pięciolatek(!!!) przy piersi

01.06.04, 10:19
dowiedziałam się niedawno, że moja koleżanka nadal karmi swojego
pięcioletniego syna piersią. Wiem, że karmienie piersią jest bardzo dobre dla
dziecka i należy karmić jak najdłużej ale czy aż tak długo?!! Dodam że
chłopiec nie potrafi bawić się z róweśnikami, ma kłopoty w zaadaptowaniu się
do nowych sytuacji i nie toleruje żadnych dorosłych poza mamą. Chyba na
dłuższą metę jest to związek patologiczny.To dziecko wyrasta na małego
dzikuska.
    • lola211 Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 01.06.04, 10:45
      Mnie juz nic nie zdziwi, jakis czas temu toczyla sie na forum dyskusja na temat
      karmienia dzieci, w tym przedszkolaków i pare osób uwazało za rzecz normalną
      całkowicie podawanie piersi 4 latkowi.4 czy 5 lat, co za róznica? Ponoc jesli
      matka i dziecko chca to nalezy to zaakceptowac.
      Dla mnie to jednak prawie dewiacja.
      • aprze Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 01.06.04, 10:53
        Ja ewelinkę karmiłam do 2 lat i 11 miesięcy, samo odstawiłam ją od piersi i nadal twierdzę, że ją bardzo długo karmiłam. Dziwne jest dla mnie karmienie piersią 5 latka a nawet 4 latka (tyle lat ma teraz moja córka)
        A może ja jestem dziwna
        pozdrawiam, agnieszka
      • odalie przesadzasz 01.06.04, 19:21
        Nie przypominam sobie, żeby ktoś gloryfikował karmienie piersią pięciolatka.
    • bzeebze Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 01.06.04, 11:04
      jakoś nie bardzo wydaje mi się to możliwe, skąd to wiesz
      widziałaś, czy sąsiadki opowiadały?
      problemów z nieśmiałością chłopca upatrywałabym jednak gdzie indziej
      nie chce mi się wierzyć, że można karmić 5-latka piersią
    • judytak Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 01.06.04, 11:06
      pewnie, że jest to nienormalne
      i w sensie, że odbiega od normy,
      i w sensie, że jest niekorzystne - ale karmienie raczej nie jest tu przyczyną
      zaburzeń w stosunkach matka - dziecko, tylko wynikiem, wyrazem tych problemów

      jeśli naprawdę pięcioletni
      > chłopiec nie potrafi bawić się z róweśnikami, ma kłopoty w zaadaptowaniu się
      > do nowych sytuacji i nie toleruje żadnych dorosłych poza mamą.

      to jest niedobrze, nie "na dłuższą metę", tylko już tu i teraz

      już nie mówiąc o pierwszym okresie zainteresowania seksualnością właśnie w
      wieku ok 5 lat, o "kompleksie Edypa" i wyrobieniu się wzorców na przyszłość -
      trudno by było mi przyjąć, że nie jest to czynnik ryzyka

      pozdrawiam
      Judyta
      • edytek1 Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 01.06.04, 11:30
        Mnie juz nic nie zdziwi w tej kwetii. Kilka lat temu w poradni psychologiczno-
        pedagogicznej przy klasyfikowaniu dziecka do kl.1( dziecko 6 letnie b.
        inteligentne miało iść do kl.1 , ale było kompletnie niedojrzałe) wiec
        psycholog wydał opinię na nie. Byłam przy oznajmianiu tego mamie. Kobieta
        powiedziała, żę może to i lepiej, bo dziecko jest karmoione piersią na żądanie,
        a ona puki co nie chce z tego rezygnować.
        • zarra Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 01.06.04, 14:31
          O Matko!!! To niemożliwe !!! I co na to psycholog ?!!! Mam nadzieję,ze
          odpowiednio zaopiekował się mamusią! Nieee,to niemożliwe...
          Z tym 5 latkiem to ....no też jakaś bzdura! A jesli prawda,to...bez komentarza.

          Ja,pomijając różne "zboczenia", jestem za hasłem :
          "pierś dla niemowlaków" . Niby nie ma nic złego w karmieniu 2,3 latków,ale po
          co tak? Karmienie piersią w naturze polega na tym,ze karmimy dziecko dopóki
          jest małe i nie potrafi jeść inych pokarmów. Czyli do roku max.
          Potem to już...chyba tylko po to żeby było coraz trudniej się odzwyczaić wink
          Bo potem traktuje pierś mamy jak smoczek (przytulenie do mamy) i przywyka do
          tego,jest tylko dzieckiem.I moze tak dłuuugo. To matka musi prowadzić tym
          karmieniem,a nie dziecko. "Ale jemu jest tak dobrze wtedy",ale również może byc
          dziecku dobrze z mamą na troche juz bardziej dojrzałym poziomie,np.przytulanki
          z czytaniem bajeczki i cała gama innych bliskości.

          Rozwijajmy nasze dzieci !!!
          • jola_ep Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 01.06.04, 15:38
            > Potem to już...chyba tylko po to żeby było coraz trudniej się odzwyczaić wink

            Pozwolę się nie zgodzić.
            Moje dzieci (dwójkę) karmiłam długo (prawie 3 lata). Do oporu smile Ile chciały.
            O ile odzwyczajanie roczniaka pewnie byłoby bardzo trudne, to moje duże (2,5 l)
            dzieci same odstawiały się ode mnie smile No trochę ich do tego namawiałam wink Ale
            naprawdę - bez rozpaczy, bez ryków, bez żadnych problemów z mojej czy ich
            strony.

            > To matka musi prowadzić tym
            > karmieniem,a nie dziecko.

            W zasadzie się zgodzę. Ale dodam - matka powinna przede wszystkim patrzeć na
            dojrzałość swojego dziecka i zgodnie z tym postępować. A więc z jednej strony
            warto karmić dzieci tak długo, jak tego potrzebują (ja uwzględniam też i
            potrzeby psychiczne), a z drugiej reagować na sygnały gotowości do tego
            kolejnego etapu na drodze oddzielania się od mamy - i pozwolić dzieciom
            odchodzić smile))
            Problem jest zapewne wtedy, gdy matka nie jest w stanie zaakceptować faktu, że
            dzieci przychodzą i odchodzą. Podobno okres największej więzi to pierwsze
            półrocze życia dziecka. Potem to już tylko proces powolnego oddzielania się od
            matki. I musimy to niestety zaakceptować.

            > dobrze z mamą na troche juz bardziej dojrzałym poziomie,np.przytulanki
            > z czytaniem bajeczki i cała gama innych bliskości.

            To też. Ja po prostu pokazywałam dzieciom ten inny poziom bliskości, a one
            stopniowo rezygnowały ze ssania na rzecz np. czytania bajeczek smile) Jak dla mnie
            karmienie prawie 3 latka okazało się optymalnesmile Dumna jestem z mojego synka,
            że sam zdecydował się na ten kolejny krok w dorosłe życie smile)) Tak samo jak z
            tego, że sam uznał, że pora na nocnik, albo na to, że wystarczy jak mama
            przytuli przed snem, bo zasypiać i spać można samemu smile

            > Rozwijajmy nasze dzieci !!!

            No cóż, w pełni się zgodzę. Rozwijajmy - w kontekście tematu dyskusji -
            rozumiem jako leciutkie popychanie i zachęcanie do zaprzestania ssania (np.
            poprzez uczenie innych form bliskości) - a nie brutalne często odebranie tego,
            co dotąd było dla dziecka tak ważne. Czyli "poczekam, aż będziesz gotowe,
            nauczę cię i pokażę, jak można inaczej", a nie "ja tu decyduję i wiem, co i
            kiedy jest dla ciebie najlepsze".

            Pozdrawiam
            Jola
            • nela12 Re: jola ep 01.06.04, 15:44
              ---jestes bardzo madra mamasmile)))))
              • jola_ep Re: jola ep 01.06.04, 19:02
                Miło mi czytać takie słowa smile)
                Choć spodziewałam się raczej polemiki wink

                O ile jednak z malutkimi dziećmi radziłam sobie całkiem nieźle (może po prostu
                wyssałam to z mlekiem matki? wink ), to im dalej w las, tym trudniej...

                Dzisiaj miałam niezłą przeprawę z moim czterolatkiem... ech...

                Pozdrawiam
                Jola
            • odalie Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 01.06.04, 19:23
              Zgadzam się.

              Dodam także wątek "antyalergiczny" - to miało duże znaczenie dla nas. Nie
              ograniczałabym więc karmienia/dokarmiania piersią tylko do związków
              emocjonalnych.
          • mary_ann Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 23:11
            zarra napisała:

            >> Ja,pomijając różne "zboczenia", jestem za hasłem :
            > "pierś dla niemowlaków" . Niby nie ma nic złego w karmieniu 2,3 latków,ale po
            > co tak? Karmienie piersią w naturze polega na tym,ze karmimy dziecko dopóki
            > jest małe i nie potrafi jeść inych pokarmów. Czyli do roku max.
            > Potem to już...chyba tylko po to żeby było coraz trudniej się odzwyczaić wink

            No, niezupełnie. I przypomnę nieśmiało, że to Światowa Organizacja Zdrowia
            oficjalnie zaleca karmienie piersią do końca 2 r.ż. Wbrew pozorom ma to głęboki
            sens - m.in. pozwala opóźnić moment wprowadzenia do diety mleka krowiego (jak
            wiadomo, im później, tym lepiej).

            A propos odzwyczajania - moje córki karmiłam odpowiednio 2,5 i 2 lata i obie
            odstawiły się bez problemu z dnia na dzień - w tym wieku możesz już dziecku
            sporo wytłumaczyć (młodsze raczej nie pojmie, czemu najbliższa osoba - mama,
            zabiera mu to, co najbardziej kocha...).
            • zarra Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 04.06.04, 14:07
              mary_ann napisała:


              > No, niezupełnie. I przypomnę nieśmiało, że to Światowa Organizacja Zdrowia
              > oficjalnie zaleca karmienie piersią do końca 2 r.ż. Wbrew pozorom ma to
              głęboki
              >
              > sens - m.in. pozwala opóźnić moment wprowadzenia do diety mleka krowiego (jak
              > wiadomo, im później, tym lepiej).

              No właśnie "do 2r". Choc ja jestem za "do 1r." Ale co tam ja wink


              (młodsze raczej nie pojmie, czemu najbliższa osoba - mama,
              > zabiera mu to, co najbardziej kocha...).

              Ja odstawiłam Gabi jak miała 8,9 m-cy,stopniowo i bezbolesnie.
              Bardziej mi było żal tego końca niz jej wink
              I nie zabrałam jej "to co najbardziej kocha".Jestem przy niej cały czas wink
    • poleczka2 Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 01.06.04, 17:02
      Dla mnie to chore.
      • utalia Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 00:05
        Dla mnie to zboczenie. Zgadzam sie z zarra, ze karmienie nawet 2-3 latkow to
        juz niczym niewytlumaczone fiksacje. Ja zamierzalam karmiv swoja corke tylko do
        pol rku ale okazalo sie, ze polroczne niemowle wciaz jest jeszcze bardzo
        malutkie. Wiec karmilam do roku. I uwazam, ze to jest max. i kropka. Nie bylo
        zadnych problemow z odstawoieniem ze strony Malwiny ja tez nie przechodzilam
        psychicznych frustracji jak pisza w wielu artykulach i chyba tym jeszcze
        napedzaja cale kol w stylu " rozstanie z piersia, jak mi zal.. itp.
        Kiedy Malwina skonczyla roczek sama juz chodzila a przynajmniej pewnie stala.
        Mam takie zdjecie, ktore zrobil moj maz dla zartow: ja polleze na sofie a obok
        stoi moja coreczka i ssie piers. Wygladalo juz wtedy troche dziwnie.
        Haslo "piers dla niemowlakow" jest naprawde trafione. Pozniej to
        zboczenie!!!!!!!
        • jola_ep Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 07:22
          > Dla mnie to zboczenie. Zgadzam sie z zarra, ze karmienie nawet 2-3 latkow to
          > juz niczym niewytlumaczone fiksacje.

          W drugim roku życia, gdy dziecko zdobywa świat, zwiększa się poziom przeciwciał
          w mleku matki. To chyba świadczy o tym, że natura przewidziała nieco dłuższe
          karmienie.
          No i nieszczęsna alergia.
          Jeszcze trzeba spytać WHO skąd zalecenie: "dziecko powinno być karmione rok,
          najlepiej dwa lata, a można i trzy" smile

          >Ja zamierzalam karmiv swoja corke tylko do
          > pol rku ale okazalo sie, ze polroczne niemowle wciaz jest jeszcze bardzo
          > malutkie. Wiec karmilam do roku.

          Ja chciałam karmić moje pierwsze dziecko przez rok. Ale okazało się, że roczne
          dziecko jest jeszcze bardzo malutkie smile

          > I uwazam, ze to jest max. i kropka. Nie bylo
          > zadnych problemow z odstawoieniem ze strony Malwiny ja tez nie przechodzilam
          > psychicznych frustracji

          Bo być może trafiłaś na właściwy czas? Dla Ciebie i Twojego dziecka?
          Niekoniecznie dla innych. Ja próbowałam odstawić moją córę w wieku 2 lat i ta
          próba kosztowała mnie dużo. Parę miesięcy później tak jakoś rozstałyśmy się bez
          żalu. Parę miesięcy, a jaka różnica smile

          > Kiedy Malwina skonczyla roczek sama juz chodzila a przynajmniej pewnie stala.
          > Mam takie zdjecie, ktore zrobil moj maz dla zartow: ja polleze na sofie a
          obok
          > stoi moja coreczka i ssie piers.

          Tez mam podobne zdjęcie smile)) Ale moje jest urocze. Córa zerka tak jakoś
          łobuzowato wink Miłe wspomnienia smile Ale to był tylko taki moment-wybryk wink Bo tak
          naprawdę myślę, że nie powinno się karmić dwulatka tak samo jak niemowlaka.

          > Haslo "piers dla niemowlakow" jest naprawde trafione. Pozniej to
          > zboczenie!!!!!!!

          No patrz państwo, ile zboczonych ludzi po tym świecie chodzi wink

          Pozdrawiam
          Jola
          • mary_ann Re: do joli_ep 03.06.04, 23:17
            Podpisuję sie pod każdym zdaniem z Twoich postów!

            Przepraszam, że nie doczytawszy dyskusji do końca wtrąciłam się za wcześnie i
            niepotrzebnie powtórzyłam niektóre argumenty zawarte już w Twoich wypowiedziach.

            Pozdrawiam serdecznie
            mary_ann
        • ankanka Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 17:29
          Troszkę nam się koleżanka utalia zagalopowała chyba.
          Rozumiem,że na forum każdy może wypowiadać swoje zdanie,ale mówienie
          matkom,które karmią dzieci powyżej 1,2 lat (a jest ich na tym forum niemało)
          że są zboczone (nie wiem,czy według Ciebie dzieci karmione też są zboczone,czy
          dotyczy to tylko matek)i jest to wynikiem fiksacji
          jest nieeleganckie
          złośliwe
          niezbyt mądre
          i napastliwe.

          Nie powinnaś na podstawie tylko swoich doświadczeń z dzieckiem wyciągać
          wniosków o relacjach innych dzieci z ich rodzicami.

          ps.Nie dałabym dziecku Malwina na imię.
          (miło??)

          Pozdrawiam i proponuję ważyć opinie w sprawach,o których NIE MA SIĘ
          POJĘCIA,ALBO MA SIĘ INNE DOŚWIADCZENIA.
          To,że Twoje dziecko nie było związane zbyt z piersią nie oznacza ,że wszystkie
          dzieci tak powiny się zachowywać
          (może zresztą nieprzypdkowo tak się stało skoro wyrażasz takie kategorycznie
          opinie na ten temat)
          Karmienie dziecka nawet 3 letniego NIE JEST zboczeniem.
    • maolga Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 00:12
      Też słyszałam o sześcioletnim chłopcu dokarmianym na życzenie piersią - dla
      mnie jest to chore, powiedziałabym nawet obrzydliwe, szczególnie w relacjach
      matka -syn tworzy patologię.
      Takie dziecko jak urośnie z pewnością świetnie pamięta cycusia i jak będzie
      postrzegał pierś swojej przyszłej partnerki? Też jak cycusia mamusi?
      Swego czasu jako mieszkanka internatu mieliśmy lokalnego, obnażającego się
      zboczeńca -faceta, którego skrzywdziła w dzieciństwie matka. Fu, obrzydlistwo!!!
      Są kobiety, którym ssanie sprawia przyjemność. I w swoim egoiźmie nie widzą
      tego jako coś nienormalnego.
      Miałam okazję spotkać kobietę, która miała dziką satysfakcję z uzależnienia
      dziecka od siebie.Mała chodziła non stop uczepiona matki.Ona zaś za każdym
      razem miała zadowoloną minę, kiedy dziecko okropnie darło się gdy się od niego
      oddalała na papieroska.
      Przeciaż dziecko nie wie,że to jest dla niego złe - my dorośli za to
      odpowiadamy.
    • steffa Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 00:21
      A ja znałam 17 latka, którego kąpała mamusia...
      • evee1 Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 04:51
        I co? Jak najbardziej nie popieram, tylko ciekawa jestem czy byl
        "normalny"?
        • zarra Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 13:56
          Steffa,moze był niepełnosprawny,albo coś? Straszne rzeczy wypisujecie.I drugi
          przypadek z tym 6 latkiem,to okropne!

          A co do postu Utalii,no własnie, już nie chciałam nic pisac o względzie
          estetycznym.Ale wygląda to conajmniej dziwnie i głupio.
          Kiedyś na herbatce z koleżankami mamami i jedna córeczka 2,5 letnia podeszła
          i "sobie wzięła" cycka mamy.Wszystkie byłyśmy ty widokiem zmieszane,no nie
          wyglada to normalnie.Były wśród nas dzieci w tym samym wieku co tamta (juz nie
          ssacze) i tym bardziej nam to jakoś nie pasowało.One z kubeczkami,a ona z
          piersią...
          No ale koleżanka (karmiąca) miała potem ogromne kłopoty z odstawieniem i
          zapowiedziała ze drugie będzie karmione tylko w wieku niemowlęcym.
          Ach,ta mała była karmiona do 3 roku życia i jest alergiczką.Alergia wyszła w
          wieku 2 lat(w rodzinie nikt alergii nie ma).
          • aprze Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 14:12
            Moje pierwsze dziecko Bartuś był karmiony do roku i sam zrezygnował z piersi, ma alergie na owoce cytrusowe i czokolade. Moja druba dzidzia Ewelinka była karmiona piersią da 2 lat i 11 miesięcy, alergi pokarmowych brak. Nigdy nie karmiłam jej przy kimś jak już była większa a nawet jak dzieci były małe też tego unikała. Z tego wynika, że ja też jestem zboczona.
            agnieszka
          • bzeebze Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 14:19
            zarra napisała:


            > Kiedyś na herbatce z koleżankami mamami i jedna córeczka 2,5 letnia podeszła
            > i "sobie wzięła" cycka mamy.Wszystkie byłyśmy ty widokiem zmieszane,no nie
            > wyglada to normalnie.Były wśród nas dzieci w tym samym wieku co tamta (juz
            nie
            > ssacze) i tym bardziej nam to jakoś nie pasowało.One z kubeczkami,a ona z
            > piersią...

            chcesz powiedzieć, że koleżanki mamy (jak rozumiem również kiedyś karmiące
            tylko z umiarem big_grin) były zmieszane wiodokiem dziecka przy piersi?
            to głupie...
            • judytak Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 14:54
              bzeebze napisała:

              > chcesz powiedzieć, że koleżanki mamy (jak rozumiem również kiedyś karmiące
              > tylko z umiarem big_grin) były zmieszane wiodokiem dziecka przy piersi?
              > to głupie...

              co dla kogo jest głupie, to sprawa indywidualna
              ja też bym była zmieszana widokiem dużego (czyli: chodzącego, mówiącego)
              dziecka przy piersi

              pozdrawiam
              ruda

            • bazylea1 Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 20:36

              >
              > chcesz powiedzieć, że koleżanki mamy (jak rozumiem również kiedyś karmiące
              > tylko z umiarem big_grin) były zmieszane wiodokiem dziecka przy piersi?
              > to głupie...

              pare dni temu byłam na kolacji u znajomych, 2 letnie dziecko zjadło jak siedząc
              na normalnym krzesle, dorosły makaron z pesto i rybą oraz oliwki na przystawkę
              po czym zażyczyło sobie "nene" i dostało - przy wszystkich. nie wiedziałam
              gdzie podziac oczy. na dodatek przy ssaniu mama czytała mu książeczkę. sama
              wykarmiłam swoje NIEMOWLE. odstawienie przebiegło bez najmniejszych protestów i
              szkod na emocjonalnosci. to nie pierwsza decyzja jaką podjęłam za moje dziecko
              i nie ostatnia.
              • bzeebze Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 20:55
                no to ja tego nie rozumiem, same byłyście jak rozumiem matkami karmiącymi, a tu
                tak was razi widok karmiących - koleżanek, znajomych, bo przecież nie obcych
                osób

                zmieszane, nie wiedziałam gdzie podziać oczy, baby-co wy takie wstydliwe?
                i jeszcze jedno, uprzedzę ewentualne ataki - nie uważam za normę karmienia
                przedszkolaków,
                widzę jednak róznicę między pięcio- a dwulatkiem, no chyba ze wy nie...
                • judytak Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 08:24
                  > no to ja tego nie rozumiem, same byłyście jak rozumiem matkami karmiącymi, a
                  tu
                  > tak was razi widok karmiących - koleżanek, znajomych, bo przecież nie obcych
                  > osób

                  co można tu nie rozumieć?
                  1. zawsze czuję się głupio, jak widzę, że ktoś nie zachowuje się zgodnie z tym,
                  co ja uważam za "standarty wiekowe" -
                  np. jak nastolatki się całują w autobusie, to trudno, zmądrzeją niedługo, a jak
                  dorośli ludzie się całują w autobusie, to czuję niesmak

                  > zmieszane, nie wiedziałam gdzie podziać oczy, baby-co wy takie wstydliwe?

                  może i wstydliwe, a czy to grzech?
                  czy lepiej jest wstydzić się i udawać, że się nie wstydzę?

                  > widzę jednak róznicę między pięcio- a dwulatkiem, no chyba ze wy nie...

                  nie wiem, jak twoje dzieci, ja sądzę głównie po swoich: w kwestii jedzenia
                  praktycznie nie ma różnicy między dwulatkiem a pięciolatkiem
                  pod wieloma innymi względami różnica owszem jest, ale akurat jeśli chodzi o
                  jedzenie, to dla mnie jeden etap się kończy gdzieś do 1,5 roku, następny w
                  wieku 6-7 lat

                  pozdrawiam
                  Judyta
                  • ewaand Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 08.06.04, 12:03
                    Zdecydowanie między dwulatkiem, a pięciolatkiem jest różnica i jeżeli ktoś
                    tego nie widzi to albo nie ma dzieci albo nie widzi jak się rozwijają. Mojego
                    synka karmiłam dwa lata i dwa miesiące i pewnie jeszcze by to troszkę
                    potrwało, ale ze względu na swoje problemy ze zdrowiem musiałam go odstawić z
                    dnia na dzień. Był to problem bo mały jest potwornym niejadkiem, a już jak był
                    chory to ani nie jadł ani nie pił niczego po za moim mlekiem. Z tym, że jak
                    miał około 1,5 roku przestałam go karmić publicznie (pozostały nam karmienia w
                    ściśle przeze mnie określonych miejscach i czasie). Więc osobiście nie widzę
                    żadnego problemu w tym, że ktoś karmi 2 lub 3 letnie dziecko.
                • brn Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 11:56
                  Bzeebze - a ty znowu czegoś "nie rozumiesz" i znowu atakujesz inne mamy?
            • zarra Re: pięciolatek(!!!) przy piersi-do bzebze 03.06.04, 23:42
              Wcale nie głupie tylko prawdziwewink
              Widok dziecka przy piersi normalnie mnie wzrusza.A widok dziecka
              samoobsugującego się powoduje zmieszanie,patrzę na coś...dziwnego.
              Choć wiem,że długie karmienie jest popularne i nie dziwi mnie sam fakt tylko
              widok.
          • steffa Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 04.06.04, 21:39
            Nie.. Był jak najbardziej normalnym (??) nastolatkiem i do tego przystojnym.
            Sama miałam wtedy 15 lat. Różne rzeczy się zdarzają...
      • lela11 Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 08.06.04, 16:27
        a w rodzinie mojego męża, jego ciotka kąpała swojego 20-sto paroletniego syna.
        Goście u nich w domu, a on przychodzi i mówi"Mamo, wykąp mnie bo umówiłem się z
        dziewczyną" i ona szła i go kąpała. ha, ha, ja błam w szoku jak się o tym
        dowiedziałam. a przestała go myć jak się ożenił. to dopiero jest zboczenie!!
        • bzeebze Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 08.06.04, 16:42
          eeeeeee nieeeeee
          to już cię chyba poniosło
          nie chce mi się wierzyć big_grin
          pisiorka też mu myła?
    • mamalgosia Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 15:34
      A co z drugim śniadaniem do szkoły?smile)
    • szymanka Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 16:42
      A ja karmiłam moje dziecko do prawie trzech lat. Fakt, że przez ostatni rok, to
      właściwie nie było karmienie, tylko coś w rodzaju przytulanki, pocieszyciela.
      Najczęściej, nad ranem, kiedy syn przychodził do naszego łóżka, przyssiewał się
      od razu do mojej piersi. Miałam kłopoty z odstawieniem synka od piersi.
      Najzwyczajniej w świecie widząc, rozżaloną minkę mojego dziecka, ulegałam.
      I przepraszam bardzo, ale gdzie tu moje zboczenie?
      Aż, zajrzałam do słownika... w/g PWN >odchylenie od normy, nienormalność
      zwłaszcza w dziedzinie seksualnej<
      Zapewniam, że żadnej satysfakcji seksualnej nie czerpałam. Wręcz przeciwnie,
      czasem mi to przeszkadzało, zwłaszcza gdy byłam nie wyspana. A może moja
      nienormalność polegała na tym, że ulegałam prośbom dziecka? Sorry, ale za
      uleganie tego typu prośbom? Czy to przypadkiem nie instynkt? Moje dziecko
      potrzebowało własnie takiego kontaktu.
      I powiem Wam szczerze, że żałuję do tej pory, że nie karmiłam mojego dziecka
      dłużej. Teraz z perspektywy czasu wiem, że potrzebował tego jeszcze przez jakiś
      rok. Kiedy "zabrałam" pierś, mój syn natychmiast zaczął poszukiwać innych
      form "zaspokojenia". Trzymał moje ucho, bawił się nim, często w zdenerwowaniu
      tarmosił swoje uszko. Próbował też ssać palec.
      Myślę, że często zapominamy, że pierś matki to nie tylko zaspokajacz głodu. To
      także forma bliskości, jedyny w swoim rodzaju kontakt matki z dzieckiem.
      W przypadku większych dzieci 5 czy 6 - ścio letnich, o zboczeniu można by mówić
      w sytuacji, gdy matka zmusza, swoje dziecko do ssania piersi. Bo chyba, nie
      mówimy tu o zboczeniu dzieci?
      • moniorek1 Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 20:36
        W usa glosny byl przypadek matki karmiacej 7 letniego syna. Skonczylo sie na
        tym ,ze sad ograniczyl jej prawa rodzicielskie ,a syn jest pod opieka swojego
        ojca i jego nowej rodziny. Oczywiscie nie od razu odebrali jej te prawa na
        pierwszej rozprawie miala zapowiedziane ,ze ma z tym skonczyc ,ale ona nie
        widziala w tym co robi niczego zlego. Jak dla mnie to nie dosc,ze to
        kazirodztwo to jeszcze pedofilia.
        • morsk2 Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 21:00
          Nie wiem jakie są zalecenia specjalistów, ale uważam, że dziecko, które po
          karmieniu schodzi z kolan i mówi "dziękuję" jest z całą pewnością na to za
          dużesmile
          • bzeebze Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 21:03
            morsk2 napisała:

            > Nie wiem jakie są zalecenia specjalistów, ale uważam, że dziecko, które po
            > karmieniu schodzi z kolan i mówi "dziękuję" jest z całą pewnością na to za
            > dużesmile

            a skąd ta pewność? tak ci sie wydaje?

        • verdana Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 21:02
          A ja tylko chciałam zapytać. Jaką korzyść ma dziecko z tego, ze jest karmione
          powyżej drugiego roku zycia? Nie przekonuje mnie absolutnie argument "bo chce".
          Dziecko może chcieć robić w pieluszki w nieskończoność, jeść posługując się
          rękami i ssać butelkę, a jednak go od tego oduczamy. Dla mnie ssanie powyżej 2
          lat jest formą uzależniania dziecka od matki "Ah, jak on mnie kocha, jaka ja mu
          jestem potrzebna" i brakiem pomysłu na inne zajęcie się dzieckiem. Bliskość w
          tym wieku to powinna być zabawa, przytulanie, rozmowa, a nie ssanie piersi. Są
          pewne etapy rozwoju, które trzeba zakończyć. Dla mnie mówiacy dwulatek przy
          piersi to dziecko opóźnione w rozwoju - może nie intelektualnym, ale na pewno
          społecznym!
          • bzeebze Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 21:06
            WHO zaleca obecnie karmienie piersią właśnie do ukończenia drugiego roku życia,
            w krajach trzeciego swiata koniecznie do ukończenia 3.

          • asiawi Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 21:44
            Dla mnie mówiacy dwulatek przy
            > piersi to dziecko opóźnione w rozwoju - może nie intelektualnym, ale na pewno
            > społecznym!

            -Moja droga verdano! Osobiście czuję się urażona i zniesmaczona Twoimi
            nieuzasadnionymi osądami.Moja córeczka ma 2i6m-cy i bardzo lubi
            swojego "titulka",przytula się do niego często i usypia przy nim i bynajmiej
            nie jest dzieckiem opóżnionym w rozwoju i to pod żadnym względem!Wszystkim
            mamom, którym łatwo przyszło odstawianie dziecka od piersi ,lub też dzieciaczki
            same rezygnowały bardzo łatwo osądzać nas-czyli "karmiące długo". Może nasze
            dzieci tego właśnie potrzebują, skoro same nie zrezygnowały wcześniej?My też z
            naszymi dziećmi rozmawiamy, bawimy się i przytulamy je często a mimo to karmimy
            bo kochamy ,bo taką mają jeszcze potrzebę.I napewno nie są przez to gorsze, a
            my mamy zboczone-!!!
            Im większe nadzieje tym trudniejsze ich spełnienie
            • verdana Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 22:18
              Przykro mi asiavi - twoja córeczka jest opóźniona, chociaż ty tego nie widzisz.
              Dziecko, które nie potrafi porzucić fazy wczesniejszej rozwoju dla poźniejszej
              (np. zasypianie przy piersi charakterystyczne jest dla niemowląt) jest oznaką
              opóźnienia - nieumiejętności przejscia na kolejny szczebel. Nie wiem, czy to
              jej wina, czy też ty utrzymujesz ją na etapie młodszego dziecka - ale na pewno
              nie jest to korzystne, podobnie jak gaworzenie w tym wieku, czy totalna
              nieumiejętność samodzielnego jedzenia i zabawy. A odstawienie od piersi, jesli
              matka jest zdecydowana jest dziecinnie proste - trzeba po prostu nie ulegać i
              przestać karmić.
              • asiawi Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 22:45
                Co ty masz tam gdzie większość ma serce?Chyba twoje dziecko nigdy nie patrzyło
                błagalnym wzrokiem na ciebie,gdy ty nie chciałaś dać mu cyca,może nigdy nie
                prosilo ani nie mówiło ,że uwielbia tytulka.Może dla ciebie słuchanie
                rozpaczliwego płaczu i próżb o cyca jest pestką , a odmawianie i nieuleganie
                prośbom jest dziecinnie proste.A może Ty jesteś poprostu nieczuła?! Byłabyś
                zaskoczona rozwojem psychicznym i fizycznym oraz elokwencją mojej
                córeczki ,czyli dziecka ,które w wieku 2i6 m-cy jeszcze "prosi o
                tytulka".Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci abyś nigdy nie musiała wybierać
                między zdrowym rozsądkiem a potrzebami emocjonalnymi dziecka.
                • judytak Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 09:03
                  asiawi napisała:

                  > Co ty masz tam gdzie większość ma serce?Chyba twoje dziecko nigdy nie
                  patrzyło
                  > błagalnym wzrokiem na ciebie (...)
                  > Może dla ciebie słuchanie
                  > rozpaczliwego płaczu i próżb o cyca jest pestką , a odmawianie i nieuleganie
                  > prośbom jest dziecinnie proste.A może Ty jesteś poprostu nieczuła?!
                  > (...)życzę Ci abyś nigdy nie musiała wybierać
                  > między zdrowym rozsądkiem a potrzebami emocjonalnymi dziecka.

                  1. co do potrzeb: dziecko potrafi życzyć sobie gorąco coś, co jest dla niego
                  szkodliwe, i potrafi stanowczo protestować przeciwko czemuś, co potrzebuje
                  (moje przykładowo im bardziej są głodne, tym bardziej nie chcą jeść, a im
                  bardziej są śpiące, tym bardziej nie chcą spać :o))

                  2. co do nieczułości: tak, byłam, i nadal czasami jestem nieczuła w stosunku do
                  mojego syna, który się urodził przedwcześnie, z licznymi chorobami, z
                  porażeniem mózgowym
                  nie ulegałam, kiedy rozpaczliwie protestował przeciwko kolejnym zabiegom
                  zdrowotnym czy rehabilitacyjnym,
                  nie ulegam, kiedy błagalnym wzrokiem prosi, żeby nie ćwiczyć
                  co do moich zdrowych dzieci, to "nieulegania" są mało znaczącymi epizodami,
                  co do tego syna, "nieuleganie" praktycznie wypełniało nasze kontakty przez
                  jakieś trzy lata

                  wnioski:
                  każda matka ma swoje poglądy na to, co jest ważne dla rozwoju dziecka, a co ma
                  małe znaczenie
                  i tam, gdzie uważa, że sprawa ważna, nie ulega,
                  i tam, gdzie uważa, że gra nie warta świeczki, ulega

                  za taką, co nie ma serca, można by uznać matkę, która nie ulega nawet w
                  najmniejszych, najmniej istotnych sprawach
                  za taką, co nie ma rozumu, można by uznać matkę, która ulega we wszystkim

                  a, i jeszcze coś: jeśli matka jest zdecydowana coś "przeprowadzić" z dzieckiem,
                  dziecko to wyczuwa, i przyjmuje bez większych protestów, dlatego nie dziwcie
                  się, że większość matek, które były zdecydowane odstawić dziecko od piersi,
                  zrobiło to bez większych problemów (z "problemami w normie")

                  a jeśli matka sama się waha, jest niepewna, jest gotowa do ustępstw, to i
                  dziecko "nie wie, co jest grane", i sprawa (odstawiania od piersi, wysłania do
                  przedszkola itp.) może się ciągnąć w nieskończoność

                  pozdrawiam
                  Judyta
              • asiawi Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 22:47
                Co ty masz tam gdzie większość ma serce?Chyba twoje dziecko nigdy nie patrzyło
                błagalnym wzrokiem na ciebie,gdy ty nie chciałaś dać mu cyca,może nigdy nie
                prosilo ani nie mówiło ,że uwielbia tytulka.Może dla ciebie słuchanie
                rozpaczliwego płaczu i próżb o cyca jest pestką , a odmawianie i nieuleganie
                prośbom jest dziecinnie proste.A może Ty jesteś poprostu nieczuła?! Byłabyś
                zaskoczona rozwojem psychicznym i fizycznym oraz elokwencją mojej
                córeczki ,czyli dziecka ,które w wieku 2i6 m-cy jeszcze "prosi o
                tytulka".Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci abyś nigdy nie musiała wybierać
                między zdrowym rozsądkiem a potrzebami emocjonalnymi dziecka.
                • verdana Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 08:46
                  Wybacz, ale gdzie ty masz rozum? Dzieci proszą błagalnie rodziców o bardzo
                  wiele rzeczy, których dla ich dobra nie można mu dać. Czy jeśli twoje dziecko
                  poprosi cię o kawę, ostry nóż, albo nieco starsze o mozliwość samodzielnego
                  przechodzenia przez ruchliwą jezdnię też mu pozwolisz? Ssanie w tym wieku nie
                  jest potrzebą emocjonalną, tylko zatrzymaniem się na poprzednim etapie rozwoju
                  emocjonalnego i dlatego zdrowy rozsądek mówi, aby nie ulegać prośbom dziecka.
                  Niestety, w wychowaniu zdrowy rozsądek jest najwazniejszy - a uleganie
                  zachciankom dziecka jest na dłuzszą metą jego krzywdzeniem.
              • szymanka Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 23:21
                Verdano, zadziwiające jak łatwo wydajesz sądy o dzieciach których nie znasz. I
                to tylko na podstawie kilku zdań.
                Zastanów się, wychodzi na to, że karmienie piersią opóźnia dzieci w rozwoju.
                No, takiej teorii to jeszcze nie słyszałam. Proponuję jak najszybciej opisać i
                opublikować smile
                Żarty na bok, próbuję dopasować syna do Twojej teorii i nijak nie pasuje.
                Zasypiać zaczął sam, w wieku 8 miesięcy. Zresztą sama go tego nauczyłam. W
                wieku 2 czy 3 lat na pewno nie gaworzył. Chodził już do przedszkola i świetnie
                się bawił z dziećmi. Dodatkowo na wszystkich imprezach przedszkolnych jako
                dziecko uzdolnione wokalnie, muzycznie i tanecznie zawsze "grał pierwsze
                skrzypce" w przedstawieniach. Powodem też była wymowa :-0 Jako jeden z
                nielicznych, wymawiał prawidłowo, bez seplenienia wszytkie wyrazy. W wieku 2,5
                roku znał cały alfabet, w wieku 3 lat czytał proste teksty i wykonywał
                działania w zakresie do 10. W wieku 3 lat, przy okazji wizyty u psychologa
                (leworęczność) miał przeprowadzone badania rozwoju i wyniki określały go w
                niektórych parametrach nawet na poziomie 6 latka. Kurczę, wyjdzie na to, że się
                chwalę moim dzieckiem. Niech wyjdzie. Uważam, że właśnie fakt zapewnienia
                dziecku bezpieczeństwa, miłości i bliskości (także w postaci karmienia piersią)
                właśnie przyczynia sie do jego dynamicznego rozwoju a nie go hamuje.
                • jola_ep Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 00:01
                  > chwalę moim dzieckiem. Niech wyjdzie. Uważam, że właśnie fakt zapewnienia
                  > dziecku bezpieczeństwa, miłości i bliskości (także w postaci karmienia
                  piersią)
                  >
                  > właśnie przyczynia sie do jego dynamicznego rozwoju a nie go hamuje.

                  Mądre słowa smile))
                  Moja starsza córka jest bardzo wrażliwym dzieckiem. Bardzo potrzebowała mojej
                  bliskości. W pierwszym półroczu życia nie schodziła mi prawie z rąk (no, chyba,
                  że spała wink ). W okolicach roczku chodziła ze mną nawet do łazienki. Spała
                  długo ze mną, a potem często budziła się nocy. Karmiłam ją długo. Jednym słowem
                  zapewniałam jej maksimum bezpieczeństwa, miłości i bliskości smile Teraz chodzi
                  już do szkoły. I choć nadal jest bardzo wrażliwym dzieckiem, to w grupie jest
                  odważna i przebojowa smile))
                  Myślę, że takie karmienie, bliskość - w ilości jakiej naprawdę potrzebuje
                  dziecko - ładuje im akumulatorki i pozwala rozwinąć skrzydła smile))

                  Pozdrawiam
                  Jola
                  • le_lutki Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 11:53
                    "Moja starsza córka jest bardzo wrażliwym dzieckiem. Bardzo potrzebowała mojej
                    bliskości. W pierwszym półroczu życia nie schodziła mi prawie z rąk (no, chyba,
                    że spała wink ). W okolicach roczku chodziła ze mną nawet do łazienki. Spała
                    długo ze mną, a potem często budziła się nocy. Karmiłam ją długo. Jednym słowem
                    zapewniałam jej maksimum bezpieczeństwa, miłości i bliskości smile "

                    Hm, widocznie wszystko jest kwestia indywidualna, ale ja osobiscie opisane
                    powyzej zachowanie dziecka (i tolerowanie go) uwazam za dziwne. Nie uznaje
                    spania z dzieckiem w jednym klozku, nie uznaje spedzania czasu wylacznie na
                    moich rekach, co do karmienia - jak kto woli, choc powyzej (uogolniajac)
                    poltora roku wydaje mi sie to raczej sklonnoscia matki, niz potrzeba dziecka
                    (ale to moja opinia), chodzenie z mama do lazienki - no comment...
                    Zadnej z tych rzeczy nie "praktykuje" z moim synkiem (prawie osiem miesiecy) a
                    wydaje mi sie, ze zapewniam mu poczucie bezpieczenstwa, milosci i ciepla. jest
                    ciagle usmiechniety, otwarty na ludzi, "rozmowny" na swoj sposob i kazdy, kto
                    ma z nim do czynienia stweirdza, ze "to dziecko jest szczesliwe, czuje sie
                    kochane i to widac". Sprawia mi to ogromna przyjemnosc, choc ani jednej nocy
                    nie spedzil w moim i meza lozku.
                    Pozdrawiam!
                    • edwo Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 12:00
                      Na razie z tobą do łazienki nie chodzi, bo nie umie chodzić. Pożyjemy
                      zobaczymy. Chyba go nie przywiążesz do łóżeczka, jak się będziesz kąpać, a
                      nikogo nie będzie akurat w domu?
                      • le_lutki Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 12:09
                        Z pewnoscia nie bede przywiazywac dziecka do czegokolwiek - nie miewam takich
                        zwyczajow.
                        Fakt faktem - jeszcze nie chodzi.
                        Zalezy tez w jakim celu pojde do tejze lazienki. Przy prysznicu raczej mi nie
                        bedzie przeszkadzal, to fakt, natomiast nie ma mowy o tym, zeby tam wlazil za
                        mna systematycznie, bo taka bedzie mial fantazje smile
                        Wiem, ze pisze teraz o moich zamiarach, nie przezyciach, ale jak dotad
                        (odpukac) udalo mi sie wprowadzic w zycie 99% tego, co sobie zalozylam odnosnie
                        wychowywania mojego dziecka, ktore jest dla mnie najwazniejsze na swiecie i
                        ktorego chcialam bardziej niz czegokolwiek. Wszystko jest kwestia odpowiedniego
                        podejscia (ok - nie WSZYSTKO, ale sporo). Z zelazna konsekwencja wstawalam w
                        nocy kiedy sie budzil i plakal i szlam do niego do pokoju zeby zostac z nim
                        poki nie zasnie (ja albo maz), choc z pewnoscia prosciej byloby go po prostu
                        wepchnac miedzy nas do lozka na reszte nocy. Tym niemniej rano, kiedy budzi sie
                        na butle zostaje po posilku z nami w lozku dopoki nie wstajemy na sniadanie i
                        jest to fantastyczny moment bliskosci i zabawy (jak wiele innych - przy
                        porannej toalecie, zabawie na dywaniku, spacerze itd).
                        Karmiony piersia byl do 3.5 mies zycia, jako ze potem nie bylo gadania i
                        musialam wracac do pracy, nie widuje go od 8h15 do 17h30 wiec karmienie
                        skonczylo sie naturalna koleja rzeczy (noce praktycznie od pierwszego miesiaca
                        zycia przesypia w calosci, do siodmej rano i lekarz zakazal budzenia go
                        specjalnie na karmienie). I tyle.
                        Aha - ssie kciuk przed zasnieciem. Kocha to robic, ale tylko w tej konkretnej
                        sytuacji. Nie wydaje mi sie to skutkiem braku czulosci z mojej (i tatusia!)
                        strony, zwlaszcza, ze gest ten opanowal w pierwszych godzinach swojego zycia w
                        klinice i tak mu zostalo, choc caly czas wtedy byl przy mnie. Natomiast bede to
                        zwalczac jesli samoczynnie nie przejdzie do roku.
                        Pozdrawiam
                        • le_lutki Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 12:15
                          Aha, dodam jeszcze jedno: przyzwyczajona jestem do radzenia sobie sama z
                          wychowywaniem mojego dziecka. Maz regularnie wyjezdza sluzobowo a rodzicow i
                          jakakolwiek rodzine (z jego i mojej strony) mamy oddalona o kilka godzin
                          samolotem. Po powrocie z kliniki po porodzie - w tydzien po przyjsciu na swiat
                          mnaszego maluszka zostalam z nim sama na tydzien. Mimo zmeczenia poporodowego,
                          nieprzespanych nocy, 8-ktornego karmienia w ciagu doby, calego mieszkania na
                          mojej glowie, zakupow, spacerow, noszenia wozka itd - dodam ze bez samochodu
                          dostac sie nigdzie nie moge - poradzilam sobie i wpoilam synkowi pewne zasady,
                          zyjac w przekonaniu ze wychowanie zaczyna sie od pierwszych godzin zycia smile Nie
                          wyglada zupelnie na poszkodowanego, moj Grubcio. A charakterek to on sobie ma,
                          strach pomyslec co to bedzie jak wejdzie w trudny okres dwulatka...
                          Pozdrawiam i przepaszam, ze sie tak rozpisalam
                    • jola_ep Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 14:30
                      > Hm, widocznie wszystko jest kwestia indywidualna, ale ja osobiscie opisane
                      > powyzej zachowanie dziecka (i tolerowanie go) uwazam za dziwne.[...]
                      > Zadnej z tych rzeczy nie "praktykuje" z moim synkiem (prawie osiem miesiecy)

                      Chciałam trochę ostrzej napisać, ale tak ładnie piszesz o swoim Grubciu, że nie
                      mogę smile))

                      Powiem tak: żadnej z powyższych rzeczy nie praktykowałam z moim synkiem. Bo on
                      tego _nie potrzebował_. A córa _potrzebowała_. Nie tylko w tym się różnią wink

                      Czasem miałam dość tej pępowiny i chciałam odciąć córkę wcześniej. Posyłałam do
                      przedszkola, mimo, iż rozstania były straszne. Ale zamiast samodzielnieć ona
                      wtedy jeszcze bardziej kurczowo przywiązywała się do mnie. Więc zmieniłam
                      taktykę, zaufałam swojemu instynktowi. Wypisałam ją z przedszkola. Za rok
                      poszła znowu Zupełnie inne dziecko. Po prostu musiała dorosnąć do rozstania.
                      Teraz już od dawna mama jest radośnie porzucana, bo koleżanki czekają wink

                      Pozdrawiam
                      Jola
                      • le_lutki Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 04.06.04, 12:36
                        Hej,
                        nie widze powodu, zebys miala "ostro reagowac" na to, co pisze. Przeciez nikomu
                        nic nie zakazalam ani nie nakazalam, ani nie nazwalam nikogo zboczencem,
                        dewiantem czy jak tam jeszcze. Napisalam dokladnie to, co mysle: takie
                        zachowanie wydaje mi sie dziwne. Bo naprawde mi sie wydaje dziwne.
                        A co do tego, ze do kazdego dziecka trzeba sie dostosywac (byle bez przesady)
                        to jest to oczywiste i ja nie zakladam, ze moje kolejne dzieci beda idealna
                        kopia pierwszego. Natomiast swoje zalozenia wychowawcze mam jakie mam i takie
                        stosuje (jak na razie z powodzeniem i bez szkod dla tego dziecka) a czas i tak
                        potem wszystko zweryfikuje.
                        Pozdrawiam.
                        • jola_ep Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 04.06.04, 13:17
                          Bo ja jestem chodząca łagodność wink i ostro w mojej interpretacji brzmi np.
                          tak: "czy potrafiłabyś zostawiać płaczącego rozpaczliwie dziecka samego w
                          łóżeczku, abo odrywać brutalnie od siebie, bo musisz _sama_ wejść do
                          łazienki" ? Po przeczytaniu innych postów doszłam do wniosku, że pewnie nie,
                          skoro tak ładnie piszesz o synku smile Mylę się?

                          >Natomiast swoje zalozenia wychowawcze mam jakie mam i takie
                          > stosuje (jak na razie z powodzeniem i bez szkod dla tego dziecka) a czas i
                          > tak potem wszystko zweryfikuje.

                          Dziwisz się, bo masz inne doświadczenia. Ja też będąc matką 7 miesięcznego
                          dziecka wielu rzeczom się dziwiłam wink a moje dziecko spało oddzielnie w
                          łóżeczku - nawet noce przesypiało smile) Potem tak mu się jakoś odmieniło i w
                          wieku 8 miesięcy kompletnie przemęczona musiałam wziąć ją do łóżka. Pracowałam
                          i wyspać się kiedyś musiałam. Rodzina jakieś 400 km dalej, a na męża nie zawsze
                          można liczyć... Doła miałam strasznego, bo moje zasady brały w łeb. Pamiętam
                          jak zadzwoniłam do mojej mamy i z poczuciem straszliwej klęski wychowawczej
                          zwierzyłam się, że moja córeczka śpi z nami. A moja mama odpowiedziała
                          zdziwiona "a gdzie miałaby spać" smile)
                          Ja naprawdę dużo zawdzięczam mojej mamie. Jak czytam "modnych" psychologów, to
                          myślę sobie czasem - "Ameryki nie odkryli, to samo moja mama mówiła" wink))

                          Pozdrawiam
                          Jola
                • zarra Re: pięciolatek(!!!) przy piersi-do szymanki 03.06.04, 23:51
                  Szymanka,chodzi o zaburzenie rozwoju emocjonalnego,a nie umysłowego.
              • jola_ep Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 00:01
                > Dziecko, które nie potrafi porzucić fazy wczesniejszej rozwoju dla
                poźniejszej
                > (np. zasypianie przy piersi charakterystyczne jest dla niemowląt) jest oznaką
                > opóźnienia - nieumiejętności przejscia na kolejny szczebel.

                Kluczowe pytanie brzmi - w jakim wieku dziecko powinno przejść na ten inny
                szczebel? Na jakiej podstawie stwierdzasz, że musi to być np. rok, czy 2 lata?
                A jeśli moje dziecko poczuło się gotowe na porzucenie wcześniejszego etapu
                nieco później to co? Pewnie, że mogłabym go przeciągnąć na siłę (jak
                sugerujesz), ale to nie oznacza, że ono - cytuję - "potrafi porzucić
                wcześniejszej fazy rozwoju".

                Dawniej uważano, że roczne dziecko jest gotowe do porzucenia pieluch, a teraz
                ten wiek przesunięto dalej. Kiedyś uważano, że paro-miesięczne dziecko powinno
                jadać zupki i soczki, a teraz naukowcy doszli do wniosku, że jednak
                niekoniecznie. Dawniej uważano, że najzdrowiej dla niemowlęcia jest, gdy śpi w
                ciszy w osobnym pokoju - a teraz najnowsze badania donosza, że odgłosy życia
                domowego, które noworodek i niemowlę słyszy są ważnym elementem w kształtowaniu
                jego intelektu. Takie przykłady można mnożyć. Najdziwniejsze, że jakoś tak
                ciągle wracamy do "prymitywnych" zachowań (a karmienie piersią było za takie
                uważane). Może jednak natura wie, co robi, a my - słuchając swego instynktu
                robimy to, co najlepsze dla naszych dzieci?

                Pozdrawiam
                Jola
    • kangureq Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 21:28
      Szymek ma 13,5 mieisąca. Kocha cyca. Dostaje wieczorem do spania, raz w nocy i
      rano przed żłobkiem. Bez problemu zaaklimatyzował się w żłobku (był okres że
      przez jakiś czas po żłobku potrzebował cyca - ale na krótko), jest dzieckiem
      ruchliwym, pogodnym i odważnym. Jak odstawie mu cyca bede musiała podać butlę.
      Nie weźmie do ust bo próbowałam, z kubecza też nie chce. I po to wg mnie natura
      dałą nam mleko żeby nie musieć dawać maluchom póki go potrzebują krowiego.
      Takie jest moje zdanie: lepsze moje mleko niż krowie. Chętnie bym go odstawiła
      bo naprawdę łatwiej i wygodniej dać wieczorem butlę i naprzykład spokojnie
      wyjść a nie byc uwiązanym w domu. Ale nie kosztem mojego małego bo uważam że
      moje mleko i bliskość cyca jest mu potrzebna i niezastąpiona. Czekam by się sam
      odstawił i bezstresowo. Oczywiście wprowadzam zamieniacze czyli książeczki
      przytulanki. W dzień jak jest w domu zasypia już bez cyca co jest postepem.
      Ale doszedł do tego sam bez leku stresu i przymusu.
      Karmienie 5 czy 6 latka jednak uważam za nienormalne i patologiczne. (chociaż
      ja do 6 lat dostawałąm rano butelkę z mlekiem, bo z kubka nie wypiłam a przed
      przedszkolem trzeba bym cos wypiła). Może dlatego jestem "zboczona" wg
      tutejszych opini...
      pozdrawiam te zboczone i te uważające się za normalne wink
      anita
      • evee1 Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 04:55
        kangureq napisała:

        > Karmienie 5 czy 6 latka jednak uważam za nienormalne i patologiczne. (chociaż
        > ja do 6 lat dostawałąm rano butelkę z mlekiem, bo z kubka nie wypiłam a
        > przed przedszkolem trzeba bym cos wypiła).
        Daleka jestem od osadzania Ciebie w wieku 6 lat. Ale...
        Synek naszych znajomych skonczyl wlasnie 8 lat i wieczorem MUSI wypic mleko
        z butelki. Niby OK. Ale jak u nich mieszkalismy przez kilka dni, to
        on sie tego po prostu wstydzil. Domagal sie mleka, ale za nic nie chcial
        sie przyznac przed nami i naszymi dziecmi, ze to robi. To chyba nie jest
        normalne, skoro sam dzieciak sie tego krepuje.
        Co do karmienia w towarzystwie ja sama po prostu bylabym skrepowana jakbym
        swoje dziecko karmila przy innych powyzej jakiegos tam wieku. Co innego
        w samotnosci i znam matke, ktora to robila do czasu jak synek skonczyl
        4 lata. Nie jestem zbulwersowana, bo to ich sprawa i robili to prywatnie.
        Ale z drugiej strony nie jestem jakos przekonana, ze ciamkanie cycusia
        (bo z karmieniem to juz nie ma wiele wspolnego) jest jedyna forma zapewnienia
        dziecku ciepla, bliskosci i bezpieczenstwa. Fakt, ze dosyc wygodna.
        Ale dla mnie jest to jedna z form uzaleznienia dziecka podobnie jak ssanie
        smoczka w wieku 5 lat, ssanie palca, czy butelki. Czy tez uwazacie to za takie
        zupelnie normalne i naturalne? Granica kiedy pewne zachowania zaczynaja
        juz byc dziwne jest dosyc plynna, ale napewno w pewnym momencie przestaja
        byc norma.
        • zarra Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 23:56
          evee1 napisała:

          > kangureq napisała:
          >
          > >
          > Synek naszych znajomych skonczyl wlasnie 8 lat i wieczorem MUSI wypic mleko
          > z butelki. Niby OK. Ale jak u nich mieszkalismy przez kilka dni, to
          > on sie tego po prostu wstydzil. Domagal sie mleka, ale za nic nie chcial
          > sie przyznac przed nami i naszymi dziecmi, ze to robi. To chyba nie jest
          > normalne, skoro sam dzieciak sie tego krepuje.
          >

          Może mamusia uważa,że on tego ptrzebuje,a ona nie ma serca nie spełniać jego
          emocjolanych potrzeb? wink
    • ligia76 Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 21:54

      :-0

      Pozdrowienia
      Ligia
      • artfryzpol Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 02.06.04, 22:13
        Wiecie co dziewczynki, ostatnio mam pecha, bo gdzie nie wejdę tam awantura.
        I tak naprawdę to mam już tego dość. Kiedyś wydawało mi się, że tu na edziecko
        znależć można poparcie, wygadać, opowiedzieć swoją historię, ale po tym co tu
        dzisiaj przeczytałam, mam zupełnie inne zdanie.
        • zarra Re: pięciolatek(!!!) przy piersi-do artfryzpol 03.06.04, 23:58
          To jest forum dyskusyjne,a nie towarzystwo wzajemnej adoracji.
          Dyskuje musza sie odbywać,czasem nawet ostrzejsze.Byle były kulturalnewink]
          Tu jak narazie nie zauwazyłam jej braku.
    • mabrulki Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 07:12
      czesć
      Przepraszam,nie przeczytałam wszystkich wypowiedzi,mam nadzieje ze sie nie
      powtorze.
      wiecie co,a mnie sie nasunela nastepujaca refleksja:lekarze twierdza zgodnie,ze
      dla prawidlowego rozwoju dziecko musi pic mleko,tak czy nie?tak. z tej
      przyczyny dzieci odstawione od cyca przed 2 czy 3 rokiem zycia dostaja mleko
      modyfikowane,zas starsze - mleko krowie.
      jak wiemy,tysiace lat temu,cale wieki istnienia gatunku ludzkiego na ziemi nie
      hodowalismy krówek wink,ze o mleku modyfikowanym nie wspomne.a przeciez to
      pocztki naszego istnienia uksztaltowaly nasza biologie.
      wobec tego - moze natura tak nas zaprojektowala,zebysmy ssali mleko matki tak
      dlugo,az nasz organizm "sam" uzna ze wystarcza mu "normalne" jedzenie? albo
      lekarze sie myla i mleko wcale nie jest takie potrzebne.
      co o tym sadzicie?
      ps.przepraszam za brak polskich liter - mała na cycu smile

      ---

      "Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
      Woody Allen
      • zarra Re: pięciolatek(!!!) przy piersi-do mabrulki 04.06.04, 00:02
        Częśc lekarzy twierdzi,ze mleko jest potrzebne tylko niemowlakom.
        Potem wapń można dziecku podarować z nabiału (jogurty,sery,serki) i warzyw
        (brokuły,kapustne). Ja lecę na łatwiznę i daje modyfikowane.
        Ale wierze tym lekarzom.Napewno bardziej niż reklamom wink
        Starszej córce przestałam dawać rano mleko z płatkami.
    • szymanka i jeszcze jedna uwaga 03.06.04, 08:40
      Wiekszość matek odstawiając od piersi dziecko kończące rok życia, wcale nie
      rezygnuje z podawania mleka, kaszki czy soczku w butelce przez smoczek. Widok 2
      czy 3-latka z butelką jakoś nikogo nie dziwi.
      I tu mam wątpliwości. Czy ssanie jedzenia z butelki przez dziecko jest czymś
      lepszym z punktu widzenia higieny, moralności czy walorów społecznych i
      rozwojowych niż ssanie piersi matki?
      • verdana Re: i jeszcze jedna uwaga 03.06.04, 08:47
        Tak, bo dziecko z butelką najwyzej zniszczy sobie zęby, ale nie jest
        uzależnione emocjonalnie od matki tak jak niemowlę.
        • edytek1 Re: i jeszcze jedna uwaga 03.06.04, 09:27
          Pierś uzależnia od matki bo bliskość czy to znaczy, że 3 latkowi nieprzysługuje
          przytulanie? A jeśli przysługuje to w jakiej ilosci i jak blisko na gołe
          ciałka ? czy przez 2 bluzki?
          5 latek przy biuście jest conajmiej dziwnym widokiem tak samo jak 5 latek z
          butlą i smoczkiem.
          Znam wiele 2 latków karmionych piersią i dobrze się mają są samodzielne,
          otwarte. Moje dziecko było karmine 1,9 i nie widzę spustoszeń w jej życiu z
          powodu długiego karmienia.
          • ankanka Re: i jeszcze jedna uwaga 03.06.04, 10:18
        • bzeebze Re: i jeszcze jedna uwaga 03.06.04, 09:50
          verdana napisała:

          > Tak, bo dziecko z butelką najwyzej zniszczy sobie zęby, ale nie jest
          > uzależnione emocjonalnie od matki tak jak niemowlę.


          z dwojga złego lepsza więź z matką niż próchnica big_grinDDDD
          ale pewnie się mylę?
        • ankanka Re: dlaczego? 03.06.04, 10:36
          zawsze tak jest,że osoby,które nie mają doświadczeń na dany temat wiedzą
          najlepiej? I zaciekle atakują?
          Np. verdana,która odstawiła dziecko wcześniej ode mnie,wydaje sądy,czy moje
          dziecko jest uzależnione od matki jak niemowlę czy nie.Mam nadzieję,że miała na
          myśli szkodliwe uzależnienie,bo od matki i ojca dziecko wychowywane w normalnej
          rodzinie jest długo uzależnione.
          Otóż dłuższe niż u verdany karmienie mojego dziecka nie spowodowało żadnego
          patologicznego uzależnienia.
          Dziecko rozwija się emocjonalnie znakomicie i chyba trudno przesądzić,co miało
          na to wpływ.Ale na pewno można stwierdzić,że długie karmienie piersią
          nie zaszkodziło.
          Jeśli chodzi o niezależność i samodzielność również bardzo szybko
          nastąpiły,utrzymują się i wszysyc mamy się dobrze.
          Porównywać z innymi dziećmi nie będę,a już na pewno przesądzać,co wpłynęło na
          dane zachowanie,bo nikt nie jest w stanie,ot tak pobieżnie tego dokonać.

          Dziwią mnie te głosy oburzenia wobec karmiących piersią publicznie (jakoś
          zdarza mi się widzieć wyłącznie zakryte piersi) w czasach gdy modne są
          odkryte pępki (nawet te ciążowe)przezroczyste stroje-pośladki lekko owinięte
          materiałem nawet w urzędach(a każdej takiej pani wydaje się,że jest piękna i
          powabna) dekolty
          do pasa i generalnie moda na goliznę. smile)

          Pozdrawiam długokarmiące i cierpliwe mamuśki smile)
          • pysia-2 Re: dlaczego? 03.06.04, 14:25
            Dziwią mnie te głosy oburzenia wobec karmiących piersią publicznie (jakoś
            zdarza mi się widzieć wyłącznie zakryte piersi)


            Ja mysle, ze dziwczynom chodzilo o te ekstremalne przypadki karmienia bardzo
            duzych dzieci i nadmiernego eksponowania piersi... Bo mnie sama tez taki widok
            by razil, a jednak swojego synka karmilam publicznie bez zazenowania, kiedy byl
            niemowleciem.
          • zarra Re: dlaczego?-do ankanka 04.06.04, 00:07
            ankanka napisała:

            > .
            >
            > Dziwią mnie te głosy oburzenia wobec karmiących piersią publicznie (jakoś
            > zdarza mi się widzieć wyłącznie zakryte piersi) w czasach gdy modne są
            > odkryte pępki (nawet te ciążowe)przezroczyste stroje-pośladki lekko owinięte
            > materiałem nawet w urzędach(a każdej takiej pani wydaje się,że jest piękna i
            > powabna) dekolty
            > do pasa i generalnie moda na goliznę. smile)
            >
            > Pozdrawiam długokarmiące i cierpliwe mamuśki smile)

            Ankanka,nie chodzi o gołą pierś,ale o widok ssąsego z tejże piersi juz nie
            niemowalczka,ot co.
            • ankanka Re: dlaczego?-do ankanka 05.06.04, 10:45
              Strasznie to protekcjonalne.
              Jak masz taki problem,to dam Ci radę-
              nie gap się tam.
              Ot,co.
              • zarra Re: dlaczego?-do ankanka 05.06.04, 16:39
                Ok,dzięki za radę.
                pozdrawiam

                wink
        • jola_ep Re: i jeszcze jedna uwaga 03.06.04, 14:21
          > Tak, bo dziecko z butelką najwyzej zniszczy sobie zęby, ale nie jest
          > uzależnione emocjonalnie od matki tak jak niemowlę.

          Pewnie, lepiej niech będzie uzależnione emocjonalnie od butelki tongue_out

          Pozdrawiam
          Jola
      • judytak Re: i jeszcze jedna uwaga 03.06.04, 10:48
        szymanka napisała:

        > Wiekszość matek odstawiając od piersi dziecko kończące rok życia, wcale nie
        > rezygnuje z podawania mleka, kaszki czy soczku w butelce przez smoczek.

        odobiście uważam, że to niedobrze
        dziecko powyżej półroku z powodzeniem może być karmione łyżeczką i pojone z
        kubka - ja np. tak robiłam

        > Widok 2 czy 3-latka z butelką jakoś nikogo nie dziwi.

        mnie osobiście dziwi
        i trzylatka z butelką zaliczam do kategorii "zachowań nieadekwatnych dla wieku"

        > I tu mam wątpliwości. Czy ssanie jedzenia z butelki przez dziecko jest czymś
        > lepszym z punktu widzenia higieny, moralności czy walorów społecznych i
        > rozwojowych niż ssanie piersi matki?

        jedyna przewaga butelki to taka, że publiczne ssanie butelki nie wywołuje
        zakłopotania u osób postronnych, ponieważ nnie występuje tu element intymności
        • ankanka Re: i jeszcze jedna uwaga 03.06.04, 11:34
          Przypomniałaś mi judyto jedna rzecz.
          Nie wiem,jaki wpływ miało karmienie tylko piersią ,ale moje dziecko bardzo
          szybko zaczęło pić z kubka,posługiwać się sztućcami.Wynikało to z nieznajmości
          i niechęci (były nieudane próby) do wszelkich smoków i butelek.
          Tak więc kolejny argument upada w naszym przypadku.Karmienie piersią nie
          zaszkodziło nam w nauce samodzielnego spożywania pokarmów.smile)

          Pozdrawiam
        • szymanka Re: i jeszcze jedna uwaga 03.06.04, 11:41
          jedyna przewaga butelki to taka, że publiczne ssanie butelki nie wywołuje
          > zakłopotania u osób postronnych, ponieważ nnie występuje tu element intymności

          Judyto, trudno się nie zgodzić smile Ale czy na pewno to jest argument za
          karmieniem butelką?
          Jednocześnie dotknęłaś kolejnego problemu, jakim jest karmienie w miejscach
          publicznych. Problem w tym, że większość społeczeństwa klasyfikuje pierś
          kobiety jako obiekt seksualny. Według norm społecznych kobieta swą nagość
          powinna zachować dla swojego mężczyzny. Ta która pokazuje swą nagość publicznie
          odbierana jest w kategoriach striptizerki czy prostytutki. Striptizerki,
          ujmując skrótowo służą do niezbyt moralnej rozrywki. Matka to zupełnie odmienna
          kategoria kobiet. Kobiety - matki mają szacunek społeczeństwa. Jak pogodzić
          szacunek z zachowaniami niemoralnymi? Jeżeli bedziemy patrzeć na piersi
          kobiety, tylko pod kątem seksualnym - nie da się. To zbyt skrajne.
          Społeczeństwo niestety zapomina, że piersi kobiety, to nie tylko obiekt
          seksualny. To także przewody mleczne. Ich rolą jest także (jeśli nie przede
          wszystkim) wykarmienie dzieci. Może nadszedł czas by uświadomić to
          społeczeństwu? Może wreszcie, skoro nagość zaczyna być tak powszechnie
          akceptowana, publicznie karmiąca matka nie będzie oglądana z niesmakiem czy
          wrecz obrzydzeniem. Jak by nie było, naga pierś ukazana w celu nakarmienia
          dziecka jest chyba bardziej uzasadniona od odsłoniętych pępków, dekoltów,
          pośladków eksponowanych w celu pokazania własnej atracyjności, czy też
          wzbudzenia pożądania u mężczyzn.
          • bzeebze Re: i jeszcze jedna uwaga 03.06.04, 11:56
            dziewczyny
            przypominam ze aspekt "zmieszania" wynikł nie w temacie seksualności i
            męskiego spojrzenia na cycek
            paniom przeszkadzało, że ich ososbiste koleżanki-mamy i znajome na prywatnej
            herbatce karmiły swoje 2 latki
            chociaż jedna z mam (nie pamiętam, a nie chce mi sie przewijac długiego wątku)
            przyrównała to zmieszanie do tego, któe towarzyszy podglądaniu migdalących sie
            małolatów, co uważam za zupełne nieporozumienie i absolutnie nie widze związku,
            ale jednak jakieś skojarzenie z seksem padło
            kto to wie co komu w głowach siedzi
            jest tylko taka prawidłowość, że mamy karmiące długo mają je rzadziej
            więc może to też jeden z czynników uzasadniających długie ( no nie do 5 lat
            wprawdzie) karmienie
            pozdrawiam serdecznie
      • bazylea1 Re: i jeszcze jedna uwaga 03.06.04, 13:17
        szymanka napisała:
        > I tu mam wątpliwości. Czy ssanie jedzenia z butelki przez dziecko jest czymś
        > lepszym z punktu widzenia higieny, moralności czy walorów społecznych i
        > rozwojowych niż ssanie piersi matki?

        oczywiscie ze nie lepszym, nawet gorszym. czesto widuje (mieszkam w Niemczech)
        dzieci nawet 4-5 letnie z butelką non-stop w ustach, albo mowiące pełnymi
        zdaniami przez buzię ze smoczkiem. i współczuje tym dzieciom ze ich
        matki/ojcowie nie mają na tyle rozsądku i stanowczosci żeby im w porę odebrac
        te atrybuty niemowlęctwa. tak samo zresztą jak z piersią ale to przynajmniej
        nie jest szkodliwe dla zębów i zgryzu (o ile nie karmi się wielokrotnie w nocy).

        był taki fajny wątek "czy to was razi".
    • asiawi Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 09:24
      Widzę verdeno,że jesteś typem osoby ,która poprostu wie że zawsze ma rację!
      Mnóstwo mam argumentuje swoje długie karmienie piersią i do wielu te argumenty
      trafiają lub też są w stanie to zrozumieć!Twoje wypowiedzi świadczą o tym,że to
      Ty , a nikt inny, masz rację a z takimi osobami poprostu niewarto dyskutować.
      • danwik Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 10:06
        hoho ale tu bojowo surprised)
        Więc i ja wtrącę swoje trzy grosze ...
        Najpierw odp. na pytanie - szczerze mówiąc uważam, że ssący matczyną piers 5-
        cio latek to przesada. Ale tak samo nie chciałabym żeby moje dziecię mając 6-7
        lat piło mleko z butli czy "używało smoka".
        Kolejna sprawa : i ja się wpisuję do klubu "matek zboczonych" (bo chyba nie o
        zboczenie dzieci autorce chodziło ?!). Syna karmiłam dokładnie 1 rok i 11 m-cy.
        Odstawienie przeszlismy (RAZEM!) bezboleśnie. Syn nie jest i nie był opóźniony,
        zahukany i odwrotnie nie wyrósł na egoistę i pępek świata. Obecnie ma 10 lat.
        Jest lubiany w szkole, bardzo towarzyski, koleżeński, otwarty i "typ przywódczy
        w pozytywnym tego słowa znaczeniu"(to słowa jego wychowawczyni). Nie jest
        wogóle zazdrosny o młodszego domowego (jeszcze) "cycojadka" czyli swoją
        siostrzyczkę, która ma niespełna 17 m-cy i oczywiście uwielbia mamusine
        mleczko. Przy okazji - jest alergikiem i choć nie ma alergii na białko mleka
        nasza alergolog jest ZA karmieniem piersią (przeciwciała). Zamierzam ją karmić
        równiez ok 2 lat ale ostateczny termin odstawienia ustali Wiki (no może z moją
        malutką pomocą). Na dzień dzisiejszy Wiki (nie opóźniona w rozwoju ani
        fizycznym ani intelektualnym itd) jest bardzo żywym i otwartym dzieckiem, które
        nie trzyma się maminej spódnicy. Uwielbiamy się (wszyscy) przytulać, wygłupiać
        na łóżku i INNE FORMY miłości są jej też okazywane (nie tylko cycuś surprised)...
        Acha, jeszcze jedno choć nie razi mnie widok matki karmiącej większe dziecko to
        ja jednak preferuję karmienie w miejscach ustronnych i nie wystawiam się z
        cycem na widok publiczny ...ale też nie zamierzam nikogo krytykować ani obrażać
        tylko dlatego, że uważa (bądź robi) inaczej.
        No to tyle. pzdr. "zboczona ???" agnieszka
        • verdana Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 12:02
          Do drugiego roku zycia - moim zdaniem wszystko jest ok. Ja sama karmilam rok i
          trzy miesiące. Jednak argumentowanie, że 2,5 letniego dziecka nie odstawia się
          od piersi, dlatego ze 'blagalnie patrzy' (mogłabym ew. przyjąć argumentację np.
          o alergii - ale też z zastrzeżeniami) swiadczy o dziwnym podchodzeniu do
          wychowania. Ostatecznie w tym wieku dziecko nie umie ocenić, co jest dla niego
          korzystne - a taka zależność od matki na pewno nie jest.
          • szymanska Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 12:13
            Nie dziwi ani nie wzbudza u mnie żadnych negatywnych skojarzeń widok dziewczyny
            karmiącej niemowlę w miejscu publicznym czy gdziekolwiek indziej. Ale widok
            jaki zaserwowała nam jedna mamuśka w parku w Powsinie był trochę dziwny,
            dziecko na mój gust trzyletnie "ssało" pierś po czym zainteresowało się czymś i
            pobiegło to zobaczyć a matka została z biustem na wierzchu i nawoływała dziecię
            żeby wróciło bo jest jeszcze mleczko. brrrrrrrrrrrrrr
            • bzeebze Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 03.06.04, 12:19
              big_grinDDDDDD
              to faktycznie mamuśka jest niezła
              ale to burzy chyba teorie o tępych i niesamodzielnych cycojadach smile
              uśmiałam sie, jak to sobie wyobraziłam
    • jokrru wszystko dobre, co się dobrze kończy.... 03.06.04, 12:57
      Według mnie to zdecydowanie (!!!!) za długo ....
      Nie rozumiem jakie jest pytanie postu ?
      Czy to za długo ?
      No chyba to dla wszystkich jasne, że tak.
      Czy może źle wpłynąć na chłopca ?
      Obawiam się, że prawie na pewno tak.
      Co masz z tym zrobić ????
      A no jakoś nie pytasz,
      a i w odpowiedziach tego nie wyczytałam.
      Myślę, że zamierzasz pogadać o tym z koleżanką
      i zbierasz od nas opinie jak to my postrzegamy.
      Więc i ja się dopisuję.

      Jestem zwolenniczką postawienia sobie górnej granicy,
      a dla mnie ta granica (podkreślam górna) to 3 lata.
      Osobiście znam kilku chłopców, którzy wraz z dmuchnięciem 3 świeczek
      pożegnali się z cycusiem i
      fajni to chłopcy,
      zdrowi normalni i nikt nie dziwił się że tak długo ....

      Trochę poczytałam,
      to co napisały dziewczyny i jakoś dziwi mnie
      ten ton w stosunku do karmienia dwulatków
      zwłaszcza, że nie tak dawno
      był post coś o wychowywaniu zboczeńców... i tam jakoś inne głosy były.

      Ja karmiłam synka nieco ponad 2 lata i cieszę się,
      że tak długo.
      Synek wtedy był zdrowy i pięknie się rozwijał
      i do tej pory jest odporny pomimo swej drobnej postury
      myślę, że jest to zasługą tak długiego karmienia,
      choć czy na pewno ... tego nie wie nikt.
      Długie karmienie jest też niezwykle wygodne,
      zwłaszcza jeśli rodzice lubią bądź muszą
      dużo podróżować i jakoś karmienie w miejscach
      publicznych, o ile jest robione z dużym wyczuciem smaku,
      nie dziwi mnie,
      sama często tak karmiłam.
      Dzięki temu mogliśmy być w wielu miejscach bez ryzyka
      dla dziecka.

      Zdarzyło się nam, że synek wtedy dwuletni przeziębił się,
      my nie mogliśmy wracać do Polski, a tam gdzie byliśmy
      ciężko było z opieką lekarską,
      synek nic kompletnie nic nie chciał jeść przez kilka dni,
      za to ciągle ssał cycusia,
      dzięki temu szybko wrócił do zdrowia,
      a ja nie panikowłam ...
      Mieszkaliśmy wtedy w .. klasztorze i jakoś siostry
      widokiem absolutnie nie były zbulwersowane.

      Zdarzyło się nam też w lipcu w upalnych Apeninach
      doprowadzić synka (wówczas prawie 1.5 rocznego)
      w ciągu dosłownie chwilowego wiatru
      do stanu wyziębienia (łącznie z drgawkami !) organizmu.
      (fakt nie pomyślałam, że w lipcu we Włoszech można się przeziębić)
      I znów tylko dzięki cycusiowi +
      podkoszulkowi męża
      wszystko wróciło do normy.



      A co do problemu odstawiania,
      to choć generalnie jestem za zdecydowanymi
      postępowaniami w stosunku do dziecka,
      to nie w przypadku odstawiania.
      Odstawiłam synka na zasadzie z dnia na dzień
      i...
      nie polecam,
      dla dziecka, to szok (w tym również zdrowotny),
      a dla mamy
      co najmniej dwutygodniowe zmagania z laktatorem.


      Co zrobić z pięciolatkiem...
      nie wiem,
      Wydaje mi się że dopuszczenie przez jego mamę
      do tego stanu jest karygodne.
      Jak to teraz odkręcić ???
      Tu chyba tylko metoda z dnia na dzień

      No myślę,
      że dobrze byłoby jakbyś
      pogadała z koleżanką.
      Pozdrawiam,
      K.
      • lizbetka Re: wszystko dobre, co się dobrze kończy.... 03.06.04, 18:22
        Wiatjcie ! Znam dziewczynkę która ssie pierś a skończyła już prawie 6 lat ,
        gdy mama odmawia mała rzuca się na nia i przewrca np. na tapczan , szarpie
        bluzkę i ssie . I wszyscy w rodzinie uważają to za rozczulające . Dla mnie to
        jest koszmarne .
        To mama powinna zakończyć karmienie a nie dziecko . To ona karmi dziecko a nie
        dziecko mamę . Gdybyśmy we wszystkim pozostawiały wolną rękę dziecku to
        chodziłoby w pampersach do postawówki , jadło papki i ssałoby pierś w pierwszej
        klasie .
        Pozdrawiam . Lizbetka
        • bzeebze Re: wszystko dobre, co się dobrze kończy.... 03.06.04, 18:29
          to potworne, co piszesz brrrrr
          takie akty przemocy wobec matki, to na pewno nie jest rozczulające
          taki konik to już ma siłę, a co bedzie dalej?
          i co na to rzeczona matka?
          • lizbetka Re: wszystko dobre, co się dobrze kończy.... 03.06.04, 18:33
            Cóż , skoro mała ma ma już tyle lat a ciągle się rzuca na mamę to chyba ma jej
            ciche przyzwolenie na tego typu zachowanie . Zresztą rodzice tej dziewczynki
            robią wszystko by sie nie stresowała - lanie w pieluchy do bólu , bo nie chce
            na nocnik , no i ssanie piersi ile się da , no bo też się stresuje...
            To jakaś paranoja sad
        • jola_ep Re: wszystko dobre, co się dobrze kończy.... 03.06.04, 19:03
          > To mama powinna zakończyć karmienie a nie dziecko . To ona karmi dziecko a
          nie
          > dziecko mamę .

          Myślę, że jest okres w życiu dziecka, gdy pewne jego potrzeby powinniśmy
          zaspokajać w pełni. Potem powoli przechodzimy do pokazania dziecku, że można
          inaczej. W pierwszym roku karmimy dziecko na żądanie. Potem od tego powoli
          odchodzimy. Ja robiłam to tak, że jak dziecko chciało ssać, to proponowałam
          jedzenie, picie, czułości itp. Jeśli dziecko jednak domagało się piersi, to
          dawałam. I tak jakoś około 1,5 roku okazywało się, że moje dzieci nie
          przychodziły do mnie w ciągu dnia domagając się piersi, tylko jedzenia, picia i
          czułości. Nie zmuszałam je do tego, tylko pokazałam, jak można inaczej. To była
          ich decyzja. Potem jeszcze długo ssały przed snem i w nocy. Ale to już w
          intymności łóżka, gdy wieczorem zdobywca świata zamieniał się w malutkie,
          potrzebujące czułości dziecko. Potem pokazałam, że czytanie bajek jest
          doskonałe na koniec dnia i zgodziły się ze mną. A budzenia w nocy same
          zaprzestały.

          Jeśli jednak matka nie uczy, nie pokazuje, tylko trwa przy ustalonych nawykach,
          czasem wbrew dziecku (jak ta co wołała, bo jeszcze mleko się nie skończyłowink )
          to pewnie możliwy jest 5-latek przy piersi. Tylko przyznam, że nie wyobrażam
          sobie tego. Coś nie tak jest w relacji matka - dziecko.

          >Gdybyśmy we wszystkim pozostawiały wolną rękę dziecku to
          > chodziłoby w pampersach do postawówki , jadło papki i ssałoby pierś w
          >pierwszej klasie .

          A czy spróbowałaś dać dziecko wolną rękę w tych sprawach? Bo ja tak.
          Dwukrotnie. I wyobraź sobie, że ani nie ssą, ani nie jedzą papek, ani nie
          chodzą w pampersach.

          Pamiętam końcówkę karmienia synka. Nagle znowu zaczął domagać się karmienia
          przed snem. Zobaczył krewniaka przy piersi i chciał tak samo. Najpierw przez
          kilka wieczorów walczyłam. Ale potem przemyślałam to - dałam mu possać, ale
          jednocześnie opowiadałam, jak on ma dobrze. Niemowlaki mogą tylko ssać mleko, a
          on może jeść truskawki, jabłka, czereśnie itd. itp. Ssał, ale jakoś tak
          niewyraźnie. Na drugi wieczór kręcił się i w końcu zapytał: "a Damianek może
          jeść kulbaskę"? Jak powiedziałam, że nie, to tak jakoś zaśmiał się z wyższością
          i poszedł spać. Taki był koniec karmienia.

          Może więc po prostu dajmy dzieciom wybór i zaufajmy im. One naprawdę chcą
          dorosnąć. My tylko nie możemy im w tym przeszkadzać.

          Pozdrawiam
          Jola
          • bzeebze Re: wszystko dobre, co się dobrze kończy.... 03.06.04, 19:10
            lubię czytać Twoje posty smile))
            są ciepłe i mądre
            pozdrawiam
            • lizbetka Re: wszystko dobre, co się dobrze kończy.... 03.06.04, 20:04
              Nie zawsze jest tak że jeśli damy dzieciom wolną rękę to one same zaczną
              siusiać do nocnika czy odstawią się od piersi . Ja jestem świadkiem sytuacji
              gdy rodzice dziecka pozostawiają mu wolną rękę w zakończeniu czasu karmienia
              piersią i sikania w pieluchy , no i cóż ... Dziecko ma trzy lata i sika w
              pieluchy nadal nie zbliżając się nawet do nocnika i wciąż jest karmione na
              żądanie , tj. nawet 7-8 razy na dobę . Czasmi trzeba wykazać nieco
              stanowczośći .
              Pozdrawiam Lizbetka
          • e-milia44 Re: wszystko dobre, co się dobrze kończy.... 04.06.04, 02:26
            Jolu, zgadzam się z Toba w pełni, ze natura ma swój własny rytm i dziecko samo
            wie najlepiej co kiedy jest mu potrzebne. My dorosli zazwyczaj nie mamy już
            takiej swiadomości własnego organizmu wink... Choć w pierwszym twoim poście gdy
            przeczytałam o karmieniu 2-3 latka zrobiło mi sie tez jakos dziwnie. I rozumiem
            dziewczyny które może to krepować. Nie chodzi o to, że one tez karmiły, tylko
            raczej o wiek karmionego dziecka. Oczywiście, że istnieje różnica między 2 i 5-
            latkiem. Jednak 2-3-latek to też juz "swiadomy" maly czlowiek. Mój synek ma
            dopiero pół roku. Od niedawna dopiero wprowadziłam dokarmianie kaszką -
            chciałam jak najpóźniej, ale on je coraz więcej a ja juz nie wyrabiam - poza
            karmieniem ciągle jem, nie tyję, a dziecko potrzebuje coraz więcej.... smile Nie o
            tym. Kiedy mój Marcinek był zupełnie maleńki... każda z was pewnie to pamięta -
            taki maleńki dzidziuś, który w zasadzie ma jeszcze nikły kontakt z otoczeniem,
            śpi, je i jest zupełnie od nas zależny. W każdym razie wtedy więź z dzieckiem
            jest jeszcze bardzo silna i w zasadzie seksualność w takiej relacji nie
            istnieje (seksualność dziecka). Dla mnie zupełnie normalne było zabrac go do
            łazienki jak sie kąpałam, żeby nie był sam, czy sie przy nim przebierać, czy
            położc na brzuchu, z którego przecież tak niedawno wydszedł smile Teraz kiedy mój
            synek wodzi za mna swoimi półrocznymi świadomymi oczkami jakoś tak dziwnie mi
            się przy nim przebrac czy brac przysznic. Zaczynamy sie od siebie coraz
            bardziej od siebie oddzielać i on buduje swoja granicę. Poza tym to w końcu
            chłopiec. Dlateo nie wiem czy bedę otrafiła bez skrepowania podać mu pierś
            kiedy będzie już chodził, mówił i stanie się bardziej samodzielny. To juz nie
            jest "dzidzius" tylko chłopiec. A to duza różnica.
            Natomiast zgadzam się co do pozostawienia spraw swojemu biegowi. Np.
            przyspieszanie u dziecka sadzania na nocniku czy chodzenia itp. moze budzic
            frustracje gdy ono jeszcze nie czuje do tego fizycznie czy psychicznie gotowe.
            Ja słyszałam tysiące ostrzeżen zeby nie spac z dzieckiem w łóżku "bo sie
            przyzwyczai". Zaufalam jednak własnej intuicji. I slusznie. Marcinek z rownym
            powodzeniem zasypia ze mną jak i we własnym łóżeczku.
            Wychodzę z założenia że małe dziecko jest na tyle silnie związne z matką, że
            nie powinno być od razu zbyt "osamotnione" w otaczającym je nieznanym jeszcze
            swiecie. Ta więź mija sama (juz to czuję, ech... wink ) i jeśli dziecko w tym
            pierwszym etapie dostanie dostatecznie duzo miłości i poczucia bezpieczeństwa
            tym chętniej pewne siebie samo później wyruszy poznawać świat. (Nie mówię o
            nadopiekuńczości i ograniczaniu - np. niech wkłada do buzi co chce, ale to ja
            muszę dopilnować, żeby przedmioty były czyste a otoczenie bezpieczne.)

            Pozwólmy naszym dzieciom jak najdłużej byc dziećmi - dorosłe będą juz przez
            resztę życia... smile
            • e-milia44 Re: wszystko dobre, co się dobrze kończy.... 04.06.04, 02:29
              P.S. Ja nie byłam karmiona piersią, a nie mam żadnych alergii. Myślę że często
              biora się one np. z przebywania w zbyt sterylnym otoczeniu lub
              nieprzyzwyczajaniu dziecka w małych ilościach do różnych pokarmów.
              • danwik Re: wszystko dobre, co się dobrze kończy.... 04.06.04, 08:32
                e-milia44 napisała:
                >Dla mnie zupełnie normalne było zabrac go do
                >Lazienki jak sie kąpałam, żeby nie był sam, czy sie przy nim przebierać, czy
                >położc na brzuchu, z którego przecież tak niedawno wydszedł smile Teraz kiedy mój
                >synek wodzi za mna swoimi półrocznymi świadomymi oczkami jakoś tak dziwnie mi
                >Się przy nim przebrac czy brac przysznic. Zaczynamy sie od siebie coraz
                >bardziej od siebie oddzielać i on buduje swoja granicę. Poza tym to w końcu
                >chłopiec. Dlateo nie wiem czy bedę otrafiła bez skrepowania podać mu pierś
                >kiedy będzie już chodził, mówił i stanie się bardziej samodzielny. To juz nie
                >jest "dzidzius" tylko chłopiec. A to duza różnica

                e-milia44 - nie gniewaj się ale jak przeczytałam Twój post to aż mnie
                zamurowało ... ja chyba naprawdę jestem "zboczona" bo karmię córeczke przy 10-
                cio letnim synku a Ty piszesz, że wstydzisz się swojego 1/2 rocznego
                synka !!!.....Ba, chyba z całą moją rodziną jest coś nie tak.My nigdy z nagości
                nie robilismy w domu tabu ... ale to już temat na inny wątek bo odbiegamy od
                tematu...

                e-milia44 napisała:
                > P.S. Ja nie byłam karmiona piersią, a nie mam żadnych alergii. Myślę że
                często
                > biora się one np. z przebywania w zbyt sterylnym otoczeniu lub
                > nieprzyzwyczajaniu dziecka w małych ilościach do różnych pokarmów.

                Ojoj nawet nie masz pojęcia jak się mylisz ... Gratuluję zdrowego bobasa ale
                please nie wypowiadaj się na temat, którego wogóle nie znasz (alergia np. to
                choroba dziedziczna i jest jeszcze tysiąc innych przyczyn jej powstawania).
                Tak na marginesie - Są kobiety, które w ciąży piją alkohol, palą a rodzą zdrowe
                dzieci ... czy uważasz, że też to powinnyśmy robić ????!!!!
                pzdr. agnieszka
                • e-milia44 Re: wszystko dobre, co się dobrze kończy.... 05.06.04, 02:21
                  Hey, nie reaguj tak ostro na moje wypowiedzi o alergiach - nie piszę, że uważam
                  się za eksperta, to tylko moja subiektywna opinia. I nie porównujmy produktów
                  żywnościowych (nawet uczulających) do picia i palenia! To "lekka" przesada!
                  Myślę, że uprościłaś bardzo to co napisałam o moim synku i kapaniu. Nie mówię,
                  że sie go wstydzę, też uważam, że nagość jest czymś naturalnym, piszę tylko o
                  różnych odczuciach i zastanawiam się nad granicą, która sie pojawia. Od
                  robienia z tego tabu jestem bardzo daleka, a słowo "zboczenie..." - proszę mi
                  go nie imputować.
            • le_lutki Re: wszystko dobre, co się dobrze kończy.... 04.06.04, 13:00
              e-milio, ladnie bardzo piszesz i oczywiscie masz prawo postepowac ze swoim
              dzieckiem jak sobie zyczysz i jak uwazasz, ze dla niego jest najlepiej. Tym
              niemniej ja uwazam, ze nadawanie od urodzenia (bo dziecko zaczyna sie
              wychowywac OD URODZENIA) pewnych zasad (oczywiscie nie sztywno jakw armii) jest
              dobre. Moje dziecko nie jest ani sterroryzowane przez nas ani my przez niego.
              jest czule, usmiechniete, towarzyskie a my od poczatku moglismy spac we wlasnym
              lozku, godziny karmienia byly ustalone bardzo szybko (taki juz ten nasz maly
              jest), i znalazlam tez potwierdzenie w slowach pediatry mojego dziecka, ktory
              powiedzial: i prosze pamietac, dziecko jest najwazniejsze, ale musi od poczatku
              byc wdrazane w jakies reguly, przynajmniej ich zarysy, to PANI nim kieruje wg
              swojego uznania, to PANI decyduje kiedy jest pora spac (dostosuje sie albo nie,
              ale inicjatywa ma wysjc od pani)to PANI decyduje czy pozwoli mu ssac piers
              godzine (usmial sie ze mnie kiedy zapytalam czy to musi tyle trwac kazdorazowo
              i zapewnil: wie pani, dziecko w 10-15 minut zaspokaja swoj glod ssac piers, a
              wszystko, na co pani mu pozwala ponadto, to juz pani wybor, bo to pani
              decyduje, a on oczywiscie skorzysta do oporu, bo dla niego to nirwana! I nie ma
              to nic wspolnego z zaspokajaniem glodu. - zaznaczam, ze biore mimo wszystko pod
              uwage aspekt emocjonalnmy i nie odrywalam malego na sile po przepisowym
              kwadransie!). Powiedzial mi tez lekarz: jesli pani cos robi, to prosze za
              kazdym razem nie rzucac wszystkiego co pani ma w rekach, bo dziecko zapiszczy
              albo czegos sie domaga, prosze skonczyc i isc do niego (jesli nic strasznego
              sie nie dzieje), jesli pani idzie spac to dziecko tez prosze polozyc - ono
              bedzie testowac na poczatku, jesli zaplacze i zaraz ktos przybiegnie to bedzie
              z tego korzystac do oporu, jesli nie bedzie odzewu, to czesto samo tez zasnie,
              bo powoli zrozumie, ze noc to pora, kiedy mamy nie ma na wezwanie. Podkreslal,
              ze bardzo wazne dla odpoczynku i zdrowia emocjonalnego jest to
              nocne "oderwanie" (nie mowie, ze na 8 bitych godzin!) od tej dyspozycyjnosci
              24na dobe. Dobre zarowno dla dziecka jak i dla matki. Oczywiscie trzeba wziac
              poprawke na choroby, zabkowanie, i indywidualny charakter dziecka. Kiedy maly
              dostawal butle 5 razy dziennie poradzil mi, zebym sprobowala 4 razy dziennie
              odpowiednia dawke, bo "jest to logiczniejsze" z punktu widzenia mojego rozkladu
              dnia (np praca). Ja nie wiem - moze to dla Was brzmi okrutnie albo
              nienormalnie, ale we Francji dzieci, chocby nie wiem jak kochane i
              wypielegnowane - nie skupiaja na sobie calego swiata. Rodzice maja prawo do
              swojego zycia, wszyscy wiedza, ze mamy odgorne koniecznosci, godziny pracy i
              innych obowiazkow, nie POZA dzieckiem, ale OBOK niego i obie strony ucza sie
              wzajemnej obecnosci, "tolerancji" i wspolistnienia. I wcale przez to dzieci nie
              sa gorsze. Choc przyznam, ze widzialam (jak i wszedzie) przypadki zaniedbania
              emocjonalnego dzieci. Jednakze z cala pewnoscia - jak na razie - moge
              powiedziec, ze mojedziecko emocjonalnie zaniedbane nie jest -wrecz przeciwnie,
              wypieszczone, wybawione, wygadane do oporu. Ale nie dyryguje rodzicami ani ich
              planem dnia.
              • e-milia44 Re: wszystko dobre, co się dobrze kończy.... 05.06.04, 02:26
                "Moje dziecko nie jest ani sterroryzowane przez nas ani my przez niego."
                Ja tego nie sugeruję. Mam nadzieje, że Ty również nie sugerujesz tego mnie, bo
                u mnie taka sytuacja nie ma miejsca. Ja piszę o naturalnym przebiegu spraw co
                od terroru jest bardzo dalekie i nikomu tego nie zarzucam. Zgadzam sie, że
                matka w duzym stopniu ustala rytm dnia, wiem też ze dziecko je przez max 15
                min smile Ale to sa szczegóły, a ja piszę o ogólnych zasadach.
                Pozdrawiam
    • odalie znoooowu...? 03.06.04, 20:15
      Nie przeczytałam jeszcze wszystkich postów, ale z pobieżnej lektury widać, że
      znowu doszło do przepychanek.

      Kiedy Wy dziewczyny zrozumiecie, że wiek, do którego dziecko jest karmione
      piersią, jest umowny i zależny od danej kultury (środowiska)? To jedna sprawa, a
      druga sa zalecenia WHO (oparte na badaniach, a nie wyssane [sic!] z palucha.
      Według tyhc zaleceń karmimy wyłącznie piersią do 6-go miesiąca, a co do
      trzeciego roku życia - dokarmiamy, kontynuując karmienie.

      O czterolatkach jakoś WHO nie wspomina.

      Ani o pięciolatkach.

      Reasumując, chociaż długość karmienia jest zdeterminowana kulturowo, to karminie
      do dwóch lat i w trzecim roku życia mieści się w zaleceniach medycznych. Hoghw.

      Dajciez wiec sobie nawzajem dziewczyny spokój.

      Kto nie karmi, bo brzydzi/razi/dziwi/szokuje go widok cyca w ustach
      niemowlaka/roczniaka/dwulatka (niepotrzebne skreślić), niech nie karmi. I da
      pożyć takim, co karmią także 24, 27-miesięczne dzieci.
      • utalia Re: znoooowu...? 04.06.04, 00:10
        Odalie, jesli pojdziemy za Twoja rada to niebawem nie pozostanie nic innego jak
        tylko "zamknac" to forum. Dlaczego uwazasz, ze jest czyms zlym dyskutowanie a
        tym samym dowiedzenie sie co mysla inni. A moze ja jestem wlasnie ciekawa
        dlaczego i jak to sie dzieje, ze matki chca karmic wieksze niz roczne dzieci...
        I jesli chodzi o scislos piszac o zboczonych (przepraszam jesli poczulyscie sie
        obrazone czy urazone) mialam na mysli tylko matki, dziecko moze miec jedynie
        pozniej problemy natury emocjonalnej albo inaczej moze miec dziecko problem z
        matka, ktora nie pozwala na tzw. "odciecie pepowiny" np. w wieku nastu lat.
        Szymanko, jesli napiszesz ze nie nadalabys imienia malwina wlasnemu dziecku to
        absolutnie nie oznacza, ze to imie przestanie mi sie podobac. To Tobie sie nie
        podoba a mnie bardzo. A co do karmienia po skonczeniu karmienia piersia to
        Malwina nigdy nie ssala plynow z butelki ze smoczkiem, wogole takiej nie
        mielismy. Od razu a raczej juz w miedzyczasie pila z kubeczka. Pozdrawaim Utalia
        • odalie Re: znoooowu...? 04.06.04, 14:16
          Utalia, ale mi chodzi o dość agresywny ton niektórych wypowiedzi. Wiem, że
          trudno na necie zachować obiektywny ton wypowiedzi (no, samej mi się zdarzyło
          niechcący obrazić parę osób choć, dalibóg, nie miałam zamiaru), ale co się
          wyrabia w wątkach o długim karmieniu to momentami przesada.

          Poza tym, w tym właśnie wątku wszystko już naprawdę zostało powiedziane. Nie
          istnieją medyczne przeciwwskazania do karmienia dwulatków. Nie ma danych o
          negatywnym wpływie karmienia dwulatków na psychikę tych dzieci. Wybór czasu
          trwania karmienia jest wyłącznie kulturowo motywowany.

          Co do pięciolatków, to zgadzam się, że piersi nie powinny już dostawać. Tylko po
          co - pytam po co? - ktoś tu znowu wmieszał kwestię karmienia dwulatków? Chyba,
          aby zamącić.

          Owszem, forum jest to wymiany zdań/doświadczeń, ale jeśli idzie to tylko w
          kierunku mącenia i nietolerancji (cyt. z pamięci: "nie powinniście karmić
          dwulatków piersią bo _nam_ ten widok przeszkadza"), to raczej nie o to chodzi.

          ..................

          Co do butelek - też nigdy nie mieliśmy, nawet tych z dziobkiem. Od razu
          zwyczajne małe kubeczki, jeszcze grubo przed roczkiem. Właściwie od początku -
          pierwszy raz w drugiej dobie smile a potem sporadycznie, gdy ja musiałam wyjść, a
          mąż karmił ściągniętym pokarmem.
        • zarra Re: "zboczenia" 04.06.04, 14:18
          zarra napisała:

          >> Ja,pomijając różne "zboczenia", jestem za hasłem :
          > "pierś dla niemowlaków" .

          no właśnie,zaczęły się posty od "zboczonych" mamwink,ale drogie koleżanki;
          mając na mysli "różne zboczenia" miałam na myśli faktyczne przegięcia czyli
          karmienie 5 latka,ze o starszych nie wspomnę.
          Czyli że dyskutuję o moim podejsciu do karmienia starszych dzieci,ale
          pomijam "przegięcia".
          Przepraszam jeśli mnie źle zrozumiałyście.

          Natomiast fakt faktem karmienie 3 latków mi się nie podoba (2,5 też wink,ale o
          tym juz pisałam.
          Pozdrawiam

      • roxane Re: znoooowu...? 07.06.04, 13:57
        Witam!
        Ja napisze zwiężle i krótko, bo chyba mam dziwne dziecko..mój Michał sam
        zrezygnował z piersi majac skonczone 10 miesięcy...PO prosty nie chciał cyca a
        chciał butlewink I do tej pory ma 1,5 roku uwielbia mleko i jogurty ( wypija do
        0,5l jogurtu) dziennie
        Pozdrawiamywink
        Wioleta i Michałek (13.11.02)
    • mama-smyka Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 04.06.04, 17:30
      Ja niedawno skończyłam szkołę rodzenia i jedna z położnych (od początku wiało
      od niej dziwnymi poglądami, znacznie bardziej stereotypowymi niż u mojej
      babci wink), która podczas nieobecności głównej prowadzącej dorwała się do głosu,
      przekonywała wszystkich obecnych, że nie karmiąc do szóstego roku życia
      wyrządzają wręcz krzywdę swoim dzieciom!
      Motywowała to tym, że dzieci do tego wieku potrafią trawić mleko matki i tak
      długo powinny dostawać je z piersi.
      Dodam, że ta pani miała jeszcze kilka innych przerażających poglądów, ale
      najgorsze ze wszystkiego było to, że o ile ja miałam wielki ubaw zwłaszcza
      patrząc na tą kobietę, która w wieku 35. lat wygląda na co najmniej 10 lat
      straszą, jest zaniedbana, ma piersi do pępka(poważnie) i chwali się, że
      wychowała tak trzech synów, okresowo karmiąć jednocześnie dwóch (!!!),
      większość przyszłych mam skrzętnie wszystko notowała i pytała o szczegóły!
      Powinni ją po prostu zaskarżyć. Mamy notują, biora do serca i potem jest
      nieszczęście i frustracja, bo mija kilka miesięcy, trzeba iść do pracy i pomału
      odstawiać maluszka od piersi.
      • asiawi Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 04.06.04, 21:21
        Ja też jeszcze raz się odezwę.Mi nie jest ciężko pogodzić się z niezależnością
        mojego dziecka, wręcz przeciwnie jestem dumna z jej coraz większych osiągnięć!
        Jak wg. Ciebie dotimo ssanie piersi 2,6 letniego dziecka przed zaśnięciem i
        rano po obudzeniu się zaburza jego "kolejną fazę rozwoju"? Ajaka to jest
        owa "kolejan faza rozwoju"? Mowa? Samodzielne jedzenie łyżeczką? Robienie
        siusiu do nocniczka? Moja córka w znakomitej większości doskonale opanowała te
        i inne czynności. Nie jestem w stanie zrozumieć tych ataków na mamy "dłużej"
        karmiące. Ja pierwszą córkę karmiłam piersią tylko 3 m-ce i strasznie bolałam
        nad tym,że nie mogłam /z różnych powodów/ karmić dalej. Natomiast, gdy zaszłamw
        ciążę z drugą córką to obiecałam sobie, że będę karmić tak długo, jak długo
        obie będziemy to akceptować.
    • dotima Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 04.06.04, 17:45
      Wszystkie lekarskie opinie na temat karmienia piersią, z którymi się spotkałam
      brzmiały: karmić, ale maksymalnie do roku. Bo później mleko matki już nie jest
      wartościowe. Karmimy nie dla dobra, zdrowia dziecka ale ... no właśnie
      dlaczego? Bo "ono tak błagalnie patrzy"? Bo nie potrafimy mu pomóc wkroczyć w
      kolejną fazę rozwoju? (tak jak uczymy go robic siusiu do nocniczka, jeść
      łyżeczką itd.itp), bo nam też ciężko jest się pogodzić z tym, że ta malutka
      istotka staje się coraz bardziej niezależna od nas? Zgadzam się z tymi, którzy
      twierdzą że widok dziecka, które chodzi i mówi przy piersi jest conajmniej
      dziwny.
      • jola_ep Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 04.06.04, 18:40
        > Wszystkie lekarskie opinie na temat karmienia piersią, z którymi się
        spotkałam
        > brzmiały: karmić, ale maksymalnie do roku. Bo później mleko matki już nie
        jest
        > wartościowe.

        Przepraszam, miałam się już nie odzywać, ale jak czytam takie rzeczy...
        Otóż ja spotykałam się (w realu) z zupełnie innymi opiniami. Tak - karmić, tak -
        jest nadal wartościowe (a co, nagle po roku się psuje? wink ). Wartościowe, bo
        zaspokaja potrzeby dziecka i nie trzeba włączać mieszanek krowich (zresztą moje
        dzieci były na nie uczulone). Zawiera też przeciwciała. Jak matka jest nie jest
        alergikiem, to dodatkowo takie mleko chroni przed alergią, bądź osłabia jej
        objawy.

        Więc ośmielę się twierdzić, że ja karmiłam dla dobra i zdrowia moich dzieci.
        Karmiłam je na tyle długo, że zdążyły wyrosnąć z alergii. Dzięki mojemu mleku
        synek bardzo łagodnie przeszedł wirusa żołądkowe (ja dużo gorzej). W wieku 3
        lat złapał go znowu - już bez osłony karmienia piersią. Niestety było dużo
        gorzej, ale udało się bez szpitala - pewnie dlatego, że był już mądrym,
        posłusznym 3-latkiem.

        Pozdrawiam
        Jola
        • edytkus Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 05.06.04, 05:07
          jola_ep napisała:

          > > Wszystkie lekarskie opinie na temat karmienia piersią, z którymi się
          > spotkałam
          > > brzmiały: karmić, ale maksymalnie do roku. Bo później mleko matki już nie
          > jest
          > > wartościowe.
          >
          > Przepraszam, miałam się już nie odzywać, ale jak czytam takie rzeczy...
          > Otóż ja spotykałam się (w realu) z zupełnie innymi opiniami. Tak - karmić, tak
          > -
          > jest nadal wartościowe (a co, nagle po roku się psuje? wink ).

          A wlasnie ze nie, mleko jest wartosciowe do ok 6 m-ca, potem dziecko powinno zaczac dostawac
          pokarmy stale bo mleko traci swoj pierwotny sklad (zreszta wiadomo ze mleko dopasowuje sie samo do
          wieku dziecka). Dlatego dorosly czlowiek nie potrzebuje juz mleka z piersi - witaminy i mineraly
          czerpie z innych zrodel. Po roku mleko zamienia sie w "biala wode." Mleko np. na poczatku zawiera
          probiotyki ktore niemowle potrzebuje do ok. 4 m-ca zycia podczas gdy u osoby doroslej probiotyki
          przyczyniaja sie m.in. do powaznych schorzen ukladu wydalniczego (jakis czas temu w Argentynie
          odbyla sie miedzynarodowa konferencja poswiecona probiotykom). Co do przeciwicial to nie ma
          znaczenia ile mleka dziecko w zyciu wypilo, nawet raz wystarczy. Bo przeciwciala z mleka matki sluza li
          i jedynie produkcji przeciwcial w organizmie dziecka. Tzn. to nie przeciwciala z mleka matki chronia
          dziecko a jego wlasne wyprodukowane pod wplywem tych pierwszych. Moje dziecko dostalo w
          pierwszym m-cu troche odciagnietego pokarmu a NIGDY nie bylo chore (ma juz 21 m-cy).
          Powyzsze informacje pochodza z uaktualnianych zrodel (magazynow, ksiazek i TV).



          . Jak matka jest nie jest
          >
          > alergikiem, to dodatkowo takie mleko chroni przed alergią, bądź osłabia jej
          > objawy.
          >

          Z ciekawosci zapytam: jak wtakim razie wyjasnisz taki wysyp alergikow na tym forum (pamietajac ze
          pewnie 90% jest karmiona piersia)?
          • bzeebze Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 05.06.04, 11:40

            z uwaga przeczytałam twój post edytkus i musze powiedziec, że dawano takich
            głupot nie czytałam, nie jest to oczywiście atak personalny, chodzi o zawartość
            merytoryczna twojego postu, a ta jest nieco zmyslona, choć stylistycznie
            starasz sie utrzymać ton przynajmniej naukowego artykułu z kolorowego pisma dla
            pań

            edytkus napisała:
            > A wlasnie ze nie, mleko jest wartosciowe do ok 6 m-ca, potem dziecko powinno
            zaczac dostawac pokarmy stale bo mleko traci swoj pierwotny sklad (zreszta
            wiadomo ze mleko dopasowuje sie samo do
            > wieku dziecka). Dlatego dorosly czlowiek nie potrzebuje juz mleka z piersi -
            witaminy i mineraly
            Ř czerpie z innych zrodel. Po roku mleko zamienia sie w "biala wode."
            Ř

            mleko jest wartościowe przez cały czas trwania laktacji, nie zamienia się w
            białą jak piszesz wodę
            prawdą jest natomiast że w pewnym momencie zycia dziecka wzrasta
            zapotrzebowanie również na inne składniki pożywienia stałego i należy zacząć
            dietę malca rozszerzać, co wszyskie rozsądne mamy niezależnie od sposobu
            karmienia robią
            przy czym zwróćmy uwagę, że wcześniej przynajmniej o kilka tygodni lekarze
            zalecaja dokarmiać niemowlęta karmione sztucznie-inne są przecieć schematy
            żywieniowe dla dzieciaczków butelkowych, cyckowe dzieci należy karmić WYŁĄCZNIE
            piersią do siódmego miesiąca
            nie wiem co na to twoje źródła, ale takie informacje podaje aktualnie centrum
            zdrowia dziecka i instytut Żywienia matki i dziecka
            więc chyba nie ma wątpliwości, który p[okarm jest wartościowszy pod względem
            żywieniowym

            Mleko np. na poczatku zawiera
            > probiotyki ktore niemowle potrzebuje do ok. 4 m-ca zycia podczas gdy u osoby
            doroslej probiotyki przyczyniaja sie m.in. do powaznych schorzen ukladu
            wydalniczego (jakis czas temu w Argentynie
            > odbyla sie miedzynarodowa konferencja poswiecona probiotykom). Co do
            przeciwicial to nie ma znaczenia ile mleka dziecko w zyciu wypilo, nawet raz
            wystarczy. Bo przeciwcial
            > a z mleka matki sluza li
            > i jedynie produkcji przeciwcial w organizmie dziecka. Tzn. to nie
            przeciwciala z mleka matki chronia
            > dziecko a jego wlasne wyprodukowane pod wplywem tych pierwszych. Moje
            dziecko dostalo w
            > pierwszym m-cu troche odciagnietego pokarmu a NIGDY nie bylo chore (ma juz 21
            m -cy).
            W kwestii probiotyków to już kompletne dla mnie sensacje, i myślę że możemy
            autorytetów w tej dziedzinie poszukać bliżej niż w argentynie, wiele rzeczy
            argentyńskiej nie bardzo się u nas sprawdza

            Otóż probiotyki są obecne również w produktach pochodzenia „krowiego” chociaż
            nie tylko i są niezbędne człowiekowi zarówno dziecku jak i dorosłemu do
            prawidłowego funkcjonowania
            Współczesna nauka robi wszystko aby maksymalnie wiele produktów wzbogacać w te
            właśnie substancje które w mleku matki wystepują przez cały czas naturalnie,
            pozwolę sobie zacytować artykuł prof. dr. hab. Stanisława Zmarlickiego z SGGW
            w Warszawie

            ”Nazwa probiotyki odnosi się do żywych drobnoustrojów stanowiących
            uzupełniający składnik pożywienia człowieka i wykazujących korzystny (zwróć
            uwagę na słowo korzystny) wpływ na stan jego zdrowia.

            Probiotyki są to specjalnie wyselekcjonowane bakterie kwasu mlekowego i
            zbliżone do nich bifidobakterie. Specyficzną cechą bakterii probiotycznych jest
            ich zdolność przedostawania się w stanie żywym do jelita grubego, osiedlania
            się w nim i rozmnażania.

            Oddziałują one korzystnie na stan zdrowotny przewodu pokarmowego, a w
            konsekwencji na stan naszego zdrowia.

            Źródłem bakterii probiotycznych są fermentowane napoje mleczne nowej generacji.”

            Jak wytłumaczysz fakt, że wszystkie firmy produkujące mieszanki sztuczne
            prześcigają się w tworzeniu nowych produktów wzbogaconych właśnie w pre i
            probiotyki

            Co do przeciwciał – są one dostarczane maluchowi przez cały czas trwania
            laktacji, choć prawda jest, że najwięcej jest ich w siarze, bzdurą jest
            natomiast fakt, że jednorazowe podanie odciągniętej siary zabezpiecza dziecko
            przed wszystkimi infekcjami na dwa lata

            Rozumiem, że niektóre kobiety nie chcą lub nie mogą karmić,
            za niepotrzebne z punktu widzenia potrzeb emocjonalnych i żywieniowych
            pięciolatka, czy czterolatka

            Ale z tego wątku zrobił się absurdalny wątek pod tytułem karmienie piersią jest
            niezdrowe i brzydkie

            Apeluję o więcej rozsądku

            Aha, edytkus, skoro mleko matki szkodzi po czwartym miesiącu życia, jak
            wytłumaczysz istnienie mlek MODYFIKOWANYCH (czyli zbliżonych do składu mleka
            kobiecego) z numerami 2 i 3, i junior dla dzieci właśnie między pierwszym a
            drugim rokiem, które nie powinny jeszcze spożywać pełnotłustego mleka krowiego

            Edytkus napisała

            > Powyzsze informacje pochodza z uaktualnianych zrodel (magazynow, ksiazek i
            TV).

            Nie przekonuje mnie ta bibliografia
            Pozdrawiam
            • bzeebze Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 05.06.04, 12:01
              są badania naukowe, które stwierdzają, że dzieci karmione długo peirsią (długo
              tzn. powyżej pierwszego roku życia) są inteligentniejsze niż ich rówieśnicy
              butelkowi,
              a nasza pani doktor i położne z przychodni twierdzą nawet, że ładniejsze big_grin
              • ligia76 Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 05.06.04, 22:06
                Proponuje i Pani doktor i położnej wrócić do szkoły smile


                Pozdrowienia
                Ligia
                • jola_ep Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 05.06.04, 23:44
                  > Proponuje i Pani doktor i położnej wrócić do szkoły smile

                  Ja kiedyś myślałam, że z tą większą inteligencją dzieci karmionych piersią to
                  jakaś bzdura - a tu czytam takie rzeczy:

                  "Szczególnie wysokie stężenie kwasu sialowego stwierdza się w mózgu. Wykazano
                  związek między suplementacją kwasu sialowego u zwierząt, a wzmocnieniem
                  zachowań nakierowanych na uczenie się. [...] Autorzy twierdzą, że wyższe
                  stężenie kwasu sialowego w pokarmie kobiecym odpowiedzialne jest za jego wyższe
                  stężenie w płynach ustrojowych i tkankach dzieci karmionych piersią. Zalecają
                  oni także zmianę stężenia kwasu sialowego w mieszankach."

                  Myślę, że mieszanki powinny już nadrabiać te braki smile
                  Może i z urodą okaże się podobnie? wink Wykryją jakiś nowy, tajemniczy
                  związek smile))

                  Pozdrawiam
                  Jola
          • jola_ep Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 05.06.04, 11:55
            > Po roku mleko zamienia sie w "biala wode."

            Proszę o miarodajne źródła badań. Najlepiej linki. Mogą być po angielsku.

            >Mleko np.
            > na poczatku zawiera
            > probiotyki

            Nigdy nie słyszałam, aby mleko zawierało probiotyki! Co najwyżej prebiotyki.

            > przyczyniaja sie m.in. do powaznych schorzen ukladu wydalniczego (jakis czas
            te
            > mu w Argentynie
            > odbyla sie miedzynarodowa konferencja poswiecona probiotykom).

            Proszę o źródła. Według moich dotychczasowych informacji probiotyki są
            niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania przewodu pokarmowego. Pewnie, że co
            za dużo to niezdrowo, jak zawsze wink

            >Co do przeciwici
            > al to nie ma
            > znaczenia ile mleka dziecko w zyciu wypilo, nawet raz wystarczy.

            Zgoda. Ale jeśli ja zachoruję na grypę - to znaczy, że mój organizm nie miał
            odpowiednich przeciwciał. Jeśli zaczynam zdrowieć -> to znaczy, że je
            produkuję -> i przekazuję je dziecku -> dziecko nie choruje, bądź choruje dużo
            lżej. Cały mechanizm jest do prześledzenia w praktyce. Doświadczyłam go ja,
            zaobserwowała pediatra moich dzieci i wielu, wielu ludzi. Ty pewnie nie.

            > Powyzsze informacje pochodza z uaktualnianych zrodel (magazynow, ksiazek i
            TV).

            Jakich magazynów, jakich książek i jakich programów? Bo wybacz, ale ja czasem
            takie bzdury czytam i słyszę z zakresu rzeczy, na których się _znam_ ...

            > Z ciekawosci zapytam: jak wtakim razie wyjasnisz taki wysyp alergikow na tym
            f
            > orum (pamietajac ze
            > pewnie 90% jest karmiona piersia)?

            Bardzo prosto - każda matka alergika stara się jak najdłużej karmić go
            piersią smile I zauważ, że napisałam - mleko matki nie ma właściwości
            alergizujących, gdy matka nie jest alergikiem. Niestety cywilizacja sprawia, że
            alergia staje się coraz powszechniejszą chorobą sad(( Karmienie piersią nie
            chroni przed alergią, ale może ją osłabić. A to naprawdę bardzo dużo...

            Pozdrawiam
            Jola
          • bazylea1 Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 05.06.04, 13:53
            edytkus napisała:
            >
            > Z ciekawosci zapytam: jak wtakim razie wyjasnisz taki wysyp alergikow na tym
            f
            > orum (pamietajac ze
            > pewnie 90% jest karmiona piersia)?
            >
            tu akurat sprawa jest prosta, w Polsce jest nadrozpoznawalnosc alergii,
            rozpoznaje sie u 30% dzieci a ma ja faktycznie kilka procent. zresztą wystarczy
            poczytac forum alergie: "moje dziecko ma jedną krostę za uchem, czy to
            alergia?" - "tak, alergia, odstaw wszelkie produkty mleczne".

            obie strony w tej dyskusji podają sprzeczne fakty, też bym chętnie poczytała
            jakies teksty zródłowe czy to mleko matki jest czy nie jest wartosciowe po 2
            roku zycia (tylko nie made by la leche league bo nie wierzę z zasady
            propagandzie laktacyjnej). na zdrowy rozum wydaje mi się jednak że jest
            wartosciowe bo w krajach 3 swiata dzieci karmione są długo i jakos przezywają
            mimo ogolnego głodu.
      • mary_ann Re: ???!!! 04.06.04, 19:54
        dotima napisała:

        > Wszystkie lekarskie opinie na temat karmienia piersią, z którymi się
        spotkałam
        > brzmiały: karmić, ale maksymalnie do roku. Bo później mleko matki już nie
        jest
        > wartościowe.

        Przykro mi to pisać, ale masz widać do czynienia z mocno niedokształconymi
        pediatrami (to tego stopnia nieoświeconymi, że obce są im najwyraźniej nawet
        oficjalne zalecenia WHO). Te ostatnie są jasne - dokarmianie piersią
        przynajmniej do końca 2 r.ż.

        A tak przy okazji - wg najnowszycgh badań wczesne wprowadzanie mleka krowiego
        do diety sprzyja powstawaniu cukrzycy typu I, a w przyszłosci miażdżycy,
        zaburzeniom przemiany węglowodanów i otyłości. O alergiach nie wspominając - to
        już chyba oczywistość dla każdego.

        Karmimy nie dla dobra, zdrowia dziecka ale ... no właśnie
        > dlaczego? Bo "ono tak błagalnie patrzy"? Bo nie potrafimy mu pomóc wkroczyć w
        > kolejną fazę rozwoju? (tak jak uczymy go robic siusiu do nocniczka, jeść
        > łyżeczką itd.itp), bo nam też ciężko jest się pogodzić z tym, że ta malutka
        > istotka staje się coraz bardziej niezależna od nas?

        Nie znasz cudzych motywacji, więc pochopnie nie osądzaj. Matka, która sama jest
        np. alergiczką, zrobi wszystko, by oszczędzić dzieciom podobnych przyjemności w
        zyciu (albo przynajmniej zminimalizować ich zakres).
        Rozumując w proponowany przez Ciebie sposób można by zarzucać matkom 8- mies.
        niemowląt "pampersowych", że "nie pozwalają im dojrzeć" (skoro są tacy, którzy
        w tym wieku sadzają już dziecko na nocniczku - a są tacy!!).


        Zgadzam się z tymi, którzy
        > twierdzą że widok dziecka, które chodzi i mówi przy piersi jest conajmniej
        > dziwny.

        "Dziwność" (z definicji subiektywna) nie powinna być chyba argumentem w tej
        dyskusji. Dla mnie np. "dziwne" są matki, które przed porodem planują sobie, że
        odstawią dziecko od piersi w wieku 1 r. i realizują plan co do dnia.
        • odalie Mary_ann, nic dodać, niec ująć! 04.06.04, 21:06
          Podoba mi się jasny i klarowny sposów, w który wyraziłaś - także i moje - poglądy.

          Jeśli ktoś uważa, że:
          - na przykład, że półroczne dziecko wodzi za matką lubieżnym wzrokiem
          - matki nie odstawiają od piersi przy rytualno-magicznej dacie pierwszych
          urodzin, ponieważ pragną uzależnić od siebie swoje dzieci
          - z dzieci karmionych w drugim roku życia wyrastają kaleki emocjonalne (nie
          wspominając o wadach zgryzu)

          oraz jest przekonany, iż ma prawo zabraniać komuś czegoś i przypisywac czyjejś
          działalności wszelakie negatywne wartości, tylko dlatego, że nie potrafi tego
          zaakceptować (bo się rzecz nie mieści w jego normach kulturowych, choć
          obiektywnie nie wykracza poza prawo naturalne),

          to...

          ...ręce opadają.


          Powoli mam już po wyżej uszu tłumaczenia, że dokarmianie piersią do 26-go
          miesiąca nie opóźniło w niczym samodzielności mojego dziecka, że karmiałam z
          powodu alergii(poważne choroby alergiczne w rodzinie - bardzo duże ryzyko
          wystąpienia alergii pokarmowych) oraz owszem, dla wygody - widząc jak doskonale
          przeciwciała w naturalnym pokarmie łagodziły wszelkie infekcje, a także -
          ponieważ opierając się na dostępnych mi naukowych danych uznałam, że pokarm
          matki doskonale wpływa na rozwój dziecka.
          • mary_ann Re: Mary_ann, nic dodać, niec ująć! 04.06.04, 23:42
            odalie napisała ( w sygnaturce):
            Jestem świrnięta, jestem świrnięta smile)))))))))

            A gdzie się można zapisać do świata zaludnianego przez takich "świrniętych"? Bo
            ja zgłaszam akces!smile)))

            Pozdrawiam serdecznie
            mary_ann
            • edytkus Re: Mary_ann, nic dodać, niec ująć! 05.06.04, 05:20
              mary_ann napisała:

              > odalie napisała ( w sygnaturce):
              > Jestem świrnięta, jestem świrnięta smile)))))))))
              >
              > A gdzie się można zapisać do świata zaludnianego przez takich "świrniętych"? Bo
              >
              > ja zgłaszam akces!smile)))
              >
              > Pozdrawiam serdecznie
              > mary_ann

              Bycie swirnieta Odalie wytknela niejaka Mamizyimoniki (pamieta ja jeszcze ktos?!) w watku na
              Wychowaniu. To byl chyba najfajniejszy watek w historii forum :0))))))) Ach no i stad tak sygnaturka ale
              moze czas na zmiane?
        • edytkus Re: ???!!! 05.06.04, 05:13
          mary_ann napisała:

          > Przykro mi to pisać, ale masz widać do czynienia z mocno niedokształconymi
          > pediatrami (to tego stopnia nieoświeconymi, że obce są im najwyraźniej nawet
          > oficjalne zalecenia WHO). Te ostatnie są jasne - dokarmianie piersią
          > przynajmniej do końca 2 r.ż.

          A ja mysle ze to Ty powinnas zmienic pediatre. Wszystkie nowe informacje mowia to samo co napisala
          Dotima.

          >
          > A tak przy okazji - wg najnowszycgh badań wczesne wprowadzanie mleka krowiego
          > do diety sprzyja powstawaniu cukrzycy typu I, a w przyszłosci miażdżycy,
          > zaburzeniom przemiany węglowodanów i otyłości.

          Glupote piszesz. Wszystkie te dolegliwosci powoduje wprowadzanie pokarmow stalych przed 4 a po 6
          m-cu zycia. Jak chcesz to znajde Ci przynajmniej jedno zrodlo tej informacji bo swego czasu
          cytowalam to na forum (Niemowleta bodajze).
          • edytkus Re: ???!!! 05.06.04, 05:25
            edytkus napisała:

            > Glupote piszesz.

            Przepraszam, to nie zlosliwie, nie chodzilo mi o Ciebie i sposob pisania a o informacje ktora podalas.
    • dotima Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 05.06.04, 13:36
      Nie mogę poprzeć tego co mówię żadną bibliografią (podobnie zresztą jak
      zwolenniczki dłuuugiego karmienia, które powołują się na opinie WHO i to
      wszystko), ale rozmawiałam naprawdę z wieloma lekarzami z tej starszej i
      młodszej generacji. Ci młodzi też mają dzieci, które wychowywali w/g porad,
      których mi udzielali. I na pewno nie są niedouczeni, jak ktoś tu stwierdził.
      Jedną parę lekarską znam osobiście i za ich "douczenie" mogę poręczyć. Dla mnie
      są autorytetem i tyle. I nie zmieniam zdania,że na wszystko jest odpowiedni
      czas i pora. Dziecko, które samo rozbiera matkę by dostać się do piersi - jest
      już na to stanowczo "za stare". Zgodzę się jedynie że są sytuacje ekstremalne
      np. ciężka alergia, gdy dziecko naprawdę nie przyswaja innego mleka. Chociaż
      słowa "alergia" też używałabym ostrożnie. Mój synek, gdy miał 3 tygodnie dostał
      wysypki i łuszczyła mu się skóra. Oglądało go 3 lekarzy (nie ci, na których
      opinie wyżej się powołuję) i wszyscy zdiagnozowali alergię. Tylko nie mogli się
      zdecydować na co. Jedna pani była za skazą białkową, druga za proszkiem lub
      pieluchami, padło jeszcze kilka przypuszczeń. Proponowano mi nawet odstawienie
      dziecka od piersi! Odstawiłam nabiał pod wszelka postacią, inne podejrzane
      pokarmy i nic. Dopiero ta znajoma lekarka stwierdziła, że teraz 90% dzieci
      przechodzi tzw. "nietolerancję pokarmową", układ pokarmowy po prostu musi
      dojrzeć. Posmarowałam małego maścią i jego skóra do dzisiaj jest gładziutka. Je
      serki, jogurty, kaszki na krowim mleku, truskawki, kiwi i w ogóle wszystko co
      mu zasmakuje (ma 19 m-cy). Tak więc nie nazywałabym pochopnie wysypki alergią,
      tak jak to robią niektórzy lekarze. Dopiero, gdy łączy się ona z innymi
      objawami, takimi jak wiecznie cieknący nosek, dusznosci, czy biegunka - można
      zacząć się przejmować. Ale rozumiem że matki tak długo karmiące piersią o
      takiej alergii mówią.
      Pozdrawiam
    • edytkus Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 05.06.04, 18:16
      Na razie nie mam czasu na rozpisywanie sie ale obiecuje odpowiedziec pozniej. Natomiast poki co
      prosilabym o podanie dokladnych zrodel na ktorych WHO i Centrum Zdrowia... opieraja swoje opinie
      (kto, kiedy wydal opinie i na podstawie jakich badan <gdzie, kiedy i przez kogo byly
      przeprowadzone>)?
      • odalie Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 05.06.04, 22:48
        Pora zmienić sygnaturkę? To co, Edytkus, "machniom"? Ty zmieniasz stworka-
        potworka wyłaniającego się zza stołu, a ja sygnaturkę? smile))))))))

        ..................

        O co mam:

        How long should a mother breastfeed?
        A mother and her baby should breastfeed for as long as they wish to breastfeed.
        The American Academy of Pediatrics currently recommends that "breastfeeding
        continue for at least 12 months, and thereafter for as long as mutually
        desired." * As solids are introduced, usually around the middle of the first
        year, your baby will shift his primary source of nutrition from your milk to
        other foods.

        All the benefits of human milk--including nutritional and health--continue for
        as long as your baby receives your milk. In fact, as your baby takes less human
        milk, these advantages are condensed into what milk is produced. Many of the
        health benefits of human milk are dose related, that is, the longer the baby
        receives human milk, the greater are the benefits.

        z adresu

        www.lalecheleague.org/FAQ/bflength.html
        Ale Ciebie Edytkus (...czy mnie pamięć zawodzi, czy mylę Cię z kims innym, ale
        Ty chyba w ogóle nie karmiłaś piersią?) pewnie strona Tych Okrrropnych
        Fanatycznych Bab Z Wielkim Cycem nie przekonuje (aha, update z 2003 roku).

        ................

        Może pora zmienić sygnaturkę, a może pora zmienić poglądy, czemu nie?

        Pomózcie mi, zbłąkanej, wejść na drogę cnoty i Jedynie Słusznej Wiary smile))))
        (ja tam zawsze powtarzam - "tak, racja, karmienie butelką/krótkie karmienie
        jest najlepszym wyborem dla _twojego_ dziecka").

        Pytanie brzmi:

        - czy mleko dziecka, które właśnie skończyło roczek (roczek, a nie 9 miesiecy
        ani nie 11-naście) nagle robi się toksyczne? albo zepsute?

        - czy jeżeli nie czuję się w żaden sposób ograniczana, zmęczona ani w ogóle
        upośledzona karmieniem, nie mogę tego mleka podawać dziecku jako dopełnienia
        diety, ot zamiast np. herbatki Hippa? (herbatka Hippa lepsza?)

        - nawet jeśli mleko matki jest _mało_ wartościowe _odżywczo_ (owszem, pod
        względem kalorycznym oraz np. zawartości żelaza), to chyba i tak z racji
        przeciwciał - jest lepsze od wody z herbatką?

        .....................

        Co do lekarzy i te de. Ja na szkole rodzenia spotkałam młodą, atrakcyjną,
        zadbaną położną, mamę trzech córek. Nie miała piersi po pępek, wręcz
        przeciwnie, jędrne jabłuszka umieszczone tam, gdzie trzeba. Karmiła w drugim
        roku życia każdą ze swoich młodych dam. Mialy problemy z spojówkami, ale nie
        alergie pokarmowe, a obciążenie w rodzinie występowało spore.

        Nasza prowadząca szkołę położna zachęcała, przedstawiając schemat WHO, ale bez
        przesady - nikogo nie przymuszając i nie piorąc mózgu. Jakoś to do mnie
        trafiło. Bo to w ogóle fajna babka jest smile)))) ale to osobny temat.

        Inni medycy mieli stosunek życzliwie-obojętny - czego i Wam dziewczyny
        życzę smile)))))))))

        Poza jednym sorriii za słowo, palantem. Gdy moje dziecko miało siedem miesiecy
        (siedem, nie dwadzieścia siedem!!!!) zachorowałam na infekcję dróg moczowych.
        Pech chciał, trafiłam do mlodego lekarza. Ów dał mi skierowanie na posiew
        moczu, coś tam sie wyhodowało. Po czym oznajmił mi, że mam natychmiast, w ciągu
        trzech dni przejść na butelkę!!! co wyjdzie mi na zdrowie w ogóle, bo karmienie
        mnie zniszczy (mój, jakoś nie zauważyłam - nawet zęby i włosy nie ucierpiały -
        no i liczę na zmiejszenie ryzyka zachorowania na raka sutka, tak przy okazji
        jakoś nikt tu o tym nie wspominał?). Bo on musi mi zapisać antybiotyk!!!!

        Poszłam z wynikami posiewu do mojego ówczesnego gina.

        Ten wysłuchał mnie, spojrzał na wyniki i roześmił się gromko.

        Otóż pan szanowny lekarz pierwszego kontaktu miał do wyboru około 8-miu
        specyfików na dany typ bakterii, z czego jakieś trzy w ogóle nie przenikają do
        pokarmu, a pozostałe dwa-trzy sa minimalnie szkodliwe dla dziecka (w stężeniach
        w pokarmie dla dziecka 7-miesiecznego, które już zjada pokarmy stałe i dopija
        soki). Gin zapisał mi kurację, pocieszył, zapytał o nazwisko tego wielkiego
        internisty, pośmiał się i - tyle.

        ................

        W ogóle to dyskusja choć momentami jałowa i/lub zbyt drapieżna, robi się
        ciekawa. Ja też czekam na te naukowe dane smile))) - nie, sorriii, nie czekam. Mam
        masę pracy. Z powodu choroby młodej miałam taki jakby urlop, ale wracam do
        kieratu.
        • odalie Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 05.06.04, 22:51
          Dodam uzupełnienie - mleko matki staje się faktycznie mniej wartościowe
          odżywczo (nie może być podstawą żywienia, nie zapewni dośc żelaza), gdy dziecko
          ma ponad rok - ale takie dziecko już dawno zjada inne pokarmy, i mleko mamy
          spełnia funkcję dodatkową.
        • jola_ep Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 05.06.04, 23:39
          > The American Academy of Pediatrics currently recommends that "breastfeeding
          > continue for at least 12 months, and thereafter for as long as mutually
          > desired."

          Po polsku o zaleceniach AAP można poczytać tu:
          www.laktacja.pl/streszcz/program/0002.html , a co najważniejsze można
          poprosić o wykaz źródeł smile

          Jeśli chodzi o wodę, która się robi nagle z mleka, to myślę, że jakby to była
          prawda, bo producenci mieszanek jak harpie rzuciliby się na taką wiadomość :o
          Jaki świetny motyw do działań marketingowych. A zbadać i zweryfikować to
          przecież bardzo łatwo - wystarczy trochę mleka od matki karmiącej za długo i
          oznaczyć tłuszcze, białka itp. W pierwszym lepszym laboratorium przy przy
          mleczarni to zrobią wink

          > Ja też czekam na te naukowe dane smile)))

          I ja smile))))

          Pozdrawiam
          Jola
          • bazylea1 Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 06.06.04, 12:54
            taaa, ciekawa ta stronka:

            <http://www.laktacja.pl/streszcz/program/0002.html> :
            W czasie pierwszych 6 miesięcy laktacji, zapotrzebowanie kaloryczne matki
            karmiącej piersią nie jest większe, niż matki nie karmiącej

            <http://www.laktacja.pl/karmienie/odzywianie.htm> :
            Spożywać 3 główne posiłki w ciągu dnia, nie przejadać się (zapotrzebowanie
            kaloryczne w czasie laktacji wzrasta o 500 - 600 kcal dziennie, co zaspokaja
            jeden niewielki posiłek)
            • odalie oj, Bazylea... 06.06.04, 13:04
              Czemu dziwią Ciebie Bazylea rzetelne informacje?

              Owszem, matka karmiąca nie powinna się objadać. Owszem, zapotrzebowanie
              kaloryczne wzrasta o około 500 kcal dziennie - a to jest zaledwie jogurt 150 gr
              plus kromka chleba plus dwa-trzy plasterki szynki plus jakiś owoc, no może
              jeszcze dodatkoy plasterek sera.

              Matka w połogu tak czy inaczej musi się dobrze (=prawidłowo) odżywiać, więc
              zgadzam się, że dieta matki w połogu karmiącej i niekarmiącej tak bardzo się
              nie różni.

              (Karmiąc, trzeba jedynie zdecydowanie więcej pić - pić płynów, a nie
              mleka smile))) oczywiście (wodę mineralną, niealergizujące soki).)

              Bazylea, może tak postarać się zrozumieć zagadnienie, a nie wyciągac pochopne
              wnioski? smile)))
          • dotima Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 06.06.04, 14:21
            Dziewczyny! Przeciez tu nie chodzi o to żeby kogoś przeciagnąć na swoją stronę,
            udowodnić że ktoś jest mądry a ktoś głupi! Podajecie linki, a przecież lekarze
            których opinię przytoczyłam, też na pewno nie wyssali sobie tych informacji z
            palca. Lekarze są różni zgoda, ale mimo to ich źródła informacji są chyba
            rzetelniejsze. Tym bardziej że potwierdziło to parę różnych osób. Nie tak
            subiektywnych jak wy. Wystarczy siegnąć po kilka różnych gazet dla rodziców,
            które też są redagowane przez ekspertów, a jak różne podają informacje. Zresztą
            tu nie chodzi o to komu wierzyć, kto ma monopol na rację, a o dzielenie się
            opinią. Ja po prostu intuicyjnie wyczułam kiedy nadszedł czas na pożegnanie z
            cycusiem i mój mały był tego samego zdania. Może miałam szczęście, może gdyby
            chciał to przeciągnąć też bym skapitulowała? Nie wiem. Karmienie naturalne jest
            oczywiście bardzo dobre dla dziecka, tego chyba nikt nie neguje, ale natura to
            tak wymyśliła, że w pewnym momencie dziecko jest juz gotowe na przeżuwanie
            coraz "trudniejszego" pokarmu, wszystkie składniki niezbedne do życia i zdrowia
            mozna znaleźć "poza" mlekiem matki, więc po co to przeciągać? I nie mówcie że
            karmienie jest obojetne dla zdrowia matki, bo to bzdura. To przecież ogromny
            wysiłek dla organizmu! Mi to po prostu nie pasuje (widok dziecka, które
            wrzeszczy mama daj cyca!). Karmienie piersią jest piękne, ale gdy karmimy
            niemowlę. W Średniowieczu, owszem dziecko wisiało przy piersi nawet do
            trzeciego roku życia, ale tylko dlatego,że ciężko by mu było wgryść się w np.
            soczyste udko, a wielkiego wyboru nie było. Mnie jak najbardziej przekonuje
            zdanie że karmić powinno sie optymalnie do 12 m-cy. Bo do tego czasu dziecko
            naprawdę tego potrzebuje i matka jest to w stanie wytrzymać bez dewastowania
            swojego organizmu. Ale nikomu nie rozkazuję: wierzcie w to co ja. I wy też nie
            starajcie się na siłę mnie przekonywać,że mam do czynienia z niedouczonymi
            lekarzami, lub co gorsza robię krzywdę mojemu dziecku, czy też nie daje mu z
            siebie tyle co powinnam. Pozdrawiam.
            • odalie Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 06.06.04, 15:26
              Jakbyś zauważyła, nie raz i nie dwa powtarzam w tym wątku, że długość karmienia
              warunkowana jest przede wszystkim kulturowo.

              Co do udawadniania komuś czegoś - ja bym chciała udowodnić, że nie istnieją
              przeciwwskazania medyczne (wręcz przeciwnie - istnieje wiele wskazań) do
              kontynuowania dokarmiania mlekiem matki po 12-tym miesiącu życia dziecka.

              Jeśli komuś nie pasuje takie karmienie ze względów kulturowych, niech nie
              karmi. Indywidualny wybór. Ale jak na razie to "długo" karmiącym matkom się tu
              próbuje udowodnić, że są nieuświadomione, niedzisiejsze, średniowieczne, że
              ograniczają samodzielność dzieci, że krępują jej emocjonalnie.

              Co do linków - Edytkus wyraźnie o takowe prosiła.

              Co do lekarzy - w podanych linkach informacje pochodzą jak najbardziej ze
              źródeł naukowych. Mój ginekolog, pediatra córki, położna ze szkoły rodzenia i
              wspomniana przeze mnie wyżej położna z fundacji - podawali pokrywające się z
              prezentowanymi na stronach La Leche League informacje. To, Dotima, też lekarze,
              jak więc sama wiesz, nie wyssali sobie owych informacji z palca.

              Subiektywizm? Nie, indywidualny wybór. Dlaczego Dotima _Ty_ nie jesteś
              subektywna, skoro przyjmujesz swój punkt widzenia (karmienie do roku)? Czy
              dlatego, że wygodnie nazwać oponenta pejoratywnym określeniem ( bo chyba
              zakładasz, że subiektywny=niedobry). Też bym mogła powiedzieć o Tobie właśnie,
              że jesteś aż tak subiektywna, że zamykasz oczy na naukowe dane niezgodne z
              Twoimi poglądami.

              > natura to
              > tak wymyśliła, że w pewnym momencie dziecko jest juz gotowe na przeżuwanie
              > coraz "trudniejszego" pokarmu, wszystkie składniki niezbedne do życia i
              zdrowia
              > mozna znaleźć "poza" mlekiem matki

              ...i dlatego moje dziecko jadło rozmaite pokarmy stałe, piło jogurty i tak
              dalej. Zamiast jakiejś herbatki Hippa wolałam jednak dawać córce mleko,
              zawierające przeciwciała, łatwo przyswajalne cukry i inne niedostępne w
              pokarmach stałych składniki.

              > I nie mówcie że
              > karmienie jest obojetne dla zdrowia matki, bo to bzdura. To przecież ogromny
              > wysiłek dla organizmu!

              Ktoś tu powiedział, że jest obojetne? Nie przypominam sobie smile)))

              Jest to natomiast wysiłek, który przy obpowiedniej diecie i zachowaniu pewnych
              reguł nie musi być obciążeniem ponad siły (a, i kolejny raz przypominam, że
              karmiony dwulatek nie "doi" tyle ml mleka na dobę, co noworodek - to tylko
              dopajanie, dokarmianie, suplement).

              > Mi to po prostu nie pasuje (widok dziecka, które
              > wrzeszczy mama daj cyca!).

              ...ale to chyba Twój problem?

              Mi niekoniecznie pasuje widok młodej dziewczyny z kolczykiem w języku, ale nie
              mam w zwyczaju podpierać się opiniami lekarzy, aby dać jej do zrozumienia, że
              ma mi nie psuć widoku - po prostu, nie mam nic do tego jej kolczyka, ani
              miejsca, gdzie go nosi smile))))

              Poza tym, skąd ten obraz wrzeszczącego dziecka?

              Taki masz zakodowany w swojej wyobraźni?

              Wyobraź sobie, że moje dziecko nigdy nie wrzeszczało "daj cyca".

              > Karmienie piersią jest piękne, ale gdy karmimy
              > niemowlę.

              To twoje zdanie, a ja mam prawo mieć inne.

              Granica niemowlę-dziecko jest płynna, zależna od danej kultury.

              > W Średniowieczu, owszem dziecko wisiało przy piersi nawet do
              > trzeciego roku życia, ale tylko dlatego,że ciężko by mu było wgryść się w np.
              > soczyste udko, a wielkiego wyboru nie było.

              Dotima, a masz Ty jakieś pojęcie o Średniowieczu? smile))))))))))))))))

              Tak się składa, że racji zawodu zajmuję się historią kultury materialnej i
              ogólnie, obyczajów. Wielkiego wyboru nie było? A te udko, to niby na codzień
              jadane?

              > Mnie jak najbardziej przekonuje
              > zdanie że karmić powinno sie optymalnie do 12 m-cy. Bo do tego czasu dziecko
              > naprawdę tego potrzebuje i matka jest to w stanie wytrzymać bez dewastowania
              > swojego organizmu.

              Ja wytrzymałam be zdewastowania trochę dłużej. Może powinnam wysłać jakieś
              zaświadczenie lekarskie, że nie jeste zdewastowana? smile)))))

              No i zapytam z ciekawości - skąd ta magiczna data 12-tu miesięcy? Czemu nie 9-
              ciu ani nie 14-tu?

              > I wy też nie
              > starajcie się na siłę mnie przekonywać,że mam do czynienia z niedouczonymi
              > lekarzami, lub co gorsza robię krzywdę mojemu dziecku, czy też nie daje mu z
              > siebie tyle co powinnam.

              Że czas zmienić pediatrę, to pisała Edytkus do jednej z "długo" karmiących mam.

              Że lakarz, który nie ma pojęcia jaka jest podaż antybiotyków w mleku karmiącej
              matki _jest_ niedouczony, to fakt, które pewnie nawet i nie-subiektywna Ty nie
              zaprzeczysz.

              Że niszczymy psychikę dzieci (jakby nie spojrzeć, krzywdząc), zarzucano
              nam "długo" karmiącym raz po raz (patrz wątek "Same wychowujecie zboczeńców").

              Ile powinnaś dać od siebie dziecku, sama wiesz najlepiej i tyle mu dajesz. Ja
              chciałam dać coś innego i inaczej.
              • nela12 Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 06.06.04, 17:10
                witamsmilenie bede sie powtarzac bo popieram odalie,jole_ep itd.tz.popieram to co
                napisalysmileja tez,,dokarmiam synka ktory ma 27mie!!!tak 27-i nie jest conajmniej
                zacofany w rozwoju)raczej dorownuje niejednemu 3 a nawet 4 latkowi...ale nie o
                to mi chodzi,tylko o :to kazdego prywatna sprawa jak dlugo karmi!prywatna
                sprawa czy karmi tylko pol roku,rok lub wcale!i moj synek choc baaardzo ladnie
                mowi, wyraznie i b.duzo(co mysle ze jest wlasnie zasluga karmienia)nigdy nie
                wola:mama daj cyca!nie wisi przy cycu w miejscach publicznych-bo dopaja sie
                wieczorkiem i przed snem.Ale nawet gdybym taki widok widziala napewno bym sie
                nie zniesmaczyla-to sprawa matki i dziecka.Oczywiscie mysle ze nie 4 czy 5
                latekbo to juz lekka przesada ale jezeli mama chce a dziecko tego potrzebuje to
                nawet do 3 lat jest ok i tyle!pozdrawiam
    • dotima Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 07.06.04, 13:12
      Odalie, sama przyznajesz że karmienie jest uwarunkowane kulturowo, a w Polsce
      XXI wieku karmienie 2,3 latków nie jest zjawiskiem powszechnym. Ja osobiście
      znam wiele matek ale żadna nie karmiła tak długo. Karmicielka z najdłuższym
      stażem "walczyła" z 1.5 roczniakiem, bo odstawianie szło im wyjątkowo opornie.
      Lekarze, z którymi się kontaktowała zgodnie doradzali jej, że czas najwyższy
      przestać. I podkreślali, że to dla dobra obojga. Ona mieszka w innym mieście
      niż ja (ja w raczej mało pod tym wzgledem zacofanym Wrocławiu), więc miała do
      czynienia z innymi lekarzami. Też usłyszała, że dziecko dostało juz to co
      najlepsze, że mleko nie ma juz tak cennych dla zdrowia składników, a
      przeciąganie karmienia może zaburzyć rozwój emocjonalny dziecka. Piszę o tym
      bo ty się upierasz że masz monopol na rację. Inaczej brzmi osoba, która
      wypowiedziała się po twoim poście: Ona nokogo nie przekonuje, tylko wyraża
      swoja opinię. Karmi bo chce, a czy to przynosi dziecku takie profity, jak
      karmienie do 12 m-ca (to nie musi być "magiczna data" , ale zakończenie
      karmienia powinno - powtarzam za lekarzami- zakończyć się plus minus parę m-cy
      w tej granicy), to już zupełnie inna sprawa. Nie rozstrzygnieta skoro są takie
      podzielone zdania na ten temat. I tak to pozostawmy skoro madrzejsi nie mogą
      tego kategorycznie rozstrzygnąć. Zwolenniczki karmienia do oporu niech sobie
      karmią, ja tylko podzieliłam się swoją opinią na ten temat. I zdania nie
      zmienię.
      Pozdrawiam
      • aprze Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 07.06.04, 14:10
        Witajcie
        Ja karmiłam Ewelinke prawie do trzech lat i wiedzieli o tym mąż i moi rodzice. Córka bardzo łatwo nawiązuje kantakty z innymi dziećmi. Nikt nie jest w stanie powiedzieć czy dziecko znajomych dostaje pierś czy nie bo tego po dziecku nie widać
        pozdrawiam, agnieszka
        • alicjagrabowska do mam które się tak oburzają na karmienie 2latka 07.06.04, 17:55
          jesteście zazdrosne czy co?o co wam CHODZI??????????jak macie tyle werwy to
          zajmijcie się dziećmi którym naprawdę brakuje miłości ze strony rodziców,tymi
          zaniedbanymi,a nie rzucacie się tu do mam,które spełniają potrzeby swoich
          dzieci,które są mamami rozumiejącymi ich potrzebę bliskości
          akceptacji,miłości.jeśli 2letnie dzieci potrzevują piersi to znaczy że mają
          TAKĄ POTRZEBĘ.i uważam że jeśli rodzic nie zaspokoi tego to po prostu jest
          niezbyt czuły i nie myśli o tym co czuje jego dziecko.a jak jeszcze pisze tu
          takie teksty do rodziców którzy odczuwają empatię w stosunku do swoich
          dzieci,to już wogóle nie mogę uwierzyć że można być aż tak zazdrosnym!a jeśli
          wasze dzieci nie potrzebowały piersi to po co się mądrzycie????????po prostu
          nie byłyście w sytuacji mam "długokarmiących" i nie wiecie jakbyście się w tedy
          zachowały więc się nie puszcie tak.a w widoku karmiącej 2latka mamy to
          przeszkadza wam tylko wasza w niezbyt zdrowym kierunku rozwinięta
          wyobrażnia...wogóle macie jakąś misję gnębienia uczuciowych rodziców czy co?
          ala,mama do niedawna cycującego 3letniego chłopczyka
          ps.z góry uprzedzam że nie ruszają mnie wasze teksty,więc nie traćcie czasu na
          swoje "produkcje"
          >
          • aprze Re: do mam które się tak oburzają na karmienie 2l 07.06.04, 17:59
            alicjagrabowska zgadzam się z Tobą w 100%. Każde dziecko jest inne, mój pierwszy syn był karmiony do roku bo potem już nie chciał
            pozdrawiam, agnieszka
          • le_lutki Re: do mam które się tak oburzają na karmienie 2l 08.06.04, 11:17
            Sorry, ale to Ty sie dziwnie zachowujesz, wrecz agresywnie.
            Ja jestem osoba bardzo uczuciowa, kocham moje dziecko bardziej niz wszystko na
            swiecie, ale nie ma to dla mnie ABSOLUTNIE zadnego zwiazku z faktem, ze
            karmilam go 3 i pol miesiaca a nie trzy lata. Wiec przestan mi upychac od
            nieczulych matek i o braku empatii, dobrze?
            Dzieki.
    • iks_laska Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 08.06.04, 18:09
      fakt, to chyba LEKKA przesada!
      • kiniast Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 09.06.04, 20:26
        O rany ale awantura!! przez kilka dni nie zaglądałam na forum a tu tyle się
        narobiło. Nie zdążyłam przeczytać wszystkich postów, ale widzę że jest wiele
        wątków pobocznych. to ja w kwestii zasadniczej: wspomniana przeze mnie
        koleżanka na wszelkie próby tłumaczeń i uzasadnień, że powinna spróbować
        odstawić synka od piersi reaguje bardzo agresywnie, twierdzi że on jest malutki
        i jeszcze jej potrzebuje, zrezygnuje jak on będzie do tego gotowy, no ale...
        taką decyzję powinna podjąć matka i według mnie znacznie wcześniej. Mam już
        dość tłumaczenia, jednak widzę, że dzieje sie to ze znaczną szkodą dla dziecka!
        No i co robić?
        • alicjagrabowska do le_lutki 10.06.04, 00:56
          przecież to nie było do Ciebie tylko do tych co nazywają karmienie
          2l "zboczeniem".uważam że ich teksty są agresywne,poza bronieniem własnych
          argumentów nie znalazłam w swoim texie nic z "agresji"...?????????może sama
          czytając miałaś takie uczucie i przypisałaś je MYLNIE mnie...
    • kasia.tycz Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 21.06.04, 16:04
      A ja znam Pania pod 50-tke, ktrej corka w wieku 17-tu lat powila coreczke, po
      czym wyjechalana saksy, gdzie poznala przyszlego meza i teraz tworza udana
      rodzine, ale nie o tym chcialam pisac.
      Owa corka, zostawila prawie roczna coreczke pod opieka babci (sama tez
      mieszkala caly czas u rodzicow do tej pory, wiec dla jej dziecka to tez dom od
      urodzenia). Poniewaz mala bardzo tesknila, brakowalo jej matki i w ogole, to
      babcia przystawiala ja do piersi, dla dobra dziecka! I co Wy na to???
      Tez jestem matka kramiaca piersia, i uwazam sie a osobe tolerncyjna, ale uwazam
      ze niektore osoby przechodza samych siebie i granice dobrego smaku.
      Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie,
      • asiawi Re: pięciolatek(!!!) przy piersi 21.06.04, 17:13
        Jeśli to dawało małej poczucie bezpieczeństwa i spokoju to co wtym złego?
        Uważasz ,że babci cycy jest za stary? Pomarszczony ? Niesmaczny? Rodzona matka
        zostawiła dziecko malutkie,które w tsj sytuacji napewno czuło się
        zagubione,tęskniło i brakowało jej matki.Tem babciny cyc napeno niejako
        rekomensował tą stratę .Takie jest bynajmiej moje zdanie w tej kwestii.Możecie
        się ze mną nie zgadzać , lecz mnie bynajmiej ta sytacja nie gorszy ani
        trochę.Pozdrawiam
Pełna wersja