jak to jest z płaczkami w przedszkolu

09.09.11, 13:31
moja 3 latka niestety baaardzo ciężko znosi przedszkole. nie ma histerii przy rozstaniu, zaprowadza ją maż, zostawiam ja tylko na początek na 3 godziny, ale praktycznie przez cały czas płacze przez ten czas sad serce mi się ściska jak po nią przychodzę, zaglądam przez okno, a ona sama stoi na środku sali i płacze. ja wiem, że to trzeba czasu, żeby dziecko się przystosowało, tylko zastanawiam się jako powinny zachowywać się panie w stosunku do takich płaczków? rozumiem, że pani ma pod opieką wiele dzieci, i nie tylko moja płacze, ale za każdym razem jak ją odbieram, czy zaglądam przez okno, to na sali panuje totalny chaos, nieliczne dzieci się bawią, dużo snuje się i płacze. a panie jakby zupełnie tym nie zainteresowane. może jest tu jakaś pani przedszkolanka, która ma doświadczenie? jak powinno to wyglądać?
dodam tylko że przedszkole jest nowe, dopiero pierwszy ich rok pracy i nie mam się kogo zapytać, jak to wyglądało w innych latach.
    • mariela1987 Re: jak to jest z płaczkami w przedszkolu 09.09.11, 13:42
      z opowiadań koleżanek z pracy wiem,ze z roku na rok z płaczem jest coraz gorzej. nas w przedzkolu w grupie 3 latków sa 2 panie, staraja sie jak mogą ale wszytskich wiadomo nie da sie na raz uściskac. Organizuja wiele zabaw ale niektre dzieci nie chcą brac w nich udzialu. Moim zdaniem błedem jest,ze zagladasz do sal, widzisz tylko urywki..... Wiadomo,ze zajęcia nie sa prowadzone cały czas, dzieci tez mają czas na zabawe swobodna. Panie sie nie przejmują płaczem dzieci ? to znaczy jak to dokładnie wyglada...
    • budzik11 Re: jak to jest z płaczkami w przedszkolu 09.09.11, 14:25
      teane napisała:

      > dużo snuje się i płacze. a panie jakby zupełnie tym ni
      > e zainteresowane. może jest tu jakaś pani przedszkolanka, która ma doświadczeni
      > e? jak powinno to wyglądać?

      U nas wyglądało tak, że na początku roku szkolnego, kiedy wiele dzieci płakało - w ich utulanie zaangazowane były każde wolne ręce i kolana - łącznie z panią dyrektor, woźnymi kucharkami (!!!). Widziałam to na własne oczy. Nigdy nie widziałam tam płaczącego dziecka pozostawionego samemu sobie. Zawsze ktoś je pociesza, bierze na ręce, na kolana, przytula.
    • mimka23 Re: U nas jest tak... 09.09.11, 15:26
      Mam grupę 3 latków i na 24 dzieci jest ok siedmioro stałych płaczków. Niestety sytaucja jest tak dramatyczna dzięki rodzicomtongue_out Zamiast wyjść z sali przedłużają wyjście i tulą swoje dziecko sprawiając tym jeszcze większą przykrość pozostałym dzieciom. Ja jak tylko mogę to przytulam, pomoc też, ale z rana do moich obowiązków należy wpisanie godziny przyjścia każdego rodzica i wzięcie od niego podpisu. Zamiast tulić więc, zajmuję sie listą, a ponieważ w pewnym momencie co rusz ktoś przyprowadza dziecko, bywają momenty że nie odchodzę od listy. Pomoc oprócz przytulania ma też swoje inne obowiązki. Bywa więc tak, że płaczące dziecko jest zostawione samo sobie, ale staramy się aby nie trwało to długo. Z drugiej strony mam kilka przypadków, które dzięki przytulaniu właśnie wiszą teraz u nogi i najchętniej obsiadłyby mnie nie pozwalając na nic innego, a program trzeba realizowac niestety.
      Mój syn także poszedł teraz do przedszkola pierwszy raz i wczoraj zastałam go samego siedzącego w fotelu w sali z łazami na policzkach, podczas gdy pomoc srzątała o obiedzie, a ani bawiła się z resztą dzieci.
    • camel_3d Re: jak to jest z płaczkami w przedszkolu 09.09.11, 16:02
      wiem, ze u mlodego w grupie w ubieglym polroczu pojawila si enowa dziewczynka.
      Bardzo dlugo trwalo zanim sie dostosowala i dopasowala do grupy. Nie chcial sie
      bawic, byla smutna, duzo plakala..ale jak tylko plakala ktoras z opiekune ja
      przytulala (sa dwie na grupe). Teraz juz jest ok..ale trwalo to kkilka
      miesiecy. Mysle, ze nie powinno zostawiac sie dziecka samemu sobie... Powinno
      byc nagazowane we wspolne zabawy itd...to zadanie opiekunek.
      • camel_3d :) 09.09.11, 16:04

        > byc nagazowane

        ANGAZOWANE smile
      • 3-mamuska Re: jak to jest z płaczkami w przedszkolu 09.09.11, 18:16
        camel_3d napisał: Mysle, ze nie powinno zostawiac sie dziecka samemu sobie... Powinno
        > byc nagazowane we wspolne zabawy itd...to zadanie opiekunek.
        Zgadzam sie z camelem i wydaj mi sie ze dzieci sa wazniejsze niz jakis listy,rodzice sami mogli by sie pisac.
        A tez wiem ze wlasnie w polsce brakuje tego czasu kiedy rodzice zostaja z dziecmi nawet kilka dni.I na cala grupe zostaje 1-2 dzieci ktore dluzej placze po okresie przystosowawczym.
        • mimka23 Re: jak to jest z płaczkami w przedszkolu 10.09.11, 15:55
          3-mamuska napisała:

          > wydaj mi sie ze dzieci sa wazniejsze niz jakis listy,ro
          > dzice sami mogli by sie pisac.
          Wydaje Ci się dobrze, ale niestety to ja mam obowiązek wpisac godzinę, o której dziecko jest wprowadzane do sali. Gdybym pozwalała rodzicom, to skończyłoby się to dla mnie utratą pracy, bo niejednokrotnie byłam już proszona "niech pani wpisze że jest 8.01", mimo, iż była 7.58, bo taki rodzic nie chciał płacić za niezdeklarowaną godzinę. Dorośli ludzie, a na każdym kroku próbują oszukiwać. Kto jest w podobnej sytuacji ten wie o co mi chodzi. Łatwo jest oceniać i podsuwać pomysły, a rzeczywistość jest taka jaka jest.
          • reges Re: jak to jest z płaczkami w przedszkolu 10.09.11, 16:12
            I cóż takiego by się stało, gdybyś wpisała godzinę 8:01? U mnie w domu jest kilka zegarów + telefony i KAŻDY wskazuje inny czas (i nie jest to poślizg rzedu 3 minut tylko znacznie większy). W moim przedszkolu w każdej sali na zegarze jest inna godzina i czepianie się 3 minut jest chore. NIGDY nie pozwoliłabym dzieciom płakać z tak głupiego powodu. Najpierw zajmuję się dziećmi, a potem (w jakiejś lużniejszej chwili) uzupełniam listy. Jeśli nie jestem pewna, o kórej dokładnie dziecko przyszło- wpisuję godzinę późniejszą (na korzyść dziecka). Naprawdę nie można się posuwać do absurdu.
            • dzidzia_ch Re: jak to jest z płaczkami w przedszkolu 10.09.11, 18:42
              U. Nas na 18 dzieciaków placzkow było połowa
              Najlepszym sposobem nie było tulenie ale rysowanie z pomocą pani portretu mamy,robienie biedronki czy robienie najgrozniejszej i najsmiejsniejszej miny smile
              Najwytrwalsze placzki chodziły po przedszkolu sprawdzać czy dzieci płaczą w innych grupach a jeden delikwent odbierał telefony u pani dyrektor smile
            • mimka23 Re: jak to jest z płaczkami w przedszkolu 11.09.11, 11:12
              No widzisz, a u mnie wszystkie zegary, w każdej sali są ustawione dokładnie tak, jak zegarek pani dyrektortongue_out Średnio co 3 dni pani dyrektor chodzi po salach w celu upewnienia się że zegary się same nie rozregulowały...wiem, absurd, ale tak jest. Mnie się wiele rzeczy nie podoba, ale z pracą u mnie w mieście ciężko, ja teraz robię staż i naprawdę nie chcę podpaść. W p-lu jest monitoring i dlatego przekłamanie godziny wprowadzenia dziecka do sali zaraz zostałoby odkryte. A jeśli chodzi o samo przedszkole, to moje dziecko chodzi do innego, na szczęście i nie zazdroszczę rodzicom dzieci chodzących do p-la. w którym pracuję.
          • moni_ka30 Re: jak to jest z płaczkami w przedszkolu 10.09.11, 22:35
            < bo niejednokrotnie byłam już proszona "niech pani w
            > pisze że jest 8.01", mimo, iż była 7.58, bo taki rodzic nie chciał płacić za ni
            > ezdeklarowaną godzinę. Dorośli ludzie, a na każdym kroku próbują oszukiwać.
            To nie godzina a 3 min, rownie dobrze dany rodzic mogl poczekac z dzieckiem ten kawal czasu pod drzwiami.

            <Kto
            > jest w podobnej sytuacji ten wie o co mi chodzi. Łatwo jest oceniać i podsuwać
            > pomysły, a rzeczywistość jest taka jaka jest.
            Z takim podejsciem to zadatki na urzednika, a male smarki niech sobie placza. Mozna wiedziec w jakim miescie to p-le? Tak na wszelki wypadek zebysmy sie jednak nie spotkaly.
            • teane Re: jak to jest z płaczkami w przedszkolu 11.09.11, 10:38
              najdziwniejsze jest to, że ona nie mówi, że nie chce do przedszkola, nie płacze jak ją zaprowadzamy, dopiero przy samym rozstaniu chwile. dopiero po jakiejś godzinie zaczyna płakać, przynajmniej tak panie twierdzą i za każdym razem jak ją odbieram to stoi gdzieś sama i płacze. mam trochę wrażenie, że panie zostawiają ją samej sobie, żeby się "wypłakała", ale może widzę to tak tylko ja.
              postaram się dłużej poprzyglądać przez okno, nim ją odbiorę.
              • abc1313 Re: jak to jest z płaczkami w przedszkolu 15.09.11, 11:46
                a jak wygląda podejście do takiego płaczącego dziecka u was w przedszkolu? U mnie pechowo w tym tygodniu nie ma niańki i jest sama pani i woźna oddziałowa. Mała chodziła 2 dni na początku roku, potem chora i t w tym tygodniu wróciła do przedszkola- i płacze że chce do domu, zostawiam ją zapłakaną. Pani pociesza ją. Ale wychodząc z przedszkola słyszałam jak woźna powiedziała do mojego płaczącego dziecka "nie płacz już bo inne dzieci w końcu rozboli głowa". A dziś słyszałam woźną "pocieszającą" moje płaczące dziecko "nie wyj już tak."
                Nie wiem co robić? Iść porozmawiać o podejściu do dziecka? Ja rozumiem że dziecku ciężko, że płacze- i jakoś to bym przebolała że takie początki przedszkola. Ale przedszkole ze swojej strony też powinno coś zrobić- zapewnić szacunek dziecku a nie krzyk "nie wyj tak". Nie wiem co robić
                • cytrusowa Re: jak to jest z płaczkami w przedszkolu 15.09.11, 20:28
                  tak to jest....dziecko jest dzieckiem wiec potrzebuje naprawde sporo czasu by zaakceptowac nowa sytuacje. a sa tez takie dzieci - vide jedna z moich corc - ktore chodza do przedszkola kolejny rok ale po przerwie wakacyjnej czy chorobowej maja poczatki w przedszkolu jakby pierwszy raz tam byly.

                  placze, wiszenie na nodze, histerie....inne dzieci stoja i sie patrza

                  fakt faktem - zachowanie dziecka w duzej mierze zalezy od reakcji rodzica. matki nie wytrzymuja, sstaja, odwracaja sie....a dziecko sie nakreca i w koncu wpada w histerie.
                  nikt corci/synkowi krzywdy w przedszkolu nie zrobi, mama moze spokojnie isc z przedszkola....nie bez kozery mowi sie, ze lepszym odprowadzaczem sa tatuisiowiesmile

                  no i dziewczyny drogie - czego oczekujecie od pan przedszkolanek - ze zostawia grupe normalnie bawiacych sie dzieci by non stop, te przyslowiowe trzy godziny utulac w placzu jedno dziecko?

                  dziecie musi sie przyzwyczaic do nowego, jedna od razu rzucaja sie w wir zabaw, inne jeszcze musza swoje odstac. a jeszcze inne pierwsze dni stoja sobie same w kacie i obserwuja....
                  czas robi swoje, naprawde!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja