Wariuje w gościach - czy jest na to rada?

27.11.11, 23:13
Opis problemu:
Syn (ponad 3,5 roku) od pewnego czasu, gdy jesteśmy z wizytą u rodziny, zachowuje się tak: wrzeszczy, biega, nie reaguje na żadne perswazje ani polecenia, nie odpowiada na pytania, rzadko używa artykułowanej mowy. Odwiedzamy teściów, rodziców, rodzeństwo średnio raz na tydzień. Zna ich od zawsze i wcześniej jakoś nie pamiętam tego problemu.
Dodam, że w domu syn jest miłym, mądrym, spokojnym dzieckiem.
Moje pytania:
1. Czy to normalne?
2. Z czego to wynika? (nadmiar emocji? ale czemu?)
3. Co czynić? Przeczekać?
    • mozyna Re: Wariuje w gościach - czy jest na to rada? 28.11.11, 00:18
      zapewne go olewacie
      traktujcie malego jak normalnego uczestnika waszych spotkan, pogadajcie z nim sensownie, popytajcie o cos...
      • podkrecone Re: Wariuje w gościach - czy jest na to rada? 28.11.11, 09:06
        Tak tak właśnie w tym sęk. Miałam z młodą podobny problem w gościach zawsze robi coś zeby zwracać na siebie uwagesmile.
    • leneczkaz Re: Wariuje w gościach - czy jest na to rada? 28.11.11, 09:27
      Raczej normalne. Mój się popisuje szczególnie przy dziadkach czy to u nas czy u nich. No małpiego mózgu dostaje, ale wynika to z faktu, że i jedni i drudzy dziadkowie pozwalają na takie zachowanie.

      Za to u koleżanek moich dzieciatych szaleje po równi z dzieciakami miejscowymi.

      A sklepach, restauracjach itp. zachowuje się poprawnie.
    • saguaro70 Re: Wariuje w gościach - czy jest na to rada? 28.11.11, 10:50
      Zachowanie Twjego syna jest normalne. Trzeba pokazać, kto tu rządzi wink.
      A rodzina zamiast siedzieĆ na dupie to powinna się z nim pobawić a nie mowić- obejrzyj bajkę, albo pobaw się chwilę sam. Dzieci szybko się nudzą.
      Z czego to wynika? Ponieważ syn jest z Tobą cały czas. A u rodziny- o kurczę, jaka fajna odmiana. Inne meble, inne książki. Jest ciekawy.
      Przeczekać, albo przestać się odwiedzać.
      Moja prawie 5 letnia panna też w gościach wariuje. Zostawiam czasem gości i idę się z córka bawić. A jak przychodzi mama, wtedy muszę zejść córce z oczu.. Bo chce byc tylko z babcią i nie da ani pogadać, ani nic pokazać.
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
      • aniaturek0409 Re: Wariuje w gościach - czy jest na to rada? 28.11.11, 13:43
        Moje dzieci jak idziemy w gości lub ktoś do nas przychodzi też dostają małpiego rozumu. Starszak najbardziej dawał czadu między 3 a 6 rokiem życia. Madzia nie ma jeszcze dwóch lat a już jak ktoś nas odwiedzi popisuje się jak tylko potrafi.
    • shinee5 Re: Wariuje w gościach - czy jest na to rada? 28.11.11, 15:00
      Mój 2,5 latek jeszcze nie dotarł do tego okresu, ale mojej koleżanki syn, wtedy trzylatek, też rok temu rozniósł mi dom... A ze swego dzieciństwa pamiętam odwiedziny trójki dzieci mojego chrzestnego (w rożnym wieku, wtedy coś koło 3-6 lat) - swojego pokoju po ich wizycie nie mogłam poznać.
      Także pewnie jest to normalne zachowanie, pamiętajcie tylko dziewczyny, żeby mimo wszystko starać się przypilnować dziecko w takiej sytuacji, bo domownicy mogą się tak zrazić, ze będą unikać kolejnych wizyt jak ognia...
    • camel_3d chce byc w centrum uwagi.. 29.11.11, 11:55
      to normalne..w domu jest w centrum uwagi..a w gosciach nagle mama czy tata zajmuja sie kims innym, chce na siebie zworcic uwage i tyle... jezeli nie ma innych dzieci i zabawek to ogoleni kaszana...co on sam ma robic?
    • aleksandra1357 Re: Wariuje w gościach - czy jest na to rada? 29.11.11, 12:05
      Dzięki za odpowiedzi.

      To nie jest tak, że go olewamy albo się nudzi. Wręcz przeciwnie, wszyscy chcą z nim pogadać, chcemy, żeby usiadł przy stole i w ogóle. Nawet wykazujemy chęć zabawy z nim, siadamy na podłodze. To nie jest tak, że gadamy ze sobą i go olewamy. Ale on zamiast bawić się klockami, zaczyna nimi rzucać, biegać, wrzeszczeć (tak na wesoło). Prawie nie ma z nim kontaktu. W domu nigdy się tak nie zachowuje.
      W domu raczej go olewam częściej, jeśli już mówimy w tych kategoriach i polecam mu samodzielną zabawę, bo muszę coś zrobić i nie ma z tym problemu.
      To raczej jakieś nagromadzenie emocji, ale nie wiem, czemu aż tak wielkie.
      Męczące to jest.
      • aneksis85 Re: Wariuje w gościach - czy jest na to rada? 29.11.11, 17:57
        rozumiem Cię doskonale bo u nas jest identycznie smile
        'choroba' zwana 'głupawką pospolitą' big_grin
      • noemi29 Re: Wariuje w gościach - czy jest na to rada? 29.11.11, 20:33
        Mój syn podobnie. I wcale nie dlatego, że nikt nie zwraca na niego uwagi. Wręcz przeciwnie, niektórzy za BARDZO są na nim skupieni (szczególnie dziadkowie) to jest dla niego męczące.

        Czy twój syn na dzień dobry się tak zachowuje, czy po jakimś czasie?

        Mój (obecnie 2,5) gdy był młodszy, to od progu biegał, szarpał drzwi, zasłony, otwierał szafy i w ogóle chaos. Tak mnie to dobijało, że na jakiś czas w ogóle zrezygnowałam z wizytowania u kogoś. Ewentualnie sporadycznie. Przed każdą wizytą powtarzaliśmy mu: pamiętaj, że u cioci nie wolno
        a/ szarpać drzwi
        b/ otwierać szaf
        itd.

        Jak zdarta płyta. Teraz jest tak, że kontroluje się 1-1,5, po tym czasie jest juz tak zmęczony, że zaczyna się wariactwo. W tym momencie po prostu wychodzimy. Niestety, chętnie posiedzielibyśmy dłużej, ale cóż... to już nie jest przyjemność tylko męka.

        Mój syn jest nadwrażliwy sensorycznie, wszystkim mocno się ekscytuje i przeżywa. Męczące to jest jak nie wiem. Wśród dzieci znajomych, podobnych przypadków brak. Owszem wariactwo było, ale w okolicach 3 roku życia następowała taka przemiana, że aż byłam w szoku.

    • aniko16 Re: Wariuje w gościach - czy jest na to rada? 30.11.11, 11:50
      No ja jakoś nie widzę nic normalnego w sytuacji, w której dziecko biega jak oszalałe podczas wizyty. Ani w zaleceniach większego zajmowanie się "zaniedbanym biedakiem". To co, matka ma wyciągać chińczyka czy kukiełki i zabawiać swoje dziecko podczas wizyty? Niestety, dzieci przez to wieczne nadskakiwanie, stawianie w centrum uwagi, zubełnie zatraciły umiejętność zajmowania się samymi sobą czy co gorsza, wchodzenia w relacje z rówieśnikami. Po co się wysilać skoro największy "fun" jest z babcią/dziadkiem/mamą/tatą którzy traktują je jak króla, zawsze dają wygrywać i bez końca zabawiają? No to macie rozwydrzone dzieciaki, przy których padacie na twarz z wysiłku, a postronni twierdzą, że za mało się staracie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja