Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:(

29.09.11, 16:13
Hej dziewczyny, jestem tutaj pierwszy raz. Jestem również mamą jedynaczki Lenki 22 miesiące. W sumie to dużo by pisać jak Lenka potrafi czasami dać w kość. Jednak problem jaki teraz się nawarstwił to jej wymuszanie, wieczne płacze. Kolejny problem upartość. Mimo, że rozumie bardzo dużo jest uparta jak osiołek. Jak tylko jest coś nie po jej myśli to zaraz płacze, histerie. Potrafi w złości rzucić zabawką. Od małego jestem z nią w domku, w sumie to trudno mi nawet coś zrobić w domu, bo wymaga ciągłej mojej uwagi. Płacze nawet kiedy jest z tatą a ja zamknęłam np drzwi od łazienki w celu się wykąpania. Za parę tyg idę do pracy i będzie z nią niania. Może wtedy trochę się zmieni. Ogólnie jestem wykończona po całym dniu wymuszania, płaczu. I jeszcze mam jedno pytanie do Was bo zdarza się w złości, że Lenka bije się po głowie. jest jej zaraz zwracana uwaga ale taki znalazła sposób na rozładowanie napięcia. I martwi mnie to trochę. Czy Wy także przechodziłyście przez takie okresy, czy to kiedyś minie? czy wychowujemy małą terrorystkę? Nie jest agresywna do innych dzieci lub zwierząt. Ogólnie np dzisiaj wszystko jest na NIE. nie myła ząbków. A wczoraj w naszego gościa rzuciła smoczkiem.
    • joshima Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 29.09.11, 16:21
      kizia83 napisała:

      > I jeszcze mam jedno pytanie do Was bo zdarza s
      > ię w złości, że Lenka bije się po głowie. jest jej zaraz zwracana uwaga ale tak
      > i znalazła sposób na rozładowanie napięcia.
      Nie wierzę w to co czytam. Dziecko, co jest zresztą typowe w tym wieku, nie radzi sobie z emocjami i zamiast otrzymać pomoc to jest upominane. Dziewczyno, zmień spojrzenie na problem. O jakim Ty wymuszaniu piszesz?
      • paliwodaj Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 29.09.11, 16:29
        nie napisalas jeszcze jaka jest wasza reakcja na jej zachwanie , wymuszanie, obawiam sie ze tu lezy problem .
        Nie sadze ze nazewnictwo "bunt czy rozpuszczenie" gra tu glowna role, raczej wogole sie tu nie liczy
      • kizia83 Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 29.09.11, 19:40
        Joshima tak na początku powiem Ci że bardzo często spotykam się na forum z twoją jakąś złością do innych. Zaraz dziewczyno i tego typu podobne. Wiem, że w jej wieku to normalne nie radzenie sobie z emocjami. Upominane w sensie, próby rozładowania napięcia. Zresztą i tak nie zrozumiesz o co mi chodziło. Bo twoje rady to rady typu dobra ciocia albo sąsiadka. Czasami pewne rzeczy pisze się w momencie chwili i trudno wszystko przelać na komputer. Już lepiej polegać na sobie niż na radach innych. dzięki serdeczne.
        • joshima Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 29.09.11, 20:12
          kizia83 napisała:

          > Joshima tak na początku powiem Ci że bardzo często spotykam się na forum z twoj
          > ą jakąś złością do innych.
          Tak na początek Ci powiem, że nie bardzo wiem, gdzie zauważyłaś w mojej wypowiedzi złość. Zwyczajnie żal mi dzieci i rodziców, którzy traktują nieradzącego sobie z emocjami dwulatka jak tyrana i wymuszacza. Tak. Żal mi ich, bo na tak wczesnym etapie blokują sobie komunikacje z własnym dzieckiem. Zamiast wczuć się w jego położenie i mu pomagać zaczynają z nim walczyć. Ja po prostu tego nie rozumiem i nie ma w tym złości. Ostatecznie to mnie przecież nie dotyczy.

          > Upominane w sensie, próby rozładowania napięcia.
          A czy gdyby Ciebie ktoś upominał, to rozładowywałoby to Twoje napięcia, czy może wręcz Cię dodatkowo złościło?

          > Zresztą i tak nie zrozumiesz o co mi chodziło.
          A to czemu?

          > Bo twoje rady to rady typu dobra ciocia albo sąsiadka.
          Tylko dlatego, że Ci nie pasują? Trudno, nie strzelę sobie z tego powodu w głowę. To są relacje między Tobą a Twoim dzieckiem, to Ty będziesz zbierać kolejne owoce własnych decyzji.
          • doti_2 Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 29.09.11, 21:18
            > > Bo twoje rady to rady typu dobra ciocia albo sąsiadka.
            > Tylko dlatego, że Ci nie pasują? Trudno, nie strzelę sobie z tego powodu w głow
            > ę. To są relacje między Tobą a Twoim dzieckiem, to Ty będziesz zbierać kolejne
            > owoce własnych decyzji.

            joshima a możesz coś konkretnie poradzić... i mówię całkiem poważnie, bez cienia złośliwości.

            Ja rozumiem że mały nie radzi sobie z emocjami, mój także sobie nie radzi i bije wszystkich naokoło jak popadnie, rzuca co mu w rękę wejdzie, ale nie bardzo trafia do niego jak mówię "nie bij, jesteś zły/zdenerwowany/smutny rozumiem ... potup w podłogę, choć poskaczemy, uderz w tapczan i pokaż jaki zły jesteś... wręcz specjalnie w złości woli podlecieć do siostry i ją uderzyć "
            póki co moje próby ukierunkowania jego emocji spełzają na niczym i ostatecznie kończy się kara w kącie za wielokrotne bicie siostry.
            To nie działa a naprawdę chciałabym unikać takich sytuacji i zamienić bicie na inne bardzie tolerowane zachowania.
            • camel_3d Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 29.09.11, 21:32
              wiesz co..ja mialem inna metode.

              maly bardzo czesto ciagnal mnie za wlosy.. wiec go tez lekko zaraz potym pociagalem... przez tydzien-dwa zalecane wszedzie "nie ciagnij bo to bili" nie skutkowalo.. po kilku akcjaz z pociagniemem maly zrozumial, ze to nie jest przyjemne..po dwoch dniach byl konec z pociaganiem. To samo bylo z biciem.. ok..przetestowalem to na mojej chrzesnicy.. bila wszytkich..mnie tez.. w koncu jak mnie uderzyla to dotawla po lapie ode mnie.. i skonczylo si etym, ze do mnie przychodzila siadac na kolanach a inych tlukla..
              to samo zastosowalem przy moim maluchu.
              , jezeli mnie w zlosci uderzyl, oddalem mu.. tylko nie mysl, ze z piesci w nossmile)) nawet nie wiem czy tydzien trwalo takie bice..... i koniec.
              Wedlug mnie to nic innego, jak doswiadczenie na wlasnej skorze. Jak koniecznie chcial dotknac goracej szyby od kominka u znajomych... poczekalismy jak szyba ostygnie..ale bedzie na tyle ciepla, zeby poczul.. no i przekonal sie na wlasnej skorze, ze szyba jest bardzo ciepla..nigdy juz nie chcial dotykac.... wierze wi nteligencje dzieci i w to, ze potrafia wysnuwac wnioski szybciej niz nam sie wydaje...

              aha..zeby nie bylo..ze mam zmaltretowane, biedne dziecko.. wczoraj po rozmowie w rzedzskolu (raz na rok sa rozmowy dotyczace rozwiju dzeicka).. opiekunka powiezdiale, ze mlody, mimo ze najmlodszy, fizycznie i intelektualnie przescignal najstarsze dzeici w grupie - 7 miesiecy roznicy jest...
              • camel_3d Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 29.09.11, 21:54
                zabije sie na tej makowej klawiaturze....ja pitole...
              • doti_2 Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 29.09.11, 22:15
                Camel, pierwsze, jak mówię że nikogo nie bijemy - to nie bijemy. Po drugie nie chciałabym aby moja córka w odwecie go biła, bo jak ona może to przecież on też może i tak mogłyby się tłuc w nieskończoność.
                ale cieszę się że ty znalazłeś metodę na swojego szkraba
            • joshima Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 29.09.11, 21:49
              doti_2 napisała:

              > joshima a możesz coś konkretnie poradzić... i mówię całkiem poważnie, bez cieni
              > a złośliwości.
              Owszem. Przestać traktować dwulatka jako wymuszacza i tyrana. Zacząć traktować histerię, płacz i krzyk jako wynik niedojrzałości emocjonalnej. Zamiast siłować się z dzieckiem w imię pokazywania kto tu rządzi, pochylić się nad nim i pomóc jakoś te negatywne emocje rozładować. I tu nie ma konkretnej recepty. TO co pomaga jednym dzieciom nie działa u innych. Jedne dzieci, w stanie rozdrażnienia a nawet histerii dają się wziąć na ręce i przytulić. Jeśli tak to w moim przekonaniu należ to właśnie robić. W ten sposób pomagać się uspokoić. Moja córka w stanie histerii kopie i nie pozwala się zbliżyć. Zatem trzeba jej pozwolić się wywrzeszczeć i przytulić wtedy gdy jest to już możliwe.

              Jestem przeciwna karceniu dzieci za to, że czegoś n ie potrafią. Nie potrafią sobie poradzić z negatywnymi emocjami, robią to po swojemu. Zadanie rodzica jest pomóc a nie karcić je za to.

              Polecam zapoznanie się z ideą porozumienia bez przemocy.

              > Ja rozumiem że mały nie radzi sobie z emocjami, mój także sobie nie radzi i bij
              > e wszystkich naokoło jak popadnie, rzuca co mu w rękę wejdzie, ale nie bardzo t
              > rafia do niego jak mówię "nie bij...
              W takich sytuacjach, moim zdaniem, mówienie jest bez sensu. Trzeba działaś i przede wszystkim powstrzymać takie zachowania. Rozmawiać można, kiedy dziecko już się uspokoi.

              > póki co moje próby ukierunkowania jego emocji spełzają na niczym i ostatecznie
              > kończy się kara w kącie za wielokrotne bicie siostry.
              Przecież to nie działa. Od jak dawna próbujesz nauczyć go inaczej rozładowywać agresję? Poza tym gadając do niego, zajmując się nim w tym czasie a nawet karząc, powodujesz, że on osiąga cel. Jeśli chodzi mu o uzyskanie Twojej uwagi, to właśnie w ten sposób to osiąga. Mimowolnie wzmacniasz jego negatywne zachowania.
              • doti_2 Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 29.09.11, 22:12
                no widzisz i to jest konkretne wskazanie tego co można zrobić, zamiast napadania na człowieka że nie rozumie własnego dziecka

                ... cóż może następnym razem wezmę małą i pójdziemy bawić się do drugiego pokoju a agresor niech siedzi sam aż mu przejdzie.

                to nie jest tak, że ja każę małego za wszystko. Jest typem wrażliwca, bardzo się denerwuje gdy coś mu nie pasuje (a ma 3 lata i często ma swoje zdanie na każdy temat, nie wiem może późny bunt dwulatka) i staram się te jego emocje załagodzić, wyjaśnić na spokojnie, pokazać przyczynę frustracji jeśli nie wie dlaczego czegoś nie może zrobić, ale w przypadku szarpania i bicia nie ma zmiłuj - tego nie wolno i jakoś musimy to zmienić.
                • joshima Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 29.09.11, 22:28
                  doti_2 napisała:

                  > no widzisz i to jest konkretne wskazanie tego co można zrobić, zamiast napadani
                  > a na człowieka że nie rozumie własnego dziecka
                  Nie wydaje mi się, żebym na kogoś napadła. Za to wyraźnie napisałam, żde to ja nie rozumiem niektórych dorosłych.

                  > to nie jest tak, że ja każę małego za wszystko.
                  Wcale tak nie twierdzę.

                  > ale w przypadku szarpania i bicia nie ma zmiłuj - tego
                  > nie wolno i jakoś musimy to zmienić.
                  Absolutnie się z tym zgadzam. Mi po prostu nie pasują niektóre metody, np karne jeżyki i inne metody izolacji.
    • mojmikuniu do kizia83 29.09.11, 20:57
      Witaj, mam podobny problem z synkiem (18m-cy). Wymusza płaczem, rzuca zabawkami (nie wyobrażm sobie żeby go nie upomnieć gdy wali autkiem siostrę w głowę....). Co prawda nie bije się ale potrafi się "obrazić" jeśli czegoś nie dostanie a chce - płacze i nie weźmie już przed chwilą chcianej na przykład zabawki. Może faktycznie to jakiś bunt bo nie pozwalam synkowi na wszystko i doskonale wie gdzie są granice a jednak ma to gdzieś.

      Co do "porad" otrzymywanych na tym forum to 98% odpowiedzi na nurtujace mnie pytania odnośnie wychowywania i opieki nad dzieckiem to wymądrzanie się i udowadnianie, że jestem beznadziejną matką i moje wychowywanie to pasmo błędów.....Nie powiem może ze dwa razy konstruktywnie podyskutowałam tu z kimś ale to wszystko. Skąd w ludziach tyle zawiści....? Tak jak napisałaś nieraz warto zdać się na własną intuicję niż prosić o radę na forum. Najgorsze jest to, że ludzie nie znają w pełni naszego problemu a oceniają i wytykaja błędy. Ja od dłuższego czasu nie piszę już nic na tym forum bo to bez sensu. Na Twój post odpisuję bo Cię rozumiem. Pozdrawiamsmile
      • camel_3d Re: do kizia83 29.09.11, 21:23
        ja nie wierze w bunty...bo takie male dzeici nie robie nic z premedytacja, one po prostu kontynuuja to co sie nauczyly od najmlodszych dni... jezeli mama lecial ana kazde jekniecie i mialkniecie to teraz po prostu tak reaguja... wierze w nieradzenie sobie z uczuciami przez maluchy i w koniecznosc ustalenia granic co wolno, a co nie wolno... i tyle.
        • wszystko-wiedzaca Re: do kizia83 30.09.11, 08:19
          Ja mysle ze slowa bunt nie nalezy tu traktowac doslownie, chodzi o jakis skok rozwojowy i dziecko sie zachowuje jakby sie buntowalo przeciwko wszystkiemu i wszyskim nie wiem czy robi to swiadomie czy nie ale wiem ze potrafi to wymeczyc czlowieka. Moja cora ma dopiero 17 miesiecy i dopiero wchodzi w faze "buntu" czy sprawdzania granic u synka nie pamietam jakichkolwiek placzy czy histerii, a Mala juz pokazuje swoj charakterek. Sa sytuacje kiedy nie ustapie, np ubieramy sie do zlobka. Mala ucieka, ja ja lapie, sadzam na kolanach, Mala piszczy krzyczy, wije sie jak wegorz, ja trzymam mocno i powtarzam ze zaraz ubierzemy spodenki, po dwoch minutach Mala widzi ze nie wygra i sie uspokaja, konczymy ubieranie, koniec kropka. Czasem po prostu ustepuje, czasem pol dnia nosze na rekach jak widze ze ma zly dzien, jak rzuci zabawka to chowam, ogolnie z histeria i rzucaniem sie na ziemie jeszcze nie mialam problemu no ale moze to jeszcze przed mna.
          Kizi moge poradzic: wez na przeczekanie, stawiaj granice, np nie ma ciastka przed obiadem, po bajce idziemy spac i chocby nie wiem co robila to sie tego trzymaj, a tak to przytulaj, nos, i staraj sie po prostu okazywac malej jak najwiecej milosci, bedzie dobrze, nie martw sie.
      • 1maja1 Re: do kizia83 29.09.11, 21:28
        Ja tez odpisuje, bo doskonale wiem co przezywasz. Moj syn w grudniu skonczy 3 lata, nigdy nie byl latwym dzieckiem, chciaz w porownaniu z synami niektorych kolezanek to aniolekwink U nas taki prawdziwy bunt zaczal sie, gdy syn skonczyl 16 mcy. Czesto wszystko bylo na nie, uparty do granic mozliwsci, moglam 1000 razy tlumaczyc jedna rzecz a on i tak swoje. Ciagle wydawalo mi sie, ze on nie rozumie co sie do niego mowi, z reszta takie sytuacje zdarzaja sie nadal, sceny ryku na ulicy srednio raz na tydzien. CZasem mam ochote zostawic go takiego rozdartego i pojsc sobie. Syna dopada czesto frustracja, poniewaz bardzo malo mowi, na co duzy wplyw ma to, ze obecnie jest wychowywany w 3 jezykach. Rozumiem jego stres, ale sily opadaja, mam jeszcze 15 m-czna corke, dodatkowy powod do silnie przezywanych emocji przez syna - zazdrosc o mame, o zabawki, nie moge ich na moment zostawic samych, bo zaraz mala dostaje wciry. I tak na okraglo. Corka moja, oprocz ze przylepa, to fajna kobietka jest, bardzo madra, gdyby mi sie trafil drugi taki egzemplarz jak syn, to murowana kulka w lebwink
    • camel_3d Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 29.09.11, 21:17
      trawfilas z tym pytaniem na barduo zly moment, bo w tym wieku dziecko przechodzi proces podobny do tego, ktory przechodzi sie podczas dojrzewania, pojawiaja sie nowe uczucia, ktorych dziecko nie zna. Wymuszanie.. coz..skoro mala przyzwyczajona byla, ze na kazdy placz mama zawsz eleciala, albo zeby zadowolic mala, albo zeby malka sie uspokoila to raczej tez sie tego nauczyla.. ale bardzo istotne jest jak wy reagujecie.. nigdy nie bylem fanem zostawiania takiego malucha, zeby sie wyryczal i wyzloscil....poza sporadycznymi przypadkami, kiedy na prawde uprze sie jak osiol o cos bardzo malo znaczacego... ( u nas byly to buty, mimo ze umial zdejmowac chcial zebym mu zdjal. nie bylo rady, mogl si erzucac po ziemi .. to mi kompletnie wisialo.a nie wolno mu wejsc w butach do pokoju)...

      nie wiem tez czy wybralas dobry moment na powrot do pracy.. no i to zalezy czy mala wogole przebywala juz z kims innym sam na sam niz z toba... jezeli nie..to nie bedzie latwo..chyba ze nienia to mary poppins czarodziejka..lub zacznie przychodzic 2-3 tygodnie przez twoim rozpoczeciem pracy..

      jezeli jestes pewna, ze musisz wracac do pracy to niech niania zacznie juz "okres adaptacyjny"...

      a ty musisz sie nauczyc oddzieclac kiedy cortka ma focha i chce cos wymusic, a kiedy naprawde cie potrzebuje.....
      • joshima Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 29.09.11, 21:54
        camel_3d napisał:

        > poza sporadycznymi przypadkami, kiedy na prawd
        > e uprze sie jak osiol o cos bardzo malo znaczacego... ( u nas byly to buty, mim
        > o ze umial zdejmowac chcial zebym mu zdjal. nie bylo rady, mogl si erzucac po z
        > iemi .. to mi kompletnie wisialo.a nie wolno mu wejsc w butach do pokoju)...

        Prawdę mówiąc zupełnie nie rozumiem, czemu taka próba sił ma włóżyć? Wolałeś słuchać ryku dziecka, zamiast po prostu zdjąć mu buty i w minutę mieć to z głowy?
        • camel_3d Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 29.09.11, 22:04
          nie bylo placzu i wrzasku...bylo lezenie na podlodze smile))
          moze raz tylko plakal...

          ale w sumei masz racje, czasem po prostu robimy cos zeby pokazac kto jest silniejszy..tylko z drugiej strny...jak sie czyta, ze trzylatek nie potrafi zalozyc butow, wypic z kubka, zjesc lyzka zupy... i nagle matki maja panike w oczych bo dzeicko do przedszkola idzie..to czasem lepiej postawic na probe sil i pokazac, ze pewne rzeczy dzeickow penym wieku musi juz potrafic.. i tyle.
          • joshima Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 29.09.11, 22:31
            camel_3d napisał:

            > ale w sumei masz racje, czasem po prostu robimy cos zeby pokazac kto jest silni
            > ejszy..tylko z drugiej strny...jak sie czyta, ze trzylatek nie potrafi zalozyc
            > butow, wypic z kubka, zjesc lyzka zupy... i nagle matki maja panike w oczych bo
            > dzeicko do przedszkola idzie..to czasem lepiej postawic na probe sil i pokazac
            > , ze pewne rzeczy dzeickow penym wieku musi juz potrafic.. i tyle.
            Ale skoro wiadomo, że potrafi to po co? Ja potrafię sobie zrobić kanapkę, czy herbatę, ale jednak czasem proszę męża, żeby mi zrobił. Co w tym dziwnego czy niestosownego?
            • camel_3d Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 30.09.11, 10:03

              > Ale skoro wiadomo, że potrafi to po co? Ja potrafię sobie zrobić kanapkę, czy h
              > erbatę, ale jednak czasem proszę męża, żeby mi zrobił.

              a jak powie ze nie moze, albo jest zajety to sie rzucisz na ziemie? big_grin

              mysle, ze w tym wieku trening czyni mistrza... buty zaklada sie ciezko, ubranie tez..a najelpiej jest kiedy z minimalna pomoca maluch kok po kroku osiaga sukces. teraz maly nei pozwala si eubrac, nawet ja widze jak walczy z bluzka..i mnie skreca zeby mu pomoc, on sie wkurza i placze to i tak mowi, ze NIE... SAM! smile)))
              • joshima Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 30.09.11, 12:04
                camel_3d napisał:

                > a jak powie ze nie moze, albo jest zajety to sie rzucisz na ziemie? big_grin
                Jeśli rzeczywiście nie może to OK. Jak mu się nie chce, to z pewnością strzelę focha.


                > mysle, ze w tym wieku trening czyni mistrza...
                A ja myślę, że gra nie warta świeczki. Jestem starsza od mojego dziecka i od niego mądrzejsza. Dlatego wolę unikać konfliktów jeśli mogę zamiast je generować dla zasady. Ja to potrafię, ono nie.

                > buty zaklada sie ciezko, ubranie
                > tez..a najelpiej jest kiedy z minimalna pomoca maluch kok po kroku osiaga sukc
                > es. teraz maly nei pozwala si eubrac, nawet ja widze jak walczy z bluzka..i mni
                > e skreca zeby mu pomoc, on sie wkurza i placze to i tak mowi, ze NIE... SAM! :
                > ))))
                Świetnie, tylko to nie ma nic wspólnego z Twoim postępowaniem względem niego. To taki wiek. Skąd wiem, bo ja postępuję z moim dzieckiem zupełnie odwrotnie niż ty a efekty mam takie same. Tez wścieka, się szarpie, ale pomocy nie chce. Mimo to, że jak ma słabszy dzień i chce, żeby jej zdjąć buty czy ubrać nie robię z tego żadnego problemu.
                • camel_3d Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 30.09.11, 12:26
                  no coz.. wydaje mi sie, ze potrafie odroznic "pomoz mi zdjac buty bo nie moge"..od "zdjemij mi nbuty bo mam taka ochote" smile))

                  w pierwszym przypadku pomagam, w drugiem nie smile

                  • ciociacesia bo dziecko nie ma prawa 30.09.11, 14:47
                    nie chciec zdejmowac butow i 'popiescic sie' troszke.
                    • camel_3d Re: bo dziecko nie ma prawa 03.10.11, 22:40
                      ma prawo...nie ma prawa wejsc w butach do pokoju.


                      > nie chciec zdejmowac butow i 'popiescic sie' troszke.
    • pomarancza-1 Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 29.09.11, 22:17
      Napiszę to co wyczytałam i przetestowałam na moim maluchu - teraz ma 2 lata.
      W pewnym momencie miałam wrażenie, że zaczyna się dla niego trudniejszy okres i po lekturze "Jak mówić aby dzieci nas słuchały.. (poleconej swoją droga przez camela)" zmieniłam kilka moich zachowań, które powodowały frustrację u mojego dziecka.
      Teraz gdy bardzo czegoś chce a nie może tego dostać mówię "widzę, że bardzo chcesz pobawić się tym kluczykiem (ostatnio zamknął lekarkę w gabinecie lekarskim więc już 2gi raz nie pozwoliłam mu dotknąć kluczyka w drzwiach), wtedy on anielskim głosem odpowiada "tak" i kończy się furia, więc mówię chciałabym żebyś mógł się nim pobawić, a ponieważ to nie jest nasz kluczyk mama znajdzie Ci jakąś fajną zabawę - trzeba być kreatywnym i mieć na poczekaniu kilka zabawek lub pomysłów które mu się spodobają i przekierują zainteresowanie. Póki co świetnie się to sprawdza.

      Warto obserwować zachowanie, jakie sytuacje wywołują złość, możesz sprobować nazywać te uczucia. Podkreślanie pozytywnych zachowań może też okazać się bardzo pomocne przy jednoczesnym przymykaniu oka na negatywne (nie umyte ząbki czy rzucenie smokiem to nie koniec świata - lepiej nie koncentrować swojej uwagi na takich sytuacjach tylko jednym zdaniem podkreślać nie sam zakaz rzucania tylko właściwe zachowanie np. "smoczki i zabawki odkładamy na szafkę").

      Powodzenia i polecam ww lekturę, bo to co napisałam to tylko czubek góry lodowej!
    • saguaro70 Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 30.09.11, 06:32
      Udzielę Ci dwoch odpowiedzi.
      Pierwsza bedzie nie na temat, bo czytam tu złośliwości i kłótnie. Dziewczyny, weźcie wyluzujcie.
      Logując się i udzielając porad na wielu forach mam 3 żelazne zasady.
      1. Nigdy nie czytam komentarzy dotyczących moich wypowiedz. Osoba, która pytanie zadaje zawsze znajdzie coś dla siebie. W tym watku, Tobie raczej chodziło o to, żeby się wyżalić. Bo przecież Ty sama znasz swoje dziecko najlepiej.
      2. Moje posty świadczą o mnie. Czym bardzie jsię kłócę, tum bardziej tracę wiarygodność. I tak samo odbieram innych. Takie osoby tracą wiarygodność.
      3. Klasę należy zachować bez względu na przeciwnika. Bo to jest tylko forum internetowe.
      Na wielu portalach jest dużo wszelkiej maści oszołomów, megalomanów i zarozumialców. Trzeba umieć zachować dystans do wszystkiego, nie naginać swojego zdania. W necie można stworzyć postać doskonałą.
      Złości, animozje... Hm.... Wystarczy zły dzień, miesiączka, kłótnia z mężem i w necie się można rozładować. Wiadomo, że każdy chce najlepiej dla swojego dziecka.. I niech sobie pisze, ale w sposób grzeczny.. Są różne mamy.. Spokojne, ale i takie, które na siłę chcą przekonać innych do swich metod wychowawczych.
      Cieszmy się życiem, posiadaniem dzieci, a nie kłóćmy..
      Pozdrawiam cieplutko.. smile:smile
      • 1maja1 Re: Saguaro 30.09.11, 11:51
        Swietnie napisane, zgadzam sie w 100%, czytam to forum, oraz niemowle i emama (rzadziej), czesto widac tyle jadu, ze glowa boli. Skad to sie bierze? Jedyne co mi przychodzi do glowy to cechy narodowe. Czytam tez sporo netmums.com (forum ang), polecam, tam nikt na nikogo nie napada.
    • ania_kr Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 30.09.11, 08:00
      Napiszę co u nas działa. Mój syn ma 2,5 roku, ale mam wrażenie że bunt nas nie opuszcza, tylko zmienia swoje oblicze. 'Nie' to mówi nawet przez sen. Jak rozrabia, proszę żeby coś zrobił a on nie, albo ciągnie mnie za włosy itp. to stawiam go pod ścianą na bardzo krótką chwilkę, mówię że to kara i mówię mu co źle zrobił i że tak nie wolno. Taka minutka pod ścianą daje mi czas żeby opanować swoje emocje, a może i synowi pozwala się wyciszyć. Druga metoda, jak syn jest w stanie histerii, u nas działa przytulenie. On wtedy jest tak bardzo zdenerwowany, że nic innego by już nie pomogło, możliwe że nawet nie słyszy co się do niego mówi. Przytulając pozwalam mu się wyciszyć i daję mu poczucie że może na mnie liczyć. A jak się uspokoi to na nowo wracamy do tego co wywołało histerię.
      Jak mnie doprowadzi do histerii to wtedy zostawiam go w bezpiecznym miejscu (sprawdzamy czy piec wyłączony i okna zamknięte) i idę do innego pokoju.
      Niestety nie zawsze jakieś metody działają. Zdarza się, że dziecko wyprowadza mnie z równowagi. Z wiekiem wydaje mi się, że jest mimo wszystko łatwiej.
      • camel_3d Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 30.09.11, 10:11
        to poczekaj jak bezdie mial 15 big_grin
        zatesknisz za tym malym buntem smile)))

    • pillow-book Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 30.09.11, 12:44
      Hej, wiem, że to co napiszę może Ci się nie spodobać ale... może już czas zacząć dziecko od siebie odpępniać smile Będzie ciężko bo dwultaki z difoltu mają ciężko rozwojowo (w psychologii to się nazywa bunt dwulatka - dziecko sprawdza granice, sprawdza metody, którymi może wpływać na rodzica - im częściej rodzic ulega, tym gorzej czuje się dziecko bo nie ma poczucia oparcia w rodzicu - może robić co chce) - ale jeśli piszesz, że nie możesz niczego w domu zrobić bo córka ciągle chce Twojej uwagi to nie jest to za dobrze.

      O ile dziecko nie jest chore, nie ma kolki i nie jest dzieckiem specjalnej troski to można w domu zrobić naprawdę dużo i nie mam na myśli tylko gotowania, prania czy sprzątania (do których to czynności warto dzieci już od maleńskości wciągać - kochają to, a 2latki szczególnie).

      Piszesz, że niedługo wracasz do pracy - jeśli już teraz nie zaczniesz zostawiać małej z nianią, spodziewaj się spazmów codziennie rano, krzyków jakby dziecko było ze skóry obdzierane i mega focha gdy będziesz wracać smile To nie jest przyjemne...

      Być może zaraz zostanę zaatakowana przez inne panie ale... ja bym na Twoim miejscu przestała zwaracać uwagę na te płacze. Gdy reagujesz - znaczy, że sposób zwrócenia uwagi działa. A więc jest skuteczny. A więc trzeba płakać więcej, częściej, za każdym razem jak się czegoś chce - prawda?

      Jeden z moich synów też próbował tej metody smile Ale kilku minutach otrząsał się i zajmował innymi rzeczami albo zaczynał rozmawiać... Na początku jest wyjątkowo trudno, miotanie przedmiotami to był numer pokazowy mojego młodszego. Poradziłam sobie tak: reaguję natychmiast i każę mu podnosić to czym rzucił. Oczywiście sam tego nie podnosi więc go stawiam tam gdzie jest przedmiot i jego ręką ów przedmiot podnoszę, następnie zanoszę syna do miejsca gdzie przedmiot powinien być odłożony i jego ręką odkładam. Na początku ryk był okrutny, próby kopania mnie, po jakimś czasie mały nauczył się, że jak czymś rzucił to a) mama nie jest zadowolona, b) trzeba to odnieść na miejsce. Nauka ta zajęła mi ok 3 miesięcy - przy czym rekacja musiała być natychmiastowa, podkreślam.

      Nie lubię metod polegających na izolacji bo wydaje mi się, że to okropna trauma dla dziecka... Wolę przytulić i mocniej przytrzymać... Przynajmniej wiem, że małe wie, że jestem z nim i tylko to zachowanie takie bez sensu...

      Wychowanie dzieci to nie jest lekka praca. Wymaga cierpliwości, uważności, niesłychanego refleksu. Nikt z nas nie jest idealny, każdy popełnia błędy... Ale warto próbować smile No i dostosowywać metody do charakteru dziecka. Na moich chłopaków uważne słuchanie i mówinie na przykład w ogóle nie działało...

      Mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć w sobie siłę, żeby pokazać córce, że jesteś jej oparciem a to znaczy, że nie spełniasz jej WSZYSTKICH życzeń i NIE reagujesz na płacz, którego celem jest tylko i wyłącznie zwórcenie uwagi lub próba dostania czegoś co w danej chwili nie jest do dostania smile

      Plus polecam odstawić soki i wszystko co zawiera cukier. Ewentualnie pozwalać na to raz w tygodniu. Naprawdę dzieci bez cukru są o niebo spokojniejsze, uważniejsze, bardziej uśmiechnięte... a te bez tv mniej agresywne smile Przetestowałam! smile))
      • joshima Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 30.09.11, 13:06
        pillow-book napisała:

        > Być może zaraz zostanę zaatakowana przez inne panie ale... ja bym na Twoim miej
        > scu przestała zwaracać uwagę na te płacze.

        Zimny wychów rulez.
        • pillow-book Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 04.10.11, 11:47
          Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz Pani Joshima smile)))))))))))))))))))

          ps: komentowanie zdania wyjętego z kontekstu - rulez... czy Pani nie kandyduje do parlamentu może? bo politycy uwielbiają takie zagrania smile
    • nihiru Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 30.09.11, 14:25
      Kizia, nie mam czasu czytac wszystkich wypowiedzi, wiec tylko skrótowo, jak sobie próbujemy z tymi płaczami radzić w domu.

      Synek właśnie skończył 2 lata i zasadniczo jest pogodnym i zgodnym dzieckiem. ostatnio zdarzają mu się właśnie takie zachowania: rzucanie zabawkami, próby bicia, histeryczne płacze.

      Przede wszystkiem - jak tylko mogę, to odpuszczam. Nie musi chodzić koniecznie w TYCH butach albo iść w TYM kierunku na spacer.

      Jak nie mogę odpuścić, staram się zwrócić jego uwagę na coś innego - mały jest, więc często to działa.

      Jeśli i to nie skutkuje, to odprowadzam go do pokoju, sadzam na krzesełku i mówię coś typu "widzę że jesteś bardzo zdenerwowany bez żadnego powodu. jak się wypłaczesz, to przyjdź się przytulić". zwykle kilka minut trwa, zanim się uspokoi i znowu jest pogodnym, zadowolonym dzieckiem.

      Nie uważam żeby to było zimne wychowanie.
      • imogen0 Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 01.10.11, 11:13
        nihiru napisała:

        >
        >
        > Przede wszystkiem - jak tylko mogę, to odpuszczam. Nie musi chodzić koniecznie
        > w TYCH butach albo iść w TYM kierunku na spacer.
        >

        >
        > Jeśli i to nie skutkuje, to odprowadzam go do pokoju, sadzam na krzesełku i mów
        > ię coś typu "widzę że jesteś bardzo zdenerwowany bez żadnego powodu. jak się wy
        > płaczesz, to przyjdź się przytulić". zwykle kilka minut trwa, zanim się uspokoi
        > i znowu jest pogodnym, zadowolonym dzieckiem.
        >
        > Nie uważam żeby to było zimne wychowanie.

        Przypomniałaś mi wczorajszą sytuację z moją 2 latką.
        Wybieramy się na spacer,mała to uwielbia,szybciutko się szykuje i czeka przy drzwiach,ba!nawet moje buty podtyka mi pod nossmile
        No więc wychodzimy z domu-ja planuję dzisiaj iść w lewo(do parku).mała ciągnie mnie w prawo(nad rzekę).Płacz,tupanie,mówię delikatnie aczkolwiek stanowczo,że idziemy do parku...wrzask nieludzki(sąsiedzi w oknach),leżenie na ziemi...zgarniam małą pod pachę,wracamy do domu.Dostaje 10 min na uspokojenie się,potem sama podchodzi i mówi,że juz nie płacze,juz się uspokoiła...ma tylko 2 latka,nie sądziłam,że załapie.OK,potem mama przytula i ponownie wychodzimy na spacer...Troche to trwało,wymagało odemnie mega cierpliwośći,parę głębokich oddechów,ale obeszło się bez większej awantury...
        Życzę wszystkim rodzicom cierpliwości i uważam,że bycie rodzicem(mądrym rodzicem)to najtrudniejsza rola naszego życia...
        • joshima Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 02.10.11, 21:00
          A właściwie dlaczego nie mogłaś jej ustąpić. Tylko dla zasady, żeby pokazać kto rządzi w domu?
          • lilla90 Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 02.10.11, 23:21
            joshima napisała:

            > A właściwie dlaczego nie mogłaś jej ustąpić. Tylko dla zasady, żeby pokazać kto
            > rządzi w domu?
            >
            JOSHIMA mogę wiedzieć ile masz dzieci?? albo czy masz je w ogóle??
            • joshima [OT]: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 03.10.11, 09:22
              Oczywiście, że mam. Dwuipółletnią córkę. I doskonale wiem jakie potrafią być dzieci w tym wieku. Sądzisz, że siedziałabym na forum małe dziecko, gdyby mnie bezpośrednio temat nie dotyczył?
              • lilla90 Re: [OT]: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 03.10.11, 16:32
                joshima napisała:

                > Oczywiście, że mam. Dwuipółletnią córkę. I doskonale wiem jakie potrafią być dz
                > ieci w tym wieku. Sądzisz, że siedziałabym na forum małe dziecko, gdyby mnie be
                > zpośrednio temat nie dotyczył?
                >
                wiesz różni są tu ludzie i wiesz zazdroszczę ci opanowania i podziwiam zarazem smile bo ja niestety nie mam takiej cierpliwości choć dla synka chciałabym jak najlepiej, chciałabym tłumaczyć za każdym razem ale on się tak wścieka że nie wiem jak reagowaćsad
                • joshima Re: [OT]: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 03.10.11, 20:19
                  Wiesz ja też jestem człowiekiem i anielskiej cierpliwości nie mam. Nie raz bywało, że histeria córki zbiegła się w czasie z moją gorsza dyspozycją. Nerwy miałam jak postronki, ale wolałam po prostu nic nie robić, albo wręcz wyjść na chwilę do drugiego pokoju niż się drzeć albo walnąć dziecko. Nie raz bywało, że naburczałam na dziecko, niejednokrotnie zupełnie niesprawiedliwie, ale potem wszystko sobie wyjaśniałyśmy.

                  Teraz na pewne sprawy patrzę z perspektywy bo chwilowo mamy spokojniejszy okres, ale zdaję sobie sprawę że to nie potrwa długo. Tak samo te okresy "buntu" (nie znoszę tego słowa) nie trwają przecież wiecznie i daje się je przeżyć. Mi pomaga świadomość, że różne zachowania nie wynikają, ze złej woli czy złośliwości dziecka (dlatego nie znoszę gadek o włażeniu na głowę, testowaniu granic, wymuszaniu itp) a z nieumiejętności i niedojrzałości. I jak o tym pamiętam to jest wszystkim łatwiej.
                  • pillow-book Re: [OT]: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 04.10.11, 11:56
                    Joshima - dlaczego uważasz, że dzieci są takie niedojrzałe i nic nie wiedzą? Skąd to wiesz? Siedzisz w głowach wszystkich dzieci? Czy po prostu masz taką swoją prywatną teorię popartą swoimi prywatnymi przemyśleniami?

                    Odnoszę wrażenie, że odbierasz dziecku prawo do bycia odrębną istotą, która ma swoje zadnie, swój temperament, swoje wzorce zachowań... Mogę się oczywiście mylić - dlatego pytam - skąd wiesz, że to nieumiejętność (czego?) i niedojrzałość (w stosunku do kogo? czego?) a nie testowanie granic, na przykład?

                    Proszę o merytoryczną odpowiedź. Dziękuję smile
                    • joshima Re: [OT]: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 04.10.11, 12:21
                      pillow-book napisała:

                      > Joshima - dlaczego uważasz, że dzieci są takie niedojrzałe i nic nie wiedzą?

                      Wiesz, chyba nie czytałaś uważnie. Ja nie pisałam, że nic nie wiedzą. Pisałam, ze są niedojrzałe i ich zachowanie w tym wieku, zwane potocznie "buntem dwulatka" nie wynika z ich złej woli a z nieumiejętności radzenia sobie z emocjami. No bo niby skąd mają wiedzieć jak sobie z nimi radzić? Ludzie nie rodzą się z taka umiejętnością. Co więcej ludzkie dziecko nie przezywa emocji od urodzenia. Pojawiają się one własnie w tym czasie co ten niby-bunt.

                      > Siedzisz w głowach wszystkich dzieci?
                      Ja nie. Od tego sa specjaliści. Polegam na ich opinii i idzie to na zdrowie mi i mojej córce, która przezyła ów "bunt" bardzo mocno, ale z ogromnym pobłażaniem z mojej strony i jakoś na głowę mi nie wlazła, mimo, że nie uznałam za konieczne walczenie z nią o przywództwo.

                      > Odnoszę wrażenie, że odbierasz dziecku prawo do bycia odrębną istotą,
                      Wręcz przeciwnie. Pobłażając mu, wykazując ogromna dozę cierpliwości i tolerancji jestem w stanie je wspierać w rozwoju. Inaczej by było, gdybym skupiła się na tym by walczyć z nią i za wszelką cenę pokazywać jej kto tu rządzi.

                      > która ma swoje zadnie, swój temperament, swoje wzorce zachowań...
                      No własnie moje pobłażanie jej wynika z szacunku dla jej temperamentu i jej punktu widzenia, o wiele bardziej niedojrzałego niz mój. Uważasz, że lepiej jest temperować dziecko i trzymać je siłą w ryzach tylko w obawie o to, by nie wlazło na głowę?
                      • pillow-book Re: [OT]: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 04.10.11, 13:15
                        ok... pisałaś o nieumięjetności i niedojrzałości smile nazywania emocji można uczyć na różne sposoby... a bunt dwulatka nie wynika tylko z braku umiejętności nazywania emocji (zresztą ludzie uczą się tego całe życie, tak naprawdę) ale także ze sprawdzania "kim jestem", "co mogę", "jak daleko mogę się posunąć". Tak przynajmiej twierdzą ludzie zajmujący się psychologią rozwojową... to nie mój pomysł smile Ale podoba mi się bo pokazuje, że istota ludzka nie jest tylko biernym odbiorcą ale aktywnym poszukiwaczem. W każdym wieku.

                        "No własnie moje pobłażanie jej wynika z szacunku dla jej temperamentu i jej punktu widzenia, o wiele bardziej niedojrzałego niz mój. Uważasz, że lepiej jest temperować dziecko i trzymać je siłą w ryzach tylko w obawie o to, by nie wlazło na głowę? "

                        Wydaje mi się, że szacunek okazuje się mniędzy innymi właśnie przez podejście indywidualne. Ja mam problem z Twoją "jedynie słuszną prawdą", która na szczęscie Twoje i Twojej córki sprawdza się w jej przypadku - z szacunku dla jej odrębności jak piszesz - ale może się w ogóle nie sprawdzić w przypadku innych dzieci.

                        Po za tym nie uważam, żeby moje dzieci miały mniej dojrzały niż ja punkt widzenia en masse (temperament nie podlega dojrzewaniu - po prostu jest)... w wielu sprawach są sto tysięcy razy mądrzejsze ode mnie - utemperowanej przez świat smile

                        Gdzieś wcześniej napisałaś pod moim postem, że zimny chów rulez - nie masz pojęcia jak wychowuję swoje dzieci, prawda? Czy obserwujesz mnie codziennie przez wojskową lunetę? wink)))))
                        Ale Ci napiszę bo to może pomóc nam w rozmowie - wychowuję je w duchu rodzicielstwa bliskości... co nie znaczy, że pozwalam im na wszystko. Moje dzieci w sytuacji pobłażania czują się źle, są nerowowe, bywają agresywne. Gdy mają jasno wszystko określone, zachowany rytm (łącznie z ustalonym tygodniowym menu) a rodzice są konsekwentni- są anielskie. Ale wystarczy jedno odejście od schematu - i jest katastrofa... która się czasem zdarza bo jestem tylko człowiekiem a nie cyborgiem smile Są też bardzo mocnym potwierdzeniem behawioryzmu, o tempora, o mores wink

                        Ot i taki przykład... w poniedziałek się zgodzę na lizaka, wyciągną po niego rękę i we wrtorek i we środę i we czwartek... jeśli nie dostaną do piątku się znowu nauczą, że lizak jest tylko w niedzielę. Dlaczego się upieram, że lizak tylko w niedzielę? Bo chcę, żeby nie miały zbyt dużych problemów z zębami. I po to, żeby nie wzbudzać oczekiwań w dziecku, które prowadzą do skrajnych emocji - nie pozwalam na lizaka w poniedziałek. Czy to znaczy, że temperuję swoje dzieci? Dla mnie oznacza to troskę o ich zdrowie psychiczne i fizyczne smile

                        No ale dzieci są różne... Rodzice są różni... Nie ma jedynej słusznej prawdy... Czy jest? wink
                        • joshima Re: [OT]: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 04.10.11, 14:11
                          pillow-book napisała:

                          > Ale podoba mi się bo pokazuje, że istota ludzka nie jest tylko biernym
                          > odbiorcą ale aktywnym poszukiwaczem. W każdym wieku.
                          Ależ ja się z tym absolutnie zgadzam. Niestety w potocznym rozumieniu to sławetne testowanie granic, rozumiane jest bardziej jak robienie na złość rodzicowi i walka o władzę a z tym się zwyczajnie nie zgadzam.



                          > Wydaje mi się, że szacunek okazuje się mniędzy innymi właśnie przez podejście i
                          > ndywidualne. Ja mam problem z Twoją "jedynie słuszną prawdą"
                          Ale to jest moja prawda i u mnie działa.

                          > która na szczęsci
                          > e Twoje i Twojej córki sprawdza się w jej przypadku - z szacunku dla jej odrębn
                          > ości jak piszesz - ale może się w ogóle nie sprawdzić w przypadku innych dzieci
                          Znam wiele dzieci wychowywanych własnie w ten sposób i żaden przypadek nie okazała ię wychowawcza porażką. W tym sęk.

                          > Po za tym nie uważam, żeby moje dzieci miały mniej dojrzały niż ja punkt widzenia
                          Czyżby?


                          > temperament nie podlega dojrzewaniu - po prostu jest
                          Temperament nie, ale już sposoby wyrażania siebie tak.

                          > Gdzieś wcześniej napisałaś pod moim postem, że zimny chów rulez - nie masz poję
                          > cia jak wychowuję swoje dzieci, prawda?
                          Pewne blade pojecie dał mi Twój post z radą dla autorki wątku. No cóż, nie dostrzegłam tam ani szacunku ani wsparcia, tylko własnie zimny wychów w stylu "na wypłakanie" i "radź sobie sam, w końcu jesteś równie dojrzały jak ja masz już dwa lata".

                          > Czy obserwujesz mnie codziennie przez wojskową lunetę? wink)))))
                          Nie. Ale jest takie stare porzekadło, bardzo mądre moim zdaniem. Jak się widzą tak Cię piszą. Dałaś się poznać z takiej własnie strony więc do kogo masz pretensje?

                          > Ale Ci napiszę bo to może pomóc nam w rozmowie - wychowuję je w duchu rodziciel
                          > stwa bliskości...
                          Oj, to chyba zupełnie odwrotnie je pojmujemy, bo tak się składa, że Twoja rada skierowana do założycielki wątku wcale mi się w nurt AP nie wpisuje.
                          • pillow-book Re: [OT]: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 04.10.11, 15:13
                            proponuję przeczytać bez nadinterpretacji mój post do założycielki tego wątku - nigdzie nie napisałam tego co włożyłaś w moje usta smile wytłumaczyłam mechanizm akcji i reakcji i płynące z tego konsekwencje smile

                            tak - wiem, że Twoje metody działają w stosunku do Twojego dziecka, i to super - piszę tylko, że nie muszą one działać na wszystkie dzieci... a większość Twoich postów ma taki wydźwięk - że TO działa i nic innego smile to tak a propos jak Cię widzą tak Cię piszą smile

                            tak... uważam, że w wielu sprawach moje dzieci są bardziej dojrzałe ode mnie. każdy dorosły może się bardzo dużo od swojego dziecka nauczyć... jeśli tylko jest wystarczająco otwarty i uważny. dzieci są niesamowite smile

                            pewnym opisem mojego rozumienia rodzicielstwa bliskości jest ten tutaj dekalog www.dzikiedzieci.pl/index.php?strona=23

                            Mój najstarszy syn ma 11 lat - tyle czasu uczę się trudnej sztuki wychowania, obserwuję, próbuję, wyciągam wnioski i dostosowuję mój rodzaj macierzyństwa do potrzeb moich dzieci. A przy okazji nie zapomniam też o swoich potrzebach.

                            I to chyba jest dla mnie najważniejsze w całej naszej wymianie zdań smile Że fajnie by było gdyby każda mam miała odwagę poznać swoje dziecko... szukać... próbować... i żeby żadnej nie pisać, że jak zrobi tak to będzie dobrze, a jak zrobi inaczej to będzie źle... Pokazywanie możliwości - tak. Pozostawienie wyboru - tak. Wsparcie - tak... Ale nie karcenie, obwinianie, punktowanie słabości...

                            Dziękuję za konstruktywną rozmowę smile
                            • joshima Re: [OT]: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 04.10.11, 15:28
                              pillow-book napisała:

                              > proponuję przeczytać bez nadinterpretacji mój post do założycielki tego wątku -
                              > nigdzie nie napisałam tego co włożyłaś w moje usta smile
                              Zatem pozwolę sobie zacytować: "ja bym na Twoim miejscu przestała zwaracać uwagę na te płacze." Przykro mi, ale dalsze tłumaczenie mnie nie przekonuje i w żaden sposób nie pasuje mi do AP, którym podobno się kierujesz.


                              > tak - wiem, że Twoje metody działają w stosunku do Twojego dziecka, i to super
                              > - piszę tylko, że nie muszą one działać na wszystkie dzieci...
                              Podejrzewam, że tak jak Twoje.

                              > a większość Twoich postów ma taki wydźwięk - że TO działa i nic innego
                              Tak jak Twoich.

                              > pewnym opisem mojego rozumienia rodzicielstwa bliskości jest ten tutaj dekalog www.dzikiedzieci.pl/index.php?strona=23

                              Nie widzę związku z olewaniem płaczącego dziecka.
                              • joshima PS: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 04.10.11, 15:32
                                A jeśli lubisz "dzikie dzieci" to poczytaj to:

                                www.dzikiedzieci.pl/index.php?strona=367
                                Zrozumiesz czemu Twoja porada wydała mi się dziwna i nieprzystająca do AP.
                                • pillow-book Re: PS: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 04.10.11, 16:02
                                  a ja ciągle będę powtarzać, że wyjęłaś ją z kontekstu.

                                  płacz, który ma służyć tylko i wyłącznie zwróceniu uwagi matki na dziecko w kontekście tego co pisała autorka tego wątku (że na przykład nie może nic zrobić w domu) uważam, że jest metodą sprawdzoną przez dziecko, uznaną za skuteczną i stosowaną "do bólu" ku umęczeniu matki. często wystarczy raz nie zwrócić uwagi na ten (podkreślam TEN) płacz a zwrócić ją na zachowanie, które będzie dla matki łatwiejsze/bardziej akceptowane/cokolwiek i dziecko zacznie się uczyć, że jego metoda nie działa.

                                  jeśli mama nie ma patentu na swoje dziecko - może wypróbowywać różne metody - Twoją, moją, i każdą inną... ważne, żeby udało jej się w końcu odnaleźć taki sposób życia z dzieckiem, który będzie satysfakcjonujący dla obydwu stron... śmiem podejrzewać, że córka też nie jest najszcżęsliwsza gdy tak ciągle płacze i płacze... to znaczy, nie wiem, ale śmiem podejrzewać.

                                  oczywiście trzeba dobrze znać dziecko, żeby wiedzieć czy to, że w danej chwili płacze świadczy o tym, że czegoś poptrzebuje i w ten sposób to komunikuje, czy że chce nieustająco mieć na sobie skupioną uwagę matki. ale uważam też, że każda matka wie dlaczego płacze jej dziecko... a przynajmniej wierzę w matczyną intuicję i chcę w nią wierzyć.

                                  jeśli dziecko w tym wieku nie umie zająć się zabawą, może to świadczyć o deficytach i wtedy warto zwrócić się do specjalisty.
                                  • joshima Re: PS: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 04.10.11, 20:43
                                    pillow-book napisała:

                                    > płacz, który ma służyć tylko i wyłącznie zwróceniu uwagi matki na dziecko w kon
                                    > tekście tego co pisała autorka tego wątku (że na przykład nie może nic zrobić w
                                    > domu) uważam, że jest metodą sprawdzoną przez dziecko, uznaną za skuteczną i s
                                    > tosowaną "do bólu" ku umęczeniu matki.
                                    Zakładając złośliwość dziecka i jego złe intencje, moim zdaniem bardzo się od AP oddalasz.

                                    > dziecko zacznie się uczyć, że jego
                                    > metoda nie działa.
                                    A może zacznie sie uczyć, że nie może na matkę liczyć kiedy jej potrzebuje? Skąd wiesz?


                                    > oczywiście trzeba dobrze znać dziecko, żeby wiedzieć czy to, że w danej chwili
                                    > płacze świadczy o tym, że czegoś poptrzebuje i w ten sposób to komunikuje, czy
                                    > że chce nieustająco mieć na sobie skupioną uwagę matki.
                                    A czy to nie jest potrzeba?

                                    > jeśli dziecko w tym wieku nie umie zająć się zabawą, może to świadczyć o deficy
                                    > tach i wtedy warto zwrócić się do specjalisty.
                                    Deficytach czego?
                                    • pomarancza-1 Re: PS: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 04.10.11, 21:57
                                      Zaciekawiła mnie wasza dyskusja i zaczełam się zastanawiać jak to jest z płaczem.
                                      Czy matka powinna na każdy płacz reagować próbując dziecko uspokoić, żeby nie miało ono poczucia, że jego potrzeby są ignorowane?
                                      Chętnie poznam wasze zdanie, ale najpierw podzielę się własnym smile Jestem w stanie wyobrazić sobie sytuacje, w których zareagowałabym na płacz mojego dziecka tłumacząc dlaczego nie jestem w stanie zrobić tego czego ode mnie oczekuje np. chce się bawić w sytuacji kiedy ja MUSZĘ zrobić coś co nie może czekać - od potrzeb fizjologicznych począwszy na konieczności wyjścia po zakupy gdy nie ma nic w lodówce czy konieczności uszykowania się do pracy kończąc. Dziecko płacze, bo chce żeby mama była przy nim, bawiła się itd. W pewnych (rzadkich na szczęscie sytuacjach w moim przypadku) płacz ozaczający niezadowolenie, że mama nie robi tego czego pragnie dziecko jest moim zdaniem akceptowalny inaczej byłybyśmy ubezwłasnowolnione przez własne dzieci smile
                                      • joshima Re: PS: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 04.10.11, 23:12
                                        pomarancza-1 napisała:

                                        > Czy matka powinna na każdy płacz reagować próbując dziecko uspokoić, żeby nie m
                                        > iało ono poczucia, że jego potrzeby są ignorowane?
                                        Nie jestem przeświadczona, że motywem działania matki powinno być uspokojenie dziecka za wszelką cenę. Mi raczej chodziło o wsparcie dziecka w tym co przezywa i pomoc w uporaniu się z emocjami frustracją itp.


                                        > Dziecko płacze, bo
                                        > chce żeby mama była przy nim, bawiła się itd. W pewnych (rzadkich na szczęscie
                                        > sytuacjach w moim przypadku) płacz ozaczający niezadowolenie, że mama nie robi
                                        > tego czego pragnie dziecko jest moim zdaniem akceptowalny inaczej byłybyśmy ub
                                        > ezwłasnowolnione przez własne dzieci smile
                                        Owszem, ale dziecko, moim zdaniem, powinno mieć świadomość, że mama nie ignoruje go i nie działa ot tak dla zasady (bo nagle postanowiła usamodzielnić i odpempowić), tylko z jakiegoś powodu nie może mu ustąpić. Jeśli naprawdę chodzi o to, żeby pójść i zrobić siusiu i dziecko się z tego powodu rozpłacze, to chyba nic nie stoi na przeszkodzie, żeby potem pomóc dziecku się uspokoić, prawda? Bo przecież nie chodzi o to, żeby się zsikać w majtki w imię unikania płaczu za wszelką cenę.

                                        Inna sprawa, że ja akurat nie mam oporów przed zabraniem dziecka ze sobą do toalety, jeśli mogę w ten sposób uniknąć awantury. No ale są inne sytuacje, w których muszę dziecku czegoś odmówić i musi ono np. poczekać, choć bardzo mu się to nie podoba. Jednak to nie oznacza, że ja jego płacz ignoruję albo wręcz traktuję jak testowanie granic, wymuszanie czy włażenie mi na głowę. Dlatego nic nie stoi na przeszkodzie, bym pomogła dziecku się uspokoić jeśli tylko mogę.
                                • pillow-book Re: PS: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 04.10.11, 16:04
                                  btw, nigdzie nie napisałam, że lubię dzikiedzieci... jedynie zlinkowałam dekalog. błagam - nie przeinaczaj moich słów i nie komentuj zdań wyjętych z kontekstu bo to do niczego nie prowadzi smile

                                  dziękuję.
                                  • joshima Re: PS: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 04.10.11, 20:45
                                    pillow-book napisała:

                                    > btw, nigdzie nie napisałam, że lubię dzikiedzieci... jedynie zlinkowałam dekalo
                                    > g. błagam - nie przeinaczaj moich słów i nie komentuj zdań wyjętych z kontekstu
                                    > bo to do niczego nie prowadzi smile

                                    Czy to oznacza, że tak naprawdę z AP stosujesz wyłącznie to akurat Ci pasuje? Trudne to do zrozumienia.
          • imogen0 Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 02.10.11, 23:21
            Wiedziałam,że ktoś się do tego przyczepiwink
            Mała często decyduje,pytam ją np.gdzie chce iść,co zje na śniadanie...akurat wtedy ja zaplanowałam spacer.
            Ustępować na każdym kroku?Nie,to prowadzi do przysłowiowego ,,wejścia na głowę,,.
            Przykład z dziś...idziemy do babci na obiad a mała w ryk,bo ona chce nad rzekę...Ustąpić?
            • joshima Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 03.10.11, 09:26
              imogen0 napisała:

              > Wiedziałam,że ktoś się do tego przyczepiwink
              Zaraz przyczepi. Pytam bo nie rozumiem, a bardzo bym chciała.

              > Ustępować na każdym kroku?
              Nie, ale w sprawach tak błahych jak kierunek spaceru, moim zdaniem nie ma sensu się upierać. Jestem zwolenniczką unikania konfliktów jeśli to możliwe i nikomu nie szkodzi.


              >Nie,to prowadzi do przysłowiowego ,,wejścia na głowę"
              Wybacz, ale w to nie wierzę. Z resztą moje doświadczenie z córką, które jest krnąbrna, uparta i bardzo "zbuntowana" jakoś tego nie potwierdza. Wszystko daje się z nią w tej chwili załatwić najczęściej na spokojnie (bez kar nagród, gróźb i obiecanek) mimo, że bardzo często jej ustępowałam i nadal ustępuję jeśli mogę.

              > Przykład z dziś...idziemy do babci na obiad a mała w ryk,bo ona chce nad rzekę.
              OK. Jeśli idziecie na umówiony obiad do babci to nad rzekę pewnie się nie da. To inna sprawa i trzeba dziecku wytłumaczyć.
            • drobnostka7 Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 04.10.11, 22:55
              ... a ja jestem zdziwiona że tylko jedna joshima się do tego "przyczepiła"! Powiedz mamusiu, idziesz na spacer z dzieckiem by dziecko miało radochę czy żebyś Ty miała radochę? Jeśli idziesz tylko dla siebie, to po co zabierasz dziecko?! a jesli dla dziecka idziesz na ten spacer to nie wydaje Ci sie, że ma ono prawo wyboru gdzie się na ten spacer udać? Może małej już bokiem wychodzą spacery do parku ... Trzeba uwzględniać zdanie dziecka!!

              W sytuacji którą teraz opisałaś - jedziecie do babci, dziecko chce nad rzeke - mam 2-latkę i tysiące takich sytuacji i jak dotąd potrafimy pójść na kompromis - tłumaczę jej spokojnie, że babci będzie przykro jeśli jej nie odwiedzimy jak się umawialiśmy, poza tym u babci czeka na nią pyszne jedzonko (co najlepiej skutkujesmile)a nad rzekę pójdziemy przy najbliższej okazji, i oczywiscie, kiedy tylko sie nadarza okazja spełniamy obietnicę.

              Moim zdaniem w wielu wypowiedziach tego wątku brakuje podstawowej rzeczy - szacunku do dziecka, okazywania go i poprzez to uczenia dziecka okazywania szacunku innym.

              Poza tym zgadzam się z każdą wypowiedzią joshimy.
              • ciociacesia Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 05.10.11, 08:25
                > ... a ja jestem zdziwiona że tylko jedna joshima się do tego "przyczepiła"! Pow
                > iedz mamusiu, idziesz na spacer z dzieckiem by dziecko miało radochę czy żebyś
                > Ty miała radochę? Jeśli idziesz tylko dla siebie, to po co zabierasz dziecko?!
                serio to wcale nie jest takie proste. na ogol chcemy dziecku jakos konkretnie czas zorganizowac, chcemy isc na rzeke bo akurat dzis mamy ochote no i na 99% wiemy ze jak juz nad nia bedziemy to i dziecko bedzie zachwycone. tylko ten opor materii pokonac
                na ogol chcemy zeby i dla nas spacer byl przyjemny. ile razy lapie sie na tym ze dziecko sie husta i husta i husta i ja proponuje zeby porobic cos innego bo mam dosc tego nudnego hustania. albo w zoo - dziecko zachwycone sloniami siedzialoby kolo nic gopdzine, ale my mamy jakis moterek w zadku i chce isc zobaczyc jeszcze hipcie, lwy i zyrafy. ilekroc sie orientuje ze taki mechanizm u mnie dziala probuje sobie odpuscic, ale czasem napotykam niemal fizyczny opor ze strony mojego organizmu...
                • joshima Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 05.10.11, 10:13
                  ciociacesia napisała:

                  > serio to wcale nie jest takie proste. na ogol chcemy dziecku jakos konkretnie c
                  > zas zorganizowac,
                  Moim zdaniem to jest błąd. Prawdę mówiąc nie bardzo rozumiem co to ma na celu. Przecież w sumie to chodzi o to, żeby dziecko poruszało się na świeżym powietrzu, prawda. Zatem co za różnica, czy będzie szaleć na placu zabaw, zbierać kasztany w parku, czy grzebać patykiem w piasku nad rzeką? To jest jak uszczęśliwianie na siłę, które prowadzi do tego, że osoba uszczęśliwiana czuje się ogromnie nieszczęśliwa.
                  • drobnostka7 Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 05.10.11, 10:43
                    Otóż to smile
                  • ciociacesia bład albo i nie bład 05.10.11, 11:08
                    ma na celu obopulna frajde.
                    ma na celu zrobienie czesgos przy okazji opieki nad dzieckiem - to przeciez zgodne z idea AP ze dziecko towarzyszy nam w naszych zajeciach - w przypadku mojej mamy opiekujacej sie wnuczka, sprowadza sie to czasem do przekonania opornej wnuczki ze na dworzu jest fajnie (serio jest fajnie slonko swieci i w ogole) i na ogol wychodzi ze wnuczka jak juz wyjdzie to sie swietnie bawi. ja ogolnie popieram strategie nieskalacji konfliktu i odpuszczania kiedy tylko sie da, ale siedzi to dziecko w domu 3 czy 4 dni, bo chore, albo ja chora, albo pogoda do kija i w sloneczny dzien mam czas, mam chec a tu opor. i nie dlatego ze chcialabny cos fajniejszego robic, tylko tak po prostu. bo nie.
                    • joshima Re: bład albo i nie bład 05.10.11, 12:33
                      ciociacesia napisała:

                      > ma na celu zrobienie czesgos przy okazji opieki nad dzieckiem - to przeciez zgo
                      > dne z idea AP ze dziecko towarzyszy nam w naszych zajęciach
                      No tak, ale wtedy trzeba stawiać sprawę jasno. Idziemy tu i tu, bo muszę załatwić to i to. A nie idziemy na spacer.

                      > ja ogolnie pop
                      > ieram strategie nieskalacji konfliktu i odpuszczania kiedy tylko sie da, ale si
                      > edzi to dziecko w domu 3 czy 4 dni, bo chore, albo ja chora, albo pogoda do kij
                      > a i w sloneczny dzien mam czas, mam chec a tu opor. i nie dlatego ze chcialabny
                      > cos fajniejszego robic, tylko tak po prostu. bo nie.
                      To może warto spróbować dowiedzieć się czemu tak się dzieje.
      • joshima Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 02.10.11, 20:59
        nihiru napisała:

        > Jeśli i to nie skutkuje, to odprowadzam go do pokoju, sadzam na krzesełku i mów
        > ię coś typu "widzę że jesteś bardzo zdenerwowany bez żadnego powodu.
        Moim zdaniem to błąd. Dziecko ma powód, skoro jest zdenerwowane. To Ty go nie widzisz, albo nie rozumiesz. Nie narzucaj mu swojego punktu widzenia i nie bagatelizuj jego problemów i frustracji. Moim zdaniem lepiej powiedzieć "nie rozumiem, dlaczego jesteś zdenerwowany, ale mogę Cię przytulić".
        • nihiru Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 03.10.11, 07:28
          ależ ja doskonale wiem dlaczego jest zdenerwowany: bo nie może dostać tego, czego chce - np.: lodów przed obiadem.
          A przytulanie i pocieszanie w takic chwili - z doświadczenia wiem - przedłuża tylko płacze i histerie.

          Tez bym chciała wychować dziecko bez płaczów, ale się nie da.
          • joshima Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 03.10.11, 09:29
            nihiru napisała:

            > ależ ja doskonale wiem dlaczego jest zdenerwowany: bo nie może dostać tego, cze
            > go chce - np.: lodów przed obiadem.
            To nie wmawiaj mu, że nie ma powodu. Ma, takie przekłamywanie nie jest dobre.

            > A przytulanie i pocieszanie w takic chwili - z doświadczenia wiem - przedłuża t
            > ylko płacze i histerie.
            U jednych dzieci przedłuża u innych wręcz przeciwnie.

            > Tez bym chciała wychować dziecko bez płaczów, ale się nie da.
            Pewnie, że się nie da. Można jednak konfliktowe sytuacje ograniczać, szczególnie, że się jest na ogół bardziej dojrzałym i mądrzejszym niż dziecko. To po pierwsze. Po drugie nadal uważam, że uspokajanie dziecka, przez wmawianie mu, że nie ma powodu do płaczu i lekceważenie jego uczuć emocji jest szkodliwe. I to nie ma nic wspólnego z wychowywaniem bez płaczu.
            • nihiru Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 03.10.11, 10:05
              > U jednych dzieci przedłuża u innych wręcz przeciwnie.

              Pisałam o swoim dziecku, nie o cudzych

              > Pewnie, że się nie da. Można jednak konfliktowe sytuacje ograniczać,

              a czytałaś całego mojego posta?

              > wsze. Po drugie nadal uważam, że uspokajanie dziecka, przez wmawianie mu, że ni
              > e ma powodu do płaczu i lekceważenie jego uczuć emocji jest szkodliwe. I to nie
              > ma nic wspólnego z wychowywaniem bez płaczu.

              Nic mu nie wmawiam i nie lekceważę, tylko uczę go samemu radzić sobie ze swoimi emocjami.
              • joshima Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 03.10.11, 12:47
                nihiru napisała:

                > Pisałam o swoim dziecku, nie o cudzych
                A ja ogólnie. Niestety moje też z tych, co przytulanie w grę nie wchodzi i dopiero po sprawie jest możliwe. Trochę zazdroszczę tym co mają na odwrót.


                > a czytałaś całego mojego posta?
                No pewnie.

                > Nic mu nie wmawiam i nie lekceważę,
                Ależ owszem, tylko zapewne nieświadomie. Sama napisałaś, że mówisz mu: "widzę że jesteś bardzo zdenerwowany bez żadnego powodu". To jest własnie wmawianie dziecku, że nie ma powodu do zdenerwowania. Postaw się w jego sytuacji. Gdybyś się wkurzyła, była rozżalona i sfrustrowana a najbliższa osoba wykazałaby się totalnym brakiem zrozumienia i powiedziała Ci, że masz się uspokoić bo nie ma powodu do nerwów. Czułabyś się z tym dobrze?

                > tylko uczę go samemu radzić sobie ze swoimi emocjami.
                Widzisz. Sądzę, że własnie nie. Nie odbieraj tego jako atak na siebie, bo nie o to mi chodzi, a mam wrażenie, że się najeżyłaś. Chodzi o to, że komunikat w takim brzmieniu jak go zacytowałaś raczej powoduje odcięcie od własnych uczuć i emocji. Uczy ich tłumienia a nie przeżywania i wyrażania w bardziej cywilizowany sposób. Naprawdę o wiele lepiej brzmi: "Rozumiem, że się zdenerwowałeś, bo... Jeśli będziesz chciał, to przyjdź się przytulić." To uczy dziecko nazywania emocji i zrozumienia co je wywołało, a w konsekwencji panowania nad nimi ale nie tłumienia.
                • nihiru Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 05.10.11, 14:28
                  Całkiem możliwe że się najeżyłam i to bez sensu, bo prawdopodobnie w rzeczywistości nie różnimy się tak bardzo, jak to się wydaje na forumsmile

                  faktycznie, głupio napisałam, że mówię do syna że zdenerwował się bez powodu. staram się raczej mówić tak jak napisałaś. jeżeli jednak komunikacja werbalna tak samo kiepsko mi wychodzi jak pisemna, to kiepsko to widzęsmile.
                  • joshima Re: Bunt dwulatki czy rozpuszczenie:( 05.10.11, 14:32
                    smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja