chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy.,

    • zuzia_31 Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 19.09.11, 11:42
      Oczywiście że oddać Dobra rada Zwłaszcza w takiej sytuacji jak Twojego dziecka
    • mama-ola Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 19.09.11, 12:16
      Z innej beczki: czemu on się dał bić? W mojej opinii dziecko silne psychicznie ma coś takiego w sobie, że go nie ruszysz. Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby ktoś raz po raz policzkował mojego malca, 2,5-latka, w życiu by to u niego nie przeszło. Za silny typ (i nie mówię tu o krzepie fizycznej). Niechby tylko spróbował, na pewno spotkałby się z natychmiastową reakcją.
      Mój starszy syn przez 3 lata przedszkola został uderzony tylko raz, ale to przez chłopaka, który chyba ma jakieś adhd, w każdym razie jest dość pobudzony i wszystkich bije. Mam na myśli, że taki to mógł nie zwrócić uwagi na siłę psychiczną bijącą od mojego syna. Od zwykłego dziecka mój syn nie oberwał nigdy.
      To tak do przemyślenia...
      U nas na podwórku jedna z mam mi się skarżyła, że jej syn został skopany przez rówieśnika. Opowiadała, jak to leżał, a tamten go kopał po nerkach, po żebrach, po głowie, na oślep. A jej syn leżał, kulił się i osłaniał rękami głowę. To ja się przede wszystkim pytam, jak to możliwe, że leżał i dał się kopać???
      Tu widzę główny błąd wychowawczy.
    • aniaurszula Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 19.09.11, 21:40
      ja swojej corce 6 lat w zerowce, wczesniej w przedszkolu tlumacze ze jak ktos ja bije to ma oddac 2 razy mocniej , ma sie bronic, moze i popelniam blad ale nie chce pozwolic na to aby inne dzieci ja bily, zreszta jak chodzilam do szkoly to tez nie pozwalalam sobie aby mnie popychali, lepiej isc na rozmowe do wychowawczyni bo dziecko niz by wracalo pobite do domu
    • judytka01 Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 19.09.11, 22:18
      A czy ty jako rodzzic nie możesz iśc do opiekunki i wyjaścić, że twój syn opowiedział ci że jego najlepszy dotąd kolega z przedszkola od kilku dni go bije? Przecież przedszkolanki chyba po coś kończą te studia żeby właśnie w takich sytuacjach umieć prawidłowo zareagować.
    • aleksandra1357 Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 20.09.11, 00:04
      Moim zdaniem to DUŻY błąd wychowawczy.
      Zasada życiowa: "Nie wolno bić. Nigdy i nikogo."
      Tym bardziej na to uważam, bo mój przedszkolak ma młodszego braciszka, który go często naparza kijem po głowie, a ja uczę starszaka, że ma małemu nie oddawać, choć ręka go świerzbi i najchętniej by niemowlaka wygrzmocił. Niemowlaka pacyfikowałam jak najszybciej, ale to była moja rola. Gdydym nie forsowała w domu za wszelką cenę zasady: "nie wolno bić", to za parę lat pewnie by się cały dzień okładali kijami bejsballowymi.
      • ania_kr Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 21.09.11, 10:34
        Napiszę jeszcze raz, co wynika z moich obserwacji dużej grupy dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Te dzieci które rozwijają się prawidłowo, zarówno społecznie jak i intelektualnie i fizycznie, na ogół nie mają problemów z agresją. Potrafią się bawić (a często w świetlicy muszą walczyć o zabawki i terytorium) bez używania siły, mają swoją grupę kolegów, która też nie używa siły. Jeśli ktoś takie dziecko zaczepia, próbuje uderzyć, lub uderzy, potrafi sobie poradzić, nawet bez wzywania wychowawczyni i bez oddawania. Natomiast te dzieci, które na zaczepki reagują zaczepkami i biją się mają problemy z nawiązaniem relacji, nie mają swojej grupy kolegów, często są nie lubiani.
        Zwrócenie się przez dziecko do dorosłego o pomoc w sytuacji gdy ktoś je uderzy nie jest skarżeniem, tak jak po napadzie na ulicy pójście na policję też nie jest skarżeniem.
        Rodzice powinni nauczyć dzieci że w sytuacji, gdy nie potrafią sobie poradzić same, mają się zwrócić o pomoc. Nie wiem co zrobić gdy dziecko pod blokiem zaczepi grupa starszych osiłków jak tu ktoś pisał, nie sądzę żeby otwarta walka z nimi była dobrym pomysłem, może rzeczywiście jakieś sztuki walki dla podniesienia pewności siebie.
        • jerzozwierza Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 21.09.11, 19:14
          Napiszę jeszcze raz, co wynika z moich obserwacji dużej grupy dzieci w wieku wc
          > zesnoszkolnym.
          Ja zrozumiałam, że chodzi o przedszkole, a nie o szkołę.
          Te dzieci które rozwijają się prawidłowo, zarówno społecznie jak
          > i intelektualnie i fizycznie, na ogół nie mają problemów z agresją.
          J.w. W przedszkolu dzieci często walczą fizycznie. Więc piszesz na inny temat.

          Zwrócenie się przez dziecko do dorosłego o pomoc w sytuacji gdy ktoś je uderzy
          > nie jest skarżeniem, tak jak po napadzie na ulicy pójście na policję też nie je
          > st skarżeniem.
          A oddanie atakującemu w trakcie ataku jest samoobroną.
          • ania_kr Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 21.09.11, 20:42

            > J.w. W przedszkolu dzieci często walczą fizycznie. Więc piszesz na inny temat.
            Jeśli się ich nie nauczy innego sposobu rozwiązywania konfliktów to i w szkole będą często walczyć fizycznie.

            > A oddanie atakującemu w trakcie ataku jest samoobroną.
            To zależy od kontekstu, równie dobrze może być zemstą.
            • jerzozwierza Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 22.09.11, 09:37
              Rozmawiamy o konkretnej sytuacji a nie teoretycznie. W tej sytuacji- dziecko jest atakowane nagminnie, pani tego nie zauważa- uważam, że była to samoobrona.
              Oczywiście że w przedszkolu dzieci mogą się nauczyć, że bicie się jest bolesne i warto próbować rozwiązywać sprawy inaczej. Rolą pani jest reagować na bieżąco, tłumaczyć, nie pozwalać na agresję.
              Trzeba dzieci uczyć, że bicie jest złe. Ale nie należy ich uczyć, że nigdy nie wolno oddać. Muszą umieć się bronić, również fizycznie- jeśli zajdzie taka konieczność. Mogą je spotkać w życiu różne sytuacje. Jeśli piszesz, że nie jest dobrą metodą bronić się, gdy dziecko atakuje grupa innych dzieci- to bardzo jestem ciekawa, co jest dobrą metodą? Co, jesli nie można uciec? Jeśli przechodnie nie reagują na sytuację i wołanie o pomoc? Mało jest takich przypadków?Przekonanie, że jeśli my będziemy pokojowo nastawieni do świata, świat też taki będzie jest piękną ideą. Rzeczywistość jest znacznie smutniejsza. Synek camela nie oddał koledze za pierwszym razem, za drugim, ani za trzecim. Prezentował postawę pokojową. Nie jest uczony agresji, jak wynika jasno z opisu sytuacji.
              Ja uczę moje dziecko, że nie wolno bić (i tego nie robi). Ale nauczę go też bronić się fizycznie. Każdy ma swój pogląd na to, jak najlepiej przygotować dziecko do życia w świecie. Ty zostań przy swoim, ja zostanę przy moim.
      • a_weasley Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 23.09.11, 18:15
        Aleksandra1357 napisała:

        > Moim zdaniem to DUŻY błąd wychowawczy.
        > Zasada życiowa: "Nie wolno bić. Nigdy i nikogo."

        jest głupia i szkodliwa. Oczywiście, że wolno się bronić; a bronić kogoś w pewnych warunkach wręcz trzeba.
    • gwen_s Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 21.09.11, 22:39
      dobrze, niech się uczy, że nie ma dawać sobą pomiatać, a ja bym pani jeszcze wykład strzeliła, że skoro nie zauważała jak T bije Twojego syna to jakim cudem zwróciła uwagę na odwrotną sytuację...
    • mama-anusi Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 22.09.11, 10:34
      no to ja popełniłam ten sam. 4 dnia w przedszkolu moja 2 latka została popchnięta celowo przez chłopca, przewróciła się, uderzyła , płakała. Pani to widziała, opowiedziała o tym.
      Drugiego dnia to samo, trzeciego młoda mu oddała, tylko mocniej. Tak jej kazałam, babcia zdrowaśki mówiła jak jej tłumaczyłam że jeśli Maciek cię uderzy to mu oddaj mocniej.
      Zrozumiała przekaz mimo 2 lat, oddała. OD tamptej pory Maciuś jest jej ulubionym dzieckiem w grupie, nosi mu kasztany, gada o nim. Jak wchodzi do sali młody biegnie do niej i ja przytula.
      MOgło się skończyć inaczej, zaryzykowałam, jakoś instynktownie nakierowałam ją na takie działanie. Ufff, tym razem sie udało, a następnym? nie wiem
    • aveva Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 22.09.11, 10:59
      Myślę nie zrobiłeś źle. Chłopak musi wiedzieć że nie może sobie pozwolić na to żeby go ktoś bił, jeśli jest w stanie sam się obronić to nie powinien się wahać bronić. Powinien iść po pomoc jeśli sam sobie nie poradzi bo ktoś jest silniejszy.

      Być może zostanie to skrytykowane przez kogoś ale wolę mieć świadomość że moje dziecko nie da się bić, a nie ukrywajmy, takich sytuacji w życiu przeżyje jeszcze sporo.
      Trzeba go jednak ostrzec że kiedyś może się naciąć, odda mocniej a w rezultacie dostanie jeszcze mocniej sad Ja miałem w dzieciństwie taką historię, przywaliłem chłopakowi który zabrał mi rower, ale niestety był silniejszy i oddał mi. Bolało i byłem na tyle zaskoczony że później długi czas nie odważyłem się nikomu oddać, ani bronić swoich spraw.

    • ma_dre Re: chyba popelnilem DUZY blad wychowawczy., 22.09.11, 22:15
      camel_3d, usmialam sie smile)) nie z tego ze twoj synek dostal z liscia od jakiegos T. ale z obrotu sprawy. Nie przewidziales wszystkiego wink Nastepnym razem bedziesz ostrozniejszy. Przekazywanie wiedzy jest wielopunktowe, ty przekazales synkowi punkt A a zapomniales o punkcie B i C :
      A. Jak ktos cie uderzy oddaj, tak zeby mu sie odechcialo
      B. Jak cie nakryja nie mow ze tata (mama) kazal(a).
      C. Jak pani mnie wezwie do szkoly to juz ja ja zapytam, dlaczego nie przypilnuje zeby T. nie bil innych dzieci i zobaczymy kto sie bedzie tlumaczyl wink

      ...potem sa jeszcze szczegolowe instrukcje o tym zeby uwazac na oczy, bo ma sie tylko dwa, alo na jaderka, bo podobnie, na nos bo bedzie krew i sie wszedzie poplami... Inteligentny maluch w lot zrozumie subtelnosci zycia w spoleczenstwie.

      A tak na marginesie to mojemu mlodemu dobrze zrobily zajecia z judo. No ale natury nie zmienisz, on z tych co lubia latac do pani.
      Czego nie jestem w stanie wyegzekwowac to zeby sie trzymal od natchnionych bokserow z daleka uncertain
    • a_weasley Chyba nie popełniłeś 23.09.11, 18:13
      Sam nie zaczepiaj, a napadnie kto, to oddaj, ale nie poniewieraj.

      Camel_3d napisał:

      > Czy gdyby ktos bil wasze dziecko to wolalybycie zeby za kazdym razem szlo do pa
      > ni, czy zeby sie potrafilo obronic? (oddac)...

      To drugie, zdecydowanie. Pomijając wszystko inne, w życiu nie zawsze jest pod ręką policjant czy inna ochrona.
      Gdyby się kto za kilkanaście lat mojej córce zbyt nachalnie z łapami pchał, powinna umieć strzelić w pysk.
      • muszka_dodomu Re: Chyba nie popełniłeś 23.09.11, 23:16
        u nas bylo tak: drukowanie do glowy, ze nikt nikogo nie bije. Ma protestowac, prosic Pania o pomoc, przytrzymac reke, wydrzec sie. w takiej kolejnosci. A jak to nie przyniesie skutku ma sie bronic tak jak potrafi.
        Choc niestety nauczyl sie tez tluc i pozniej troche sam naduzywal przemocy, ale juz mu minelo
        • takasobieja79 Re: Chyba nie popełniłeś 24.09.11, 01:19
          Moja corka chodzila ze mna na rozne play group, chodzilysmy tez na taka dla emigrantow
          Wlasnie tam byl 5 letni chlopiec , syn jakies litwinki, ktory caly czas zaczepial moja corke. Zrzucal ja z jezdzikow czy rowerkow , zabieral zabawki.
          Ogolnie to chlopak zmora , rozpieszczony , rozwydrzony
          Przymykalam oko na to wszystko, wiadomo dziecko , az do momentu.... pewnego dnia przejechal corce samochodzikiem po reku, duza drewniana karetka. Zrobil to specjalnie, az mna zagotowalo . Zwrocilam mu uwage dosc ostro i jego matce rowniez, po angielsku bo litewskiego niez nam. Ona do mnie: I dont speak english- dolkadnie tak powiedziala.

          Wrocilam zla do domu , opowiedzialam mezowi wszystko a on kazal corce by mu oddala, tak ja szkolil , a ze moje dziecie to takie spokojne myslalam ze tego nie zrobi! Wiem ze ja wyrodna powinnam zareagowac nie pozwolic mezowi na to, ale mysle ze dlaczego jakis oprych ma ja bic gdziekolwiek nich umie sie obronic. wiadomo jakie jest zycie , za kilka lat nie bedzie pani do ktorej moze sie isc poskarzyc
          No i w nastepnym tyg przyszlysmy jako pierwsze , tak jakos wyszlo. Mala siedziala na wielkim drewnianym jezdziku , takim na dwie osoby i wozila lale. Przyszedl ten maly socjopata , rzecz jasna usiadl z tylu i corka nie mogla ruszyc. Juz mialam szarpnac go by zszedl, a tu szok mala wstala odwrocila sie i jak go pociagnela za wlosy , az kilka zostalo w raczce
          On w placz musialo bolec naprawde mocno , matka do mnie z pretensjami, no coz moglam powiedziec w tej sytuacji
          Sorry I I dont speak english....
          Od nastepnego razu unikal malej szerokim lukiem, mnie zreszta tez
Inne wątki na temat:
Pełna wersja