rulsanka
24.10.11, 14:55
Ostatnio u nas w domu znaleźliśmy umierającą królową os. Synek pytał o co chodzi, bo taka niemrawa. Wypuściliśmy ją na dwór. Mówię, że niektóre zwierzęta nie przeżywają zimy, tak już jest.
Po tym Młodego (3,5) zafascynowała kwestia śmierci. Za chwilę umarła mama miś. Zaczęłam ją reanimować... Sztuczne oddychanie, masaż serca. Mama ożyła, dzieci się cieszą (mama miś ma dwóch synów misiów i przybraną córkę królika, która jest mamą małego króliczka) i wszyscy się przytulają.
Po chwili syn sam udaje, że umiera. Reanimuję go...
Wieczorem jego ulubiona żabka skacze w przepaść i wymaga pomocy. Kilkakrotnie ją reanimowałam, syna też trzeba było ratować. Brrr?