przegrzewanie dzieci a odporność

12.09.11, 17:25
Córka znajomych od urodzenia ubierana ciepło, w czapkach z nausznikami na dworze cały rok i czapce w domu w okresie niemowlęcym. Ubierana przynajmniej 1-2 warstwy cieplej niż moja córka. Moja wiecznie porozbierana, śpi rozkopana, czapki nosi tylko w zimie, w lecie "daszki" na słońce. Różnica wieku między dziećmi to ponad 5 miesięcy (rocznikowo - rok). Nie było przedszkola nie było przeziębień.
W tym roku córka znajomych po raz pierwszy poszła do przedszkola. Chodzi cały czas, jeszcze nie zachorowała.
Moja córka po raz pierwszy poszła do przedszkola w ubiegłym roku. Już po 3 dniach pobytu w przedszkolu była chora. I trwało to do wiosny (3 dni w przedszkolu, 2-3 tygodnie w domu, bo jeszcze zarażała niemowlaka). W tym roku z zielonym katarem przyszła po 2 dniach przedszkola. Na szczęście tym razem szybko (przez weekend) wszystko przeszło, więc jest lepiej (młodszy brat dalej walczy z katarem).

Zaczęłam się zastanawiać czy to nie działa w drugą stronę. W przedszkolach jest gorąco, sale są słabo wietrzone. Dzieci przyzwyczajone do przegrzewania czują się tutaj "jak w domu". A moje dziecko, przyzwyczajone do normalnej temperatury w domu, choruje.

Co o tym sądzicie? Tak bardzo mi żal mojego dziecka. Bo sama już nie wiem co zrobić, żeby nie chorowała. Bardzo polubiła przedszkole, ma swoje koleżanki i kolegę wink a w domu młodszy braciszek, z którym nie można się jeszcze tak fajnie bawić.
    • matka_karmiaca Re: przegrzewanie dzieci a odporność 12.09.11, 18:02
      Coś w tym jest, co piszesz. Moja młoda jest stosunkowo zdrowa, ale jak tylko ją przegrzeję (a to mi się wydaje, że będzie jej za zimno i dam bluzę, a to zapomnę koc odkryć z wózka po przyjściu do domu), to od razu glut. Skoro w przedszkolu gorąco, to nic dziwnego, że dziecię się zasmarka.
    • duzeq Re: przegrzewanie dzieci a odporność 12.09.11, 18:03
      O bogowie, dzieki wam za tego posta.
      Doskonaly przyklad na udowodnienie rozemocjonowanym ematkom a la lipcowa, ze nie wszystko co chodzi w czapkach z nausznikami rozklada sie pozniej na czynniki pierwsze.

      Twoje dziecko ma slabsza odpornosc. Koniec kropka. Byc moze je gorzej od tamtego, byc moze to kwestia genow, byc moze to drugie dziecko mialo wczesniej kontakt z wieksza iloscia wirusow. Temperatura w salach nie ma nic wspolnego z lapaniem wirusow/bakterii przez twoja corke i jej zachorowaniami.
      • 18_lipcowa1 Re: przegrzewanie dzieci a odporność 12.09.11, 18:16

        > Doskonaly przyklad na udowodnienie rozemocjonowanym ematkom a la lipcowa, ze ni
        > e wszystko co chodzi w czapkach z nausznikami rozklada sie pozniej na czynniki
        > pierwsze.


        ależ
        oczywiscie ze wszystko
        • duzeq Re: przegrzewanie dzieci a odporność 12.09.11, 18:24
          Alez, jak widac, nie wszytsko.
          Z powyzszego posta wynika, ze czapki z nausznikami maja swietnie, podczas gdy zimny wychow nie zamienil sie w olsniewajaca odpornosc.

          Ja nie jestem za czapkami z nausznikami ubieranymi w lecie przy spadku temperatury z 25 do 20. Ale bylam niedawno w PL, lipcowa, i tak na twoja czesc zrobilam sobie mala statystyke: na jakies 150 dzieci, ktore widzialam, az 3 sztuki mialy czapke z nausznikami (to byly bardzo male sztuki) przy dobrej pogodzie. Co gorsze - jakies 85% to zadnej czapki na sobie nie mialo, nawet z daszkiem. Zrobilo mi sie ciebie zal, ze w takim miejscu mieszkasz, ze co rusz, to albo kombinezony w lecie widzisz, albo czapki z nausznikami wcisniete obowiazkowo na wszelkie maluchy.
          • 18_lipcowa1 Re: przegrzewanie dzieci a odporność 12.09.11, 19:16
            A tam gdzieś mam twoj żal, nie ziębi mnie to, nie grzeje.
            Czapy z nausznikami są widoczne cały rok, nie wiem gdzie bylaś, ale ja je widze.
            • lucyna_1980 Re: przegrzewanie dzieci a odporność 12.09.11, 20:20
              Lipcowa ty sie nie odzywaj bo niedawno pisałaś na innym forum że wypusciłaś dziecię ze sklepu w jesiennych butach - a ciepło było... tongue_out
              • 18_lipcowa1 Re: przegrzewanie dzieci a odporność 12.09.11, 21:00
                gdzie było ciepło ?


                b]lucyna_1980 napisała:

                > Lipcowa ty sie nie odzywaj bo niedawno pisałaś na innym forum że wypusciłaś dzi
                > ecię ze sklepu w jesiennych butach - a ciepło było... tongue_out
          • leneczkaz Re: przegrzewanie dzieci a odporność 12.09.11, 19:37
            o go
            > rsze - jakies 85% to zadnej czapki na sobie nie mialo, nawet z daszkiem.

