Napady złości 18 m-cy

16.08.11, 13:27
Synek ma 18 miesięcy. Od kilku tygodni miewa częste napady złości. Jak tylko coś dzieje się nie po jego myśli wpada w złośc, krzyczy, płacze(!!!), rzuca czym popadnie i bije mnie po twarzy. Doradźcie proszę jak na to reagowac. Tłumaczę...nic, krzyczę...nic. Kara-jaka? Nie mam już na to siły, też tak miałyście ze swoimi dziecmi? Wiem, że nie wszystkie dzieci to aniołki, ale żeby aż tak...sad Proszę rady.
    • joshima Re: Napady złości 18 m-cy 16.08.11, 18:49
      gaga555 napisała:

      > Synek ma 18 miesięcy. Od kilku tygodni miewa częste napady złości. Jak tylko co
      > ś dzieje się nie po jego myśli wpada w złośc, krzyczy, płacze(!!!), rzuca czym
      > popadnie i bije mnie po twarzy. Doradźcie proszę jak na to reagowac. Tłumaczę..
      > .nic, krzyczę...nic. Kara-jaka?
      Krzykiem chcesz krzyku oduczyć? Karać chcesz, za normalny etap rozwoju dziecka? Jak krzyczy i płacze to może da się uspokoić wzięciem na ręce? Jak nie to trudno. Jak rzuca i może komuś krzywdę zrobić to spróbuj go nauczyć czegoś innego. Tupania, walenia ręką w poduszkę w podłogę. Jak Cię bije to przecież wystarczy za rękę złapać i przytrzymać. Jak się uspokoi (nie wcześniej) tłumaczyć, że Cię bolało i że tak nie wolno.

      > Nie mam już na to siły
      To je znajdź, bo to może przez kilka miesięcy może potrwać.

      > też tak miałyście ze swoimi dziecmi?
      Dokładnie tak.

      > Wiem, że nie wszystkie dzieci to aniołki, ale żeby aż tak...sad Proszę rady.
      Wyprowadzę Cię z błędu. Właśnie większość dzieci zachowuje się tak jak Twoje.
      • lidka_29 Re: Napady złości 18 m-cy 16.08.11, 20:34
        u mnie jest to samo. Równiez nie pomaga tłumaczenie, nie chcę dawa mu klapsó bo wówczas pomyśli ze skoro ja go mogę "bic" to niby czemu od nie moze. Ale jest dokladnie to samo, pije po twarzy i to z taka siłą że ho ho. Dodatkowo ma niezły ścisk szczęki, jak ugryzie to nie wiem jak mocno mogę zacisną zęby żeby znieś ból. Liczę też na to ze wśród dzieci w żlobku moze trochę zaprzestanie. POwidzenia Tobie i sobie życzę.smile
        • joshima Re: Napady złości 18 m-cy 16.08.11, 21:47
          lidka_29 napisała:

          > u mnie jest to samo. Równiez nie pomaga tłumaczenie
          Pomaga, ale nie od razu.

          > jak ugryzie to nie wiem jak mocno mogę zacisną zęby żeby znieś
          > ból.
          A czemu musisz znosić ból?

          > Liczę też na to ze wśród dzieci w żlobku moze trochę zaprzestanie.
          To uważaj, bo mojej w żłobku to się przypomniało i były incydenty i nieprzyjemności.
      • gag-nes Re: Napady złości 18 m-cy 16.08.11, 20:36
        Właśnie przechodzimy to samo... Krzyk, płacz, rzucanie zabawkami, próby bicia, gryzienie, kładzenie się na podłodze, sporadycznie uderzanie głową w drzwi uncertain Różne rzeczy potrafią go z równowagi wyprowadzić... Najczęściej jakieś drobne (dla niego widać ogromne) niepowodzenia przy zabawie... Nie pomaga uspokajanie, branie na ręce, przytulanie... Zostawiamy go, aż się uspokoi... Po wszystkim z reguły sam przychodzi i się przytula... Staram się mu spokojnie tłumaczyć, że tak nie wolno, że mnie boli jak bije, ale czasami też mi ręce opadają uncertain
        • mala220 Re: Napady złości 18 m-cy 16.08.11, 21:49
          u nas to samo (23 m-c). rzucanie sie na podloge przy kazdej okazji jak czegos nie pozwalam. zale i wielkie lzy. bicie, gryzienie (czasem).
          u nas pomaga zostawienie go samego w pokoju na chwile(drzwi nie sa zamkniete). po prostu kucam, mowie zeby przyszedl jak juz mu przejdzie. mija 2 minuty i przychodzi, i wtedy z nim rozmawiam ( o ile mozna to tak nazwac) i tlumacze.
    • wilhelminaslimak Re: Napady złości 18 m-cy 17.08.11, 09:49
      U nas gdzie 2 miesiące temu było podobnie (syn w tej chwili ma 18 miesięcy), próbowałam pocieszać, głaskać, czymś innym zainteresować, ale jak zobaczyłam, że nie pomaga, to go "olewam". Siadam sobie w tym samym pokoju otwieram jego ulubioną książeczkę i zaczynam czytać na głos. Nie do niego, tylko rzekomo do siebie. No i minuta i chłopak uspokojony, przychodzi i siada mi na kolanach, żeby mu czytać.
      Najlepsze był zdziwienie mojego męża jak zobaczył jak ta metoda działa, a on próbował stawać na głowie przez pół godziny, żeby go uciszyć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja