Flegmatyk o poranku.

14.09.11, 09:51
Rodzice małych flegmatyków jak sobie organizujecie poranek aby zdążyć do szkoły/przedszkola/pracy bez nerwów?
Moja córka pięciolatka już trzeci rok wstaje rano. Myślałam, że z roku na rok to będzie coraz sprawniej szło, a jest coraz gorzej.
Codziennie rano mam nerwy, wychodzę z siebie i staję obok wink
Wygląda to u nas tak:
Budzę córkę o 7.00 (sama jestem już wyszykowana) podaję jej śniadanie, które je pół godziny (z zegarkiem w ręku), potem mycie (zęby, ręce, buzia), następnie ubieranie, czesanie i wychodzimy. Do przedszkola mamy 2 min samochodem i nigdy nie możemy się wyrobić przed 8.00.
Oczywiście córka wszystko robi sama (ja ją tylko czeszę), ale musze ją pilnować i poganiać, bo nie pilnowana nie pospieszy się. Zęby myje i myje i myje, ręce myje i myje i myje, buzię myje szybko bo nie lubi, włoży jedną skarpetkę siedzi i myśli, włoży drugą, znowu siedzi. Co chwilę wołam "pospiesz się", "ubierz się szybko". Umie się szybko i sprawnie ubrać, ale nie rano. Rano ją wszystko rozprasza i przedłuża w nieskończoność, wystarczy, że kot do niej podejdzie i już się nie ubiera tylko bawi się z kotem. A mnie szlag trafia i mówię, tłumaczę, że rano nie ma czasu na takie rzeczy, rano się spieszymy.
I co rano jest to samo, dzień w dzień poganianie i moje nerwy.
Teraz zaczęłam ją budzić 6.45 i to nic nie zmienia, i tak nie możemy zdążyć na 8.00
Ja jestem bardzo energiczną osobą i wszystko robię szybko, szybko, szybko, a moja córka to wykapany tatuś - flegmatyk, który zawsze ma czas i zawsze zdąży (i nigdy nie zdąża).
Te poranki mnie wykańczają nerwowo. Ciągle stoję nad małą i pilnuję i poganiam z ubieraniem i zaglądam do łazienki i poganiam z myciem (gdybym nie zaglądała to chlapałaby się pół godziny). Czy to już tak zawsze co rano będzie i muszę się przyzwyczaić? Czy może jest jakiś sposób, żeby przyspieszyć flegmatyka?
    • mondovi Re: Flegmatyk o poranku. 14.09.11, 10:01
      Mój sposób to robienie wszystkiego razem. razem wstajemy o 6.20, piję kawę, w tym czasie syn je jogurt/pije mleko, razem idziemy myć zęby, ogląda rano bajke i wie, że musi się ubrać zanim się nie skończy. wychodzimy z domu 7.20. Chociaż nie wierzyłam w tę metodę do końca ubieranie na wyścigi działa na niego, działa też świadomość, że jak bajka się kończy musi zagęszczać ruchy, jeśli jeszcze się nie ubrał - tzn zna ramy czasowe.
      • sonrisa06 Re: Flegmatyk o poranku. 14.09.11, 10:19
        U nas włączenie rano telewizora = klęska. A już nie daj Boże jak leci jakaś bajka lub reklamy. Siądzie to moje dziecie i zamiast wkładać drugą skarpetkę gapi się w ekran. Mówię "przecież miałaś się ubierać" córcia "a, zapomniałam" i włozy drugą skarpetkę i siedzi dalej. Ja " dziecko ubierz się wreszczie" córcia popatrzy na mnie "przecież się ubieram" i włoży bluzkę i znowu siedzi. I tak jest codziennie.
        A jak nie włącze telewizora (staram się nie włączać) to siedzi i po prostu duma. Pytam "co robisz? miałaś się ubierać", córcia "a, zamyśliłam się, bo wiesz śniło mi się dzisiaj..." itp. itd.
        Zje śniadanie, więc mówię "a teraz szybciutko do łazienki" idzie to moje dziecie do łazienki krokiem wolnym, po drodze mija telewizor zatrzyma się, patrzy, patrzy, mówię "miałaś umyć zęby" córcia "już idę zagapiłam się". I tak codziennie, a ja tupię ze złości.
    • osmag Re: Flegmatyk o poranku. 14.09.11, 10:51
      Mój syn bardzo lubi obejrzeć bajęczkę rano. Może to zrobić dopiero wtedy gdy się ubierze, umyje i zje małe śniadanko. Dopiero pod tym warunkiem może obejrzeć, o ile został nam na to czas. Inaczej wychodzimy bez bajki.
      Jest taka piosenka, która bardzo dobrze obrazuje dziecko " a ja chciałbym przez kałuże iść godzinę, albo dłużej ... " . Puszczam ją mojemu mężowi jak bardzo denerwujw się na młodego. To MY się spieszymy. One mają czas, i takie są prawa dziecka w tym wieku. Zyczę spokoju.
      • mondovi Re: Flegmatyk o poranku. 14.09.11, 11:14
        Tak, mój syn też ją podśpiewuje pod nosem, gdy go poganiam - "szybko budź się, szybko wstawaj"
      • wszystko-wiedzaca Re: Flegmatyk o poranku. 19.09.11, 15:46
        A myslalam ze drugiego takiego jak moj 5latek flegmatyka nie znajde. Najlepiej dziala jak powiem do meza, zostaw go ubieraj buty, jedziemy sami a on zostanie w domu z psem. W trzy minuty dziec jest ubrany.
    • jul-kaa Re: Flegmatyk o poranku. 14.09.11, 10:56
      Poczytaj sobie, jak sie postępuje z dziećmi z zaburzeniami uwagi i koncentracji - córka ich pewnie nie ma, ale rady Ci się przydadzą.
      Spróbuj jej mówić (bez nerwów): teraz załóż skarpetkę, a teraz bluzkę. Może do mycia zębów daj jej klepsydrę - będzie myła tyle, ile czasu się przesypuje piasek.
      U małych dzieci częsty jest problem z przechodzeniem od jednej czynności do drugiej. Ty masz w głowie cały schemat: siusiu, śniadanie, zeby, ręce, buzia, potem ubieranie itd. Dziecko tak tego nie widzi, więc można mu na spokojnie pomóc kojarzyć, że po umyciu jest ubieranie, po skarpetkach bluzka. Ja też jestem raczej szybka, mój mąż bardziej flegmatyczny. Nie ma co się tym irytować, choć pewnie nie jest łatwo zaakceptować tak inny sposób funkcjonowania.
      Piszę skrótowo, ale chyba jasno, nie? smile
      • najma78 Re: Flegmatyk o poranku. 14.09.11, 11:32
        Ile godzin twoje dziecko spi? Klepsydra jak najbardziej. Zaczynamy od siusiu, mycia, potem ubieranie, sniadanie, chwila na poranna bajke, ale tylko w nagrode jesli wyrobi sie w czasie i zeby. Klepsydra odmierza czas w bardzo czytelny i zrozumialy dla dziecka sposob, ale potrzeba tez konsekwencji i tak jesli w okreslonym czasie nie zalozy obu skarpetek to pojdzie do przedszkola w jednej, jesli nie zdazy zjesc calego sniadania to nie itp. ale musi wiedziec, ze nie spoznicie sie do przedszkola.
        • sonrisa06 Re: Flegmatyk o poranku. 14.09.11, 11:49
          najma78 napisała:

          > Ile godzin twoje dziecko spi? Klepsydra jak najbardziej. Zaczynamy od siusiu, m
          > ycia, potem ubieranie, sniadanie, chwila na poranna bajke, ale tylko w nagrode
          > jesli wyrobi sie w czasie i zeby. Klepsydra odmierza czas w bardzo czytelny i z
          > rozumialy dla dziecka sposob, ale potrzeba tez konsekwencji i tak jesli w okres
          > lonym czasie nie zalozy obu skarpetek to pojdzie do przedszkola w jednej, jesli
          > nie zdazy zjesc calego sniadania to nie itp. ale musi wiedziec, ze nie spoznic
          > ie sie do przedszkola.

          Moja córka jest strasznym śpiochem. Od urodzenia nie miała problemów ani z zasypianiem, ani ze snem. Idzie spać chętnie i śpi długo. Obecnie sypia ok 10 h/dobę. Rano funkcjonuje kiepsko.
          Klepsydra jest bardzo dobrym pomysłem, muszę się zaopatrzyć. Dzięki za rady.
          • dzoaann Re: Flegmatyk o poranku. 14.09.11, 14:40
            oj nie pociesze cie... ten typ tak ma.... moze potem jest ciut lepiej, ale i tak kiepsko.... ja taka jestem i moj najstarszy syn- po prostu rozruch rano to jakas masakra.... na mnie i na niego dziala tylko jedno, wstac naprawde duzo wczesniej i wszystko robic w swoim tempie. Syn na 9 do szkoly chodzi, ale wstaje o 7 rano, choc do szkoly bliziutkosmile Jakby sie strescil to zdazylby zrobic wsztystko w 30 minut i wyjsc do szkoly. Taki system ma jego mlodszy brat- wstaje 10, 15 po 8mej i na 9 do szkoly daje rade.
            Po paru razach dziecko sie przestawia na wczesniejsze wstawanie, idzie spac wczesniej. Jak wiem, ze mam malo czasu to jakos sie tam zmobilizuje, ale caly ranek mam rozwalony.
    • koala0405 Re: Flegmatyk o poranku. 14.09.11, 11:56
      Uśmiecham się bo mam to samo...tyle, że moja córka ma już 11 lat i chodzi do 5 klasy.
      Zaczęło się od przedszkola tj. jak miała 2,5 roku i trwa nadal. Trzeba poganiać bo wszystkie moje stosowane przez lata próby nie powiodły się. No cóż, to chyba jest przekazane genetycznie.
      Ja jestem bardzo energiczna a tatuś wiecznie ma czas, ciągle coś zapomina. Córka ma pretensje do mnie i do nauczycieli, że za dużo jest zadań domowych bo ona odrabia lekcje od piątku do niedzieli i nie ma czasu na rozrywki. Ale inne dzieci z jej klasy "wyrabiają się" w piątkowe popołudnie i mają dwa dni wolnego.
      Nie ma rady na flegmatyka....
      Jak wejdzie do łazienki taka pannica to masakra /mycie, czesanie, ubieranie, przymierzanie kolczyków, smarowanie buzi preparatem na pryszcze itd/. Dobrze, że jest jeszcze dodatkowa łazienka dla pozostałych domowników.
      • sonrisa06 Re: Flegmatyk o poranku. 14.09.11, 12:05
        O Boże, nie mam drugiej łazienki! wink A tak na poważnie to podłamałam się, bo całe życie poganiam męża i oszukuję go zawsze o pół godziny (jeśli mamy gdzieś być na 16.00, to mówię, że na 15.30 i wówczas docieramy na 16.00) i jak sobie pomyślę, że tak samo będzie z córką, to mi ręce opadają.
        • stypkaa Re: Flegmatyk o poranku. 14.09.11, 13:58
          Uśmiałam się,bo ja tak samo robię z mężem, jeśli wiem, że absolutnie nie możemy się spóźnić smile
          A mój mąż się prawie zawsze spóźnia. Przywykłam do tego i pilnuję go tylko wtedy jeśli konsekwencje jego spóźnienia dotykają też mnie. Wtedy nie ma zmiłuj. A tak to cóż - jest dorosły, to on ma wstyd, że się spóźnia, nie ja. To tak trochę OT, bo mi się refleksje zw. z mężem nasunęły smile

          A co do dziecka to u nas działa budzik - tzn. ustawiam Ci czas na ubranie się, masz 4 minuty, jak zapika masz być ubrany - dzieciaki się cieszą jak zdążą, ja ich motywuję pozytywnie i chcą zdążać. Nie ma żadnej kary za niezdążenie, ale oni po prostu chcą zdążyć i spieszą się smile
    • kaskahh Re: Flegmatyk o poranku. 14.09.11, 12:47
      i tego zazdroszcze dzieciom, ze maja czas.

      a tak powaznie, to nie wiem jak przyspieszyc, moze wlasnie wszystko razem typu, kto pierwszy umyje zeby?
      lapie sie na takie sztuczki?
    • minerwamcg Re: Flegmatyk o poranku. 14.09.11, 13:29
      Szkoda mi takich wiecznie popędzanych dzieci. Nie znosiłam robienia wszystkiego, zwłaszcza rano, na trzy-cztery - z drugiej strony w końcu musiałam się tego nauczyć. Ale bolało.
      Sama staram się nie mieć motorka w tyłku i nie zarażać tym dziecka.
      Gdybym była zmuszona wyprawiać dziecko do przedszkola, prawdopodobnie starałabym się, żeby nie robić w tym czasie żadnych czynności nie związanych bezpośrednio z wychodzeniem - żadnych bajek, zabaw (chyba, że usprawniających ubieranie czy mycie smile, a przy sniadaniu pamiętać, że są ludzie, którzy bezpośrednio po wstaniu po prostu nie mają apetytu i jajecznica czy kanapka z szynką może im po prostu nie wchodzić. Sama jem śniadanie około dziesiątej - i nasza mała, jak zaobserwowałam, ma podobną skłonność. O dziesiątej może nie - ale dziewiąta jest dla niej dobrą porą na śniadanie (wstaje koło ósmej).
      Jak będę chciała przyspieszyć proces ubierania, to może wymyślę jakąś związaną z tym zabawę, wyliczankę czy moźe nawet podrzucanie i łapanie poszczególnych ciuchów - w każdym razie coś, co pomoże małej oswoić i przetrwać ten koszmarny kawałek dnia. Bo zbyt wczesne poranki są koszmarne. Tak twierdzę i uznaję dobre prawo innych do tego samego.
    • budzik11 Re: Flegmatyk o poranku. 14.09.11, 14:45
      Moje dzieci, w tym niespełna 4-latek, wstają o 7, bo starsza (6l.) ma na 8 do szkoły. Śniadania nie jedzą (czasem tylko wypiją Inkę na mleku) bo nie są w stanie zaraz po obudzeniu wcisnąć w siebie jedzenia, zębów nie myją, oczy szybko przecierają. Wystarczy więc ubrać się, uczesać i wyjść. Wychodzimy o 7:30, mamy do przejścia 2km, nie mamy problemów ze zdążeniem do szkoły.
    • silje78 Re: Flegmatyk o poranku. 14.09.11, 17:09
      ja mam co prawda czterolatkę, ale na dzień dzisiejszy moim sposoebm jest pomaganie jej we wszystkim. ja wstaję kilka minut po 6, myję się, maluję, przygotowuję małej herbatę i jogurt/kaszkę na ciepło, sobie kawę. córkę budzę o 6.30. półśpiącą niosę do łazienki i sadzam na ubikacji. tam dziecie się budzi i zaczyna dyskutować (choc czasami siedzi naburmuszona), ona sika ja ją ubieram do pasa w dół. później idzie do pokoju. tam właczam jej mini mini. dostaje herbatę i coś do przekąszenia. w sumie zjada mały kubek jogurtu lub kilka łyżek kaszki, zajmuje to kilka minut, czasami ją podkarmiam. w międzyczasie ja dopiajm sobie kawę. później mała ogląda bajki (w sumie ok 20min), ja się ubieram do końca. zgarniam córkę do łazienki, tam płucze zęby płynem (myją w przedszkolu po śniadaniu), pomagam sie jej ubrać, sama się ubieram (czasami ubieramy się jak córka jednym okiem ogląda bajkę). suma sumarum wychodzimy z domu ok 6.55-7.
      poza porankami przedprzedszkonymi córka ubiera się i je sama. nie ma z tym problemu. natomiast mi się nie uśmiecha wstawanie o 5.30 po to żeby córka dla idei wszystko robiła sama.
    • bluea.nne Re: Flegmatyk o poranku. 14.09.11, 17:39
      ja, zanim obudzę dziewczyny, jestem wyszykowana; a im też przypominam- najpierw do wc, potem ubieranie się/płatki z mlekiem(kolejność dowolna), czesanie; często jedzą oglądając bajkę; jak były mniejsze ubierałam je sama, szkoda mi było czasusmile
      i moje też śpioszki, muszą spać co najmniej 10h;
    • zebra12 O mam taką córkę 14.09.11, 17:48
      Niedługo skończy 12 lat i zupełnie nie może z niczym zdążyć. Wiecznie jest zaspana, spóźnia się do szkoły, spóźnia się na imprezy. MASAKRA! Budzik sobie nastawia od 4, żeby o 7 się zwlec. Budzę ją i ona zasypia dalej. W zeszłym roku szkolnym polewałam ją zimną wodą, ściągałam kołdrę. Nic nie pomaga, złości się, wścieka na mnie i nadal nie może wstać, a jak już wstanie to siedzi na łóżku w bezruchu... Ciągle trzeba ją poganiać. Cały dzień mówi, że jest taaaka zmęczona, a w nocy śpi kiepsko, nie może zasnąć, wierci się jak dzika.
      • baszysta Re: O mam taką córkę 15.09.11, 11:19
        targa nia jak szatan?
    • anew3 Re: Flegmatyk o poranku. 16.09.11, 11:16
      Mysle, ze flegmatyzm to nie problem, ona potrafi wszystko zrobic tylko rano jej sie nie chce bo jest spiaca. Mam podobny problem moja mala wstawac rano nie lubi(marudzi, placze itd), polozenie jej wczesniej spac to tez problem.Wlasciwe ze mna jest podobnie, jak musze wczesnie wstac to od razu jestem w zlym humorze.Mysle, ze jedyne co mozesz zrobic to powiedziec sobie rano, ze musisz byc cierpliwa i w razi eczego pomoc jej przy ubieraniu i jedzeniu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja