Zabawi militarne i małe dziecko

14.12.11, 20:07
Idą sobie dzisiaj z młodym po osiedlowym chodniku, z przeciwka nadchodzi babcia z wnuczkiem w podobnym wieku w wózku. Nagle akcja bongo: młody zwinnym ruchem wyskoczył z wózka przechodząc pod pałąkiem i leci na nas z karabinem. Przyłożył mi karabin do brzucha i "ta! ta! ta! ta!" Mój młody: "O wiertarka smile"
Palcem odsunęłam od siebie lufę i powiedziałam "chłopczyku, z tego do ludzi się nie celuje"
Babcia mnie ofuknęła, chociaż ton miałam przyjazny.

Ale o czym chciałam: zdaję sobie sprawę, że zabawki militarne prędzej czy później pojawią się u mnie w domu i jakoś nie spędza mi to snu z powiek, ale myślałam, ze to będzie raczej w czasach szkolnych. Kupowanie takich zabawek małym dzieciom źle mi się kojarzy.
Chciałabym poznać wasze zdanie na ten temat.
    • wilhelminaslimak Re: Zabawi militarne i małe dziecko 14.12.11, 20:14
      Mnie się też niemiło militarne zabawki kojarzą i wręcz mam nadzieję, że nas ominą.
      Być może ten chłopczyk miał starszego brata....
      • b.bujak Re: Zabawi militarne i małe dziecko 14.12.11, 20:42
        wilhelminaslimak napisała:


        > Być może ten chłopczyk miał starszego brata....

        też tak pomyślalam smile
        oprócz tego, że ktoś temu dziecku wręczył taką zabawkę to jeszcze mu pokazał jak ją używać...
        też miałam nadzieje, ze nas to ominie, ale nie ominęło i się z tym pogodziłam; sama jako dziecko tez mialam epizody zabaw wojennych i raczej mnie to nie skrzywiło zbytnio...
        delikatnie nakierowuję te zainteresowania na strzelanie sportowe, do celu - nawet nam się przypadkiem udało zdobyć medal w lokalnym konkursie w strzelaniu sportowym wink wystartowalismy w kategorii "rodzina" - strzelał syn (6l), ja i mąż smile
    • schere Re: Zabawi militarne i małe dziecko 14.12.11, 20:17
      Źle mi się kojarzy.
      Kupuje różne czołgi, a i pistolet się trafił, dziadek (emerytowany wojskowy, może mu się następca marzy? wink)
      Do ludzi celować kategorycznie i absolutnie nie wolno.
      Jak przychodzą koledzy ten pistolet chowam - z uwagi na rodziców, którzy sobie nie życzą.
      Pobawił się, pobawił, część szczęśliwie połamał, komisyjnie wyrzuciliśmy i wrócił do budowania z klocków.
      Nie podoba mi się to, ale całe pokolenia chłopców (i sporo dziewczynek) wyrosły bawiąc się w żołnierzy. "Strzelać" do ludzi można i z patyka...
      Bardziej by mnie zaniepokoił nastolatek nagla zainteresowany bronią - taki raczej nie zadowoli się plastikowym pistoletem.
      • mariela1987 Re: Zabawi militarne i małe dziecko 14.12.11, 20:50
        absolutnie nie zgadzam się w przedszkolu za zabawy w wojnę , strzelanie do ludzi/ zwierząt itd. Dzieci z mojej grupy ( 4 latki) miały zajęcia o tym c to jest wojna i co ona za soba niesie. Doskonale zrozumiały,że wojna to nie zabawa.
        • ma_niusia Re: Zabawi militarne i małe dziecko 14.12.11, 20:58
          Nie lubię zabawek militarnych. Młody kiedyś dostał klekcję plastikowych żółnierzyków (bo miał fazę że każdy pojazd musi mieć kierowcę a tańszych figurek w sklepie nie było) i do dziś taki żółnierz to dla niego "pan z kijem". Wie co to jest karabin bo starsi koledzy go uświadomili, ale wie że to niebezpieczne i ostatnio jak spotkał na podwórku kolegę z plastikowym kałasznikowem to podszedl do niego i rzekł: "chowaj to bo moja mama nie jubi takiej ziabawy, no no no!" w szoku byłam, ale bardzo dobrze, niech ma świadomość co to jest ale jak najdłużej jak najbardziej z dala!
          • domi_33 Re: Zabawi militarne i małe dziecko 14.12.11, 21:16
            wychowujemy bez broni, żołnierzyków i czołgów. i mamy nadzieję, że uda się jak najdłużej.
    • camel_3d ciezki temat 14.12.11, 21:31
      bo ja niby jestem przeciwnikiem..al emaly ma i miecz i pistolet i celuje do ludzi na ulicy...tylko mu powtarzam, ze tak nie mozna..tylko..hmm..czemu??? najbardziej mnie zastanawia gdzie to widzial... Zreszta dla niego smierc jest dosc abstrakcjyna..wie ze ktos uiera..ale pyta co potem..gdzeijest.. mowie, ze neima.. no al egdzei jets... wiec jeszcz epojecia smierci nie rozumie...

      ale do rzeczy...

      sam bawilem sie karabinami, pistoletami, dzidami, mieczami, lukami... biegalismy po parku i zabijalismy sie wzajemnie po 100 razy dziennie... i nawet by mi do glowy nie przyszlo, ezby kogos zastrzelic....

      mysle, ze zabawki to jedno..a wchowanie to druga rzecz
      • paliwodaj Re: ciezki temat 15.12.11, 02:08
        da sie bez nich zyc, nie mamy ani jednego pistoletu, szabli, jeden grajacy czolg pochodzacy z prezentu , chlopcy maja 9 i 7 lat i dalej zyja.
        Znajomi znaja nasz stosunek i nie kupuja, jakies dwie szabelki wyladowaly w smieciach zaraz po otrzymaniu.
        Pistolety sa do zabijania , a nie do zabawy, obcym dzieciakom celujacym w parku do moich dzieci tak wlasnie mowie
      • beliska Re: ciezki temat 15.12.11, 14:01
        Podobnie jak Camel tysiące razy bawiłam się jako dziecko w wojnę, indian
        i nie zaburzyło to mojego obrazu wojny, nie wzbudziło agresji, nie przeszkodziło
        w rozwoju empatii. Moja córka bawi się z kolegą mieczami, pistoletami i nie przeszkadza mi to.


    • saguaro70 Re: Zabawi militarne i małe dziecko 15.12.11, 07:49
      I myślisz, że ktoś Ci prawde powie w tym watku? Wiesz, na portalach internetowych wszystkie mamy są godne podziwu. Nikt nie daje danonków, parówek, każde dziecko jest grzeczne, potrafiwszystk samo i nikt nie ma zabawek militarnych.
      Ale bajki, Drogie Mamy to opowiadajmy po godzinie 19ej. I po 19ej piszmy, że takie prezenty lądują w koszu na śmieci. Może ktoś Wam uwierzy, ja na pewno nie.
      Camel ma rację, zbawa co innego, wychowanie co innego. Nie ściemniajmy. Nawet moja córka, prawie 5 latka ma takie zabawki.
      Autorko pytania, nie dajmy się zwariować. Chłopcy mają we krwii takie zabawy. Ty zabronisz, ale na podwórku chłopaki łapią od kumpli takie zabawy. Nie musisz byc tak oburzona dlatego, że chłopiec wyskoczył z wózka z karabinem. Dalej tłumacz synowi, że karabin to wiertarka. Pójdzie do szkoły i zostanie wyśmiany.
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
      • 3-mamuska Re: Zabawi militarne i małe dziecko 17.12.11, 00:24
        saguaro70 napisała:
        > I myślisz, że ktoś Ci prawde powie w tym watku? Wiesz, na portalach internetowy
        > ch wszystkie mamy są godne podziwu. Nikt nie daje danonków, parówek, każde dzie
        > cko jest grzeczne, potrafiwszystk samo i nikt nie ma zabawek militarnych.

        Moje je parowki raz na jakis czas,ale zyje nie na danonku tylko na danio i mleku.Nie potrafi wszystkiego wlasciwie jest duzo do tylu niz rozwiesnicy,ale to juz inna historia.

        Jak starszemu synowi ciocia meza kupila pistolecik na takie twarde kulki ,zrobilam taka awanture, ze nikt wiecej nie odwazyl sie kupic takiego g...na.
        Kuleczki byly tak twarde, ze jak maz wystrzeli z niego to moja kuzynka stojaca 7 metrow od niego miala siniaka na nodze i az sie poplakala dziewczyna 20 lat.
        Wiec trzeba byc debilem, zeby cos takiego kupic dziecko okolo 20 miesiecznemu.
        Nie twierdze, ze takie zabawki kupuja wszyscy zwolennicy takiech zabawek,ale dla mnie przekonanie ze chlopcy to musza sobie postrzelac,bo inaczej to nie chlopiec i kupuja bo co to za chlopiec bez pistolety to dla mnie no kurcze nie naisze...
        Ostatnio kolezanka nakrzyczala na syna, ze wsiadl na rozowa hulajnoge kolezanki bo jak to chlopiec z rozem.I taciy chyba ludzie chcac miec prawidziwych facetow uwazaja ze trzeba kupic.
        No to jej lekko powiedzialam rob tak dalej to ci kiedys naczyn nie umyje, bo powie ze od tego sa baby i to nie meskie zajecie.
        • b.bujak Re: Zabawi militarne i małe dziecko 18.12.11, 11:39
          3-mamuska napisała:


          > Kuleczki byly tak twarde, ze jak maz wystrzeli z niego to moja kuzynka stojaca
          > 7 metrow od niego miala siniaka na nodze i az sie poplakala dziewczyna 20 lat.

          wygląda na to, że Twój mąż też jest ofiarą takich rodziców, jak Ty skoro nie zna podstawowych zasad posługiwania się bronią... niech się trzyma z daleka od tej prawdziwej, bo się skończy tragedią;
          btw - ciekawe, czy w wojsku był...
      • a_weasley Re: Zabawi militarne i małe dziecko 17.12.11, 21:00
        Saguaro70 napisała:

        > I myślisz, że ktoś Ci prawde powie w tym watku? Wiesz, na portalach
        > internetowych wszystkie mamy są godne podziwu. [...] i nikt nie ma zabawek militarnych.

        Ale ja nie jestem mamą, tylko tatą. I nie jestem idealny, tylko dość dobry. Jako stryj takoż.
        Moje dziecko zabawek militarnych nie ma, bo to jest dziewczynka 2,5 r., ale bratanka (obecnie 6 lat) dozbrajam nie od dziś (brat nie ma nic przeciwko temu, powiedziałbym raczej, że bratanek uzbrojony po zęby). Latem na wsi bawiliśmy się nawet w wojnę.
        Rekonstrukcję historyczną oboje (znaczy córka i bratanek) widzieli niejedną.
    • mikams75 Re: Zabawi militarne i małe dziecko 15.12.11, 08:18
      nie wiem jak cie ta babcia ofuknela...

      ja sama nie popieram takich zabawek, ale...
      sama mialam i pistolet i zolnierzyki i jakies szable. Wyroslam na lagodne stworzenie.
      Poza tym mysle, ze nie da sie tego etapu u dzieci a szczegolnie u chlopcow ominac. Jak nie bedzie miec pistoleciku (a takie na wode to ma bardzo duzo dzieci) to sobie zrobi z patyka albo wlsnych paluchow i tez bedzie celowac do ludzi jak go najdzie ochota.
      Wydaje mi sie, ze nie trzeba czekac do czasow szkolnych - juz w przedszkolu dzieciaki sie tak bawia.
    • joshima Re: Zabawi militarne i małe dziecko 15.12.11, 08:22
      jestem_fajnou_mamou napisała:

      > Kupowanie takich zabawek małym dzieciom źle mi się kojarzy.
      > Chciałabym poznać wasze zdanie na ten temat.
      Mi również. A temu malcowi ktoś jeszcze pokazał co i jak. No chyba, że ma starszego brata w wieku szkolnym.

      No ja w każdym razie nie wyrywam się z takimi prezentami.
    • kaskahh Re: Zabawi militarne i małe dziecko 15.12.11, 09:31
      nie, nie ma, ale bawi sie glownie z chlopakami, i na gwiazdke zyczy sobie samochody, autobusy itp.
      moze i kiedys dostanie i pistolet, ale trzeba bedzie tlumaczyc co jak i w ogole.

      nie podoba mi sie taka zabawa, moj mlodszy brat tez wiecznie strzelal, czolgal sie, wyrosl na porzadnego raczej.
    • budzik11 Re: Zabawi militarne i małe dziecko 15.12.11, 10:13
      Mój syn ma 4 lata. Nie ma żadnej militarnej zabawki, jakoś nikt nigdy nie wpadł na pomysł kupienia mu. Za to on wpadł na pomysł zrobienia sobie pistoletu czy tam innego karabinu z klocków, latem biega z patykiem. Tego nie bronię, chce, to niech się tak bawi, ale ja nie kupuję.
      Aaaaa sorry, latem kupiłam mu pistolet do puszczania baniek mydlanych, na baterie, ale nie uważam, że to zabawka militarna.
      • ewa_mama_jasia Re: Zabawi militarne i małe dziecko 16.12.11, 10:36
        Mój syn ma 6 lat i od wieku żłobkowego (półtora, dwa lata) twierdzi, ze będzie żołnierzem. Też nie kupowałam zabawek militarnych, z bajek ogladał bolki i lolki, reksie i tp, a pierwsze pistolety budował w żłobku z klocków a na dworze z patyków. Już od końca żłobka (2,5 roku) twierdzi twardo, ze będzie żołnierzem. I dotąd mu to nie przeszło, choć aktualnie chce być dyrektorem szkoły wojskowej. Ma kilka pistoletów, jakiś czołg, żołnierzyki. Był na kolonii o profilu wojskowym. I wie, ze nie celuje się do ludzi, nawet kolegów poprawia: żeby nie celowali do siebie tylko obok, żeby nie zagladali do lufy pistoletu bo tego nie wolno itp. Myśle, ze z zainteresowaniami się nie wygra. Albo przejdą samoistnie, albo nie przejdą.
    • kara_mia Re: Zabawi militarne i małe dziecko 15.12.11, 10:19
      Moje dziecko w wieku mocno dziecinnym bawiło się z kolegami w terrorystów arabów... cóż ... my bawiliśmy się w "sowietów i germanów"..
      zawsze terroryści przegrywali, to dobrze smile

      ale jakie urocze bomby podkładali na osiedlu - i jeszcze lepiej je rozbrajali...
      nikt nikomu karabinu w sklepie nie kupił..
      I też miałam zabronić bawić się?

    • el_elefante Re: Zabawi militarne i małe dziecko 15.12.11, 10:24
      Mój ojciec zawsze miał zapędy do "militarnych" zabawek. To on przynosił do domu zabawkowe karabiny ze sprężynką w lufie, łuki i wiatrówki. A mama zawsze była przeciw. W karabinie ze sprężynką kazała uciąć lufę "bo za długa", ku naszej, mojej i siostry (6 lat starszej) rozpaczy. A tak fajnie strzelał. Z podobnego powodu łuki bywały u nas krótko, a wiatrówka przez długie lata była solą w maminym oku. Robiliśmy z siostrą łuki z patyków i sznurka, ona była indianinem a ja jej "białym bratem". Bawiliśmy się w Bohuna i Wołodyjowskiego, piorąc się szablami ze zwiniętych gazet. Miałem swoją armię 120 żołnierzyków, blaszany T35 i kupę sprzętu własnej roboty, od dział (niektóre strzelały) po polowy most wiszący. Armia ta staczała bitwy straszliwe sama ze sobą albo z armią kolegi z podwórka. Tato nauczył mnie jak za pomocą scyzoryka strugać patyki nie obcinając sobie przy tym po kolei wszystkich palców. Kiedyś próbowałem sobie zrobić procę. Jak tato to zobaczył, to stwierdził że dla mojego własnego bezpieczeństwa zadba o to, aby proca była porządna. Poszedł ze mną do lasku, wycięliśmy widełki, pokazał mi jak porządnie zamocować gumy i pokazał jak bezpiecznie i celnie strzelać.
      Ale zawsze, obok tego obowiązywała żelazna żelazna zasada: nie wolno celować do ludzi i zwierząt. Strzelaj sobie do pudeł, tarcz, butelek, patyków, czegokolwiek, ale nigdy do ludzi. To było wpajane od samego początku. I prawdopodobnie dlatego nigdy nawet nie przyszło mi do głowy, aby do kogokolwiek celować z wiatrówki. Wpojono mi podstawowe zasady posługiwania się wiatrówką, zwracania uwagi gdy jest naładowana i sprawdzania czy jest naładowana - jak z bronią. Był absolutny zakaz wynoszenia wiatrówki z domu i zabawy pod nieobecność dorosłego.
      Był jeszcze jeden bardzo ważny epizod w mojej "militarnej" edukacji. Kiedyś tato pokazał mi pistolet P-64. Pokazał jak się obsługuje, rozładował i dał mi do ręki. Pozwolił załadować magazynek nabojami, włożyć i zarepetować. Wtedy, trzymając ten pistolet w ręce, dotarło do mnie jaskrawo, co tak naprawdę trzymam i co to oznacza. Wtedy zrozumiałem do końca istotę zasad, o których piszę powyżej. Że broń wymaga traktowania z należytym respektem i jakkolwiek niezręcznie to brzmi - z szacunkiem.
      I tutaj ukłon w stronę camela - to nie o broń jako taką tu chodzi i jej obecność w przestrzeni dziecka, ale o wychowanie w respekcie do niej. Nawet w odniesieniu do plastikowych karabinów, mieczy z pianki i strzelających armat z zestawu duplo o piratach. Broń jest integralnym elementem naszej cywilizacji i nie sposób udawać, że jej nie ma. Co jest natomiast naszym obowiązkiem, to zbudowanie właściwej relacji do broni. W sposób naturalny, tak jak uczymy dzieci myć zęby, sznurować buty i jeździć na rowerze. Zwłaszcza dzisiaj, gdy pistolety strzelające kulkami można kupić w kiosku za rogiem, a broń pneumatyczną na pobliskim targu - za kwoty z zasięgu przeciętnego kieszonkowego.
    • madziulec Re: Zabawi militarne i małe dziecko 15.12.11, 10:27
      Nieprawda, ze nie ominiesz zabawek militarnych.
      Moje dziecko lat 7 ma slownie 1 dzide i 1 tarcze (z Torunia) i nic wiecej.
      Nie wiem z czego to wynika, ze dzieci maja takie, czy inne zabawki.
      Widze jednak, ze czesto takie pukawki sa dosc takie we wszelakich miejscach i rodzicom czy dziadkom wydaje sie, ze chlopiec przeciez musi byc meski i miec pistolet, strzelbe itp.
      Tymczasem ja osobiscie nie zauwazylam braku meskosci w moim synu przy braku zabawek militarnych, a przy okazji .. odpada mi stres, ze celuje do wszystkich.
      • el_elefante Re: Zabawi militarne i małe dziecko 15.12.11, 11:10
        To co napisałem, jest generalizacją - inaczej być nie może. A to oznacza, że są dzieci, które militariami się nie interesują - jak twoje. Nie miałem na myśli, że nie da się ominąć zabawek militarnych. Może się i da, choć nigdy nie wiadomo jak długo. Pisałem, że nie da się udawać że nie istnieje coś, co bez wątpienia istnieje. Nie nawołuję do kupowania na siłę zabawek militarnych i zachęcania dzieci do zabawy nimi. Myślę o dzieciach, które same wykazują zainteresowanie takimi zabawkami i zabawami (niezależnie od tego skąd im się to wzięło) i o celowości podjęcia kroków dla ustalenia podstawowych zasad tych zabaw. Pomimo mojego wcześniejszego postu, swojemu czterolatkowi nie kupię plastikowej repliki M16, bo to nie jest odpowiednie do jego wieku. Teraz do zabawy w policjantów i złodziei wystarczy imitacja z klocków lub patyka, bo zabawa ma być oparta o wyobraźnię a nie o realizm rekwizytów. Istotą moich wypocin jest pomysł na budowanie od podstaw pewnej świadomości - a właściwie samych podstaw pod późniejszą, samodzielną świadomość. To o czym piszesz, czyli twierdzenie, że chłopak musi mieć karabin żeby być męskim, jest odbiciem w krzywym zwierciadle tego co piszę ja. I tak jak ty, tez się z tym nie zgadzam.
    • koza_w_rajtuzach Re: Zabawi militarne i małe dziecko 15.12.11, 10:32
      mój syn jak miał dwa lata to podchodził do każdego i trzymając np. kredkę w ręce robił "tfu tfu tfu". Nie wiedziałam o co chodzi, ale teściowa mi uświadomiła, że on strzela ;P. Znajdzie jakiś patyk - strzela, wyciągnie szczebelek od łóżka - strzela, czasem wyciągnie palec wskazujący - strzela. Pewnego razu byłam z nim w sklepie, wygrzebał skądś pistolet, to mu go kupiłam. Skoro i tak strzela, to niech przynajmniej ma jakąś realistyczną broń wink, ale mimo posiadania pistoletu nadal chętnie strzela ze wszystkiego, co jest podłużne. Jaki z tego wniosek? Nie wiem, gdzie podpatrzył strzelanie, ale na niektóre rzeczy nie mamy wpływu, chłopcy to urodzeni wojownicy tongue_out, a od zabawy zabawkowym pistoletem, a zabiciem kogoś prawdziwą bronią to jeszcze daleka droga, nie wpadajmy w obłęd.
      • el_elefante Re: Zabawi militarne i małe dziecko 15.12.11, 11:18
        O o, właśnie, to jest to, o czym napisałem do madziulca: takiemu małemu nie jest potrzebna realistycznie wyglądająca zabawka, bo nie o to chodzi. Chodzi o ideę zabawy i o wyobraźnię. Chyba nie jest dobrym pomysłem zabranianie dziecku bawienia się w strzelanie, bo może się okazać, że więcej będzie z tego szkody niż pożytku. Uważam, że lepiej jest wprowadzić do tych zabaw określone zasady i wprowadzać zabawki stosownie do wieku - zanim same się wprowadzą, poza naszą kontrolą.
        • b.bujak Re: Zabawi militarne i małe dziecko 18.12.11, 12:07
          el_elefante napisał:

          Uważam, że lepiej jest wprowadzić do tych zabaw określone zasady i wpr
          > owadzać zabawki stosownie do wieku - zanim same się wprowadzą, poza naszą kontr
          > olą.

          zgadzam się z tym w stu procentach!! to najmądrzejsze zdanie z tego wątku smile
    • minerwamcg Re: Zabawi militarne i małe dziecko 15.12.11, 13:57
      Nie mam nic przeciwko militarnym zabawkom o ile są użyte w odpowiednim kontekście. Z zachowaniem zasad, że nie strzela ani nie celuje się do ludzi i zwierząt (włączając w to zabawkowe zwierzątka), i pamięta, że broń to broń i choćby była plastikowym pistolecikiem na wodę, trzeba się z nią odpowiednio obchodzić.
      Sama lubię broń. W studenckich czasach strzelałam w AZS-ie, teraz na wakacjach lubię sobie popukać z wiatrówki. Dzieci (moje jedno i szwagra dwoje) patrzą na to jak na coś normalnego.
      Podoba mi się, jak upodobanie do militariów "skanalizował" szwagier, tata siedmioletniego chłopca. Sam miłośnik takowych, wciągnął chłopaka w modelarstwo i teraz całymi dniami siedzą sklejając kolejne czołgi, samoloty i okręty i wymieniając się informacjami, ile który miał ton, metrów, koni mechanicznych, jaką przekładnię, gaźnik, armatę, lufę, oponę, dętkę smile
      Jak będzie u nas - nie wiem. Mój mąż jest rekonstruktorem, więc mamy w domu góry mundurów, karabiny, manierki, pasy, cały ten wojskowy szpej, ale córka traktuje go obojętnie. Czasem na komputerze ogląda zdjęcia czołgów, armat i transporterów, ale równym zainteresowaniem obdarza też lokomotywy. Tylko jak widzi na obrazku żołnierza, wskazuje i woła "o, tata!". Sama najchętniej fotografuje się z flagą w ręce na koniu na biegunach a "idą idą bolszewiki" należy ostatnio do jej ulubionych piosenek.
    • jestem_fajnou_mamou Re: Zabawi militarne i małe dziecko 15.12.11, 18:11
      Trochę przemyślałam temat, poczytałam wasze komentarze.
      Dochodzę do wniosku, że jak już syn poprosi o kupienie militarnej zabawki najpierw mu pokażę czym jest wojna i do czego tak naprawdę służy broń palna. Wojna absolutnie nie może się kojarzyć z zabawą i fajną przygodą.

      W sąsiednim wątku o bajkach prawie wszystkie 4latki bawią się w strzelanki, dla mnie to jest zastanawiające. Skąd one to znają? Dlaczego im nikt nie wytłumaczył, że zabawa jest nieodpowiednia. Jeżeli mój syn przyniesie taką zabawę z przedszkola pogadam z przedszkolanką, żeby z dziećmi pogadała na ten temat i uświadomiła.
      Jakoś tak z małymi dziećmi bardziej kojarzą mi się zabawy w sklep, weterynarza, lekarza, majsterkowicza, budowanie z klocków, pląsanie do muzyki, itd

      Dumna jestem z tego, że mój syn prawie trzyletni jest zielony w temacie i karabin skojarzył mu się z wiertarką.
      Pistolet na wodę mamy i się latem polewamy, pistolet do robienia baniek mamy i też się bawimy. Są to pistolety tj np pistolet do silikonu. I nie widzę tu powiązania z zabawkami militarnymi. Ale plastikowa replika broni palnej w tym wieku jest zdecydowanie na cenzurowanym.
      • paliwodaj Re: Zabawi militarne i małe dziecko 15.12.11, 19:00
        >Ale bajki, Drogie Mamy to opowiadajmy po godzinie 19ej. I po 19ej piszmy, że takie prezenty >lądują w koszu na śmieci. Może ktoś Wam uwierzy, ja na pewno nie.

        chcesz pogrzebac w koszach na smieci i sprawdzic ze tak, takie zabawki laduja w smieciach, bo to sa smieci
        Masz problem, nie ja i nie zalezy mi zeby saguaro wierzyla w to co pisze, ani troche!
      • el_elefante Re: Zabawi militarne i małe dziecko 16.12.11, 08:42
        > Wojna absolutnie nie może się kojarzyć z zabawą i fajną przygodą.
        Zapewniam cię, że trzylatkowi albo i starszemu taka zabawa absolutnie nie kojarzy się z wojną, bo one nie wiedzą po prostu co to jest. Tak samo jak nie wiedzą czym jest latanie statkiem kosmicznym, co nie przeszkadza im się w to bawić. Bez naprężeń, wszystko w swoim czasie, im bardziej naturalnie tym lepiej. Miliony chłopców bawią się w strzelanie, ale tylko nieliczni z nich zostają bandytami. I śmiem twierdzić, że posiadanie w dzieciństwie karabinu z patyka jest tu na ostatnim miejscu jeśli chodzi o przyczyny.

        > Dlaczego im nikt nie wytłumaczył, że zabawa jest nieodpowiednia.
        Ale dlaczego jest nieodpowiednia? Przecież to jest naturalne. Faceci maja takie rzeczy w genach, bez względu na to jak bardzo się to mamom nie podoba. Ja uważam, że bardziej nieodpowiednie jest usiłowanie zwalczania takich zjawisk, zamiast dyskretne ich "kanalizowanie", tak jak to robimy z innymi rzeczami w procesie wychowywania dziecka.
        • jestem_fajnou_mamou Re: Zabawi militarne i małe dziecko 16.12.11, 13:17
          Bawienie się w zabijanie jest naturalne?

          Z moich obserwacji wynika, że w takie zabawy bawią się dzieci, którym pokazano takie zachowanie albo w bajkach, albo starsze rodzeństwo albo rodzice (jak w sąsiednim wątku, tatuś grający w strzelanki na kompie).
          Dziecko, któremu nie została pokazana taka możliwość spędzania czasu nie strzela z patyków do przechodni na ulicy, czy do swoich bliskich.
          Przykładem może tu być mój syn, który karabin niewinnie nazwał wiertarką. On nie zna tematu przemocy. Zdaję sobie sprawę, że jest w wyjątkowo korzystnej sytuacji: nie chodzi jeszcze do przedszkola i nie ma starszego rodzeństwa, które mogłoby go "demoralizować".

          Teraz już zdaję sobie sprawę, że kiedy pójdzie do przedszkola nauczy się np bawić w strzelanki, ale jednak zywię nadzieję, ze trafi pod opiekę mądrych przedszkolanek, które będą ukrócały takie zabawy - bo przedszkole to nie jest miejsce na takie zachowania i taką edukację.


          Milion
          > y chłopców bawią się w strzelanie, ale tylko nieliczni z nich zostają bandytami
          > .

          Moje dziecko się nie bawi. Znam dużo dzieci, które nie bawią się w ten sposób. Ja sama w dzieciństwie nie bawiłam się w zabijanie. Owszem były podchody, zabawa w policjantów i złodziei, kowbojów ale bez zabijania i bez patyków.
          Zauważ, ze jesteśmy na forum "małe dziecko".
          • el_elefante Re: Zabawi militarne i małe dziecko 16.12.11, 16:02
            Pisałaś, że za nieodpowiednie uważasz zabawy w strzelanki, a ja skomentowałem, że takie zabawy są naturalne. To znaczy, że naturalne jest ganianie z imitacjami pistoletów po podwórku. Nie napisałem, że naturalna jest zabawa w zabijanie. Jest pewna różnica w rozumieniu jednego i drugiego, na pewno ja dostrzegasz.

            > Dziecko, któremu nie została pokazana taka możliwość spędzania czasu nie strzel
            > a z patyków do przechodni na ulicy, czy do swoich bliskich.
            Nie ma nic złego w zabawie w tzw. strzelanki - cokolwiek to znaczy - tak długo, jak długo nie robi się tego, o czym piszesz: strzelanie do przechodniów. Napisałem wcześniej, że tego nie pochwalam. Nie usprawiedliwiam zachowania chłopca z pierwszego postu w wątku, ani nie krytykuję twojego syna. Zapytałaś o zdanie na ten temat, to je wyraziłem.

            Twój syn się nie bawi w takie zabawy - dobrze. Są inne dzieci, które też się nie bawią - też dobrze. Ale są dzieci, które się jednak bawią. I TEZ DOBRZE. Z zastrzeżeniem zasad, o których pisałem wcześniej. I pamiętając o tym, że przestępcą nie zostaje się z powodu zabawy żołnierzykami w dzieciństwie, ale ze zgoła innych powodów.

            Pamiętam, na jakim forum piszę. To jest całkiem odpowiednie forum do pisania o takich rzeczach.
          • b.bujak Re: Zabawi militarne i małe dziecko 18.12.11, 11:50
            jestem_fajnou_mamou napisała:

            > Bawienie się w zabijanie jest naturalne?

            każda zabawa, w której dzieci naśladują dorosłych jest jak najbardziej naturalna!
    • tempera_tura Re: Zabawi militarne i małe dziecko 15.12.11, 19:12
      Nie kupie nawet jak bedzie miał 18 lat. Nie toleruje i nerw mnie bierze jak widze trakie akcje.
      • dagmara-k Re: Zabawi militarne i małe dziecko 15.12.11, 22:05
        ja odrozniam zabawe symboliczna karabinem z udawanym umieraniem, od zabawy mieczem podczas ktorej jedno dziecko drugie dzga i oklada. nie widze niczego zlego w podkladaniu bomb, w celowaniu, w trzymaniu na muszce, dopoki obie strony uwazaja ze to na niby i ze to fajna zabawa i dopoki nie dochodzi do konfrontacji wrecz. celowac i strzelac - tak. ale juz popychac karabinem zeby szedl do przodu - nie. w skrocie - chyba bez dotykania jest ok.
        • angelsik Re: Zabawi militarne i małe dziecko 15.12.11, 23:23
          Moj odwieczny temat poruszany często z mężem. Dziecko moje kocha tego typu zabawki, zna się na nich, podchodzi do tego z pasją ( kocha filmy wojenne, takie stare).
          Kiedy chciałam kategorycznie zabronić zabawek "moro" mąż stanął mi dębem. Powiedział, że on jako dziecko tylko i wyłącznie bawił się w wojne (poza grą w piłkę) i nie wyrósł na sadystę, wręcz przeciwniesmile
          W dodatku mówi, że jednej rzeczy nie może "zboleć"..mianowicie, że idąc tym tokiem myslenia, męskie pokolenie które wychowujemy wyrośnie na fryzjerów i stylistów, a ich w obronie naszego kraju nie widziwink ponoć to męskie i typowe dla tej płci ....nie zabraniam więc dziecku, zna zasady, jest mądrym, wrażliwym chłopcem.
          • dagmara-k Re: Zabawi militarne i małe dziecko 15.12.11, 23:36
            ja jestem dziewczyna i takiego kalacha z galezi jakiego ja mialam nie mial nikt w moim bloku;P
            • eliszka25 Re: Zabawi militarne i małe dziecko 16.12.11, 10:15
              ogolnie zwolennikiem zabawek militarnych nie jestem, ale schizy na tym punkcie nie mam. moj syn ma jeden pistolet "piracki" i jedna szable. pistolet dostal od kogos chyba na jakies swieta, szable sama mu kupilam. jest z pianki i chocby nie wiem, jak chcial, nie da rady zrobic nia nikomu krzywdy. dzieciaki na podworku ciagle biegaja z kijami, drewnianymi, gumowymi czy plastikowymi szablami. czasem z pistoletami. nie uwazam, ze to "nieodpowiednia" zabawa. nikt im tego nie zapodal, to ich wyobraznia i dopoki jest to wlasnie zabawa oparta na wyobrazni, nikogo do niczego sie nie zmusza, nikomu krzywda sie nie dzieje, to uwazam, ze jest to ok. owszem, trzeba stosownie do wieku kontrolowac taka zabawe, tlumaczyc, probowac naprowadzic na tzw. wlasciwe tory, ale totalne zabranianie moim zdaniem moze przyniesc wiecej szkod niz pozytku. poza tym czytalam jakis czas temu w mojej gazecie "dzieciowej" rozmowe z psychologiem na ten wlasnie temat. z jego wypowiedzi wynikalo, ze dla dzieci, zwlaszcza dla chlopcow, takie zabawy, takie "mierzenie sie" sa naturalnym i waznym etapem rozwoju i nie nalezy tego zabraniac. kontrolowac - jak najbardziej, kategorycznie zabraniac - nie powinno sie. ja sie z tym w pelni zgadzam i wlasnie kontroluje, tlumacze itp. ale nie widze nic zlego w tym, ze moj 5-latek i jego koledzy na podworku boksuja sie na niby (nikt nikogo nie bije i nikogo nic nie boli, bo ciosy wymierzane sa w powietrze), bawia sie w policjantow i zlodziei czy piratow albo indian i kowbojow. dla mnie to typowe chlopiece zabawy, a nawet niekoniecznie chlopiece, bo dziewczynki tez czesto chetnie w tym uczestnicza. sama tez jako dziecko bawilam sie z rodzenstwemi i kuznostwem w wojne. nikt z nas nie wyrosl na bandyte, wiec mysle, ze moje dziecko tez nie wyrosnie na bandyte tylko dlatego, ze ma w domu szable z pianki.
          • jestem_fajnou_mamou Re: Zabawi militarne i małe dziecko 16.12.11, 13:56
            angelsik napisała: Kiedy chciałam kategorycznie zabronić zabawek "moro" mąż stanął mi dębem. Powie> dział, że on jako dziecko tylko i wyłącznie bawił się w wojne (poza grą w piłkę> ) i nie wyrósł na sadystę, wręcz przeciwniesmile

            No to szkoda, ze miał tak ubogie w sensie duchowym dzieciństwo.

            , wręcz przeciwniesmile
            > W dodatku mówi, że jednej rzeczy nie może "zboleć"..mianowicie, że idąc tym tok
            > iem myslenia, męskie pokolenie które wychowujemy wyrośnie na fryzjerów i stylis
            > tów
            , a ich w obronie naszego kraju nie widziwink ponoć to męskie i typowe dla tej
            > płci ....nie zabraniam więc dziecku, zna zasady, jest mądrym, wrażliwym chłopc
            > em.

            Między zawodowym żołnierzem a stylistą czy fryzjerem jest masa zawodów w których mężczyźni świetnie się sprawdzają. Nie zgadzam się też z tym, że mężczyzna wykonując inne zawody niż te związane z posiadaniem broni, czy umiejętnością posługiwania się nią tracił cokolwiek na swojej męskości.
            Z formy wypowiedzi łatwo się domyśleć, że dla twojego męża fryzjer jest synonimem geja. Co jest bardzo typowe dla większości społeczeństwa myślącego stereotypowo. W dodatku dzieli zabawy na typowo chłopięce i dziewczęce.
            No to, rzeczywiście już mogę sobie wyobrazić faceta, który "jako dziecko tylko i wyłącznie bawił się w wojne (poza grą w piłkę ) i nie wyrósł na sadystę, wręcz przeciwnie" - juz ja się zatroszczę, żeby mój syn miał bardziej konstruktywne zaiteresowania.
            • hanna26 Re: Zabawi militarne i małe dziecko 16.12.11, 15:08
              Dwu- trzylatek to jeszcze maluch i jest zielony w większości tematów. Nie ma pojęcia o wielu rzeczach i nie bardzo rozumiem, jaki tu można znaleźć powód do dumy. shock

              >W dodatku dzieli zabawy na typowo chłopięce i dziewczęce.

              Ja też tak robię. Nie wiedziałam, że to zbrodnia.
              • 3-mamuska Re: Zabawi militarne i małe dziecko 17.12.11, 00:38
                hanna26 napisała:

                > Dwu- trzylatek to jeszcze maluch i jest zielony w większości tematów. Nie ma po
                > jęcia o wielu rzeczach i nie bardzo rozumiem, jaki tu można znaleźć powód do du
                > my. shock
                >
                > >W dodatku dzieli zabawy na typowo chłopięce i dziewczęce.
                >
                > Ja też tak robię. Nie wiedziałam, że to zbrodnia.
                >
                jak ci kiedys syn powie ,ze nie zmyje naczyn czy nie poprasuje bo to babskie zajecie to wtedy dopiero sie zdziwisz shock
                • hanna26 Re: Zabawi militarne i małe dziecko 17.12.11, 14:24
                  > jak ci kiedys syn powie ,ze nie zmyje naczyn czy nie poprasuje bo to babskie za
                  > jecie to wtedy dopiero sie zdziwisz shock


                  Zważywszy na to, że mam trzy córki i ani jednego syna, będę z całą pewnością bardzo głęboko zdziwiona. big_grinbig_grin big_grin
                  • 3-mamuska Re: Zabawi militarne i małe dziecko 17.12.11, 19:41
                    hanna26 napisała:

                    > > jak ci kiedys syn powie ,ze nie zmyje naczyn czy nie poprasuje bo to babs
                    > kie za
                    > > jecie to wtedy dopiero sie zdziwisz shock
                    >
                    >
                    > Zważywszy na to, że mam trzy córki i ani jednego syna, będę z całą pewnością ba
                    > rdzo głęboko zdziwiona. big_grinbig_grin big_grin

                    shock

                    Ale masz fajnie.

                  • jakw Re: Zabawi militarne i małe dziecko 18.12.11, 02:00
                    Gorzej jak nie będzie pod ręką faceta do przykręcenia śrubki wink
                    • 3-mamuska Re: Zabawi militarne i małe dziecko 18.12.11, 04:16
                      jakw napisała:

                      > Gorzej jak nie będzie pod ręką faceta do przykręcenia śrubki wink
                      do zadzowni do firmy" maz do wynajęcia"
                      • hanna26 Re: Zabawi militarne i małe dziecko 18.12.11, 10:58
                        Na razie mam na stałe całkiem porządny egzemplarz męża, który przykręca w domu wszystkie śrubki. smile A mąż uważa się za szczęściarza, bo całe życie będą go kochały aż cztery kobiety. wink
            • angelsik Re: Zabawi militarne i małe dziecko 17.12.11, 23:05
              hehehe
              To u Ciebie właśnie widzę jakieś "ograniczenia rozumowe".
              A może po prostu nie potrafisz dziecka zainteresować tak zabawką(karabinem, czołgiem) żeby nie wychodziła z tego typowa bijatyka, agresja. Rusz głową, jest tysiące pomysłow na "normalną" zabawe z tego typu akcesoriami.
              Co do fryzjerów i stylistów - mamy wśród przyjaciół dwóch gei, więc błedne skojarzenie.
              Ps. O męża mojego się nie martw, jego wnętrze zawsze było i jest bardzo bogate i piękne..podobnie jak u synka. Zresztą, baaardzo mądry i ambitny z niego człowiek.
              • angelsik Re: Zabawi militarne i małe dziecko 17.12.11, 23:10
                A i jeszcze jedno, masz straszne problemy z czytaniem ze zrozumieniem. A to już poważny problem.....
                A z ciekawości, czym Twój mąż bawił się w dzieciństwie???Pewnie samochodami na pilota albo psptongue_out
    • mondovi Re: Zabawi militarne i małe dziecko 16.12.11, 12:20
      w moim roczniku zabawa w wojnę nie była niczym dziwnym - fakt - na topie byli "czterej pancerni i pies", bawiliśmy się w muszkieterów i w Indian walczących z bladymi twarzami, na psychopatów nie wyrośliśmy. Syn bawi się bakuganami i nie widzę różnicy w jego wezwaniu - bakugan bitwa, bakugan zestaw bojowy, czy z pokemonów - pikachu wybieram ciebie! w stosunku do poddajcie się, "hendeho" sprzed lat, zabawy równie abstrakcyjne i bazujące na przemocy, ale nie na strachu i faktycznej krzywdzie.
      • lejla81 Re: Zabawi militarne i małe dziecko 16.12.11, 16:23
        Nie kupuję zabawek militarnych, raz tylko kupiłam czołg, ale to ze względu na zamiłowanie syna do wszelkiego rodzaju pojazdów. Od kogoś kiedyś dostał zabawkowy pistolet z cukierkami, miał etap, że strzelał do mnie z palca, ale jakoś mu minęło. Ostatnio zwrócił nawet koledze uwagę, że nie celuje się do ludzi, więc coś tam z moich przemów do niego dotarło (komentarz taty kolegi - o, jaka niedobra mama, nie pozwala się dziecku bawić pistoletami). Mojego syna akurat średnio interesują tego typu zabawki. Co do Bakugana, to usilnie twierdzi, że to Papugan smile)
    • ciociacesia polecam do obejrzenia 17.12.11, 12:48
      szczegolnie od 48 sekundy
    • jakw Re: Zabawi militarne i małe dziecko 18.12.11, 01:56
      No cóż, z dzieciństwa pamiętam zabawy w wojnę - za karabiny służyły patyki...
      • dean08 Re: Zabawi militarne i małe dziecko 20.12.11, 18:35
        Nie można zabraniać tylko trzeba (jak to ładnie zostało określone) kanalizować- chcecie wychować kandydatów do Hitlerjugend? W tej organizacji stosowano zasadę aby broni nie dawać, ograniczać dostęp itd. tylko po to aby etap fascynacji bronią przenieść na wiek poborowy.
        • a_weasley Hitlerjugend i broń 10.01.12, 17:03
          Dean08 napisał:

          > chcecie wychować kandydatów do Hitlerjugend?

          Podobno rozwiązana.

          > W tej organizacji stosowano
          > zasadę aby broni nie dawać, ograniczać dostęp itd.

          Było dokładnie na odwrót. Gdyby miało być tak, jak tu piszesz, to skąd by się wzięły zawody strzeleckie Hitlerjugend? W 1938 r. uczetniczył w nich MILION HJ-ów. Dziesięciolatków uczono rzucać granatem, czternastolatków stawiano z bronią na warcie.

          > tylko po to aby etap fascynacji bronią przenieść na wiek poborowy.

          Żołnierz nie ma być zafascynowany bronią, żołnierz ma broni sprawnie używać. HJ miało chłopca przygotować do slużby wojskowej. Armia woli rekruta ostrzelanego niż jakiegoś kompletnego świeżaka, co nie wie, którym końcem karabin strzela.

          Za: R.Gruneberger, Historia społeczna III Rzeszy, r. XVIII: Młodzież.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja