gosienka1981
31.08.11, 13:20
Dziewczyny,
Nie wiem, czy to moja obsesja, ale nijak nie potrafię oduczyć mojego 2,5 latka jedzenia i picia z butelki. Mały je wszystko, oczywiście ma swoje ulubione smaki, ale nie w tym rzecz. Problem polega na tym, iż wręcz domaga się kaszki z butelki, nie ma mowy o jedzeniu jej z miseczki. Codziennie po przyjściu z przedszkola woła "mamo kaszkę" i zjada w ten sposób ok 200ml kaszki. Próbowaliśmy dawać mu ją w miseczce, ale nie chce z niej jeść. Do tego często wieczorem po kolacji też chce kaszkę ( nie w łóżku, tylko tuz przed kąpielą). Regularnie budzi się rano ok 5:00 żądając kaszki (daję mu ją w butelce, ale raczej taką oszukaną - czyli np. 100ml wody i 1,5 łyżki kaszki), żeby go wreszcie oduczyć nocnego jedzenia, po czym zasypia i śpi do 8:30. No i obowiązkowo kaszka na śniadanie - niestety wszystko z butelki.
Czy to moja obsesja, że chciałabym już wyrzucić te butelki z domu, czy Wasze dzieciaki też jeszcze jedzą z butelki. Dodam, że od urodzenia mały uwielbiał smoka - udał mi się go zabrać przy okazji infekcji jamy ustnej, ale niestety butelka z nami została.
Jak to jest u Was?
Dodam tylko, że oprócz wspomnianych 3-4 porcji kaszki mały je śniadanie w przedszkolu, obiad i kolację w domu oraz jakieś przekąski. Waga normalna 13kg, więc nie jest jakiś nadmiernie przekarmiony. Problemem nie jest ilośc spożywanego jedzenia, a ta nieszczęsna butelka. Często też jak mu smutno (bo np. zrobi coś nie tak i skarcimy) chce butlę.
Doradźcie coś proszę. Oczywiście sprawdziłam już metody superniani w postaci zamiany butelki na kubek z Kubusiem Puchatkiem (bo to jego idol) itp, ale nie pomaga.
Gosia