie chce odtwarzac
                            >
                            > powiedzcie mi po prostu, dokad zmierzacie waszymi przykladami i argumentami ?
                            > ze lepiej sie nie interesowac za bardzo zdrowym zywieniem? ze lepiej juz dawac
                            > byleco niz ryzykowac, ze sie przegnie w druga strone?

                            A skad wyciagasz takie wnioski?

                            > bo ja po prostu nie rozumiem tego typu argumentacji zamiast konkretow odpowiada
                            > jacych autorce

                            Ale jakich konkretow? Jesli w tym przedszkolu, ktore wybrala menu jej nie odpowiada to moze z przedszkola zrezygnowac. Byc moze zasugeruje wlasne a przedszkole taka opcje zaakceptuje i bedzie po problemie. Ja moge tylko napisac, ze nie rozumiem dylematu parowek, pasztetu i tego oslawionego danonka jesli jest to podawane raz na jakis czas, co innego gdyby tylko to serwowano codziennie, ale watpie aby tak bylo. Zreszta czy te produkty sa trujace? Mozna domagac sie zywienia dzieci w przedszkolu jedzeniem ekologicznym i wlasnej roboty, trzeba jednak miec jeszcze pewnosc, ze to rzeczywiscie bedzie w 100% ekowink


                            > ja mam wrazenie, ze za tym stoi nie chec pomocy komus, skierowania go we wlasci
                            > wym kierunku, tylko poszydzenia sobie i poprawienia samooceny, ze ja taka rozsa
                            > dna, wyluzowana i madra, nie dalam sie tym eko-swirom itp

                            Tzn. co chcesz ja namowic do bojkotu przedszkolnego menu czy dopingowac ''tak trzymaj, chron dziecko przed pasztetem''?
                            Ja nie musze poprawiac sobie samooceny, nie mam z tym problemu, nie szydze tez z autorki, wyrazam tylko swoja opinie w watku, ktory zalozyla, tak jak ty, wiec w czym problem?
                            Co do eko-swirowania, to ja akurat wiele produktow kupuje organic, mam nawet jajka od wlasnych kur hodowanych ekologiczniewink Ale faktycznie nie dalam sie zwariowac i moje dzieci jadaja tez chipsy jednak niecodziennie tu klania sie doza zdrowego rozsadku, ktory tak cie denerwuje.

                            • donkaczka Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 18:29
                              > jka od wlasnych kur hodowanych ekologiczniewink Ale faktycznie nie dalam sie zwar
                              > iowac i moje dzieci jadaja tez chipsy jednak niecodziennie tu klania sie doza z
                              > drowego rozsadku, ktory tak cie denerwuje.

                              hm, zawsze mnie zdumiewa dorabianie do pisanego tekstu emocji, ktore naprawde trudno z niego wyczytac
                              ja jedynie argumentuje, ze ten zdrowy rozsadek na ktory sie tak chetnie powolujesz jest rzecza wzgledna i kazdy interpretuje go jak chce, wiec namawianie do kierowania sie nim bez konkretow jest zupelnie bez sensu
                              dla mnie dawanie, nawet okazjonalne, chipsow dzieciom w granicach rozsadku sie nie miesci, bo to uzywka smakowa jedynie, jak papierosek do porannej kawy, piwko do grilla i pierunsko mocne espresso do deseru - mile i bezuzyteczne zywieniowo - jakos nie widze, zeby ktos to dzieciom dawal
                              i ktora z nas kieruje sie zdrowym rozsadkiem? bo mam wrazenie, ze kazda, tylko swoim wlasnym..
    • ariadna1010 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 00:17
      W przedszkolu mojej córki jadłospis jest ok, ale martwią mnie inne rzeczy. Dzieci "nie są zmuszane, za to są namawiane do jedzenia". Dzieci, które "ładnie zjadły", dostają np. naklejkę albo cukierka w nagrodę. Dowiedziałam się o takim zdarzeniu w grupie córki, że dziewczynka, która nie chciała jeść zupy, musiała jeść drugie danie łyżką, podczas gdy pozostali jedli widelcami. Moim zdaniem to prawdziwy terror żywieniowy. Dziecko ma prawo nie jeść tego, czego nie lubi i zjadać porcje dostosowane do swoich potrzeb. Uważam, że nauczycielki nie powinny w ogóle się w to wtrącać, wielu rodziców również wywiera niepotrzebną presję na swych maluchach.
      • paliwodaj Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 02:05
        proponuje nie posylac dziecka do przedszkola, trzymac w masce p.gazowej, nie wypuszczac poza dom!!!
        Szkoda tylko ze do szkoly bedzie musialo pojsc , no bo takie jest polskie prawo.
        Oczywistym jest to ze nikt nie karmi dziecka odpadkami, truciznami, ale nie dajmy sie zwariowac i oszalec bo dziecko zje w przedszkolu to co jedza inne dzieci.
        Nawet jezeli to sa teoretycznie zdrowe zupki i obiadki w jakis sposob zamierzacie sprawdzic zrodlo ich pochodzenia i zawartosc ewentualnych szkodliwych substancji? Bedziecie prosic o probki jedzenia codziennie?
        Troche normalnosci w zyciu by sie przydalo
        Lipcowa popieram ( z wyjatkiem sikania nawykowego)
        • zaba-ryba Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 03:07
          popieram lipcową...
          i w sumie nie mam nic do dodania
    • anettchen2306 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 07:51
      Nie niepokoi. Od 2 lat corka chodzi do przedszkola (ma obecnie prawie 4 lata). Przedszkole czynne do godz. 14-15.
      Sniadania zabieraja dzieci zawsze ze soba z domu. Obiadow w naszym przedszkolu nie ma, raz na tydzien dzieci gotuja "same" (proste jednogarnkowe dania, zapiekanki, zupy, desery). I wszystkie zyja. Frekwencja wynosi ponad 97% przez caly rok wink
      Podstawowe posilki dzieci spozywaja nadal w domu, no chyba, ze dziecko przebywa w placowce opiekunczej przez conajmniej 10 godzin dziennie. W przedszkolu corki nie ma absolutnie zadnych slodyczy, do picia woda kranowka (!), nieslodzone herbaty ziolowe lub owocowe, mleko (na zimno!). Jedyna dozwolona slodkoscia, jaka dzieci moga przyniesc z domu sa domowe wypieki. Nie ma co prawda jakiegos absolutnego zakazu ale 2-3 razy do roku zarzad przedszkola prosi rodzicow, by dzieci przynosila "zdrowe i zbilansowane" posilki. I o dziwo dziala!
      masz cos przeciwko wszystkim platkom sniadaniowym, czy tylko jakis konkretny "gatunek" jest "syfiasty", nie generalizuj. Ogolnie platki, müesli naleza do jednych z najbardziej wartosciowych posilkow sniadaniowych (sa dobre platki, z wielu roznorodnych zboz, pelnoziarniste, eko ...). Jak nie chcesz, by corka je jadala - dawaj jej w pojemiku sowje "domowe" platki - jakis problem wiszisz? U nas kazde dziecko przynosi "swoj" zestaw platkow, panie zalewaja im tylko te platki mlekiem, niektore dzieci przynosza z domu do tych platkow kefir lub jogurt.
      Zapomnialas napisac, ze ten "syfiasty" akrylamid obecny jest niemalze we wszystkim co jest pieczone, smazone, prazone a jest wytwarzane ze zboz (tak, chrupiaca skorka chlebka, nawet tego eko i pelnoziarnistego tez zawiera akrylamid) badz skrobi. Ze wzgledow technicznych, przygotowanie posilkow bez obrobki cieplnej jest niemalze niewykonalne. No chyba, ze zrezygnuje sie z wszelakiego pieczenia (nawet ciast i chleba!), duszenia, smazenia i przejdzie wylacznie na gotowanie. swoja droga najwiecej akrylamidu znaleziono swojego czasu nie w platkach, frytkach czy chipsach ale w ekologicznych ciasteczkach migdalowych ...
      Jak pisac, to juz cala okrotna prawde wink
      Jezeli dziecko na codzien odzywia sie w miare zdrowo, urozmaicenie, to zadna parowka, serek topiony (co w nim takiego znowu jest) czy nawet najpaskudniejsze platki nie wplyna znaczaco na stan zdrowia. Parowek, w nawet najpaskudniejszej przedszkolnej kuchni, nie serwuje sie codziennie ...
      A pojecie, ze cos jest "zdrowe", dawno przestalo juz funkcjonowac. Ciemne pieczywo niekoniecznie jest zdrowe dla 2-3 letnich dzieci - wiem z wlasnego doswiadczenia z corka sad
      • marcelina4 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 08:13
        anettchen2306 popieram, nic dodać, nic ująć, samo życie smile
      • donkaczka Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 13:15
        anettchen, w jakims stopniu masz racje, tylko wez pod uwage, ze to dziecko bedzie sie odzywialo teraz w przedszkolu, jedynie kolacje zostaja do jedzenia w domu
        co skresla Twoja teze:
        > Jezeli dziecko na codzien odzywia sie w miare zdrowo, urozmaicenie, to zadna pa
        > rowka, serek topiony (co w nim takiego znowu jest) czy nawet najpaskudniejsze p
        > latki nie wplyna znaczaco na stan zdrowia. Parowek, w nawet najpaskudniejszej p
        > rzedszkolnej kuchni, nie serwuje sie codziennie ...

        bo teraz bedzie sie odzywialo w miare NIE zdrowo (zakladajac, ze w przedszkolu faktycznie nie jest za ciekawie)
        niemieckie i polskie przedszkola baardzo sie roznia, choc w moim z obiadami za ciekawie nie jest, wiec jest to jeden z powodow, dla ktorych moje dzieci zabieram na obiad do domu

        a co do tego:
        "> A pojecie, ze cos jest "zdrowe", dawno przestalo juz funkcjonowac. Ciemne piecz
        > ywo niekoniecznie jest zdrowe dla 2-3 letnich dzieci - wiem z wlasnego doswiadc
        > zenia z corka sad"
        zupelnie sie nie zgadzam, ty zrobilas najwyrazniej blad w diecie, to nie oznacza, ze zdrowe (czyli minimalnie przetworzone, nie zanieczyszczone antybiotykami i chemia) jedzenie zmiotlo z powierzchni ziemi...


        moje przed
        • anettchen2306 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 11.08.11, 07:32
          Zapytaj dietetyka dzieciecego (bo to spora roznica), jak organizm dziecka moze zareagowac na zbyt duza porcje blonnika - moja corka tak wlasnie reaguje. Produkty razowe goscily na naszym stole od zawsze, dziecko mialo czys, by sie do nich przywyczaic. Nie kupuje "badziewia", wiekszosc wypiekow razowych robie sama. I co z tego, skoro moje dziecko nie toleruje tak poteznej bomby blonnikowej? I nie bede jej podawala tego "zdrowego" pelnoziarnistego chlebka, gdyz moje dziecko okupi jego kromke poteznymi kolkami, cuchnacymi gazami i wszystko co "wartosciowe" w tym chlebku "przeleci" przez nia, nie zatrzymujac sie na dluzej w przewodzie pokarmowym, by te "zdrowe" skladniki moglybyc przez organizm wchloniete. Nie popelnilam zadnego bledu w diecie. Podobne obserwacje z produktami razowymi poczynily rowniez inne osoby. Razowe pieczywo nie jest produktem lekkostawnym. To, co zdrowe dla osoby doroslej, niekoniecznie musi byc zdrowe dla malego dziecka - opinia pediatrow, nie moja wlasna wink
          Zauwaz, ze autorka watku jest ogolnie niezadowolona ze sniadan, pisze, ze obiady bywaja jakoby lepszej jakosci. Wiec przypuszczam, ze jedynym "niezdrowym" posilkiem, jakie dziecko spozyje w ciagu dnia bedzie wlasnie to sniadanie. O ile codziennie bedzie oslawiony pasztet. W wiekszosci polskich przedszkoli jest tez opcja bez jakichkolwiek posilkow, dziecko przynosi sniadaniez domu, wiec problemu tez nie znajduje.
          Fajnie, ze zabierasz dzieci z przedszkola do domu - masz taka mozliwosc. Wiekszosc pracujacych do 15-16 godz. mam jej nie ma. A w porownaniu z polskim przedszkolnym menu, niemieckie jest dopiero paskudztwem ...
          Z reguly uwazam na to, co jemy, nie jemy zadnych "smieci" ani "chemii" czy "antybiotykow". Jemy zupelnie normalnie: wyrzywa, kasze, makarony, owoce, ryby, wedliny (kupione czy tez wlasnej produkcji). Pozwalamy sobie na bulke z nutella, wiedenska parowke czy cielecy pasztet. Nasze zdrowie i BMI sa w porzadku, nie widze powodow do paniki.
          • donkaczka Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 12.08.11, 11:47
            ale ja WIEM, ze dzieci nie powinny jesc duzo razowego chleba, zytni owszem, czy pszenno-zytni, ale nadmiar "wymiataczy" nie jest korzystny
            dlatego napisalam, ze popelnilas blad w diecie, bo dalas dziecku za duzo czegos, czego jesc nie az tyle powinno i nie ma powodu od razu stwierdzac, ze zdrowego jedzenie juz nie ma.. bo to absurd
            zdrowy produkt to jedno
            zdrowa dieta to drugie
            gdyby dorosly jadl sama eko marchewke, tez jadlby zdrowe jedzenie, ale popelnialby blad w diecie, jak ty z nadmiarem blonnika dla dziecka
    • magdalas Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 08:28
      polecam prywatne eko-przedszkola. Stawka żywieniowa min 20,00 i menu masz takie jakie Ci się marzy. A w zwykłych przedszkolach, nawet tych dobrych czy niepublicznych pewnych rzeczy się nie przeskoczy, jak tak żywisz swoje dziecko to wiesz ile to kosztuje
    • ewcia1980 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 09:01
      W naszym przedszkolu jest tak, że śniadania dzieci przynoszą z domu.
      Wszystkie.
      I mi to pasuje.
      W poprzednim przedszkolu śniadania były szykowane tam i faktycznie .... nie były rewelacyjne.
      Moja córka zazwyczaj jadła tylko chleb z masłem bo pasztetu/dżemu/nuteli (to było najczęściej) nie je wcale bo nie lubi.

      Co do twoich obaw - myślę, że to nie jest tak ogromny problem.
      No bo ileż to dziecko zje w tym przedszkolu???
      Możesz np przed wyjściem do przedszkola dać śniadanie w domu - wtedy w przedszkolu zje mniej.
      Możesz poszukać przedszkola z jedzeniem bardziej ekologicznym.
      Jeśli dziecko spędza mało godzin w przedszkolu to możesz zrezygnować z posiłków (u nas jest taka opcja)
      Szykowania śniadania dla córki do przedszkola (w sytuacji gdy inne dzieci nie przynoszą swoich) - nie polecam.

      co do obiadów i podwieczorków - moje dziecko je przedszkolne.
      no cóż .... wyszłam z założenia, że trucizny im nie dają.
      a zdrowszymi rzeczami podkarmiam ja na kolacje i w weekendy.

      ps. a wiesz, że jak pójdzie do przedszkola to mogą sie pojawić i inne problemy.
      moje dziecko kiedyś poprosiło żeby jej kupić hamburgera w McDonaldsie bo koleżanki w przedszkolu mówiły, że sa dobre.
      dziecko może być zapraszane na urodziny do kolegów/koleżanek a tam ... raczej samo słodycze.
      • mariela1987 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 09:34
        robisz cyrki.... jak sobie to wyobrażasz, że wszystkie dzieci będą jadły to samo a nauczycielka( ?)/ kucharka będą osobno przygotowywać posiłek dla twojego dziecka ? rozumiem jakbys miała chore dziecko to reszcie nauczycielka powie: ,, Kasia/Basia/ Zosia.Tomek jest chory i dlatego musi mieć specjalne jedzenie" a tak to co powie ? Przecież reszta będzie chciała jesć to samo co twoje dziecko ( takie jest myslenie dzieci).
        Zostaw dziecko w domu skoro masz robić takie cyrki w przedszkolu. Takie rpzedszkole wybrałaś więc ja nie rozumiem.. przecież menu było znane wcześniej...
    • memphis90 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 09:29
      A tak na marginesie muszę powiedziec, że ostatnio w szpitalu częściej niż dzieci z otyłością trafiają się takie z niedożywieniem, na super zdrowej diecie. Zdarzyło się nawet dziecko żywione wyłącznie makaronem razowym, kasza jaglaną, olejem i owocami w niewielkiej ilości, bo cała reszta to syf i zło. Tyle tylko, że "on nic nie chce jeść!". Nagle dostają szpitalny obiad- tę ohydną zupę zabielaną śmietaną, normalne ziemniaki, surówkę, mielone mięso, kisiel albo nawet słodki jogurt czy galaretkę na podwieczorek, kanapkę- i abrakadabra, zaczynają wciągać jak szalone! Więc ja nie histeryzuję na menu przedszkolne. Zje co jej będzie pasowało, resztę zostawi.
      • najma78 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 10:30
        Bylam zadowolona z przedszkolnego menu, na sniadanie zazwyczaj byl chleb (rozne gatunki) z maslem (nie margaryna) oraz platki z mlekiem (rozne od tych najzdrowszyc bez cukru po te slodkie), obiady urozmaicone, slodyczy nie bylo jako takich ale jako czesc obiadu deser codziennie, do picia woda, mleko (zimne). Jako przekaski dzieci dostawaly warzywa i owoce. Ze szkolnego menu tez jestem zadowolona, corka bardzo lubi obiady szkolne, sniadan w szkole nie jada, bo nie ma potrzeby, syn (4l) we wrzesniu idzie do szkoly i tez bedzie jadal obiady. Dzieci jadaja to co lubia, choc oferuje im wszystkie potrawy, dzis na sniadanie zjadly mleko z platkami akurat tymi zdrowymi i cieple tosty z nutella. Parowki uwielbiaja w formie hod dogow, serek topiony tez od czasu do czasu zwlaszcza ze swiezym chlebem, frytki i inne ''trucizny'' tez jadaja. Dzieci sa pelne energii, zdrowe i odporne.
        • leneczkaz Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 11:11
          Dzieci j
          > adaja to co lubia, choc oferuje im wszystkie potrawy, dzis na sniadanie zjadly
          > mleko z platkami akurat tymi zdrowymi i cieple tosty z nutella. Parowki uwielbi
          > aja w formie hod dogow, serek topiony tez od czasu do czasu zwlaszcza ze swiezy
          > m chlebem, frytki i inne ''trucizny'' tez jadaja. Dzieci sa pelne energii, zdro
          > we i odporne.

          Ale za pięć lat będą grube i umrą wcześniej wink big_grin
          (żartuję, moje je tak samo..)
    • aniucha333 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 11:43
      Zawsze d
      > bałam o jadłospis Małej, a w menu przedszkoli niestety są parówki, pasztet, pła
      > tki z mlekiem[zawierają rakotwórczy akrylamid], serek topiony, słodkie serki ty
      > pu Danio. ogól

      Parowki moze sa nie pamietam, pasztet - nie wydaje mi sie, serek topiony - nie ma, platki z mlekiem - raczej platki owsiane i kaszka manna, Danio - niemozliwe maja za malo kasy. Mowie to z mojego doswiadczenia. Moje dziecko chodzi do panstwowego przedszkola i oni po prostu nie maja kasy na tego typu produkty zywieniowe, ktore sa po prostu drogie. Na sniadanie to jest kaszka manna, chleb z maslem i twrogiem lub dzemem, czasami szynka lub ser zolty. Obiad jest bardziej 'wypasiony' jakies mieso, pulpety miesne/rybne, ziemniaki i surowka. Do picia najczesciej kompot lub rozwodniona herbata.

      Jesli twoje pojdzie do panstwowego przedszkola to sie nie martw. Tam z braku kasy zywienie bedzie skromne a przez to zdrowe smile
    • aphoper1 Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 12:51
      Polecam akcję informacyjną i petycję: dziecisawazne.pl/zdrowy-przedszkolak/
      • maeve_binchy Re: Boję się o jedzenie w przedszkolu. 10.08.11, 15:00
        a ja sie dziwie, ze inni sie dziwia, ze ktos dba o zdrowe zywienie swoich dzieci
        moj synek dostal sie na szczescie do przedszkola dla alergikow, w ktorym kazde dziecko ma opracowana indywidualna diete.
        mlody nie je w ogole slodyczy - czesciowo z powodu alergii na mleko i przetwory, jajka, kakao, a czesciowo z powodu braku korzysci jedzenia takich pokarmow. smak slodki zna, bo je np. rodzynki i inne suszone owoce (slodsze w smaku niz np. paczek). je tylko jagniecine i krolika, sporadycznie wolowine, bo to sa jedyne miesa, na ktore nie jest uczulony. Jego alergia paradoksalnie ulatwia nam zdrowe odzywianie. Lubi ciemny chleb, wszystkie warzywa (np. sam domaga sie kapusty kiszonej, papryki), owoce (nie je tylko cytrusow - alergia), oliwki, awokado, zjada sobie ziola prosto z doniczki. Frytkami nazywa pieczone ziemniaki, bo takie "frytki" jada w domu. Lubi razowy makaron, brazowy ryz, kasze, sery owcze - ktore maja dosc specyficzny smak (bo te go nie uczulaja).
        I szczerze mowiac reakcja innych jest troche taka, jak w tym watku - zdziwienie, "biedne dziecko", brak zrozumienia. Ale to potem to inni opowiadaja, ze ich dzieci nie lubia warzyw, ze nic nie jedza oprocz bulki, slodyczy i parowek. ciekawe dlaczego...
        Mlody jada parowki od swieta - te > 80% miesa - chociaz to pewnie podobny syf jak inne. Ale dostaje to z powodu mojego lenistwa/desperacji/braku innych mozliwosci w danym momencie. I czym innym jest podanie syfu 1/na kilka miesiecy a czym innym jadanie tego codziennie.
        • maeve_binchy * sporadycznie wieprzowine oczywiscie 10.08.11, 15:02
          wolowina go uczula
          • najma78 Re: * sporadycznie wieprzowine oczywiscie 10.08.11, 15:12
            maeve_binchy, ale u ciebie specyficzna dieta jest wymuszona przez alergie, a to jest logiczne wytlumaczenie dla dziecka, dlaczego Jas moze to a ja nie...Szkoda tylko, ze dzieci z alergia musza byc umieszczane w specjalnych przedszkolach dla alergikow (jak to brzmi), ja mieszkam za granica i kazde zwykle przedszkole czy szkola uwzglednia tego rodzaju potrzeby.
            • maeve_binchy Re: * sporadycznie wieprzowine oczywiscie 10.08.11, 15:29
              wiem, ze wymuszone alergia, ale nawet gdyby tej alergii nie mial, to nie sadze, zebym zmienila sposob zywienia. oczywiscie doszlyby jogurty czy serki naturalne, zolte sery, drob, ryby, jajka kurze, ale nadal nie sadze, zebym w desperacji kupila slodka bulke w sklepie i napoj pomaranczowy - zamiast wody i buly z ziarnami/owoca, jak mamy daleko do domu a mlody jeczy, ze glodny. Nie wiem tez, czy 2. dziecie bedzie alergikiem, ale zywic bede podobnie (tzn. bez smieciowego jedzenia).

              Ale masz racje, ze to paranoja, zeby alergicy musieli miec specjalne przedszkola. Owszem, wiem, ze i w "ogolnych" przyjmowane sa dzieci z dietami, ale jednak latwiej dla mlodego bedzie, jezeli kazde dziecko bedzie mialo swoj zestaw (mniej wiecej) niz bycie jedynym w grupie, ktory czegos tam nie moze. Faktycznie tez - synek czesto mowi, ze nie moze czegos jesc, bo ma alergie. A czesem, jesli czegos nie chce, to tez uzywa tej wymowkismile
              • najma78 Re: * sporadycznie wieprzowine oczywiscie 10.08.11, 15:40
                maeve_binchy napisała:

                >ale nadal nie sadze, zebym w desperacji kupila slodka bulke w sklepie i napoj pomaranczowy - zamiast wody i buly z ziarnami/owoca, jak mamy daleko do domu a mlody jeczy, ze glodny. Nie wiem tez, czy 2. dziecie bedzie alergikiem, ale zywic bede podobnie (tzn. bez smieciowego jedzenia).

                No a ja wychodze z innego zalozenia, uwazam, ze czasem moze to byc owoc albo bulka z ziarnami a czasem croissant z nadzieniem czekoladowym czy migdalowym a do picia napoj mleczny o smaku truskawkowym albo sok typu smoothie, dla urozmaicenia, oczywiscie przy zalozeniu ze nie ma alergii.

                • donkaczka Re: * sporadycznie wieprzowine oczywiscie 10.08.11, 16:10
                  > No a ja wychodze z innego zalozenia, uwazam, ze czasem moze to byc owoc albo bu
                  > lka z ziarnami a czasem croissant z nadzieniem czekoladowym czy migdalowym a do
                  > picia napoj mleczny o smaku truskawkowym albo sok typu smoothie, dla urozmaice
                  > nia, oczywiscie przy zalozeniu ze nie ma alergii.

                  a widzisz, ja uwazam jak maeve, mimo ze dzieci niealergiczne, pily pija i beda pic wode, slodkie buleczki kupuje baaardzo rzadko, jesli jestesmy na miescie w porze podwieczorku lub mialy obiecane z jakiegos powodu
                  po prostu kazdy rodzic stawia granice tam gdzie uwaza za sluszne i dla kazdego jest to granica zdrowego rozsadku miedzy zdrowym a niezdrowym jedzeniem

                  dlatego ja uwazam owe hasla "grunt to zdrowy rozsadek" za bardzo mylace, bo kazdy interpretuje je jak chce
                  • najma78 Re: * sporadycznie wieprzowine oczywiscie 10.08.11, 17:30
                    donkaczka napisała:

                    > dlatego ja uwazam owe hasla "grunt to zdrowy rozsadek" za bardzo mylace, bo kaz
                    > dy interpretuje je jak chce

                    Nie wiem jaka ty znasz definicje zdrowego rozsadku i co ci w tym hasle przeszkadza, ale sama jak na razie miotasz sie miedzu ''pily, pija i beda pic wode'' a '' czasami kupie slodka buleczke''. Moze odpusc sobie ta dyskusje bo juz sie chyba gubisz i mam wrazenie, ze sama nie wiesz o co ci chodzi ani co chcesz udowodnic.
                    • donkaczka Re: * sporadycznie wieprzowine oczywiscie 10.08.11, 18:34
                      gdzie sie gubie? i co wy takie nerwowe jestescie? zbiorowy pms?
                      przedziwne jest, ze jak sie nie wie co napisac, to sie robi z rozmowcy glupka

                      nie kupuje sokow, nigdy, ale czasem kupuje slodka buleczke - to jest moja granica rozsadku
                      dla ciebie chyba istnieje albo rozsadek w twoim wydaniu, albo oszolomstwo calkowite - znaczy jak ktos daje tylko wode, nie moze kupowac drozdzowego rogalika tak?

                      moze dotrze do Ciebie w koncu to, co usiluje Ci ktorys raz wyjasnic - nie ma czegos takiego, jak zdrowy rozsadek
                      bo to kryterium subiektywne i dla kazdego znaczy co innego, w zaleznosci jaka ma wrazliwosc w danym temacie
                      meliske wypij, albo zredukuj ilosc cukru w diecie big_grin nie bedziesz taka rozdrazniona
Inne wątki na temat:
Pełna wersja