chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy.,

17.09.11, 00:01
kurde...
mlody od kilku dni mowil, ze T. nie jest jego kolega bo mu robi tak: i pokazywal ze T. uderza go reka w buzie. Na poczatku myslalem, ze to 1-2 razy..Ale Mlody powtarzal juz od tygodnia, ze nie lubi juz T. bo znow go uderzyl... No dobra zakladam, ze opiekunka nei widziala.. i tupopelnilem chyba blad.. powiedzialem mlodemu zeby mu oddal, al etak, zeby tamten juz nie ryzykowal z uderzeniem jeszcze raz.... No i dzis mu oddal...z piesci... Opiekunka zrobila mi wyklad co sie stalo, bo mlody powiedzial..ze tata pozwolil, jezeli jakies dziecko go uderzy. Wkurzylem sie bo go ukarala, za to ze nie przyszedl do niej na skarge...a oddal...tylko duuuzo mocniej.
Zastanawiam sie cz ynie popelnilem bledu z tym oddaniem.. ale szczerze mowiac mam nadzieje, ze ten T. juz go nie uderzy... przedtem to byl jego najlepszy kolega. Zreszta przechodzi chyba jakis ciezki okres bo wlasnie ma mala siostrzyczke i mama mowila, ze jest diabelnie zazdrosny... czy to moze byc przyczyna agresywnego zachowania??

Mam yptanie tylko prosze o szczera odpowiedz.
Czy gdyby ktos bil wasze dziecko to wolalybycie zeby za kazdym razem szlo do pani, czy zeby sie potrafilo obronic? (oddac)... bo ja mam dylemat. Z jednej strny nie chce zeby byl agresyny, ale z drugiej nie chce, zeby dawal sie bic i tylko plakal, albo szedl do opiekunki. Wiadomo, ze nei zawsze ona przy tym jest...
    • mikams75 Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 00:16
      hmmm ja bym wolala, zeby moje dziecko umialo oddac (ale nie upieram sie, ze to najlepsza metoda). Problem w tym, ze moje dziecko nie umie oddac, na skarge tez nie umie poleciec (jest w przedszkolu od 1,5 roku). Ok, jest poprawa i juz jakos potrafi sie ogonic od natretow, a do jakis mocniejszych bojek nie dochodzi na szczescie.
      Ja tam dopuszczam oddanie, ale tylko raz i to dawno temu wziela sie z jedna dziewczynka na ostro za czupryny i powyrywaly sobie wlosy. Chyba ma traume od tamtej pory wink
    • deela Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 00:17
      wolałabym żeby oddało, ale ja wyrodna matka jestem big_grin
      • ariadna1010 Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 19.09.11, 09:36
        to fakt
    • listopadowka2008bis Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 00:27
      dobra, szczerze.
      moze to i niewychowawcze, ale ta metoda zawsze dziala i ja tez to zastosuja, jesli Mlody bedzie mial podobny problem. To nie jest atak, to jest samoobrona i tyle.
      Skad wiem ze dziala? Otoz z autopsjii smile Jako maly przedszkolak mialam kolezanke, z ktora sie lubilysmy, ale pewnego dnia zaczelysmy sie o cos klocic i ja ugryzlam ja w reke. Za to ona ugryzla mnie w policzek (bolalo big_grin). W tym dniu nauczylam sie, ze jak kogos zaatakuje, to moge sie spodziewac reakcji smile Nie musze chyba dodawac, ze wiecej sie nie odwazylam ?smile A kumpelami bylysmy nadal mimo tego incydentu. Wtedy Panie zrobily dobra rzecz, bo ukaraly Nas obie.
    • alpepe Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 00:35
      no tak, to te świetnie wykształcone niemieckie przedszkolanki... Twój błąd polegał na tym, że nie zwróciłeś uwagi tym świetnym przedszkolankom, które tak chwaliłeś, dziecku poradziłeś dobrze, bo panie nie wywiązały się należycie z obowiązków.
      • camel_3d Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 09:42
        przypuszczem, ze z tym biciem to raczej w ogrodzie bylo. nie w sali, bo tam opiekunka panuje i w zasadzie codziennie mamy relacje co dzieci robily. Czasem byly tez relacje, ze mlody z kims sie poszarpal, ale na zasadzie, ok, nie zauwazylem kto zaczal, oboje zostali ukarani...

        z tym biciem po buzi pewnie bylo w ogrodzie, gdzie jest co prawda kilka opiekunke, ale ogrod jest bardzo duzy i nie ma szans zeby kazdy zakatek byl "pod okiem"... w kazdym razie po wykladzie opiekunki powiedzialem mlodemu, ze ma sie bronic, ale nie wolno mu nikogo uderzyc "ot tak sobie", zeby pokazac kto ma racje... tylko nie wiem czy 3 latek takie cos rozumie...
    • zabulin Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 02:20
      W zeszłym roku w klubie malucha mielismy taki problem. SYn-wtedy neispełna tzrylatek- był zaczepiany przez starszego chłopca.

      Uczyliśmy, ze ma powiedzieć O., ze sobie tego nie życzy, że gdy tamtem nie przestaje zaczepiać, ma zgłosić pani.
      Nic to nie dawało. O. zaczepiał dzieci i dostawał za karę "czarny znaczek" (smile), z którego sobie nic nie robił (czerwone znaczki za grzeczność, czarne wiadomo smile)

      W końcu maż powiedział synowi- jesli O. cię zaczepia, powiedz żeby przestał, jeśli robi to nadal- złoś pani, jesli i to nie pomoże- oddaj mu.

      Nie oddał, bo bał sie dostać czarny znaczek, ale nadal będe go uczyć w ten sposób.

      TZN. najpierw broń się protstując, ostzregając, szukając ochrony. Jak to nie pomaga, broń się tak jak cie zaczepiają.



      Ale wiem, o co ci chodzi.
      Koleżanki córka poskarżyła się kiedys że syn sąsiadów ją bije. Na to M: "to mu oddaj". No i był problem. Bo tamtem bił ją szmacianą kukiełka, a ona oddała mu patykiem w głowę sad
    • myelegans Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 02:35
      Camel, my tu mowimy o 3letnim dziecku, 3 lata, nie 13. W tym wieku trzeba troche dzieckiem pokierowac, niekoniecznie mowiac, zeby od razu z piechy walilo. W TYM wieku jak najbardziej nalezy prosic o pomoc doroslych.
      U nas dzieci byly uczone, ze jak ktos jest fizyczny to trzeba glosno powiedziec, "stop", "przestan" , jak nie poskutkuje prosic doroslego o pomoc. Walenie z piechy to nie zalatwianie sprawy i tu gdzie mieszkam nie jest tolerowane. Sa reguly gry jak postepowac, bez rabanki.
      Na agresorow sa inne sposoby, ale na to jeszcze za wczesnie.

      Ucz go postepowego oporu, tak jak w policji, najpierw slownie, pozniej stanowczy krzyk, pozniej przytrzymanie, pozniej pojscie po pomoc.

      w przyszlosci zapisz go na sztuki walki, tam go naucza samoobrony, ktora daleka jest od mordobicia. Moj syn jest z tych niesmialych i nie zaczepiajacych, ale z karate wyniosl blokowanie i przytrzymywanie. Raz zaczepiony, drugi raz juz nie jest, bo agresorzy sa zwykle tchorzami.

      Jak bedzie starszy
      • camel_3d Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 09:50
        dziecieki maja tak mowione w przedszkolu. ja tez mu tak mowie, ze ma powiedziec STOP. ALe co zrobic, jezeli dostanie w twarz od innego dziecka. KJuz nie zdarzy powiedziec STOP, bo wlasnie dostal. Jak napisalem..nie chce zyb byl agresywny, ale tez nie chce zeby mowil STOP, PRZESTAN a mimo to zostal uderzony bo nie potrafi sie obronic...

        Boje sie, ze moze zauwazyc, ze ma przewage, bo mlody to dosc silne fizycznie dziecko... na urlopie kilka miesiecy, jakis 4,5 latek go draznil. Mlody zlapal go za wlosy i przycisnal do podlogi, tak, ze tamten nie mogl wstac.. Zreszta jak mowi opiekunka.. Mlody to kupa miesni. Zaczal wstawac na üoczatku 6 miesiaca i od razu chodzic przy meblach... Ten drugi chlopiec jest podobny, wzrostowo sa dokladnie tacy sami, wagowo tamten ciut ciezszy..i tez bardzo silny. Mysle, ze moze miedzy nimi do jakijsc konkurencji dochodzi... kurde... czuje, ze jeszcze sie nieslucham,.
      • najma78 Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 10:01
        myelegans napisała:

        > Camel, my tu mowimy o 3letnim dziecku, 3 lata, nie 13. W tym wieku trzeba troch
        > e dzieckiem pokierowac, niekoniecznie mowiac, zeby od razu z piechy walilo. W T
        > YM wieku jak najbardziej nalezy prosic o pomoc doroslych.
        > U nas dzieci byly uczone, ze jak ktos jest fizyczny to trzeba glosno powiedziec
        > , "stop", "przestan" , jak nie poskutkuje prosic doroslego o pomoc. Walenie z p
        > iechy to nie zalatwianie sprawy i tu gdzie mieszkam nie jest tolerowane. Sa reg
        > uly gry jak postepowac, bez rabanki.
        > Na agresorow sa inne sposoby, ale na to jeszcze za wczesnie.
        >
        > Ucz go postepowego oporu, tak jak w policji, najpierw slownie, pozniej stanowcz
        > y krzyk, pozniej przytrzymanie, pozniej pojscie po pomoc.
        >
        > w przyszlosci zapisz go na sztuki walki, tam go naucza samoobrony, ktora daleka
        > jest od mordobicia. Moj syn jest z tych niesmialych i nie zaczepiajacych, ale
        > z karate wyniosl blokowanie i przytrzymywanie. Raz zaczepiony, drugi raz juz ni
        > e jest, bo agresorzy sa zwykle tchorzami.
        >
        Tez tak uwazam.
      • ma_dre Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 22.09.11, 22:18
        ciekawam gdzie mieszkasz ?
    • klara-poisencja Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 06:53
      mój syn też miał w przedszkolu takiego agresywnego kolegę.
      nie pomagały rozmowy z matką,opiekunką (nie radziła sobie z nim po prostu),dzieci się tego chłopca bały.
      mój syn miał koszmary nocne z Karolem w roli głównej.do czasu,aż mu pozwoliłam oddać i nie robić z siebie worka treningowego.
      no i pewnego dnia oddał.
      i skończyło się bicie i zaczepianie.
      • camel_3d Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 09:53
        ale u nasz dzieci nie boja sie tego T. wszytskei go bardzo lubia (lubily?) bo tez zawsze wasloy, skorydo wyglupow. Z mlodym swietnie sie rozumieli i zawsze byl to najbardziej zgrany zespol malych wariatow. Na 3 urodziny T. nie chcial nikogo ze zlobky zaprosci oprocz mojego miska.

        Nie jest to jakas patologiczna rodzina czy cos (oboje bardzo sympatyczni prawnicy)...

        Ja mysle, ze dzeiciaki po prostu zawyzyly, ze majac przewage fizyczna mozna duzo wiecej osiagnac... i tu tez mam obawy, jezeli mlody to zauwazy..moze dosjc do duzej ilosci konfliktow...

        i zastanawiam sie co zrobic. Bo skoro mu przedwczoraj powiedzialem, ze ma sie bronic, a jutro powiem, ze nie, tylko ma do pani isc..to dzeicko zglupieje.
        Ja jastem zdecydowanie za samoobrona.. al enigdy nie za atakiem.
        • mozyna Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 18.09.11, 01:04
          Tylko, ze samoobrona polega raczej na zablokowaniu ciosu, niz na uderzeniu.
          Jestes pewien, ze za kazdym razem, jak raz odda, to przeciwnik skonczy atak?
    • koza_w_rajtuzach Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 07:04
      Staram się za dużo nie ingerować w jakieś tam sprawy przedszkolne. Twój syn chyba już od dawna chodzi do przedszkola, wcześniej chodził do żłobka, więc pewnie całkiem nieźle sobie radzi i moim zdaniem takie doradzanie w domu, żeby oddał, uderzył niedobrego kolegę może być tylko na niekorzyść. Jestem pewna, że mały camelek i bez tego by sobie dał radę.
      Czy gdybyś sam pracował w przedszkolu, był odpowiedzialny za te wszystkie dzieci, to chciałbyś, żeby rodzice w domu doradzali dzieciakom, aby w razie jakichś konfliktów biły inne dzieciaki tak, aby to sobie zapamiętały? Przez takie uderzenie z pięści Misiek mógł naprawdę wyrządzić koledze krzywdę. To panie są od tego, żeby rozwiązywać konflikty w przedszkolu.
      Chodzenie na skargę do pani też nie jest złym rozwiązaniem dla tak małych dzieci. Wiem, że moja córka czasem skarżyła się (teraz chyba już w ogóle się nie skarży), ale nie w każdej sytuacji, przeważnie zwracała tylko dzieciakom uwagę, żeby nie robiły tego więcej, a na najlepsze koleżanki to nigdy nie donosiła i to był jej wybór.
      Dla dziecka urodzenie się młodszego rodzeństwa to bardzo trudny okres. Moja córka też wtedy zachowywała się inaczej, rodzina przypięła jej łatkę "niegrzeczna", ale potem wyluzowała i znów się stała fajną dziewczynką. Myślę, że T powinien też za jakiś czas się uspokoić, a bicie go nie jest dobrym pomysłem.
      • camel_3d Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 10:27
        masz racje, ze gdybym musial sie opiekowac taka grupa dzieci to pewnie tez bym nie chcial zeby sie bily. Czy by sobie poradzil.. moze tak...

    • deodyma Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 07:08
      Czy gdyby ktos bil wasze dziecko to wolalybycie zeby za kazdym razem szlo do pa
      > ni, czy zeby sie potrafilo obronic? (oddac)...


      wolalalabym, zeby potrafilo sie obronic.
    • mama_amelii Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 07:48
      Moja córka do 3 roku życia była uczona,że nikt jej nie bije i ona też nie powinna nikogo bić.Do czasu kiedy to młodsi i starsi sąsiedzi uznali,że można ja popchąć uszczypnąć,ugryźć obsypać piachem,a ona tylko płacze i mówi mamie.W pewnym momencie miarka się przebrała,doszła wizja pójścia do przedszkola,gdzie mamy nie będzie i trochę mi się odmieniło.Powiedziałam,że ma się bronić jeśli ktoś ja uderzy,ma oddać,ktoś uszczypnie uszczypnąć.Od tej pory nikt jej nie bije,bo wie,że nie warto,że odda i będzie bolało.
      Może to i nie wychowawcze,ale nie żałuję( dodam,że jestem pedagogiem).
      W przedszkolu raczej nie oddaje,ale broni się,nie da sobie nic zabrać,wyszarpie itd.Bić dzieci nie bije,nie oddaje tylko mówi pani,bo boi się kar(siedzenia na karnym krzesełku lub smutnej minki na tablicy ).Pani każe dziecko,które ją nabiło,przytula ją i ona jest usatysfakcjonowanasmile
      Do tej pory to takie małe incydenty,nikt jej nic strasznego nie zrobił.
      • ariella Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 08:17
        dobrze ze oddal, powinien byc remis smile Teraz ty jako starszy i madrzejszy powinienes zaprosic obu chlopcow do kina i na lody, zeby sie spowrotem zaprzyjaznili w ten sposob pohamowac dalsze narastanie agresji czy pretensji. Mysle, ze dobrze byloby poinformowac tamtych rodzicow o pomysle i uzyskac ich zgode i pomoc w porozmawianiu ze swoim synem, ze bicie to nienajlepszy sposob rozw problemow.
        Zwlaszcza jesli jak piszesz chlopcy sie lubili, a tamten ma problem z emocjami (siostra)
        pozdr
        PS. nauka, ze ze skarga leci sie do pani moze miec tragiczne skutki, niektorym pozostaje ten nawyk do konca zycia. Problemy trezba nauczyc sie rozwiazywac, kazdorazowo dobierajac sposob do problemu, a nie z klucza walic albo skarzyc smile
        • camel_3d Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 10:28
          ariella napisała:

          > dobrze ze oddal, powinien byc remis smile Teraz ty jako starszy i madrzejszy powin
          > ienes zaprosic obu chlopcow do kina i na lody,

          hehe...super..oni maja po 3 lata smile)
    • ola33333 Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 09:09

      ja ucze moja mloda (4 i pol roku), ze jak ktos ja uderzy, to ma wrzasnac do agresora np. "przestan mnie bic". Glosno i dobitnie, im glosniej tym lepiej smile.
      Takie zachowanie w razie czego powinno zwrocic tez uwage pani na zaistniala sytuacje, a nie robi z dziecka skarzypyty..
      Do tej pory jakos to dzialalo i mloda raczej nie obrywa, choc nie miala do tej pory na szczescie do czynienia z bardzo agresywnymi dziecmi, raczej byly to jakies male klotnie.
      Sporadycznie tez jej sie zdarzylo oddac, ale ja namawiam, zeby sie slownie bronila, oddac ma tylko jesli agresor nie przestaje a pani nie leci na pomoc...

    • minerwamcg Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 09:22
      "Do bicia się nie wyrywaj, ale jakby cię kto bił, to oddaj, ale nie poniewieraj..."
      Nie wiem, o co takie wielkie halo: dwóch urwisów sie pobiło, nie było żadnego znęcania się nad słabszym, agresor dostał co miał dostać, jest nadzieja, źe będzie spokój. Należy oczekiwać, że chłopaki po prostych zabiegach mediacyjnych znowu się zaprzyjażnią.
      • minerwamcg P.S. 17.09.11, 09:23
        Tylko niech się starsi w to za bardzo nie mieszają, bo zrobi się afera z prokuratorem i kryminałem.
    • donkaczka Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 09:32
      nie histeryzuj, blad popelniles, ze nie porozmawiales z przedszkolankami, natomiast kwestia obrony - coz, tez nie jestem przeciwniczka
      atak nie, ale jesli ktos nie reaguje na upomnienia, dziecko ma sie prawo bronic i oddac
      • camel_3d Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 10:30
        to nie histeria..
        tylko niepewnosc czy dobrze postapilem..ale najwyrazniej wiekszosc jednak woli, zeby dzeicko si epotrafilo obronic.
        • klara-poisencja Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 10:35
          to nie o to chodzi co my wolimy tylko o to,że dziecko musi umieć się obronić.
          dziś jest w przedszkolu,jutro pójdzie do szkoły-a tam,zapewniam różowo nie jest.dostanie łatkę łamagi i ciamajdy i każdy agresor będzie na nim trenował.uwierz mi-przeciętny 12-14 latek rzadko uznaje słowny sprzeciw,często idzie na pięści.
        • donkaczka Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 10:43
          oj troche histeryzujesz, bo to nie jest DUZY blad wychowawczy
          mlody bedzie sie bil predzej czy pozniej, przychodzi taki etap, zwlaszcza u chlopakow, ktorzy lubia agresywne rozrywki
          zdecydowanie pierwsza powinna byc rozmowa z pania, mlody tez powinien isc do pani, ze ktos go bije i dopiero jak brak poprawy - moze lutnac
          w koncu w kk pojecie samoobrony istnieje, a prawda jest taka, ze ludzie czesto sa ofiarami, bo bardzo czesto trudno jest przelamac bariere psychiczna przed podniesieniem reki na drugiego czlowieka
          dlatego ja bede wysylac dzieciaki na sztuki walki itd, bo nas cale zycie uczyli, ze nie wolno sie bic i jak w koncu obrywasz, to umiesz sie tylko zaslaniac - a agresorowi czesto wystarczy raz oddac i konczy sie bicie
          bite kobiety znaja te prawde
          • anetchen2306 Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 16:37
            W przedszkolu malej byla cisza i spokoj ... do czasu. Wiosna ubieglego roku pojawil sie w grupie nowy chlopiec (Amerykanin, nie znajacy jezyka tubylcow). Szturchance i popychanie, dobieranie innym dzieciom zabawek byly u niego na porzadku dziennym. Nasza mala z charakteru jest raczej ugodowa, bezkonfliktowa, ustepliwa. Zostala przez R. popchnieta jeden raz, drugi ... Panie wychowawczynie problem znaly, niestety nie mialy nawet czasem mozliwosci reakcji, bo R. byl szybszy w szturchancach niz reakcja pan. Musialby chodzic ciagle z jedna z wychowawczyn za reke, nawet do toalety i na sniadanie (musialaby siedziec obok niego, by lyzka nie bil innych dzieci siedzacych obok niego). Nasza mala nagle zaczela z placzem przychodzic z przedszkola, skarzyla sie, ze R. ja bije. Byla rozmowa z paniami, panie przyznaly, ze R. jest czasem zybt "aktywny" i agresywny. No i tez stanelismy przed dylematem, czy nadal wmawiac corce, ze innych dzieci sie nie bije (skoro ona sama obrywa to znaczy jednak, ze rodzice nie do konca racje maja), czy poradzic oddanie boksa koledze. Zdecydowalismy sie na te druga wersje, inni rodzice tez zadecydowali podobnie. Maly R. zakasowal wiec pare kuksancow od cichych do tej pory "ofiar" (od naszej mlosej tez). Ostudzilo to znacznie jego zapal i gotowosc do popychania i boksowania na prawo i lewo jak popadnie. Od tej pory mala juz nie opowiada, ze R. ja bije, denerwuje itd. Znowu z przyjemnoscia chodzi do przedszkola. Zanim syn poszedl do podstawowki tez mial "pogadanke" z nami na temat samoobrony: bije cie ktos, zaczepia - po pierwsze opowiedz o tym pani, potem nam. Jezeli ktos sie uderzy - oddaj, bron sie (odepchnij kogos, zlap mocno za reke). Obojetnie, czy to jest twoj kolega ze szkoly czy tez obcy nieznajomy na ulicy. Bron sie!
        • ma_dre Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 22.09.11, 22:21
          dobrze postapiles, swiat niestety jest jaki jest, facet musi umiec sobie odgarnac wink
          • aniaurszula Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 23.09.11, 21:23
            niee tylk facet, corka juz wrocila z zerowki troche obita przez rozrabiake, pani wie o jego wyczynach, bije wszystkie dzieci, siada lub kladzie sie na dziewczynki , rozmawiala z jego rodzicami ale efektow zero, podobno ojciec taki sam, wiec corce nagadalam aby mu zawsze oddala jak ja uderzy a najlepiej w jajka on ja bije w brzuch a jest po przepuklinie wiec mam obawy czy wytrzyma jej cialo gdy bedzie bita i tylko poskarzy sie pani, zreszta przy najblizszej okazji mam zamiar porozmawiac z rodzicielem tego dziecka bo sprawy tak nie zostawie nie po to chowam dziecko aby bylo bite przez dzikusa, mam nadzieje ze cora zbierze sie i mu pokarze gdzie raki zimuja a wiem do czego jest zdolna trudno odbede rozmowe z wychowawczynia
    • atena12345 Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 10:38
      camel_3d napisał:

      Wolę, żeby umiał się obronić niż ciągle chodził na skargę - to skuteczniejsze, ale nie zawsze jest tez dobrym rozwiązaniem.
    • kamelia04.08.2007 Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 12:12
      kamel,
      obronic sie nie jest tożsame z oddaniem.
      Nikt nie ma prawa bic twojego chłopaka, a twój chłopak nie ma prawa też tłuc innych
    • silje78 Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 13:16
      ja kazałam córce oddawać. ma kuzyna młodszego o dwa lata. czasami po kilku minutach razem miała już siniaka. oddała mu kilka razy, łapie go za rękę jak chce ją uderzyć. problem się zmniejszył. to samo w przedszkolu. jesten łobuziak, który ma ciężką rączkę. mała odepchnęła go ostatnio, oddała drugi raz i się odpirókował.
    • dzoaann Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 13:44
      ja z poczatku uczylam najstarszego, ze bicie jest zle, ze nie wolno i takie tam... i moze to sie sprawdza w maluchach... ale potem zaczela sie szkola, znalazlo sie kilku odwaznych i zaczelo sie od popychania, a ze moj nie reagowal, to zaczeli go bic, kopac...
      a on nie umial sie bronic... smutne to bylo bardzo, zadne rozmowy z nauczycielami nic nie daly, to byl naprawde duzy problem, bo syn zaczal sie bac chodzic do szkoly...
      w koncu z mezem stwierdzilismy, ze tak nie ma... i nie bedzie... powiedzielismy, ze jak go ktos bije, to ma oddac i tyle...
      Syn zawsze byl najwiekszy w klasie, w zwiazku z tym najsilniejszy. Jak w koncu sie przelamal i gdy znow go zaatkowali to wdal sie w bojke, no i rozdal pare silnych ciosow i kopniakow. Oprawcy sie wystraszyli i zwiali. W szkole mielismy rozmowe, ale zaczepki ze strony kolegow skonczyly sie jak nozem ucial... juz wiedzieli, ze on nie da sie popychac i bic... ze jest duzy, silny i moze im skopac tylki.
      Moze to nie jest super metoda, ale czasem inne zawodza...
      od tamtej pory syn ma spokoj w szkole, a sam zadnych bojek nie prowokujesmile
      • ania_kr Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 16:07
        Ja z perspektywy nauczycielki powiem, że takie rady rodziców są najgorsze. Bo my tłuczemy dzieciom do głowy przez cały czas 'nie wolno bić, ani używać jakiejkolwiek przemocy' robimy lekcje na ten temat, mówimy jak mają dzieci reagować, gdy ktoś je zaczepia, albo jak same są zdenerwowane i chcą kogoś uderzyć. A potem rodzic w domu mówi 'oddaj mu'. Co takie dziecko ma sobie pomyśleć?
        Jako rodzic chciałabym żeby moje dziecko potrafiło sobie samo poradzić bez oddawania w takiej sytuacji (mówiąc głośno - stop, jak mnie uderzysz nie będę się z tobą bawić) a jeśli to nie pomoże to niech szuka pomocy nauczycielki. To się tak wydaje, raz oddał i jest spokój, ale przecież pojawią się konflikty z innymi dziećmi i jeśli każdemu będzie oddawać, to co z niego wyrośnie? A jak nauczysz malucha kiedy ma oddawać, a kiedy nie? A co jeśli uderzy za mocno? Albo dużo mniejsze dziecko? Jak nauczysz rozróżniać tego syna?
        • minerwamcg Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 16:14
          A jak nauczysz
          > malucha kiedy ma oddawać, a kiedy nie? A co jeśli uderzy za mocno? Albo dużo m
          > niejsze dziecko? Jak nauczysz rozróżniać tego syna?

          Normalnie. Uczyły się tego całe pokolenia dzieci, te współczesne nie są głupsze.
        • tempera_tura Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 17:38
          Tak... a my mamy siedzieć i patrzeć jak dzieciak któryś raz dostaje po głowie a "Panie" jakoś znowu tego nie zauważaja........

          Camel: moim zdaniem jest ok, powiedz Młodemu że z zasady nie wolno bić i oddawać za pierwszym razem bo każdy może popełnić błąd (ten bijący). Ale Twoje dziecko zostało uderzone kilka razy, prośby nie pomagały, na baby nie masz co liczyć jak widać wiec dzieciak powinien oddać bo inaczej będzię dostawał nadal...... A jak się przyzwyczaji że można go bić to pozwoli potem lać się innym. Nie nalezy oddawać zawsze, tylko jak ktoś cie permanentnie źle traktuje i nie reaguje na upomnienia.
        • ma_dre Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 22.09.11, 22:30
          Jak bedziecie pilnowac dzieci czy czasem sie nie zabijaja to pogadamy. Z twoich slow wynika brak logiki, sama sobie przeczysz. Kto je zaczepia? No przeciez nie wolno uzywac jakiejkolwiek przemocy uncertain Moj syn pytany "gdzie byla pani?" zawsze mowi ze nie bylo albo ze gadala z inna pania uncertain a jak juz ja znajdzie to dostaje op. ze pani nie ma czasu. Syn kolezanki lat 7-8, przez pare miesiecy byl szykanowany, bity, kopany, obnazany, musial zbierac zuzyte gumy do zucia z podworka i wkladac do buzi... a panie co? Panie przez te pare miesiecy NIC, NIC nie widzialy!
          Teoria sobie a zycie sobie. Jak nauczyciel nie jest w stanie zapewnic dzieciom bezpieczenstwa to dziecko ma prawo samo zadbac o wlasna skore.
    • joshima Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 19:51
      camel_3d napisał:

      > kurde...
      > mlody od kilku dni mowil, ze T. nie jest jego kolega bo mu robi tak: i pokazywa
      > l ze T. uderza go reka w buzie. Na poczatku myslalem, ze to 1-2 razy..Ale Mlody
      > powtarzal juz od tygodnia, ze nie lubi juz T. bo znow go uderzyl... No dobra
      > zakladam, ze opiekunka nei widziala.. i tupopelnilem chyba blad.. powiedzialem
      > mlodemu zeby mu oddal, al etak, zeby tamten juz nie ryzykowal z uderzeniem jesz
      > cze raz.... No i dzis mu oddal...z piesci... Opiekunka zrobila mi wyklad co si
      > e stalo, bo mlody powiedzial..ze tata pozwolil, jezeli jakies dziecko go uderzy
      > . Wkurzylem sie bo go ukarala, za to ze nie przyszedl do niej na skarge...a odd
      > al...tylko duuuzo mocniej.
      > Zastanawiam sie cz ynie popelnilem bledu z tym oddaniem.. ale szczerze mowiac m
      > am nadzieje, ze ten T. juz go nie uderzy... przedtem to byl jego najlepszy kole
      > ga. Zreszta przechodzi chyba jakis ciezki okres bo wlasnie ma mala siostrzyczk
      > e i mama mowila, ze jest diabelnie zazdrosny... czy to moze byc przyczyna agre
      > sywnego zachowania??
      >
      > Mam yptanie tylko prosze o szczera odpowiedz.
      > Czy gdyby ktos bil wasze dziecko to wolalybycie zeby za kazdym razem szlo do pa
      > ni, czy zeby sie potrafilo obronic? (oddac)...

      Oto właśnie chodzi, że obronić się, to nie to samo co oddać.
    • naana26 Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 21:24
      córce bym chyba powiedziała, zeby poszła do pani... nie wiem, bo nie mam córki ale tak mi świta.

      ale mój syn w piaskownicy zawsze daje sobie wejść na głowę. inne dzieci mogą go popchnąć, zabrać mu wszystko, wysypać piasek na głowe a on siedzi i patrzy. jak tylko zacznie na tyle kumać żeby mu to wykarować nauczę go oddawać. Na razie do samca alfa mu daleko i nie takiego go widzę w swojej wyobraźni, ale na pewno wolę żeby oddał niż latał do pani, płakał albo dawał sobie wszystko robić.
      • koza_w_rajtuzach Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 18.09.11, 06:45
        czyli dziewczynka powinna skarżyć, a chłopiec oddawać? A czemu? Wg mnie to jest tak, że każde dziecko jest inne i powinno postępować tak jak jest mu najprościej. Niektóre dzieci nie potrafią oddać i już, łatwiej im naskarżyć, dla innych takim naturalnym odruchem jest to, że oddają.
        Ogólnie to po tym poście wypytałam córkę jak to jest gdy ktoś ją w przedszkolu uderzy. Kiedyś mi mówiła, że nie oddaje, mówi głośno do dziecka, aby tego więcej nie robiło, czasem skarży i pierw pomyślałam, że pewnie nic się nie zmieniło... ale ponieważ od kilku miesięcy zaczęła oddawać bratu, to spytałam się i była taka odpowiedź "rzadko kiedy skarżę, a na dzieci, które lubię to nigdy. Rzadko się zdarza, żeby ktoś mnie uderzył, ale jak już się to stanie, to prawie zawsze oddaję. Nigdy nie mam za to kar w przedszkolu, bo tłumaczę pani, że to dziecko pierwsze mnie biło".
        Widzę po moich dzieciach, że córka potrafi oddać bratu ze sporą nawiązką. Pewnie w przedszkolu jest podobnie, ale też nie za każdym razem mu oddaje, tak pół na pół, często odpuszcza.
    • w_miare_normalna Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 17.09.11, 22:51
      moja cora miala kiedys faze bicia- bila wszystkich,w szystkim i miala wpajane do glowy,z e bic nie wolno i tyle. dlatego teraz mowie jej, ze gdyby ktos ja specjalnie uderzyl to ma naskarzyc pani. mysle, ze gdyby rzeczywiscie mocno by dostala od kogos to sama wpadnie na to zeby oddac smile
    • jerzozwierza Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 18.09.11, 00:26
      W idealnym świecie może lepiej być skarżypytą. W realnym... Przyjdzie dzień, że nie będzie pani, do której można lecieć na skargę. Uważam, że chłopiec powinien umieć się bronić. A pani- skoro "nie zauważyła" wielu uderzeń... niech się już lepiej nie odzywa. Dobrze zrobiłeś. Ale mu wytłumacz, że są jeszcze inne opcjewink
      • zdziwik Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 18.09.11, 05:15
        a ja nie moge tego mlodemu wpoic takiej zasady zalamka.... sad
    • leneczkaz Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 19.09.11, 09:23
      Słuchaj. Mamy ostatnio kompatybilne problemy.

      Maks był 2 tyg. na przystosowaniu w przedszkolu 'P.', i tam było 90% dzieci w jego typie- żywe, szalone, biły się, popychały... A on nie wiedział ocb. Więc 2 tyg. uczyłam, że można oddać, że można popchnąć jak ktoś atakuje. No ale z innych przyczyn zmieniliśmy przedskzole 'P' na 'PP'. A tam dzieci- anioły. Nikt nie wyrywa zabawek, nikt, nie biega, nie popycha. Tylko mój diabeł rogaty. I już 2 tyg. tłumaczę, że tu obowiązują inne zasady, ale idzie marnie. W p-kolu P. jak oddawał, popychał nie było wspominane słowem- ot dobrze sobie radzi. W przedszkolu PP dostaję non stop informację, że Maks popycha, uderza, zaczepia (zaczepia pewnie jak mu w szkodę chcą wejść, ale skutecznie i na temat). No zaczął dostawać kary za to zachowanie, przez co zrobił się jeszcze bardziej agresywny i zaczął sikać w nocy.
      Teraz wychodzimy powoli z tego impasu, syn łagodnieje, na noc ma pieluchę a panie coraz częściej chwalą. Codziennie mu tłumaczę, że jak ktoś go zaczepia to ma głośno wołać panią...

      Szkoda mi tylko, że przez moje 'nauki' i przedszkole P. oberwało się 3-latkowi który nie rozumie zmiany zasad co 2 tyg.

      Także uważaj na słowa i ucz powoli, że lepiej zawołać panią niż oddać, bo nawet jak Twój nie zacznie, ale odda mocniej to on dostanie karę i będzie w nim poczucie niesprawiedliwości...

      Pzdr.
      • mamka30 Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 19.09.11, 10:22
        Zawsze uczyłam mojego synka, ze nie wolna bic, szarpać i synek nigdy nie zaczepiał innych dzieci..Gdy zacząl wychodzic na plac zabaw to niestety a to mu zabawke zabrano a to popchnieto , piachem rzucono a zadna z matek tych dzieci nie reagowała a on niestety tez zero reakcji, tylko płakał wiecc zaczęlismy z męzem mu tlumaczyć, jesli go ktos uderzy to ma oddać ale nigdy nie wolno sie zaczynac i tak sie stało..Dziecko poszło na plac zabaw i wchodzili po kolei na slzgawke i choć była kolei mojego dziecko to jego kolega uderzył go w twarz za to ze chciał wejsc znowu pierwszy wiec moje dziecko zebrało w sobie siły i oddało mu tez , ja siedziałam dalej na ławce i obserwowałm to z daleka, choć serce myslałam ze mi wyskoczy ale nie zareagowałam.Gdy szedł do domu to płakał bo nie rozumiał dlaczego ten kolega go uderzył.Z męzem mu wyjasnilismy ze jestesmy z niego dumni, ze umiał mu oddac i tak ma postepowac ze jesli go ktos uderzy.Wiem, ze jest to niewyxchowawcze ale co robic zeby dziecko nie stało sie popychadłem??? teraz jest w klasie "0" w szkole i teraz tłumaczymy ze w szkole jesli cos bedzie sie działo to nalezy mówc pani..ale faktycznie nie wiem tez jak do konca postepowac bo nie można dopuiscic do sytuacji, ze dziecko będzie popychane czy szarpane [przez inne i nie odda..Lepiej unikac takich sytuacji ale sie zdarzają wiec dziecko musui nauczyc sie bronić...tym bardziej chłopak....
    • stypkaa Przeczytałam wszystkie odpowiedzi i.... 19.09.11, 09:55
      jestem przerażona sad
      Kurcze, jak Wy sobie wyobrażacie zatrzymanie przemocy w szkole/przedszkolu skoro uczycie swoje dzieci, że ma oddać?
      Nie dalej jak wczoraj byłam na spotakniu z rodzicami, gdzie poruszany był właśnie temat przemocy w szkole. My mamy dopiero dziecko w 1.klasie, więc jeszcze nie zdawałam sobie sprawy jaki to jest problem.
      Ale lekarstwem na to nie jest ODDAWANIE!!!
      Ludzie, to też jest PRZEMOC!!
      Można nauczyć dziecko, że ma się nie dać bić, nawet trzeba je tego uczyć, ale to nie jest to samo co oddawać.
      Druga sprawa, która mnie uderzyła to Wasze podejście do "skarżenia"!!!
      Pójście po pomoc do Pani gdy ktoś używa wobec 3, 5, 7 czy nawet 10 latka przemocy to NIE JEST SKARŻENIE!!!! Skarżenie to może być jak Piotruś powie, że Zosia je cukierki w czasie lekcji, ale nie wtedy jak ktoś używa wobec kogoś przemocy!!

      Ja uczę swoich dzieci, że nie wolno bić!! Nigdy! Ale bronić się owszem, trzeba, zawsze. Ale obronić się można: stanowczym powiedzeniem NIE BIJ MNIE!! Przytrzymaniem ręki, odejściem od agresora! A jak to nie pomaga to TRZEBA IŚĆ PO POMOC DO DOROSŁEGO!!
      I to nie jest skarżenie!!!
      Błagam, nie uczcie swoich dzieci, że to jest skarżenie!!!!!!

      • jerzozwierza Re: Przeczytałam wszystkie odpowiedzi i.... 19.09.11, 10:19
        Rozumiem, że jak Cię ktoś napadnie, to mu powiesz: nie bij mnie. I przytrzymasz mu rękę... A on posłucha i grzecznie pójdzie...
        Problem z agresją w szkole też mnie przeraża. Przy czym dziwnym trafem jakoś nie pamiętam tego problemu z czasów gdy byłam dzieckiem. A były to czasy, gdy klapsa używali prawie wszyscy rodzice wokół. Nie wspominam o rodzicach patologicznych, którzy używali mocniejszych narzędzi niż ręki. Uważam, że rodzicom nie wolno dziecka bić. Ale nie wolno też dziecka uczyć, że jak przyjdzie do niego osiłek ze starszej klasy, to wystarczy mu powiedzieć: nie bij mnie. Znam od przyjaciół, którzy mają dzieci w szkołach straszne opowieści. I wiesz, co Ci powiem? Moje dziecko będzie chodziło na karate od 4 roku życia. A Ty ucz swoje dziecko skarżenia pani (co dzieci w szkole odbierają strasznie i nie masz na to żadnego wpływu) i tekstu: nie bij mnie. Synek mojej koleżanki też to mówił i go mało nie zabili. Trochę kontaktu z realnym światem trzeba mieć. Tak myślę. Czasem żeby się obronić trzeba oddać.
        • stypkaa Re: Przeczytałam wszystkie odpowiedzi i.... 19.09.11, 12:57
          > Rozumiem, że jak Cię ktoś napadnie, to mu powiesz: nie bij mnie. I przytrzymasz
          > mu rękę... A on posłucha i grzecznie pójdzie...

          Wiesz, nigdy mnie nikt nie napadł (odpukać wink) więc na 100% nie wiem jak bym się zachowała. Pewnie dużo zależałoby od tego kto to by był i jaki miałby w tym cel. Prawdopodobnie po 1. starałabym się nie dopuścić do kolejnego uderzenia, po 2. jeśli widziałabym, że to faktycznie nie przelewki to po prostu bym zaczęła szybko uciekać, po 3. wzywałabym pomocy, po 4. natychmiast jak to byłoby możliwe zgłosiłabym to na policję.

          > M
          > oje dziecko będzie chodziło na karate od 4 roku życia.
          Wiesz, moje dziecko też właśnie zamierzam zapisać na jakąś sztukę walki. Ale bynajmniej nie po to, żeby oddawało.
          Oto cytat ze strony jednego z klubów karate
          "Osobnik znęcający się nad słabszymi z reguły ma niską samoocenę i potrzeba czucia się silnym powoduje, że szuka ona słabszych od siebie. Wyczuwa odznaki słabości jak niechęć do spojrzenia w oczy, zgarbiona postawa, przy zaczepce szybki oddech, łamiący się głos i niepewność w odpowiedziach. Przeciwnie do tego, co rodzice mogliby sądzić, trening sztuk walki nie przygotowuje dzieci na otwartą rozgrywkę z "zaczepiaczem"; raczej powoduje wygaszenie sygnałów prowokujących agresję. Sztuki walki uczą patrzeć przeciwnikowi w oczy. Sparing uczy kontroli oddechu. Praca nad pozycjami jest integralną częścią rozwijania równowagi, siły i szybkich przemieszczeń."

          Nie chcę tutaj wrzucać linku, żeby nie było ze reklamuję jakiś klub. W googlach sobie wyszukałam pierwszy lepszy.
          Dla mnie sztuki walki uczą przed wszystkim pewności siebie. A osoba pewna siebie rzadko będzie ofiarą. I oto przede wszsytkim chodzi, a nie o to, żeby nauczyć dziecko jak bić inne (bo oddawania też jest biciem). Co innego jest obrona przed atakiem, czyli np. nauka blokowania ciosów - czy jak to się tam profesjonalnie nazywa.

          • ma_dre Re: Przeczytałam wszystkie odpowiedzi i.... 23.09.11, 08:47
            tfu! idealistka! takie sa najgorsze, lubia rozwodzic sie nad czyms o czym nie maja pojecia...
      • dzoaann Re: Przeczytałam wszystkie odpowiedzi i.... 19.09.11, 23:29
        tiaaaa, ja tez tak uczylam syna...
        a potem dorwala go grupa poza szkola, gdzie pani nie bylo i twoje metody byly g...o warte... i dopiero jak oddal, skopal tylki agresorom, to sie skonczylo...
        se mozesz byc przerazona, a dla mnie wazne jest, ze nikt mi juz dziecka nia bije...
      • ma_dre Re: Przeczytałam wszystkie odpowiedzi i.... 23.09.11, 08:44
        dobrze rozumiem ze jestes mama ucznia od kilku tygodni dopiero? wroc tu jak bedziesz miala dluzszy staz i wtedy porozmawiamy. Jak twoje dziecko po raz nty wroci i powie ze ktos go ugryzl, popchnal, kopnal w brzuch, przewrocil, zabral czapke i nie chcial oddac, zlamal linijke dla zabawy... a pani sie skarzylo, ale skutku to nie odnioslo, to moze inaczej do tego podejdziesz? Wiesz co taki maly agresor robi sobie z "nie bij mnie!" ?
    • camel_3d Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 19.09.11, 11:17
      zastanawiam sie czemu pojscie do pani, nazywa sie skarzeniem... bardzo negatywne..prawie jak kablowanie...
      Ja wole, zeby mlody poszedl jednak do opiekunki...ale no coz, jezeli zdarza si eto bicie nagminnie to juz wole zeby oddal.

      Nie wiem czy skarzenie, donoszenie, kablownanie jest takie zle... w koncu jezeli ktos nas pobije na ulicy to tez nejpewneij pojdzeimy na policje.. choc mysle, ze wielu bedzie palalo zemsta zeby oddac...

      • jerzozwierza Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 19.09.11, 12:15
        U Ciebie w szkole nie nazywano tego skarżeniem? Dużo się nie zmieniło.
        Jak Cię ktoś pobije na ulicy i zostawi, to POTEM pójdziesz na policję. Ale W TRAKCIE- jak Cię będzie bił- i nie da Ci odejść- to, przepraszam Cię bardzo- oddasz mu czy poczekasz aż Cię walnie mocniej?
        Jeśli kolega uderzył Twoje dziecko raz- to jest zupełnie inna sytuacja, niż kiedy zrobił to wiele razy. Nie wierzę, że opiekunka nie widziała bicia jak to nazywasz nagminnego. Z tego raczej płynie wniosek, że Twoje dziecko nie może tam liczyć na panią, tylko na siebie.
        Dzieci często się popychają i uderzają. Wkrótce się dowiadują, gdzie jest granica- od kiedy zaczyna boleć i są konsekwencje. Na przykład takie, że sie traci kolegę. Warto, żeby dziecko znało różne formy obrony. Fajnie, jak się nauczy korzystać z pokojowych. Ale powinno wiedzieć, że jak formy pokojowe nie działają, może po prostu oddać. Co nie znaczy: uderzyć pierwszy. Tak ja myślę, ale oczywiście to jest tylko moje zdanie.
      • stypkaa Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 19.09.11, 13:02
        > zastanawiam sie czemu pojscie do pani, nazywa sie skarzeniem... bardzo negatywn
        > e..prawie jak kablowanie...

        Wiesz dlaczego? Dzięki rodzicom, którzy dzieciom wmawiają, ze pójście po pomoc do dorosłego w sytuacji przemocy jest skarżeniem!! NIE JEST!!
        To tak jak w sytuacji przemocy domowej - jak mąż bije żonę i dzieci i ona zgłosi się na policję to jest donosicielką?? Litości!! (to nie do Ciebie to "litości", raczej do wszystkich którzy uważają prośbę o pomoc za skarżenie/donoszenie).

Inne wątki na temat:
Pełna wersja