beksa....??!

13.09.11, 10:55
a wiec tak .(relacje męża) Mąż zawiózł syna do przedszkola a on płakał cala drogę , ze nie chce do przedszkola. zanim wysiedli minęło kilka minut , nie chciał iść do szatni wiec poszli pod drzwi danej sali. Syn wrzeszczał ze on nie chce ze nie! w tym czasie wyszła przedszkolanka i nic poszła po "swoje", wracając zamiast zagadać do syna i zachęcić go powiedziała do niego BEKSA i poszła.
Maz zapytał się wiec jej i co jeszcze? a Ona nie nie nic!
(ale i tak przekonał męża wiec o przywiózł do domu, ale to inna strona medalu.)
Powiedzcie mi czy takie zachowanie jest normalne? czy tak powinna zachować się opiekunka ?proszę powiedzcie mi jak to jest ? przedszkole jest państwowe. tym bardziej ze dziecko było tydzień czasu w domu bo chorowało , wczoraj go zostawiłam z wielkim płaczem. i od nowa musi sie klimatyzować! a nie moge z nim zostac bo mam male dziecko.
    • mondovi Re: beksa....??! 13.09.11, 11:04
      Nie jest to normalne. Mój syn bardzo ciężko się aklimatyzował w przedszkolu - było tak, że syna wijącego i płaczącego zanosiłam na salę, gdzie w drzwiach przejmowała go wychowawczyni - no i wiadomo, krótkie pożegnanie - syn tymczasem wierzgał i próbował dać dyla, pani zanosiła go do środka i pokazywała zabawki które mogą go zainteresować, albo wyznaczała mu atrakcyjne zadanie, które go absorbowało.
      • mama-anusi czarownica 13.09.11, 11:07
        następnym razem jak tak powie, mąż niech rzuci frywolnie tekst : czarownica.
        I pokaze synkowi jak czarwonica odjeżdza na miotle... smile
        głupi babsztyl
        • aurita Re: czarownica 13.09.11, 11:10
          raczej niech tego nie robi, czarownice moga byc msciwe sad

          kolejna pani , ktora nie nadaje sie do dzieci !
          • makurokurosek Re: czarownica 13.09.11, 11:52
            Po tej krótkiej wypowiedzi jesteś w stanie ocenić kto się nadaje, a kto nie do opieki nad dzieckiem? Tak samo można by powiedzieć o mężu autorce, nie potrafi uspokoić dziecka , ulega jego histerią więc nie nadaje się na rodzica.
            Może warto przyfolgować z opiniami, zwłaszcza że każdy popełnia błędy.
            • joshima Re: czarownica 13.09.11, 12:01
              makurokurosek napisała:

              > Po tej krótkiej wypowiedzi jesteś w stanie ocenić kto się nadaje, a kto nie do
              > opieki nad dzieckiem?
              Owszem. Osoba z takim podejściem do dziecka nie nadaje się do pracy z maluchami.
              • makurokurosek Re: czarownica 13.09.11, 12:20
                Idąc w tą stronę, rodzic który nie potrafi zapanować nad trzylatkiem i ulega jego histerią nie powinien być rodzicem.
                • tempera_tura Re: czarownica 13.09.11, 12:25
                  Nie wal takich byków, wstyd. Współczuje twoim dzieciąsmile

                  Żebys jeszcze miała coś ciekawego do powiedzenia.....
                  • makurokurosek Re: czarownica 13.09.11, 14:14
                    Mój ort nie zmienia faktu, że ojciec dziecka popełnił większy błąd ulegając histerii dziecka niż nauczycielka.
                • joshima [OT]: czarownica 13.09.11, 15:35
                  makurokurosek napisała:

                  > Idąc w tą stronę, rodzic który nie potrafi zapanować nad trzylatkiem i ulega je
                  > go histerią nie powinien być rodzicem.

                  komu? czemu? histeriom
                  kim? czym histerią

                  Zanim po kimś pojedziesz zastanów się co właściwie chciałaś napisać.
            • aurita Re: czarownica 13.09.11, 12:12
              Oczywiscie, ze po tej jednej wypowiedzi jestem w stanie to ocenic.
              To, ze dziecko placze i przezywa bol rozstania jest NORMALNA reakcja. Panie nauczycielki sa po to aby POMOC sie przelamac. Osoba ponizajaca dzieko i nie rozumiejaca jego reakcji nie powinna z dzieckiem pracowac i tyle.
              • makurokurosek Re: czarownica 13.09.11, 12:21
                Reakcji dziecka tak samo nie zrozumiał jego ojciec i on również popełnił błąd, błąd który powielany zdecydowanie gorzej wpłynie na dziecko niż użyte przez nauczycielkę słowa bekas
                • jul-kaa Re: czarownica 13.09.11, 12:33
                  makurokurosek napisała:
                  > gorzej wpłynie na dziecko niż użyte przez nau
                  > czycielkę słowa bekas

                  https://www.fotoplatforma.pl/foto_galeria/5902_Kopia%20Bekas-KszykCK.jpg

                  Sorry, nie mogłam się powstrzymać wink

                  A w temacie wątku - zgadzam się z dziewczynami, ze zachowanie przedszkolanki było skandaliczne.
                • joshima Re: czarownica 13.09.11, 15:36
                  makurokurosek napisała:

                  > Reakcji dziecka tak samo nie zrozumiał jego ojciec i on również popełnił błąd,
                  > błąd który powielany zdecydowanie gorzej wpłynie na dziecko niż użyte przez nau
                  > czycielkę słowa bekas

                  Bekas to taki ptak.
                • franczii Re: czarownica 13.09.11, 23:29
                  Nawet osoba nieulegajaca dzieciecym histeriom moze zwatpic w slusznosc zostawieni 3letniego malucha pod opieka takiej pani.
                • aurita Re: czarownica 14.09.11, 10:35
                  Mylisz pojecia :
                  pani dziecko ponizyla nazywaja je beksa, nie wykazala sie ani cieniem empatii
                  ojciec wykazal sie duza empatia i ulegl dziecku (owszem brak konsekwencji jest zly ale sama nie wiem czy bym zdecydowala sie na zostawienie mojego dziecka z taka osoba)
                  ojciec zostal ojcem zapewne z przypadku, pani nauczycielka zapewne studiowala z 5 lat wybierajac zawod w ktorym zrozumienie drugiego czlowieka jest niezbedne, tak samo jak zyczliwosc i chec niesienia pomocy

                  dzieciak bedzie byc moze rozpuszczony ale to nie znaczy ze pani moze sie nie nadawac do pracy z dziecmi
                  • makurokurosek Re: czarownica 14.09.11, 10:48
                    > ojciec zostal ojcem zapewne z przypadku,

                    Nie wszyscy ludzie zaliczają wpadki.

                    "pani nauczycielka zapewne studiowala z
                    > 5 lat wybierajac zawod w ktorym zrozumienie drugiego czlowieka jest niezbedne,
                    > tak samo jak zyczliwosc i chec niesienia pomocy"

                    Nie uważam, ze zachowanie nauczycielki było ok, ale zachowanie ojca również nie było w porządku i to jego zachowanie ma więcej negatywnych i długotrwałych skutków.
                    Nauczycielka miała okazje być z dzieckiem kilka dni ojciec zna dziecko od trzech lat więc to chyba on powinien wiedzieć lepiej w jaki sposób uspokoić dziecko. Nie oczekujmy od nauczycieli, że odwalą za nas całą brudną robotę
                    • franczii Re: czarownica 14.09.11, 10:59
                      > Nauczycielka miała okazje być z dzieckiem kilka dni ojciec zna dziecko od trzec
                      > h lat więc to chyba on powinien wiedzieć lepiej w jaki sposób uspokoić dziecko.
                      > Nie oczekujmy od nauczycieli, że odwalą za nas całą brudną robotę


                      I nie uwazasz, ze miedzy innymi wlasnie dlatego, ze dziecka nie zna powinna sobie darowac te bekse?
                      A dziecko nie jest maszyna, to ze wiesz jak je uspokoic w innych sytuacjach nie znaczy, ze to samo zadziala w danym momencie zwlaszcza ze adaptacja w przedszkolu to sprawa bardzo delikatna.
                      Negatywnych skutkow dlugofalowych wcale byc nie musi, konsekwencja zawsze i za wszelka cene nie jest zdrowa. Od regul bywaja wyjatki i w tym przypadku tak bylo. Wyjatek dzieci sa w stanie zrozumiec, nie ma obaw. Dziecko z takiej sytuacji moze wyniesc nauke, ze rodzic jest po jego stronie. Pania winno sie ustawic do pionu i dziecko z powrotem do przedszkola .
                      • makurokurosek Re: czarownica 14.09.11, 11:10
                        > I nie uwazasz, ze miedzy innymi wlasnie dlatego, ze dziecka nie zna powinna sob
                        > ie darowac te bekse?

                        Byłaś tam widziałaś całą sytuację? Nie , ja też tam nie byłam. Nie wiemy więc czy to był żartobliwy ton mający na celu zachęcenie ojca do zaprzeczenia i rozmowy, czy złośliwy ton zmęczona rykiem całej grupy nauczycielki.
                        W opisanym przykładzie wiemy jedynie, że ojcu puściły nerwy, a wypowiedz nauczycielki przelała czarę. Każdy rodzic się nieziemsko stresuje gdy znajdzie się w takiej sytuacji, czuje się wręcz bezsilny, niewiele więc trzeba by mu puściły nerwy.

                        Okres adaptacji trzylatków to najgorszy okres dla całego przedszkola, nie tylko grupy trzylatków.
                        • jul-kaa Re: czarownica 14.09.11, 11:20
                          makurokurosek napisała:
                          > Nie wiemy więc c
                          > zy to był żartobliwy ton mający na celu zachęcenie ojca do zaprzeczenia i rozmo
                          > wy, czy złośliwy ton zmęczona rykiem całej grupy nauczycielki.

                          Nie ma sytuacji, w której taki tekst byłby usprawiedliwiony.
                          • makurokurosek Re: czarownica 14.09.11, 11:50
                            Widzisz i tu jest różnica w podejściu mamy małego dziecka, a mamy już trochę starszego dziecka. Kiedyś już był podobny temat .
                            Sama czasami mówię do mojego dziecka ryksa, beksa, o mój boże zdarzy się nawet kopciuch i wierz mi traumy z tego powodu nie ma.
                            Ja już mam ten temat za sobą, wy zrobicie jak będziecie uważały, ale musicie się liczyć z tym że wasze dzieci w przedszkolu będę miały karę, będą musiały siedzieć na karnym krzesełku, ich niegrzeczne zachowanie będzie piętnowane, pani nie będzie bała sie użyć określeń niegrzeczny, łobuz czy beksa, w przypadku jedzenia również przedszkola mają swoje sposoby na motywowanie dzieci u nas np nie spróbowałeś zupy nie dostaniesz drugiego dania.
                            Nikt w przedszkolu nie roztkliwia się nad dzieckiem, i z podejściem bo ona powiedziała beksa nie ułatwiacie dziecku tego etapu
                            • franczii Re: czarownica 14.09.11, 14:38
                              Wiesz co ja tez temat przedszkola mam przerobiony bo starsze poszlo ostatni rok, czyli w zasadzie jedna noga jstesmy juz szkole. Wielokrotnie byl karany siedzeniem na karnym krzeselku i nigdy sie nie czepialam. Jestem tez przekonana, ze nie bylo w stosunku do niego ogolnikowych okreslen typu "niegrzeczny" czy "lobuz" tylko siedzial za konkretne przewinienia. A za placz nikt na karne krzeslo nie posyla jakbys nie wiedziala.
                        • franczii Re: czarownica 14.09.11, 11:27
                          A ty tam bylas? Skoro nie bylas to tez sie nie wypowiadaj.
                          Jesli ojcu puscily nerwy to co puscilo nauczycielne?
                          Zreszta skad wiesz, ze to byly nerwy a nie swiadome odstapienie od planow i obiektywna ocena sytuacji?
                          Ja np. bym dziecka tez w tej sytuacji nie zostawila. I to w moim przypadku nie byloby puszczenie nerwow a swiadome odstapienie od programu. Bo zasadne watpliwosci sie pojawiaja co do fachowosci pani a ja dzieci zapisalam do przedszkola jako do placowki oswiatowej, gdzie beda mialy fachowych nauczycieli a nie do przechowalni.
                          • makurokurosek Re: czarownica 14.09.11, 11:55
                            Bo zasadne watpliw
                            > osci sie pojawiaja co do fachowosci pani a ja dzieci zapisalam do przedszkola
                            > jako do placowki oswiatowej, gdzie beda mialy fachowych nauczycieli a nie do pr
                            > zechowalni.

                            Gdzie również nikt nad dziećmi nie będzie się roztkliwiał bo pani jest jedna, a dzieci dwadzieścia pięć. Jeżeli chciałyście mieć cieplarniane warunki to trzeba było albo zostawić dziecko w domu albo wynająć nianię
                            • franczii Re: czarownica 14.09.11, 14:24
                              Nie wymagam roztkliwiania sie nad moimi dziecmi. Wymagam zwyklego szacunku i niechlapania bezmyslnie jezorem.
    • analist73 Re: beksa....??! 13.09.11, 11:13
      Zachowanie przedszkolanki nie jest normalne.
      Moja córka przez cały pierwszy rok odstawiała szopki przy przyjściu do przedszkola. Mi nikt nigdy nic nie powiedział, oprócz stwierdzenia, że niektóre dzieci tak mają i żeby się nie przejmować. Zawsze któraś z pań wzięła ją na ręce, pogadała, przytuliła, brała za rękę i prowadziła do sali, zagadywała. Nigdy nie słyszałam, żeby ktoś nazwał ją beksą. Po czym dziecko szybko się uspokajało.
      • oli_2 Re: beksa....??! 13.09.11, 11:40
        Dzięki dziewczyny.Bo aż mi ręce opadły jak mi to powiedział M. Myślę ze nie powtórzy się taka sytuacja, zobaczę jutro jak go zawiozę. Mam nadzieje , ze nie będzie mówić tak do niego jak będzie go pocieszać?kurcze Pewnie ja tez będę zostawiała wijącego w pani rekach, aż mi go szkoda
    • makurokurosek Re: beksa....??! 13.09.11, 11:46
      zachowanie zarówno nauczycielki jak i twojego męża nieprofesjonalne i niestosowane. Pani nie powinna mówić beksa, mąż nie powinien ulegać histeriom dziecka.
      Jeżeli w ten sposób będziecie postępowali to możecie liczyć, że histerie przy odprowadzaniu dziecka do przedszkola będą wam towarzyszyć jeszcze przez kilka lat.
      • oli_2 Re: beksa....??! 13.09.11, 14:52
        > zachowanie zarówno nauczycielki jak i twojego męża nieprofesjonalne i niestosow
        > ane. Pani nie powinna mówić beksa, mąż nie powinien ulegać histeriom dziecka.


        ok , a jak w tej sytuacji miał zostawić dziecko , jak wracając na sale Pani nie zagadała do syna oprócz tego ,ze nazwala go beksa ,nie wzięła go nawet tzw siła, aby go uspokoić na sali. Wiem mąż popełnił błąd ale to nie znaczy już ze jest złym ojcem! i dlatego ja teraz będę wozić syna, ale z drugiej strony co miał zrobić jak będąc przed drzwiami Pani się nawet nie pokwapiła?
        • makurokurosek Re: beksa....??! 13.09.11, 16:01
          Wiem mąż popełnił błąd ale to nie znaczy już ze
          > jest złym ojcem!

          Oczywiście, że nie oznacza to że jest złym ojcem, tak samo jak zachowanie pani nie oznacza, że jest zła czy bezduszną nauczycielką. Natomiast w całkowitym rozliczeniu zachowanie twojego męża ma o wiele większą wagę i gorsze skutki niż zachowanie nauczycielki.

          "dlatego ja teraz będę wozić syna, ale z drugiej strony co mi
          > ał zrobić jak będąc przed drzwiami Pani się nawet nie pokwapiła?"

          W obecnej chwili daliście synowi do zrozumienia, że nie musi chodzić do przedszkola, że przedszkole jest karą. To wy jesteście rodzicami, a nie wasz syn i to wy musicie ustalać reguły. Czy jeżeli syn chciałby włożyć kota do włączonego piekarnika i odwalił przy tym histerię również byś się na to zgodziła, a jeżeli nie to jak byś zakończyła sytuację ?




          • franczii Re: beksa....??! 13.09.11, 23:36
            Nie kochana to nie tak. Ja bym na pwno nie pozwolila, zeby ktos dziecko obrazal. I nie porownuj tego z wkladaniem kotka do piekarnika. Regula, ze ma chodzic do przedszkola? Jak najbardziej ale pod warunkiem, ze w tym przedszkolu bedzie szanowane.
            • makurokurosek Re: beksa....??! 14.09.11, 08:36
              Ja bym na pwno nie pozwolila, zeby ktos dziecko obrazal
              > . I nie porownuj tego z wkladaniem kotka do piekarnika

              Moje pytanie było konkretne co byście zrobiły w takiej sytuacji jak byście zareagowały i to nie ma znaczenia czy dotyczy wsadzania kota do piekarnika czy wkładania śrubek do gniazdka pewne sytuacje wymagają stanowczości sytuacja dla dobra dziecka. Decydując sie na przedszkole nie można raz dziecka posyłać, a raz nie. Dziecko musi mieć określone zasady i to my musimy je ustalić .

              Czy jeżeli na ulicy czy w piaskownicy ktoś czy to dorosły czy inne dziecko nazwie wasze dziecko ryksą czy beksą również pakujecie zabawki i odchodzicie, czy wasze dziecko pamięta tą zniewagę przez lata ?
              • franczii Re: beksa....??! 14.09.11, 09:43
                Ja bym zwrocila uwage pani nauczycielce po prostu, ze nie pozwalam na wysmiewanie i szydzenie z uczuc dziecka. Mysle ze to by wystarczylo i juz sytuacja by sie nie powtorzyla. I zostawilabym tam dziecko nastepnego dnia. Nikt nigdy na ulicy nie nazwal mi zadnego dziecka beksa. A nawet gdyby, to slowa przypadkowych ludzi w piaskownicy mozna miec gdzies. Nauczycielki slow zas w odwloku miec sie nie powinno bo ma byc autorytetem, dlatego nauczycielka powinna bardziej uwazac zeby czegos glupio nie chlapnac.
                • makurokurosek Re: beksa....??! 14.09.11, 10:28
                  > Ja bym zwrocila uwage pani nauczycielce po prostu, ze nie pozwalam na wysmiewan
                  > ie i szydzenie z uczuc dziecka


                  mam nadzieję, że na osobności, a nie w obecności dziecka.
                  • jul-kaa Re: beksa....??! 14.09.11, 10:34
                    makurokurosek napisała:
                    > mam nadzieję, że na osobności, a nie w obecności dziecka.

                    Jasne, zostawmy dziecko z przekonaniem, że zdaniem rodziców można szydzić z jego uczuć.
                    • aurita Re: beksa....??! 14.09.11, 10:38
                      reakcja taty powinna byc natychmiastowa: dziecko ma wiedziec ,ze pani nie ma prawa go nazywac beksa. Madra nauczycielka powiedzialaby nawet przepraszam. (to slowo nie boli)
      • dagmara-k Re: beksa....??! 13.09.11, 21:02
        ale tata nie jest profesjonalista, jemu sie blad wybacza latwiej i nastepnym razem bedzie wiedzial. p[ani jest profesjonalistka, a przynajmniej byc powinna i jej jedno "beksa" w tym wieku dziecka tez moze skutkowac na lata.
        • makurokurosek Re: beksa....??! 13.09.11, 21:28
          > ale tata nie jest profesjonalista, jemu sie blad wybacza latwiej

          Nauczycielka zajmuje się dzieckiem 5h , rodzic je wychowuje. Zdecydowanie łatwiej wybaczam błąd nauczycielce która nie zna mojego dziecka niż jego ojcu który miał kilka lat na jego poznanie. I wierz mi przezwisko beksa będzie miało zdecydowanie mniejsze skutki niż zachowanie ojca, zwłaszcza w przypadku autorki która pozostaje w domu z młodszym dzieckiem. Jeżeli w taki sposób będą postępowali rodzice dziecko nawet w pierwszej klasie będzie odgrywało ostre sceny przy rozstaniu .Warto więc się zastanowić co jest lepsze stanowcza reakcja i płacz przez miesiąc czy może rozmemłanie rodzica i płacz przez trzy lata .
          • dagmara-k Re: beksa....??! 14.09.11, 14:29
            a czy zawsze musi byc wszystko takie czarno-biale? moze w innym przedszkolu to samo dziecko nie wyloby juz drugiego dnia. ja rozumiem ze ojciec je zabral, bo nie widzial wsparcia tylko wrecz przeciwnie. miesiac rykow to tez nie jest normalne jesli nie widzimy ze panie dziecko wspieraja. nie zostawilabym dziecka w miejscu gdzie ma przez chocby tydzien (jeden dzien!) ryczec za mna bez wsparcia nauczycielki.
            ja z powodu jedzy zamiast terapeutki zrezygnowalam z panstwowej rehabilitacji, bo mi na dzien dobry dziecko zabierala z rak placz dziecka tlumaczac tym, ze jest nieprzyzwyczajone do prawidlowego ukladania w ramionach i oddajac mi corke dopiero po moim baaardzo stanowczym "prosze oddac mi dziecko, do widzenia". nie ma problemu ogolnego z oddawaniem dziecka w obce rece, o ile sie ten ktos chociaz odezwie jakos na dzien dobry.
    • lejdi111 Re: beksa....??! 13.09.11, 11:56
      Zdecydowanie to nie jest normalne.
    • joshima Re: beksa....??! 13.09.11, 11:59
      oli_2 napisała:

      > Powiedzcie mi czy takie zachowanie jest normalne?
      Zachowanie nauczycielki? Niestety częste, choć moim zdaniem skandaliczne. A mąż chyba zrobił błąd, że jednak go nie zostawił.
    • ochra Re: beksa....??! 13.09.11, 20:42
      W życiu nie zostawiłabym histeryzującego dziecka na siłę w przedszkolu, to okrutne, widocznie źle mu tam, i wcale się nie dziwę skoro pracują tam takie jędze.
      • mamamia-1 Re: beksa....??! 13.09.11, 23:10
        Wyobraż sobie,że zdarza się iż zostawiając takierozhisteryzowane dziecko po kilku godzinach odbierasz je uśmiechnięte i zadowolone.Także placz dziecka zwłaszcza rano w kilka chwil po przebudzeniu i rozstaniu zrodzicami nie świadczy o tym,żezostawiasz je z okrutną babą jagą,która zamierza je zjeść na obiad.I widocznie tak żle mutam nie jes,skoro po kilku chwilach zapomina o coten placz byl.

        p.s.przepraszam,spacja misię zacinasmile
        • franczii Re: beksa....??! 13.09.11, 23:32
          Masz racje, ale jednak to placzace dziecko powierzasz komus, do kogo masz minimum zaufania a nie osobie, ktora ci dziecko wyszydza na dzien dobry
          • mamamia-1 Re: beksa....??! 13.09.11, 23:43
            Zachowania przedszkolanki nie pochwalam,drażni mniepo prostu porównywanie przedszkola do więzieniasmile
          • makurokurosek Re: beksa....??! 14.09.11, 08:58
            Okres września to najgorszy okres dla wszystkich zarówno dzieci, nauczycieli i rodziców i to nie tylko trzylatków. Jedni rodzice chcieli by aby nauczycielka oderwała od nich dziecko inni wręcz odwrotnie potraktowaliby to jako bezdusznie zachowanie nauczyciela. Nie ma dobrej metody na bezbolesne rozstanie z rodzicami, natomiast to jak długo dziecko będzie się aklimatyzowało zależy w dużej mierze od nas. Jako mama sześciolatki po żłobku i przedszkolu mogę powiedzieć, że o wiele trudniej i dłużej przechodzą aklimatyzację dzieci których rodzice roztkliwiają się nad nimi, gdzie nie ma jasnych zasad że do przedszkola trzeba iść. Mija drugi tydzień szkoły, a kilka dzieci z klasy córki cały czas płacze i nie chce puścić rodziców przy rozstaniu. Pytanie czy naprawdę tego chcecie, czy naprawdę to jest lepsze od szybkiej adaptacji
            • analist73 Re: beksa....??! 14.09.11, 09:13
              Nie tylko zależy od nas, ale od charakteru dzieci. Mam dwoje dzieci, podobnie traktowane, jedno poszło do przedszkola bez płaczu(uradowane), drugie(chciało chodzić do przedszkola) prawie przez cały pierwszy rok płakało przy rozstaniu.
              • nika1310 Re: beksa....??! 14.09.11, 09:32
                mąż popełnił także błąd, powinien wejść z dzieckiem do sali, zapytać, która z pań jest nauczycielką i poprosić o przejęcie dziecka. Narzucić zajęcie się dzieckiem a nie oczekiwać inicjatywy od nauczycielki, która swoja droga także zachowała się nieprofesjonalnie.
              • nika1310 Re: beksa....??! 14.09.11, 09:35
                oooo, właśnie, u mnie to samo! syn trzeci rok chodzi do przedszkola i popłakuje przy rozstaniu. córka chodzi pierwszy rok i nigdy nie plakała.Syn jest po prostu bardziej wrażliwy i wieloma rzeczami sie bardzo przejmuje.
            • franczii Re: beksa....??! 14.09.11, 09:47
              Ja mam za soba adaptacje dwojki dzieci do przedszkola, nie mowiac o dzieciach przyjaciol i kolezanek z dzielnicy. Upraszczasz i to niesamowicie. Wysilek musi byc po obu stronach. nauczylam sie wspolpracowac z nauczycielkami i zawsze robilam to co sugerowaly zeby tylko ulatwic dzieciom start i im pomoc bo to jest najwazniejsze ale zawsze sie to odbywalo w poszanowaniu uczuc malego czlowieka i bez wyzwisk.
    • obasic Re: beksa....??! 14.09.11, 11:37
      Nie wiem jakim to tonem mówiła i jaka jest ta Pani naprawdę wobec dzieci, gdyby równie nieprzyjemne sytuacje zdarzały się z jeszcze jej udziałem, bądź ta Pani nie wykazywałaby żadnej pozytywnej reakcji wobec dzieci - doniosła bym to do Dyrektora - tak dla jego wiedzy o jego profesjonalnym personelu ;-/ Swoją drogą taka sytuacja mogłaby niejedenego rodzica przerosnąć - mnie czasem też wkurza jak synek wchodzi do sali, a tu żadna z Pań go nie przywita - na całe szczęście jest jedna Pani która zawsze ma dużo ciepła dla wszystkich dzieci, dla mnie wyjątkowa - i dlatego tam synek chodzi. Nie zawsze jest rano, bo pracuję na zmiany.
    • slonko1335 Re: beksa....??! 14.09.11, 12:05
      Jak na moje zachowanie i pani i taty beznadziejne choć muszę zgodzić się makurokurosek, że histeryzujące dziecko tej beksy pewnie nawet nie wyłapało a pokazano mu jak załatwić sobie nie pójście do przedszkola.
      Pani jednak jest w pracy i niektórych rzeczy robić nie ma prawa, ojciec tylko nie powinien był tego robić. Jakby mi się wyrwało wściekłe "ty głupku do męża" w czasie kłótni, to pewnie by sie ze mną nie rozwiódł z tego powodu ale jakbym tak w pracy powiedziała do klienta to pewnie bym z niej wyleciała z hukiem...
      • slonko1335 Re: beksa....??! 14.09.11, 12:12
        Zapomniałam jeszcze dodać, że takiemu zachowaniu dziecka nauczyciel przedszkolny akurat dziwić się nie powinien bo nie robiło nic co wykracza poza normy u początkującego przedszkolaka. Próbowałabym może jeszcze ją tłumaczyć jakby zachowanie dziecka jakieś skandaliczne i nienormalne było ale w tym przypadku??? Mam dwoje przedszkolaków-jedno poszło do przedszkola z pieśnią na ustach i tak już zostało, drugie poza marudzeniem, że nie chce akcji większych nie robiło a jakoś nie widzę nic w zachowaniu chłopca czego nauczyciel nie mógł się spodziewać bo ja też brałam pod uwagę, że z moimi dziećmi tak może być.
        • dagmara-k Re: beksa....??! 14.09.11, 14:47
          wzadnym przypadku nie powinna mowic beksa ani nijak inaczej etykietujaco
          • mariela1987 Re: beksa....??! 14.09.11, 19:56
            Nie rozumiem postu... to była
            a) opiekunka - osoba bez wyksztalcenia pedagogicznego pomagajaca przy dziecku
            b) przedszkolanka- dziecko płci żeńskiej chodzące do przedszkola
            c) nauczycielka

            ?
            żadna osoba wymieniona w punkcie a i c nie powinna sie tak zachowywać. To ze nie podeszła do dziecka to jestem w stanie wytłumaczyć ( miala na glowie całą grupe i niestety nie ma fizycznej możliwości bycia w dwoch miejscach na raz, po prostu przechodziła i poszla dalej do dzieci) ale że nazwała BEKSĄ... NO cóż...
            • mariela1987 Re: beksa....??! 14.09.11, 20:02
              z resztą... tak jak tutaj ktos wspomniał moglo być to żartobliwie. Ja też nieraz mówię do swoich Łobuziaki i nikt sie o to nie gniewa. Etykietowanie ?W takim razie nauczycielka musiałaby zwracać się do dziecka tylko po imieniu albo tylko po nazwisko bo wszelkie powiedzienie typu: Kochani, Słoneczka itd nie wchodziłoby w grę. Takze nleżałoby zlikwidowac nazwy grup bo to też etykietowanie... no nie wpadajmy w paranoje
              • dagmara-k Re: beksa....??! 14.09.11, 20:40
                no tak, kazda, nawet sympatyczna etykieta uzywana w stosunku do dziecka jest dla niego w sensie oceny ograniczajaca. klasowy len i lobuz nie ma wiele gorzej od klasowego aniolka i "dobrej uczennicy". nazwy grup to nazwy grup, choc pewnie bezosobowe poziomki maja latwiej niz sloneczka i jezyki
Inne wątki na temat:
Pełna wersja