religijna rodzina, a ja niewierząca

09.09.11, 18:56
jak radzicie sobie w sytuacji, gdy sami nie jesteście wierzący, za to rodzina jest wierząca i praktykująca (babcie, ciocie, prababcie itp) i oni probują zindoktrynować wasze dziecko? Ja popełniłam okropny błąd, gdyż dałam się zaszczuć własnie rodzinie (zwłaszcza mojej mamie) i ochrzciłam córkę wbrew własnym przekonaniom. Mąż też nie jest wierzący, ale z kolei woli "nie utrudniać życia dziecku" i nie jest przeciwny, ani chrztowi czy innym sakramentom. Mnie to bardzo boli, chiałabym móc żyć po swojemu i tak samo wychowywać swoje dziecko, a ciągle muszę bronić sie przed zapłakanym spojrzeniem mojej mamy czy tekstami innych członków rodziny "że jak ja w ogóle tak mogę, skoro wychowano mnie w wierze katolickiej?!". Teraz jestem w ciązy i juz mnie skręca jak pomyślę, że znowu będę bombardowana pytaniami kiedy chrzest itp. NA nieszczęście jestem też mamą chrzestną dziewczynki, która w przyszłym roku idzie do komunii (tak, kiedyś byłam wierząca) i tu spotykam się z pytaniami dziecka a czy ja dam swoją córkę też do komunii kiedys albo dlaczego nie chodzę do kościoła itp. i jak tu dziecku odpowiedzieć cokolwiek jak już mama dziecka i babcia gromią mnie czarna owcę spojrzeniami, żebym czasem dziecku wody z mózgu nie robiła... w jakim my cholernym zkłamanym świecie żyjemy,na doadatek przez takie osoby słabe jak ja, czy tak uległe jak mój mąż nic się nie zmieni crying moje dziecko niedługo pójdzie do przedszkola i aż się boję co to będzie, gdy wcisną tam jakaś religię. wytłumaczcie mi jaki chory system pozwolił na wejście religii jakiejkolwiek zreszta do świeckich szkół i przedszkoli? wiadomo, że dla małego dziecka i to raczej bez wyjątku religia jako taka jest bardzo atrakcyjna. te opowieści, kolorowe karteczki, modlitwy-wierszyki i inne bajeczki.. jak tu z tym konkurować? a potem białe sukienki, prezenty za tysiące, bo tak ma byc i nie wypada inaczej.... ehhhh. czuję się bezsilna po prostu sad
    • donkaczka Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 09.09.11, 19:06
      nie bezsilna, tylko mietka pitka wink
      wyraznie wyjasnic, ze nie zamierzasz chrzcic, nie zamierzasz pozylac do komunii i nie zamierzasz dyskutowac
      jesli beda dyskutowac to mozesz albo wychodzic, albo zmieniac temat na jakis dla nich niewygodny - jest szansa, ze zamilkna
      wdawanie sie w dyskusje tylko nakreca sprawe
      • surusi81 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 09.09.11, 19:19
        no wiem że miękka jestem, ale branie mnie na matczyne łzy naprawde jest dobijające. W dyskusje zbędne się nie wdaję i mówie, że mam przecież prawo wychowywac po swojemu... oczywiście taka wypowiedź natychmiast jest kwitowana siorbaniem nosem, wznoszeniem oczu ku górze i tekstem, "jak ja cię mogłam tak wychować...itp" sad a żeby nie było mamę mam naprawde cudowną i poróżnia nas jedynie aspekt religijny... i nie mam zamiaru ulegac już więcej, boję się tylko o reakcję mamy, bo na niej bardzo mi zależy...reszta mnie może **** tylko, że łatwiej mieć postanowienie, a gorzej stawić czoła hordzie zagorzałych katolików... sad
        • donkaczka Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 09.09.11, 19:55
          no to niech mamusia dzieci wychowuje religijnie - niech organizuje chrzest, chadza w niedziele do kosciola, potem na przygotowania do komunii - ty reki i portfela nie przykladasz
          co wtedy powie?
          • dagmara-k Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 09.09.11, 21:00
            ale ona juz swoje wychowala, czemu ma miec jeszcze cos do powiedzenia w temacie, jak jej dzieci juz dorosle?
            • donkaczka Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 13:18
              bo jej zalezy na dobrych stosunkach z babcia, bo babci zalezy na wychowaniu w wierze, bo jesli ona nie jest zdecydowana ateistka to moze spokojnie babci te dziedzine powierzyc - ja bym tak zrobila, zamiast drzec koty albo ustepowac, bo to dopiero jest dla dziecka niedobre

              i to nie znaczy, ze babcia dziecko wychowuje, nie przesadzaj
    • dagmara-k Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 09.09.11, 20:58
      ja odpowiadam ze w roznych "ideologiach" zostalam wychowana a ich dalej nie niose i ze to moja sprawa. przy slubie mialam w rodzinie jazde taka, ze o chrzest dziecka juz sie nikt nawet nie pyta. ale wtedy postawilismy jasno sprawe, ze jestesmy poza kosciolem jakimkolwiek i nie ma opcji niczym (szantazem emocjonalnym, finansowym, placzami, grozbami, krzykami) nas przekonac do zmiany.
    • futro.1 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 09.09.11, 22:47
      moja rodzina jest wierząca i praktykująca ale nikt nie próbuje indoktrynować młodego. może dlatego, że dziadkowie (moi rodzice) odwiedzają wnuka a może dlatego, że wnuk ma zaledwie 2lata... oboje jesteśmy niewierzący, ja jestem ateistką mój m jest pastafarianinem wink rodzina m jest chyba wierząca ale absolutnie niepraktykująca więc z tej strony nigdy nie będzie zgrzytów religijnych. nie mamy ślubu, młody nie jest ochrzczony i nie będzie miał żadnych komunii i innych bierzmowań. kiedyś na pytanie "kiedy ślub?" odpowiadałam "jeszcze mamy czas" potem zbywałam milczeniem, zmianą tematu. przywykli, że żyjemy na tzw kocią łapę i jest nam tak dobrze i wszystko jest ok. poi urodzeniu młodego zaczęły się pytania o chrzest. odpowiedzi były dokładnie takie same jak w pierwszym przypadku. wreszcie, żeby zakończyć temat, powiedziałam mojemu ojcu - bo to głównie jemu zależy, że m nie zgadza się i żeby to z nim na ten temat rozmawiał. temat został zamknięty, chyba. nie było łez ale bałam się, bo ojciec mój należy do porywczych ludzi lecz nic nie wydarzyło się.
      skoro chcesz żyć po swojemu, żyj po swojemu. bądź stanowcza i konsekwentna. jesteś dorosła, założyłaś własną rodzinę. łzy matczyne są zwykłym szantażem, tak jak westchnienia mojego ojca.

      > ca) i tu spotykam się z pytaniami dziecka a czy ja dam swoją córkę też do komun
      > ii kiedys albo dlaczego nie chodzę do kościoła itp. i jak tu dziecku odpowiedzi
      > eć cokolwiek jak już mama dziecka i babcia gromią mnie czarna owcę spojrzeniami
      > , żebym czasem dziecku wody z mózgu nie robiła...

      normalnie odpowiadasz i zgodnie z prawdą, że nie wszyscy ludzie wierzą w boga katolickiego, że niektórzy wierzą w buddę lub allacha a niektórzy w ogóle nie wierzą w żadnych bogów i że ty właśnie do nich należysz i dlatego nie chodzisz do kościoła.

      w jakim my cholernym zkłamany
      > m świecie żyjemy,na doadatek przez takie osoby słabe jak ja, czy tak uległe jak
      > mój mąż nic się nie zmieni

      dokładnie tak jest. więcej wiary w siebie. chcesz żeby świat się zmienił? zacznij od siebie.

      dlaczego boisz się religii w przedszkolu? czy nie możesz wyjaśnić dziecku, że to są tylko takie historyjki, powiedzieć prawdy? poza tym, jak to WCISNĄ??? twoje dziecko ma prawo nie chodzić na religię, jeśli rodzice nie wyrażą zgody. tak, już słyszę, że przecież będzie samo siedziało podczas katechezy, że dzieci będą palcami wytykały itp itd tak będzie dopóki dzieciom nie wytłumaczymy, że JEST WOLNOŚĆ WYZNANIA i że człowiek nie rodzi się katolikiem.

      > ako taka jest bardzo atrakcyjna. te opowieści, kolorowe karteczki, modlitwy-wie
      > rszyki i inne bajeczki.. jak tu z tym konkurować?

      są przecież inne bajki, wierszyki itp wystarczy uruchomić własną wyobraźnię i sięgnąć do literatury.

      a potem białe sukienki, preze
      > nty za tysiące, bo tak ma byc i nie wypada inaczej....

      bo co? bo większość polaków jest katolikami? pfff! a może nie wypada żyć wbrew własnemu światopoglądowi? hę?
    • matka_karmiaca Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 00:19
      A próbowałaś kompletnej szczerości? "Mamo, ja nie wierzę, jak mogę iść do kościoła i publicznie składać przyrzeczenia, że wychowam dziecko w wierze katolickiej, skoro tak nie będzie? Czy dla Ciebie te ceremonie nic nie znaczą, że mamy je z m sprofanować dla Waszego spokoju?"
      • futro.1 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 00:33
        sprofanować??? hola, tzn że jeśli wybiorę się na cmentarz postawić lampkę na grobie dziadka to profanuję święto katolickie? ubiorę choinkę - profanacja? sorry, czepiłam się słowa ale uderzyło mnie smile
        • agni71 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 19:49
          futro.1 napisała:

          > sprofanować??? hola, tzn że jeśli wybiorę się na cmentarz postawić lampkę na gr
          > obie dziadka to profanuję święto katolickie? ubiorę choinkę - profanacja? sorry
          > , czepiłam się słowa ale uderzyło mnie smile

          futro, spokojnie smile Nie twoja wina, ze chrzescijaństwo, a w tym katolicyzm, przejąl rózne tradycyjne przed-chrześcijańskie tradycje, jak wstawianie zielonej rosliny zimą do domu, czy czczenie zmarłych światłem czy poczęstunkiem smile Ja sie dziwię, jak katolikom nie głupio takie przedchrzescijańskie symbole stosować wink
        • angazetka Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 17:44
          Czym innym są tradycje w rodzaju choinki czy zniczy na grobach, a czy innym przyjmowanie sakramentów, choć się w nie nie wierzy. To drugie jest profanacją (dla mnie, niewierzącej).
    • surusi81 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 11:21
      dzięki wszystkim za odpowiedzi... chciałabym miec pryznajmniej wsparcie męża w tej sprawie, wtedy zadna z naszych rodzin może by nic nie mówiła, a przynajmniej daliby w końcu spokój... a tak jestem tylko ja jedna przeciw wszystkim.. Jak już pisałam wcześniej, że mąż mimo że nie wierzy, to woli by dziecko przyjęło sakramenty, żeby nie miało "nieprzyjemności" i nie czuło sie wyobcowane. Nie przyjmuje moich argumentów, że razem we dwójkę możemy dac dziecku taki światopogląd, by mogło zrozumieć, że inne nie znaczy gorsze itp. Co do propozycji jednej z was, żeby powiedzieć mojej mamie, że może zając się wszystkimi sakramentami we włąsnym zakresie, to uwierzcie mi, że od razu by się zgodziła z wielką chęcią i oczywiście z westchnieniem ulgi. Ale właśnie o to chodzi, że ja nie chcę, by moje dziecko było nauczane wg religii katolickiej czy też na chwilę obecną wg jakiejkolwiek innej. wiadomo, że dziecko chłonie wszystko jak gąbka wodę i co jak usłyszy, że osoby niewierzące są złe i pójdą do piekła czy inne teksty w tym stylu? czyli że mamusia nie pójdzie do nieba...? wiem, że póki co martwię sie na zapas, bo córka nie ma jeszcze 3 lat, ale czas płynie, mała już kilka razy była w kościele z babcią na święcenie koszyczka i cos tam jeszcze... TEraz jak przechodze obok kościoła to dziecko mówi, że tam była i tam jest bozia... czyli już zakodowała to, co mówiła jej babcia.. i ja juz nie wiem co mam mówic i robić? czy już córeczce mówić, że babcia nie ma racji? czy, że raczej babcia tak mysli, ale że inni - w tym my - myślimy inaczej? nie mam pojęcia jak o tych sprawach rozmawiać z takim maluchem sad tym bardziej, że ta moja chrześnica jeszcze szykuje się do komunii i głupio by było, żeby usłyszała od moej córki, że bozi nie ma... to tak chbya jak by jedno dziecko wygadalo drugiemu, że nie ma mikołaja czy zębowej wróżki?
      • z_lasu Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 14:22
        Musisz to sobie wszystko dobrze przemyśleć i poukładać zawczasu. O temat indoktrynacji Twojego dziecka będziesz się rozbijać w tym chorym kraju na każdym kroku. A z drugiej strony trudno sobie wyobrazić żeby europejskie dziecko nie miało pojęcia o chrześcijańskich korzeniach naszej kultury.

        > co jak usłyszy, że osoby niewierzące są złe i pójdą do piekła czy inne teksty w tym
        > stylu? czyli że mamusia nie pójdzie do nieba...?

        Na idiotów Twoje dziecko może trafić zawsze, nie tylko w tym temacie. Usłyszy też teksty seksistowskie, rasistowskie i wiele innych. Będziesz prostować na bieżąco. Akurat z przekazem werbalnym stosunkowo łatwo jest walczyć.

        > i ja juz nie wiem co mam mówic i robić? czy już córeczce mówić, że babcia nie ma racji?
        > czy, że raczej babcia tak mysli, ale że inni - w tym my - myślimy inaczej?

        Mów dziecku prawdę. Że babcia WIERZY, że tam jest bozia. Ale nikt tego nie wie na pewno.

        > chrześnica jeszcze szykuje się do komunii i głupio by było, żeby usłyszała od moej córki, że
        > bozi nie ma...

        Nie mów, że nie ma, tylko że Ty nie wierzysz. 3-latce to wystarczy, ale przygotuj się, na pytanie chrześnicy "dlaczego?".

        > w jakim my cholernym zkłamanym świecie żyjemy

        No, to nie dokładaj się do tego zakłamania, tylko podnieś głowę wysoko i mów otwarcie co czujesz i myślisz.
        • futro.1 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 14:07
          > pojęcia o chrześcijańskich korzeniach naszej kultury.

          przepraszam, jakich korzeniach? chrześcijańskich? a od kiedy to starożytny rzym i grecja był chrześcijański? czyżby zeus okazał się nagle bogiem chrześcijańskim? może niedługo okaże się, że herkules tak naprawdę był janem chrzcicielem?
          • z_lasu Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 14:55
            Następna neofitka? Dobra, judeo-chrześcijańskich - teraz lepiej? Wytnij z europejskiej kultury wszystko co ma konotacje biblijne, zobaczymy ile Ci zostanie.
            • futro.1 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 16:01
              neofitka? hahaha pudło.
              co zostanie? cały dorobek kultury nazwijmy ją przedchrześcijańskiej; i żadne tam judeo-chrześcijańskie. poczytaj na racjonalista.pl,
              • franczii Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 22:54
                a czemu chcesz wykasowac ostatnie 1000 lat naszej historii?
                • ciociacesia ja bym wykasowala 12.09.11, 10:39
                  same glupoty zesmy robili smile
                  a serio to o chrzescijanskich korzeniach jest chyba bardzo duzo na polskim i historii
                  • futro.1 Re: ja bym wykasowala 12.09.11, 13:08
                    tak, bo właściwie to nie mówi się o czasach sprzed mieszka I
                    • franczii Re: ja bym wykasowala 12.09.11, 14:33
                      Nie? To chyba spalas w szkole. U mnie mowili.
                  • franczii Re: ja bym wykasowala 12.09.11, 14:32
                    Glupoty chrzescijanie robili tak samo jak ci co byli przed chrzescijanami. Nie mniej i nie wiecej. Taka widac ulomna natura czlowieka. Wiara nie ma tu nic do rzeczy. To samo wylazi z niektorych niewierzacych obecnie.
                • futro.1 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 12.09.11, 13:24
                  ja nie chcę niczego kasować, bo i po co i dlaczego?
                  • franczii Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 12.09.11, 14:36
                    Bo przemawia przez ciebie pogarda.
              • z_lasu Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 12.09.11, 03:51
                > poczytaj na racjonalista.pl

                A jakiś bardziej konkretny link? Bo trudno mi dyskutować z całym portalem, z którego linią zasadniczo się zgadzam smile

                > cały dorobek kultury nazwijmy ją przedchrześcijańskiej;

                Na pewno był niebagatelny, pytanie: ile z niego do dzisiaj przetrwało? I dlaczego mam udawać, że dorobek kultury chrześcijańskiej nie istnieje?
                • futro.1 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 12.09.11, 13:17
                  > Na pewno był niebagatelny, pytanie: ile z niego do dzisiaj przetrwało?

                  a to, że niewiele z niego przetrwało to zawdzięczamy właśnie chrześcijanom, którzy jako punkt honoru objęli sobie zniszczenie wszystkiego co pogańskie. i tak w okresach przesileń/równonocy są jakieś święta a to boże narodzenie a noc świętojańska(noc kupały). obrzędy jak święcenie jajek - skradzione i przerobione, kto palił na stosie za leczenie ziołami? oj można by długo wymieniać ale skoro znasz stronę racjonalisty to zagłąb się w lekturę. link? wklep sobie w ich wyszukiwarkę "chrześcijańskie korzenie europy" i poczytaj. mam ci ułatwiać jak neofitce? zakładam że nią nie jesteś. a może jednak jesteś?
                  • z_lasu Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 13.09.11, 06:50
                    > a to, że niewiele z niego przetrwało to zawdzięczamy właśnie chrześcijanom, którzy jako
                    > punkt honoru objęli sobie zniszczenie wszystkiego co pogańskie. i tak w okresach
                    > przesileń/równonocy są jakieś święta a to boże narodzenie a noc świętojańska(noc kupały).
                    > obrzędy jak święcenie jajek - skradzione i przerobione, kto palił na stosie za leczenie ziołami?

                    Ale co to ma do rzeczy? Poganie mieli swój dorobek kulturalny, przed nimi też były jakieś pokolenia, które miały swój dorobek itd. Niewiele z tego do dzisiaj zostało, trudno się z tym utożsamiać. Niszczenie śladów wrażej ideologii nie jest domeną wyłącznie chrześcijan.

                    Chyba nie tylko ja odniosłam wrażenie, że chcesz przekreślić i wymazać cały dorobek kulturalny związany z chrześcijaństwem. Dostrzegam pewną analogię...

                    > skoro znasz stronę racjonalisty to zagłąb się w lekturę. link? wklep sobie w ich
                    > wyszukiwarkę

                    big_grin Rzuciłaś Racjonalistą jako kontrą na moje posty, więc chciałam widzieć z czym się konkretnie nie zgadzasz i jakie masz argumenty. Ale widzę, że nie masz big_grin
                    • futro.1 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 13.09.11, 21:32
                      naprawdę mam wyliczać co osiągnęli pitagoras,celsus, filozofowie i cała reszta klasyków? eh... powiem tak, kultura europejska ma korzenie chrześcijańskie - też jednakowoż są to zaledwie korzonki
                    • futro.1 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 13.09.11, 21:50
                      > Chyba nie tylko ja odniosłam wrażenie, że chcesz przekreślić i wymazać cały dor
                      > obek kulturalny związany z chrześcijaństwem.

                      ja po prostu nie bardzo widzę tego dorobku. nie widzę kultury chrześcijańskiej sensu stricte.
                      jeszcze raz pytam po co wymazywać? przecież historia uczy nas jakich błędów nie powinniśmy popełniać

                      > big_grin Rzuciłaś Racjonalistą jako kontrą na moje posty, więc chciałam widzie
                      > ć z czym się konkretnie nie zgadzasz i jakie masz argumenty. Ale widzę, że nie
                      > masz big_grin

                      nie prosiłaś o argumenty ale o link, jak neofitka big_grin
                      • z_lasu Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 14.09.11, 03:46
                        > ja po prostu nie bardzo widzę tego dorobku. nie widzę kultury chrześcijańskiej
                        > sensu stricte.

                        Dobra, to inaczej - bo nie wiem czy się dobrze rozumiemy. Podziwiając i analizując architekturę europejską na przestrzeni wieków należy (Twoim zdaniem):
                        a) pomijać budowle sakralne?
                        b) dodawać stosowny komentarz na temat znikomego i destrukcyjnego wpływu chrześcijaństwa na kulturę?
                        c) potraktować chrześcijaństwo w Europie jak beknięcie i udawać, że się nie wydarzyło, a gotyckie świątynie nie mają nic wspólnego z kultem chrześcijańskim?

                        > nie prosiłaś o argumenty ale o link, jak neofitka big_grin

                        O matko, nie dam rady....
                        To Ty rzuciłaś linkiem do Racjonalisty zamiast argumentu. Sama z siebie, nie proszona. Ja rozumiem, że samodzielne sformułowanie swoich racji może kogoś przerastać, ale jak już chcesz się w dyskusji podpierać linkiem to rób to bardziej precyzyjnie.
                        • franczii Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 14.09.11, 08:13
                          Ja bym w ogole zaproponowala pani futro odciecie sie od wszelkiej tworczosci ludzkiej majacej podloze religijne nie tylko od tej chrzescijanskiej. Skoro taka z niej racjonalistka.
                          • futro.1 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 21.09.11, 22:18
                            i tu się mylisz pani franczii, odcinam się tylko i wyłącznie od chrześcijaństwa ponieważ moim zdaniem nie jest to żadna kultura a tylko i wyłącznie religia nie wnosząca niczego dobrego.

                            uważam, że temat nie powinien być kontynuowany na tym forum , gdyż nie jest o małych dzieciach
                        • futro.1 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 21.09.11, 21:55
                          no tak, mogłam się tego spodziewać, kościoły dorobkiem kultury. j bym to nazwałą raczej dorobkiem kultu ale niech tam będzie, że kultura.

                          jakież to argumenty ty sformułowałaś? chcesz argumentów? proszę uprzejmie; chrześcijaństo ma zaledwie 2000 lat europa jest znacznie starsza, więc o jakich korzeniach chrześcijańskich można mówić? cóż takiego oni osiągnęli, czego nie osiągnięto przed nimi? kościoły? budowane w stylach antycznych. filozofia? etyka? wszystko oparte o niechrześcijańskie teorie.

                          a teraz czekam cierpliwie na twoje argumenty, czytelniczko racjonalisty
      • toya666 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 16:28
        > i ja juz nie wiem co mam mówic i robić
        > ? czy już córeczce mówić, że babcia nie ma racji? czy, że raczej babcia tak mys
        > li, ale że inni - w tym my - myślimy inaczej? nie mam pojęcia jak o tych sprawa
        > ch rozmawiać z takim maluchem sad


        Ja bym powiedziała, że babcia i inne osoby myślą tak, ale mamusia i tatuś myślą inaczej. I tak naprawdę nikt do końca nie wie jaka jest prawda.
        Ja tak będę mówić swoim dzieciom. Co prawda jestem wierząca, ale zupełnie nie identyfikuję się z kościołem katolickim. Mąż jest muzułmaninem. On będzie dzieci uczył po swojemu a ja im opowiem po swojemu. Nie widzę z tym problemu. A na żadną religię na pewno dziecka nie wyślę.
    • agrypina6 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 11:38
      Powiedz chrześnicy i córce że Ty jesteś niewierząca. Dzieci Ty wychowujesz po swojemu. Co to w ogóle za problemy, jesteś dorosła i nie musisz słuchać mamy.
    • anias9 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 12:38
      Witaj! Mysle, ze powinnas usiasc i po prostu bardzo gleboko to przemyslec, zapomniec na chwile o tym w co TY wierzysz a w co nie, a zastanowic sie co dla TWOJEJ CORKI bedzie najodpowiedniejsze. Pomysl nie, ze "ja bym chciala, aby..", ale co wyniknie z tego dla NIEJ samej. Jak to wplynie na jej przyszlosc, blizsza i dalsza. Wez kartke i zlicz plusy i minusy. Co bardziej jej zaszkodzi, a co pomoze i ulatwi zycie na dzien dzisiejszy, i pozniej, w szkole, wsrod rowiesnikow. Mysle, ze jak pomyslisz tak na chlodno, to zrozumiesz, ze sklaniajac sie ku postawie swojego meza, Twoja corka wiecej zyska niz straci. Nie mowie, ze ty masz zmienic poglady, masz do nich prawo, zachowaj je. Ale corce mozesz ulatwic zycie, nie odbieraj jej radosci z Bozego Narodzenia, Wielkanocnego Zajaczka, Mikolaja, sypania kwiatkow w Boze Cialo itp. A jak bedzie starsza sama zdecyduje, czy rzeczywiscie w to wierzy czy zostanie to dla niej tylko tradycja. Jesli to pierwsze,to nic nie poradzisz, ale napewno podziekuje Ci kiedys za to, ze mogla przyjac sakramenty,a jesli to drugie, to bedzie jej wola a nie przymus mamy.
      • sonrisa06 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 12:57
        anias9 napisała:

        > Witaj! Mysle, ze powinnas usiasc i po prostu bardzo gleboko to przemyslec, zapo
        > mniec na chwile o tym w co TY wierzysz a w co nie, a zastanowic sie co dla TWOJ
        > EJ CORKI bedzie najodpowiedniejsze. Pomysl nie, ze "ja bym chciala, aby..", ale
        > co wyniknie z tego dla NIEJ samej. Jak to wplynie na jej przyszlosc, blizsza i
        > dalsza. Wez kartke i zlicz plusy i minusy. Co bardziej jej zaszkodzi, a co pom
        > oze i ulatwi zycie na dzien dzisiejszy, i pozniej, w szkole, wsrod rowiesnikow.
        > Mysle, ze jak pomyslisz tak na chlodno, to zrozumiesz, ze sklaniajac sie ku po
        > stawie swojego meza, Twoja corka wiecej zyska niz straci. Nie mowie, ze ty masz
        > zmienic poglady, masz do nich prawo, zachowaj je. Ale corce mozesz ulatwic zyc
        > ie, nie odbieraj jej radosci z Bozego Narodzenia, Wielkanocnego Zajaczka, Mikol
        > aja, sypania kwiatkow w Boze Cialo itp. A jak bedzie starsza sama zdecyduje, cz
        > y rzeczywiscie w to wierzy czy zostanie to dla niej tylko tradycja. Jesli to pi
        > erwsze,to nic nie poradzisz, ale napewno podziekuje Ci kiedys za to, ze mogla p
        > rzyjac sakramenty,a jesli to drugie, to bedzie jej wola a nie przymus mamy.

        Podpisuję się pod tym, uważam dokładnie tak samo. Możemy dzieci wychowywać w wierze, ale one i tak same kiedyś zdecydują jak chcą żyć. To czy Twoja córka będzie osobą wierzącą wcale nie zależy od Ciebie. Posyłanie na religię, ani nie szkodzi, ani nie pomaga. Decyzja o tym, w co wierzymy i jak chcemy żyć przychodzi później. Sama jesteś tego przykładem - jedyna ateistka w wierzącej rodzinie. Odwrotne przypadki też obserwowałam np. ksiądz, czy zakonnik w rodzinie ateistów. Uważam, że nie ma po co stawiać sprawy na ostrzu noża, całkowicie rozumiem Twojego męża.
        • donkaczka Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 13:23
          noo, to jest dopiero swietna postawa
          chrzest, komunia, reliia wszystko po to, zeby dziecko mialo radosc z prezentow na boze narodzenie

          czysta hipokryzja i za grosz wiary, uzytkowe traktowanie religii
          i jak ona ma robic swieta, jak sama niewierzaca? jak uczyc dziecko zasad wiary, skoro sama ich nie wyznaje?
          pogrzalo was, wlasnie wiekszosc katolikow to tacy jak wy...

          a ty dziewczyno, wez sie zbierz w kupe i mezem potrzasnij, bo musicie miec wspolny front

          skoro tak stanowczo nie chcesz wychowywac dziecka w wierze, to jakim cudem je ochrzcilas?
          jesli nie masz wystarczajaco jaj, zeby rodzine odciac od tego tematu, do nie kop sie z koniem i odpusc od razu
          • anias9 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 14:30
            Przepraszam, ale mnie nie musisz umoralniac, zle akurat trafilas..Ja traktuje wiare bardzo powaznie, bo na niej opieram swoje zycie. Ale jesli ktos jest niewierzacy to rozumiem to i jego problemy z tego wynikajace, szczegolnie dla dziecka, ktore sila rzeczy (jak przyznaje sama autorka postu) bedzie wzrastalo w takim a nie innym otoczeniu. Tym bardziej, ze widze iz autorka temu otoczeniu i jego presji ulega i nie jest zdeterminowana w swoim "niewierzeniu" i przekazywaniu tej "niewiary" dziecku. W tym wypadku nie ma rozwiazan "czarne-biale". Proponuje wiec rozwiazanie na jej miare, tak by bylo ono najmniej bolesne dla dziecka i do przyjecia przez matke. A jak do tej pory obchodzila Swieta? Wiele ludzi niewierzacych obchodzi je, bo uwaza to za pewnego rodzaju polska tradycje. I dobrze. A wpajac zasad wiary nie musi, wystarczy by dziecko tak jak do tej pory np. chodzilo z babcia poswiecic jajka na Wielkanoc bez sprzeciwu mamy. A to czy bedzie gorliwym praktykujacym katolikiem, czy chodzacym do kosciola od wielkiego dzwonu czy niewierzacym w przyszlosci to w zasadzie nie zalezy od przekonan matki.
            • donkaczka Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 22:08
              oj chyba dobrze trafilam
              moze i sie okreslasz jako osoba wierzaca, ale nikt prawdziwie wierzacy nie namawialby do takiego traktowania religii..

              jak niewierzacy rodzic ma wychowac dziecko w wierze, jest nadal dla mnie zagadka..
      • z_lasu Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 14:02
        > gleboko to przemyslec, zapomniec na chwile o tym w co TY wierzysz a w co nie, a
        > zastanowic sie co dla TWOJEJ CORKI bedzie najodpowiedniejsze.

        ??? Rozumiem, że zasada ta dotyczy wszystkich światopoglądów i w związku z tym również rodzice-katolicy powinni zapomnieć o tym w co wierzą i zastanowić się co dla ich dzieci będzie najlepsze. I z założenia dla dzieci nie może być najlepszy światopogląd ich rodziców. Bo?

        > nie odbieraj jej radosci z Bozego Narodzenia, Wielkanocnego Zajaczka, Mikolaja,

        Sprecyzuj może co konkretnie miałoby być dla dziecka źródłem radości? Bo jeśli prezenty to ja nie widzę problemu.

        > napewno podziekuje Ci kiedys za to, ze mogla przyjac sakramenty,

        Jak kiedyś będzie chciała to sama przyjmie. W czym problem?
      • matka_karmiaca Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 14:40
        anias9 napisała:

        > Witaj! Mysle, ze powinnas usiasc i po prostu bardzo gleboko to przemyslec, zapo
        > mniec na chwile o tym w co TY wierzysz a w co nie, a zastanowic sie co dla TWOJ
        > EJ CORKI bedzie najodpowiedniejsze. Pomysl nie, ze "ja bym chciala, aby..", ale
        > co wyniknie z tego dla NIEJ samej. Jak to wplynie na jej przyszlosc, blizsza i
        > dalsza. Wez kartke i zlicz plusy i minusy. Co bardziej jej zaszkodzi, a co pom
        > oze i ulatwi zycie na dzien dzisiejszy, i pozniej, w szkole, wsrod rowiesnikow.
        > Mysle, ze jak pomyslisz tak na chlodno, to zrozumiesz, ze sklaniajac sie ku po
        > stawie swojego meza, Twoja corka wiecej zyska niz straci. Nie mowie, ze ty masz
        > zmienic poglady, masz do nich prawo, zachowaj je. Ale corce mozesz ulatwic zyc
        > ie, nie odbieraj jej radosci z Bozego Narodzenia, Wielkanocnego Zajaczka, Mikol
        > aja, sypania kwiatkow w Boze Cialo itp. A jak bedzie starsza sama zdecyduje, cz
        > y rzeczywiscie w to wierzy czy zostanie to dla niej tylko tradycja. Jesli to pi
        > erwsze,to nic nie poradzisz, ale napewno podziekuje Ci kiedys za to, ze mogla p
        > rzyjac sakramenty,a jesli to drugie, to bedzie jej wola a nie przymus mamy.

        Obrzydliwe. Nauka oportunizmu od przedszkola. Niech pójdzie do kościoła i wyklepie credo, bo będzie jej łatwiej w życiu, przecież nie musi wierzyć w to, co na głos mówi... Niech się modli tak na niby, na pokaz, żeby palcami nie wytykali...

        Dziewczyno, odwagi, dopóki tacy jak Twój mąż będą chować głowę w piasek, to nadal będziemy mieć w tym z gruntu świeckim kraju fikcję 95% katolików, religię w szkołach za nasze podatki i pytanie o zdanie episkopatu przy każdej ustawie...
        • anias9 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 16:30
          Jako dorosly czlowiek kazdy swiadomie wybiera: wierze albo nie wierze. I tak zrobila tez autorka postu. Byla wychowana przez matke w wierze katolickiej,sama jak pisze byla wierzaca, a teraz jako dorosly czlowiek walczy o to by jej dziecko moglo "nie wierzyc". Jaki wiec sens? Dziecko rozrywane przez rodzine w imie wiary badz nie. Bo matka nie wierzy i nie pozwala dziecku. Bo babcia wierzy i uwaza ze dziecko tez powinno. Dla dobra dziecka nalezy pojsc na kompromis, i pozwolic by potem sama wyrobila sobie swoj wlasny swiatopoglad. To jest lekcja tolerancji dla dziecka i matki rowniez, a nie oportunizmu. Ja jako dziecko bylam "prowadzona" do Kosciola przez rodzicow, buntowalam sie, mialam rozne okresy w zyciu, dzis jako dorosly swiadomy czlowiek nie klepie zdrowasiek, ttylko sie modle, nie odbebniam niedzielnej mszy tylko ide na spotkanie z Przyjacielem. Do tego trzeba dojrzec, a rodzicielskie "masz nie wierzyc" albo "masz wierzyc" mozna i kant d... otluc.
          • matka_karmiaca Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 17:00
            > jako dorosly czlowiek walczy o to by jej dzieck
            > o moglo "nie wierzyc". Jaki wiec sens? Dziecko rozrywane przez rodzine w imie w
            > iary badz nie. Bo matka nie wierzy i nie pozwala dziecku. Bo babcia wierzy i uw
            > aza ze dziecko tez powinno. Dla dobra dziecka nalezy pojsc na kompromis, i pozw
            > olic by potem sama wyrobila sobie swoj wlasny swiatopoglad. To jest lekcja tole
            > rancji dla dziecka i matki rowniez, a nie oportunizmu.

            A czemu to ma być lekcja tolerancji dla matki, a nie dla babci? Skoro i tak wszystko jedno, to czemu nie może wychować swoich dzieci po swojemu?

            > Ja jako dziecko bylam "p
            > rowadzona" do Kosciola przez rodzicow, buntowalam sie, mialam rozne okresy w zy
            > ciu,

            No to jest akurat argument za wychowaniem ateistycznym, jest spora szansa, że dziecko okres buntu przeciw rodzicom zaliczy w stosunkowo bezpiecznym środowisku oazowo-pielgrzymkowym (jestem tu żywym przykładem).
            • anias9 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 12:01
              Alez oczywiscie, ze moze wychowywac dzieci po swojemu, powiem wiecej, powinna to robic! To czemu tego nie robi? Gdyby potrafila to zrobic nie byloby tego postu i tej dyskusji. Z opisanych przez nia powodow nie umie postawic na swoim, zawziasc sie w swojej niewierze, przciwstawic sie rodzinie i otoczeniu i twardo obstawac przy swoich przekonaniach. Zamiast tego czytamy, ze dziecko jest ochrzszczone, babcia prowadza je do Kosciola, malo tego dziewczynce sie to podoba, ojciec to akceptuje w imie zaoszczedzenia dziecku problemow w przyszlosci. Kto tu widzi problem? A problem ma tylko matka. Ze soba i swoim "chcialabym ale boje sie". A przykladow wychowywania dzieci przez rodzicow wyznajcych rozne wiary jest mnostwo, wiec jaki problem by dziecko poznawalo wiare katolicka dzieki babci bedac dziecmi ludzi niewierzacych? Nie widze w tym zadnego wyrachowania o jaki zostalam tu oskarzona.
      • mondovi Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 00:15
        Witaj! Mysle, ze powinnas usiasc i po prostu bardzo gleboko to przemyslec, zapomniec na chwile o tym w co TY wierzysz a w co nie, a zastanowic sie co dla TWOJEJ CORKI bedzie najodpowiedniejsze. Pomysl nie, ze "ja bym chciala, aby..", ale co wyniknie z tego dla NIEJ samej. Jak to wplynie na jej przyszlosc, blizsza i dalsza. Wez kartke i zlicz plusy i minusy. Co bardziej jej zaszkodzi, a co pomoze i ulatwi zycie na dzien dzisiejszy, i pozniej, w szkole, wsrod rowiesnikow.
        A no patrz, ja nie zapomnę w co wierzę a w co nie, nigdy w zyciu bym nie myślała że chrzczenie dziecka/ nie chrzczenie przekładają się na jego przyszłość i mu ułatwią/utrudnią życie w grupie. Jakie plusy i minusy? Zlicz? o czym ty mówisz? Wychowuje się dziecko według swoich przekonań, nie licząc które wyznanie bardziej mu się "opłaci".
        • anias9 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 11:41
          Oskarzacie mnie o cynizm i wyrachowanie w moich wypowiedziach.Niech kazdy interpretuje to jak chce, mi chodzilo tylko o to, ze da sie pogodzic pewne sprawy, nie stawiajac na ostrzu noza, nie tracac wlasnych przekonan a jednoczesnie nie sklocajac sie z ukochana matka i nie czyniac przy tym dziecku zadnej krzywdy. To sie nazywa KOMPROMIS. A czego oczekuje autorka postu?Ze ktos za nia bedzie walczyl o jej wlasne przekonania? Jesli jest taka zdeterminowana w wychowaniu corki w niewierze, to po prostu niech to robi, artykuuje to wszem i wobec, zabrania babci chodzenia z corka do Kosciola, nie chrzci, nie puszcza do komunii, itd. Nie ma innej drogi. A jesli z jakichs powodow tego nie potrafi zrobic to musi zacisnac zeby, przemyslec cala sprawe i zrobic wszystko by to dla dziecka bylo najlepiej a nie motac sie z wlasnymi niemocami. Jesli nie daje rady obronic swojego swiatopogladu przed najblizszm otoczenie to jak ma zamiar wychowac w nim swoje dziecko???
      • tikitaki3 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 22:03
        hipokryzja godna prawdziwych 95% polskich katolików.Tego nie trawię najbardziej
      • archeopteryx Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 12.09.11, 12:05
        > Mysle, ze jak pomyslisz tak na chlodno, to zrozumiesz, ze sklaniajac sie ku po
        > stawie swojego meza, Twoja corka wiecej zyska niz straci.

        Gratuluję postawy... Czyli Twoim zdaniem należałoby wychowywać dziecko w całkowitej hipokryzji by mogło więcej "zyskać"?

        Ja akurat byłam wychowywana w całkowicie bezwyznaniowy sposób. Nie jestem chrzczona itd., moi rodzice nie chodzili do kościoła. Ale prezenty na Boże Narodzenie i Wielkanoc dostawałam, choinka i jajka też były jako element pewnej ugruntowanej tradycji. Na religię nie chodziłam i uważam, że nic nie straciłam przez taki sposób wychowywania. Wręcz przeciwnie - zyskałam tyle, że obecnie żyję i wychowuję swoją córkę tak jak to ja i mój mąż uważamy za stosowne. Nie oglądamy się na innych. W związku z tym dla wszystkich dookoła było oczywiste, że ślubu kościelnego nie weźmiemy i że Młodej nie ochrzcimy. Nikt się o nic nie pytał w związku z tym pozbyłam się wielu problemów i dylematów światopoglądowych. Natomiast nie mam nic przeciwko temu by niania czy babcia zabierały Młodą do kościoła. Nie jestem jakąś ortodoksyjną ateistką i nie widzę nic złego w tym by dziecko raz na jakiś czas miało styczność z obrzędami religijnymi, ale to ja ją na co dzień wychowuję i wychowam w duchu całkowicie laickim.
        • anias9 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 12.09.11, 21:55
          Mnie nazywasz hipokrytka i wytykasz sformulowanie o zyskach i stratach. A sama (jak i wiekszosc z was, szczegolnie tych niewierzacych, ktorzy tu sie wypowiadaja) prowadzisz dokladnie takie zycie jak jak zaproponowalam autorce postu. Niby wychowani bezwyznaniowo, ale jednak i chrzty macie i choinke ubieracie... A w waszym wykonaniu to juz nie hipokryzja? Sama piszesz, co w zwiazku z tym "zyskalas", wiec nie zaprzeczaj sama sobie.
          • archeopteryx Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 13.09.11, 10:24
            O czym Ty piszesz? Skąd możesz wiedzieć jakie ja życie prowadzę?? Na pewno nie takie, jakie zaproponowałaś autorce postu - oparte na kompletnej hipokryzji i instrumentalnym podejściu do religii i kwestii światopoglądowych! Chyba niezbyt uważnie przeczytałaś mojego posta albo nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. Nie jestem chrzczona i moja córka też nie jest i jeżeli sama kiedyś nie podejmie decyzji, że chce, to nie będzie. Nie będzie też chodzić na religię. Nie mam ślubu kościelnego. Nie chodzę do kościoła. Ale nie widzę nic złego w tym, by córka raz na kilka miesięcy poszła do kościoła ze swoją babcią i poobserwowała obrzędy religijne, które praktykuje jej babcia i 95% ludzi w tym kraju. To nie ma nic wspólnego z konformistycznym podejściem do sprawy, które proponujesz autorce postu.

            Co ma ubieranie choinki do wychowywania w wierze to już zupełnie nie rozumiem. Ubieramy choinkę i dajemy sobie prezenty bo dla nas to miła tradycja i tyle.

            Widzę, że nie zauważyłaś również, iż pisząc o zyskach, którę czerpię ze sposobu w jaki mnie wychowano (a więc bez jakiegokolwiek udziału kościoła) miałam na myśli wyłącznie korzyści w sferze rozwoju osobowości i to, że nie mam teraz takich problemów i dylematów jak autorka postu bo wychowuję swoje dziecko nie przejmując się opinią innych. A to, że w czasach szkolnych byłam wytykana paluchami przez niektórych i wyzywana od komunistek to zupełnie inna sprawa.

            Zresztą szkoda czasu na dyskusję z Tobą, bo jeżeli piszesz, że "chrzty macie", a wyraźnie napisałam, że nie mamy i zrównujesz ubieranie choinki z tym, by przyjmować sakramenty i uczestniczyć w życiu wspólnoty religijnej dla świętego (nomen omen) spokoju to nie mamy o czym dyskutować.
            • anias9 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 13.09.11, 12:16
              Ok, przekonalas mnie. Jestes niewierzaca az do bolu i niezlomna w swym swiatopogladzie. Brawo. Mialas takie szczescie, ze ci nie wpajali w dziecinstwie tych chrzescijanskich bajeczek i mozesz teraz spokojnie sobie niewierzyc w co tam tak niezlomnie niewierzysz...
              A autorka przez to, ze w dziecinstwie jej ukochana mama posylala na religie, ochrzcila i opowiadala o Bogu zrobila jej straszne kuku na cale zycie. Teraz biedna nie wie juz jak walczyc z cala rodzina, jest osaczona, dala sie wmanipulowac w chrzest dziecka, a na dodatek babcia ukradkiem przemyca wnuczke do Kosciola i straszy pieklem i diabelkiem.
              A ja po prostu uwazam, ze autorka nie jest tak naprawde ani wierzaca ani niewierzaca tylko niewiedzaca...Nie wierzysz-zyjesz jak ateista.Nie chrzcisz, nie uczestniczysz we mszy sw. I zadna placzaca mamusia ani zlowrogo patrzaca ciotka nie ma na to wplywu. Wierzysz- zyjesz jak chrzescijanin. A jesli nie wiesz, to zyjesz posrodku. Ochrzcisz dziecko, bo babcia tak chce. Boisz sie wytlumaczyc chrzesnicy, ze jej Komunia sw nie ma dla ciebie sensu. Daj spokoj, widac golym okiem, ze autorka sie waha! Ateisci doradzaja jej: Postaw sie! Walcz o swoje poglady! A ja jako niezlomna chrzescijanka mam nadzieje, ze dzieki babci ta dziewczynka pozna jednak prawde, i stad moja rada...Milego dnia
              • mnb0 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 15.09.11, 13:23
                A czy tak samo zachowalabys sie, gdyby Twoja mama byla, dajmy na to, satanistka? Czy pozwolilabys jej zabierac dziecko na msze satanistyczne i czytac mu satanistyczna biblie? Bo przeciez nie zaszkodzi - ja bede tak wychowywac, a babcia tak? A jak dorosnie, to sama zdecyduje?
                • anias9 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 15.09.11, 23:24
                  No prosze Cie, odrozniasz ty podstawowe pojecia Dobra i Zla? Mowimy o wyznaniach religijnych,ktore z zasady nie namawiaj do Zla, oraz o ateizmie, ktory neguje istnienie Boga lecz sam w sobie rowniez go nie propaguje. Satanizm ze swej natury to czyste Zlo, a ktora matka przy zdrowych zmyslach zgodzilaby sie na wychowanie swojego dziecka przez zle moce? To zupelne pomylenie pojec i nie w temacie..
      • ancymon123 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 12.09.11, 12:14
        Zgadzam sie, sama tak zrobiłam. Ja i mąż nie mamy ślubu kościelnego, bo wierzący nie jesteśmy, nie podajemy tez żadnych dzieci do chrztu (co ułatwia nam brak ślubu kościelnego smile). Połowa rodziny na nasz ślub w ramach protestu nie przyszła.
        Jednak syna ochrzciliśmy. Potem wytłumaczymy mu w co wierzą nasi rodzice, dziadkowie, a w co my nie wierzymy i dlaczego. A dalej... pozwolimy mu dokonać wyboru.
        Dlaczego tak? Bo jeśli dokona wyboru, że chce uczestniczyć w życiu kośioła katolickiego, kiedys wziąć kościelny ślub itd, to "załatwienie" chrztu, komunii i bierzmowanie u osoby dorosłej to dwa lata przygotowań. Mógłby miec nam za złe. A jeśli nie bedzie zainteresowany to ten chrzest czy nawet komunia nic złego mu nie zrobią.
        • matka_karmiaca Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 12.09.11, 12:22
          > Dlaczego tak? Bo jeśli dokona wyboru, że chce uczestniczyć w życiu kośioła kato
          > lickiego, kiedys wziąć kościelny ślub itd, to "załatwienie" chrztu, komunii i b
          > ierzmowanie u osoby dorosłej to dwa lata przygotowań. Mógłby miec nam za złe.

          Przyjęłam chrzest w wieku 16 lat (taaak, błędy młodości, okres buntu) i żadnych dwóch lat przygotowań nie było, a jak ktoś chce uczestniczyć w życiu Kościoła, a nie tylko wziąć ślub kościelny, to rekolekcje i nauki mu niestraszne.
          • ancymon123 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 12.09.11, 13:43
            Przygotowanie do chrztu dorosłej osoby powinno trwać 2 lata. Może Ci sie udało, ale taki okres jest oficjalnie wymagany.
            • katriel Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 13.09.11, 23:33
              > Przygotowanie do chrztu dorosłej osoby powinno trwać 2 lata.
              Licząc od początku przygotowań. Dzieci czy młodzież nieochrzczoną, ale
              katechizowaną ("koledzy chodzili na religię, to ja też, a i do komunii bym
              poszedł, tylko się okazało, że najpierw chrzest potrzebny, zonk") zwykle
              się jednak puszcza przyspieszonym trybem.
    • zebra12 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 12:52
      Problemem jest nie Twoja matka, ale mąż. A raczej brak jego wsparcia...
    • surusi81 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 21:19
      nie, posylanie dziecka na religie i klepanie z nia paciorkow i formułek do sakramentów nie wchodzi absolutnie w grę. uważam, że taka postawa jaką właśnie prezentuje mój mąż jest najgorsza z możliwych. a te kilka razy, gdy uległam mamie.... wstyd mi, ale jestem córeczką mamusi, wiele nas życie doświadczyło i jesteśmy dla siebie bardzo ważne i widzę, że mama niestety nie pogodzi się z moimi decyzjami odnośnie niewiary czy też wiary ale bez kościoła... serce mis ię kraje, bo wiem, że jej kościół i wiara daje oparcie i siłę i jest czymś absolutnym, co jest piękne...ja jednak tego nie odnalazłam, a to co się wyprawia w kosciele katolickim odstręczyło mnie na dobre... tak, jestem dorosła, mam własną rodzinę, ale co z tego jak sie pod tym kątem z mężem dogadać nie mogę, mama chlipie, rodzina syczy, a dziecko mowiło, ze w kosciele jest fajnie... pupa, a nie fajnie sad czuję się jak bym sama jedna miała z całym światem walczyć o własne przekonania, czuję się jak w średniowieczu sad czarownica, czarna owca, wywrotowiec jeden... ile płaczu było, bo nie chciałam do ślubu cyrku z błogosławieństwem i machaniem nad głową świętym obrazkiem...poróżniło mnie to oczywiście nie tylko z mamą, ale i z teściową. choroba, długo by pisać, muszę się wziąć w garść. przede wszystkim muszę zawalczyć o wsparcie męża, razem byłoby łatwiej stawić czoła "reszcie świata". DZięki dziewczyny, za wszelkie opinie. niech się nam wszystkim wiedzie smile
      • donkaczka Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 10.09.11, 22:15
        na twoim miejscu rozwazylabym powaznie powierzenie mamie religijnej czesci wychowania dziecka, tobie sie krzywda nie stanie, bo jak rozumiem nie jestes z przekonania ateistka, tylko wiara ci sie rozpelzla po trosze, mama bedzie szczesliwa, a dziecko zrobi co bedzie chcialo jak dorosnie

        moj maz jest niewierzacy, ale nie ma zadnego problemu z tym, ze ja chce dzieci wychowac w wierze, dla niego jego niewiara nie jest obowiazujacym systemem dla dzieci, nie przeszkadza mu, ze dzieci chodza na religie, odmawiaja pacierz, a w domu robimy swieta - a przeciez moglby tez wojowac, ze on nie wierzy i nie chce, zeby dzieci w wierze wychowywac..
        • z_lasu Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 07:22
          To wiara Wam blokuje rozumienie słowa pisanego czy jak? Przecież dziewczyna napisała wprost: "Ale właśnie o to chodzi, że ja nie chcę, by moje dziecko było nauczane wg religii katolickiej czy też na chwilę obecną wg jakiejkolwiek innej. " Houk!
          • donkaczka Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 10:43
            jak by byla taka zdecydowana, to by dziecka nie ochrzcila
            ja tam widze wiecej w jej postawie - moje dziecko, moja sprawa - niz faktycznego protestu przeciwko wychowaniu w wierze
            a jednoczesnie bardzo jej zalezy na stosunkach z mama, widzi, ze mamie zalezy i ulega

            gdybym ja miala taka sytuacje z ukochana rodzicielka, to bym wlasnie tak zrobila, jak widac wychowanie religijne nie przesadza o niczym
            zreszta ja bym dziecku swoj swiatopoglad przestawiala bez ogrodek, w sumie to nawet ksztalcace dla dziecka, dwa punkty widzenia
            • z_lasu Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 14:54
              > jak by byla taka zdecydowana, to by dziecka nie ochrzcila

              Nie chce mi się już przebijać przez wątek, żeby doczytać czy ochrzciła, bo jeszcze wtedy wierzyła, czy dlatego, że tata dziecka sobie życzył - bez znaczenia.

              > ja tam widze wiecej w jej postawie - moje dziecko, moja sprawa - niz faktycznego
              > protestu przeciwko wychowaniu w wierze

              Jej problem to "nadgorliwość neofity". Ona jeszcze nie potrafi oddzielić wiary od tradycji,
              jeszcze nie wie co jest, a co nie jest zagrożeniem dla jej poglądów. Obraz święty jej
              przeszkadza, bo ciągle widzi w nim tę świętość (zakodowaną od dziecka). Mnie było dokładnie
              wszystko jedno czy mnie matka błogosławi martwą naturą, ikoną czy landszaftem. Dla mnie to wsio ryba, ważne, że mi dobrze życzy na nową drogę życia.

              Ja tu widzę jeszcze inny problem: kwestię deprecjonowania poglądów matki przez resztę rodziny. Dla mnie nie jest problemem, że moje dziecko pójdzie z babcią poświęcić koszyczek, bo wiem, że babcia nie będzie się negatywnie wypowiadać na temat moich poglądów. Problemem autorki nie jest to, że dziecko zobaczy kościół od środka, tylko to, co może usłyszeć od babci na temat wiary i niewiary.

              > zreszta ja bym dziecku swoj swiatopoglad przestawiala bez ogrodek, w sumie to nawet
              > ksztalcace dla dziecka, dwa punkty widzenia

              Oczywiście, pod warunkiem, że każdy potrafi swoje poglądy przedstawić z zachowaniem szacunku dla poglądów innych osób. A w rodzinie autorki może być w tym problem. Ona sama też ma z tym problem (kategoryczne "Boga nie ma", zamiast "Ja nie wierzę").
              • futro.1 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 22:37
                nie trzeba byc neofitą by nie życzyć sobie "szopek" z błogosławieństwem. ogólnie to zawsze dziwiło mnie jak osoby niewierzące mogą brać ślub kościelny? dla świętego spokoju? bo w rodzinie i sąsiedzi będą gadać? owszem, znam przypadek gdy ateista z rodziny prawosławnej ożenił się z katoliczką i ślub był w obrządku prawosławnym ale on to zrobił szczerze mówiąc na zlość swojej wybrance, która godzinami potrafiła się modlić - ślub w obrządku prawosławnym trwa ponoć kilka godz smile
                • franczii Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 22:50
                  Ja mialam slub cywilny a dostalam blogoslawienstwo od mamy i znak krzyza.
                  Dla mojej mamy to bylo wazne. a mnie nic nie ubylo i nie czulam, ze to obraza dla mojego swiatopogladu. Dokladnie jak pisze Z-lasu, jest to sposob wyrazenia, ze sie dobrze zyczy. A od babci dostalam rozaniec poswiecony przez papieza kiedy wyjezdzalam z kraju na stale. Babcia wiedziala, ze ja sie nie modle ale to byl taki symboliczny dar, nacenniejszy przedmiot, ktory miala. Podziekowalam, przyjelam w rece mnie nie parzyl i do tej pory przechowuje jako najcenniejsza pamiatke.
                  Zgadzam sie z tym co napisala Z_lasu trzeba wiedziec kiedy i co jest zagrozeniem.
                  U mnie jest: slub koscielny - nie, blogoslawienstwo od mamy-tak
                  chrzest dzieci - nie, opowiadanie przez babcie o jej wierze- tak
                  religia w szkole - nie (poki to ja decyduje a nie dziecko), opowiedzenie historii z bibli na podstawie jakiegos malowidla - bez mrugniecia kiem tak
                • z_lasu Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 12.09.11, 04:29
                  > ogólnie to zawsze dziwiło mnie jak osoby niewierzące mogą brać ślub kościelny?

                  A propos czego ten ślub kościelny? Nikt tu o ślubie kościelnym ateisty nie pisał.

                  > nie trzeba byc neofitą by nie życzyć sobie "szopek" z błogosławieństwem.

                  Nie rozumiem dlaczego fakt, że rodzice chcą swojemu dziecku pobłogosławić ma być szopką. I szczerze mówiąc kompletnie nie widzę związku samego błogosławieństwa z jakąkolwiek religią. W innych kulturach też ten obyczaj występuje (choć w innej formie). Koszyczek jest dla Ciebie słowiański, ale błogosławieństwo stricte religijne - może odrobinę konsekwencji? I przyznam, że aż sprawdziłam w słowniku - etymologicznie "błogosławieństwo" też nie ma nic wspólnego z bogiem i religią.
      • z_lasu Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 07:32
        Problem jest w tym, że sprawa niewiary jest u Ciebie świeża i nie do końca poukładana. Ja nie miałam żadnych problemów z tym, że mnie matka obrazem pobłogosławi. Gest błogosławieństwa sam w sobie jest piękny, a jak matka chce akurat obrazem, to proszę bardzo - co to dla mnie za różnica? Dla mnie już od dawna ten obraz to jest po prostu przedmiot bez jakiegokolwiek znaczenia, dla Ciebie jeszcze nie. W Tobie jeszcze są emocje z tym związane. I tu jest problem. Nie wiem co - oprócz czasu - mogłoby Ci pomóc to poukładać, okrzepnąć. Może lektury? Może tu coś znajdziesz?

        www.racjonalista.pl
    • naana26 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 10:44
      Sarusi, ale w czym ty widzisz problem?

      Mniemam że ty też jesteś owocem wiary katolickiej, zważając na to z jakiej rodziny pochodzisz i przypuszczam, że od dziecka chodziłaś z koszyczkiem, ładnie dziliłaś się opłatkiem na wigilii jak również przyjęłaś wszelkie sakramenty i do jakiegoś czasu, pewnie momentu względnej dorosłości - byłaś, poniekąd praktykującą z musu katoliczką.

      A teraz, jako dorosła kobieta masz to gdzieś i lata życia w tej wierze nic nie zmieniły, ba, jesteś nawet anty.

      To jaki problem z córką. Wychowując ją w wierze katolickiej na pół gwizdka, czy raczej po swojemu ale z naleciałościami szkolno-rodzinnymi z racji musu w szkołach oraz presji rodziny, będziesz mieć w domu dziewczynę, która prawdopodobnie odrzuci katolicyzm przed 14 urodzinami i generalnie będzie mieć to gdzieś jak ty i w niczym jej to nie wypaczy.

      Ucz ją po swojemu, wychowuj w swojej niewierze. A jak spyta czemu babcia mówi że czekolada i cukier są zdrowe, że źli ludzie idą do piekła, a dzieci się znajduje w kapuście to mów że tak myśli babcia a według mamy jest tak. i tyle. tak jak ktoś już napisał, spotka sie z tyoma sprzecznymi informacjami w życiu, ze nie tylko te katolickie będziesz "naprawiać".
      • futro.1 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 14:40
        a nie sądzicie, że to trochę mieszanie dziecku w głowie? mama mówi jedno, babcia drugie a ciekawe jeszcze co powie tata.... bezsensu. jak już same zauważyłyście, dziecko jeszcze się nasłuch sprzecznych informacji w życiu więc po co i dlaczego ma na nie napotykać od wczesnego dzieciństwa? żeby zaprawić ją w boju?
        nie znam babci dziewczynki ale pod3jrzewam, że danie większej wolności w pokazywaniu wiary katolickiej może, choć wcale nie musi, skończyć się prowadzaniem na msze a nie tylko na święcenie koszyczka (co reszta też ukradli słowianom).
        autorko wątku - zapytaj córę co podobało się w kościele, bo może to były tylko kwiatki i obrazki? wytłumacz, że to taki budynek do wyznawania wiary, której wy nie wyznajecie. powiedz babci że np nie życzysz sobie żeby dziecku mówiła, że tam mieszka bozia bo to jest kłamstwo, wszak ponoć bóg jest wszędzie a w kościele a konretnie obok mieszka ksiądz, któy z bozią niestety ma niewiele wspólnego. powiedz mamie, że nie chcesz przecież wyrządzać jej żadnej krzywdy, że tak jak ona wychowała cię w wierze katolickiej tak ty chcesz wychować swoje dzieci bez jakiejkolwiek wiary. jak będą na tyle dorosłe żeby wybrać świadomie to wybiorą. póki są dziećmi oszczędźmy im śmierci na krzyżu i drogi krzyżowej
        • franczii Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 22:37
          > a nie sądzicie, że to trochę mieszanie dziecku w głowie? mama mówi jedno, babci
          > a drugie a ciekawe jeszcze co powie tata.... bezsensu. jak już same zauważyłyśc
          > ie, dziecko jeszcze się nasłuch sprzecznych informacji w życiu więc po co i dla
          > czego ma na nie napotykać od wczesnego dzieciństwa?

          Dlatego, ze inaczej nie bardzo sie da?
          Dlatego, ze bliska rodzina jest wierzaca? Dlatego ze w domu u babci jest krzyz na scianie, figurka, rozaniec. Dlatego, ze jakes inne dziecko z rodziny bedzie mialo chrzest, komunie i inne rodzinno-religijne uroczystosci na ktore corka autorki bedzie zapraszana. Dlatego, ze spoleczenstwo jest katolickie i nasze zwyczaje , nasze zabytki o tym mowia?
          Sprzeczne informacje ma tez dziecko ktore ma w przedszkolu kolege innego wyznania. Nie mowiac juz o dzieciach , ktore maja rodzicow dwoch roznych wyznan. Ja mialam niewierzacego tate a sama zostalam wychowana po katolicku, wyroslam wiedzac i rozumiejac i przyjmujac jako rzecz naturalna ze moj ojciec jest niewierzacy. Ani katolickie wychowanie ani "namieszanie" w glowie nie przeszkodzilo mi zeby miec wlasne niezalezne zdanie kiedy przyszla na to pora.
    • tikitaki3 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 11.09.11, 21:58
      Mam podobny problem.Mój eks i jego rodzina to "przykładani" katolicy ja absolutnie trzymam się od kościoła z daleka.Owszem pozwalam na to aby mówili dziecku w tej dziedzinie co chcą jak córka jest u ojca chodzi do kościoła...tyle,że ja będę jej tłumaczyć swoje tongue_out z moją matką też się kłócę bo jej zdaniem "nie szanuję tradycji " i nie słucha kiedy jej mówię ,ze te chrześcijańskie tradycje mają swój początek w pogaństwie a kościół sam sobie przeczy i szerzy brak tolerancji.ale cóż...poniosłam porażkę pozwalając na chrzest córki-a powinnam pozwolić jej samej wybrać jaką religię i czy w ogóle chce jakąś wyznawać.niech ją ojciec edukuje w tej dziedzinie jeśli będzie chciał będę jednak walczyła o to żeby na religię nie chodziła ponieważ nie chcę żeby nabrała przekonania że robi się tak "jak wszyscy" robi się tak jak się czuje!
      ty powinnaś być bardziej stanowcza i żyć tak jak czujesz i chcesz życzę ci powodzenia i trzymam kciuki.Ni bój się żyć wbrew-co ci zrobią?przełożą przez kolano i dadzą klapsa?
    • upartamama Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 12.09.11, 14:13
      z pierwszego postu nie wysnułam czy jesteś mężatką czy nie.
      Jeśli nie jesteś to nie mam pytania.
      Jeśli jesteś - to podczas sakramentu ksiądz pyta czy zamierzasz wychowywać dzieci w wierze katolickiej. Skłamałaś? Czy może byłaś jeszcze wtedy wierząca.

      Mierżą mnie takie stwierdzenia nie jestem katoliczką/wierzącą - kiedyś byłam już nie jestem (bo mi się odwidziało). Tylko jest takie powiedzenie "jak trwoga to do Boga".
      • tikitaki3 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 12.09.11, 14:15
        może ma ślub cywilny tongue_out ja taki miałam tongue_out nim się szczęśliwie rozwiodłam.no a jak wzięła ślub wyznaniowy dla picu bo wszyscy biorą no to fakt-słabe to smile ale czasem popełnia się błędy.
        • upartamama Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 12.09.11, 14:22
          Dokładnie. Jak ma cywilny albo nie ma w ogóle to ok. Ale jak wzięła dla picu i spokoju rodziców i odpowiedziała przed Bogiem "Tak wychowam dzieci w wierze katolickiej", to dla mnie porażka.
      • triss_merigold6 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 12.09.11, 17:03
        W tym kraju istnieją także śluby cywilne. uncertain
        Nawet jeśli wzięła ślub kościelny, a potem zmieniła zdanie to co? Nic się nie stało.
        • maultier1 Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 12.09.11, 23:25
          Ja niewierzaca, maz rowniez. Moja dwojeczka chrztu nie ma. Chce zeby w tej sprawie sami podjeli decyzje jak dorosna. Przy pierwszym dziecku czego ja sie nie nasluchalam na ten temat m.in ze nie nadajemy sie na rodzicow. Przy drugim jakos tematu nie bylo.
          Twoje dziecko i Twoja decyzja. Trzeba umiec postawic na swoim.
      • z_lasu Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 13.09.11, 06:57
        > Mierżą mnie takie stwierdzenia nie jestem katoliczką/wierzącą - kiedyś byłam już nie jestem
        > (bo mi się odwidziało).

        Nie "mi się odwidziało", tylko "przejrzałam na oczy", "tkwiłam w błędzie, bo okłamywano mnie od dzieciństwa, ale wreszcie jestem od tego błędu wolna". Lepiej? Ciekawe czy o świeżo nawróconej osobie też wypowiadałabyś się z taką pogardą "deklarowała coś, ale odwidziało jej się. Czyli kłamała".
    • caelum Re: religijna rodzina, a ja niewierząca 15.09.11, 11:26
      Dwie sprawy:

      Po pierwsze. Choć absolutnie nie zgadzam się z poglądami anias8 ale w jednym ma rację - nikt ZA CIEBIE dziecka nie wychowa tak, jakbyś sobie tego życzyła. NIE MOŻESZ oczekiwać od matki, że z radością zrozumie Twoje przekonania, to akurat nigdy nie nastąpi i to jest jej 100% prawo. Ty za to masz prawo wymagać szacunku dla Twoich dorosłych przekonań. Niestety bez odcięcia pępowiny i postawienia sprawy jasno w tej właśnie kwestii nie da rady. Myślisz, że twoja mama zerwie kontakt z wnuczką w powodów religijnych? Nie, popłacze, ale w końcu przemyśli i da spokój. Z bólem, ale da spokój.

      Moi rodzice są bardzo wierzący - ojciec wręcz fanatycznie i radiomaryjnie. Mieszkamy w domku razem z nimi, dzieci nie chrzciliśmy, do kościoła nie chodzimy, na religię nie posyłamy. Owszem, bałam się przed pierwszym dzieckiem jaka będzie ich reakcja. Ale wystarczyło przetrwać pierwszy szok i jakieś tam naciski, żeby temat zniknął i nigdy dotąd nie powrócił.

      Sprawa druga - masz problem z rozmową z dzieckiem na temat wary i religii. Polecam książkę "Poza wiarą" - to właśnie o wychowaniu dzieci w rodzinie świeckiej. Pierwszy lepszy link z Allegro:

      allegro.pl/poza-wiara-jak-wychowac-etyczne-wrazliwe-i1775470527.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja