problem ze spaniem

30.10.11, 06:53
A byłam taka zadowolona, że unikniemy tego problemu.. Do 7-8 miesiąca córka spała sama , przesypiała od urodzenia całe noce. A właśnie w okresie ok. 7 miesiąca zaczęły się nocne pobudki. Na poczatku chodziliśmy do niej na zmianę, wystarczyło przytulić i odłożyć do łóżeczka i spała dalej do rana. Ale ostatnio ten czas bujania jej na rękach wydłuża się do tego stopnia, że nie mamy na to cierpliowści w nocy. Mąż wstaje ok 5, 6 do pracy a ja przeważnie tak jak on , tyle,że nie do pracy , ale do małej. Dlatego zaczęliśmy ( najpierw sporadycznie) brać małą do nas do łóżka kiedy się obudzi w nocy. Od czasu do czasu. No a teraz ( ma 15 mc) śpi z nami prawie codziennie. Usypiam ją, kładę w swoim pokoju w łóżeczku, śpi i ok 2 , 3 w nocy jest płacz. Czasem wcześniej czasem później. Już wiemy, że jakbyśmy chcięli ją utulić i odłożyć do łóżka to raczej marne szane. Bierzemy ja na ręce i śpi , a jak próbujemy odłożyć to jest płacz, dlatego bierzemy ją do siebie. Macie jakiś sposób, żeby tą sytuację rozwiązać ?
    • mruwa9 Re: problem ze spaniem 30.10.11, 08:28
      no ale macie rozwiazanie- brac do swojego lozka.W czym problem? Na seks macie czas przed pobudka o 2-3.
      • ity88 Re: problem ze spaniem 30.10.11, 09:23
        tylko, że boję się , że jak to dalej będzie tak szło to zaraz już nawet nie będzie chciała usypiać gdzie indziej tylko u nas. Generalnie wolałabym ja nauczyć spać całą noc w swoim. Nie wiem tylko jaki jest powód tego, że się budzi
        • mruwa9 Re: problem ze spaniem 30.10.11, 09:37
          powiedz, ilu widzialas nastolatkow spiacych z rodzicami? Zreszta gdzie tam nastolatkow- ilu znasz 6-latkow , spiacych z rodzicami? Pewnie jacys sie zdarzaja, ale to raczej wyjatek, niz regula.
          Zakladasz dziecku pieluchy? I nei boisz sie, ze tak mu zostanie do pelnoletnosci? To samo z karmieniem (piersia, butelka)- tez nie boisz sie, ze jesli przyzwyczailas niemowlaka, to juz tak bedzie do konca zycia?
          na wszystko w zyciu jest czas. Na czas symbiozy z mama i na czas odseparowywania sie od niej. Im lepiej zaspokoisz potrzeby dziecka teraz (potrzebe bliskosci), tym latwiej i szybciej dojrzeje ono do samodzielnosci, do tego, zeby puscic twoja spodnice i ruszyc na samodzielna eksploracje swiata, bo bedzie czulo twoje wsparcie, ze zawsze moze na ciebie liczyc. Im bardziej bedziesz zmuszala do samodzielnosci dziecko, ktore nie jest do niej dojrzale, tym bardziej bedzie sie w ciebie histerycznie wczepiac, ze strachu, ze jesli juz sie pusci, to nie pozwolisz mu do siebie wrocic, wiec na wszelki wypadek lepiej tej matczynej kiecki nie puszczac ani na sekunde. A efekt bedzie odwrotny do zamierzonego.Zamiast odwaznego, samodzielnego czlowieczka otrzymasz plochliwego i niepewnego malucha.
          Macie system, ktory dziala i umozliwia ci wysypianie sie, to czemu na sile zmieniac to, co dziala?
          Jeszcze bedziesz teksnic za tymi chwilami, bo mina, zanim sie obejrzysz.
          • ity88 Re: problem ze spaniem 30.10.11, 10:22
            nie twierdzę, że będzie z nami spała tak długo. Ale twój post mnie przekonał w 100%
            • mruwa9 Re: problem ze spaniem 30.10.11, 11:18
              Moje dzieci w ogole nie spaly w lozeczku. Pierwsze eksmitowane do swojego pokoju w wieku ok. 18-20 miesiecy, przychodzilo do naszego lozka tak gdzies do ok. 4 lat, oczywiscie z czasem coraz rzadziej, drugie eksmitowane w wieku 2 lat, trzecie w wieku nieco ponad 3 lata (bylo gotowe wczesniej, ale z przyczyn lokalowych wczesniej sie nie dalo), do naszej sypialni przychodzilo jeszcze sporadycznie w wieku 5 lat (zwkle wtedy, gdy sie zsikalo i mialo mokra posciel). Wszystko ustapilo samoistnie, pobudki i nocne wedrowki staly sie coraz rzadsze, az do zaniku, nawet nie zauwazylismy, kiedy. Zasada byla tylko jedna: maja sie polozyc obok cicho, zeby nie budzic rodzicow, i chetnie przyniesc wlasna koldre (z czasem na stale w sypialni byly dwie koldry, wiec problem walki o nia przestal istniec).
          • drobnostka7 Re: problem ze spaniem 30.10.11, 14:30
            mruwa9 napisała:

            > na wszystko w zyciu jest czas. Na czas symbiozy z mama i na czas odseparowywani
            > a sie od niej. Im lepiej zaspokoisz potrzeby dziecka teraz (potrzebe bliskosci
            > ), tym latwiej i szybciej dojrzeje ono do samodzielnosci, do tego, zeby puscic
            > twoja spodnice i ruszyc na samodzielna eksploracje swiata, bo bedzie czulo twoj
            > e wsparcie, ze zawsze moze na ciebie liczyc. Im bardziej bedziesz zmuszala do s
            > amodzielnosci dziecko, ktore nie jest do niej dojrzale, tym bardziej bedzie sie
            > w ciebie histerycznie wczepiac, ze strachu, ze jesli juz sie pusci, to nie poz
            > wolisz mu do siebie wrocic, wiec na wszelki wypadek lepiej tej matczynej kiecki
            > nie puszczac ani na sekunde. A efekt bedzie odwrotny do zamierzonego.

            Zgadzam się z powyższym w 100 %

            Usiłowałam jeden jedyny raz, wbrew małej (26 mies.) pozwolić jej zasnąć samej, beze mnie w pokoju. Wcześniej zdarzało się, że mówiłam, w trakcie usypiania Natki, że sobie idę, będę w pobliżu, ona na to przystawała, mówiła Paa i zasypiała po 2 minutach od mojego odejscia. Tym razem protestowała, a kiedy sobie jednak poszłam bo konsekwentna chciałam być, to mała popłakiwała jak mała sierotka. Stwierdziłam, że pewnie zaraz zaśnie wiec tylko nasłuchiwałam czy sie typ płaczu nie zmienia ze smutnego na rozpaczliwy, w koncu mała zasnęła, ale nie na długo, od 2.00 w nocy zaczęła rozpaczliwie płakać, nie dała się dotknąć a nasza troska wzmacniała tylko decybele w jej płaczu. Dałam srodek przeciwbólowy bo myślałam, że ostatnie zęby się wyżynają i ją bolą, efekt uzyskałam odwrotny do zamierzonego, płakała tak że nam uszy puchły, zła że nie odgadlismy czemu płacze.. Koło 5.00 w końcu zasnęła ale od siódmej kontynuowała wrzaski, po jakimś czasie udało nam się z niej wyciągnąć czemu ona płacze: " Nacia aaaaa, a mama tup tup" tłumaczenie, jeśli nie każdy zrozumiał: chciałam spać a mama sobie poszła. Następne dwie noce były podobne aczkolwiek trochę mniej tego płaczu było. A ja mam teraz nauczkę: nie jest moje dziecko gotowe do samodzielnego zasypiania, bez towarzystwa, straciła poczucie bezpieczeństwa jak sobie poszłam i chyba troszkę zaufania do mnie. Teraz sie we mnie dosłownie wczepia przed snem, a kiedy sie przebudza nad ranem to przechodzi na nasz materac i kładzie się na mnie.

            Jak większość u dzieci i to się kiedyś zmieni, myślę, że to kwestia paru tygodni dlatego się przemęcze i tyle ale zapamiętam tą naukę na długo..

            Drobnostka, Mama Natki
        • dor.tom Re: problem ze spaniem 30.10.11, 10:27
          zgadzam się z poprzednim postem, aż tak bardzo nie ma się o co martwić. Ja moją w wieku 11 miesięcy troszkę przyuczałam do zasypiania samodzielnego (a włąściwie to bez piersi, bo akurat ją odstawiałam-samej jej nie zostawiałam). Młoda nawet dość ładnie to przeszła, stosunkowo bezboleśnie i przez ok 2-3 miesiące zasypiała sama w łóżeczku.
          Myślałam-o super, teraz już jest "nauczona".
          I guzik, później zaczęły się płacze, cyrki, próby wychodzenia z łóżeczka i nie miałam serca małej męczyć. Zasypia obecnie ze mną lub mężem w naszym dużym lóżku, my śpimy na kanapie w salonie (bo trochę nam było z nią niewygodnie), a kiedy płacze w nocy lub woła, to idę do niej spać.
          Absolutnie mi to nie przeszkadza, jakiś system jest, na pewno nie bedzie tak wiecznie. Ja mam problem, bo mamy drugie dziecko w drodze, ale to już inna para kaloszy.
          Reasumując- dzieci nie mają tak, że jak już raz się do czegoś przyzwyczają, to mur beton i to się nie zmieni-więc spanie z rodzicami też nie.
          Jeśli ci to przeszkadza mocno to podejmuj co jakiś czas próby samodzielnego spania-nie na siłe, zobaczysz, kiedy będzie gotowa.
          A czemu się budzi? jest dzieckiem smile zęby, wrażenia, sny itd. Moja ma 21 miesięcy- całych przespanych nocek zdarzyło się jej może z 10 w życiu smile
          • dagmara-k Re: problem ze spaniem 30.10.11, 12:16
            u nas to normalne, ze mloda o nas przychodzi w srodku nocy. byl w jej zyciu 1,5 rocznym jeden miesiac kiedy spala sama cala noc, ale przyszedl teraz chyba etap "mamo nie odchodz na krok" bo strasznie krzyczy jak sie zegnamy przed praca, dlugo zasypia ze mna (z innymi 10 minut) no i w nocy nie chce zasnac ponownie u siebie. mnie to nie martwi ani jakos szczegolnie nie zajmuje.

            zastanawiam sie tylko dlaczego czasem nie spi np od 2 do 4 w nocy, pojekuje, nie moze zasnac, kreci sie, miota, szczypie, marudzi.... ani to zeby, ani cos boli, nie pomaga picie, nie chce jedzenia. nie mam koncepcji....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja