irenka26
15.11.11, 11:32
Moj synek poszedł od wrzesnia drugi rok do przedszkola. Wrzesień i październik minęły bezstresowo, mały chodził chętnie, dawał buziaka przed salą i biegł do dzieci. Od kilku dni jest inaczej. Syn nie chce nawet słyszeć o przedszkolu. Rozmawiałam z panią, która stwierdziła, że syn jest bardzo rozchwiany emocjonalnie. Płacze gdy przekroczymy próg przedszkola, płacze w ciągu dnia.
Postanowiłam troszkę wybadać grunt i doszłam do wniosku, że może być kilka powodów jego niechęci do przedszkola:
1. Ze względu na moją pracę i męża, syn jest odbierany z przedszkola o różnych godzinach, tzn. noramlnie odbieram go o 13, lub po zajęciach dodatkowych ok 14, ale dwa dni w tygodniu mały siedzi do 16.15 (chyba, że mąż ma taką zmianę, że może go odebrać o 13).
Pani w przedszkolu uważa, że dziecko jest zdezorientowane i nie wie jak będzie wyglądał następny dzień. Może i racja.
2. Ostatnio odbierałam syna z przedszkola, nagle zaczął się żalić, że prawie wszystkie dzieci w jego grupie są od niego wyższe i że szczególnie nie lubi jednego chłopca. Synek do wysokich nie należy, ale jest bardzo zwinny i nawet sam potrafi stanąć na rękach - oczywiście mu o tym przypomniałam. Jak zaproponowałam, żeby zaprosić może kilku jego kolegów do domu i wymieniłam imię owego chłopca, mój syn aż cały się wzdrygnął i krzyknął, że tylko nie tego chłopca! Po nitce do kłębka, doszłam, że ten chłopak wytknął mojemu synowi niski wzrost. Zbuntowałam więc młodego, żeby wiedział jak się bronić w razie zaczepki. Myślałam, że dziś będzie lepiej, ale nie. Kolejny dzień pani mi go wyrywała z rąk.
Szczerze mówiąc nie wytrzymuję już psychicznie, cały zeszły rok było podobnie, ale tłumaczyłam sobie, że to pierwszy rok w przedszkolu. Teraz jest tak samo. Jak myślicie co mam zrobić, co tak naprawdę jest przyczyną tego, że syn nie chce chodzić do przedszkola. Może powinnam zmienić przedszkole, mam możliwość w placówce z małą ilością dzieci. Sama już nie wiem, kończy się na tym że cały dzień się martwię.