jagienkas70
27.10.11, 14:02
Po wczorajszym zebraniu w przedszkolu nie mogę się pozbierać. Do tej pory myślałam, że się syn swietnie zintegrował z grupą, dostawał zielone żabki, jako nagrodę za dobre sprawowanie. A tu pani mówi, że dopiero od 1,5 tygodnia uczestniczy w zajęciach przedszkola. Wcześniej nie tańczył, nie stał w parze, nie nawiązywał relacji z dziećmi, nic do nikogo nie mówił. Diagnoza przedszkolengo psychologa - obserwator, trudniej się aklimatyzuje. Aż mnie serce boli... Może ja sama nie jestem duszą towarzystwa, choc radzę sobie zupełnie dobrze (w szkole podstawowej byłam chorobliwie nieśmiała, ale mi przeszło). Synek nie płacze przy rozstaniu, co też niedobrze, bo złe emocje dusi w sobie. Podpytała, czy lubi dzieci w przedszkolu - nie. Okazało się, że lubi wyłącznie swojego sąsiada (o 4 miesiące straszy chłopczyk). Jak mu pomóc? Przecież łatwiej na świecie ludziom, którzy potrafią nawiązywać dobre relacje z ludźmi, współpracować, a nie tak stać z boczku i patrzeć.