płaczace 5latki w odziale przedszklolnym

04.10.11, 08:33
jak w temacie jestem mama blizniakow i własnie zaczeli swoja kariere ze szkoła poczatki byly bardzo trudne,po pierwsze szkoła jest na wsi nie pisze ze jest gorsza niz w miescie,ale nie zamykana po dzwonku i moj syn juz drugiego dnia wybiegl ze szkoly i nikt tego niezauwazył,ale nie otym chce pisac co moze byc powodem tak dlugiej klizmatyzacji w szkole ,w klasie jest 24 dzieci chłopcy uczestnicza we szytkich poleceniach nauczycielki zabawach grach wycieczkach pieszych,w domu cały czas opowiadaja o kolegach i kolezankach rano wstaja pieknie a jak juz sa w klasie ......dzis jeden znowu dostal histeri naszczescie juz wywalczyłam u nauczycielki ze nie musze z nimi siedziec wiec wychodze tlumacze przytulam calyje itp wołam wozna a ta ich uspakaja!!!!!trwa to moze z 5 minut dodam ze my ich wychowywalismy sami bez babc cioc,lubia inne dzieci gdzie popełniłam bład ........odrazu przepraszam za błedy pozdrawiam Donata
    • jakw Re: płaczace 5latki w odziale przedszklolnym 04.10.11, 09:10
      Jeśli przestają rozpaczać po twoim wyjściu to raczej nie ma wielkich powodów do niepokoju. Dzieci debiutujące w przedszkolu często tak mają, że płaczą przy rozstaniu z rodzicem. W grupie 6-latków mojej córki też jest "debiutantka" - i jeszcze kilka dni temu wymagała wsparcia pani przy rozstaniu z tatą/mamą, bo oczy się jej "pociły". Znam też całkiem rezolutną pannę, która w wieku lat 4 płakała od września do grudnia - dodam, że po wcześniejszym uczęszczaniu do żłobka.I skąd założenie, że popełniłaś błąd?
    • zabulin Re: płaczace 5latki w odziale przedszklolnym 04.10.11, 09:53
      Moim zdaniem nie powinnas sie obwiniac, a z góry zakladasz juz swój błąd.

      5 latki to nadal dzieci smile

      Jeszcze nie bardzo umieja sie z tobą rozstać, ale poza tym zaadaptowaly sie świetnie. Przynajmniej tak wynika z twego opisu.
      Przestana plakać. Cierpliwości.

      Łatwo mi mowić wink ale ja sama jestem niecierpliwa. W zeszłym roku zamatwiałam się bo moj syn w klubie malucha jako jedyny nie chcial przez kilka miesiecy bawić sie w grupie/ kołeczku z dziećmi. Nie było szans. W ogóle byl tam taki smutny, że serce pękalo. Zabraliśmy go stamtąd i od 1 wrzesnia na nowo zaczał karierę w innym przedszkolu. Własnie na stronie przedszkola oglądałm zdjecia jak hula z kolegami smile na całego w tym znienawidzonym kółeczku smile
    • pajesia Re: płaczace 5latki w odziale przedszklolnym 04.10.11, 09:56
      Donata, pytasz, jaki błąd popełniłaś? Otóż moim zdaniem, niepotrzebnie zabrałaś dzieci z przedszkola, gdy tam się dostały dwa lata temu. To spowodowało, że odroczyłaś te smutne rozstania aż do teraz. Tak mi się wydaje.
      To normalne, że dzieci płaczą i próbują coś przekazać- co? co konkretnie? dłużej być z mamą? musisz pomyśleć o tym i porozmawiać z chłopcami. Może wychowawczyni z nich wyciągnie o co chodzi?
      Moi chłopcy nie specjalnie lubili chodzić do przedszkola. Wyglądało to podobnie do tego, co opisujesz. Poranny smutek, bywało popłakiwanie, po południu nie chcieli wychodzić do domu.
      Teraz, w szkolnej zerówce, jeden bardzo nie chciał wejść do klasy. Trzymał się mocno mojej nogi i nie chciał puścić. Pani wzięła go na na kolana na rozmowę, i okazało się, że synek nie chciał więcej przyjść do klasy, bo dzień wcześniej, na wycieczce, dostał do potrzymania szablę Sobieskiego jako jeden z ostatnich w klasie... i musiał tyyyle czekać, a brat potrzymał ją jako jeden z pierwszych... Czasem dzieci mają takie trudne problemy do rozwiązania.

      Głowa do góry Donata. Pamiętaj, początki edukacji dzieci czasem są trudniejsze dla nas, matek. smile
    • donata72 Re: płaczace 5latki w odziale przedszklolnym 04.10.11, 11:53
      dzieki dziewczyny za słowa otuchy.oni naprawde sa samodzielni ubieranie robienie sobie kanapek miej skomplikowanych niepowiem o rysowaniu i innych manualnych zabawach,tylko tak mysle jak Benek mnie trzyma za nogawke a dzis Dominik znowu dostał lekkiej histeri o co kaman,nauczycielka hmmmm nie mi ja osadzac ona postawiła na program do zrealizowania!!!niemowcie na mnie ciocia tylko pani nauczycielka i takie tam wiec trzymam sie tego!!!!ze tylko przeczekac ich fochy i idziemy do przodu!!!bo oni naprawde lubia szkołe!!!dzieki odrazu mi jakos lzej a zaraz po nich jade pozdrawiam Was serdecznie
    • pola.cocci Re: płaczace 5latki w odziale przedszklolnym 04.10.11, 12:22
      jak to "wywalczylas, ze nie musisz z nimi siedziec"??? to nauczycielka sama nie wie, ze takie "siedzenie" tylko pogarsza sprawe?
      no nic, twoje dzieciaki dzielne i to normalne, ze troche im smutno, ale jak lubia szkole to nic tylko ich chwalic, zapewniac rano, ze przeciez jak zostana to beda zadowoleni, ze przeciez zawsze ich odbierasz o okreslonej porze, ze spotkacie sie niedlugo i beda ci mieli tyyyyle do opowiedzenia, itd. no i chwalic i gratulowac, jak nie beda sie "mazac" wink
    • 1mzeta Eee tam.... 04.10.11, 13:01
      ...od razu błąd wychowawczy popełniłaś- trafiły ci się takie egzemplarze i tyle.
      Ja pamiętam u mnie w zerówce- mieliśmy wtedy po 6 laty przecież już- było kilka takich osób co to mamie czy babci dosłownie pod spódnicę wchodziło,żeby ich nie zostawiały w klasie samych. Wszyscy nie byli jedynakami, mieli starsze rodzeństwo i byli z rodzin gdzie byli rodzice i babcie do pomocy. Przeszło im szybko chociaż ja wtedy jako dziecko nie mogłam tego pojąć czemu oni takich ataków histerii i płaczu dostają już na wejściu.......
    • camel_3d Re: płaczace 5latki w odziale przedszklolnym 04.10.11, 15:20
      >dodam ze my
      > ich wychowywalismy sami bez babc cioc,lubia inne dzieci gdzie popełniłam bład .


      w tym, ze wychowlaisce ich sami bez babc i cioc..tu jest blad.. i bez przedszkola?
      wiec co sie dziwic, ze dziecko ktore non stop bylo z toba przez 5 lat nagle panikuje?

      chyba ze byly w przedszkolu
      • donata72 Re: płaczace 5latki w odziale przedszklolnym 04.10.11, 16:13
        Nasza Pani nauczycielka zawsze miała dzieci 6letnie,wiec pierwszy raz zetkneła sie z dziecmi 5 letnimi i do tego histeryzujacymi jak moje cuda dwa!i nie tylko moje!!powiedziala ze ona takich dzieci niemiala i ze mam nieopuszczac terenu szkoły zeby jej pomoc wrazie co.w pierwszym dniu ok rozumiem ja i dzieci w szoku wielkim ryk oj szkoda gadac,ale ze mam wkolo pedagogow i do tego dziecko moje uciekło i nikt mnie otym nie poinformowal poszłam do dyrekcji i powiedzialam ze owszem moze moje dzieci nie dojrzałe emocjonalnie ale siedzenie zemno chyba niejest nigdzie wpisane w ustawie i spoteguje jeszcze wiecej ryku kwiku itpwie cpedagog powinien jakos zajac zaciekawic dziecko aby sie uspokoiło tylko ze Dominik indywidualista mały histeryk dał popalic trzeba bylo go zabierac tz dyrektorka katechetka do swietlicy tam rozmowa i dziecko schodzi,o do swojej klasy i dalej sie uczyło czy bawiło kurcze ja tez chodziłam do zerowki i niemoglam sie doczekac maz tez zaliczył przedszkole ale nic i tak jestem dumna bo dostaja same prawie słoneczka w cwiczeniowkach
        • dzoaann Re: płaczace 5latki w odziale przedszklolnym 04.10.11, 17:09
          dobrze sobie radza, sadzac z opisu... wkrotce naucza sie tez bez placzu rozstawac z mama. Nie popelnilas zadnego bledu, mnostwo dzieci szlo kiedys dopiero do zerowki i zyja, dostosowaly sie, traumy brak.Nie wszystkie dzieci musza chodzic od malenkosci do zlobka/przedszkola. Zegnaj sie tylko z nimi mozliwie krotko i ograniczaj trwanie histerii. Bedzie dobrzesmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja