Mam wizję córki jako samotnego kujonka.

27.10.11, 22:00
Martwi mnie jedna rzecz. Pani w przedszkolu powiedziała,że córka[ 3 lata] bardzo szybko się "wyłącza" ze współnych zajęć w przedszkolu. Dodała na pocieszenie,że widzi iż córka jest bystra i chyba wszystko poza zajęciami plastycznymi ją nudzi, gdyż odbiega poziomem od rówieśników. Córka trochę czyta, wie na jaką literę zaczyna i kończy się wyraz, dodaje , odejmuje w głowie, zna chyba wszystkei znaki drogowe, potrafi napisać ze słuchu np 36 i... takie tam. Mnie oczywiśce
cieszą te jej umijętności ale bardzo mnie martwi, że ją prawie nie interesują zabawy z dziećmi tylko np. odchodzi na bok bierze sobie literki i układa wyrazy. Na prawdę boję się że będzie takimkujonem -outsiderem nie lubianym przez dzieci. Czy są tu mamy takich outsiderków? Jak pomóc takiemu dziecku, pani w przedszkolu to raczej nie pomoże w tym że mała odchodzi w kąt do "ciekawszych zajęć",
    • kol.3 Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 27.10.11, 22:09
      O matko. Podsumowałaś córkę i wywróżyłaś jej przyszłość w czarnych barwach, samotne życie, niepopularność. Dołóż jeszcze staropanieństwo i siedem plag egipskichwink
      Opanuj się kobieto i uwierz, że Twoja córka jest bystrą inteligentną super dziewczynką i będzie OK. Może Nobla dostanie?
      Może by panie w przedszkolu wymyśliły inteligentniejsze zabawy?
      • tijgertje Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 27.10.11, 22:30
        kol, pojecia nie masz, o czym mowisz. Jesli dziecko rozwija sie nieharmonijnie i znacznie wyprzedza rowiesnikow, to zycia nikomu to nie ulatwia. Niestety u dzieci z bardzo wysoka inteligencja najczesciej wystepuja dysproporcje w rozwoju spoelczno emocjonalnym. Niektorym sie wydaje, ze dziecko, ktore jest inteligentne na pewno poradzi sobie w zyciu. Niestety inteligencja to nie wszystko i bez umiejetnosci wspolpracy z innymi, nawiazywania i utrzymywania kontaktow spolecznych zyciue moze byc bardzo upierdliwe. 3-5-latki jeszcze sporo toleruja, ale potem zaczynaja sie schody. Szczerze mowiac wolalabym byc troche glupsza, ale lepiej radzic sobie spolecznie i to samo zyczenie mam w stosunku do synawink Ciesze sie, ze mamy pewne predyspozycje intelektualne, ale sa one doskonale do samotnego zycia, a czlowiek jest zwierzeciem stadnym. U nas to autyzm determinuje wiele umiejetnosci lub ich brak, ale roznica miedzy wysokofunkcjonujacym autysta a geniuszem wcale nie jest duza.

        do autorki watku:
        uwazam,z e to bardzo dobrze, ze zarowno ty, jak i panie w przedszkolu widza dysproporcje w umiejetnosciach corki. Im wczesniej jej pomozecie, tym lepiej dla niej. Przede wszystkim unikalabym stymulowania rozwoju intelektualnego, bo na pewno sam pojdzie jak po masle, ale wykorzystalabym mainteresowania malej do stymulacji obszarow, w ktorych jest slabsza czy to z nudow, czy z niechceci do pewnych zachowan. Paniom polecilabym dawanie dzieciom wspolnych zadan, w parach po dwoje niech robia wydzieranki, wspolne rysunki, w zabawach ruchowych czy na podworku mozna dzieciom przydzielic wspolne zadania. Nie w wiekszej grupie, ale w parach, co zmusi dzieci do wspolpracy. Wszelkie zabawy muzyczno0ruchowe sa fajne do integracji calej grupy. W zasadzie im dzieci mniej maja do "zabijania" czasu, tym lepiej, choc dla przedszkolanek to nie lada wyzwanie. Dobrym pomyslem sa np jakies zadania intelektualne, ktore mala lubi do wykonania w nagrode po jakims nielubianym zajeciu, jesli wykona je bez zrzedzenia. Wybralabym sie rowniez do ppp, zeby ocenic rozwoj spoleczno-emocjonalny dziecka i podpytala o Trening Umiejetnosci Spolecznych. na pewno nie zaszkodzi, a moze bardzo pomoc. Jesli w przedszkolu jest pedagog czy psycholog, poprosilabym o obserwacje dziecka i opis funkcjonowania w grupie (przyda sie w ppp, bo widzac samo dziecko nie da sie wszystkiego zobaczyc).
        • kol.3 Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 07:19
          A Ty wydałaś opinię psychologiczną na podstawie jednego postu i tego co pani przedszkolanka mówi? Pani przedszkolanka powinna zając się dziewczynką i wymyślić zajęcie odpowiadające jej poziomowi inteligencji i rozwoju.
          Kto się wymądrza ten się wygłupia.
          • tijgertje Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 09:06
            jjjasneee.... znam niestety sporo takich przypadkow i wiem, ze niektore dzieci moglyby byc znacznie szczesliwsze, gdyby otoczenie zainteresowalo sie czyms wiecej, niz tylko zachwycalo inteligencja dziecka. Nigdzie dziecka nie zdiagnozowalam, ale zwrocilam uwage na mozliwe probemy, ktore trzeba miec na oku i podsunelam mozliwe rozwiazania. hodowanie odizolowanego od swiata geniusza nikomu zycia nie ulatwia.
            • kol.3 Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 19:16
              Właśnie w ten sposób nauczyciel śpiewu "zdiagnozował" w swoim czasie Presleya, stwierdzając że do chóru się nie nadaje, bo nie ma głosu.
              • tijgertje Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 20:10
                Kol, nie rozumiem co ma moj post do "diagnozowania" Presleya? A przy okazji mozliwe, ze jego nauczyciel mial racjewink Niektorzy maja tak charakterystyczny glos, ze do choru faktycznie sie nie nadaja, bo nie sa w stanie wtopic sie w calosc. Chor to chor, praca zbiorowa, a nie zlepek solistow tongue_out
          • jakw Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 18:45
            Ale jeśli praktycznie wszystkie pozostałe dzieci są w rozwoju intelektualnym za tym "kujonkiem" to wszelkie zabawy wymyślone przez panią dla "kujonka" będą nadal zabawą dla 1 dziecka...A to raczej chodzi o to, żeby to dziecko integrowało się z grupą.
        • zebra12 Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 01.11.11, 14:23
          Zgadzam się z tijgertje... Sama przez to przeszłam z moją córką. Wybitna, odstająca od rówieśników, czytająca w wieku lat 4, licząca w pamięci itd...
          Ale trudno dogadująca się z rówieśnikami, uciekająca przed hałasem - męczył ją. Zajęta wciąż swoimi sprawami, zapominająca oblizać ust, ubrać majtek przed rajtkami...
          Dziś diagnozujemy się w kierunku Zespołu Aspergera. Wcześniej nie miałam o tym pojęcia, cieszyło mnie, że mam inteligentne dziecko. Dziś badania wskazują na nieharmonijny rozwój i sporą różnicę między inteligencją werbalną a niewerbalną...
          Lepiej podjąć się diagnozy już dziś, niż później patrzeć jak dziecko odstaje od grupy.
    • an_ni Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 27.10.11, 22:17
      pierwszy rok w przedszkolu?
      i po 2 miesiacach wydalas wyrok?
      socjalizuj ja bardziej to sie nauczy, kontaktuj z dziecmi z przedszkola poza nim, to bedzie jej latwiej
      albo po prostu poczekaj
    • wakacyjna.przygoda Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 27.10.11, 22:17
      Brak zainteresowania zabawami z dziećmi. Fiksacje na literkach i cyferkach. Mi to wygląda na cechy autystyczne. Poczytaj o Zespole Aspergera.
      Albo jest po prostu bardzo inteligentna.
    • super-mikunia Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 27.10.11, 22:26
      Z przedstawionych przez ciebie umiejętności wynika, że córka jest bystra, ale także przede wszystkim bardzo mocno i dobrze stymulowana środowiskowo. Widocznie do tej pory miała zapewnione interesujące ją zajęcia "pod nią" (stąd wiele ciekawych umiejętności rodem z diagnozy 5 latka) i ktoś musiał jej bardzo dużo czasu indywidualnie w kontakcie jeden na jeden poświęcać.

      Wydaje mi się, że jeżeli dziecko rzeczywiście jest bystre to da sobie radę i być może pewnego dnia przyjdzie z p-la i powie z łobuzerskim uśmiechem, że siedziało z kolegą/koleżanką za karę przez 5 min w ławce i opowie ci z wypiekami na twarzy za co, oraz zda obszerną relację z wygłupów na zajęciach rytmiki z kim i czym udało mu się bardzo wnerwić panią wink Ewentualnie okaże się, za moment, że ma jedną ale za to najlepszą koleżankę. A ty odetchniesz z ulgą wink
      Jak dla mnie dziecko się jeszcze nie rozkręciło. Daj jej czas. Jeżeli po 3 m-ach nadal nie będzie chciał uczestniczy w zajęciach wybrałbym się do psychologa ewentualnie poprosiła o opinię poradę psychologa z p-la, który wcześniej mógłby sobie poobserwować dziecko.
      • mama_klary Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 27.10.11, 22:50
        Ja się mogę nawet tym atyzmem zainteresować, z tym, że wiem że ona bardzo się tymi dziećmi interesuje. Oprócz cyferek "interesuje się modą". Codziennie mi mówi jak każda z dziewczynek była ubrana{"Julka miała sukienkę w paski, Oliwia chodziła tylko w rajstopkach a Maja chodzi już w rajstopkach i spodniach"] . Codziennie słucham o kreacjach przedszkolnych. Córka przez pierwszy tydzień nauczyła się imoin i nazwsik wszystkich przedszkolaków, nie tylko ze swojej grupy, oraz od razu pokazała mi cały rozkład szatni- kto ma gdzie swoją szafkę w zapamietując po naklejkach {"Olek ma z samolotem itd.]. Także wydaje mi się że ona te dzieci cały czas obserwuje tylko nie chce jej się jak to ujęła pani wykonywać "byt banalnych dla niej zadań" . Bardzo podoba mi się pomysł z zadaniami w parach- podsunę go paniom.
        • super-mikunia Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 27.10.11, 23:17
          hmm jakbym czytała o swoim synu - więc to chyba nie takie rzadkie u debiutantów przedszkolnych;
          miał podobnie było obserwatorem przez pierwsze 2 tygodnie, zdawał mi tego typu relacje , kto jakie ma kubeczki, ręczniki, szafki, buty co dzieci robiły, jakie mają zabawki w p-lu, kto jaką zabawkę przyniósł, szafki z imionami też łączył po 1 tygodniu (siedzieliśmy i po pół godziny w szatni i mi opowiadał co kogo), plus ile ma sala wywietrzników (serio) smile po 1 dniu znał 2 piosenki, których ja go nie uczyłam i nigdy wcześniej nie mógł słyszeć;
          tyle tylko, że on w ogóle z tymi dziećmi się nie bawił, nie wchodził w żadne interakcje i nie brał udziału w tych muzycznych zajęciach;
          u nas po 1 m-cu nastąpił przełom już nie było opowieści co dzieci robiły tylko o on z dziećmi robił owszem nadal ma duży dystans społeczny; wczoraj byłam z nim na zajęciach w p-lu po 2 tygodniowej niebytności tam i moje dziecko owszem bardzo chętnie brało w nich udział, ale ze swoimi przyborami usadowiał się na skraju ławki obok najstarszych kolegów (na drugim biegunie od kolegi ze swojej grupy) i gdy jeden chłopiec przysunął mu przybory to on odsunął je dokładnie w to samo miejsce wink
          pamiętam jak mnie wtedy pocieszała koleżanka, że ją mama (zresztą "przedszkolanka") przez pierwsze pół roku zostawiała rano w przedszkolu to dokładnie w tym samy, miejscu odbierała po pracy, jakby ktoś ja tam zamroził wink rożnie dzieci się rozkręcają, ale zamiast martwić i gryźć się może warto udać się do psychologa
        • tijgertje Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 00:07
          Jak ktos wyzej wspomnial, poczytaj chocby ogolny opis zespolu Aspergera. Nalezy do spektrum autyzmu, ale dzieci z autyzmem bywaja bardzo rozne. zwlaszcza dzieci z ZA nie tylko baaaardzo uwaznie obserwuja inne dzieci, ale czesto chca sie z nimi bawic, tyle, ze nie potrafia nawiazac prawidlowego kontaktu. Ze wzgledu na duza rozbieznosc miedzy rozwojem inetelktualnym a emocjonalnym wysokosfunkcjonujay autysci zwykle najlpeiej sie czuja z kilka lat starszymi albo mlodszymi dziecmi, tylko z rowiesnikami nie moga znalezc wspolnej plaszczyzny. Twoj opis corki nie jest wystarczajacy, aby ktokolwiek mogl ci diagnoze ZA postawic, ale takiej opcji na pewno nie powinnas wykluczac. Jak juz wyzej wspomnialam, miedzy autysta a geniuszem naprawde jest bardzo cienka granica. Autysta to nie jest tylko kiwajace sie, pozbawione kontaktu z otoczeniem dziecko.
        • wakacyjna.przygoda Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 08:44
          >przez pierwszy tydzień nauczy
          > ła się imoin i nazwsik wszystkich przedszkolaków, nie tylko ze swojej grupy, or
          > az od razu pokazała mi cały rozkład szatni- kto ma gdzie swoją szafkę w zapamie
          > tując po naklejkach {"Olek ma z samolotem itd.].

          To jest właśnie niepokojące. Autyści albo nie bardzo interesują imionami i innymi faktami dotyczącymi innych albo przeciwnie fiksują się na tym. To nie jest "normalne" że ona tak doskonale orientuje się kto, gdzie i co ma. Oczywiście to nie jest problem jeśli do tego potrafi nawiązywać prawidłowe relacje z rówieśnikami i bawić się symbolicznie. Potrafi?
          • mama_klary Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 14:19
            Potrafi, codziennie bawi się w przedszkole- ustawia lalki, karmi, daje kary. Ze mna chce sie bawić w H@M. Pisałam, że "interesuje sie modą' , więc chce sie bawic, że kupuje ubrania w H@M. Czy to pocieszające a propos autyzmu.
        • leneczkaz Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 31.10.11, 08:35
          Oprócz cyferek "interesuje się modą". Codziennie mi mów
          > i jak każda z dziewczynek była ubrana{"Julka miała sukienkę w paski, Oliwia ch
          > odziła tylko w rajstopkach a Maja chodzi już w rajstopkach i spodniach"] . Codz
          > iennie słucham o kreacjach przedszkolnych. Córka przez pierwszy tydzień nauczy
          > ła się imoin i nazwsik wszystkich przedszkolaków, nie tylko ze swojej grupy, or
          > az od razu pokazała mi cały rozkład szatni- kto ma gdzie swoją szafkę w zapamie
          > tując po naklejkach {"Olek ma z samolotem itd.].

          To to już jest serio dziwne. Mój fakt, że zna imiona i nazwiska nauczycielek i panie są zdumione, ale on nie jest zafiksowany na to.. Ot usłyszał przy okazji. Mi nigdy nie mówił..
    • imogen0 Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 27.10.11, 23:48
      Ja byłam takim dzieckiem,lubiłam sama się bawić,rysować, w wieku 5 lat czytałam,zawsze obok dzieci...trochę jakbym się ich bała,onieśmielały mnie.Ale to trwało tylko pierwsze kilka może kilkanaście miesięcy w przedszkolu,potem się bardzo zmieniłam i w podstawówce byłam już szałaputem,miałam mnóstwo przyjaciół i tak mi(na szczęście) zostałosmile
      Myślę,że dzieci przechodzą wiele etapów,mój syn,np. z energicznego,podejrzewanego o nadpobudliwość dzieciaka wyrósł na spokojnego,rozważnego nastolatka(chyba,że mu się jeszcze zmieni).wink
      Obserwuj córkę ale moim zdaniem nie ma żadnego powodu do niepokoju.
      • kol.3 Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 07:22
        Oczywiście, nikt nie jest robotem.
        • ewelajnawrocek Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 08:19
          moge napisac o sobie, bo moj trzylatek niestety nie przejawia takich umiejętnosci.. w wieku 3 lat płynnie czytałam, dodawałam itd, w wieku 6 lat uczyłam inne dzieciw zerówce czytać, nudziłam się mega do którejs tam klasy podstawówki, ale...nie przeszkadzało mi to byc bardzo towarzyską osobą, mieć chłopaków, w liceum niexle poimprezowac, a potem dostac 5 czy 4 ze sprawdzianu. To jest kwestia charakteru i duzo zalezy od rodziców. Jesli się na dziecko naciska, ze tylko ma sie uczyc itp to moze byc zahukane, a u mnie bylo tak, ze mama sama mowiła, zebym czaem jakas dwoje dostała smile Na duzo mi pozwalano, bo byłam rozsądna i ambitna. Na studiach juz wcale nie byłam taka dobra, brzydził mnie wyscig szczurów. W wieku 30 lat jest normalną przecętna kobieta z mezem i dzieckiemsmile dodam, ze jako dziewczynka mala tez lubialam bawic sie sama, czytac itp ale juz w podstawowce się rozkręciłamsmile Ja bym sie na twoim miejscu cieszyła, ze corka zdolna, ale pamiętała, ze najwazniejsze jest jej osobiste szczescie a nie wyniki w nauce, zachęcała do spotkac z rowiesnikami, chlopakami, oczywiscie jak podrosnie, niech czerpie z zycia..
          • mama_klary Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 09:35
            Ale ona nawiązuje jakieś tam kontakty. Dziś np. podbiegła do swojej koleżanki Mai i krzyknęła "będziemy dziś kioleżankami zobacz mam takie rajstopki"{modnisia}. Tylko problem bardziej jest w tym że nie chce wykonywać poleceń pań. Z dziećmi trochę tam się pobawi, nie tak że w ogóle, ale szybko odchodzi "do swoich zadań".
            • tijgertje Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 09:45
              mama_klary napisała:

              > Ale ona nawiązuje jakieś tam kontakty.

              "jakies" tam kontakty to za malo. Wiesz, jakbys zobaczyla mojego mlodego na podworku z innymi dziecmi, bylabys przekonana, ze to bardzo towarzyskie dziecko, ciagle bawi sie z innymi. Jesli jednak przyjrzalabys sie uwazniej nieco dluzej, doszlabys do wniosku, ze on sie "przykleja" do dzieci, nasladuje je, robi to samo, ale albo nie uczestniczy we wspolnej zabawie, albo jego kontakt z innymi dziecmi jest jednostronny. Problem bardzo trudny, bo naprawde trzeba umiec odpowiednio patrzec, zeby wylapac w grupie dzieci, ktore sa tylko w ta grupe wmieszane. Moj mlody w kontaktach z doroslymi jest bardzo otwarty, zawsze usmiechniety, chetnie wspolpracuje, czyli jest zaprzeczeniem wszystkich stereotypow o autyzmie, a jednak ma go najciezsza postac. Ma mnostwo zaburzen, ale dzieki wlasciwej prac i wysokiej inteligencji coraz wiecej udaje mu sie rekompensowac. Jako,z e mysli dokladnie w ten sam sposob co ja, wiec intuicyjnie wybieralam zawsze najlepsze dla niego roziwazania i wielu rzeczy nie widzialam, albo nie chcialam widziec. Dopiero w grupie rowiesniczej wyszly rozne cuda. autyzm to nie jest uposledzenie umyslowe, jak sie nadal wielu ludziom wydaje i nie trzeba sie go bac. Po swiecie chodzi cale mnostwo niezdiagnozowanych wysokofunkcjonujacych autystow i aspich. Nie twierdze, ze kazdego trzeba diagnozowac, ale w niektorych przypadkach lepiej przeprowadzic rzetelna obserwacje i diagnoze dziecka po to, zeby miec pelen obraz rozwoju dziecka, znac jego mocne i slabe strony i nawet po wykluczeniu autyzmu wiedziec, jak z dzieckiem pracowac, zeby nie zwiekszac dysharmonii rozwojowych i ulatwic mu funkcjonowanie wsrod rowiesnikow. Dorosly autysta moze sobie swietnie radzic i byc szczeliwym (jak ja), ale lata szkolne to istny koszmar.
            • leneczkaz Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 31.10.11, 08:37
              > "będziemy dziś kioleżankami zobacz mam takie rajstopki"

              Powiedziała jej coś o swojej fiksacji.. To nie rozmowa.. Tak się zachowuje autystyczny kuzyn męża. Powie coś z aktualnej fiksacji i tyle. No chyba, że pociągniesz WŁAŚNIE TEN temat..
    • angazetka Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 09:34
      O Boże. Dziecko ma trzy lata, a ty już mu całe życie nakreśliłaś. Wyhamuj z tym czarnowidztwem.
      Też byłam dzieckiem zbyt inteligentnym wink Owszem, niekiedy bywało tak, że odstawałam od grupy i nie miałam z nią płaszczyzny porozumienia, ale nigdy nie byłam samotna. Zawsze ktoś nadający na tych samych falach się trafił - jeśli nie w klasie, to na zajęciach pozalekcyjnych. Zabawy z dziećmi nigdy mnie specjalnie nie interesowały, wolałam czytać. Fajnie, że moja mama nie robiła z tego dramatu.
      • mama_klary Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 09:36
        Trochę mnie pocieszyłaś.
      • mama_klary Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 20:24
        Dziewczyny, ja niestety coraz bardziej myślę o tej teorii o autyźmie, aspergerze. Dziś mała przypomniała mi, że Dominik- sąsiad mieszka pod ósemką, pytała czy tata będzie o 17 czy 17 30 .
        Ona wie juz nawet jakie są witaminy,ze D jest w tranie a A jest dobra na wzrok. Zaczęłam od dyrktorki w przedszkolu, ma ja obserwować w przyszłym tyg, czy inicjuje zabawy z dziećmi czy tylko się im przygląda.
        Ja chyba poszukam jakiegoś specjalisty, dziś cały dzień o tym myślę, nie mogę się na niczym skupić.








        • aphoper1 Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 20:45
          Mamo Klary, jak masz się zadręczać, to faktycznie idźcie do psychologa. Ale na podstawie tego, że dziecko jest bystre i ma dobrą pamięć nie daj sobie wcisnąć ZA! Znam wiele inteligentnych osób, w tym trzy z zespołem Aspergera. Różnica jest kolosalna - ale nawet te z ZA sobie nieźle w życiu poradziły, przynajmniej 2 z 3smile Znam też wiele innych i mniej, i bardziej inteligentnych osób, które są nielubiane, nie mają przyjaciół itp, a z autyzmem nie mają nic wspólnegosmile Może porozmawiaj też z psychologiem (nie dziecięcym, ale ogólnym) o tym, skąd się biorą Twoje lęki i obawy o Córkę, Twoje niezadowolenie tudzież niepokój z tego, jaka Ona jest. Może to głównie Ty potrzebujesz pomocy?
          • mama_klary Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 21:09
            A podasz od ręki jak widzisz tą kolosalna różnicę między osobą bystrą a osobą z ZA?
            • tijgertje Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 21:12
              Tez jestem ciekawa, bo bardzo wiele osob ma autyzm czy za tylko nie zdaje sobie z tego sprawy. wysoka inteligencja mozna baaardzo duzo zrekompensowac. Mi psychiatra przy diagnozie powiedzial, ze mimo, iz najmniejszych watpliwosci co do mnie nie ma, ze jestem w spektrum jak byk, to dzieki temu, co sie zdazylam nauczyc, gdyby mi zalezalo, to bez problemu wyprowadzilabymw pole mniej wprawnego psychologa.
              • leneczkaz tijgertje 31.10.11, 08:41
                Ni wiem czy pamiętasz ale pisałam kiedyś na starszym dziecku o chłopcu w rodzinie u którego JA podejrzewałam jakieś zaburzenia autystyczne a prócz mnie nikt- wszyscy psychologowie twierdzili, że 'MA CZAS' .. nie wiem na co...
                No i nagle poszedł do szkoły i panika nauczycieli, i wysyłanie po różnych 'najlepszych' specjalistach i zdziwko...
                Nie wiem jaką dokładnie dostał diagnozę- ZA czy coś innego ale w końcu się nim zajęli. W 6r.ż.!!


                Więc autorko wątku wiele mam tu piszących, że to ok, bo ich dzieci są takie same i niby ok, mogą mieć dzieci z zaburzeniami i po 5-ciu psychologach tępakach.
                • tijgertje Re: tijgertje 31.10.11, 10:49
                  Leneczkaz, cos kojarze. Dobrze i tak, ze juz w 6. roku zycia cos zaczeto robic. dzieci z maych szkol czesto "jakos" sobie radza, a bomba wybucha, jak dzieciak ze spektrum musi isc do duzego gimnazjum czy liceum. Tyle, ze wtedy jest juz naprawde za pozno, zeby zapewnic dziecku normalne stosunki z rowiesnikami. Na studiach sytuacja zazwyczaj sie poprawia, bo ludzie juz bardziej dojrzali, kazdy sie wiecej wlasnymi sprawami i wlasnymi planami na przyszlosc zajmuje i mozna "zginac w tlumie", ale nawet te kilka lat liceum to koszmar, ktory moze zawazyc na calym dalszym zyciu. Niestety. Tyle, ze duzo latwiej zrzucic wine na dziecko, ze sie nie stara, zamiast dojrzec, ze dziecko CHCE, ale NIE MOZE.
                  • leneczkaz Re: tijgertje 31.10.11, 12:19
                    Tyle, ze duzo latwiej zrzucic wine na dziecko
                    > , ze sie nie stara, zamiast dojrzec, ze dziecko CHCE, ale NIE MOZE.

                    Gorzej jak dziecko 'nie słyszy' co mówi, o co pyta pani.. Tu (po zbadaniu słuchu) nie bardzo jest na co zwalać. Ciekawi mnie jedno - 3 lata w p-kolu dziecko 'głuche' co niby robiło? 'Miało jeszcze czas'...?
    • aphoper1 Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 28.10.11, 20:41
      Droga Mamo... olej wizje. I nie wkręcaj ani sobie, ani Córce takich obaw.
      Ja byłam zawsze takim typem intelektualnym, w przedszkolu długo się nie mogłam zintegrować, ale już od II klasy podstawówki do II liceum byłam wiecznie gospodarzem klasy, organizatorką etc, na studiach wiceprzewodniczyłam kołu naukowemu, miałam mnóstwo znajomych (także dzięki temu, że studiowałam na 3 kierunkachwink), dobrze sobie radzę, tylko czasem się zamyślam i zdaniem Męża za bardzo walczę o prawdęwink
      Zamiast się martwić sama prowadź ciekawe życie towarzyskie, niech Córka spotyka się z ludźmi, zwłaszcza z dzieciakami, nawet jeśli najpierw będzie więcej obserwować niż się wspólnie bawićsmile I daj Jej czas, toć to trzylatka!smile
      • azjaodkuchni Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 30.10.11, 16:59
        Wiesz takich dzieci jest więcej... dużo więcej i wcale nie musi oznaczać zaburzenia. Po pierwszym dniu w przedszkolu mojego dziecka wiedziałam jak panie mają ma imię ile jest ryb w przedszkolnym akwarium jaki są zabawki i gdzie stoją ile było dzieci i że Jasiek pluje i gryzie. Dziecko miało... 2,5 roku. Przedszkole dawno za nami i początek podstawówki też. Od 10 mięsiecy dziecko ma nową szkołę w Azji i dopiero tu się nie nudzi. Wcześniej dużo wysiłku kosztowało mnie znalezienie zajec na poziomie dziecka i dla wieku.Szkoła i jej program kompletnie był nie dla mojego dziecka. Ze względu na dużą wrażliwośc nie posłaliśmy do szkoły wcześniej. Dbałam zawsze o kontakt z rówieśnikami zawsze u nas w domu były dzieci młodsze starsze różne. Moje dziecko lubi samotnośc i swój pokój, ale nie ma problemów z kontaktami rówieśniczymi. Czasem rządzi a czasem jest rządzone a z wrażliwości wyrosło.
    • shinee5 Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 30.10.11, 19:25
      A może to po prostu nieśmiałość? Dziewczynka skupia się na zadaniach wykonywanych samodzielnie, bo zauważyła, że to jej idzie dobrze i jest za nie chwalona. A z dziećmi nie do końca wie jak postępować i dlatego się odsuwa. Będzie starsza, bardziej doświadczona to i z tym sobie poradzi.
      Ja bym nie stawiała tak ostrych diagnoz jak autyzm. Powód moim zdaniem jest prozaiczny - jedne umiejętności już ma i sprawiają jej radość, a inne jeszcze nie... Ale i z tym sobie poradzi, choć można jej też trochę pomóc.
      • mama_klary Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 30.10.11, 21:49
        Oby tak było.
        • shinee5 Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 30.10.11, 22:01
          Spróbuj może nieco zmienić podejście w rozmowach z córką. Staraj się położyć większy nacisk na budowanie w niej chęci bawienia się z innymi dziećmi. Niech wie, że cię szczególnie cieszy, kiedy ona zjednuje sobie nowe koleżanki, kolegów. Podpowiadaj ewentualnie, jak może nawiązać i podtrzymywać takie relacje, staraj się ją do tego zachęcać. A na nowe umiejętności spoza tego "obszaru" na razie nie zwracaj zbytniej uwagi - nie chwal, raczej zbywaj. Chodzi o to, aby zauważyła, że lepiej się jest chwalić umiejętnościami społecznymi.
          • mama_klary Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 30.10.11, 22:21
            Zachęcam, zachęcam.
          • basca_basca Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 30.10.11, 22:50
            > A na nowe umiejętności spoza tego "obszaru" na razie
            > nie zwracaj zbytniej uwagi - nie chwal, raczej zbywaj. Chodzi o to, aby zauważy
            > ła, że lepiej się jest chwalić umiejętnościami społecznymi.

            Wydaje mi się, że to zbytnia manipulacja dzieckiem. Trochę brzmi jak nieakceptowanie dziecka. Rozumiem delikatne zachęcanie dziecka do nawiązywania relacji, uczenie podtrzymania nowych, ale dziecko powinno być kochane takie jakie jest, z takimi a nie innymi zainteresowaniami.
            • shinee5 Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 31.10.11, 07:52
              Basca, to zbyt daleko posunięta teoria. Skąd Ci przyszło do głowy, że matka nie akceptuje dziecka, chcąc nauczyć je innych niż dotychczas umiejętności?
              Uczenie umiejętności społecznych i rozwijanie inteligencji emocjonalnej jest tak samo ważne, jak uczenie czytania, pisania czy obserwacji otoczenia i wyciągania wniosków.
              • tijgertje Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 31.10.11, 08:01
                Ja sie z basca musze zgodzic. Niektorzy z pelnym przekonaniem twierdza, ze nie ma sie o co martwic, bo dziecko wyrosnie i nic z autyzmu na pewno nie ma. Takiej pewnosci jednak nikt nie ma. Oby to nie bylo ZA, ale jesli tak, to takie dziecko nie potrafi nawiazac wlasciwych relacji z rowiesnikami, nawet jesli tego baaaardzo chce. W takim wypadku ignorowanie umiejetnosci intelektualnych i kladzenie nacisku tylko na umiejetnosci spoleczne, jak to zostalo zparoponowane z duzym prawdopodobienstwem moze doprowadzic do tego, ze dziecko nie bedzie sie czulo kochane i akceptowane, a jesli wymagania je przerosna (bo prosta zabawa dla dziecka z ZA moze byc wyzwaniem grubo ponad jego sily) to moze sie zupelnie zamknac i zaczac calkowicie ignorowac nie tylko rowiesnikow, ale i rodzicow.
                • shinee5 Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 31.10.11, 08:51
                  Ja rozumiem Twój punkt widzenia, bo jeśli dobrze pamiętam, masz dziecko autystyczne. Ale dziewczyny, naprawdę nie przesadzajcie - większość dzieci jest zdrowych. Dobrze jest bić na alarm jak coś się dzieje, ale dobrze jest też mieć zdrowy rozsądek. Czasem wystarczy nakierować dziecko na inne zainteresowania, pokazać mu, że inne rzeczy też są ciekawe i ono czasem to przyjmie. Moim zdaniem warto próbować. I nie chodzi o stawianie wymagań, a o zachęcanie, o pozytywną motywację. Dziecko wtedy zobaczy nie tylko podziw dorosłych, że umie już liczyć, czytać itd. (tak jak to ma miejsce w przypadku córki autorki wątku), ale również ich radość, że radzi sobie na polu społecznym. To ją powinno zachęcić do aktywności w tym zakresie.
                  • basca_basca Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 31.10.11, 09:42
                    > Czasem wystarczy nakierować dziecko na inne zainteresowania, pokaza
                    > ć mu, że inne rzeczy też są ciekawe i ono czasem to przyjmie. Moim zdaniem wart
                    > o próbować. I nie chodzi o stawianie wymagań, a o zachęcanie, o pozytywną motyw
                    > ację.
                    Tu w pełni się zgadzam i o tym pisałam.
                    Ja zakładam, że dla córka autorki wątku albo relacje są dla słabym punktem: jest nieśmiała, introwertyczna itd, albo ma ZA. I chciałam zwrócić uwagę, żeby całkowicie nie skupić się na tym co jest w jej umiejętnościach słabsze. Aby dziewczyna miała jednak trochę oddechu, miała oparcie w tym co dotychczas było jej mocnym punktem, gdzie odczuwa pewność siebie, co sprawia jej radość.
                    Dlatego proponuje zachęcanie do zabaw z dziećmi, ale też nie ignorowanie, jedynie jakieś ograniczenie jej dotychczasowych zainteresowań.
                    Być może więcej zabaw tematycznych/symbolicznych: w domu, w rodzinę, w lekarza...
                  • tijgertje Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 31.10.11, 10:43
                    shinee5 napisała:

                    > Ja rozumiem Twój punkt widzenia, bo jeśli dobrze pamiętam, masz dziecko autysty
                    > czne. Ale dziewczyny, naprawdę nie przesadzajcie - większość dzieci jest zdrowy
                    > ch. Dobrze jest bić na alarm jak coś się dzieje, ale dobrze jest też mieć zdrow
                    > y rozsądek.

                    Owszem, mam dziecko autystyczne, z najciezsza postacia zaburzen, ale dziecko jest inteligentne. I co? I jest cale mnostwo osob, ktore neguja moja i dziecka diagnoze, bo maly jest radosny, ciagnie go do dzieci, w ogole nie obawia sie doroslych i jest wyjatkowo czarujacy, wiec przeciez NIE MOZE MIEC AUTYZMU!!! Na pozatku sama negowalam pewne sygnaly (ktore widoczne byly od urodzenia), bo ja bylam taka sama. Na szczescie trafilismy na ludzi, ktorzy NIE negowali, a uznali, ze nei ma na co czekac, tylko zajac sie dzieckiem, a ja nie zdazylam zapomniec, jak bardzo cierpaialm w domu i w szkole, gdzie na sile usilowano mnie wepchnac w ramki, w ktore nie moglam sie zmiescic. I nei zrozum mnie zle: uczylam sie swietnie, bralam udzial w roznych olimpiadach, bylam stawiana za wzor, bo pod wzgledem zachowania nie mialam odwagi sie wysilic i dopiero na studiach odwazylam sie zaczac uczyc dla siebie, a nie robic wszystkiego, zeby zadowolic rodzicow czy nauczycieli. jesli ktos nie ma dostatecznej wiedzy i doswiadczenia z autystami wysokofunkcjonujacymi, to NIE ZOBACZY nawet wyraznych sygnalow u dziecka, czekajac, az dorosnie, czy "samo przejdzie". Nie przejdzie. dziecko inteligentne nauczy sie grac perfekcyjnie swoja role. Przedszkolaki duzo toleruja, a ze wiek mlody, to wychowawcy wiele na jego karb zrzucaja, dopiero gdy w szkole okazuje sie, ze dziecko, mimo, ze wiedza wybiega kilka lat do przodu, ale nie radzi sobie z prostymi, codziennymi czynnosciami, a szkolne wymagania okazuja sie zbyt duze i dziecko nie wytrzymuje i albo sie zupelnie zamyka, albo wypracowuje nerwice wegetatywne, albo zaczyna buntowac, to dopiero wtedy jest ogolna panika i wywalanie dziecka ze szkoly. Nie twierdze, ze corka autorki watku ma ZA, nigdize tego nie napisalam. Twierdze jednak, ze pewne sygnaly sa niepokojace i trzeba miec je na oku, bo to MOZE BYC ZA. Mam w rodzinie przypadek chlopca, wrecz ksiazkowy przyklad ZA, ale jak nie ma diagnozy, to nie ma problemu, jest inteligentny, wiec na pewno sobie w zyciu poradzi. Zal mi dziecka, bo widze, ile nerwow go szkola kosztuje. Jakos moze ja przezyje, ale nie wierze, ze w doroslym zyciu nagle sie obudzi i sobie poradzi. Nie poradzi sobie. Inteligencja to naprawde niewiele. Bedac swiadomym swoich mocnych i slabych stron mozna rozumowo wiele nadrobic, ale to samo nie przyjdzie. Dziecka trzeba tego uczyc od malego, czy ma za, czy nie. Jak nie ma, to sie nauczy poprzez obserwacje innych, jesli jednak ma ZAm to trzeba kroczek po kroczku lopatologicznie do glowy pakowac i w praktyce cwiczyc rozne zachowania, bo wiedza teoretyczna nijak sie ma do umiejetnosci zastosowania jej w praktyce.
                    Po mnie czy mlodym w zyciu bys nie powiedziala, ze mozemy miec autyzm. sama zawsze mialam jakas kolezanke czy przyjaciolke, ale nigdy nie byla to grupa, zawsze jedna osoba, ktorej kurczowo sie trzymalam. Poczytaj mojrgo bloga, zobacz, ze z autyzmem mozna zyc, ale codzienne, niby oczywiste czynnosci kosztuja mnostwo wysilku. I nie mozna liczyc na to, ze od dziecka wyjdzie stwierdzenie, ze ono czuje sie inne. Dziecko ze spektrum chce byc jak inni, ale nbie wie jak. Ja mialam 33 lata, gdy sobie uswiadomilam, ze wiekszosc ludzi nie widzi rzeczy tak jak ja i nie mysli w taki sam sposob, ktory dla mnie byl oczywistym i edynym znanym, "normalnym" sposobem. cale zycie chcialam byc jak inni, nie zdajac sobie sprawy, ze odbierajac swiat w inny sposob, potrzebuje innych metod, zeby osiagnac ten sam efekt. wiele wysokofunkcjonujacychautystow jakos sie przez szkoel przeslizguje i calkiem niezle radzi sobie w zyciu. Nie jest to jednak regula. 20-30 lat temu bylo latwiej, teraz dzieci sa wychowywane w inny sposob, staja przed zupelnie innymi wyzwaniami i zaburzenia ze spektrum bardziej sie daja we znaki, zwlaszcza samemu autyscie. Pewnie, najlatwiej negowac, czekac, az problem minie. Co jednak, jesli nie minie? ile dziecko musi wycierpiec, zeby otrzymac wlasciwa pomoc? najzabawniejsze, ze metody stosowane dla autystow swietnie sie sprawdzaja dla "zwyklych" dzieci, odwrotnie za to ani rusz. Dlaczego zatem nie pomoc dziecku tak, jakby mialo ZA i cieszyc sie, jak za pare lat "wyrosnie" niz z zalozonymi rekami czekac na rozwoj wypadkow?
                    • shinee5 Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 31.10.11, 11:54
                      Tijgertje, pod wpływem Twojego posta przeczytałam o autyźmie na Wikipedii. Pewnie to niewiele i źródło nie do końca pewne, ale moja wiedza na temat tej choroby jest znikoma wobec Twojej wiedzy, więc zawsze to coś.
                      I mam mieszane uczucia. Daleka jestem od wystawiania jednoznacznych sądów, ale mam wrażenie, że nie jest dobre, kiedy z "ostrożności", na wszelki wypadek przypisujemy jakieś objawy zachowania do konkretnej jednostki chorobowej, kiedy wiadomo, ze równie dobrze mogą one świadczyć o czymś prozaicznym - w tym wypadku o braku umiejętności w jakimś zakresie.
                      Nie chcę się tu już na ten temat rozpisywać, bo to jest bardziej kwestia światopoglądu i podejścia do życia - mam chyba optymizm wypisany na czole. Zapytam jeszcze tylko, czy naprawdę celowe wzmacnianie okreslonych zachowań poprzez pokazywanie akceptacji, stosowanie zachęt i pozytywnej motywacji jest niekorzystne dla dziecka autystycznego? Bo to właśnie podpowiadałam autorce wątku.
                      • tijgertje Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 31.10.11, 20:09
                        shinee5 napisała:
                        Daleka jestem od wystawiania jednoznacznych sądów, ale
                        > mam wrażenie, że nie jest dobre, kiedy z "ostrożności", na wszelki wypadek przy
                        > pisujemy jakieś objawy zachowania do konkretnej jednostki chorobowej, kiedy wia
                        > domo, ze równie dobrze mogą one świadczyć o czymś prozaicznym - w tym wypadku o
                        > braku umiejętności w jakimś zakresie.

                        tez jestem optymistka i nie przypisuje niczego do zadnej konkretnej choroby czy zaburzenia. Zwracam jedynie uwage, ze to moze byc ZA. Wiedzac z "czym to sie je" mozna dziecku bardzo pomoc, nawet jesli tego ZA nie ma. Spektrum autyzmu to przede wszystkim "niepelnosprawnosc spoleczna" i stosujac te same techniki i metody mozna pomoc dziecku zarowno z ZA jak tylko niesmialemu. Absolutnie nie namawiam do "pieczetowania" czy szufladkowania kogokolwiek. Mam nadzieje, ze to tylko taki etap, zachowania wynikajace z braku wczesniejszych kotaktow z rowiesnikami i moze mala sie rozkreci. Co jednak, jesli nie?

                        Zapytam je
                        > szcze tylko, czy naprawdę celowe wzmacnianie okreslonych zachowań poprzez pokaz
                        > ywanie akceptacji, stosowanie zachęt i pozytywnej motywacji jest niekorzystne d
                        > la dziecka autystycznego? Bo to właśnie podpowiadałam autorce wątku.

                        Akceptacja i pozytywne wzmacnianie pozadanych zachowan jest podstawa wychowywania autysty. Tyle, ze nie tylko akceptacja tego, co chcemy widziec. Dzieci z autyzmem czesto maja wrodzony perfekcjonizm przy jednoczesnej bardzo niskiej samoocenie. Bardzo trudne jest znalezenie balansu miedzy tym, co dziecko chce, a tym, czego my od niego chcemy, bo ono nie potrafi okreslic i wlasciwie wyrazic swoich uczuc. Jesli jest baaardzo dumne np z jakiegos bardzo trudnego slowa i nie zostanie to przyjete z oczekiwanym entuzjazmem, to dziecko moze sie zupelnie zniechecic i stracic wiare we wlasne mozliwosci. Wzmacniac? tak. ale tylko przy pelnej akceptacji dziecka z jego wszystkimi niedoskonalosciami, fiksacjami i czym tam jeszcze. dziecko nie moze poczuc, ze jakies jego osiagniecia (chocby bedace osiagnieciami tylko we wlasnych oczach) nie sa docenione, bo bardzo odbija sie to na poczuciu wlasnej wartosci. Niestetyuncertain Niektorzy sadza, ze dzieci z autyzmem nie czuja. Nieprawda. Czuja, czasem wiecej niz zdrowe dzieci, jednak nie sa w stanie swoich uczuc kontrolowac i maja tendencje do wszelakich dolkowuncertain
                        • basca_basca Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 31.10.11, 22:04
                          > Akceptacja i pozytywne wzmacnianie pozadanych zachowan jest podstawa wychowywan
                          > ia autysty. Tyle, ze nie tylko akceptacja tego, co chcemy widziec. Dzieci z aut
                          > yzmem czesto maja wrodzony perfekcjonizm przy jednoczesnej bardzo niskiej samoo
                          > cenie. Bardzo trudne jest znalezenie balansu miedzy tym, co dziecko chce, a tym
                          > , czego my od niego chcemy, bo ono nie potrafi okreslic i wlasciwie wyrazic swo
                          > ich uczuc. Jesli jest baaardzo dumne np z jakiegos bardzo trudnego slowa i nie
                          > zostanie to przyjete z oczekiwanym entuzjazmem, to dziecko moze sie zupelnie zn
                          > iechecic i stracic wiare we wlasne mozliwosci. Wzmacniac? tak. ale tylko przy
                          > pelnej akceptacji dziecka z jego wszystkimi niedoskonalosciami, fiksacjami i cz
                          > ym tam jeszcze. dziecko nie moze poczuc, ze jakies jego osiagniecia (chocby bed
                          > ace osiagnieciami tylko we wlasnych oczach) nie sa docenione, bo bardzo odbija
                          > sie to na poczuciu wlasnej wartosci.

                          Fajnie napisane i myślę, że w dużej części odnosi się też ten tekst do "zdrowych" dzieciwink
                    • mama_klary Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 31.10.11, 15:13
                      Tak z ciekawości jakie symptomy mogą byc niepokojące u niemowlaka?
                      • tijgertje Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 31.10.11, 19:57
                        mama_klary napisała:

                        > Tak z ciekawości jakie symptomy mogą byc niepokojące u niemowlaka?

                        bardzo czesto u niemowlakow nic nie widac, rozwijaja sie prawidlowo (przynajmniej tak to jest odbierane) do ok. 18 miesiaca zycia. Wtedy w rozwoj udzieci nastepuje pewien przelom i pewne cechy autystyczne staja sie bardziej widoczne, dlatego tez do tej pory jest calkiem sporo osob przekonanych, ze autyzm wywoluje szczepioneka na odre, swinke i rozyczne.
                        Moj mlody od poczatku byl nietypowym dzieckiem. Najdziwniejsze wydawalo sie to, jak patrzyl po porodzie. Od pierwszego dnia zycia wszyscy, ktorzy mieli z nim kontakt odbierali go jak doroslego w ciele niemowlaka, bo patrzyl tak, jaky dokladnie wszystko rozumial. zabawne, bo jedna z poloznych wmawiala mi, ze noworodki nie sa w stanie sledzic wzrokiem, dopoki nastepnego dnia sama sie nie przekonala, ze moj jednak mogl. Od poczatku byly problemy ze spaniem i jedzeniem, mlody robil wrazenie, jakby mial baaardzo silna wole, wiedzial czego chce i potrafil to osiagnac. wmawialismy sobie,z e to niemozliwe, ale teraz sama nie wiem, moze opowiesci mlodego o Planecie Kasprow sa prawdziwewink
                        bardzo charakterystyczne bylo to, ze mlody spal tylko w jednej, wybranej przez siebie pozycji na brzuchu i za nic w swiecie nie zasnal inaczej. Zadne spacery nie wchodzily w gre, on musial wszystko widziec. Taki maly "inteligenty" mysliciel byl. Jak mial kilka tygodni potrafil caly dzien nie spac,gdy ktos byl w odwiedzinach, dokladnie sledzac kazdy ruch i kazdy dzwiek. Potrafil odmowic jedzenia tylko po to, zeby dac sie zaniesc do garazu i "pilnowac" pana naprawiajacego piec c.o. Mial 2 miesiace! wszystko uwaznie sledzil, w ogole sie nie bal obcych (co mu do tej pory zostalo), mozna go bylo wszedzie zabrac, pod warunkiem, ze nastepnego dnia nie ruszylam sie z domu, bo musial odreagowac i wyl caly dzien. w porownaniu z innymi niemowlakami zaskakujace bylo to, ze on sie niczego nie uczyl, nie cwiczyc poszczegolnych umiejetnosci. Po prostu nagle i niespodziewanie zaczynal siadac i od tego momentu stabilnie siedziec, to samo z pelzaniem, raczkowaniem itp.Chodzic zaczal pozno, ale wstal nie trzymajac sie mebli i po prostu pobiegl. Nie moglismy z emzem wlasnym oczom uwierzyc! Od poczatku mial bardzo specyficzne zainteresowania. Kochal wszystko co sie krecilo i wszystko, co mialo guziczki. Grzechotkami sie nie bawil, on je badal, ogladal baaardzo uwaznie i jednej grzechotce potrafil poswiecic caaaaly dzien. Pomalutku ogladal z kazdej strony, jak wkladal do buzi, to systematyczne wylizywal calosc z kazdej strony, wszelkie przesypujace sie koraliki to bylo cudo, pomalutku obracal reka sprawdzajac reakcje zabawki. Gaworzyl w terminie, ale nie rozwijal mowy, przynajmniej "naszej" mowy. Psychiatra tylko sie usmiechnela kiwajac ze zrozumieniem glowa, gdy opowiadalismy, jak to mlody po swojemu gadal. Majac 2-3 lata uzywal pelnego jezyka, tyle, ze jezyka z innej planety. Bardzo wyraznie mozna bylo uslyszec struktury wyrazow, zdan, dialogow. Po "naszemu" zaczal gadac majac 4 lata, z dnia na dzien, poprawnie, uzywajac trudnych wyrazow i bardzo rozbudowanych zdan i wypowiedzi. mlody nigdy nie bawil sie w zabawy tematyczne, nigdy nie karmil na niby, nie udawal nikogo. Zabawki istnialy i nadal istnieja dla niego w celach eksperymentalnych i doswiadczalnych. Sprawdza, co moze zrobic, jak cos opanuje, np jakies zadanie w dzieciecym laptopie, czy zlozy cos z klockow lego wedlug wzoru, wiecej do zabawki nie wraca: nie ma wyzwania, nie ma frajdy. potrafil za to calymi dniami ukladac tory przeszkod, przesypywac czy przelewac cos w kubeczkach, naciskac w nieskonczonosc guziczki w zabawkach do wyczerpania barterii. W ogole nie interesowalo go duplo, samochody, puzzle. Jakis czas temu ogladalam film, ktory maz nakrecil, jak lezalam z mlodym na kanapie i sie z nim bawilam, jak mlody mial 5 miesiecy. Dopiero z boku zobaczylam to, czego nie widzialam wczesniej. Mlody nie dawal sie wciagnac w zadna zabawe, nie udawalo sie odwrocic jego uwagi, uczestniczyl w zabawie tylkowowczas, gdy sam mial na to ochote. na filmie oboje z mezem zwrocilismy uwage na jego "rozumny" wzrok, tak, jakby z politowaniem na mnie patrzyl i laskawie pozwalal robic z siebie wariata, ale w zasadzie nie reagujac w ogole na moje poczynania. Dopiero jak mial kilka lat, uswiadomilam sobie, ze on nigdy nie pokazywal niczego palcem. Nie robil kosi kosi (chyba, ze sam mial na to ochote). Potrafil wiecej, niz nam pokazywal, ale wydawalo sie, jakby nie mial w ogole zadnej frajdy w tym, zeby sie jakas umiejetnoscia pochwalic. Byl bardzo silnie zwiazany ze mna i miewal bardzo schematyczny dzien. wiadomo, ze regularnosc w zyciu daje niemowletom poczucie bezpieczenstwa, on reagowal histerycznie na niektore zmiany. Jak sie uparl, to nie bylo na niego mocnych. Jak mial 8 miesiecy, z dnia na dzien przestal jesc. bite 4 tygodnie spedzilismy w szpitalu (przyjeli go jak sporo schudl i mial 9 miesiecy). z blisko 8 kg spadl do 6kg! Przez prawie 2 miesiace w ogole nie jadl. 6 pediatrow, dietetyk, logopeda, pedagog, psycholog i nie wiem juz kto jeszcze, lamali sobie nad nim glowe, codziennie liczac pokarm w pojedynczych lyzeczkach (2-3 lyzeczki to byla norma w ciagu dnia), po jakims czasie sie poddali i pozwolili mi kilka razy na dobe z zegarkiem w reku karmic piersia, czyli tak, jak mlody chcial wink Dopiero jak sie zaczal odwadnniac i lekarz zagrozil, ze nastepnego dnia dostanie sonde, to zjadl caly obiad i wiecej sie na jedzenie nie obrazal, tylko wcinal wszystko, co mu dali. I nikt mi nie wmowi, ze taki 10-miesieczniak nie rozumie, co do niego mowiawink ba, jak mial 5,5 miesiaca urzadzil strajk glodowy, gdy musialam isc na operacje, Przez dobe nie przelknal lyka mleka, zaczl jesc dopiero jak wrocilam do domu i sama zaczelam go karmicwink
                        Nasza czujnosc uspili moi rodzice, ktorzy twierdzili, ze ja rowniez bylam dzieckiem zadziwiajacym lekarzy, wiec widocznie to rodzinnewink
                        U niemowlat ceizko jest stwierdzic zaburzenia ze spektrum, poniewaz normy rozwojowe sa bardzo szerokie i taki maluch zazwyczaj w ostatniej chwili lapie to, co powinien. Zwlaszcza przy pierwszym dziecku trudno ocenic, co jest normalne, a co nie, mysle,z e widzi sie to, co sie chce widziec i wlasciwych rzeczy mozna sie dopatrzec. czasem jednak matki maja wrazenie, ze dziecko jest "dziwne", co lekarze czesto zrzucaja na krab nadopiekunkczosci, a jednak nikt dziecka nie zna tak jak matka i jesli cos ja niepokoi, to zazwyczaj nie bez podstaw.
                        mlody mial ponad 2 lata, gdy pojawily sie u niego typowe "miny", spinanie buzi w momentach ekscytacji i trzepanie raczkami. To dopiero zaczelo mnie niepokoic, bo podobne zachowania widzialam u starszego siostrzenca, gdy byl maly i nie kojarzylam tego z innymi dziecmi. Siostrzeniec nie ma diagnozy, ale uwazam, ze jest ksiazkowym przykladem ZA, choc jego rozwoj w niemowlectwie przebiegal nieco inaczej, zwlaszcza pod wzgledem mowy: zaczal mowic baaaardzo szybko, gadal duzo wyprzedzajac rowiesnikow o kilka lat, w przedszkolu dzieci nie rozumialy jego trudnego, encyklopedycznego slownika. W przeciwienstwie do mojego, ktory unika kontaktu wzrokowego, jego kuzyn wrecz wchodzil w rozmowce, zblizajac twarz na odleglosc kilkunastu centymetrow i uporczywie wpatrujac sie swoimi ogromnymi oczyma. W obu przypadkach kontakt wzrokowy byl zaburzony, choc zupelnie w inny sposob.
                        kazde dziecko jest inne, opisalam to, co widzielismy u mlodego (potem pojawialo sie wiecej roznych nietypowych zachowan), ale u innego dziecka nawet z identyczna diagnoza objawy moga byc zupelnie inne albo stac sie widoczne znacznie pozniej. najczesciej jednak rzucaja sie w oczy w grupie rowiesniczej, dziecko wyraznie odstaje, choc czasem trudno okreslic w jaki sposob.
                        • pinkdot Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 06.11.11, 10:52
                          >na filmie oboje z mezem zwrocilismy uwage na jego "rozumny" wzrok, tak, jakby z >politowaniem na mnie patrzyl i laskawie pozwalal robic z siebie wariata,

                          Jakbym czytała o moim Jacku. Pamiętam jak na diagnozie pani zwróciła uwagę, że gdy opisywałam zachowanie synka w niemowlęctwie to użyłam sformułowania "stateczny maluch" - bo on taki był, typ obserwatora raczej niż figlarzasmile.
                      • basca_basca Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 31.10.11, 22:07
                        Jest również M-chat dla dzieci w wieku po niemowlęcym (oczywiście nie diagnozujący autyzmu, ale sygnalizujący czy jest problem):
                        pu.i.wp.pl/k,MTAxNDQzMjksNDU1ODYxMzE=,f,m_chatpl_pdf_13000.pdf
                    • mnb0 Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 01.11.11, 12:28
                      Tijgertje, dlaczego tak sie emocjonujesz tym autyzmem? Przeczytalam kawalek Twojego bloga o tym, ze nie rozpoznajesz osob spotkanych w innych okolicznosciach niz zazwyczaj. No i co z tego? Ja tez nie. I pewnie wiele innych osob tez tak ma.
                      Kazdy ma jakies odchyly w jedna czy w druga strone. I jestem pewna, ze za pare lat KAZDEMU bedzie mozna przypisac jakis zespol czy syndrom, bo kazdy ma jakies tam cechy osobowosci. Uwazasz, ze jestes "inna" niz wszyscy. A tymczasem kazdy jest "inny" na swoj wlasny sposob.
                      • tijgertje Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 01.11.11, 14:38
                        mnb0 napisała:

                        > Tijgertje, dlaczego tak sie emocjonujesz tym autyzmem? Przeczytalam kawalek Two
                        > jego bloga o tym, ze nie rozpoznajesz osob spotkanych w innych okolicznosciach
                        > niz zazwyczaj. No i co z tego? Ja tez nie. I pewnie wiele innych osob tez tak m
                        > a.

                        Raz, wcale sie nie emocjonuje, choc przyznaje, ze po tym, co przeszlam nie jest mi obojetny los dzieci zmagajacych sie z podobnymi do mnie problemami. Przeczytalas opis ulamka tego, kim jestem. KAZDY ma cos odstajecego od normy, ale to nie oznacza od razu autyzmu. Kazdy jest inny, jednak zeby zdiagnozowac zaburzenia ze spektrum autyzmu potrzeba wielu roznych zachowan odbiegajacych od normy. rozpoznawanie twarzy nie jest jedynym wyznacznikiem autyzmu. Autysta zupelnie inaczej postrzega swiat i jest calkiem sporo (szacuje sie juz nawet ze 1 na 100 osob) ludzi z autyzmem, ktorych zaburzenia nigdy nie zostaly zdiagnozowane, bo "jakos" sobie radzili. Czy jestem inna niz wszyscy? Owszem, kazdy jest inny na swoj sposob. Ja jednak znaczaco odstawalam i nadal odstaje od tlumu i dopiero od kilku lat tak naprawde poznaje kim jestem, dlaczego robie to co robie i co robie inaczej niz norma przewiduje. Wyciagasz wnioski z jednego postu. Przeczytaj bloga od poczatku. Pisze o swojej i mlodego innosci starajas sie wyjasnic nasz sposob widzenia swiata. dla ciebie to nic, ale wielu rodzicow dzieci z autyzmem nie jest sobie nawet w stanie wyobrazic, ze mozna myslec w inny sposob. Bez zrozumienia dziecka nie da sie latwo i przyjemnie go wychowac. Nigdzie nie twierdze, ze jestem nieomylna i nikogo nie zmuszam,z eby sie ze mna zgadzal, jednak po reakcjach i mailach ktore dostaje przypuszczam, ze komus to moje pisanie jest potrzebne. A jesli w ten sposob moge pomoc choc jednej osobie, to bede pisac i z tlumem sie na pewno nie utozsamie, chyba, ze autysci faktycznie pochodza z innej planety, jak twierdzi moj syn i w taki tajemny sposob kiedys przejma wladze na Ziemii i beda stanowic wiekszoscwink Wtedy wszystkich "normalnych" zacznie sie "leczyc" i zmuszac do przystosowaniawink Rzuc okiem na ten post, to ze ktos ma cos tak samo jak ja, jeszcze nie znaczy, ze jest taki sam jak jasmile :
                        autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/2010/06/kod-kreskowy.html
                      • azjaodkuchni Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 01.11.11, 18:10
                        Nie za parę lat już 15 lat temu na studiach usłyszałam:
                        " Nikt nie jest zdrowy- ci zdrowi są niezbadani"
                        Moje dziecko też musi odreagować szkolny dzień mąż swoją pracę też i ja też... Mamy autyzm rodzinny?
                        A wiele opisanych przez ciebie cech, miało również moje dziecko.
    • scarlet_s Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 30.10.11, 21:51
      Nie martw się. Podobne wizje miałam odnośnie synka. Na początku przedszkola było ciężko, bo właśnie odbiegał intelektualnie od dzieci, teraz jest bardzo lubiany, świetnie sobie radzi towarzysko smile Daj jej czas.
      • naomi19 Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 31.10.11, 08:40
        A ja bym poradziła dokładnie coś odwrottnego.
        • dzidzia_ch Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 01.11.11, 17:36
          ale ja nie rozumiem na jakie zabawy przedszkolne jest za madra
          przeciez to grupa 3latkow wiec napewno duza bawia sie w zabawy grupowe typu "baloniku moj malutki","kolko graniaste itp',ucza piosenek iwierszykow itp
          dzieci tez duza bawia sie dowolnie,lalkami,w dom,kuchnia,autami,klockami itp.
          na to jest za madra?!
          ja to raczej widze dziecko z ktorym ciagle ktos pracowal i nie bawil sie w zabawy sytuacyjne ale pokazywal literki i wymyslal jakies domorosle zabawy (sama przeciez nie nauczyla sie czytac)
          ona poprostu nie umie sie bawic oprocz tej zabawy w h&m
          moja corka tez w tym wieku bardzo lubila i sama sie dopominala zeby ja uczyc pisac i czytac ale ja postawilam na rozwoj spoleczny - duzo zabaw wlasnie sytuacyjnych,manualnych i zabaw pobudzajacych wyobraznie
          nauczyla sie czytac przed 5 urodzinami,pisac jeszcze wczesniej(byla w grupie z dziecmi rok straszymi), zawsze miala fenomenalna pamiec,nigdy nie uwazalam jej za jakiegos mega geniusza ktory jest za madry na zabawy w przedszkolu
          i jeszcze jedno nie wtlaczaj dziecku informacji do glowy typu co zawiera tran i do czego sluza witaminy -rozmawiaj z nia na "dziecinne" tematy bo takie pozniej wykorzysta w kontaktach z dziecmi
          znam chlopczyka ktory w rozmowie z doroslym jest genialny taki strary malutki ktory zaskakujaco duzo wie natomiast w kontaktach z dziecmi jest denerwujacy bo dzieci nie wiedza o czym mowi albo nudzi je taka dorosla gadka
          jemu tez rodzice za duzo wtlaczaja do glowy doroslych informacji
          • dzidzia_ch Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 01.11.11, 17:47
            doczytalam teraz ze nie chce wykonywac polecen pani
            moze poprostu jeszcze nie dotarlo do niej ze w przedszkolu musi podporzadkowac sie planowi dnia i pani a polecen nie wykonuje dlatego ze nie przywykla do robienia czegos na zawolanie a nie ze ja nudza bo jest za madra
            ja bym jednak szla w kierunku ze musi wykonywac polecania i uczestniczyc w zajeciach,dorabianie ideologii o przewyzszania inteligencja rowiesnikow jest moim zdaniem sporo na wyrost w najmlodszej grupie przedszkolnej
            • mama_klary Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 04.11.11, 14:22
              A czy dzieci z ZA umieja sie bawić symbolicznie[ sklep, dom, lekarz] ?
              • tijgertje Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 04.11.11, 17:52
                teoretycznie nie, ale niektore tak sie bawia, choc raczej same zabaw nie wymyslaja, nie rozwijaja tematu, tylko bawia sie pewnymi schematami, zazwyczaj podpatrzonymi u innych dzieci. Jak dziecku z za narzucisz konkretny temat i musi samo wymyslic zabawe, zeby sie go trzymac, to ma problem. Jesli zabawa wychodzi od dziecka i ma nad nia pelna kontrole, to moze robic wrazenie, ze bez problemu sie w zabawy tematyczne bawi.
                • mama_klary Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 04.11.11, 20:44
                  No to dla mnie pewna ulga, bo moja trzylatka tu sobie świetnie radzi. Ostatnio bawi się lalkami w przedszkole: zaczyna od śniadania i tak cały dzień po kolei. Po pobycie w bibliotece, wymyśliła taką zabawę w domu- naustawiałą książek, wzięła komputer{do skanowania książek} i kazała mi wypożyczać. Poza tym lubi się bawić w lekarza- jej lalka codziennie ma szczepienie.
                  Nie rozumiem tego zdania:
                  "Jesli zabawa wychodzi od
                  > dziecka i ma nad nia pelna kontrole, to moze robic wrazenie, ze bez problemu si
                  > e w zabawy tematyczne bawi."
                  • tijgertje Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 04.11.11, 21:28
                    Chodzi o to,z e dziecko, ktore kontroluje co i jak robi, samo rezyseruje zabawe ma pewien scenariusz, ktorego sie trzyma. Piszesz o zabawach w przedszkole, zabawie w biblioteke po powrocie z niej. przyjrzyj sie im dobrze, czy nie powtarza tych samych schematow. Sprobuj sie wtracic i cos zmienic, np ksiazka, ktora mala chce pozyczyc nie zostala w terminie oddana, do przedszkola przyszlo nowe dziecko, ktore nie chce sie bawic w jej zabawy i proponuje cos, czego mala jeszcze nie zna, zmien kolejnosc planu dnia, np zupa sie przypalila, wozna musi jechac do sklepu po nowe warzywa, sklep zamkniety, wiec co dalej? z czego ta zupe zrobic jak nie ma warzyw? na spacerze dopada wszystkich ulewa i trzeba sie schowac w jakims dziwacznym sklepie. Szczepienie lalki nie moze sie odbyc, bo lala ma goraczke i jakas dziwaczna wysypke itp. Dziecko bez zaburzen nie tylko radosnie przyjmie twoja wersje, ale i momentalnie wymysli cala liste mozliwych zup czy dziwacznych artykulow w sklepie. Wiekszosc dzieci z autyzmem najpierw wpadnie w panike, moze sie albo zaciac, albo buntowac, albo natychmiast chciec skonczyc zabawe. Moj mlody mial problem z kolegami, bo jak sie bawili w ndian, to on potem codziennie chcial sie bawic w indian dokladnie w ten sam sposob, a dzieci robily to gora 2-3 dni, potem zupelnie zmienialy scenariusz i okazywalo sie np, ze indianie byli tymi zlymi, albo wpadali w jakies dziwaczne tarapaty, albo nagle zmieniali sie w kowbojow. Moj urwis w ogole nie mogl tego zrozumiec i sie buntowal, bo jak robili cos 2 dni z rzedu, to uwazal, ze jest to jedyna sluszna metoda.
                    • mama_klary Re: Mam wizję córki jako samotnego kujonka. 05.11.11, 19:21
                      Uważam, ze z takim wymyślaniem nie ma problemu. Dziś np. bawiliśmy się w warzywniak i poprosiłam, ze chcę kupić kiełbasę. Mała dała mi banana i powiedziała: to może być kiełbasa bo jest długie więc raczej nie wpada w panikę przy zmianie scenariusza.
                      • mama_klary Do: "tijgertje " 06.11.11, 20:05

                        dzięki za pomoc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja