matka_karmiaca
02.12.11, 17:16
Pisałam już kilka razy, że młoda (18 mies) ma zaparcia, być może nawykowe... i się doigrała
Gdy tylko czuje parcie na kupę, staje pionowo, zaciska z całej siły pośladki i wypręża nóżki. W efekcie zamiast zrobić raz, a dobrze, co pół godziny produkuje rozmazanego po pośladkach "groszka". Któryś nieprzyuważony w porę "groszek" odparzył jej pupcię. No i mamy błędne koło - skoro odparzona, to boli coraz bardziej, więc bardziej wstrzymuje, więc więcej "groszków" i coraz gorsze odparzenie... Dodatkowo nie daje się dotknąć, ani chusteczką, ani wodą w wannie, ani watką, ani posmarować, więc każda zmiana pieluchy to wycie i walka.
Próbuję puszczać ją bez pieluchy, ale po pierwsze marznie, po drugie nadal robi te wciśnięte między pośladki małe kupki i i tak muszę ją podmywać/wycierać, a po trzecie musimy wtedy siedzieć w "kupoodpornych" fragmentach mieszkania, co jej się szybko nudzi (bo ona by np. chciała z tym gołym tyłkiem władować mi się w pościel).
Zaparcia już nie ma, kupki są miękkie i rozmazujące się.
Przyjmę wszelkie rady - w szczególności:
* jak ją podmywać/wycierać, żeby jak najmniej to bolało i nie trzeba było się siłować? Perswazja "chwilkę zaboli, ale nie bój się, trzeba, mamusia przytuli, no im szybciej to załatwimy, tym krócej będzie bolało..." nie działa
* jakie cudowne środki proponujecie (siostra poleca Tormentiol i suszenie suszarką - Tormentiol tatuś zakupi wracając z pracy, suszarka wywołała panikę)
* jak ją zachęcić do wypróżnienia raz a dobrze (może jest sens użyć czopka / lewatywy? - mam przed nimi straszne opory i równie straszne blade wspomnienia z własnego dzieciństwa)