myszeczka1979
21.11.11, 21:41
Co prawda moje 3-letnie bliźnięta chodzą do przedszkola już trzeci miesiąc,ale to zagadnienie ciagle mnie zastanawia.Nigdy nie wiadomo ile poszczególne dziecko zjadło w p-kolu, znając ich leserstwo i niesubordynację przy stole zakładałam że raczej kilka kęsów.Niby panie w p-kolu starają się dokarmiać,ale one się nie za bardzo dają.Do tej pory po przyjściu z przedszkola dostawały normalny obiad ok.17.Różnie im to wchodziło,raz lepiej raz gorzej,zależnie głównie od menu. Niestety do tej pory karmiliśmy je w tych wysokich fotelikach,na dodatek włączając bajki.Na prośbę wychowawczyni z przedszkola /jako jedyne w grupie nie chcą jeść same/wywaliliśmy foteliki i wyłączyliśmy bajki.Teoretycznie potrafią jeść,ale jak już raczą podejść do stolika z obiadem,to głównie po kilka kęsów i w nogi.No i oczywiście po godzinie zaczynają węszyć w sprawie przekąsek.Przed snem piją z butli mleko.Wrzucić na luz i przestać namawiać do jedzenia?A może przestać marnować czas na przygotowywanie obiadów i do nocnego mleka podawać tylko przekąski typu kanapka czy owoce?Martwię się,bo są drobne, z tych mniejszych w swojej grupie rówieśniczej,a matka z ojcem wysocy /172 i 194/...