Problem niedzieciowy

28.11.11, 16:52
Ogólnie wiem, że ludzie potrafią być bezinteresownie podli, zawistni i wredni, ale to już mi się w głowie nie mieści.
Mieszkamy na 4 piętrze, wózek zostawiam na dole w klatce. Ktoś regularnie przecina nam opony w wózku, poprzecinana jest folia zabezpieczająca. Dwa dni temu mąż reperował wózek i wczoraj wieczorem znowu poprzecinane. Ktoś znajomy właśnie nam doniósł kto to robi. Jest to sąsiad, którego nigdy bym o to nie podejrzewała sad Nie wiem co zrobić. Mąż chciał z nim porozmawiać, ale mu odradziłam, bo tylko świr może robić takie rzeczy. Facet ma dzieci i wygląda na porządnego i spokojnego i właśnie to mnie najgorzej zastanawia. Musi być albo bardzo podły, albo szurnięty. Co robić?
    • only_black Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 17:19
      faktycznie ludzie są dziwni...najprawdopodobniej przeszkadza mu ten wózek i zamiast normalnie zwrócić uwagę, zachowuje się w tak chamski sposób...co nie zmienia faktu, że wózek na klatce naprawdę może denerwować, być może stoi w takim miejscu, że zwyczjnie przeszkadza np obok piwnicy czy skrzynki na listy, ja bym chowała do piwncy, szkoda nerwów
    • matka_karmiaca Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 17:22
      Zostaw kartkę na wózku "Droga osobo przecinająca nam opony! O co Ci chodzi?".
      Może sąsiada wkurza zastawianie klatki i w taki "subtelny" sposób daje Ci to do zrozumienia, podobnie jak czasem wkurzeni piesi i rowerzyści rysują lakier na samochodach blokujących chodnik/ścieżkę rowerową? Nie wiem, jak wygląda u Was klatka i czy taki wózek tam przeszkadza...
      • scarlet_s Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 17:27
        Nie przeszkadza. Wyjść można bez problemu, do piwnicy też można się dostać, więc nie rozumiem? Nie wiem czy ustąpić czy skonfrontować się z sąsiadem. Nawet myślałam o tym żeby go nagrać i mieć dowód.
        • bluemka78 Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 17:32
          Chamstwo nie zna granic. Ja bym nagrała i poszła pózniej do niego z tym nagraniem. Żądalabym zwrotu kosztów napraw, do tego powiedziała, ze prócz nagrania masz świadków (bo ktos to potwieredzil tak?) i jak nie odda kasy to zglosisz na policje. Bez przesady, dlaczego takie chamstwo zostawiać w cieniu, takim ludziom należy sie nauczka. Jeśli mu przeszkadzał mógł przyjść i powiedzieć, ze mu przeszkadza.
        • joshima Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 18:29
          scarlet_s napisała:

          > Nie przeszkadza.
          Tobie może nie przeszkadza. Inni mogą mieć na ten temat inne zdanie i co gorsza mają do tego prawo. Narzuciłaś swój porządek w strefie wspólnej.
          • gemmi18 Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 18:59
            Ale jest obowiązek udostępnienia przez spółdzielnię pomieszczenia na wózki, a jeżeli takiego nie ma, to wózek ma prawo stać na klatce. Dowiadywałam się, bo sama szukałam rozwiązania problemu z moim, podwójnym wózkiem.
            • scarlet_s Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:16
              U nas jest wspólnota mieszkaniowa.
              • atrapcia Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 22:24
                Hahaha no to klops big_grin Ja mam też wspólnotę... Wózkarnia jest, a w wózkarni... Sąsiad ma melinę - podnajął to sobie i tam TV ogląda big_grin Mamy za małą piwnicę na nasze 2 rowery, więc stały przez jakiś czas w przejściu - ale na samym końcu korytarza, gdzie nikomu nie wadziły... I któregoś dnia jeden z nich zniknął. Po kilku dniach okazało się, że to ów sąsiad schował w wózkarni, bo mu przeszkadzał big_grin Dobrze, że tylko ten jeden, bo kluczy do wózkarni nie mamy, a mój luby na rowerze do pracy codziennie śmiga smile
                Ogólnie to szczęśliwa jestem, że na parterze mieszkamy. Jak woziłam młodą wielkim wielofunkcyjnym to najpierw gondola z córką do domu, potem całe to żelastwo (jakiś ciężki badziew mieliśmy), wciągałam na oponach po schodach, bo bym w połogu (ani nawet później) nie uniosła tongue_out A teraz jak trzeba wózkiem, to mam na tyle lekką spacerówkę, że z dzieckiem w środku wnoszę i znoszę bez problemu... Gdybym mieszkała piętro wyżej, to nie wiem jak by to było bez dostępu do wózkarni... Masakra jakaś uncertain
          • scarlet_s Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:08
            Wcześniej stawwiałam wózek pod schodami, ale tam sądziad wstawił rowery i nie ma już miejsca. Nie mam wyjścia. Wózkarni nie ma. NIkt nie zgłaszał problemu, że mu wózek przeszkadza.
            • joshima Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:14
              scarlet_s napisała:

              > Wcześniej stawwiałam wózek pod schodami, ale tam sądziad wstawił rowery i nie m
              > a już miejsca. Nie mam wyjścia.
              Wiesz. Znam wiele osób, które trzymają wózki w mieszkaniach, a Ty jakoś nie możesz...
              • scarlet_s Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:17
                Nie ja nie mogę.
                • hanna_sty Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:49
                  A dlaczego nie możesz?
                  Przecinanie, niszczenie nie jest formą załatwiania sprawy, ale naprawdę wózki czy rowery na klatce schodowej nie powinny stać. Klatka schodowa to nie przedłużenie mieszkania.
                  • scarlet_s Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:57
                    Nie będę targała ciężkiego wózka na 4 piętro + 3 dzieci, w tym jedno trzeba czasem wnosić.
                    Nie ma pomieszczenia na wózek, sąsiad trzyma rowery pod schodami, gdzie stawiałam wózek.
                    • matka_karmiaca Re: Problem niedzieciowy 29.11.11, 10:04
                      A ten sam sąsiad te rowery trzyma, co tnie wózek?

                      Jeśli nie, to może dałoby się zagadać z tym sąsiadem od rowerów? Jednak wnosić rower, a wózek z 3 dzieci to nie to samo. Zresztą zimą sąsiad pewnie mniej będzie z roweru korzystał. Powiedz mu, że masz małe dzieci, a ktoś Ci złośliwie tnie wózek na nowym miejscu...
        • noemi29 Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 20:25
          Postępowanie sąsiada poniżej krytyk (może to jakiś desperat? tak strasznie go ten wózek wkurza?), z działaniem to w sumie nie wiadomo, bo zależy, czy ty jestes "po prawie", czy on... u mnie np. nie wolno żadnych rzeczy trzymać na klatce, nawet w gankach piwnicznych, jest wyraźna informacja o tym na tablicy ogłoszeń.
    • tygrysiatko1 Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 17:25
      Popieram męża... porozmawiałabym...
      • scarlet_s Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 17:28
        Ale czy jest sens? On i tak się nie przyzna. Ostatnio zachowuje się dziwnie.
        • tygrysiatko1 Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 17:31
          poinformowałabym, że wiem, że to on... i następnym razem zawiadomię policję o niszczeniu cudzej własności...
          • gazeta_mi_placi Re: Problem niedzieciowy 04.12.11, 21:13
            Gorzej jak odpowie, że powiadomi administrację lub straż miejską o łamaniu prawa przeciwpożarowego które wyraźnie zabrania trzymania jakichkolwiek prywatnych gratów na wspólnej klatce schodowej.
    • jeza_bell Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 17:31
      Nie macie innego pomieszczenia w którym spokojnie wózek mógłby stać nie wadząc nikomu? Jakaś wózkownia czy coś?
    • mikams75 Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 17:34
      ja bym zostawila kartke z nawet jakims glupim tekstem.
      Mozesz nawet imiennie jesli jestes tego pewna.
      Nam sie notorycznie ktos wlamywal do skrzynki i kradl listy. Zostawilam kiedys list z dosadnym tekstem. Skonczylo sie wlamywanie natychmiast.
    • paniluna Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 17:57
      A może zostaw kartkę na wózku z informacją, że masz już nagrane kto to robi. I jeśli sytuacja się jeszcze raz powtórzy to zgłaszasz to na policję. Może to by coś dało? Spróbuj. Pozdrawiam.
    • klubgogo Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 18:00
      Jest podły, bo niszczy cudzą rzecz. Ale Ty zastawiasz wspólną część mieszkalną, która widać komuś przeszkadza. Na drugi raz przed zagradzaniem klatki schodowej zapytaj sąsiadów, czy im ten wózek nie wadzi.
    • joshima Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 18:27
      A może go wkurza czyjś wózek na klatce schodowej tylko jest palantem i nie potrafi tego wyartykułować? Może zamiast ciągle naprawiać wózek wystarczyłoby go trzymać w domu?
      • scarlet_s Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:11
        I targać na 4 piętro?
        • joshima Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:15
          Trzeba było o tym myśleć kupując wózek. Ludzie sobie jakoś radzą. A jak Ci się nie chce, to może wypadało chociaż ustalić cos z sąsiadami?
          • scarlet_s Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:18
            Ależ wszyscy sąsiedzi twierdzą, że im nie przeszkadza.
            • klubgogo Re: Problem niedzieciowy 29.11.11, 10:01
              Jak widzisz ( a może nie widzisz) jednemu sąsiadowi przeszkadza. A gdyby tak kilku innych lokatorów wystawilo sobie wózki, pralki i szafy na klatkę schodową, byłabyś zadowolona?
              • memphis90 Re: Problem niedzieciowy 29.11.11, 20:18
                Sorry, ale nie ma żadnego racjonalnego powodu, żeby pralkę trzymać na korytarzu. A wózek trzeba czasem kilka razy dziennie wznieść i znieść na to 4 piętro. I każdy z nas własną d... w wózku woził, korzystał z takiej czy innej uprzejmości sąsiadów (np. miał rower na klatce, chodził z dzieckiem na "cudzy plac zabaw" bądz sam bawił się na takim... długo by wyliczać), a nocami własną papę darł i budził tym innych. Życie we wspólnocie polega raczej na tym, że rozumiemy, że kobiecie może być trudno dygac wózek i 3 dzieci na 4 piętro, a nie na tym, że z powodu swojego widzimisię próbuje się owej kobiecie uprzykrzyć życie.
                • atrapcia Re: Problem niedzieciowy 30.11.11, 08:53
                  Amen. smile
    • camel_3d Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 18:37
      ja bym po pierwsze pogadal z osoba ktora powiedziala, ze to sasiad.. czy jest tego pewna.
      po drugie pogadalbym z sasiadem....mimo wszytsko
    • gemmi18 Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:07
      To jest mieszkanie spółdzielcze? Jeżeli tak, to mają obowiązek udostępnić Ci wózkownię lub jakieś pomieszczenie na wózek.
      Ja bałabym się zostawić swój wózek na dole w klatce, jestem wręcz pewna, że albo ktoś ukradłby go albo zniszczył dla własnej potrzeby. Trzymam wózek w domu, ale mam windę. Podejrzewam, że Ty nie masz i dlatego zostawiasz na dole? A piwnica? Macie? Wtedy nie będzie to aż tak uciążliwe.
      Ja nie rozmawiałabym z sąsiadem, bo zwyczajnie nie lubię wydłużania sprawy, którą mam do załatwienia, a myślę, że z takim przygłupem nie pogadasz rozsądnie - to, że on nie potrafi konwersować, to już wiesz. Takie małe kamerki nie są drogie, kupiłabym i nagrała sąsiada, a następnie zaniosła materiał na policję i po sprawie.
      • scarlet_s Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:15
        i tak zrobię
        Już nawet wiem gdzie ukryć kamerkęsmile
        Jest jeden problem. On chyba robi to po ciemku.
        • nasenna Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:18
          Joshima, zdumiewasz mnie, naprawdę.
      • joshima Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:16
        Guzik prawda. Taki materiał nie jest zadnym dowodem.
        • vjann Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:36
          otóż nagranie jest dowodem, no chyba że nic nie będzie widać. Ale moim zdaniem pomysł z kamerą jest do kitu. lepiej pogadać z kolesiem. To czy mu ten wóz przeszkadza czy nie, nie upoważnia go do niszczenia.
          • joshima Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:40
            vjann napisała:

            > otóż nagranie jest dowodem,
            Na podstawie jakiego paragrafu?
            • anetchen2306 Re: Problem niedzieciowy 29.11.11, 07:49
              "Najmniej istotna jest kwestia techniczna - zarówno dla nagrania cyfrowego jak i analogowego istnieje możliwość fałszerstwa - w razie podniesienia tego zarzutu może być powołany (przez sąd) biegły (jest to robione jednak dość rzadko taka expretyza jest długotrwałą, źmudna i w efekcie droga polega z grubsza na analizie spójności i zniekształceń szumu w tle w stosunku do sygnału głównego)."

              Jednakże pomijając aspekt techniczny - nie ma jednolitej linii orzecznictwa w sprawie dopuszczenia tego typu dowodu (nagrania dokonanego bez zgody nagrywanego) do postępowania - sądy różnie interpretują zapis konstytucyjnej wolności i częstokroć w jednej sprawie tan sam dowód jest dopuszczalny a w innej odrzucany ... " Np. chloptas, ktory zniszczyl woz policyjny, nagral to komorka a potem pochwalil sie w sieci, zostal skazany na podstywie wlasnie wlasnego filmiku. Dowod takie jak najbardziej zostyl dopuszczony. Natomiast fakt zarejestrowania notorycznego oddawania moczu przez innego chloptasia na samochod sasiada juz dowodem takim nie byl ...
              W polskim prawodawstwie dowodem moze byc WSZYSTKO, co sluzy wyjasnieniu sprawy, nie ma ograniczen.
            • gemmi18 Re: Problem niedzieciowy 29.11.11, 17:35
              Ty lepiej napisz, na podstawie jakiego paragrafu nie jest.
              • vjann Re: Problem niedzieciowy 29.11.11, 19:30
                i jeszcze art. 308. § 1 k.p.c., komentarze do kodeksu o rzecznictwo SN też zacytować?
            • vjann Re: Problem niedzieciowy 29.11.11, 19:25
              art. 233 § 1 k.p.c.
        • tygrysiatko1 Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 21:14
          ależ oczywiście, że nagranie jesto dowodem... dokładnie na tej samej zasadzie co nagrywanie komórką różnyh ciekawych wykroczeń drogowych i oddawania nagrania na komendę i na tej podstawie nagrany później - ma sprawę, płaci mandat etc...
        • gemmi18 Re: Problem niedzieciowy 29.11.11, 17:33
          Nie jest dla sądu, ale dla policji jest powodem, żeby odwiedzić sąsiada i wręczyć mandat.
    • leneczkaz Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:37
      Mieszkałam już raz na klatce z wariatami i po prostu zmieniłam mieszkanie. Bałam się zwyczajnie.
      Jeśli poza szurniętym sąsiadem nie ma innych stresów, to a) rozmawiasz z nim b) zgłaszasz komu się da- spółdzielni, dzielnicowemu, policji (?) c) kupujesz psa i zachęcasz coby robił sąsiadowi na wycieraczkę wink
      • scarlet_s Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:42
        d) przecinam opony w jego rowerze big_grin
        • hanna_sty Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:55
          i.......zniżam się do jego poziomu.
          Naprawdę można sobie poradzić w inny sposób tym bardziej, że sama do końca nie jesteś w porządku.
          Ja bym wnosiła wózek na 4 piętro. Zawsze!!!! można kogoś poprosić o pomoc. Sama tak robiłam gdy mieszkałam na drugim bez windy. A jak już koniecznie chcesz trzymać na klatce schodowej to idź do wszystkich !!!!! sąsioadów i zapytajczy nie przeszkadza. Przeproś za ewentualne utrudnienia. To naprawdę nic nie kosztuje i nie jesy ujmą na honorze.
          • scarlet_s Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 20:01
            Sąsiadów pytała Pani z administracji, której opowiedziałąm o problemie i nikomu nie przeszkadza. Wózka wnosić nie zamierzam.
            • atrapcia Re: Problem niedzieciowy 30.11.11, 09:00
              Proś!!!!! Proś o pomoc!!!!! Tego sąsiada, co to ci opony przecina!! O 4 w nocy nawet! Niech dyga z tym wózkiem, a co! big_grin I miło się przy tym uśmiechaj! "Przepraszam, sąsiedzie kochany, sprawę mam... Mógłby pan mi pomóc z tym wózkiem, bo sama nie dam rady? Wie pan, jakiś wariat ostatnio mi opony przecina, to teraz tacham to żelastwo sama..." I tak 8 razy dziennie! Bo pan tak łdnie pomaga... big_grin
              • scarlet_s Re: Problem niedzieciowy 30.11.11, 13:03
                Atrapcia świetny pomysł, tylko ja nie umiem tak z premedytacją smile Ale pomysł świetny!
                • atrapcia Re: Problem niedzieciowy 01.12.11, 09:06
                  To do dzieła! big_grin Jak nie umiesz z premedytacją, to pomyśl sobie, że właśnie robisz mu nieszkodliwego i niewinnego (w porównaniu do jego niszczenia opon) psikusa, od razu nabierzesz mocy wink
        • joshima Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 20:01
          Taaak. A potem się okaże, że to w ogóle ktoś inny.
          • 1maja1 Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 20:20
            joshima napisała:

            > Taaak. A potem się okaże, że to w ogóle ktoś inny.
            >

            ale o co ci chodzi? wjechala ci jakas matuchna wozkiem na czuly punkt?
      • 1maja1 Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:51
        Wspolczuje sasiada kretyna, raz mieszkalam w bloku, nigdy wiecej. U nas akurat wozki trzeba bylo trzymac w mieszkaniu, poniewaz tam mieszkali sami starszy ludzie i po prostu byla taka zasada, ze zadnych wozkow na klatce, ewentualnie od osoby wizytujacej. Na szczescie mielismy malutki korytarzyk w mieszkaniu, wiec to nie byl problem, ale rozumiem, ze nie jestes w stanie targac wozka na 4 pietro i jakies argumenty, ze trzeba bylo myslec o tym wczesniej sa bez sensu. Jesli nie ma wozkowni masz prawo trzymac tam wozek, skoro ktos inny zajmuje miejsce pod schodami rowerami. Wiesz, ja bym poszla do tego sasiada i na spokojnie powiedziala mu, ze wiem ze to jest on, a jesli zaprzeczy, to ze masz dowod w postaci nagrania z ukrytej kamery, co moim zdaniem jest naprawde dobrym pomyslem, no gorzej, ze on to rzeczywiscie robi po ciemku. ALe skad bedzie wiedzial, ze go nie widac. Jest to stresujaca sytuacja, ale nie mozna tego tak zostawic.

        https://www.suwaczki.com/tickers/zrz64z177icwbfhr.png

        • ella_nl Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 19:57
          Życzę powodzenia z tym człowiekiem. Daj znać jak się skończyła ta historia.
          • nika1310 Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 20:38
            propozycja aby wnosila wozek z dzieckiem na 4 pietro i ciagnela jeszcze za rece 2 pozostalych dzieci i zakupy jest nie do przyjecia. Wnoszenie najpierw dziecka na 4 i zostawianie go samego i wracanie na parter po wozek i zakupy jeszcze bardziej nie do przyjecia. Zostawianie dziecka na parterze i wnoszenie wozka i wracanie po dziecko tak samo bzdurne. Ja tez bylam w takiej sytuacji, tez mieszkam na 4 pietrze bez windy, mnie sasiedzi nie niszczyli wozka, ale pozwalali zeby ich psy sikaly i robily kupe do tego wozka. Tak samo mile, co? W koncu schhodzilam z dziecmi i wozkiem do piwnicy, skakaly po nim szczury ale to lepsze niz siki i kupy psie. Tobie bym doradzila zostawianie wozka w piwnicy jednak. Z psycholami nie wygrasz. ciekawe czy gdyby na 4 pietrze mieszkal inwalida bez nog to tez by kolezanki co po niektore radzily zeby wnosil wozek na 4 bo zajmuje przestrzen wspolna. Troche tolerancji. Badzmy milsi dla innych to nic nie kosztuje.
            • scarlet_s Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 20:46
              Widocznie dla niektórych tolerancja i zrozumienie innych to zbyt wiele.
              Widziałam kiedyś program w tv o facecie na wózku i sąsiedzi nie zgadzali się na podjazd i on nie mógł przez lata ruszyć się z domu. Ludzie serca nie mają.
              Sąsiada uważałam za porządnego, nawet prosiłam go o pomoc w czymś i był bardzo uczynny. Okazał się, że ma też drugie oblicze sad
              • 1maja1 Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 20:52
                Dziewczyny, mimo wszystko ludzi tolerancyjnych jest wiecej niz nam sie wydaje, popatrzcie same na przykladzie tego watku, tylko 2 forumowiczki zajadle trzymaly sie tego, ze matka z 3 dzieci powinna targac wozek na 4 pietro, az trudno uwierzyc, ze same sa matkami.
              • atrapcia Re: Problem niedzieciowy 30.11.11, 09:04
                A może to jednak nie ten sąsiad? Może to ten pan uczynny, co na niego doniósł? A może to żaden z nich, ale jeden drugiemu jakoś za skórę zalazł i tak w ping ponga na oskarżenia, numery i uprzykrzanie życia grają? Ja bym wolała się upewnić... smile
            • hanna_sty Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 23:04
              Jestem przeciwniczką załatwiania czegokolwiek na siłę. Tolerancja, tak!, ale powinno to działać w obie strony. Nie bronię sąsiada-wandala, ale przyjmuję, że wózek może przeszkadzać. I o wiele lepiej jest grzecznie zapytać- nie przez panią ze wspólnoty czy administracji, ale osobiście niż stawiać wózek i uważać , że wszystko jest ok.
    • naana26 Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 20:34
      Przykleiłabym na oponę kartkę:

      " Panie Wacławie (czy jak mu tam) - zapraszam do mnie w celu przedyskutowania kwestii, w jakim celu uszkadza Pan moją własność. Jeśli uszkodzi Pan ją raz jeszcze, zaproszenie ponowię, wraz z nagraniem jakie posiadam by odtworzyć je wspólnie na komendzie policji".

      I tyle. Nawet jakbyś mieszkała na parterze - nikt nie ma prawa niszczyć twojej własności,.
    • lilly811 Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 20:58
      Ja chybabym poszła z mężem do tego sąsiada i powiedziała, że mam nagrane na tel. kom jak sąsiad niszczy mój wózek- jeśli nie pokryje kosztów szkody idę na policję i koniec, bez dyskusji...
      Wszelkie mieszkaniowe konflikty wychodzą zazwyczaj jak się ma dzieci- ja nie miałam kompletnie żadnych zatargów z sąsiadami a odkąd urodził się syn to już parę razy zwracano mi uwagę na hałas, nowy sąsiad zwyzywał mnie od brudasów i muzułmanów ...bo ośmieliłam się na chwilę wystawić śmieci na korytarz aby mi dziecko w nich nie grzebało...chmmmm...pełna kultura...
      • lilly811 Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 21:02
        U nas akurat na parterze jest zgodny podział i 3 wózki sobie stoją.A rowery na półpiętrze.
      • scarlet_s Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 21:22
        Mój sąsiad też wystawia śmieci nawet na kilka dni a telewizor stoi już z miesiąc i nie może go zniesć.
    • jul-kaa Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 21:55
      Facet rozwiązuje problem w sposób idiotyczny, z tym się zgadzam. Ja bym chyba jednak poszła pogadać, zwłaszcza jak go znasz.

      Ale już nie mogę się zgodzić, że wózek na klatce to nie problem - pytanie, jak to wygląda w przepisach ppoż. Jeśli dobrze się orientuję, nie powinno być ani rowerów, ani wózków. No i co by było, gdyby matek było powiedzmy w tej klatce 4? U mnie w klatce, w której jest 10 mieszkań jest czworo dzieci wózkowych. Co by było, gdyby wszystkie chciały zostawiać wózki na dole?
      Jeśli dobrze zrozumiałam, nie masz niemowlaka, prawda? Czy nie lepiej byłoby korzystać z lekkiej parasolki?
      Ja nie zostawiałabym wózka na klatce nawet nie ze względu na sąsiadów, ale dlatego, ze to jednak dość... hm... osobista rzecz mojego dziecka. No powiem wprost - bałabym się, że ktoś mi tam wrzuci coś paskudnego, wysmaruje itp. Mieszkam na dość porządnym osiedlu, na klatce niewiele osób, a znaleźli się debile, którzy wrzucają mi do ogródka z balkonu pety. O wózek nie byłabym spokojna.
    • zizual Re: Problem niedzieciowy 28.11.11, 22:23
      Ja bym porozmawiała z sąsiadem i kazała mu pokryc koszty, ale nie masz przecież 100% pewności skoro nie widziałaś na własne oczy, że to on.
      A może to ten, który Ci na niego doniósł? smile
      Najlepiej byłoby wystawic męża jako szpiega i przyłapac na gorącym uczynku, ale nigdy nie wiesz kiedy szajbus znowu uderzy...
    • aniasa1 Do Joshimy 29.11.11, 00:01
      Podarło Cie kobieto? Uwazasz ze niszczenie czyjegos mienia jest w porzadku? Ze mozna tak sobie ciachu, ciachu po oponkach? Ten koles narusza czyjąś wlasnosc. Wozek soi na terenie wspolnoty i ma wlasciciela wiec niszczenie go jest naruszeniem prawa! Dziewczyna nie stawia mu wozka pod oknem w prywatnym ogrodku! To jesli ktos mi zaparkuje pod oknem to moge mu oponki ciachnac bo mi to nie odpowiada? Naćpałaś sie czy co? Mi przeszkadza zapach w windzie po niektorych to co mam im zrobic? JAK GOSCIU NIE POTRAFI ZYC W SPOLECZNOSCI TO NIECH SOBIE DOM KUPI Z DZIALKA i narzuca swoje widzimisie. Wozkarnie byly zawsze i spoldzielna/ wspolnota musza zapewnic miejsce do trzymania wozka. Tak samo jak podjazd do klatki.
      Do autorki:
      NAGRAJ tego bałwana! Rownolegle idz do prezesa spoldzielni i nie proszącym ale wymagajacym tonem egzekwuj miejsce do tzrymania wozka. Jesli uda Ci sie gamonia nagrac to prosto na policje. Juz popelnilas blad ze przepuscilas mu pierwszy raz. Ale zakladam ze nie bylas pewna kto to. Ja bym nie odpuscila. oooooooooooo nie! Niby dlaczego matka z 3 dzieci (w tym przynajmiej 1 wozkowe) ma narazac swoje zdrowie i bezpieczenstwo wlasnych dzieci? No wzburzylam sie na maxa opiniami innych matek!
      SCARLET nie daj sie! Walcz z chamstwem!
      Jesli temu imbecylowi z jakiegos powodu przeszkadza Twoj wozek powinien przyjsc i porozmiawiac a nie wyjmowac noz..........
      • joshima [OT] Do Joshimy 29.11.11, 08:05
        aniasa1 napisała:

        > Podarło Cie kobieto? Uwazasz ze niszczenie czyjegos mienia jest w porzadku?
        Zanim zaczniesz na kogoś krzyczeć naucz się czytać ze zrozumieniem, bo się wygłupiłaś. Reszty nawet nie czytałam, więc nie skomentuję.
        • anetchen2306 Re: [OT] Do Joshimy 29.11.11, 08:41
          Moze poprzedniczka niezbyt kulturalnie sie wyrazila, jednak czesciowo ma racje: ty upatrujesz glownej winowajczyni w autorce watku (bo nie taki wozek wybrala, bo trzeba bylo pomyslec, bo trzeba wozek chowac w mieszkaniu, by nie wodzil wandali "na pokuszenie" ... to przypomina mi troche argumentacje "ubrala sie w mini wiec ja zgwalcili").
          Autorka watku uzgodnila sprawe z innymi lokatorami (nie przeszkadza im to).
          Podejrzany sasiad stawia jednak swoje rowery, gdzie ewidentnie nie jest to odpowiednie miejsce (ciekawe, czy tez zaproponujesz mu, by zabieral je do mieszkania?).
          Ja jednak pogadalabym z tym sasiadem, po pierwsze.
          Skonfrontowalabym go z wypowiedzia "swiadka" (ktory rzekomo go widzial). Wszystko w obecnosci postronnych swiadkow!
          Zostalo uszkodzone mienie jednego z lokatorow. Kilkakrotnie, wiec przypuszczalnie czyni to ktos, kto regularnie w budynku bywa (a nie jakis przypadkowy wandal, ktory akurat zbladzil pod ta strzeche i "skusil" go stojacy na klatce wozek).
          Wstawianie wozka/rowera do mieszkania to owszem, jest pewne rozwiazanie ale najgorsze i najuciazliwsze z mozliwych (wciaganie nawet lekkiego wozka na 3 pietro, do tego dwojka lub trojka dzieci i to codziennie, czasem moze nawet kilka razy dziennie, jezeli zaistnieje nagla potrzeby wyjscia z dzieckiem).
          • joshima Re: [OT] Do Joshimy 29.11.11, 08:46
            anetchen2306 napisała:

            > Autorka watku uzgodnila sprawe z innymi lokatorami
            Nic nie uzgadniała, bo z nikim nie rozmawiała. A reszta również świadczy, że Ty też masz problemy z czytaniem.
            • hanna_sty Re: [OT] Do Joshimy 29.11.11, 09:00
              Co chce osiągnąć Scarlet?
              - Jeżeli mieć czyściutki wózek? - To wnosić go na 4 piętro ( z pomocą dozorcy, sąsiadów, przechodniów- mnie nikt nigdy nie odmówił pomocy, a prosiłam).
              - Jesli załatwić sprawę w sposób kulturalny to zrobić raz jeszcze spacer po klatce schodowej ( nie tylko po parterze), zapukać do wszystkich sąsiadów, zapytać czy nie przeszkadza wózek, powiedzieć dlaczego tam stoi, przeprosić za ewentualną niedogodność, powiedzieć o niszczeniu i poprosić, że jeżeli ktoś widziałby wandala to byłaby wdzięczna za wskazanie go. Niewiele kosztuje( czasu), bo ujmy w tym nie ma, honor nie cierpi, ambicja również.
              - Jeżeli iść na udry z sąsiadem ( do końca nie jest pewne czy to on) to zrobić karczemną awanturę, dać znać na policję i czekać. Prawdopodobnie zyska w sąsiedzie wroga bez względu na to czy to on jest sprawcą zniszczenia czy nie. A nigdy nie wiadomo jaki figiel spłata nam los. Może sąsiad byc przydatny.
              - Jeśli koniecznie chce pokazać, że jej na wierzchu, że nawet jeśli komuś wózek przeszkadza, utrudnia to i tak go postawi to można zaczaić sie, zainstalować kamerkę, wynając detektywa. Serio. Może być niespodzianka, że robi to nie sąsiad a nastolatek z innej klatki, mąż zaprzyjaźnionej sąsiadki, dozorca czy staruszka, którą wózek stale udarza albo ( sąsiadka) jest zwyczajnie sfrustrowana.
              Gdyby to padło na mnie i w żaden sposób nie mogłabym/chciałabym wnosić wózka ( wnosiłam, wnosiłam) to poszłabym do sąsiadów.
              • ponponka1 Re: [OT] Do Joshimy 29.11.11, 09:55
                brawo!!! Ja tez bym przeszla sie po sasiadach z pytaniem czy moge.
            • scarlet_s Re: [OT] Do Joshimy 29.11.11, 11:58
              Skąd wiesz, że z nikim nie rozmawiałam? Pytałam kilku osób. Zreszta ze mną też nikt nie ustalał telewizora stojącego na klatce czy rowerów.
              • hanna_sty Re: [OT] Do Joshimy 29.11.11, 12:15
                Jak sama piszesz rozmawiałaś z kilkoma lokatorami- nie ze wszystkimi. Może akurat miałaś pecha i wśród tych, których pominęłaś są tacy, którym wózek przeszkadza. Co Ci szkodzi porozmawiać z pozostałymi? Moim zdaniem, żadna ujma.
                To, że ktos wystawia na klatkę rowery czy telewizory bez pytania tylko źle o nim świadczy - klatka schodowa nie jest przedłużeniem mieszkania, ani to dekoracyjne, ani jak widać bezpieczne, ani fajne.
                Schowaj urazy do kieszeni, z uśmiechem przejdź po wszystkich mieszkaniach- nie masz nic do stracenia a sporo do zyskania.
              • joshima Re: [OT] Do Joshimy 29.11.11, 14:40
                scarlet_s napisała:

                > Skąd wiesz, że z nikim nie rozmawiałam? Pytałam kilku osób.
                Plączesz się w zeznaniach, bo napisałaś wcześniej, że w twoim imieniu z sąsiadami rozmawiała pani z administracji. Przynajmniej tak Ci powiedziała a czy rozmawiała i czy ze wszystkimi to pewności mieć nie możesz.

                > Zreszta ze mną też nikt nie ustalał telewizora stojącego na klatce czy rowerów.
                Zawsze możesz protestować. W czym problem?
                • scarlet_s Re: [OT] Do Joshimy 29.11.11, 19:08
                  To, że kiedyś napisałam, że nie rozmawiałam, nie znaczy, że nie zrobiłam tego teraz.
                  • jul-kaa Re: [OT] Do Joshimy 29.11.11, 19:19
                    Dobra, więc rozmawiałaś z podejrzanym sąsiadem? Nie o podejrzeniach, ale o tym, czy nie ma nic przeciwko wózkowi?
                    Bo jeśli nie, to jakbyś z nikim nie rozmawiała...
        • aniasa1 Re: [OT] Do Joshimy 29.11.11, 23:41
          Jak widac Twoje intencje nie tylko ja tak zrozumialam
          patrz nizej:
          (bo nie taki wozek wybrala, bo trzeba bylo pomyslec, bo trzeba wozek chowac w mieszkaniu, by nie wodzil wandali "na pokuszenie" ... to przypomina mi troche argumentacje "ubrala sie w mini wiec ja zgwalcili").

          Moze jednak to Ty zastanow sie zanim cos napiszesz.
    • xxx.16 Re: Problem niedzieciowy 29.11.11, 09:42
      WitamsmileMam pytanie czy tak slepo wierzysz tej osobie ktora doniosła na tego sasiada?Bo wiesz roznie bywa rozne sa osoby jak piszesz nie wszytkie osoby ktore sie usmiechaja do nas sa dla nas przjazne...Moze z tym nagraniem tego sasida to lepszy pomysl niz sluchanie innych osob jezeli bedziesz pewn ze napewno to ta osoba zawinila bedzie innaczej a jak sei z nim skomfrontujesz a okaze sie ze posadzasz go bezpodstawnie to dopiero bedzie syutaucja nie zreczna.....
      • scarlet_s Re: Problem niedzieciowy 29.11.11, 12:01
        Nie wierze ślepo, ale było wiele sytuacji o których tu nie pisałam, które wskazują, że coś jest nie tak.
    • deodyma Re: Problem niedzieciowy 29.11.11, 17:02
      szkoda, ze maz z nim sobie nie pogadal.
      szurniety, czy nie, powinniscie uciac sobie z nim pogawedke i ostrzec, ze jeszcze raz sytuacja sie powtorzy, zglaszacie sprawe na POLICJE.
      sorry, ale czegos takiego nie puscilabym plazem.
    • h2so4_pl Re: Problem niedzieciowy 30.11.11, 12:08
      Nie jestem matką małego dziecka.
      Nie jestem uczestniczką żadnego forum.
      Ten wątek pokazała mi koleżanka z pracy.
      Chciałabym odnieść się pokazując punkt widzenia drugiej strony, zaznaczając, że absolutnie nie popieram aktów niszczenia cudzej własności.
      Mieszkam w eleganckim domu, takim z portierem ( nie ochroniarzem), marmurami itd. Mam sąsiadów a ci spore mieszkanie i dwoje dzieci - jedno w wieku szkolnym, drugie wózkowe. Ci państwo uznali, że na klatce schodowej można trzymać: wózek, meble dziecięce, sanki, rowerek, czasem ( krótko) śmieci. Na uwagi nie reagują. Wolnoć Tomku w swoim domku. Co mają robić sąsiedzi, którzy dosłownie potykają się o sprzęty pozostawione na klatce. Na kulturalnie zwrócona uwagę sąsiedzi reagują agresją. Będą trzymać sprzęty, bo mają dziecko i już. Na piętrze schodowej jest 6 mieszkań. Gdyby każdy z nas chciał robić z niej przedłużenie mieszkania powstałby skład , magazyn nie mający nic wspólnego z estetyka, za którą płacimy.
      Tak więc trzymanie wózka i innych sprzętów na klatce schodowej nie jest takie oczywiste. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
      • 1maja1 Re: Problem niedzieciowy 30.11.11, 12:50
        w eleganckim bloku nie ma wozkowni?
        • h2so4_pl Re: Problem niedzieciowy 30.11.11, 13:12
          Myślę, że jest. Specjalnie mnie to nie interesowało, ale szanowna pani mama wózek musi mieć na wyciągnięcie ręki. Podobnie jak mebelki dziecięce- aktualnie przeszkadzają w pokoju więc szur na klatkę pod drzwi sąsiada.
      • leneczkaz Re: Problem niedzieciowy 30.11.11, 14:10
        Dobrze, że nie mieszkam na tak idiotycznej klatce! Miszkam w 4-letnim bloku grodzonym (bez marmurów i portierasmile). U nas dzieci na 12 rodzin -10-cioro. Na dole stoi 2-5 wózków, latem z 4 rowerki, hulajnogi, na oknie zestawy do piasku.. (są 2 przedsionki i pięterko z 2 mieszkaniami a druga strona pusta). Ja mieszkam w 2-poziomowym to mam jeszcze piętro + do używana na którym stoją 2 wózki mojego nienarodzonego jeszcze dziecka. 2 wózkownie są dosłownie zawalone dziecięcym stuffem. No ale u nas to normalne, nikt nie stawia rzeczy tak, żeby się przejść nie dało. Nic nie kradną, wszyscy wiedzą co- czyje, co gdzie stoi.. Kulturalni ludzie w wieku rozpłodowym smile
        • h2so4_pl Re: Problem niedzieciowy 30.11.11, 15:03
          Szanowna Pani-mamo,
          każdy mieszka gdzie mieszka, ale nie każdy jest w wieku rozpłodowym, nie każdy chce mieć na klatce schodowej wystawę wózków, wózeczków, hulajnóg, rowerków.
          Klatka schodowa nie jest przedłużeniem mieszkania tylko wspólną przestrzenią, na której kulturalni ludzie nie wystawiają wyżej opisanego sprzętu. Tak jest.
          Niszczenie cudzej własności uważam za haniebne i powinno być piętnowane, ale robienie wystawy na klatce schodowej z kulturą osobistą ma niewielki związek. Bardziej już ceniłabym ludzi, którzy rzuciliby otwartym tekstem" mam gdzieś sąsiadów, ich wygodę i poczucie estetyki, mam gdzieś zarządzenia wspólnoty czy administracji, będę trzymał (a) wózek, rowerek, hulajnogę gdzie chcę, bo mam małe dziecko". Wtedy wiadomo z kim okoliczność.
          Dla jasności- wiem czym jest wózek, pamiętam czasy- nie takie znów odległe- gdy miałam małe dziecko.
          • aniasa1 Re: Problem niedzieciowy 01.12.11, 00:58
            Drugą stronę tez mozna zrozumiec. Tylko w tym wątku jest poruszony inny problem: brak wozkowni i zalozycielka mieszka na 4 pietrze z 3 dzieci bez windy. Wydaje mi sie ze w takich okolicznosciach mozna estetyke odsunąc na bok.
            Zgadzam sie ze zagracanie klatki jest nie fajne ale tez niebezpieczne.
            Na obrone powiem tylko ze wozeczki, rowerki i hulajnogi nie daja sie schowac do szafki razem z bucikami, a wnoszenie wszystkiego do mieszkania w ktorym dziecko pelza po podlodze jest malo higieniczne.
            Mieszkanie w bloku ma swoje minusy, i trzeba potrafic isc na kompromis, spojrzec na to z drugiej strony. Dla przekory powiem: mnie krew zalewa jak wsiadam do windy po Pani ktora wylewa na siebie buteleczke perfum (nie znam nazwy, ale czuje to na odleglosc), choc jade tylko na 1 mam wrazenie ze cala śmierdze tym wynalzkiem. Co mam jej powidziec? Czy mam prawo cos jej powiedziec? Roznica taka ze wozek zniknie za kilka miesiecy, a w moim przypadku tak sie nie stanie, Pani dalej bedzie sie oblewala perfumami, mam tylko cicha nadzieje ze zapach zmieni
            • h2so4_pl Re: Problem niedzieciowy 01.12.11, 08:49
              Ależ oczywiście, że możemy tu mnożyć przykłady zachowań sąsiadów, w których krew zalewa nawet tolerancyjną drugą stronę.
              Czy głuchy staruszek odzyska słuch nie będzie wyło u niego radio? Z pewnością nie.
              Czy wielbiciel gier komputerowych zaniecha zabawy ? Nie "strzelanka" będzie póki mu się nie znudzi.
              Miłośnik alkoholu też nie przestanie pić tylko dlatego, żeby nie przeszkadzać sąsiadom.
              Mamy dużą szansę być świadkami awantur rodzinnych rozwodzących się sąsiadów, albo przymusowo oglądać suszące się na balkonie pranie.
              Domowe zwierzęta też bywają kością niezgody.
              Ale........starajmy się też zrozumieć drugą stronę i tak się zachowywać, żeby unikać sytuacji drażniących. Mamie z wózkiem nie przeszkadza estetyka, ale może przeszkadzać papieros na balkonie palony przez sąsiada. Jest takie słóweńko "kompromis" i dogadać się można. Można przeprosić za wózek, który przedpołudniami "zdobi" klatkę schodową i obiecać, że w dni wolne od pracy- gdy więcej ludzi przemieszcza się po klatce schodowej i popołudniami wózek stanie w mieszkaniu. Pan tata może chyba wnieść go do mieszkania- wszak nie będzie targał 3 dzieci. A w zamian za to poprosić sąsiada, żeby nie palił na balkonie ( przykład pierwszy z brzegu).
            • joshima Re: Problem niedzieciowy 01.12.11, 09:55
              aniasa1 napisała:

              > Drugą stronę tez mozna zrozumiec. Tylko w tym wątku jest poruszony inny problem
              W tym wątku poruszony jest też jeszcze inny problem. Założycielka nie czuła najmniejszej potrzeby (przynajmniej przed zaistnieniem aktów wandalizmu) skonsultowania z sąsiadami kwestii jej wózka na klatce schodowej. To jest własnie postawa typu: mam dzieci, więc mam innych gdzieś.


              > Wydaje mi sie ze w takich okolicznosciach mozna estetyke odsunąc na bok.
              Estetyka tak. Kultura nie.

              > Na obrone powiem tylko ze wozeczki, rowerki i hulajnogi nie daja sie schowac do
              > szafki razem z bucikami
              Za to rowerki i hulajnogi dają się powiesić na ścianie. Te ostatnie po złożeniu dają się nawet upchnąć w szufladzie lub pod łóżkiem.

              > Mieszkanie w bloku ma swoje minusy, i trzeba potrafic isc na kompromis,
              Kompromisy jakiekolwiek, na ogół powstają za porozumieniem stron. Aby takie porozumienie nastąpiło musi przynajmniej dojść do jakiejkolwiek, a najlepiej grzecznej rozmowy.

              > Roznica taka ze wozek zniknie za kilka miesiecy,
              Wózeczek zniknie albo nie (może będzie kolejne dziecko). A jak zniknie wózeczek pojawi się rowerek, bo ma cztery koła i ciężko się go wnosi, albo jeszcze inny gokart, bo przecież mam dziecko...
              • scarlet_s Re: Problem niedzieciowy 01.12.11, 10:50
                Skoro u nas na klatce stoją rowery i inne sprzęty i nikt z nikim tego nie uzgadnia, więc uznałam, że nie ma potrzeby też pytać o wózek, który zresztą początkowo stał pod schodami zupełnie nikomu nie przeszkadzając. Niestety dowiedziałam się, że moja sprawa to nie jedyny akt wandalizmu, bo sąsiadka poskarżyła się, że jej opony pocieli w rowerze. Jak ją spytałam, czy kogoś podejrzewa to powiedziała, że tu raczej normalni ludzie mieszkają, ale podejrzewa tego samego sąsiada, co ja. Ja się nie wydałam, że kogoś podejrzewam i że coś wiem.
              • hanna_sty Re: Problem niedzieciowy 01.12.11, 12:44
                Moim zdaniem problem polega na braku komunikacji, chęci rozmowy i zrozumieniu racji drugiej strony. Co roku obchodzimy dość huczne imieniny ( moje i męża połączone) i co roku robimy rundkę po sąsiadach grzecznie pytając czy nie będzie przeszkadzało i przepraszamy za ewentualne niedogodności. Raz sąsiad powiedział, że będzie przeszkadzało, bo właśnie urodziło mu się dziecko. Byliśmy znacznie ciszej niż zwykle, nieco zmieniłam formułę przyjęcia, a kwiaty, które dostałam zaniosłam następnego dnia świeżo upieczonej mamie i raz jeszcze przeprosiłam. Nic nam nie ubyło. Rok później przy okazji identycznego obchodu ( dziecko sąsiadów miało rok) głosniejsza zabawa już nikomu nie przeszkadzała, dziecko "sprzedano" dziadkom.
                Zawsze staram się pomóc wnieść wózek do windy - u nas trzeba pokonać aż 8 schodków i nie ma podjazdu ( skandal!!! i minus dla spółdzielni) i najczęściej mamy to doceniają.
                Wiem, że wyjście na spacer z dzieckiem ( a jeśli dzieci jest więcej to jeszcze w większym stopniu) to nie lada logistyczne przedsięwzięcie. Ubranie, wózek, buty, czasem zabawki, rowerki, hulanogi......, ale tak samo jak nie powinno się uważać, że wózki na klatce nikomu nie przeszkadzają tak samo i blokować windy ponad niezbędny czas. Krzyki- "Robuś włóż buciki" w sytuacji gdy winda jest zablokowana i czeka na Robusia jest niedopuszczalne, ale niestety również praktykowane.
              • aniasa1 Re: Problem niedzieciowy 01.12.11, 13:11
                > W tym wątku poruszony jest też jeszcze inny problem. Założycielka nie czuła naj
                > mniejszej potrzeby (przynajmniej przed zaistnieniem aktów wandalizmu) skonsulto
                > wania z sąsiadami kwestii jej wózka na klatce schodowej. To jest własnie postaw
                > a typu: mam dzieci, więc mam innych gdzieś.

                Jshima czytac to Ty potrafisz, ale przyswajac to juz problemik co? Ponizej cytat z wpisu zalozycielki:
                "Sąsiadów pytała Pani z administracji, której opowiedziałąm o problemie i nikomu nie przeszkadza. ...

                Wiec rozmowa byla. Jak najbardziej popieram taka forme ze przez administracje (prosto w nos ktos moglby nie miec odwagi powiedziec ze nie zgadza sie). Wiec wychodzi no to ze krnąbrnym gadem jest sąsiad a nie scarlet. Bo zklamaniec najpierw nic nie ma przeciw potem idzie z nozem do dzieciecego wozka..........

                > > Wydaje mi sie ze w takich okolicznosciach mozna estetyke odsunąc na bok.
                > Estetyka tak. Kultura nie.
                Wiec o czyjej kulturze my tu rozprawiamy? Chyba wlasnie tego obłudnika.

                > Za to rowerki i hulajnogi dają się powiesić na ścianie. Te ostatnie po złożeniu
                > dają się nawet upchnąć w szufladzie lub pod łóżkiem.
                Czy Ty masz 3 malych dzieci? Czy Ty wiesz o czym w ogole piszesz? Pewnie ze mozna. Najlepiej i najlatiwej mozna sie madrzyc majac 1 dziecko i nie pracujac............. Wtedy rzeczywiscie wiele mozna. I oczywiscie mozna tez powiedziec: tzreba bylo sobie nie robic trojki dzieci............. Mozna tylko zastanow sie do jakiego poziomu sie znizasz.........
                Potrafisz jeszcze rozumiec innych ludzi i ich sytuacje?
                • joshima Re: Problem niedzieciowy 01.12.11, 14:13
                  aniasa1 napisała:

                  > Joshima czytac to Ty potrafisz, ale przyswajac to juz problemik co? Ponizej cyta
                  > t z wpisu zalozycielki:
                  > "Sąsiadów pytała Pani z administracji, której opowiedziałąm o problemie i nikom
                  > u nie przeszkadza. ...
                  1. To powinno się załatwiać osobiście.
                  2. Nie masz pewności, czy pani z administracji rzeczywiście wszystkich zapytała. Ja mam wątpliwości.

                  > Wiec rozmowa byla.
                  W moim przekonaniu nie.

                  > Wiec wy
                  > chodzi no to ze krnąbrnym gadem jest sąsiad a nie scarlet.
                  1. Nie ma żadnej pewności, że to ten konkretny sąsiad. Na razie to tylko podejrzenia i pomówienia.
                  2. Nie ma żadnej pewności, czy ktokolwiek go o to pytał, bo to tylko opowieści w stylu: opowiedział dzięcioł sowie.

                  > Wiec o czyjej kulturze my tu rozprawiamy? Chyba wlasnie tego obłudnika.
                  Niestety założycielki wątku również.

                  > Czy Ty masz 3 malych dzieci? Czy Ty wiesz o czym w ogole piszesz?
                  Trójki jeszcze nie, ale już mam wózki rowerki i hulajnogi, więc wiem o czym pisze.

                  > Potrafisz jeszcze rozumiec innych ludzi i ich sytuacje?
                  Jeśli mają dość rozumu, by nie stawiać mnie przed faktem dokonanym ale negocjować kompromis, to i owszem.
                • hanna_sty Re: Problem niedzieciowy 01.12.11, 19:50
                  Wydaje mi się, że lepiej zapytać osobiście niż wyręczać się "panią z administracji". Grzeczniej.
                  Niewiele wiemy o sąsiedzie podejrzanym o akty wandalizmu. Może to nie on. Ja byłabym ostrożna w tego typu sądach.
                  Nie jest ważne czy ktos ma jedno czy troje dzieci, pracuje czy nie.
                  Dlaczego z uporem godnym lepszej sprawy scarlet nie chce zachować się najprościej- zrobić rundkę po sąsiadach i zapytać czy wózek im nie przeszkadza. Przeprosić, że stoi i wytłumaczyć dlaczego byłoby jej wygodnie, żeby stał. Dlaczego Scarlet przez usta nie przechodzą magiczne słowa, które potrafią kruszyć serca i sumienia największym twardzielom "dziękuję" (za wyrozumiałość, wózek może przeszkadzać), "przepraszam" ( że wózek przeszkadza, jest nieestetyczny)"proszę" ( o wczucie się w moją sytuację i zrozumienie dlaczego nie wnoszę wózka na górę). Niby nic a jednak sporo.
                  • aniasa1 Re: Problem niedzieciowy 02.12.11, 00:19
                    > Dlaczego z uporem godnym lepszej sprawy scarlet nie chce zachować się najprości
                    > ej- zrobić rundkę po sąsiadach i zapytać czy wózek im nie przeszkadza.
                    Dlaczego nikt jej nie pytal zastawiajac rowerami czy telewizorami. Zdaje sie ze taki zwyczaj tam panuje i tacy ludzie mieszkaja. To jest taka spolecznosc. To nie scarlet jest wynaturzeniem, Ona nie zaczela. Wiec Dlaczgo to wlasnie scarlet ma przepraszac ze zyje...... Czy Wy naprawde wierzycie ze pozostali sasiedzi to półmozgi nie wiedzace ze Ona mieszka wysoko i ma troje dzieci, a blok bez windy? Wiec po co tlumaczyc rzeczy oczywiste. Reprezentujesz (nie tylko Ty ) takie nasze typowe dla polaczkow zagrywki: niech przyjdzie i poprosi......bo inacej ni dam. Dlaczego? Dlaczego tylko w Polsce tak trudno zrozumiec matke? dlaczego oczekuje sie, a wrecz wymaga aby giela glowe przed nami bo........ tu mega glupi przyklad estetyka klatki mi nie odpowiada........ Jezdzicie gdzies dziewczyny? Wyjechalyscie gdzies z kraju chocby na 5 minut? dlaczego tylko u nas matka stojaca z wozkiem pod schodami musi poprosic...... dlaczego gdzie indziej ludzie biegna i sami proponuja pomoc........ Dlaczego na Boga Wy, same matki podtrzymujecie te tradycje i bronicie chamstwa na wiele sposobow. Tak trudno Wam chocby sprobowac pomyslec inaczej? Dlaczego na czesci pierwsze rozkladacie sposob, forme jak grzeczniescarlet powinna udobruchac sąsiadow a na temat prostaka ktory podszedl z nozem do dzieciecego wozka uznajecie ze...... w sumie to mial powody. Bo matka nie zachowala sie jak potrzeba? Przerazacie mnie. Chamstewm tez juz bylo jak gosciu zaczal parkowac swoje rowery w miejscu gdzie ona stawiala wozek. Tak poprostu, nie liczyl sie z jej zdaniem. Po Was tez to splynelo. Ot jego rowery wazniejsze.....- oczywiscie ma do tego prawo i nie przedluza tym mieszkania. Poza tym przez cala zime bedzie na nich jezdzil codzien wiec musza byc pod reka. Gdybym ja mieszkala ze scarlet to sama bym jej zaproponowala pomoc, przy wnoszeniu, znoszeniu tachaniu zakupow itp. Mi humor poprawia sie jak zrobie cos dobrego dla innych a nie jak ktos musi mnie o cos prosic. Nie rozumiem jak wy mozecie nie rozumiec? Mam wrazenie ze niektore z was same bylyby zdolne do przycinania opon
                    • joshima Re: Problem niedzieciowy 02.12.11, 10:22
                      aniasa1 napisała:

                      > > Dlaczego z uporem godnym lepszej sprawy scarlet nie chce zachować się naj
                      > prości
                      > > ej- zrobić rundkę po sąsiadach i zapytać czy wózek im nie przeszkadza.
                      > Dlaczego nikt jej nie pytal zastawiajac rowerami czy telewizorami.
                      To, że się ma na co dzień do czynienia z chamstwem nie oznacza, że należy się do tego poziomu zniżać.

                      > Zdaje sie ze taki zwyczaj tam panuje i tacy ludzie mieszkaja.
                      No nie do końca, skoro rowerom też się zdarzały nieszczęścia.

                      > Czy Wy naprawde wierzycie ze pozostali sasiedzi to półmozgi...
                      A to trzeba być półmózgiem, żeby oczekiwać odrobiny kultury i dobrej woli?

                      > Dlaczego tylko w Polsce tak trudno zrozumiec matke?
                      A Ty w ogóle mieszkałaś gdzieś poza Polską. Są kraje, gdzie nie ma w ogóle takiej opcji jak pozostawienie czegokolwiek na korytarzu i każdy uważa to za oczywiste (na może poza niektórymi Polakami).

                      > bronicie chamstwa na wiele sposobow.
                      Wręcz przeciwnie. To Ty bronisz chamstwa sprowadzając okazanie sąsiadom kultury do poziomu poniżania się.

                      > Tak trudno Wam chocby sprobowac pomyslec inaczej?
                      A Tobie?

                      > Chamstewm tez juz
                      > bylo jak gosciu zaczal parkowac swoje rowery w miejscu gdzie ona stawiala wozek. Tak poprostu, nie liczyl sie z jej zdaniem. Po Was tez to splynelo.
                      A kto tak powiedział? A założycielka wątku próbowała w ogóle się z nim dogadać? Wątpię.

                      > Gdybym ja mieszkala ze scarlet to sama bym jej zaproponowala pomoc, przy wnoszeniu
                      Ale dlaczego uważasz, że ktoś, komu nie podobają się wózki na klatce schodowej nie zaproponowałby jej pomocy przy ich wnoszeniu?
                      • aniasa1 Re: Problem niedzieciowy 04.12.11, 01:24
                        Odnioste sie tylko do 1 bo naprawde nie ma tu o czym dyskutowac. Mamy inne wartosci.
                        > Chamstewm tez juz
                        > bylo jak gosciu zaczal parkowac swoje rowery w miejscu gdzie ona stawiala wozek. Tak poprostu, nie liczyl sie z jej zdaniem. Po Was tez to splynelo.
                        A kto tak powiedział? A założycielka wątku próbowała w ogóle się z nim dogadać? Wątpię.

                        Wiec podsumowujac Twoje pokretne myslenie:
                        Jak sasiad zastawil rowerami miejsce w ktorym trezymala wozek - TO ONA POWINNA SIE Z NIM DOGADAC
                        Jak ustapila i znalazla sobie inne miejsce to TEZ ONA POWINNA SIE DOGADAC..
                        W jakiej sytuacji Twoim zdaniem Z NIĄ POWINIEN SIE KTOS CHCIEC dogadac?

                        Mam nadzieje ze wobec siebie tez przyjelas taka taktyke: prosisz zawsze
                        • joshima Re: Problem niedzieciowy 04.12.11, 01:43
                          Po prostu człowiek kulturalny zobligowany jest do tego, żeby się zachowywać lepiej niż cham. Jesteś w stanie to pojąć?
                        • hanna_sty Re: Problem niedzieciowy 04.12.11, 12:34
                          Ja ( powtarzam ja)-zrobiłabym tak. Poszła do sąsiada, który trzyma rowery w miejscu przeznaczonym na wózek. Powiedziała to co scarlet napisała, że ciężko, że trudno i 3 dzieci i po-pro-si-ła, tak poprosiła sąsiada, żeby na czas wózkowy przeniósł rowery w inne miejsce, bo jest dżentelmenem, młodszy, sprawniejszy i liczy na niego. Ujma żadna, efekt miejsca gwarantowany.
                          .
                        • gazeta_mi_placi Re: Problem niedzieciowy 04.12.11, 21:10
                          >Jak sasiad zastawil rowerami miejsce w ktorym trezymala wozek - TO ONA POWINNA SIE Z NIM DOGADAC.

                          Hmmm...
                          Ale co znaczy "zastawił miejsce"? Pomijając to, że miejsce rowerów (a także i wózków) nie jest na klatce schodowej tylko u siebie w domu bądź w prywatnej piwnicy to przecież miał dokładnie takie same "prawo" (a raczej brak prawa) trzymać tam swoje rowery jak ktoś inny wózek. Chyba, że owo miejsce było przez nią wykupione od administracji do wyłącznej dyspozycji.
                    • hanna_sty Re: Problem niedzieciowy 02.12.11, 10:25
                      Wiesz dlaczego dobrze jest zapytać i ewentualnie przeprosić? Bo grzeczność nic nie kosztuje. Naprawdę. Dobre wychowanie również. I nie przynosi ujmy. I korona z głowy nie spadnie gdy się poprosi. To nie "przepraszanie , że się żyje", ale element harmonijnego współżycia ze społecznością sąsiedzką. Społecznością rózną- chamami i wandalami też. Ale, uwierz mi, nawet największemu chamowi mięknie serce . gdy zamiast żądać i wymagać się poprosi. Wypróbowałam. Wiem.
                      Postawa- mam dzieci więc mi się należy- nie zaskarbia sympatii sąsiadów.
                      Tak się złożyło, że przez kilka miesięcy mieszkałam w jednym ze stanów Ameryki. Byłam stypendystką tamtejszego uniwersytetu. I nie przypominam sobie, żeby matki były traktowane w jakiś szczególny sposób. Sporo jeżdżę- przyznam, że nie dokonuję analiz psychologiczno-socjologicznych pod kątek matka z dziećmi a otoczenie, ale nie sądzę, żeby tabuny Niemców, Austriaków czy Francuzów rzucały się do pomocy pani z dziecmi. Matki mogą liczyć raczej na życzliwą obojętność. Bardziej wylewni są juz Włosi, którzy uwielbiają "bambini", ale też bez przesady. Pod tym względem stosunek polskiego społeczeństwa do rodziców z dziećmi nie odbiega od normy. Natomiast skandalem jest brak podjazdów, wind, powszechnych niskopodłogowych autobusów. Tu jesteśmy na szarym światowym końcu i chyba tylko w Afryce jest gorzej.
                      Uważam, i jest to moje prywatne zdanie, choć jak widać w tym wątku nie odosobnione, trzymanie na klatce schodowej wszelkiego rodzaju klamotów- rowerów, telewizorów, zabawek, mebli i o zgrozo! wózków jest naganne. Chyba, że zgodzili się na to sąsiedzi, którym to nie przeszkadza.
                      Brak akcepracji do zagracania klatki schodowej nie ma nic wspólnego z chamstwem. Natomiast niszczenie cudzej własności jest aktem wandalizmu i nikt tu na tym forum, w ogóle nikt normalny nie pochwala tego typu zachowań.
                      A ja - gdybym złapała na gorącym uczynku osobę niszczącą wózek byłabym pierwsza, która zgłosiłaby to właścicielom i/lub policji. Wielokrotnie pomagam wnieść wózek, ale nie akceptuję zostawiania dziecięcych akcesoriów na wspólnej przestrzeni.
                      • gazeta_mi_placi Re: Problem niedzieciowy 04.12.11, 21:07
                        Podpisuję się pod Tobą w pełni.
    • aleksandra1357 Re: Problem niedzieciowy 02.12.11, 00:35
      Żeby podgrzać atmosferę dyskusji nadmienię, że ja, dzielna matka-polka, codziennie lub dwa razy dziennie wnoszę na schody wózek (18 kg), dziecko (10 kg), rower (14 kg), zakupy (6 kg) oraz baniak wody (5 litrów). Wnoszę to etapami, zostawiając małe dziecko pod opieką 3-latka (mądrze, nie?). Uważam, że każdy powinien nosić.
      Aha i dodam, że mam w wąskim przedpokoju wózek, 3 rowerki i hulajnogę i że jak wszyscy wejdą, to całe to badziewie podsuwam pod drzwi i nie da się już wejść ani wyjść.
      • joshima Re: Problem niedzieciowy 02.12.11, 10:24
        Nie obraź się, ale twoje kulturalne podejście do życia we wspólnocie, przez większość tu piszących najprawdopodobniej zostanie ocenione jako głupota i frajerstwo.
        • hanna_sty Re: Problem niedzieciowy 02.12.11, 10:30
          To witaj w klubie. Też wnosiłam wózek, zakupy, dziecko. A jak nie mogłam z jakichkolwiek powodów prosiłam o pomoc. Nikt nigdy mi nie odmówił! Gdy mieszkałam w Śródmieściu osiedlowi pijaczkowie otwierali przede mną wszystkie możliwe drzwi.
          • aniasa1 Re: Problem niedzieciowy 04.12.11, 01:15
            no to sie odkrylas! bo tu nie chodzi o sytuacje scarlet tylko o to ze skoro Ty moglas to inne tez moga. Zawisc i glupota.
            Ja nie wyobrazam sobie zostawienia dziecka w mieszkaniu pod opieka innych dzieci (juz lepiej byloby chyba samo zostawic) i biegu po wozek i zakupy, wtachanie tego na 4 pietro zajmuje troche czasu....... Dlatego jestem zdecydowanie za scarlet.
            • hanna_sty Re: Problem niedzieciowy 04.12.11, 12:38
              Ależ ja sie nigdzie nie chowałam! I bardzo proszę o nie używanie nieuprawnionych epitetów pod moim adresem. I pokaż mi, proszę, akapit, w którym ja(!) piszę, że zostawiałam dziecko w mieszkaniu samo lub pod opieką innych dzieci.
              Pisałam coś zupełnie innego. Powtórzę- prosiłam, bo albo nie mam korony na głowie albo noszę ja bardzo mocno przytwierdzoną, bo prosząc mi nie spadła, tak więc prosiłam o pomoc. We wniesieniu wózka, w wtarganiu zakupów.
              • aniasa1 Re: Problem niedzieciowy 06.12.11, 02:48
                I bardzo proszę o nie używanie nieuprawnionyc
                > h epitetów pod moim adresem.
                Wolnosc słowa moja droga, wszak nie napisalam wprost zes glupia. Nieprawdaz? Wiec jesli juz to i tak zadnego epitetu nie bylo.


                I pokaż mi, proszę, akapit, w którym ja(!) piszę,
                > że zostawiałam dziecko w mieszkaniu samo lub pod opieką innych dzieci.
                A to tak trudno skumac ze bylo o zalozycielce watku ktorej swietnie radzisz zeby tachala woz na gore? Jak sobie wyobrazasz niesienie wszystkiego na raz: wozek i 3 dzieci, zakupy, rowerki itp..... Chyba by musiala pol bloku poprosic o pomoc. Dlatego Wasze rozprawianie na ten temat kwituje: punkt widzenia zalezy od... tralalalala
                • hanna_sty Re: Problem niedzieciowy 06.12.11, 08:27
                  Nie będę wdawała się z Tobą w pyskówki i nie do końca mnie interesuje czy uważasz mnie za głupia czy nie. Ja opinię o Tobie zachowam dla siebie smile
                  Natomiast nie radzę nikomu, żeby zostawiał w mieszkaniu dziecko- samo lub pod opieką niewiele starszego rodzeństwa- to jest już Twoja i tylko Twoja imaginacja.
                  Natomiast scarlet nic by się nie stało, gdyby idąc w kierunku bloku poprosiła kogokolwiek ( nie osobę starszą czy o kulach, bo zaraz i to zaczniesz mi wmawiać) o wniesienie wózka na górę. Mniemam, że dzieci starsze chodzą. I chodzi tu o wózek, bo jak z treści całej dość obszernej korespondencji wynika scarlet nie trzyma na klatce schodowej oprócz wózka rowerków, hulajnogi itd. Chodzi o wózek.
                  Tak czasem punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i wtedy wracamy do ....punktu wyjścia - czyli faktu, że wózek na klatce schodowej może jednak komuś przeszkadzać- co nie oznacza, że ma prawo go niszczyć.
                  • aniasa1 Re: Problem niedzieciowy 07.12.11, 00:36
                    > Tak czasem punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i wtedy wracamy do ....pun
                    > ktu wyjścia - czyli faktu, że wózek na klatce schodowej może jednak komuś przes
                    > zkadzać- co nie oznacza, że ma prawo go niszczyć.
                    Cieszę się ze w koncu zaskoczylas. Bo postawa : sama sobie winna, powinna nie prowokowac, powinna pomyslec ze innym przeszkadza i tego typu pierdoly brzmialy jak przyzwolenie do ciecia opon. Co w moim (i wielku) mniemaniu jest obrzydliwe i chamskie i nijak nie da sie tego wytlumaczyc.
                    • hanna_sty Re: Problem niedzieciowy 07.12.11, 08:59
                      Nigdzie w MOICH wypowiedziach nie było przyzwolenia do cięcia opon. I scarlet przetrzymująca wózek na klatce schodowej, który może komus przeszkadzać nie jest w porządku. Jej zachowanie też nie znajdzie MOJEJ aprobaty- bez względu na to czy ma 1 czy 5 dzieci, czy mieszka na parterze czy 5 piętrze czy ma windę czy nie.
                      Sprawa prosta- obie strony konfliktu są nie w porządku.
                      • bluemka78 Re: Problem niedzieciowy 07.12.11, 11:43
                        Najbardziej nie w porządku jest spółdzielnia, która ma obowiązek w bloku bez windy zorganizować wozkownie. Jak widać nie poczuwa sie tam nikt do odpowiedzialności. Rowery powinno sie trzymać w piwnicy jak ktos nie chce w domu, klatka schodowa nie jest od tego. Wózek tez nie powinien tam stać, ale nie dziwie sie ze scarlet tam stawia, skoro nie ma innego wyznaczonego miejsca.
                        Ja mieszkałam na 6 piętrze, były dwie windy, ale czasami obie zepsute. Zostawialam wtedy wózek w aucie, a ze gondolki miałam wypinane to nioslam na gore. Jak już miałam wózek przerobiony na spacerowy to musiałam prosić znajoma, albo sama nieść na rękach dwójkę dzieci w razie awarii wind. By wejść do klatki schodowej trzeba było pokonać sttrome schody, gdzie były co prawda szyny, ale oczywiście nei pasowaly do mojego wózka i wielu innych. O ile z gondolkami nie miałam problemu, bo rozkladalam i wnosilam na raty to przy spacerowce nie było szans w jedna osobę wjechać podwójnym długim wozkiem, z proszeniem był problem, bo niewiele ludzi chodziło do południa, a jak już to przeważnie starsze osoby, a wózek bardzo nieporecznie sie wciagalo, co zrobiłam, ano zmienilam wózek na parasolke i nie było problemu, bo łatwo sie samej go wciagalo.
                        Przede wszystkim skoro scarlet nie chce wózka trzymać w domu, czy samochodzie to pytanie czy wystosowała pismo do spółdzielni o udostępnienia miejsca na wózek.
                • gazeta_mi_placi Re: Problem niedzieciowy 06.12.11, 10:23
                  Dla osób planujących dzieci, a co za tym idzie rowerki, wózki i hulajnogi, a przy tym zbyt słabowitych aby taszczyć to na wyższe piętra niż np. drugie są jeszcze:

                  -domy jednorodzinne
                  -bloki z wózkowniami
                  -bloki z komórkami lokatorskimi gdzie można trzymać co się chce
                  -bloki z prywatnymi piwnicami
                  -bloki z windami
                  - ewentualnie mieszkania na parterze

                  Naprawdę odsetek bloków z wysokimi piętrami bez windy jest malutki.
            • gazeta_mi_placi Re: Problem niedzieciowy 04.12.11, 21:01
              Skoro sobie nie wyobrażasz to rozważ dom jednorodzinny gdzie wózek i inne graty możesz legalnie trzymać nawet na dachu bądź mieszkanie w bloku z wydzieloną wózkownią, możliwością kupienia prywatnej komórki lokatorskiej lub piwnicy gdzie możesz legalnie i nie tarasując wspólnych miejsc trzymać nawet trzy wózki, mieszkanie na parterze bądź jeśli na wyższym piętrze - mieszkanie z windą.
              Nie ma obowiązku mieszkania ani w bloku gdzie zawsze w mniejszym lub większym stopniu trzeba się liczyć z innymi ludźmi oraz z niewygodnymi niekiedy dla nas przepisami i regulaminem którego należy przestrzegać ani też nie ma obowiązku mieszkania na czwartym piętrze w bloku bez windy i bez komórki lokatorskiej.
              Na rynku jest zresztą o wiele więcej mieszkań z windami i/lub możliwością dokupienia prywatnej piwnicy lub komórki lokatorskiej gdzie można legalnie trzymać wózek niż tych bez.
              Jak ktoś nie umie dostosować się do regulaminów wspólnoty lub spółdzielni zawsze można kupić lub wynająć domek.
      • gazeta_mi_placi Re: Problem niedzieciowy 04.12.11, 21:05
        Nikt Cię nie zmuszał do zamieszkania na wysokim piętrze w budynku bez windy.
        Jest tyle innych opcji: dom jednorodzinny, blok z windą, blok z komórkami lokatorskimi/piwnicami które można kupić lub wynająć na własny użytek, blok z wózkownią bądź w przypadku bloków bez wind mieszkania na parterze.
        Kto Cię zmusza do mieszkania akurat w bloku bez wózkowni, bez komórek lokatorskich i nie na parterze? Akurat mieszkań do kupienia i wynajmu jest pełno.
        • aniasa1 Re: Problem niedzieciowy 06.12.11, 02:43
          > Kto Cię zmusza do mieszkania akurat w bloku bez wózkowni, bez komórek lokatorsk
          > ich i nie na parterze? Akurat mieszkań do kupienia i wynajmu jest pełno.

          Potłukłas główke? Ty masz ot tak sobie pare stowek zeby kupic mieskznko z prywatna komreczka? Czasami to mam wrazenie ze przedszkole tu robimy
          • hanna_sty Re: Problem niedzieciowy 06.12.11, 08:28
            Przedszkole i magazyn.
          • gazeta_mi_placi Re: Problem niedzieciowy 06.12.11, 10:31
            Nie musi być komórka lokatorska, wystarczy wybrać mieszkanie w bloku z windą (oprócz starego budownictwa każdy budynek wielorodzinny powyżej czwartego piętra musi posiadać windę i takich mieszkań jest pełno, więcej niż tych bez windy), w przypadku zaś braku windy w budynku zawsze można wybrać mieszkanie na parterze ( z reguły nawet mieszkania na parterze bywają tańsze od tych samych w tym samym nawet budynku, ale na wyższym piętrze skoro już mowa o ekonomii).
            Jak mnie nie stać na prywatny basen lub u siebie nie mam możliwości go urządzić bo mam zbyt małą działkę lub brak funduszy mam prawo pójść na krzywy ryj skorzystać z basenu sąsiada?
            Jak mam dużo książek i nie mieszczą się w mojej ciasnej kawalerce mam prawo kupić szafę, postawić na wspólnym korytarzu i tam je trzymać? W końcu nie stać mnie na mieszkanie dwupokojowe gdzie taka szafa by się zmieściła więc chyba mam prawo?
            • aniasa1 Re: Problem niedzieciowy 07.12.11, 00:31
              O czym Ty wogole piszesz? Kupowalas otatnio mieszkanie? Wiesz ile musisz miec na poczatek na wszystkie oplaty? Bredzisz jak poparzona. Najpierw pomysl potem napisz.
              • hanna_sty Re: Problem niedzieciowy 07.12.11, 09:07
                Mieszkania nie kupuje się na rok, dwa czy dziesięć. Jesli młode małżeństwo planuje potomstwo i wybiera z własnej nieprzymuszonej woli mieszkanie ( nie otrzymuje w spadku, bo to inna sprawa), to nie trudno przewidzieć, że będzie problem: zakupów, wchodzenia w ciąży na wysokie piętro ( jeśli nie ma windy), tachanie wózka przez co najmniej 2 lata ( przy 1 dziecku), później rowerków, wnoszenie dziecka na górę itd.
                Zwykła kalkulacja zdrowo myślącego człowieka powoduje, że powinno omijać sie mieszkania pozbawione windy. Dla własnej wygody i to nie tylko gdy dziecko ma 2 lata , ale i później.
                To samo dotyczy starszych ludzi- iluż uwięzionych jest we własnych mieszkaniach, bo o kulach nie sposób wejść na III piętro a wózek inwalidzki jest nie do wtachania na IV ( no i kto zniesie inwalidę?).
                • gazeta_mi_placi Re: Problem niedzieciowy 07.12.11, 10:30
                  U nas do mieszkań komórki lokatorskie dodawali gratis.
                  Poza tym skoro mowa o ekonomii z reguły jest tak, że mieszkania na parterze są tańsze, zatem nie dość, że Mama wybierając mieszkanie na parterze nie będzie miała problemu z taszczeniem wózka i zakupów to jeszcze zaoszczędzi.
                  Poza tym dość rzadko można spotkać kilkupiętrowe budynki nie posiadające windy (wyjątkiem są kamienice), w zdecydowanej większości (nawet w blokach z wielkiej płyty, gdzie ceny za metr nie są tak wysokie jak w nowym budownictwie) jednak te windy są.
    • hanna_sty Re: Moja propozycja 02.12.11, 10:34
      Zakopać topór wojenny. Nie wstydzić się poprosić. Nie uważać , że zwrócenie się o pomoc przynosi ujmę. Wykazywać gdzie trzeba asertywność a gdzie trzeba empatię. I wtedy będzie wszystko jak trzeba- a przede wszystkim wózek nie uszkodzony, bo w tym watku chyba chodzi o wózek a nie o to kto ma rację i czyja racja jest "racjejsza".
      Pozdrawiam Hanka
      • paartycja Re: Moja propozycja 04.12.11, 08:27
        tak,tak-matki-bohaterki..wasze kręgosłupy podziękują wam za wasz heroizm i kulturę szybciej niż myślicie tongue_out
        • hanna_sty Re: Moja propozycja 04.12.11, 12:41
          I znów wróżba, czarnowidztwo. Moje dziecko jest na tyle duże, że gdyby kręgosłup miał odmówić posłuszeństwa z tego powodu już dawno by to zrobił. Nie czuję się bohaterką.
          Moim ( powtarzam moim) zdaniem kręgosłupy częściej odmawiają posłuszeństwa osobom z nadwagą, bo stale dźwigają więcej niż wózek na 4 pietro często z pomocą sąsiada.
    • gazeta_mi_placi Re: Problem niedzieciowy 04.12.11, 20:54
      Klatka schodowa to nie prywatny folwark ani wózkownia.
      Jak nie umiesz żyć w budynku wielorodzinnym przestrzegając przepisów przeciwpożarowych oraz regulaminu spółdzielni nie trzymając na klatce swoich prywatnych gratów (wózków, rowerów, szaf, śmieci) rozważ przeprowadzkę do jednorodzinnego domu.
      Tam wózek jak będziesz miała kaprys możesz nawet zainstalować na dachu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja