Pocieszcie czyli bunt dwulatka

02.09.11, 22:40
Znaczy podejrzewam że to właśnie to, synek 21 miesięcy i od dwóch tygodni mamy sajgon. On zawsze był charakterny, ale względnie dało się wszelkie wybuchy niezadowolenia załagodzić, szybko i sprawnie, teraz za to musi wykrzyczeć swoje(zwykle trwa to max 5 minut, więc na razie nie jest raczej źle). I scenka rodzajowa – plac zabaw, mały kochał huśtanie na huśtawce, jednak od tygodnia przechodzę katusze, pędzi jak szalony do huśtawki, wsadzam go i zaczyna się płacz, jako że już kilkakrotnie próbowałam go poprawiać, gadać z nim, zabawiać nic nie pomaga krzyczy i płacze, a huśtać się chce więc trach go z huśtawki wtedy małe ciałko pada na ziemię krzyczy, uderza łapkami, by po chwili(gdy mama go doniesie do innej zabawki uspokaja się i bawi jakby nigdy nic). O 20 czas do domu, widzę że już powoli zaczyna być zmęczony mimo że jeszcze biega, więc go zaczynam zbierać, mówię, tłumaczę że jeszcze dołek jeden w piaskownicy i idziemy, oczywiście moja gadka nie trafia i przy próbie wyjścia z placu zabaw powtórka z rozrywki, czyli rzut ślizgowy na ziemię.
I wiecie co, jakoś bym to wszystko zniosła, bo uruchomiły mi się zapasy cierpliwości, nie denerwuje mnie to, nie stresuje. Jednak mój wnerw sięga zenitu, jak po uspokojeniu młodego docierają do mnie spojrzenia zdegustowanych mam, czasem komentarze, że sobie z dzieckiem nie radzę, że jestem złą matką bo go ściągam siłą z huśtawki(a ja wiem że mogę go bujać i 10 minut a on będzie płakał, więc wolę go zdjąć i posłuchać minuty zawodzenia i małego szału niż 10 minut wycia).

Powiedzcie mi czy cholerka tylko moje dziecko przechodzi taki etap(nie podejrzewam go o chorobę, jest zdrowy, wesoły, fakt nie mówi po Polsku, ale w swoim narzeczu gada praktycznie non stop, przeplatając wypowiedź wtrąceniami typu, ja, ty, tata, mama, babka, czasem wyrwie mu się jakieś zdanie typu „babki dziś nie”wink. Ogólnie to bardzo wesołe dziecko świetnie bawi się na placu zabaw. Jednak zdegustowane mamusie mnie wkurzają bardzo, wynika to z tego że ja mu pozwalam rzucić się na tą ziemię(robi to baaaaaaardzo uważnie i świetnie się asekuruje, więc nie zrobi sobie krzywdy), że nie przytulam go i nie lecę na łeb na szyję tylko spokojnie podnoszę, tłumaczę i gdy przestanie machać odnóżami dopiero następuje przytulenie. Co ja robię źle no, może jednak powinna ściskać go na siłę i robić wszystko żeby nie płakał(a już widziałam jak mamusia podobnemu dziecku wciska kostkę czekolady do paszczy żeby się uspokoiło uncertain pominę fakt że w 2 godziny poszła im tabliczka czekolady).
    • joshima Re: Pocieszcie czyli bunt dwulatka 02.09.11, 23:07
      kinguch napisał:

      > Powiedzcie mi czy cholerka tylko moje dziecko przechodzi taki etap
      Nie. Wprawdzie parę rzeczy pewnie zrobiłabym inaczej, jednak jedno jest pewne. Miałabym głęboko gdzieś spojrzenia innych matek i ich komentarze.

      > Jednak zdegustowane mamusie mnie wkurzają bardzo
      Nie obraź się, ale masz chyba nieco większy problem z sobą niż z dzieckiem wink

      > wynika to z tego że ja mu pozwalam rzucić się na tą ziemię
      No i bardzo dobrze. Też bym pozwoliła. Ja swojej też nie przytulałam. Nie mogłam mimo najszczerszych chęci, bo to tylko pogarszało sprawę. Tak więc nawet nie mogłam podnieść i czekać aż przestanie machać odnóżami. Jedyne co mogłam to poczekać az jej zacznie przechodzić. Jeśli uznałam, że jej histeria może komuś bardzo przeszkadzać ewentualnie przenosiłam i pozwalałam spektakularnie rzucić się na ziemię w innym bardziej dyskretnym miejscu. Jednak, gdyby moje dziecko w stanie histerii dawało się przytulać, gdybym widziała, że mu to pomaga, to właśnie tak bym robiła.

      > Co ja robię źle no, może jednak powinna ściskać go n
      > a siłę i robić wszystko żeby nie płakał
      Rodzić nie jest od tego, żeby robić wszystko, żeby dziecko nie płakało. Płacz nie jest niczym złym. Negatywne emocje nie są niczym złym. Nie należy ich tłumić trzeba je przeżywać.

      >cryinga już widziałam jak mamusia podobnemu d
      > ziecku wciska kostkę czekolady do paszczy żeby się uspokoiło uncertain pominę fakt że
      > w 2 godziny poszła im tabliczka czekolady).
      Prawdopodobnie dziecko za jakiś czas, jako dorosły człowiek pojawi się na mityngu AŻ.
      • kinguch Re: Pocieszcie czyli bunt dwulatka 02.09.11, 23:26
        Może i ze mną jest problem, nie wykluczam smile, chociaż z drugiej strony słuchać przez 2 godziny roztrząsania jaka to ja jestem nieodpowiedzialna i nie dobra, chyba dla nikogo nie jest szczytem marzeń. Ja wiem że na placu zabaw nuda jak 150 dla mam powiedzmy 4latków, więc temat jest(mój młody na początku robi szopkę z huśtawkami bo są one na wprost od wejścia). Ale tak się zastanawiam czy szanowne mamusie miały szczęście i je to ominęło, czy zapomniały jak to było, a może lubią obrabiać tyłki obcym osobom, zupełnie nie zastanawiając się nad własnymi doświadczeniami.
        Dodam jeszcze że odnóżami przestaje machać jak się uspokaja, więc wtedy następuje przytulenie, wcześniej nie ma szans nawet żeby go dobrze podnieść, a co dopiero przytulić.
        • joshima Re: Pocieszcie czyli bunt dwulatka 02.09.11, 23:32
          kinguch napisał:

          > Może i ze mną jest problem, nie wykluczam smile, chociaż z drugiej strony słuchać
          > przez 2 godziny roztrząsania jaka to ja jestem nieodpowiedzialna i nie dobra, c
          > hyba dla nikogo nie jest szczytem marzeń.
          To nie słuchaj. Jesteś tam z dzieckiem i zajmujcie się swoimi sprawami wink

          > Ale tak się zastanawiam czy szano
          > wne mamusie miały szczęście i je to ominęło,
          Jedno z dwóch. Albo zapomniały, albo skutecznie pacyfikowały dzieci klapsami czy innymi metodami tego kalibru.

          > a może lubią obrabiać tyłki obcym osobom,
          To pewnie też. Wiesz jak to gęsi w stadzie. Jedna się odezwie a już reszta leci za nią i gęga.

          > Dodam jeszcze że odnóżami przestaje machać jak się uspokaja, więc wtedy następu
          > je przytulenie, wcześniej nie ma szans nawet żeby go dobrze podnieść, a co dopi
          > ero przytulić.
          No to ja to doskonale znam. Poza tym moja córka jasno się określała, informując mnie że nie chce, żebym ją brała na ręce. Trochę frustrujące, ale co zrobić. Na szczęście dzieci z tego wyrastają.
    • k_pilarz Re: Pocieszcie czyli bunt dwulatka 02.09.11, 23:36
      Musisz zastosować jakąś karę za takie zachowanie, np. "nie pójdziemy na plac zabaw jak będziesz się tak brzydko zachowywał". Mam dziecko w tym samym wieku i też reaguje płaczem lub krzykiem na coś co jej akurat nie przypasowało, ale wtedy tłumaczę jej, że tak nie należy się zachowywać i tak jest brzydko- dzieci w tym wieku już bardzo dużo rozumieją. Wiadomo histerie się powtarzają, ale trwają bardzo krótko.
      A innymi mamami (ludzmi) to sie nie przejmuj...każdy robi to co uznaje za stosowne. POWODZENIA smile
    • wanielka Re: Pocieszcie czyli bunt dwulatka 02.09.11, 23:40
      pocieszę, że to niekoniecznie musi być bunt 2-latka smile mój jest sporo młodszy, a robi podobnie. nie reaguję na rzucanie się na glebę. czekam, aż młodziak trochę ochłonie i wtedy przytulam i tłumaczę. jeżeli wybuchy są częste i gwałtowne, zabieram z placu zabaw (czy gdzie tam jesteśmy). tłumaczę i przytulam zawsze dopiero jak młody jest już spokojny, wcześniej to nie ma sensu.
      wielokrotnie widziałam miny mamusiek i nie tylko, nie robi to na mnie większego wrażenia. zajmuję się swoim dzieckiem i sobą, a one niech mówią co chcą.
      dodatkowo mój młodziak jest wyrośnięty i sprawia wrażenie starszego niż jest, więc wielokrotnie słyszałam różne komentarze i nikt jakoś nie pomyśli, że on jest jeszcze malutki smile

      moja rada - skup się na swoim dziecku i sobie wyłączając się na spojrzenia i komentarze innych. to wy musicie sobie z tą sytuacją jakoś poradzić, a opinia osób trzecich jest w tym najmniej ważna smile
    • mikams75 Re: Pocieszcie czyli bunt dwulatka 03.09.11, 01:31
      co do tych spojrzen innych mamus - to jest twoja interpretacja.
      Owszem, jak sie dziec rzuca i wrzeszczy to trudno tego nie zauwazyc i kazdy sie popatrzy na te scenke, ale reszte dopowiadasz sobie sama.
      Ja tez jak widze awanturujace sie dziecie w sklepie i stoje przy kasie i mi sie nudzi to sie pogapie na teatrzyk, trudno tego nie zauwazyc. Poobserwuje jak mamy reaguja, jakie sa inne dzieci, moze sie czegos nowego naucze, bo moje dziecie tez aniolem nie jest.
      Nie patrze jednak zdegustowana, nie oceniam. Sa rozne mamy, rozne dzieci.
      Ale nie dorabiaj jakiejs wielkiej interpretacji, olej otoczenie, bo zalezy ci strasznie na opinii otoczenia, spinasz sie a dzieciak to wyczuwa.
      I to taki wiek - dzieciak duzo chce, malo jeszcze rozumie, ciezko cos wytlumaczyc.
      Jedyne co mozesz zrobic to z nim duzo rozmawiac, czytac zeby wspomoc mowienie. Jak bedzie umial sie wyslowic, to bedzie mniej rykiem i rzucaniem sie na glebe reagowac.
    • joshima huśtawka 03.09.11, 09:09
      A co do tej huśtawki. Może Wy się po prostu nie rozumiecie? Czy tu go od razu sadzasz na tę huśtawkę? Może zapytaj czy chce. Może on chce po prostu postać i nią pomajtać, albo pobawić się na swój sposób.
      • kinguch Re: huśtawka 03.09.11, 09:21
        huśtawkę rozpracowałam smile on na nią bardzo chce, zapytany krzyczy tak tak i wyciąga łapki tu chodzi o to że on chce wszystko na raz, jak się huśta widzi jak dzieci biegają, piaskownicę i kręcioła(nazwa robocza nie mam pojęcia jak się nazywa ta platforma do kręcenia z ławeczkami), chce do dzieci i jednocześnie chce się huśtać smile
    • minerwamcg Re: Pocieszcie czyli bunt dwulatka 03.09.11, 11:29
      Mamusiom możesz powiedzieć, żeby się zajęły swoimi sprawami, o ile w ogóle jakieś mają. A z dzieckiem... spokój i żelazna konsekwencja, tylko to pomaga.
    • aphoper1 Re: Pocieszcie czyli bunt dwulatka 03.09.11, 12:26
      Moja miała podobnie. Potem okazywało się zresztą, że naprawdę miała powód, tylko ja nie rozumiałam (zgadzam się z Joshimą). Nie zawsze się dało dogadać, czasem był płacz i protest. Nigdy za to nie karałam (durna rada), ale po prostu zachowywałam spokój i jak trzeba było zabierałam z miejsca zbrodniwink Mojej to pomagało, trwanie w tym samym miejscu rodziło nowe wybuchy rozpaczy. Gdy moja Córka płacze, bo jest na mnie zła, to nazywam to i proponuję przytulenie, zwykle na początku nie chce, a po chwili sama się przytula albo prosi, żeby Ją wziąć na ręce.
      Powiem Ci, że naprawdę fajnie sobie radzimy. A jak jest zły dzień i obie nie mamy siły, to potem Ją przepraszam za brak cierpliwości i czuję, że Ona to jakoś rozumie.
      Jeszcze co do kar... Ja nie stosuję. Ale czasem mówiłam jasno i spokojnie: widzę, że nie możemy się porozumieć co do zachowania na tej zabawce, więc na razie na nią nie idziemy, chodźmy do piaskownicy. Protest był zwykle symboliczny.
      Co do innych mam - olej. Poza tym wydaje mi się, że przesadzaszwink
    • namrata86 Re: Pocieszcie czyli bunt dwulatka 03.09.11, 13:27
      Nie przejmuj się tak smile z czasem się przyzwyczaisz smile mój synek zaczął się tak zachowywać gdy maił około 19-20 miesięcy. Teraz ma 27 miesięcy i widzę,że powoli jest coraz lepiej. Przechodziliśmy histerie, rzucanie się na ziemię, wycie i nic nie skutkowało. I wszystkie matki się na mnie gapiły na placu zabaw i maiła to gdzieś, dziecko było dla mnie ważniejsze niż to co sobie inni pomyślą. Po za tym wiele razy widziałam takie same sceny u innych dzieciaczków smile Więc naucz się olewać innych, po co się nimi przejmować? Tłumacz dziecku po stokroć, kiedyś dotrze, mów do niego masę razy, że zaraz idziemy do domu bo już jest zimno/ciemno itd. jak będzie miał histerie to go weź na ręce i idźcie do domu, wracając tłumacz mu,że źle się zachowuje, że jutro znowu wrócicie, naprawdę po którymś razie zrozumie, dziecko nie jest głupie smile Mój synek tez nie chciał wychodzić z placu zabaw, dostawał histerii, ale w końcu nauczył się. Zawsze mu mówię kilka razy że zaraz idziemy, po 4 czy 5 razie sam zbiera zabawki, idzie do mnie, czy wsiada do wózka. Więcej cierpliwości, kiedyś histerie i bunty małemu przejdą. Wiem,że to irytujące i łatwo mi pisać, ale prawie każde dziecko ma taki okres, bardziej lub mniej intensywny, więc nie ma co się przejmować smile Powodzenia!
      • aphoper1 Re: Pocieszcie czyli bunt dwulatka 03.09.11, 20:39
        Co do wychodzenia z placu zabaw u nas działa patent, który zgapiłam z czyjejś wypowiedzi, chyba nawet na tym forum: budzik w telefoniewink Czasem, kiedy mi naprawdę zależy na czasie, mówię Ani, że będziemy musiały koniecznie iść za np. 10 minut i że jak budzik zadzwoni, to od razu idziemy. I już parę razy było tak, że się sama nie mogła doczekać i wołała do mnie przed czasem "dzwoni, dzwoni" i pakowała zabawkiwink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja