Moja metoda, jak na razie owocuje:)

16.09.11, 23:12
Wiecie co, sama jestem pozytywnie zaskoczona rezultatemsmile
Jestem swiadoma, ze metoda nie jest uniwersalna, bo kazdy organizm jest inny, ale... Ale wlasnie mysle, ze zasluguje to na uwage.
Moje dziecko od 1 wrzesnia raz dziennie dostaje 1 tabletke probiotyku-nie podaje nazwy, bo znow uznaja to za kryptoreklame.
Ogolnie podaje mu bakteryjkismile raz dziennie.
Z grupy 25 dzieciakow na dzien dzisiejszy pozostalo 13 osob-reszta chora.
Maly nawet nie ma najmniejszego ,,gula".
Wiem, ze w poniedzialek ,,dzielny tatus" przyprowadzil dziecko wymiotujace do przedszkola.
Twierdzil, ze coreczka zatrula sie uwaga:,,orzeszkiem"smile.... Dziecko to wymiotowalo co 5 min na dywan, az owy wezwany tatus raczyl w koncu wziasc swoje chore dziecko do domu... To byl wg. mnie skrajny tupet!
Ojciec spokojnie patrzy na to, jak jego az zaczerwienione dziecko wymiotuje na dywan przedszkolbny....
I przekonywal nauczycielke, ze zatrulo sie dziecko orzeszkiem-no szok.
Malo tego, doda ze juz w nocy wymiotowa!
    • q_fla Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 16.09.11, 23:25
      Nie bądź taka pewna.
      Jak w grupie młodej panuje jelitówka, zachorowalnośc ciągnie się ok. 4 tygodni.
      Żaden probiotyk tu nie pomoże, jeżeli twój syn wcześniej nie przechorował tego wirusa.
      • zjawa1 Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 16.09.11, 23:29
        Wiem, wiem jestem na posterunkusmile
        Tyle, ze te 20% z grupy wykonczylo zapalenie oskrzeli....
        Jestem swiadoma i czekam caly czas mna ta jelitowke...
        Wiem,m ze to idzie jak domino... Mimo wszystko oznajmilam Tatusiowi, ze wystawie mu rachunek, jesli zachoruje moje dziecko...Wlasciwie tylko to, tak naprawde sopowodowalo, ze zabral swoje dziecie z przedszkola.... Jak mnie wkurzaja tak beszczelni i wredni rodzice!!!!!!!!
      • joshima Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 16.09.11, 23:50
        q_fla napisała:

        > Nie bądź taka pewna.
        No nie? Po dwóch tygodniach odtrąbić sukces...
        • zjawa1 Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 18.09.11, 20:39
          joshima napisała:

          > q_fla napisała:
          >
          > > Nie bądź taka pewna.
          > No nie? Po dwóch tygodniach odtrąbić sukces...
          >
          Nie, to jest przeszlo 4-ty miesiac bez nawet jednego gulasmile
          • jakw Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 18.09.11, 21:04
            zjawa1 napisała:
            > Nie, to jest przeszlo 4-ty miesiac bez nawet jednego gulasmile
            Moja młodsza też tak miała. Na początku czerwca chora, potem reszta czerwca,lipiec, sierpień i 3 tygodnie września było ok. A potem się zaczęło, więc się jeszcze nie ciesz.
            • zjawa1 Re: Joashima 18.09.11, 22:52
              Moj skonczyl chorowac dokladnie na poczatku maja. Od maja nie mial nawet lekkiego katarku.... Wiesz, wszystko zalezy opd tego do jakiego p;rzedszkola chodzi Twoje dziecko.
              W naszym juz 2 przypadki ostergo zapalenia pluc z hospitalizacja... Takze potencjal chorobawy dosc konkretny.. Do tego wirusowe jelitowki, oskrzela....
              Niby tylko 2 tyg, a jednak ekstremalne warunki.
              Przyznam szczerze, ze zakladalam katar chociaz... a tu nic ku mojemu zdziwieniu...
              • joshima Re: Joashima 25.09.11, 19:22
                Byłabym wdzięczna, gdybyś n ie przekręcała mojego nicka.

                Nie wiem czy cokolwiek zależy do jakiego żłobka (bo moje dziecko chodzi do żłobka nie do przedszkola) chodzi moje dziecko. Chodzi od wiosny i jest jedynym dzieckiem, które nie opuściło nawet jednego dnia z powodu choroby. A w żłobku było grane już wszystko. Angina, rotawirus i inne "atrakcje".
    • w_miare_normalna Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 16.09.11, 23:29
      Otóż ja Tobie powiem, że znam chłopca (5 lat), który również orzeszków jeść nie może bo wymiotuję. I nie wiem na ile Tato ściemniał, ale wiem, zę jest to możliwe.
      Dodam, ze chłopiec dobrze wie, że orzeszków nie może, ale jak to dziecko- zje kilka chrupek o smaku orzechowym i wymiotuje całą noc. na prawdę !
      Byłam ostatnio tego świadkiem jak pojechałam do kumpeli na kawę, chciałam zrobić przyjemnosć dzieciakom i każdemu kupiłam po małej paczce M&Msów (dobrze napisałam ?), mały doleciał do paczuszki i zaraz wtrąbił garść. Dopóki nie zaczął wymiotować to się nie przyznał, że zjadł te orzeszki.
      A w zeszłym roku w przedszkolu była taka sama sytuacja. kumpela poszła do niego bo zadzwoniła Pani, że mały wymiotuje od rana. Pózniej się okazało, że jakieś dziecko miało urodziny i przyniosło cukierki na poczęstunek dla dzieci, i biedaczek tak wymiotował od 2 cukierków fistaszków.
      I wcale nie bronię tu Ojca bo moze rzeczywiście ściemnia w tym przypadku, ale zdarzają się takie przypadki.
      Ps: Tydzień temu zwróciłam uwage Ojcu, który przyprowadził do przedszkola dzieciaka wymiotującego. Pózniej przy rozmowie z matką małego okazało się, że Młody tak wymiotuje z nerwów codziennie przed przedszkolem ....... Także można się sparzyć .........
      • zjawa1 w_miare_normalna 16.09.11, 23:36
        To byla ewidentna sciema ze strony tatusia!
        Znam to dziecko z zeszlego roku,...
        Jak prbzyprowazdili je z zapaleniem pluc, to wmawiali, ze ma alergie w lutym!
        Zdarzyl zarazic pol przedszkola... Na szczeciecie( lub nieszczescie) mojego syna nie biora takie rzeczy, jedynie uszy sa jego slaba strona..
        Jak zarazil ten synus w zeszlym roku ,,alergicznym" zapaleniem oskrzeli to zostalo doslownie 7 osob w gupie.

        Ja jednak nie rozumiem jedbnej rzeczy.... Tatus bezrobnotny( jesterm w tym roku w radzie rodzicow wiec wiemsmile) pqatrzy spokojnym okiem na to jak, prawie czerwone z wymiocin jego dziecko wymiotuje pon raz kolejny na dywan....
        Co, to za egosita skrajny!!!!!
        Wogole, co on sobie wyobraza, ze nauczycielki sa od tego, zeby zygowacizny zbierac co 5 min od jego dziecka z dywanu????????
        • tijgertje Re: w_miare_normalna 17.09.11, 10:12
          zjawa1 napisała:
          Jak prbzyprowazdili je z zapaleniem pluc, to wmawiali, ze ma alergie w lutym!

          a przepraszam, to znaczy, ze w lutym nie mozna miec alergii??? zjawa, wez ze przestan glupoty pisac. Mam astme, duze zmiany temperatury, wysoka wilgotnosc powietrza itp moga powodowac takie zaostrzenia, ktore rzeczywiscie wygladaja jak zapalenia pluc. Jest mnostwo dzieci uczulonych na plesnie i kurz, ktore odchorowuja to wlasnie w sezonie zimowym. Jak ktos ma pecha jeszcze reagowac na pylki, to choc tobie sie inaczej wydaje, nie majac alergii dobrze pod kontrola (bo tez nie zawsze sie da), dziecko moze ciezko przechorowac caly okragly rok.
        • atena12345 Re: w_miare_normalna 17.09.11, 10:26
          zjawa1 napisała:

          > Jak prbzyprowazdili je z zapaleniem pluc, to wmawiali, ze ma alergie w lutym!

          A jacy to mądrzy lekarze twierdzą, ża alergia w lutym nie wystepuje?
        • elan-o100 Re: w_miare_normalna 17.09.11, 16:33
          zadziwiające jest, ze tak dobrze wiesz to na co choruje itp. ja tam nie wiem taich rzeczy, bo po co mi ta wiedza niby. Widze tylko ile dzieci jest w grupie, raz wiecej raz mniej. I tyle.
          > Ja jednak nie rozumiem jedbnej rzeczy.... Tatus bezrobnotny( jesterm w tym roku
          > w radzie rodzicow wiec wiemsmile)

          a to bycie w radzie rodzicow daje wiedze o statusie innych rodzicow??? czy po prostu jestes wsciska i musisz wszystko wiedzec o innych....
          sama jestem w radzie i nie mam wiedzy kto gdzie pracuje, lub nie pracuje. To prywatna sprawa kazdego.
          A co do sukcesu... nie mow hop smile minalo raptem 2 tygodnie, a przed nami caly sezon chorob smile
        • silje78 Re: zjawa 18.09.11, 10:06
          to w końcu sybuś czy córka? w pierwszym poście pisałaś o wymiotującej córce, teraz o synusiu tegoż ojca? chyba, że ma dójkę dzieci chodzących z twoim smykiem do przedszkola...
      • ciociacesia ale co to za roznica sciema czy nie 17.09.11, 08:08
        dziecko wymiotujace co 5 minut powinno byc w domu pod opieka a nie meczyc sie w przedszkolu
    • camel_3d Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 16.09.11, 23:50
      dziwne te poslkie dzeici....20% grupy chore..czyli ile 4 dzieci na 20 osob?? no tlum po porstu


      u nas w grupie ani jedno dzeicko nie jest chore... o zapaleniu oskrzeli nie wspominam nawet..

      • niebioska Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 17.09.11, 00:02
        camel_3d napisał:
        > dziwne te poslkie dzeici....

        Bo tu, panie, w kraju od dawna taka dziwna atmosfera... Nie to, co za granicą.
      • mikams75 Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 17.09.11, 00:03
        mnie tez zastanawia to nagminne chorowanie w polskich przedszkolach i tak niska frekwencja.

        • najma78 Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 17.09.11, 10:37
          mikams75 napisała:

          > mnie tez zastanawia to nagminne chorowanie w polskich przedszkolach i tak niska
          > frekwencja.
          >
          Bo wiekszosc polskich rodzicow uwaza, ze objawy inf. wirusowej takie jak katar i kaszel to ciezka choroba i pakuje w dzieci mase chemii z antybiotykami na czele, zamiast dac szanse ukladowi immunologicznemu na poznanie wroga, kisi dzieci w domach. Dodatkowy problem to szczepienia, odwlekanie, brak przeciwko pneumokokom (tu mozna uniknac powiklan jak zapalenie pluc, sepsa, infekcje uszu) dziwne terminy itd., nagminne przegrzewanie dzieci, malo swiezego powietrza, falatna dieta, zamiast urozmaiconej suplementy apteczne. Za granica nikt sie takimi katarkami i kaszelkami nie przejmuje, to normalne zwlaszcza dla dzieci w pierwszym roku przedszkola. Co innego dziecko wymiotujace czy z biegunka, jesli sa 2-3 takie zdarzenia to nalezy dziecko zabrac i nie przyprowadzac 24h po ustapieniu objawow.
          • silje78 Re: najma 18.09.11, 10:14
            w czwartek byłam z córką na bilansie czterolatka. przy okazji spytałam o to słynne wyrabianie odporności przez wysyłanie do przedszkola dzieci z katarem i kaszlem.
            powiedziała, że to jest właśnie wymówka rodziców prowadzających CHORE dzieci do przedszkola, powiedziała też, że też spotkała się z tym w rozmowach z innymi lekarzami. w końcu katar czy kaszel nie jest objawem zdrowia prawda?
            poza tym jeśli moje dziecko ma już katar i kaszel to znaczy, że już jest zainfekowane wirusem, więc wolę jak nabywa tej odpornośco w domu, a nie w przedszkolu zarażając inne dzieci i łapiąc przy okazji inne choroby z powodu osłabionego organizmu walczącego z infekcją.
            może tylko uprzedzę teksty o antybiotykach. moja czterolatka nie miała ani razu antybiotyku. zeszłoroczne przedszkole przeszła z trzema chorobami z temperaturą trwającą kilka dni. pozostałe nieobecności (też 3-4) zostawała w domu jak miała katar i kaszel, tym bardziej, że jest alergiczką więc nie chcę ryzykować.
            • najma78 Re: najma 18.09.11, 10:39
              silje78 napisała:

              > w czwartek byłam z córką na bilansie czterolatka. przy okazji spytałam o to sły
              > nne wyrabianie odporności przez wysyłanie do przedszkola dzieci z katarem i kas
              > zlem.
              > powiedziała, że to jest właśnie wymówka rodziców prowadzających CHORE dzieci do
              > przedszkola

              Wymowka? Hmmm...Moje dzieci zaczynaly przedszkole gdy mialy 10 m-cy, przez pierwszy sezon mialy katar i kaszel w wiekszym mniejszym natezeniu i z krotkimi przerwami ale wlasciwie caly czas, tak jak cala grupa, nikogo to nie dziwilo, ale fakt w przedszkolu nie bylo zadnego polskiego dziecka oprocz mojego. Frekwencja grupy przez caly rok 98-99%. Moj syn zlapal angine po 4 miesiacach w przedszkolu, najpierw wysoka temperatura, akurat pt, sob, niedz. w pon. oslabienie, tylko spal i troche pil, przelewal sie przez rece, byl blady (mial wtedy ok. 14 m-cy, do lekarza, diagnoza angina i penicylina w syropie oczywiscie, po dwoch dniach dziecko wrocilo do normy, wrocilo do przedszkola i tam podano mu reszte antybiotyku. Angine mial tylko raz. Przyszla wiosna i cala grupa ozdrowiala. W nastepnym roku przedszkola czyli w grupie 2-3 latkow nie bylo juz dzieci z katarkami i kaszelkami, oprocz sporadycznych przypadkow. Moje dzieci maja teraz corka 8l i 10 m-cy, a syn 4l i 2 m-ce i sa zdrwoi, takich banalnych infekcji wogole nie lapia i to od bardzo dawna. Gdyby nie ospa to mialyby 100% frekwencji w ub. roku szkolnym. Gdybym wychowywala dzieci wzorem polskich matek (wiekszosci) to pewnie nie wychodzilyby z infecji latami, co oczywiste, bo izolowanie z kada byle infekcja i ladowanie tony lekow w tym antybiotykow, supelementy i notoryczne przegrzewanie tak pod wzgledem ubioru jak i temperatury w mieszkaniach to przyslowiowy gwozdz do trumny. Zauwaz, ze wiekszosc matek Polek z zagranicy ma podobne podejscie. Lekarze za granica nie karza izolowac dzieci z powodu katarkow i kaszelkow, wiecej mowia, ze gdy dziecko nie ma temperatury, a ma antybiotyk moze isc do szkoly czy przedszkola. Dzieci z wymiotami, biegunka, temperatura, spiace, apatyczne, placzace z powodu choroby odsyla sie do domu - to normalne. Reszta chodzi i uczestniczy w zajeciach i ma wysoka frekwencje. W szkole moich dzieci na czyms w rodzaju polskiego apelu jasno mowi sie dzieciom, ze do szkoly musza chodzic a w domu zostaja tylko wtedy gdy nie moga wstac z lozka smile czyli powazna choroba lub zakazna np. ospa.
            • mikams75 Re: najma 18.09.11, 14:25
              chorych dzieci nie prowadzi sie do przeszkola, ale nie slyszalam, zeby ktos katar nazywal choroba. Ja sama jak mam katar, to sie nie pokladam w lozku na zwolnieniu, bo by mi nikt go nawet nie dal. Ba, nawet bym terminu u lekarza nie dostala na katar.
          • atena12345 najma 19.09.11, 11:03

            nic dodać, nic ująć
    • my_valenciana Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 17.09.11, 00:00
      Moje dziecko ma 2,5 roku, z czego nie brał probiotyków w sumie może jakieś 6 miesiecy - choruje od 6 tygodnia życia prawie non stop. Miał przerwę w chorobach ok 5-6 miesięczną i teraz od nowa. Nasza pediatra radzi, żeby odkąd poszedł do żlobka podawać znów cały czas probiotyk - ale nie liczę, że nie będzie przez to chorował.
      • mariela1987 Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 17.09.11, 02:12
        a mnie nie zastanawia to chorowanie. U mnie w grupie w pierwszym tygodniu przedszkola przyszło dwoje dzieci chorych i pół grupy ,,padło". Rodzice są nieodpowiedzialni i sa tego skutki
        • mariela1987 Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 17.09.11, 02:12
          oczywiście nie mam na mysli wszytskich rodziców smile
        • mikams75 Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 17.09.11, 22:39
          opiekunki maja prawo nie przyjac chorego dziecka do przedszkola.
          Oczywiscie trzeba okreslic, co oznacza chory i z jakimi objawami dziecko nie bedzie przyjmowane.
          No ale nawet - od dwojga kichajacych padlo pol grupy?
    • klubgogo Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 17.09.11, 10:00
      Spróbuj odstawić ten swój probiotyk, zobaczysz co stanie się Twojemu dziecku. Powodzenia!
    • silje78 Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 17.09.11, 13:17
      moja codziennie dostaje dicoflor. alurat ze względu na skórę, ale myślę, że też ma wpływ na ogólną odpornośc. zwłaszcza przy kłopotach żołądkowych.
    • donkaczka Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 17.09.11, 16:44
      zjawa, napisz posta za dwa lata..
      rozumiem, ze sie cieszysz, ale badz cierpliwa, od samego probiotyku nie nabywa sie odpornosci
      • zjawa1 Re: donkaczka 18.09.11, 20:46
        No wlasnie zastanawialam sie jak nabylo moje dziecko odpornosc, az do pojscia do przedszkola, kiedy to po raz pierwszy po 2 miesiacach chadzania tam dostalo pierwszy w zyciu katar majac prawie 3 latkasmile a potem niestety zapalenie ucha.
        Dodam, ze przez 1,5 roku swojego zycia dwa razy w tygodniu musielismy chodzic do szpitala i nic Go nie bralo.
        Wtedy napewno na odpornosc wplywalo karmienie piersia.
        Pokarm w miedzy innymi odpowiednie ,,bakterie"smile.
        Wiec teraz podaje od 3 tyg w kapsulkach. Jak na te masowo panujace infekcje w prtzedszkolu, naprade dobrze sie trzyma.
    • moni_ka30 Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 17.09.11, 21:38
      zjawa1 napisała:

      > Wiecie co, sama jestem pozytywnie zaskoczona rezultatemsmile
      > Jestem swiadoma, ze metoda nie jest uniwersalna, bo kazdy organizm jest inny, a
      > le... Ale wlasnie mysle, ze zasluguje to na uwage.
      No oczywiscie. Wzielam to do serca juz po pierwszym poscie.

      > Moje dziecko od 1 wrzesnia raz dziennie dostaje 1 tabletke probiotyku-nie podaj
      > e nazwy, bo znow uznaja to za kryptoreklame.
      > Ogolnie podaje mu bakteryjkismile raz dziennie.
      A ja nie. Wlasnie skonczyl sie 3 tydzien i tez nie ma gluta.

      A osobiscie mam w dalszym ciagu alergie w lutym.

      • martinkowa Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 17.09.11, 21:49
        O rany, to na radzie rodziców omawiacie zawody?A jakby wymiotowało dziecko nauczyciela, urzędnika itp, to byłoby ok???
    • mondovi Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 17.09.11, 22:18
      Ile lat ma Twoje dziecko? i który rok jest w przedszkolu?
      • paliwodaj Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 17.09.11, 22:59
        mnie tez od zawsze zastanawia ta zachorowalnosc dzieci w polskich przedszkolach.
        Zwalam to na klimat, no bo nie potrafie na nic innego, ale camel , mieszkajacy w sumie w takim samym klimacie twierdzi ze takich epidemii nie przechodza dzieci w Niemczech
        Wiec co?
        Jakies bledy rodzicow/lekarzy w diecie, leczeniu chorob, sposobie ubierania.
        No bo jak w sasiednim poscie matka pisze ze traktuje katar 4 specyfikami , to mnie rece opadaja. Oczyszczanie noska, odpoczynek, nawilzanie powietrza wystarcza
        Jak od 9,5 roku jestem matka, moje dzieci w zyciu nie wypily lyzki syropu przy infekcjach wirusowych, wogole jak zobaczylam kolezanki apteczke, ba - szafe z lekami, to do dzis nie moge sie otrzasnac. Po co tyle tego?
        Ja mam malenkie pudeleczko z jakimis plasterkami, syrop przeciwbolowy i przeciwgoraczkowy na wszelki wypadek , no i moze 3 dodatkowe leki i na tym koniec.
        A wszystkie moje dzieci chodza do szkoly , lub przedszkola .
        Dodatkowo moje dzieci nie posiadaja czapek - przejsciowek, tylko zimowe , solidne na mrozy, nie nosza rajstop pod spodniami, uwazam ze przegrzanie gorsze od zmarzniecia.
        kurcze , no musi byc jakis powod tych chorob.
        inna sprawa ze panie w przedszkolach , musza bardziej stanowczo obserwowac dzieci i nie przyjmowac tych wymiotujacych, goraczkujacych z widocznymi objawami choroby.
        kazde stwierdzenie o alergii, musi bym poparte zaswiadczeniem od lekarza.
        Napis w szatni " chorych dzieci nie przyjmujemy " to nie wszystko
        W naszych szkolach jezeli dziecko wymiotuje, z obojetnie jakiego powodu, nie moze wrocic do szkoly 24 godziny od ostatnich wymiotow . co za wyrodny ojciez ze dziecko wymeczone wymiotami oddaje do przedszkola i co za przedszkole ze takie dziecko przyjmuje
        Zjawa twoje dziecko nie najlepiej trafilo
        • mikams75 Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 17.09.11, 23:18
          ja tez poza polska i tez jestem w szoku jak widze olbrzymie zestawy lekow na katar.
          W naszym przedszkolu wisi tablica zachorowan - dokladnie kazde zachorowanie jakiegos dziecka jest notowane na tej tablicy wlacznie z data. Obecnie ta lista jest pusta, co oznacza 100% frekwencje.

          ps. ale czapki przejsciowki nie sa glupie, kwestia tylko od jakiej temperatury sie je zaklada a od jakiej te na mrozy.
          • najma78 Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 18.09.11, 09:13
            mikams75 napisała:


            > W naszym przedszkolu wisi tablica zachorowan - dokladnie kazde zachorowanie jak
            > iegos dziecka jest notowane na tej tablicy wlacznie z data. Obecnie ta lista je
            > st pusta, co oznacza 100% frekwencje.

            U nas podobnie, tablica ze zdjeciami dzieci podzielona na dwie czescie, kiedy przychodzily do przedszkola kazde dziecko przekladalo swoje zdjecie na druga czesc i to oznaczalo, ze jest w przedszkolu, frekwencja caly rok byla 98%, podobnie jest teraz w szkole u syna (4l) jest w klasie odpowiedniku polskiej zerowki tyle ze juz nie ma zdjec a zapisane imiona u nich akurat na kolorowych stopach, takze frekwencja 100% codziennie od 6 wrzesnia.
            >
            > ps. ale czapki przejsciowki nie sa glupie, kwestia tylko od jakiej temperatury
            > sie je zaklada a od jakiej te na mrozy.

            Mysle, ze temperatura nie jest tu jakims koniecznym wyznacznikiem, choc oczywiscie w takiej aurze typowo zimowej czyli z mrozem i sniegiem to czapka jak najbardziej, sama zalozylabym, a przejsciowek tez nie znam, ale u nas zim nie ma a jesli juz to krotko (ostatniej snieg i mroz do -12 st C ok. 2 tygodni sie utrzymal), czapki zakladamy gdy jest zimno i czujemy, ze marzniemy. Dodam, ze wkladam czapki dzieciom gdy o nie poprosza, a nie dla zasady bo jest juz wrzesien i cieniutka ale trzeba zeby uszy zakryc.
    • budzik11 Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 18.09.11, 08:30
      Pacz pani... A ja mam dwoje dzieci, obydwoje szkolno-przedszkolne, nie dostają probiotyków a też zdrowi wink
      • najma78 Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 18.09.11, 09:19
        Probiotyki to moje dzieci dostaja gdy zjedza naturalny jogurt jakis ''bio'' organic, a to im sie nie zdarza codziennie, tylko od czasu do czasu. Nawet gdy zdarzylo sie, ze musialy antybiotyk wziac (angina, infekcja ukladu moczowego) zaden lekarz o probiotykach nie wspomnial, na moje pytanie (tak z ciekawosci pod wplywem popularnosci tychze na forum) powiedzial, ze dobry jogurt naturalny w diecie dziecka wystarczy. I wystarczyl smile Dzieci maja frekwencje 98% od poczatku przedszkola i dalej w szkole, a zaczynaly dlogo przed 3 urodzinami smile
        • q_fla Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 18.09.11, 10:00
          Najma - tak dla przypomnienia - my sOM w Polsce.
          Tutaj nie ma mowy o 98% frekwencji, bo każdy najmniejszy katarek wymaga przynajmniej dwutygodniowej izolacji, litrów syropów, a nawet antybiotyku. Inhaczej krewa, zaraza się szerzy...wink
          • najma78 Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 18.09.11, 10:51
            q_fla napisała:

            > Najma - tak dla przypomnienia - my sOM w Polsce.
            > Tutaj nie ma mowy o 98% frekwencji, bo każdy najmniejszy katarek wymaga przynaj
            > mniej dwutygodniowej izolacji, litrów syropów, a nawet antybiotyku. Inhaczej kr
            > ewa, zaraza się szerzy...wink

            Tiaaaa, bactrim (!) przecie to taki polantybiotyk, pulneo (!) cudo istne tyle, ze dawno wycofane w cywilizowanym swiecie ze wzgledu na skutki uboczne, ale co ich nie mawink, zyrtek, clemastinum tudziez inny antyhistaminowy specyfik just in case, sterydy a jakze, syropy oczywiscie, to nic ze to chemia i cukier i nie pomaga, no i antybiotyki najlepiej od razu drugiej generacji i z jakiejs finezyjnej nazwie, to znaczy dobry bedzie, co tam zwykla penicylina toz to juz kupe lat temu podawano teraz nowoczesniejsze leki som. Do tego braki w szczepieniach, owlekanie lub zaniechanie, przegrzewanie i malo urozmaicona dieta, duzo cukru plus suplementy i coz wiecej chciec...gotowy sposob jak spowodowac aby system immunologiczny nie dzialal. Teraz kolej na immuno cudowna szczepionke/i, ktora jest ostatnia deska ratunku. A wszystko to za spore pieniadze.
            • tijgertje Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 18.09.11, 12:43
              Najma, ale ty przeciez nic nie kumasz! Te wszystkie leki, nawet jak na dziecko nie dzialaja, sa niezbedne dla rodzica, zeby zatroskana mama miala czyste sumienie, ze COS robi, zeby wyleczyc dziecko. zdrowie dziecka jest odwrotnie proporcjonalne do zawartosci portfelawink
              Dobrze, ze w Polsce nie mieszkam, bo maz by nas zaraz "wyleczyl"wink a tak mlody kilka dni temu zaczal w nocy koszmarnie kaszlec (kaszel suchy, szczekajacy), bez wizyty w aptece, ani tym bardzoej u lekarza dalo sie go wyleczyc w 2 dni. W tym czasie normalnie chodzil do szkoly i wszystkie inne zajecia. Nawet porzadnego kataru nie zdazyl zlapac, a glowe daje, ze wiele osob z takim kaszlem natychmiast by do lekarza po antybiotyk bieglo.
              • zjawa1 Mylicie przeziebienie z infekcja wirusowa... 18.09.11, 20:55
                i nadkarzeniem bakteryjnym...
                Zwykly katar tzw,, przeziebieniowy", napewno nie swiadczy o idealnym zdrowiu dziecka.
                Jednakt tez, nie jest choroba.
                Natomiast u wiekszosci dzieci katar jest poczatkiem ostrej infekcji.
                Tak jest przynajmniej u nas.
                Co drugie dziecko przychodzace z katarem do przedszkola, po ok 3 dniach nie pojawia sie w koncu na ok 10 dni, o ile nie dluzej.
                Co jest tego przyczyna? Dzieci te, dostaja: zapalenia oskrzeli, pluc itp.
                I nikt, nikogo nie szpieguje, rodzice sami o tym otwarcie mowia.
                • q_fla Re: Mylicie przeziebienie z infekcja wirusowa... 18.09.11, 22:01
                  >Mylicie przeziebienie z infekcja wirusowa...

                  Buahahahahahahaaaaa big_grin big_grin big_grin
                  • faustine Re: a jeśli chodzi o wymioty... 19.09.11, 10:35
                    W przedszkolu mojej córki dziś podobna sytuacja - mama zakłada córce kapcie , a ta co kilka sekund tłumi odruch wymiotny . Mama scenicznym szeptem - Agusiu , proszę Cię , przestań. Dziewczę prosi o chusteczkę .Mama wysyła ją do łazienki -dziewczynka pyta czy może zwymiotowac w chusteczkę. Druga matka równie scenicznym szeptem pyta mnie czy ta dziewczynka jest chora . Odpowiadam głośno , że nie wiem czy jest chora , ale mam nadzieję , że nie , bo właśnie przyprowadziłam swoją, po tygodniowej absencji z powodu przeziębienia.
                    Matka dziewczynki z odruchem odwraca się i spokojnie odpowiada że dziecko nie jest chore.
                    Dziecko idzie do sali i nie wiem co dalej. To znaczy nie wiem czy zwymiotowała w końcu czy nie .
                    Pozostaje mi nadzieja , że dziecko ma albo alergię na orzeszki , albo w ten sposób odreagowuje stres.
                    • zjawa1 Re: faustine 21.09.11, 00:00
                      Taaaaaaaaaaa slynna alergia ,,orzeszkowej"...
                      Na dzien dzisiejszy" w naszym przedszkolu, w grupie synka bylo az-uwaga 7 dzieci!
                      Lacznie z moim.... W mniedzy czasie slyszalam od innych mam co za cuda od 1 wrzesnia byly przerabiane.
                      A wiec z tego co wiem: pojawily sie paciorkowce, a wiec anginy ropne, zapalenia oskrzeli, jelitowki tzw slynnej ,,orzeszkowej"... Prawde mowiac watpie, zeby malyn przetrwal to mimo tego proboitykusad
                      Tak, jak piosalam razem z nim z grupy 25 osobowej dzisiaj bylo obecnych tylko siedmioro dziecisad
                      Jak on to przejdzie na lajcie, to naprawde polece z czystym sumieniem i na pewniaka metode probiotyczna!
    • saszanasza Re: Moja metoda, jak na razie owocuje:) 25.09.11, 10:18
      Słuchajcie, ja jednak skłaniam się ku wnioskowi że probiotyki wpływają na poprawę kondycji organizmu co przekłada się na mniejszą "wrażliwość/podatność" na zachorowania.
      Przede wszystkim regulują pracę układu pokarmowego właściwe funkcjonowanie tegoż wpływa na kondycję całego organizmu.

      Od 2 miesięcy daję dzieciom dicoflor. Zaczęłam ze względu na alergię córki i ze względu na fakt, że odkąd parę miesięcy wcześniej, kiedy to ja zaczęłam go zażywać, poczułam się zdecydowanie lepiej. Skończyły się moje problemy żołądkowe oraz ustał "prześladujący mnie katar".

      Ps. około roku temu rozmawiałam też z młodą lekarką, która uczestniczyła w sympozjum dotyczącym probiotyków. ta powiedziała że obecnie na polskim rynku są dwa probiotyki, których skuteczność jest udowodniona badaniami. jest to dicoflor i lacidofil. Być może do tego czasu coś się zmieniło ale nie mam takiej wiedzy.
    • camel_3d i pewnego piekniego dnia... 25.09.11, 11:10
      ubudzisz sie z dzieckiem lekomanem, ktorego organizm nie jest w stanie sam przed byle g..nyme si eobronic.

      dla mnei faszerowanie dziecka pigulkami, bo tak fajnie, modnie i wygodnie..jest niezbyd madre.
      Na wzmocnienie organizmu sa lepsze spodoby, basen, spacery, duzo ruchu napowietrzu (min 2-3-4 godzuinny dzeinnie)...
      Tu tez jest mania witaminek dla dzieci, bo "tak w tv mowia". Kiedy zapytaem nasza pediatre o witaminy, spojrzala na mnie i zapytala czy ja czy dziecko mamy awitaminoze? bo skoro nie, to nie ma po co przyzwyczajac dzeicko do pigulek i napychac kieszenie firmom farmaceutycznym, opierajacym sie na leku i obawach mam.

      Weddlug mnie probiotyki i srodki na orpornosc tpowinno sie dawac nie "na wszelki wypadek" ale tylko po antybiotkach np...

      • saszanasza Re: i pewnego piekniego dnia... 25.09.11, 11:36
        > Na wzmocnienie organizmu sa lepsze spodoby, basen, spacery, duzo ruchu napowiet
        > rzu (min 2-3-4 godzuinny dzeinnie)...

        tiaaa, zwłaszcza basen jest świetną sprawą dla dziecka z alergią skórną (pokarmowa) i porozdrapywanymi ranami których pozbyć można się jedynie smarując sterydami.
        a wysokie miano alergii na grzyby i pleśnie wręcz zachęca do spacerów w jesienne dni pośród spadających i gnijących liści. świetny pomysł!
        dodatkowo fakt że aktualnie dziecko nie może jeść mleka, nabiału, jajek wszelakich, pomidorów, mięsa drobiowego, soi i produktów z soi, ryżu i produktów z ryżu aż ZNIECHĘCA do dawania witamin.

        Zanim więc wysnujesz "odpowiednie" wnioski upewnij się czy twoje założenie jest zasadne.

        Tak na marginesie. Moje dziecko jeszcze żadnych witamin nie dostaje aczkolwiek z powodów opisanych powyżej najprawdopodobniej zacznę suplementować.

        ubudzisz sie z dzieckiem lekomanem, ktorego organizm nie jest w stanie sam prze
        > d byle g..nyme si eobronic.

        i proszę cię nie ubliżaj innym dzieciom, które z jakiegoś powodu zmuszone są do przyjmowania leków (przewlekle lub nie), bo wierz mi że lekomanem tak łatwo zostać się nie da.
        • camel_3d Re: i pewnego piekniego dnia... 25.09.11, 11:48
          zanim cos napiszesz..


          ja pisze o rodziach, dajacych dzieciom leki, pigulki, witaminki, mimo, ze maja normalne dzieci.

          nie wszytskie sa chore i maja problemy. za to sadzac po ilosci rekalm w TV i sukcjesie witaminiek w pigulkach..raczej mozna sie domyslec, ze wielu rodzicow po prostu faszeruje dzieci chemia, bez potrzebvy.. bo taka moda.


          moje dziecko tez ma problemy skorne (do 10-12 miesiaca sterydy byly normalna rzecza) i mimo to chodze na basen i chodzilem wczesniej. od 3 miesiaca.

          jeszcz eraz. ja mowie, o faszerownaiu zdrowych dzieci "na wszelki wypadek"...a nie o choryhc, ktore z roznych (nie wymyslonych przez mame) powodow musze uzupelniach braki witamin
        • camel_3d Re: i pewnego piekniego dnia... 25.09.11, 11:51
          > tiaaa, zwłaszcza basen jest świetną sprawą dla dziecka z alergią skórną (pokarm
          > owa) i porozdrapywanymi ranami których pozbyć można się jedynie smarując steryd
          > ami.
          > a wysokie miano alergii na grzyby i pleśnie wręcz zachęca do spacerów w jesienn
          > e dni pośród spadających i gnijących liści. świetny pomysł!
          > dodatkowo fakt że aktualnie dziecko nie może jeść mleka, nabiału, jajek wszelak
          > ich, pomidorów, mięsa drobiowego, soi i produktów z soi, ryżu i produktów z ryż
          > u aż ZNIECHĘCA do dawania witamin.



          a jak ty widzisz przyszlosci dzeicka?? jak widzisz szkole, przedszkole? kontakty z innymi dziemi? skoro nic nie moze, ma tyl euczulen..to jak piszesz..musialoby siedziec samo wodomu i nie wychodzic...
          • saszanasza Re: i pewnego piekniego dnia... 25.09.11, 17:19
            > a jak ty widzisz przyszlosci dzeicka?? jak widzisz szkole, przedszkole? kont
            > akty z innymi dziemi? skoro nic nie moze, ma tyl euczulen..to jak piszesz..mu
            > sialoby siedziec samo wodomu i nie wychodzic.

            a gdzie ja napisałam że nic nie może?
            do przedszkola chodzi normalnie. przynoszę jedynie jedzenie, mam nadzieję że do czasu aż znajdziemy czynnik uczulający, potem jedzenie będzie normalne, aczkolwiek bez alergenu. na razie z diety wyeliminowana jest duża ilość potencjalnych alergenów ponieważ nie wiadomo co uczula dziecko. na alergię na pleśnie i grzyby nie mam wpływu, od tego nie da się dziecka uchronić, bo te są wszędzie, aczkolwiek można ograniczyć kontakt z nimi.
            kontaktów z innymi dziećmi ma aż nadto, ponieważ ma starszego brata do którego przychodzą koledzy, do córki przychodzą koleżanki. na plac zabaw wychodzimy normalnie, do przedszkola jak pisałam uczęszcza. co do wyjść na dwór, na pewno w sezonie aktywności grzybów i pleśni wyjścia będą po prostu krótsze i tyle.
            na basen nie zamierzam jednak z nią chodzić. tak więc przyszłość dziecka widzę całkiem normalnie
            • donkaczka Re: i pewnego piekniego dnia... 25.09.11, 21:19
              ale probiotyki a witaminy to dwie rozne sprawy, wez sie camel ogarnij, bo czasem walisz takimi obiegowymi farmazonami, az zal czytac
              flora bakteryjna to nie jest cos, co inaczej poza podaniem probiotykow mozna poprawic, a podawanie ich profilaktyczne jest akurat dobrym pomyslem - bo po fakcie, w przypadku zniszczenia wlasnej flory, jak po antybiotykach na przyklad, to juz jest po ptokach i zazwyczaj sie cos zdazy przyplatac
              • camel_3d Re: i pewnego piekniego dnia... 25.09.11, 22:23
                probiotyk--ladna nazwa..sliczna.
                tylko nie ma co podawac "na wszelki" wypadek. Jezeli lekarz zalecil twojemu dziecku branie probiotykow..ok...jezeli nie..to chyba dawanie "na zapas" mija sie z celem...

                zwortow typu "wez sie ogarnij"... uzywa moja 14 siostrzenica.. niezly poziom reprezentujesz
                • donkaczka Re: i pewnego piekniego dnia... 26.09.11, 11:49
                  wybacz camel, nie wiedzialam, ze sa ograniczenia wiekowe w uzywaniu niektorych zwrotow big_grin
                  a twoje argumenty sa najczesciej takimi samymi obiegowo uzywanymi bzdetami, jak te pogardzane przez ciebie, tylko z innej puli wziete

                  dobrze miec rozeznanie i wlasne zdanie, nie posilkowac sie frazesami o lekomanach, faszerowaniu dzieci itd
                  poczytaj co to probiotyki sa, i tak, moza je podawac profilaktycznie, seriami co jakis czas, a jak ktos ma pieniadze i fantazje i podaje caly czas, to zadnej krzywdy sie tym akurat nie zrobi
                  przy antybiotykach, alergiach i babskich sprawach jest to wrecz nieodzowne
Inne wątki na temat:
Pełna wersja