kasia_750
12.09.11, 17:25
Córka znajomych od urodzenia ubierana ciepło, w czapkach z nausznikami na dworze cały rok i czapce w domu w okresie niemowlęcym. Ubierana przynajmniej 1-2 warstwy cieplej niż moja córka. Moja wiecznie porozbierana, śpi rozkopana, czapki nosi tylko w zimie, w lecie "daszki" na słońce. Różnica wieku między dziećmi to ponad 5 miesięcy (rocznikowo - rok). Nie było przedszkola nie było przeziębień.
W tym roku córka znajomych po raz pierwszy poszła do przedszkola. Chodzi cały czas, jeszcze nie zachorowała.
Moja córka po raz pierwszy poszła do przedszkola w ubiegłym roku. Już po 3 dniach pobytu w przedszkolu była chora. I trwało to do wiosny (3 dni w przedszkolu, 2-3 tygodnie w domu, bo jeszcze zarażała niemowlaka). W tym roku z zielonym katarem przyszła po 2 dniach przedszkola. Na szczęście tym razem szybko (przez weekend) wszystko przeszło, więc jest lepiej (młodszy brat dalej walczy z katarem).
Zaczęłam się zastanawiać czy to nie działa w drugą stronę. W przedszkolach jest gorąco, sale są słabo wietrzone. Dzieci przyzwyczajone do przegrzewania czują się tutaj "jak w domu". A moje dziecko, przyzwyczajone do normalnej temperatury w domu, choruje.
Co o tym sądzicie? Tak bardzo mi żal mojego dziecka. Bo sama już nie wiem co zrobić, żeby nie chorowała. Bardzo polubiła przedszkole, ma swoje koleżanki i kolegę

a w domu młodszy braciszek, z którym nie można się jeszcze tak fajnie bawić.