Czy to jakaś faza rozwoju...?

28.08.11, 18:48
Powiedzcie, czy to jakas faza rozwoju? Przez całe wakacje Lila wyje. Płacze. Szlocha. Piszczy. Wrzeszczy. Dlaczego? Bo jej się liść przykleił do palca. Bo patyk spadł. Bo ciężarówka się przewróciła. Nawet nie próbuje poradzić sobie sama, tylko od razu głęboka rozpacz. Ja rozumiem-złość i frustracja, bo czegoś nie wolno, bo coś nie wyszło. Rozumiem tez, że zaczyna płakać, jak poświęcam czas Wiktorowi- bo chce zwrócić na siebie uwagę (od dwóch tygodni jest też faza "tylko mama"). Ale czasem zaczyna wyć jak syrena bez żadnego konkretnego powodu, nie potrafi też powiedzieć, co się stało. Przytulona wyje dalej. Proponuję jej kanapkę- jest ryk, że nie chce. 5 sekund później znów ryk, że nie ma kanapki... Ja jestem już tym zmęczona, co to za urlop z dzieckiem wyjącym dosłownie co 5 minut, o każdą najmniejszą pierdołę? Ile czasu ja mam być cierpliwa, spokojna, uśmiechnieta? Pocieszcie mnie, że to jakaś szczególnie męcząca faza rozwoju, która sama przejdzie, bo ja już nie mam pomysłu na nią...
    • jul-kaa Re: Czy to jakaś faza rozwoju...? 28.08.11, 18:51
      A ile ma?
      Mój syn ma 16 m-cy i przez ok. 1,5 miesiąca zachowywał się identycznie, teraz powoli mu przechodzi, ale sądzę, że takie okresy jeszcze się (niestety...) będą zdarzać i (na szczęście!) mijać.
      • memphis90 Re: Czy to jakaś faza rozwoju...? 28.08.11, 20:10
        Ajaj, zapomniałam napisać- 3 lata... sad Typowego buntu dwulatka nie miała, może teraz przyszedł z opóźnieniem? Narodziny brata rok temu przyjęła fantastycznie, do dziś jest między nimi w miarę fajnie- ale może znów coś, jakaś zazdrość, frustracja wychodzi po czasie? Kurczę, kojarzy mi się to trochę ze skokami rozwojowymi, kiedy emocje nie nadążają za rozwojem innych czynności intelektualnych, ale nie pamiętam teraz czy to dotyczyło także kilkulatków?

        W każdym razie próbowałam już:
        -przytulać i tłumaczyć- nie działa, bo wrzeszczy jeszcze głośniej, a ja nie zamierzam się przekrzykiwac
        -przytulac i nie tłumaczyć- bez efektu, tzn. efekt jest, ale po dłuuugim czasie, a za chwile znów jest koniec świata, bo... - i wszystko zaczyna sie od nowa
        -ignorować- bez efektu, wyje, aż ja zainteresuje coś innego, albo czymś ją zajmę
        -odprowadzać do drugiego pokoju, aż si\e uspokoi- dzialało na płacz marudzący, na histerie nie działa
        -krzyk- no, przyznaję, za którym uruchomieniem syreny, połączonym z rozwaleniem stolika i jego zawartości nie wytrzymałam i huknęłam na nią. Za to był efekt- była tak zdziwiona, że zamilkła... Ale mi było głupio, więc nie zamierzam włączać tego do repertuaru.
        - mówić stanowczo, że nie chcę teraz słyszeć żadnych wrzasków, ma być cisza i dopiero wtedy porozmawiamy- czasem skutkuje, ale Lila zaczęła mówić dokładnie to samo (i tym samym tonem) Wiktorowi, kiedy zaczyna marudzić big_grin Efekt jest komiczny big_grin
        • joshima Re: Czy to jakaś faza rozwoju...? 28.08.11, 21:58
          memphis90 napisała:

          > Ajaj, zapomniałam napisać- 3 lata... sad Typowego buntu dwulatka nie miała, może
          > teraz przyszedł z opóźnieniem?
          Nie. To typowe dla trzylatków.

          > Narodziny brata rok temu przyjęła fantastycznie
          To nic nie znaczy. Może się zacząć jak maluch zaczyna być mobilny i bardziej przypomiać człowieka, a więc stanowić realną konkurencję.

          > Kurczę, kojarzy mi się to trochę ze skokami rozwojowymi
          No i raczej dobrze Ci się kojarzy.

          > -przytulać i tłumaczyć- nie działa,
          Przytulaj, a tłumacz jak się uspokoi. Wiem, że nie działa ale nic innego raczej i tak nie zadziała smile
    • joshima Re: Czy to jakaś faza rozwoju...? 28.08.11, 21:54
      memphis90 napisała:

      > Powiedzcie, czy to jakas faza rozwoju?
      Tak.

      > Ale czasem zaczyna wyć jak syrena bez żadnego konkretnego powodu,
      Ona na pewno ma powód, tylko Ty go nie widzisz lub nie rozumiesz.

      > Pocieszcie mnie, że to jakaś szczególnie męcząca faza rozwoju, która
      > sama przejdzie, bo ja już nie mam pomysłu na nią...
      Przejdzie.
      • lilla90 Re: Czy to jakaś faza rozwoju...? 28.08.11, 22:08
        JOSHIMA - super że jesteś na tym forum bo mało takich ludzi tu jak ty którzy podpowiadają jak normalnie wychować bez klapsów!!! sama mam synka z którym sobie nie radzę a dzięki twoim wypowiedziom troszkę się doszkalam smile
    • kaskahh Re: Czy to jakaś faza rozwoju...? 28.08.11, 22:06
      moja ma od zeszlego wrzesnia z przerwami
      skonczy 3 pod koniec pazdziernika

      corka znajomych miala to do 4 !! roku zycia...
      eh...
    • rulsanka Re: Czy to jakaś faza rozwoju...? 28.08.11, 22:21
      Ojej, całe wakacje... współczuję. U nas było 2 razy po 2 tygodnie i było ciężko.
      Wydaje mi się, że udawanie, że jesteś spokojna i uśmiechnięta, podczas gdy naprawdę jesteś wkurzona na maksa to ślepa uliczka. Dziecko i tak czuje twój prawdziwy nastrój. Okaż czasem swoją wściekłość, to oczyści atmosferę. Dorośli też mają prawo do uczuć- tych negatywnych również. To cenna lekcja dla dziecka.
      Ja na marudzenie mam sposób taki, że robię to co dziecko chce, nawet jak samo nie wie czego chce i prosi o głupoty. Chce żabę, daję, nie chce żaby odnoszę, chce soku przynoszę, marudzi że woli mleko, przynoszę - ale u nas marudzenia są rzadko i już sprawdzone jest to, że moja metoda działa, a młody nie robi się od tego rozpuszczony. Myślę, że warto sprawdzić, wiadomo w granicach rozsądku i intuicji.
      I pocieszę Cię, że po skoku rozwojowym dziecko jest jak nowe. Mój syn po ostatnim jest tak grzeczny, że aż zaczęło mnie to martwić big_grin
      • joshima Re: Czy to jakaś faza rozwoju...? 29.08.11, 10:12
        rulsanka napisała:

        > I pocieszę Cię, że po skoku rozwojowym dziecko jest jak nowe. Mój syn po ostatn
        > im jest tak grzeczny, że aż zaczęło mnie to martwić big_grin
        To jest niesamowite. Moja córka miała ostatnio co najmniej miesiąc takiego jojczenia. Skok rozwojowy i do tego piątki. Bywała nie do zniesienia, włącznie z tym, że wprowadziła się do naszego łóżka. Pewnego dnia sama z siebie, nie pytana, stwierdziła, że dziś śpi w swoim łóżeczku. A pani w żłobku stwierdziła, że chyba ktoś mi dziecko podmienił, bo się zupełnie inaczej zachowuje (w pozytywnym sensie) i nawet jakoś tak inaczej zaczęła się wyrażać.
    • deela Re: Czy to jakaś faza rozwoju...? 28.08.11, 23:25
      tak
      przykro mi big_grin
    • budzik11 Re: Czy to jakaś faza rozwoju...? 29.08.11, 10:53
      Mój ma 4 -lata i jest podobnie. Płacz i histeria bo pomachałam na dobranoc nie z tego miejsca co zawsze (stałam krok za blisko), bo siostra w samochodzie patrzy przez okno po jego stronie (!!!) itp. Normalne. Takie okresy, kiedy dziecko jest straszne, przeplatają się z takimi, kiedy jest słodkie i kochane, i tak będzie do dorosłości, tylko z czasem te okresy się wydłużają (i jedne i drugie), nie zmieniają się tak często.
      Wkleję mój ulubiony cytat z "Rozwoju psychicznego dziecka od 0 do 10 lat"
      CytatDzięki niemu (odkrycie zmienności charakteru) bowiem nie tylko wiadomo dlaczego, lecz także kiedy nalezy oczekiwać zmiany zachowania dziecka na gorsze. Pomaga ono zrozumieć, że każdy etap tak zwanego dobrego zachowania musi ulec zaburzeniu, aby mozna było nastepnie osiągnąć równowagę na wyższym poziomie rozwoju. Nie można wspinać się jedynie po "dobrej" srronie życia. Równowaga musi się załamać i, przynajmniej okresowo, przejść w nierównowagę, jeżeli dziecko ma w końcu osiągnąć dojrzałość. (...) Jeżeli więc zachowanie Waszego dziecka zmienia się nagle na gorsze, przyczyn nie należy koniecznie upatrywać w jego otoczeniu albo w "trudnym" charakterze. może być po prostu tak, że po okresie równowagi nadszedł etap nierównowagi. I tak równowaga właściwa dzieciom dwuletnim zazwyczaj załamuje się mniej więcej w połowie trzeciego roku życia. Dobry pięciolatek staje się wybuchowym sześciolatkiem. Posłuszny dziesięciolatek zamienia się w krnąbrnego jedenastolatka. (...)

      Dwa i pół roku
      Jest to wiek, gdy rodzice mogą rzeczywiście potrzebować porady i przestrogi, ponieważ zachowanie dziecka w sposób naturalny, właściwie nieuchronny, jest dokładnie przeciwwstawne w stosunku do pożądanego. Dwuipólatek nie jest łatwym we współżyciu, potrafiącym się przystosować członkiem jakiejkolwiek wspólnoty. Zmiana zachowania, która następuje w ierwszej połowie trzeciego roku życia, bywa przytłaczająca, tyleż dla samego dziecka, co i dla otaczających go dorosłych. Wiek dwóch i pół roku to moment krańcowej nierównowagi. Rodzice często mówią, że zupełnie nie moga sobie dać rady z dzieckiem. (...) Przede wszystkim, dzieci w tym wieku są bardzo uparte i mało elastyczne. Chca dokłądnie tego, czego chcą i kiedy chcą. Nie potrafią się przystosować, ustapić, chwile poczekać. Wszystko musi być zrobione własnie tak, jak sobie tego zyczą. (...) Po drugie, dzieci w tym wieku są niezwykle wymagające i mają skłonność do dominacji. <uszą wydawać rozkazy i podejmować decyzje. Jeżeli zdecydują "Mama to zrobi" to w żadnym razie nie może tego zrobić tata. Jeżeli zdecydują "Ja to zrobię", wówczas nikomu nie wolno spieszyć z pomocą, nawet jeśli to zadanie przerasta ich możliwości.
      Dwa i pół roku to wiek gwałtownych emocji. Skrajność reakcji emocjonalnych daje się łagodzić jedynie w niewielkim stopniu. itd.


      Ta ostatnia część wprawdzie dotyczy 2,5r., ale niektóre dzieci przechodzą ją później, inne wcześniej. 3-latek teoretycznie powinien być już zrównoważony, ale może u was akurat jest to później. Dzieci nie czytają poradników wink
      • gupia_rzona Re: Czy to jakaś faza rozwoju...? 02.09.11, 14:00
        wow. Moja ma 2,4 i opis wypisz wymaluj pasuje do niej. Wstaje ostatnio o 5-tej rano, bo tak postanowiła. Dziś próbowała mnie sterroryzować kubkiem smile "Mamo weź to ode mnie". Kiedy powiedziałam jej że może z powodzeniem dać 1 krok i odstawić sama na stół, zwłaszcza że ja jestem w łazience, zawzieła się. Nie dałam się i po pół godzinie odstawiła sama smile
        na szczęście bez wrzasku, ale "mamo weź to" "ale mamooooo, ty weeeź" powtarzane co chwila przez pół godziny też bywa uziążliwe smile
    • lidpot Re: Czy to jakaś faza rozwoju...? 29.08.11, 16:47
      Dzięki za ten post...
      myslałam - o naiwoności ludzka- że nic gorszego po "buncie dwulatka" nas nie spotka a tu proszę - niespodzianka...smile
      Młoda skończy w październiku 3 lata i od jakiegoś czasu ma tak, że przez jakiś miesiąc jest OKROPNA, potem coś się wydarza i przez kolejny miesiąc mamy dziecko - marzenie.
      Teraz - jak nie trudno się domyślec przyszła pora na ten gorszy etap.
      A płaczliwa się zrobiła, że hej! wszystko ją boli - wczoraj np. przyszła do mnie i mówi, że ona chce inne majtusie - a dlaczego? Bo mnie boli - a co Cię boli??Tory!! surprised
      Jezus Maria, jakie tory????
      otóż okazało się, że dziecku przeszkadzały przeszycie na majteczkach ( na zewnątrz, bez kontaktu ze skórą),itp,itd.
      Oczywiście ów "ból" był taki, że uniemożliwiał dalsze używanie tych majteczek.
      smile
    • memphis90 Re: Czy to jakaś faza rozwoju...? 01.09.11, 18:00
      Skok rozwojowy, mówicie? Uff, no to mi ulżyło, bo już zaczynałam obwiniać siebie za brak czerwonej wstążeczki i czapki z nausznikami, względnie planowałam przelewać jajko nad głową i odprawiać egzorcyzmy... smile W międzyczasie rozmawiałam z psychologiem dziecięcym, radzi odwracać uwagę, póki Lila nie rozkręci syreny. No i staram się odwracać uwagę... Zobaczymy, co z tego będzie. Dzięki za naprostowanie na właściwe tory smile
    • agaja5b Re: Czy to jakaś faza rozwoju...? 01.09.11, 19:37
      Oj, moja córka jak była trzylatką około też miała takie fazy. Jak ja ci współczuje, naprawdę. Młodsza miała wtedy kilka miesięcy, wiec wiadomo ciągle przy mnie i ten wyjec szarpiący nerwy. Chciał pić to nie powiedziała: "mamo, chcę pić" tylko "nieee daliii mi piić" i jęki. Pytam czy naleśnika jej pokroić czy cały, wedle życzenia pokroiłam, to wyła, że nie cały i tak bez końca z byle powodu, ale minęło jej to zwichrowanie emocjonalne tak gdzieś jak miała 3,5-4 latka. I jak poszła do przedszkola, to się szczerze cieszyłam, po kilku godzinach rozłąki miałam do niej zupełnie inny stosunek. Jak dotąd był to mój najgorszy etap z dziećmi.
    • minerwamcg Re: Czy to jakaś faza rozwoju...? 01.09.11, 21:03
      No, toście mnie, kurczę Felek, pocieszyły. Nasza mała też ma teraz takie jazdy, myślałam, źe to ten osławiony bunt dwulatka (córka ma dwa i ćwierć) - przejdzie, minie, będzie spokój. A tymczasem powiadacie, źe trzylatek też taki rozrywkowy? I czterolatek? Faaajnie. Abonament na psychoterapię pilnie potrzebny smile
      • memphis90 Re: Czy to jakaś faza rozwoju...? 04.09.11, 17:03
        Byle do osiemnastki... Chociaż na studia wyjadą... big_grin
        • minerwamcg Re: Czy to jakaś faza rozwoju...? 04.09.11, 18:48
          No kurczę, a ja nawet na to nie mogę liczyć... Chyba, źe za granicę. To mnie pociesza!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja