naomi19
22.11.11, 22:26
Wiadomo- jest obowiązek, aby wychodzić z dziećmi na dwór. Wyjątkem sa wyjątkowe mrozy, wichury, ulewy. Panie obraziły się dziś na mnie, ponieważ spytałam, daczego dzieci nie wychodzą na dwór. Powiedziały, że dzieci wychodzą codziennie. Wg mojej wiedzy i innych rodziców dzieci wyszły od początku roku szkolnego tylko kilka razy, w porywach do kilkunastu (może wtedy jak córka była chora i siedziała w domu). I zastanawiam się dlaczego traktuje się nas jak bandę durniów, którym można wmówić wszystko? Szczerze- jestem wściekła. Raz- że dzieci kiszą się cały dzień w przedszkolu, dwa- że panie kłamią prosto w oczy. Mamy 1 dziecko z ZA w grupie, ktore rozwala zajęcia, jest agresywne, dzieci się go boją, moja córka raz oberwała w głowę. Jednak ten chłopak ma dodatkową opiekunkę tylko i wyłącznie zajmującą się nim. To chyba nie zwalnia z obowiązku wychodzenia na dwór. Ciekawe czy po dzisiejszej niemiłej sytuacji panie jutro się zmobilizują czy nie. Wszystkie pozostałe grupy wychodzą prawie codziennie, mało tego- wychodzą na dalsze spacery, poza plac zabaw. Ostatnio równoległa grupa była w bibliotece miejskiej. Na stronie internetowej przedszkola widać wszystkie grupy oprócz naszej, tzn w naszej nic się nie dzieje?
Sama nie wiem, co o tym myśleć. Panie wprawdzie przyznały do tego, że sobie z tym chłopczykiem nie radzą, ale z drugiej strony powiedziały, że wychodzą na dwór, co nie jest prawdą. Komletnie tracę zaufanie do przedszkolanek po takich akcjach. Wolałabym najgorszą prawdę- tzn nie będziemy wychodzić, bo sobie nie radzimy, niż kłamstwo.