            A co w tym 'gorszego' bo nie czaję?
            Wyjdź do mnie teraz na plac zabaw. 80% dzieci w czapach i jesiennych kurtach. Kto by tam wnikał, że dziś było 25C.
            • 18_lipcowa1 Re: przegrzewanie dzieci a odporność 12.09.11, 20:22

              > A co w tym 'gorszego' bo nie czaję?
              > Wyjdź do mnie teraz na plac zabaw. 80% dzieci w czapach i jesiennych kurtach. K
              > to by tam wnikał, że dziś było 25C.

              Dokładnie tak. Ja tam widze same zakapturzone, w polarach, czapa wiązana na uszach jest w sumie cały rok.
              • q_fla Re: przegrzewanie dzieci a odporność 12.09.11, 21:01
                czapa wiązana na usz
                > ach
                jest w sumie cały rok.

                big_grin big_grin big_grin
              • asiula1987 Re: przegrzewanie dzieci a odporność 12.09.11, 21:37
                > Dokładnie tak. Ja tam widze same zakapturzone, w polarach, czapa wiązana na usz
                > ach jest w sumie cały rok.
                >

                no dajże spokój... nie wiem gdzie Ty mieszkasz w Polsce czy nie, ale ja tu żadnych dzieci w lecie w czapach z nausznikami nie widziałam, mało tego dzis na placu zabaw temp ok 18 wszystkie (doslownie, nawet te najmniejsze) wyrozbierane krótkie spodenki koszulki itd tylko rodzice wyubierani,
                jak żeś taka mondra to podejdź do jednej czy drugiej mamuśki i naucz ją jak się dziecie ubiera a nie się ciskasz na necie
                • 18_lipcowa1 Re: przegrzewanie dzieci a odporność 13.09.11, 11:25
                  jezus obojetnie gdzie mieszkam
                  bo bywam w wielu miejscach
                  dzis np nie widziałam dziecka BEZ czapki
                  • leneczkaz Re: przegrzewanie dzieci a odporność 13.09.11, 11:37
                    Bo dziś mroźno- 20C. U nas o poranku puchóweczki jak nic big_grin
                    • ancymon123 Re: przegrzewanie dzieci a odporność 13.09.11, 12:10
                      Lipcowa ma omamy wzrokowe. To się niestety trudno leczy, bo chory wierzy, że to co widzi jest na prawdę i nie daje sobie wyjaśnić, że sie myli, że to choroba.
                      • atrapcia Re: przegrzewanie dzieci a odporność 13.11.11, 10:36
                        Mieszkam tam gdzie lipcowa i zapewniam cię, że nie ma ona omamów. Przyjedź nad morze - byle bryza od niego i już dzieciaki w puchach.
                        Jak w maju z dzieckiem dziadków odwiedzaliśmy (2 bloki dalej), to usłyszałam, że na drogę mam jej czapkę na czoło założyć (ze 20st było) bo zatoki bla bla bla... I tak jest zawsze. U 90% ludzi mieszkających tu od urodzenia (bo ja to przyjezdna jestem). Ich teorie i przekonania rzucają mnie czasem cyckami o ścianę ze śmiechu. tongue_out
              • duzeq lipcowa 18 13.09.11, 19:05
                Masz po prostu omamy. Podobnie jak leneczka. Nie wiem jak to sie leczy.

                Jak mowie - statysyki robilam sobie na twoja czesc, bylam w 3 duzych miastach w Polsce po pare dni, na jakichs fefnastu placach.
                • aleksandra1357 Re: lipcowa 18 08.10.11, 23:18
                  duzeq napisała:

                  > Masz po prostu omamy. Podobnie jak leneczka. Nie wiem jak to sie leczy.
                  >
                  > Jak mowie - statysyki robilam sobie na twoja czesc, bylam w 3 duzych miastach w
                  > Polsce po pare dni, na jakichs fefnastu placach.

                  Niezły spór.
                  Naocznie stwierdzam, że większość dzieci poniżej 2 roku życia jest w czapach przy temperaturze 20 stopni i bez wiatru. I tylko ok. 10% 3-latków.
            • duzeq Re: przegrzewanie dzieci a odporność 13.09.11, 19:03
              > A co w tym 'gorszego' bo nie czaję?

              Nie czaisz ironii? No coz, nic na to nie poradze.

              > Wyjdź do mnie teraz na plac zabaw. 80% dzieci w czapach i jesiennych kurtach. K
              > to by tam wnikał, że dziś było 25C.

              O, nastepna lipcowa?
    • tijgertje Re: przegrzewanie dzieci a odporność 12.09.11, 20:21
      Duzo na pewno zalezy od samych dzieci i ich mozliwosci odpornosciowych i adaptacyjnych. Ja kiedys cieplolubna przesawilam sie na morsa i nie choruje. Za to z zimowych wakacji w Polsce zawsze wracam chorauncertain Goracych, przesuszonych pomieszczen nie toleruje i juz.
      Podobna sytuacje mialam z siostrzencem. Krytykowano mnie, ze swoje dziecko za bardzo rozbieram, ze cagle chorowal, jak chodzil do przedszkola. Z czasem jednak sytuacja sie zmienia. dziecko, ktore dopoki nie poszlo do szkoly w zasadzie nie chorowalo, choruje wlasciwie caly sezon grzewczy juz od 6-7 lat. Moj mlody intensywnie chorowal przez rok, w drugim sezonie co nieco, potem juz wcale. Podobne zaleznosci widze rowniez u dzieci znajomych i rodziny i wcale nie wiem, co lepsze. Biorac pod uwage ogolna liczbe zachorowan w calym okresie nauki, te dzieci, ktore duzo choruja w pierwszych 2 latach przedszkola, a potem sie uodparniaja w sumie wiecej zyskuja. Calkowita liczne chorob maja mniejsza i choruja w przedszkolu, gdzie na obecnosci mozan sobie pozwolic bez wiekszych zaleglosci. Im wyzsza klasa w szkole, tym gorzej potem wszystko nadrobic.
    • minerwamcg Re: przegrzewanie dzieci a odporność 12.09.11, 21:38
      Nie mam pojęcia, jak z tym jest. Córki nie przegrzewam. Tego lata zdarzyło się jej zmarznąć, przemoczyć buty, przemoknąć, chlapać w lodowatej wodzie - a wszystko bez najmniejszej szkody dla zdrowia. Od lutego do września była zdrowa jak mały kucyk, nawet nie kichnęła.
      Teraz przyplątała nam się wirusówka. Ja przywlokłam, przechorowaliśmy się wszyscy - ale mała stosunkowo najsłabiej! Katar, kilka dni podgorączki. Jutro idziemy do pani doktor, bo mam wrażenie, że ma trochę czerwone gardło - ale ja na gardło właśnie dzisiaj dostałam antybiotyk! U mnie niestety zaraz się wdają bakterie.
      Więc w sumie nie wiem, czy nasze dziecko jest odporne czy nie. Na pewno trudno jej się obronić przed tym, co ja przywlekam...
      • dagmara-k Re: przegrzewanie dzieci a odporność 12.09.11, 23:29
        moje dziecko w czapce wiazanej "na uszach" ( wink ) jest dosyc odporne i choruje mniej wiecej tyle samo co dzieci innych. jeden chlopiec choruje od niej mniej, czyli wcale, choc jest ostro czasem przegrzewany.
    • deodyma Re: przegrzewanie dzieci a odporność 12.09.11, 23:55
      jako dziecko bylam non stop przegrzewana przez wlasna babke, ze strony babki.
      zachorowalam tylko 3 razy do 14 roku zycia i jako dorosla kobieta zachorowalam moze ze 2 razy.
      • deodyma Re: przegrzewanie dzieci a odporność 12.09.11, 23:55
        ze strony matki, mialo byc.
    • budzik11 Re: przegrzewanie dzieci a odporność 13.09.11, 00:09
      kasia_750 napisała:

      > Co o tym sądzicie?

      Sądzę, iz odporność dziecka to nie jest prosta funkcja: przegrzewanie-zdrowie. Składa się na nią wiele czynników - dieta, wcześniejsze choroby, warunki genetyczne (to najbardziej), stres. To nie jest tak, że jak dziecko jest nieprzegrzewane, to nie będzie chorowało. A jedno dziecko też nie jest potwierdzeniem czy zaprzeczeniem reguły.
    • koza_w_rajtuzach Re: przegrzewanie dzieci a odporność 13.09.11, 08:14
      Myślę, że trochę może tak być jak piszesz.
      Moja córka zawsze skarżyła się na gorąco w przedszkolu. Od początku w przedszkolu przebywa tylko w koszulce z krótkim rękawkiem, inaczej twierdzi, że jej za ciepło i nie da się w ogóle przekonać do długiego rękawa. Ale u nas chorób nie było, tzn. był katar, brat niemowlę, a potem starszy chłopczyk nie zarażał się od siostry, potem okazało się, że te katarki siostry to były alergiczne, zasługa przedszkolnego jedzenia, czyli codziennie na śniadanie mleko albo z płatkami albo jakieś kakao czy coś tego typu. Te alergie też ją wymęczyły.
    • candle.light Re: przegrzewanie dzieci a odporność 13.09.11, 09:08
      Mnie nie przekonuje chowanie w chłodzie. U nas zawsze po wyziębieniu organizmu pojawia sie katar. Kąpiel w zimnym morzu (żeby hartować) = katar, spanie w wychłodzonym pokoju = katar, itp. Ja zresztę reaguję podobnie. Kiedy zmarznę od razu boli mnie gardło lub mam katar. Obie z córką wolimy, gdy jest nam ciepło. Nie mówię tu oczywiście o saunie i oblewaniu się potem. Po prostu, musi byc ciepło. Dla komfortu i dla zdrowia.
    • aagnes Re: przegrzewanie dzieci a odporność 13.09.11, 09:12
      Otoz to, to wszystko bzdury, co nie oznacza, ze nalezy dzieciaka przgrzewac, bo to po prostu umeczenie. Warto raczej popytac w rodzinie, jak matki i ojce chorowali. ja bylam chorowita bardzo, M wcale - nasza corka to srednia krajowa - wiele infeksji w sezonie, ale bez dramatow.
      poza tym niezyjemy w skandynawii, gdzie jest inny klimat, u nas jest beznadzieja pod tym wzgledem, rano wychodze z domu jest 0 stopni w ciagu dnia 20 i z ciuchami sie tego nie ogarnie nawet przy najlepszych checiach.
    • pszczolaasia Re: przegrzewanie dzieci a odporność 13.09.11, 10:47
      z moich doswiadczen wynika ze przegrzewanie albo nie nie ma nic do rzeczy. ja bylam przegrzewana- chorowalam bardzo duzo.
      moje dzieci sa nieprzegrzewane - choruja tak jak ja.
      jakie kto ma geny, czy jaka odziedziczyli odpornosci ode mnie- obojetnie- tak bedize chorowal chocbym na cyckach 3 razy dziennie stawala klaskajac sutkami. jednakowoz nie przegrzewam ich dalej.
      wiecie. w 3miescie ciagle wieje. widac dzieci z czapkami na uszach widac.. moje chodza bez czapek. tak jak ja. nienawidze meic czegos na glowie. zima sie poddaje...sama nosze nauszniki. takei fajne czapki a'la nepal sobie w necie zamowilam. chwale je sobie.w tym roku mlodym na zime tez zamowie skoro ba byc taka kijowa jak 2 ostatnie...
      • donkaczka Re: przegrzewanie dzieci a odporność 13.09.11, 10:57
        a ja uwazam jak budzik, ze odpornosc to wypadkowa genow, wychowania i diety
        ja chorowalam w dzienstwie, moj brat chorowal duzo, moj maz antybiotykow zjadl chyba wiecej niz marchewki

        ja dzieci chowam w zimnie, zdrowo karmie i nie choruja, jestem pewna, ze przegrzewane by chorowaly, najgorszy zielony katar mialy w czerwcu, jak sie przegrzaly w upal w aucie..
        a do tej pory nie choruja, choc przedszkolne, najmlodszy prawie 3 latek mial dwa razy katar i raz dobowa goraczke
        dziewczyny przynosza wirusowki z przedszkola, ktore trwaja jedna dobe
        dzieci nie lecze, u lekarza nie bywaja, ale wszyscy mi truja, ze im na pewno zimno smile nawet panie w przedszkolu cos brzecza, ale zlewam smile
        • pszczolaasia Re: przegrzewanie dzieci a odporność 14.09.11, 09:07
          > a ja uwazam jak budzik, ze odpornosc to wypadkowa genow, wychowania i diety


          z tymi genami to sie zgodze . z tymi pozostalymi punktami usilowalam wszystkim w rodzinie udowadniac ze jak bede je zdrowo odzywiac i nie przegrzewac to beda zdrowe po byku. uzyskalam tyle ze w odroznieniu do nas dwoch (dostawcow genow;P) byly w szpitalu tylko przy rotawirusie, natomaist my w dziecinstwie raz w miechu na zapalenia oskrzeli bezdechy co chiwla... przynajmniej ja. moj maz tez pare razy sie w szpitalu znalazl. wiec mozna powiedziec ze tak moj zimny chow cos dal. albo leki maja teraz lepsze. moja corka to kropka w kropka tak samo jak ja choruje.. moja mama mowi ze ma deżawi jak na nia patrzywink tylko jakby lzej choruje przy tej czestotliwosci...

          > ja chorowalam w dzienstwie, moj brat chorowal duzo, moj maz antybiotykow zjadl
          > chyba wiecej niz marchewki
          >
          > ja dzieci chowam w zimnie, zdrowo karmie i

          i tu moge dodac i dalej choruja. nie wiem moze kluczem ejst to ze w testach alergicznych wyszlo im ze alergiki sa na kurz, grzyby i roztocze. a z tym walczyc jest raczej qrewsko ciezko...
    • mama-anusi Dziękujemy za poruszenie tematu 13.09.11, 11:03
      Już dawno miałam napisać, że mnie wkurzacie z tematem przegrzewania, czapek, etc.
      To jest takie przepraszam za kolokwializm ,,pierdo....nie o Szopenie " smile))) dosłownie.
      Oczywiście w nosie macie, że mnie drażnicie i słusznie.Czytać Waszych dyrdymałów nie muszę.
      Moje dziecię zawsze ubierane było tak jak uwazałam ze słuszne, mimo że były naciski na to że zbyt ciepło. Główny wojownik przegrzewania ma dziecia którego mocno ziębi na zewnątrz, jak patrzę na małego to mam gęsią skórkę. Pewnego dnia podejrząłam jak w lipcu dzieć jest ubierany do snu.... i uwaga: bodziaczek na krótki rękaw a na to pajacyk na długi rękaw ( pajacyk patrz ze stópkami) smile Hopsasa, aż mi się gęba uśmiechneła. Dodam, że dzieć ma katar non stop, zielone wielkie głuty, pokasłuje i co jakiś czas jest przeziębiony.
      Moje dziecko dziwnym trafem chorowało tylko po szczepieniu i to za kazdym razem miało kontakt domowy z tymi zdrowo chowanymi nieprzegrzewanymi dziećmi.
      Tak, więc nie zostałam przekonana do ziębienia dziecia,od tego tygodnia wróciłam do swoich metod ubierania, czas pokaże - co lepsze. Mała teraz ma infekcję wywołana najprawdopodobniej wychłodzeniem.


      • dzoaann Re: Dziękujemy za poruszenie tematu 13.09.11, 12:39
        a to nie ma nic pomiedzy przegrzewaniem, a wyziebieniem?
        i chow zimny lub cieply to tylko czesc skladowa, wiec nie tylko on jest powodem chorob....
    • kasia_750 a jednak chora 13.09.11, 17:00
      A jednak córka znajomych też zachorowała. Czyli przegrzewanie też nie pomogło. Głupio to brzmi, tak jakbym czekała na jej chorobę, żeby samej poczuć się lepszą matką. Chyba niepotrzebnie o tym pisałam.
      Moja córka nie lubi być zbyt ciepło ubierana. Odkryliśmy to około 6 miesiąca życia (była zima), zdjęcie pajaca na noc, odkrycie stóp, pozwoliło nam w końcu lepiej pospać smile
      Mnie było zimno na sam widok rozkopanej córki, śpiącej w samym bodziaku. A ona w końcu dobrze się czuła. Teraz ubiera się tak jak chce.
      Ja byłam baaaardzo przegrzewana jako niemowlę (wcześniak, więc babcia tylko czekała aż moja mama wyjdzie, żeby zawinąć mnie w bety). Jakoś specjalnie nie chorowałam.
      Zdrowo się nie odżywiam (chyba że codzienne spożywanie czekolady jest zdrowewink) Niestety jestem alergiczką, więc lata nienawidzę. A wszelkie choroby katalano-gardłowe przechodzą mi po wyjeździe na narty. Córka ma 4 lata. Może w tym roku zabiorę ją ze sobą smile
      • duzeq Re: a jednak chora 13.09.11, 19:08
        > A jednak córka znajomych też zachorowała. Czyli przegrzewanie też nie pomogło.

        Bo przegrzewanie nie "pomaga". Zimny chow moze pomoc, ale koniec koncow wszystko zalezy od ukladu odpornosciowego dziecka, ktory zalezy od wielu roznych czynnikow, a nie od samej temperatury "wychowu".
      • koza_w_rajtuzach Re: a jednak chora 13.09.11, 19:22
        > A jednak córka znajomych też zachorowała. Czyli przegrzewanie też nie pomogło.
        > Głupio to brzmi, tak jakbym czekała na jej chorobę, żeby samej poczuć się lepsz
        > ą matką. Chyba niepotrzebnie o tym pisałam.

        wink)
        Myślę, że dzieciaki w okresie przedszkolnym mają to do siebie, że raczej dość dużo chorują niezależnie od sposobu "chowu". Dużo na pewno to geny, ja np. nie byłam w ogóle chorowita, w okresie dziecięcym nic mocniejszego niż grypa nigdy mnie nie spotkało, antybiotyków nie zażywałam (nie chodziłam do przedszkola, ale jak poszłam do zerówki, to nic się w kwestii odporności nie zmieniło) i moje dzieci też nie są chorowite, no a szczególnie córka. Mnie np. dziwi to, że córka w 100% nie podłapuje od nas grypy, jelitówki itd., od urodzenia nigdy nie zdarzyło jej się od nas zarazić, choć nas zdarzyło jej się ze dwa razy zarazić wink. Córka z tych hartowanych, ale to też kwestia tego, że jest całkowitym przeciwieństwem zmarzlucha wink. Tylko raz (oprócz ospy) miałam sytuację, że córka przywlokła z przedszkola coś czym zaraziła brata i oboje w jednym czasie chorowali. Oprócz tej sytuacji nigdy nie miałam dwóch jednocześnie chorujących dzieci, są na siebie uodpornieni wink. Córka 3 rok w przedszkolu rozpoczęła.
    • 1mzeta Najlepiej 08.10.11, 12:18
      to wpłynie na kieszenie koncernów. Lepiej dziecko dobrze odżywiać niż faszerować sztuczydłami.
    • memphis90 Re: przegrzewanie dzieci a odporność 08.10.11, 17:16
      Z mojego osobistego doświadczenia: byłam chowana "zimno". Godzinami moczyłam tyłek w jeziorze czy Bałtyku, sina z zimna. Do zapadnięcia zmroku z lodowatymi stopami zjeżdżałam na sankach. Wystawałam boso na balkonie (zimą!), mając nadzieję na gorączkę i uniknięcie szkolnej klasówki. Jadłam lody i piłam lodowate gazowane napoje. Lizałam sople zimą. Na biwakach chodziliśmy po bagnach, spaliśmy w szałasach. Raz nawet pojechałam na biwak w samym harcerskim mundurku- w październiku! Do dziś pamiętam, jak mi wtedy d... wymarzła. Ale nigdy nie złapałam z tego powodu choćby banalnego kataru czy bolącego gardła. Za to kiedy siedzimy w naszej mikro dyżurce w 6-10 osób i jedna z tych osób ma katar... cóż, po chwili mają go wszyscy. Dlatego ja jestem za nie przegrzewaniem. Ale na biwak w październiku bez kurtki już nie puszczę wink
      • alexa0000 Re: przegrzewanie dzieci a odporność 11.11.11, 11:45
        O matko, Memphis, jakbym o sobie czytała.

        >Wystawałam boso na balkonie (zimą!), mając nadzieję na gorączkę i uniknięcie szkolnej klasówki.
        Ja poszłam jeszcze dalej: boso, w zimie, GOŁA i MOKRA i z MOKRYMI włosami na balkonie. W mróz. I co? Guano, zero goraczki.

        A teraz łapię infekcje az miło, ale fakt, chyba od alergii, której nabawiłam sie kilka lat temu. Wtedy, w czasach dzieciecych, nie chorowałam w ogóle, kompletnie.
      • 1mzeta Re: przegrzewanie dzieci a odporność 11.11.11, 15:41
        Kurtkę to ty możesz dać- pytanie czy będzie jej używał.
        Syn mojej siostry sam wyprawił się rok temu do szkoły cichaczem- nastolatek już, zima i temperatura na małym minusie,a on podkoszulek i kurtka przeciwdeszczowa na to smile Jak wrócił to siostra o mało nie zeszła jak to zobaczyła.
        On też z tych nie chorujących.
      • batutka mili_wanili32 , ketss, karrantum 13.11.11, 11:10
        to spamer w jednej osobie
        poczytajcie jego posty w wielu wątkach i zawsze występują po sobie, reklamując zawsze jakiś środek na odporność
    • mynia_pynia Re: przegrzewanie dzieci a odporność 08.10.11, 18:38
      U mojego wujka jest sporo dzieciaków w domu, mają bardzo ciepło w zimie (26-28 st.) dzieci biegają na boso i w krótkim rękawie, jak idę do nich to wiem, że koszulka z krótkim rękawem obowiązkowo pod spód.
      Dzieci w ogóle nie chorują, często są na dworze, temperatury po -20 nie są przeszkodą, w przedszkolu też nie chorują bo z większością chorób miały styczność od niemowlęcia.
      Myślę że bardziej chodzi o zahartowanie dzieci, jak ktoś wysoce odporny na temperatury, to nawet przy +30 stopniach w swetrze nie wyląduje na ojomie, bo organizm da radę się wychłodzić choćby przez dupę smile
      • heca7 Re: przegrzewanie dzieci a odporność 11.11.11, 13:27
        Cóż, ja się ubieram ciepło bo marznę. Strasznie. Mam niskie ciśnienie (60/90) , małą wadę serca, RZS i słabe krążenie obwodowe- nawet w kurtce puchowej potrafię zmarznąć. I ruch zimą wywołuje u mnie uczucie...zimnawink Jak? Ano kiedy ruszam się intensywnie na dworze, marzną mi tylko końcówki na które i tak nie starcza ciśnienia. Potem wracam niby rozgrzana do domu, ciśnienie, które łaskawie się trochę podniosło zaczyna spadać i odczuwam wtedy zimno, jakby mnie ktoś polewał zimną wodą po plecach, nogach itd. Po prostu stygnę. A nie mogę byc cały czas w taki intensywnym ruchu. Dlatego muszę być ciepło ubrana bo mnie autentycznie zimno boli i zaraz będę chora. I może mnie zrozumieć tylko druga osoba z RZS. Dzieci moje tego nie mają i są cieniej ode mnie ubierane, kiedy ja marznę one są zgrzanewink też bym tak chciała. Wiele więc zależy od organizmu a każdy jest inny. Każdy inaczej odczuwa zimno.
        • agaja5b Re: przegrzewanie dzieci a odporność 11.11.11, 15:12
          Z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej sprawdza się u nas niska temperatura w mieszkaniu (niestety nie z własnego wyboru zimą ok 17-18 st, brr) i ciepłe ubieranie sie (po kilka warstw), rozgrzewająca herbata albo sok. Wyjchodzimy na dwór nawet w wielkie mrozy żeby sie rozgrzać, pobiegać, potaczać sie w śniegu(w domu nie ma tyle miejsca na harce, zabawy są raczej statyczne, stąd potrzeba ciepłego ubioru). Jak wracamy to obowiązkowo rozgrzanie jakimś napojem ciepłym. Śpimy w ciepłych piżamkach flanelowych, okrywamy się ciepłymi kołdrami, czasem w wielkie mrozy także koc, generalnie warunki jak w barłogu. Nikt sie nie rozkrywa, bo temp otoczenia w nocy wynosi ok 16 stopni. I moje dzieci w ciągu ostatnich 2 lat(ostre zimy i dlatego takie temperatury w mieszkaniu) nie chorowały zimą, a myślałam, że do wiosny z chorób nie wyjdziemy.
          • 1mzeta Re: przegrzewanie dzieci a odporność 11.11.11, 15:47
            Ja jestem z zimnego chowu i moja siostra też- o takich temperaturach w mieszkaniu to pewnie większość z forum nawet nie słyszała i nie miała. No ale urodziłam się akurat w zimę stulecia. Owszem był czas że chorowałam często w pierwszych latach życia ale teraz ciężko mi coś złapać oj ciężko. Siostrze też- a ona na dodatek jeszcze w największe mrozy nigdy skarpet w butach nie ma- nie jednemu by stopu odpadły. Ja jak mieszkałam w Pl jeszcze to zimę potrafiłam w adidasach przechodzić nawet jak był mróz i śnieg po kolana. Nigdy chora nie byłam. Teraz z racji,że mieszkam w UK i tutaj dzieci i dorośli się nie przegrzewają generalnie to ja też styl ubierania zmieniłam- jak przyjeżdżam do Pl w okresie jesienno-zimowym to moja mama zawału prawie dostaje jak widzi jak ja czy mały lekko poubierani chodzimy.
            • agaja5b Re: przegrzewanie dzieci a odporność 11.11.11, 19:54
              To, że w UK chodzą lżej ubrani niż u nas mnie wcale nie dziwi, bo jakby nie patrzec mają dużo łagodniejszy klimat, my mamy na zmianę to ostry kontynentalny wyż, to łagodniejsze powietrze znad morza i to cały rok takie zmiany. Właściwie mamy przecież 6 pór roku, więc i ubraniowo powinniśmy się na to przygotowywać, a że to generuje koszty więc jak zima i 5 na + to i tak chodzimy w zimówkach, podobnie jak i przy - 20. Ja lubię jak jest w domu ciepło(tak koło 20) ale niestety pomarzyc mogę, przy takich zimach jak były 2 ostatnie, jedyne pocieszenie to mniej chorób. Poza tym też jestem z zimnego chowu, do dziś pamiętam jak wstawaliśmy rano było w pokoju naście stopni, jak wracaliśmy z przedszkola to jeszcze poniżej 10, chodziłyśmy z siostrą ubrane warstwowo do czasu aż rodzice nie napalili w ścianówkach(piece kaflowe), ale nie chorowałyśmy, więc chyba to działa.
              • grzalka Re: przegrzewanie dzieci a odporność 11.11.11, 20:25
                byłam przegrzewana w dzieciństwie- niestety odporność mam marną, łapię wszelkie infekcje jak odkurzacz (może dodatkowo przyczynia się tu alergia)
                w żłobku i przedszkolu nie chorowałam prawie wcale, zaczęłam bardzo chorować w szkole podstawowej (3, 4, 5 klasa)- zupełnie nielogiczne w zasadzie

                moje dzieci zimnego chowu mają bardzo dobrą odporność
                • mikasakata Re: przegrzewanie dzieci a odporność 24.01.12, 21:45
                  Mam zupełnie niechorującego syna (6,5 roku). Rok temu zaczał cwiczyc regularnie piłkę. Do tego staramy sie miec wpływ na jego diete - głównie raczej chude mięso i dużo warzyw, mniej węglowodanów takich jak w produktach mącznych, batonach. W sezonie jesień/zima dostaje dodatkowo preparat wzmacniajacy odporność z tranu i wit E (moze byc w kapsulkach albo w plynie). Ponadto jakos specjalnie go nie atakuje jak jest bez czapki, czy akurat ma ochotę na chipsy. Trzeba mieć też dystans ale na co dzień być rozsądnie konsekwentym. To działa.
    • mili_wanili32 Re: przegrzewanie dzieci a odporność 10.10.11, 12:13
      Suplementy są z pewnością lepsze niż antybiotyki. Ja jeszcze podaję rutinoscorbin z witaminą C, no i w zimie sporo przetworów z czarnej porzeczki, syrop z malin i miód.
    • dagmara-k Re: przegrzewanie dzieci a odporność 12.11.11, 15:12
      moja czapowo-rajtuzowa jest odporna
    • pitu_finka Re: przegrzewanie dzieci a odporność 21.11.11, 21:11
      Karrantum, ketss, a gdzie słowo klucz - Vitamarin????

      Chba założe wątek vitamarin to syf skoro trzeba go tak nieudolnie ludziom wciskać.
    • jdylag75 Re: przegrzewanie dzieci a odporność 27.01.12, 21:57
      Widać odporność to własność mocno indywidualna, odporna na przegrzewanie czy wychładzanie.
      Moje dzieciaki ubierane sa podobnie lekko, mieszkają razem, obydwoje chodzą do placówek: starszy syn choruje 3 razy do roku, młodsza w ogóle. On je więcej warzyw, generalnie jada zdrowiej, ona preferuje makaron z masłem i nic ponadto. I bądź tu mądry.
      Dziecię koleżanki od urodzenia ubierane lekko, odżywiane zdrowo i chodzące do elitarnej prywatnej placówki, gdzie dzieci są wietrzone, karmione świeżymi sałatkami i owocami choruje niemal na okrągło.
      • mikasakata Re: przegrzewanie dzieci a odporność 21.03.12, 11:58
        Odporność to też kwestia indywidualnych cech. U dzieci się dopiero kształtuje, zdarzają się u dzieci okresy osłabienia odporności, nawet kilkuletnie, niezależnie od wszystkiego a potem to przemija. Ale dobre odżywanie i dbałość o formę przynosi efekty długofalowe w postaci również dobrej sylwetki, lepszej sprawności. Moim zdaniem nie należy się zniechęcać jeśli efekty pracy nad formą dziecka nie przyniosą efektu natychmiast. Przyniosiosą efekt i tak. Za kilka lat będzie to widać wyraźnie.
        • gocha500 Re: przegrzewanie dzieci a odporność 21.03.12, 18:13
          bo zimny wychow to nie wszsytko!trzeba dzieciakowi tez zapewnic kontrakt z bakteriami,z no coz brudem i nie calkiem zdrowymi ludzmi.jesli ktos w domu ma sterylna czystosc a kazde najmniejsze zabrudzenie z raczek dzieciaka zaraz usuwa to nie dziwne ze dziec nie zbudowal odpornosci,dzie powinien ez miec kontakt z ludzmi roznymi,czesto i nawet jak sa deko przeziebieni bo w tensposob organizm nauczy sie radzic sobie z wirusami bakteriami!to takie naturalne szczepienia!

          np dzieciaki ze wsi kiedys to raz ze wlasnie zimny wycow to tam sie nikt brudem nie przejmowal,dzieciaki byly naprawde zahartowane!
          a teraz to co widac na 0lacu zabaw np?dzieciaki poubierane ze chyba ugotowane to jeszcze tu nie chodz bo brudno,tego nie beierz bo zarazki,oj raczka ubrudzona ojej trzeba zaraz wyjac wilgotna chusteczke i doklkadnie wyczyscic albo uzywaja tego zelu antybaktreryjnego!
          troche to przegiecie!
        • jakamotu Re: przegrzewanie dzieci a odporność 21.03.12, 22:56
          Nie przegrzewam swoich dzieci, teraz mniej się przeziębiają, ale był taki okres, że chorowały często mimo , że przegrzewane nie były. Ale też podaję im kwasy omega. A z kolei dziecko mojej koleżanki, która przegrzewa małą, trzyma w domu, nie chodzi na spacery jak jest zimno, nie wietrząc pokoju, choruje prawie non stop.
          • sniezynka22 Przehrzewanie? 31.03.12, 17:28
            Ciężko moim zdaniem określić precyzyjnie, kiedy mamy do czynienia z przegrzewaniem.
            Sytuacja w której przy 25 stopniach ubieramy malucha w sweter jest oczywista, ale są sytuacje, kiedy nie wiadomo, czy to dziecko jest za ciepło czy za lekko ubrane. Moja sąsiadka ma 5-letnie bliźniaki, i każdego ubiera inaczej. Jeden śpi pod kołdrą, drugi pod kocem.
            To też myślę zależy od organizmu. Tak samo kwasy omega, u jednego podawane przez trzy miesiące dadzą poprawę, innemu dziecku po pół roku pomoże.
            • olewka100procent Re: Przehrzewanie? 31.03.12, 18:57
              zakładanie czapy w takie ciepło grozi infekcjem ucha, ucho się poci i namnażają się bakterie które powoduja zapalenie . Zapalenie ucha nie robi się od nawiania wiatru !!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja