mamma.80
18.12.11, 09:16
Cześć,
Piszę bo mam dylemat moralny, serce mnie boli a nikt w domu nie rozumie z czym mam roblem. A więc w skrócie. Mieszkam na przeciwko kościoła. Tak że z okna widzę cały plac i wszystkie wejścia. W zeszłą niedzielę od prawie 9 do conajmniej 16 pod kościołem siedziała kobieta. O ile ona mi nie przeszkadza to była z nią dwójka dzieci. Jedno z dwa,trzy lata a drugie z 7. I te biedne dzieci cały dzień na dworze. Temperatura koło 0. Dzisiaj od 9 znowu siedzi. Żal mi tych dzieci bo zimno strasznie, to małe w wózku może i ciepło ubrane ale uważam że 7 godzin na dworze to za dużo i tak. Aha, dodam że Pani jest narodowości rumuńskiej najprawdopodobniej. No i właśnie z tym problem mam. czy jest sens gdzieś zgłosić.Gdyby to była Polka to może nawet samam bym poszła i próbowała pomóc a tak nie raz oglądaliśmy filmy jak działa żebractwo w tych krajach. Czy ktoś się tym zainteresuje, czy jest sens gdzies zgłosić. Zadzwonię powiedzmy na policję i co zrobią. Za rogiem wypuszczą.??? Dodam że pani ludzie hojnie do koszyczka sypią zwłaszcza ze względu właśnie na dzieci. Małe nie raz szturchneła małego bo się paska nie trzmało.
Wrrrrr, znowu zobaczyłam przez okno i łzy mi sie cisną jak to małę biega po tym placu.Moje dziecko w tym samym pewnie wieku.
Co robić???