asertywność 3,5 latki a rozterki matki :)

18.08.11, 13:47
Moja córa aktualnie ma fazę na nie pożyczanie zabawek, szczególnie na placu zabaw, gdy pożyczać chce obce dziecko. Odkąd młoda "rozumna", staram się szanować jej zdanie. NIe chce dać, ok, jej wybór, tłumaczę tylko, że dzielenie się jest fajne etc. Niestety dzieciaki i ich rodzice nie bardzo tę jej asertywną odmowę szanują. Próbują wymuszać, brać na litość itp.

Dzisiaj np pani podchodzi z około 2 latką i mówi do córki, "daj się jej pobawić na chwilkę, ona jest malutka, będzie płakać". na to moja, że nie. I na tym temat się powinien zakończyć. Ale szanowna mama nalegała dalej, żeby broń boże dziecko nie zaczęło płakać. Moja młoda, że nie chce dać. No i mamy impas smile Czas na reakcję rodzica. Co robicie w takiej sytuacji? z jednej strony dziecko wyraźnie określa swoje granice (nie pożycza od innych i nie chce innym pożyczać), więc powinnam ją w tym wspierać. z drugiej te "wspaniałe" normy społeczne i "poprawność". ehhh to sobie znalazłam temat na rozkminkę..i to jeszcze na forum hehehe big_grin
    • matka_karmiaca Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 13:53
      Ja bym się nie wtrącała.
      Nawet leży to w interesie nalegającej matki, żeby przypadkiem jej dwulatek nie nauczył się, że płaczem wszystko wymusi.

      I wcale bym się nie zdziwiła, jakby na płacz maluszka (o ile faktycznie nastąpi) Twoja córka faktycznie podeszła i z własnej inicjatywy go zabawką pocieszyła (możesz jej to podpowiedzieć na uszko).
      • gazeta_mi_placi Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 08:57
        >Nawet leży to w interesie nalegającej matki, żeby przypadkiem jej dwulatek nie nauczył się, że płaczem wszystko wymusi.

        Dokładnie.
        • rosentalka Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 09:06
          oczywsiste, prawda? ale jakoś ja trafiam na zupełnie odwrotne zachowanie. opiekunowie drżą o to że za chwile dzieciak będzie wył na cały plac zabaw. i zamiast tłumaczenia swojemu/odwracania uwagi, skupiają się na tym, by dziecko dostało to czego chce.

    • el_elefante Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 13:59
      - Dzidziuś sobie poogląda i zaraz ci odda, może mu pożyczysz na chwilkę?
      Jeśli nie, to zwracam się do mamy "dzidziusia":
      - Przykro mi, ale syn się nie zgadza na pożyczenie zabawki.
      Koniec negocjacji.

      Przecież mu nie zabiorę siłą jak nie chce dać, tak? Powiedział wyraźnie, że nie, to nie. To nie ma nic wspólnego ze wspieraniem czy nie wspieraniem. Zwykły szacunek dla małej osoby.
      • rosentalka Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 14:34
        "Przecież mu nie zabiorę siłą jak nie chce dać, tak?'

        Gdyby córa ten wózek trzymała, byłoby prościej. ale fura stała obok piaskownicy, a młoda bawiła się w piachu. więc zabawka łatwa do przejęcia smile. a moje dziecię tylko z daleka mówiło, że nie chce pożyczyć.

        w tego typu historiach dziwi mnie najbardziej zachowanie rodziców, którzy słysząc odmowę dziecka w temacie jego zabawki, nie respektują tej odmowy, jakby zdanie małego człowieka miało mniejszą wartość. lęk przed płaczem własnego dziecka, które nie dostanie tego, czego chce, przesłania im zdolność do odpowiedniego zachowania.
        • el_elefante Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 15:01
          > Gdyby córa ten wózek trzymała, byłoby prościej.
          To nie ma znaczenia. Nie zgadza się i należy to uszanować.

          Ale mam inna sytuację - ot tak, w ramach ankiety smile

          Syn przynosi mi zabawki i prosi o przypilnowanie, zęby nikt nie zabrał, po czym idzie na karuzelę. Po chwili podchodzi chłopiec i pyta się grzecznie, czy może się pobawić tym autkiem. Co robicie?
          a) mówicie mu, że nie może,
          b) mówicie, że to jest autko tamtego chłopca i że powinien iść go zapytać, czy może go pożyczyć,
          c) dajecie się pobawić (pod nadzorem), a gdy syn wraca, wyjaśniacie, że ten chłopiec grzecznie poprosił, więc pomyśleliście, że nie będzie miał nic przeciwko temu i pożyczyliście.
          • jul-kaa Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 16:00
            Wybieram odpowiedź b).
          • leneczkaz Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 18:27
            b)
          • frestre zawsze B 18.08.11, 23:02
          • franczii Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 01:44
            > Syn przynosi mi zabawki i prosi o przypilnowanie, zęby nikt nie zabrał, po czym
            > idzie na karuzelę. Po chwili podchodzi chłopiec i pyta się grzecznie, czy może
            > się pobawić tym autkiem. Co robicie?

            No to nie dziwie sie, ze dzieci stanowczo odmawiaja pozyczenia zabawki "nie bo nie". A ja zawsze pozyczam powierzona mi zabawke jesli sie nia moje dziecko akurat nie bawi. W zyciu by mi nie przyszlo do glowy, zeby odmowic. Pewnie dlatego moje dzieci bardzo szybko sie nauczyly, ze pozyczanie i wymienianie sie zabawkami to nic zlego. I nigdy nie zmuszalam do dzielenia sie, pewnie braly przyklad ze mnie po prostu. I pojely prosta zasade, ze jesli chca pobawic sie cudza zabawka to wlasne tez trzeba udostepnic. Zycie sobka jest smutne. Nie pisze tu o sobku 2-3 letnim bo w tym wieku to normalne ze dziecko nie chce sie dzielic ale o takim 5-6 letnim, ktorego w pore nie nauczono. Zwykle takie dziecko jest sfrustrowane, zle sie bawi w grupie lub wrecz jest nieakceptowane. Ciagle trzesienie sie nad swoimi rzeczami i udowadnianie innym ze tez sie ma pochlania mnostwo energii a duszenie w sobie pragnienia zeby dotknac i sprobowac rzeczy nalezacej do innego dziecka kiedy ciekawosc az zzera frustrujace.
            • el_elefante Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 08:14
              Nie bardzo rozumiem, jak to wszystko wynika z moich słów, ale nic to, jak mawiała Pierwsza Szabla Rzeczypospolitej.
              • franczii Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 08:30
                A co ma wynikac z twoich slow? Odpowiedzialam na twoje pytanie (ktore w dodatku zacytowalambig_grin ) o moja reakcje na taka sytuacje jak opisalas i w dodatku z uzasadnieniem. Nie wiem gdzie tu niejanosc.
          • stypkaa B 19.08.11, 13:27
            Nawet jeśli nie dałby mi tych zabawek do pilnowania, to jak się mnie jakieś obce dziecko pyta czy może pożyczyć coś co należy do mojego dziecka zawsze odpowiadam: tam jest właściciel (i wskazuję na któegoś z synów), idź i spytaj go.
            Inna sprawa, że moje dzieci raczej pożyczają zabawki. Miały fazę na "moje" ale to tak ok. 2 roku zycia, nie jako prawie 4 latki.
        • jul-kaa Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 16:01
          rosentalka napisała:
          > w tego typu historiach dziwi mnie najbardziej zachowanie rodziców, którzy słysz
          > ąc odmowę dziecka w temacie jego zabawki, nie respektują tej odmowy, jakby zdan
          > ie małego człowieka miało mniejszą wartość.

          Bo dla nich własnie tak jest - zdanie dziecka, jego ocena, opinia, reakcja, uczucie ma mniejszą wartość niż ich własne.
          • dzidzia_ch Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 16:21
            zawsze odpowiedz "b"
            jesli nie chce pozyczac swoich zabawek konsekwetnie nie pozwalam pozyczac cudzych
            zwykle wtedy szybciutko przynosi swoje "skarby" i daje na podmianke smile
        • joshima Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 21:48
          rosentalka napisała:

          > w tego typu historiach dziwi mnie najbardziej zachowanie rodziców, którzy słysz
          > ąc odmowę dziecka w temacie jego zabawki, nie respektują tej odmowy
          Ale, moim zdaniem, to nie jest nierespektowanie odmowy, tylko negocjacje (głupie argumenty ale mniejsza z tym), też ważna umiejętność. Ty nigdy nie negocjujesz z córką, kiedy ona czegoś odmawia?
          • rosentalka Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 22:04
            jasne, negocjacje są jak najbardziej ok. miałam na myśli sytuację, kiedy to po pierwszych "argumentach" moje dziecko nadal stoi przy swoim, a druga strona (w postaci rodzica) nie przyjmuje tej decyzji, dodatkowo stosując różnego rodzaju manipulacje w postaci brania na litość etc, a prośba zaczyna być wypowiadana lekko przez zęby. tego zachowania nie potrafię zrozumieć. pytasz raz, góra dwa i the end, temat powinien się zakończyć (co innego w przypadku gdy sobie negocjują dzieciaki, niechaj trwa to ile chcą, ich sprawa smile.
          • basca_basca Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 10:34
            negocjacje może i są dobre, jeśli nie brzmią tak:
            - ustąp, bo to jest mniejsze dziecko, a Ty jesteś starszy
            - ustąp, bo jesteś "mądrzejszy"
            - ustąp, bo nie będziesz dżentelmenem itd
            Wtedy jak dla mnie nie jest to negocjacja, a manipulacja dzieckiem. A przykro mi, ze robią to rodzice własnego dziecka tylko, żeby nie urazić jakiejś innej pani i nie wypaść w jej oczach źle.
            • rosentalka Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 13:06
              > negocjacje może i są dobre, jeśli nie brzmią tak:
              > - ustąp, bo to jest mniejsze dziecko, a Ty jesteś starszy
              > - ustąp, bo jesteś "mądrzejszy"
              > - ustąp, bo nie będziesz dżentelmenem itd

              otóż to!

              A przykro mi, ze robią to rodzice własnego dziecka tylko, żeby nie urazić jakiejś innej pa
              > ni i nie wypaść w jej oczach źle.

              bo sami nie potrafią się chyba w tym odnaleźć. chcą by dziecko nauczyło się trudnej dla malucha sztuki dzielenia się i nie wyrosło potem na egositę i egocentryka (upraszczam oczywiście, celowo). nie znajdując innych argumentów, stosują te swoje manipulacje, żeby nakłonić dziecko do pożyczenia. i zamiast nakłaniania i zachęcania, wychodzi presja i wymuszanie. a do tego dochodzi potrzeba akceptacji społecznej i bycia "fajnym". skoro wszyscy wokół pożyczają, musisz i ty. chore to klimaty.
              • franczii Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 14:27
                Wcale nie chore tylko jak najbardziej naturalne i normalne. Potrzeba akceptacji w grupie jest bardzo silna u dzieci. Zapomnial wol jak cieleciem byl?
                Dzieci uczy sie pozyczac nie po to, zeby jako dorosli potrafili dzielic sie wszystkim co maja z pierwsza napotkana osoba i w zwiazku z tym mieliu opinie "fajnych" ale po to, zeby jako dzieci bylo im dobrze w grupie, zeby sie lepiej bawily a przez to dobrze czuly, byly pewne siebie i wtedy dopiero wyrosly na fajnych doroslych. Jeszcze nie widzialam sobkowatego dziecka, ktore by sie swietnie potrafilo w grupie odnalezc. Zwykle takie dzieci nie potrafia sie bawic z innymi, sa niepewne siebie i siedza na uboczu z nosem na kwinte.
                • rosentalka Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 14:34
                  "Potrzeba akceptacji w grupie jest bardzo silna u dzieci"

                  jasne, ale ja pisałam o potrzebie akceptacji u rodziców. przeczytaj jeszcze raz smile
                  • basca_basca Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 14:50
                    > Potrzeba akceptacji w grupie jest bardzo silna u dzieci.

                    Zgadzam się, ale można uczyc pozyczania na inne sposoby, a nie łamiąc wolę dziecka.

                    Po za tym są rzeczy, do których dzieci są bardzo przywiązane i trzeba to uszanować.

                    Zresztą w przypadku kiedy interweniuje w imieniu jakiegoś dziecka inna dorosła osoba to nie jest nauka pożyczania, ale nauka że silniejszy ma rację. Przeciez takie dziecko nie ustąpi dlatego, że ma świadomość "jestem starszy", pozyczanie jest pozyteczne, ale przed presją dorosłej osoby.
                    • rosentalka Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 14:57
                      "Zgadzam się, ale można uczyc pozyczania na inne sposoby, a nie łamiąc wolę dzie
                      > cka. [/b] > Po za tym są rzeczy, do których dzieci są bardzo przywiązane i trzeba to uszano
                      > wać."

                      tak jest!


                      "Przeciez takie dziecko nie ustąpi dlatego, że ma świadomość "jestem starszy", pozyczanie
                      > jest pozyteczne, ale przed presją dorosłej osoby"

                      ale gdyby rodzic (w imieniu młodszego) dziecka, negocjował fair (np proponując zamianę, albo wskazując na inne korzyści z pożyczenia), ale też uszanował odmowę, bez obrazy i focha, było by ok, prawda?
                      • basca_basca Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 15:06
                        > ale gdyby rodzic (w imieniu młodszego) dziecka, negocjował fair (np proponując
                        > zamianę, albo wskazując na inne korzyści z pożyczenia), ale też uszanował odmow
                        > ę, bez obrazy i focha, było by ok, prawda?

                        Tu się zgadzam.
                    • franczii Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 15:33
                      Nie pochwalam takiego wywierania presji na dziecko. Pisze tylko o samym dzieleniu sie i korzysciach z tego plynacych bo odnioslam wrazenie, ze autorki zupelnie ten aspekt nie interesuje i zupelnie nie rozumie po co tego dzielenia sie uczymy. Zas wyczulam jedynie satysfakcje, ze dziecko "asertywne" (na czym sie jeszcze przejedzie) oraz irytacje (w tym przypadku zrozumiala) na upierdliwa mamusie.
                      Osobiscie z naciskami ze strony innych rodzicow na moje dzieci nigdy sie nie spotkalam. Najczesciej rodzice takich 2latkow wyciagajajacych raczki po zabawki moich dzieci im tlumacza ze nie wolno, ze to nie ich i to zwykle ja zachecalam swoje dzieci, zeby jednak pozyczyly, ze zabawka do nich wroci kiedy beda chcialy sie bawic i jednoczesnie zwracalam uwage moich dzieci na to, ze takim pozyczeniem mozna sprawic radosc innemu dziecku oraz na inne niewatpliwe korzysci plynace z faktu dzielenia sie.
                      • rosentalka Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 15:52
                        franczii napisała:

                        > Nie pochwalam takiego wywierania presji na dziecko. Pisze tylko o samym dziele
                        > niu sie i korzysciach z tego plynacych bo odnioslam wrazenie, ze autorki zupeln
                        > ie ten aspekt nie interesuje i zupelnie nie rozumie po co tego dzielenia sie uc
                        > zymy. Zas wyczulam jedynie satysfakcje, ze dziecko "asertywne" (na czym sie j
                        > eszcze przejedzie) oraz irytacje (w tym przypadku zrozumiala) na upierdliwa mam
                        > usie.

                        Szanowna Franczii smile, masz prawo odnosić wrażenie jakie tylko chcesz. Choć wolałabym jednak, żeby było one choć trochę zgodne z moją intencją i faktami w postaci tekstu pisanego, który wyszedł spod mojego pióra big_grin. Także może przeczytaj raz jeszcze to, co pisałam, tym razem już z większą uwagą.


                        • franczii Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 16:38
                          Droga Rosentalko, zgodnie z twa sugestia przeczytalam jeszcze raz twoje wypowiedzi, tym razem bardzo uwaznie i pomijajac to, ze sie zgadzam z toba w ocenie upierdliwej mamusi 2latki, podtrzymuje ze, to co piszesz i sposob w jaki sie wyrazasz o normach spolecznych, wspolzyciu w grupie tylko mnie utwierdzilo w przekonaniu, ze moje pierwsze wrazenie bylo sluszne.
                          • rosentalka Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 17:05
                            No cóż, Franczii, wolny kraj, masz prawo do własnych wniosków. co prawda nadinterpretacja i dopowiadanie są obce mojej filozofii dyskusji. ale to moja filozofia, ty możesz mieć inną smile
                            Pozwolisz, że wrócimy do głównego wątku

            • joshima Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 14:19
              basca_basca napisała:

              > negocjacje może i są dobre, jeśli nie brzmią tak:
              > - ustąp, bo to jest mniejsze dziecko, a Ty jesteś starszy
              > - ustąp, bo jesteś "mądrzejszy"
              > - ustąp, bo nie będziesz dżentelmenem itd
              > Wtedy jak dla mnie nie jest to negocjacja, a manipulacja dzieckiem. A przykro m
              > i, ze robią to rodzice własnego dziecka tylko, żeby nie urazić jakiejś innej pa
              > ni i nie wypaść w jej oczach źle.

              A nie uważasz, że jak dziecko się przed taką manipulacją obroni czując jedynie dyskretną akceptację rodzica to będzie cenne doświadczenie?
              • basca_basca Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 14:42
                1. Zrozumiałam, że piszemy o rodzicach, którzy SAMI nakłaniają takimi "negocjacjami" dziecko do ustąpienia innej osobie - czyli stają nie po stronie dziecka.
                (>w tego typu historiach dziwi mnie najbardziej zachowanie rodziców, którzy słysz
                > ąc odmowę dziecka w temacie jego zabawki, nie respektują tej odmowy )

                2. po drugie ja mam dziecko, które z reguły ustępuje. Dlatego irytuje mnie sytuacja, kiedy staje w szranki nie tylko z innym dzieckiem, ale również z innym rodzicem. W takim przypadku nie ma szans.
                • rosentalka Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 14:52
                  Zrozumiałam, że piszemy o rodzicach, którzy SAMI nakłaniają takimi "negocjac
                  > jami" dziecko do ustąpienia innej osobie - czyli stają nie po stronie dziecka.
                  > (>w tego typu historiach dziwi mnie najbardziej zachowanie rodziców,
                  > którzy słysz
                  > > ąc odmowę dziecka w temacie jego zabawki, nie respektują tej odmowy
                  > ] )
                  >
                  O tym też pisaliśmy, w dalszej części pogadanki naszej smile smile smile.
                  Cytowany fragment odnosił się akurat do zachowania rodzica dziecka chcącego pożyczyć zabawkę, który nie potrafi uszanować odmowy Twojego malucha, mówiącego "nie". uff big_grin
                  • basca_basca Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 15:02
                    No własnie, ja się odnosiłam już tylko do tej wypowiedzi Joshimysmile
                    forum.gazeta.pl/forum/w,566,128027173,128041548,Re_asertywnosc_3_5_latki_a_rozterki_matki_.html

                    Potem napisałam to:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,566,128027173,128052985,Re_asertywnosc_3_5_latki_a_rozterki_matki_.html
                    Joshima odpowiedział:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,566,128027173,128061022,Re_asertywnosc_3_5_latki_a_rozterki_matki_.html
                    W drzewku na forum czasami można sie pogubićwink

                    • basca_basca Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 15:07
                      Przepraszam, powinno być
                      "Joshima odpowiedziała"
                • joshima Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 15:38
                  basca_basca napisała:

                  > 1. Zrozumiałam, że piszemy o rodzicach, którzy SAMI nakłaniają takimi "negocjac
                  > jami" dziecko do ustąpienia innej osobie
                  Od początku dyskusja toczy się na temat dorosłych próbujących nakłonić takimi podjazdami cudze dziecko. I wszystkie moje wypowiedzi na temat negocjacji tego właśnie dotyczyły.

                  > 2. po drugie ja mam dziecko, które z reguły ustępuje. Dlatego irytuje mnie sytu
                  > acja, kiedy staje w szranki nie tylko z innym dzieckiem, ale również z innym ro
                  > dzicem. W takim przypadku nie ma szans.
                  To oczywiście należy mu się coś więcej niż dyskretne wsparcie.
    • super-mikunia zły tytuł.. 18.08.11, 16:48
      ..ale twoja córka wcale nie jest asertywna odpowiedź "nie bo nie" i brak elastyczności wykluczają asertywność smile
      Na twoim miejscu właśnie zaczęłabym jej uczyć asertywności , wskazywać na uczucia drugiej strony, odmawiać nie raniąc kogoś, oraz negocjować etc.
      Nie jest to proste, ot taki etap. Mój też na nim jest: najgorsze, że jemu zawsze uda się wynegocjować od drugiego dzieciaka co chce, ale już sam to za skarby świata nie chce oddać tego co mu akurat wpadnie w oko.. Jest to kłopotliwe i czasami wydaje się syzyfową pracą, ale próbuję go uczyć pożądanych norm wink
    • cibora Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 16:51
      Mój jeszcze nie miał fazy dzielenia się smile Cały czas jest "Nie dam, moje". Nawet ostatnio w kościele na tacę smile
      Staram się nie wtrącać, a jak już muszę to po prostu mówię, że moje dziecko nie chce pożyczać i koniec dyskusji. Jego święte prawo. Myślę, że kiedyś sam (obserwując nas i słuchając co mówimy) stwierdzi, że dzielenie się/dawanie jest fajne. Tak jak ze wszystkim i na to przyjdzie czas.
      Pozdrawiam.
      Agnieszka
      --
      Staś (03.05.2008)
    • budzik11 Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 17:11
      Moja odpowiedź jest "No trudno, to jest jego zabawka i jak nie pozwala się nią bawić/nie chce pożyczyć - to ja nic nie poradzę".
    • dzoaann Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 17:56
      no, coz... jesli dziecko stanowczo odmawia, to staje po jego stronie. Czasem pomaga zamiana z innym dzieckiem, bo cudze zabawki sa ciekawsze, ale jak jest konkretne nie i juz, to trudno... odpowiadam mamusi obcego dziecka, ze niestety, ale moje nie pozyczy i tyle.
      Ale szczerze mowiac wkurzyloby mnie takie branie na litosc, 2 latkowi tez mozna tlumaczyc, ze nie wszystko dostanie i tyle. Osobiscie nie spotkalam takich doroslych i oby tak dalej.
    • leneczkaz Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 18:26
      Ja mówię perfidnie głośno? 'Nie chcesz się dzielić synku? Nie trzeba.. Ale od tego dziecka też nie możesz brać zabawek/wymieniać się'. Tyle. To MOJE zdanie. Matki. Mówię je głośno. I syn i zabawka są MOJE. Więc co mi będzie jakaś baba i dzidziunia marudzić.

      Ale to jeszcze nic. Nienawidzę dosłownie samowolnego pożyczania hulajnogi, rowerka itp. No palnęłabym takiego rodzica patelnią. Hallo, to sprzęt za ileśtamset zł. Oddasz jak maluch porysuje, popsuje..? Po 2. to jest SZOK dla właściciela- jawnie jakby kradli. Mój oczy takie O_O a tu lalunia odjeżdża na jego Mini Micro. Powiedziałam głośno aby mamusia usłyszała, że NIE POŻYCZAMY CUDZYCH RZECZY BEZ PYTANIA.
      Co to za świat?
    • 18_lipcowa1 Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 18:46
      w takiej sytuacji bym glosno zapytała córke ''chcesz dac ?'' wiadomo, ze powie, ze nie
      no to znowu mowie '' no to trudno'' i patrze na mame '' no trudno''
      i tyle
    • lilly811 Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 19:50
      Ja się nie wtrącam tylko obserwuję- niech syn się uczy, że nie zawsze dostanie to czego chce i tyle- jak próbuje wyrwać siła to mówię, że nie wolno i odciągam i zajmuję go czymś innym. Oczywiście dzielenie się jest dobre ale też nie wszystkim trzeba się dzielić, jesli syn nie chce się podzielić to też mu nie wyrwę przecież jego zabawki...
    • basca_basca Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 20:20
      Ja również uważam, że moje dziecko ma prawo do swojej zabawki. Jeśli dziecko nie chce jej pożyczyć komuś, to jego sprawa. Oczywiście poznaje konsekwencje że inni również mogą mu nie pożyczyć. Ale irytuje mnie kiedy jakaś mama wywiera presję na moje dziecko.
      Co do słów pożyczania, to małe 2-letnie dzieci nawet jak mówią, to nie zawsze są dojrzałe do kulturalnego pożyczania w stylu "czy pożyczysz mi..."
      • batutka Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 22:17
        ja bym w takiej sytuacji się nie wtrącała,, skoro dziecko świetnie potrafi dać sobie radę (jasno mówi "nie" i nie ma o czym gadać)
        jeśli natomiast jakaś mama zapytałaby się mnie czy mogą pożyczyć zabawkę, powiedziałabym,że zabawka jest mojej córki i że to ona decyduje
        • slonko1335 Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 18.08.11, 22:57
          Zgadzam się też bym się nie wtrącała bo dziecko sobie radziło samo, reakcja rodzica jest zbyteczna o ile pani nie bierze zabawki mimo tego, że dziecko jej pożyczyć nie chciało-wtedy owszem trzebaby wkroczyć do akcji.

          Kidyś byłam na palcu zabaw i Alka miała lalkę. poczekała grzecznie aż huśtawka się zwolni i zaczęła bujać na niej lalę, po chwili podeszła kobieta z dzieckiem i kazała ściągnąć lalkę bo wnusia chce się pobujać. Aluta ze łzami w oczach chciała to zrobić , musiałam wetdy zareagować, mój syn dzisiaj na identyczną sytuację sam powiedział pani(nie tej samej oczywiście) że on był tu pierwszy i muszą poczekać az on skończy bujać pieska, kobieta była oburzona i oczekiwała moje reakcji-nie doczekała się bo uważam, że młody miał rację...
      • el_elefante Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 08:12
        > Co do słów pożyczania, to małe 2-letnie dzieci nawet jak mówią, to nie zawsze s
        > ą dojrzałe do kulturalnego pożyczania w stylu "czy pożyczysz mi..."

        Nie bierzmy wszystkiego tak dosłownie. Dwulatek też potrafi wziąć bez pytania jakby mu się należało albo zapytać o pozwolenie - nawet wtedy, gdy nie umie powiedzieć ani słowa. I uprzedzając ewentualne komentarze - nie , nie wydzieram dwulatkom zabawek! tongue_out
        • basca_basca Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 10:28
          Nie bierz moich słów dosłowniewink
          Chodzi mi właśnie o to że nie wszystkie dwulatki jeszcze rozumieją procedurę pożyczania. I uważam, że nie należy tego od niego w pełni oczekiwać.
          Do tego dołączają się różnie funkcjonujące place zabaw. Na moim każdy bierze co chce, bez pytania. Chyba że właściciel się nie zgadza. To takie nie pisane prawowink
          Na innych placach jest inaczej. Dwulatek ma więc prawo trochę się gubić. Plus jego czasami nieodparta chęć posiadania...
    • donkaczka Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 09:29
      ja sie w takich sytuacjach upewniam - na pewno nie pozyczysz na chwile? a jak ty bedziesz chciala cos pozyczyc? - jesli dziecko uparcie mowi NIE, to nie i juz
      u mnie miedzy rodzenstwem sa tarcia w kwestii wylacznosci na zabawki czy ksiazki, wiec uczylam wspolpracy - pobawcie sie razem, pozycz na chwile, potem on/ona ci odda itd
      i jakos sie nauczyly, ale nigdy przenigdy nie zmuszalam dziecka wyraznie zdeterminowanego do niepozyczenia do podzielenia sie zabawka
      mnie by szlag trafil, gdybym musiala cos dla mnie waznego oddac smile
    • hanalui Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 16:49
      A ja w tym temacie jestem zszokowana ze wasze dzieci ot tak ni z gruszki ni z pietruszki zaczepiane sa przez obce osoby na placu zabaw, jakies mamusie, tatusiowie a wy nic a nic.
      Co to w ogole za dyskusja, negocjacje czy jak sobie tam nazwiecie 3 latka z obcym doroslym?
      Jak dziecko ma ochote na zabawke to niech samo pyta i negocjuje z dzieckiem, a nie w jego imieniu rodzic.
      Na miejscu autorki to solidnie objechalabym mamusie takiego dziecka to raz, dwa - po raz pierwszy popre Lenke...nie chce pozyczac to nie, dzieciaka swiete prawo, dorosli tez nie pozyczaja swoich "zabawek".
      PRzychodzi wiek ze dzieciaki same widza korzysci dzielenia sie, wspolnej zabawy i przychodzi to samo. Opcja "sobek" raczej powstaje u dzieci zmuszanych do dzielenia. W wieku kiedy rodzilo sie poczucie posiadania, wlasnosci, mamusie uparcie z tym walczyly zeby dziecie nie bylo sobkiem, zeby inne mamusie na placu zabaw sie krzywo nie patrzyly, tak wiec dziecie wystarczajaco nie przyzwyczailo sie ze cos tak na prawde posiada, jest jego, moze o tym decydowac i zarzadzac, ten niedosty "moje, moje" ciagle tkwi.
      Dzieci niezmuszane, nasycone sa tym "moje, moje", nie musze dawac...ale widza ze moze byc fajnie, zaczynaja chciec i wychodzi ze same sie dziela.
      Oczywiscie nie twierdze bynajmnie ze tak jest w kazdym wypadku, ale z moich obserwacji, przygladan sie dzieciom w rodzinie, znajmych akurat tak to wyglada.
      • basca_basca Re: asertywność 3,5 latki a rozterki matki :) 19.08.11, 16:59
        > Opcja "sobek" raczej powstaje u dzieci zmuszanych do dzielenia.

        Tez mam podobne spostrzeżenia. U dzieci mojej szwagierki starsze jest wiecznie namawiane do oddania młodszemu. Efekt jest taki, że starszy syn nie jest z własnej woli zdolny do pożyczenia komuś. Za to młodszy owszem. A rodzice oczywiście jeszcze mocniej napiętnują egoizm starszego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja