Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! Pomocy

19.12.11, 12:21
Witam,
mam pytanie do mam bardziej doświadczonych, które mają ten okres dziecka za sobą. Mała ogólnie jest bardzo aktywna, biega, szybko się nudzi zabawkami, od czasu do czasu wpada w histerię, jak jej czegoś zabronimy, czyli standardowy półtoraroczniak- z tego co czytamsmile. Wykonuje też proste polecenia, nie ruszaj, nie idź tam, zanieś, przynieś. Oczywiście nie zawsze, ale zwykle robi o co ja proszę. Mąż uznał, że dziecko powinno wykonywać wszystkie polecenia i wczoraj jak wysypały się kulki z namiotu prosił, aby je razem pozbierali. Mała odwracała się za każdym razem na pięcie i szła do innych zabawek. Mąż je jej zabierał sprzed nosa i mówił, że dostanie jak posprząta. Sytuacja trwała z pół godziny, dziecko histeryzowało coraz mocniiej, płakała, a mąż konsekwentnie sadzał ją na środek pokoju. Miała się i uspokoić i pozbierać te kulki, wydało mi się to za trudne dla niej, wkroczyłam do pokoju, przytuliłam, uspokoiła się z trudem, a potem powiedziałam, że zbierzemy kulki do sitka i tak zanosiłyśmy. Przepraszam, za długi wpis, ale proszę o pomoc jak zachowywać się w sytuacjach jeżeli dziecko nie wykonuje polecenia w tym wieku oczywiście, kiedy można tego wymagać, czy mąż przesadza czy ja?? Pomocy!!
    • dzoaann Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 12:32
      maz przesadza... w tym wieku to mozna dziecko zachecac, w formie zabawy sprzatac zabawki, czy co tam, ale i tak nie zawsze dziecko ma humor... egzekwowanie takie jak probowal zrobic to twoj maz nie ma sensu...
      • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 13:01
        Dziewczyny w mniej więcej w jakim wieku dziecko jest w stanie i powinno sprzątać po sobie zabawki np?
    • itsenaderbejbi Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 12:32
      mąż. zdecydowanie mąż.
    • aleksandra1357 Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 12:37
      Z taką akcją to do 4-latka, a najlepiej wcale. Biedne dziecko!
      Czy mąż wykonuje wszystkie polecenia?
    • aleksandra1357 Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 12:45
      A w ogóle to kto powiedział, że dziecko ma wykonywać każde polecenie?
      Im wcześniej pożegnacie się z tą wizją, tym lepiej dla Was.
    • madzia1708 mąż, Ona jest za mała na takie musztry 19.12.11, 12:49
      wogole takie coś, to jakieś chore jest wg mnie
      • mamaa-gatki Re: mąż, Ona jest za mała na takie musztry 19.12.11, 13:00
        Madziu to nie tak, że mąż krzyczy czy coś... To nasze pierwsze dziecko i nie wiemy jak i kiedy próbować coś egzekwować, żeby nie wyrósł bohater super nianismile. Na poważnie to z histerią wymuszania sobie radzimy, a z tym nie wiemy jak postępować. Dzięki za rady, proszę o jeszcze! Aha mąż chciał dobrze mimo wszystkosmile
        • odnawialna Re: mąż, Ona jest za mała na takie musztry 19.12.11, 13:12
          Mamo Agatki, nie grozi Wam bohater super niani. Sama Twoja świadomość w temacie już będzie przeszkodą. Półtorarocznemu dziecku można pokazywać, ze kulki się sprząta, można namówić, zeby w ramach zabawy pomogło sprzątnąć choćby jedną i jeśli to zrobi, podskakiwać pod sufit z radości i dumy z sukcesu. Półgodzinne dręczenie sprzątaniem to trauma dla takiego malucha, wcale się nie zdziwię, jeśli nagle kulki przestaną jej się podobać.
          • mamaa-gatki Re: mąż, Ona jest za mała na takie musztry 19.12.11, 13:17
            dziękuję, naprawdę nie chcemy musztrować małej dla samej idei czy coś, mimo że może tak wyglądać, pozdrawiam. Aha jedną kulkę wrzuca i inne rzeczy też robi np. zanosi papierki do kosza, zanosi tacie koszulę i takie tam.
        • dzoaann Re: mąż, Ona jest za mała na takie musztry 19.12.11, 15:33
          male dziecko to najlepiej sposobem, zagadac, odwrocic uwage, polaskotac, rozsmieszyc, w dobrym humorze bedzie chetne do wspolpracy i na serio nie ma co sie bac tego rozpieszczania.... dziecko ma miec granice, ale nie same zakazy, jak wiecej bedzie slyszalo nie, to sie bedzie buntowac... i trzeba ja uczyc radzic sobie z emocjami, dawac jej prawo do zlego samopoczucia, zlosci, pokazac, ze to normalne i nauczyc uspokajac, wyladowac zlosc, wyplakac, ukoic.
    • odnawialna Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 13:03
      bidula, pewnie kompletnie nie wiedziała, o co chodzi... A mąż do tresowania niech kupi sobie psa. Nie, wycofuję się, psa też szkoda.
      • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 13:11
        Czyli raczej tak jak myślałam. Napiszcie proszę kiedy dziecko powinno umieć sprzątnąć po sobie np. te nieszczęsne kulki? Dopytuję się, ale nie dla chęci tresowania małej (mąż tak samo) tylko naprawdę nie wiemysmile
        • odnawialna Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 13:20
          Wiesz, moja ma 2,5 roku. Podejrzewam, ze sama nie sprzątnęłaby takich kulek. Owszem, POMAGA sprzątać, ale samodzielne sprzątanie u niej trwa około 2 - 3 min. To starcza na zapełnienie wiaderka z klockami do połowy, później jej uwaga kieruje się na coś innego. I ok., tę drugą połowę wiaderka ja sama dopełniam klockami, ciesząc się, że mała wykazała chęci, a jej pokazując, że klocki jednak wszystkie trzeba sprzątnąć i odstawić na miejsce.
          • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 13:22
            moja robi tak samo z klockami, do połowy, potem już ją coś odciąga i ja zbieramsmile
            • eliszka25 Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 14:08
              zdecydowanie maz przesadzil. mala po prostu nawet nie wie, co to znaczy "posprzataj". dla dzieci w tym wieku polecenie "posprzataj kulki", to totalna abstrakcja. mozna dziecko zachecic zabawa i pokazac, ze zbieramy kulki i wrzucamy do pudla/kartonu/namiotu czy gdzie tam te kulki mialy byc. moj 2-latek w taki sposob "sprzata" np. autka, ale to zawsze jest na zasadzie, ze np. robimy wyscigi, kto wiecej autek wrzuci do pudelka, kto szybciej sprzatnie swoje autka (5-latek czy 2-latek) itp. jak ktos sie za to sprzatanie zabierze i zrobi z tego zabawe, to on jak najbardziej pomaga, ale po prostu "posprzataj", to nawet 5-latka przerasta, bo mojemu musze konkretnie powiedziec np. "pozbieraj wszystkie auta z podlogi", albo "poukladaj swoja zabawki na polki". oczywiscie z nim nie trzeba kombinowac, jak z 2-latkiem, ale polecenie musi byc konkretne.

              twoja coreczka ma dopiero 1,5 roku i dla niej nie istnieje pojecie balaganu i porzadku. ona po prostu poznaje swiat i nawet, jak cos porozwala, zniszczy, to robi to nieswiadomie i jak sie do niej mowi "posprzataj", to w ogole nie wie, o co chodzi. samodzielne posprzatanie czegokolwiek, to gdzies w okolicach 4 lat. a czy powinna wykonywac wszystkie polecenia? hm, czy ja wiem, w tym wieku z pewnoscia wiekszosc polecen, to dla niej abstrakcja. no i WSZYSTKICH polecen rodzicow, to chyba zadne dziecko na swiecie nie wykonuje wink
    • omgbaby Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 14:04
      Moj mlody umie po sobie posprzatac np puzzle porozkladac do 3 roznych pudelek czy klocki do konca z rozlaczeniem kazdego ( a to naprawde troche mu zajmuje), czy kulki po zabawie poproszony lub sam z siebie od czasu jak skonczyl 2 lata. Jak mial poltora roku w tej "zabawie" nie uczestniczyl i nie sadze zeby byl wtedy jakis sposob zeby to wyegzekwowac (bynajmniej u mojego syna) a zaczal pewnego dnia sam z siebie mi pomagac i ma z tego duzo radochy.
      A maz napewno chcial dobrze, po prostu przy braku wspolpracy ze strony malej powinien odpuscic zanim mala sie rozhisteryzowala, moj M tez ma czasami problem zeby odpuscic we wlasciwym momencie. Probowac przeciez mozna, bo a nuz by posprzatala te kulki smile
      • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 14:10
        Tak jak piszesz po prostu chyba za wcześnie na wykonanie takiego zadania. Wszystkie umiejętności przychodzą z czasem, pozdrawiam serdecznie
    • joshima Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 14:07
      mamaa-gatki napisała:

      > Mąż uznał, że dziecko powinno wykonywać wszystkie polecenia i wczoraj jak wys
      > ypały się kulki z namiotu prosił, aby je razem pozbierali. Mała odwracała się z
      > a każdym razem na pięcie i szła do innych zabawek. Mąż je jej zabierał sprzed n
      > osa i mówił, że dostanie jak posprząta.
      Na Twoim miejscu uznałabym, że mąż powinien dostać w ucho, żeby oprzytomnieć i przestać się znęcać nad dzieckiem. Nie bardzo rozumiem jak mogłaś patrzeć na to i nie przerwać tego.

      > konuje polecenia w tym wieku oczywiście, kiedy można tego wymagać
      Chyba bardziej w okolicach trzeciego roku życia. I nie tymi metodami.
      • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 14:14
        To nie tak, że mąż chodzi za małą i nakazuje. Po prostu jak coś rozrzuca to prosi żeby pozbierała zabawki, czy kredki. Zrozumiałam już, że na takie wymagania za wcześnie i mąż też zrozumie. Przy pierwszym dziecku na prawde nie mamy doświadczenia na co można pozwalać a na co nie. Chcemy po prostu "w miarę" grzecznego dziecka, pozdrawiam
        • aleksandra1357 Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 16:34
          mamaa-gatki napisała:

          Chcemy po prostu "w miarę" grzeczneg
          > o dziecka, pozdrawiam

          Przemyśl sobie wszystko dokładnie. Co jest dla Ciebie ważne? Grzeczne dziecko? Żeby nie było małym potworem, jak w super-niani? Żeby się słuchało?
          Pomijając fakt, że przy tam małym dziecku to niemożliwe i że nawet 3-latek często ignoruje wszelkie polecenia, to do mnie bardzo przemawia to, co napisały Mazlish i Faber, autorki książek o wychowaniu: że celem rodzica nie jest wychowanie grzecznego dziecka, tzn. nie to jest najważniejsze. Bo można stosować restrykcyjne metody i mieć dziecko, które będzie sprzątać swój pokój bez gadania. A można mieć też dziecko, z którym trzeba negocjować sprzątanie, przekonywać, dlaczego należy to robić i to jest mocno upierdliwe, ale takie dziecko bardzo na tym korzysta: nie podporządkowuje się bezmyślnie sile autorytetu rodzica, tylko samo myśli i sprząta, co ważne, dla siebie, a nie dlatego, że tata kazał. A potem, jak się wyprowadzi od rodziców, to zrobi wszystko odwrotnie. Nie tędy droga.
          To tak w skrócie, bo to szeroki temat. Polecam mądre lektury o wychowaniu.
          A strach, że dziecko będzie niegrzeczne, jest złym doradcą. Zbyt często o tym myślisz, zbyt bardzo się tym kierujesz.
          Bo lepiej mieć nieznośne dziecko, które wyrośnie na twórczego człowieka, niż dziecko pokorne, które skończy na fotelu psychoanalityka. Oczywiście upraszczam, bo są nieznośne, rozpuszczone dzieci, z których nic dobrego nie wyrośnie (a jakie są kryteria?), ale chciałam rzucić taką myśl, coby popchnąć myślenie w tym kierunku smile
          • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 17:21
            Książka o której piszesz to Jak mówić, żeby dzieci słuchały i jak słuchać żeby dzieci mówiły? Właśnie zamierzam ją kupićsmile. Co jest dla nas ważne? Na pewno szczęśliwe dziecko, ale żeby nie wyrosła jak piszesz na "potwora" z super niani. Super nianią ogląda mążsmile. Często jest tam tak, że problematyczne dziecko jest wynikiem jakichś błędów wychowawczych rodziców. Chciałabym ich poczynić jak najmniej...A tak w ogóle nie chcę jak piszecie zahukanego odludka siedzącego w kącie, ale niektóre metody faktycznie mogą wyrządzić więcej szkody niż pożytku...
            • tygrysiatko1 Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 18:30
              to niech przestanie... to co ta kobieta zaleca jest przeciwko dzieciom, psychologii i czemukolwiek...
              • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 20:47
                Serio ta super niania jest taka zła? Podajcie proszę argumenty, oglądałam zaledwie kilka odcinków...
                • joshima Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 20:52
                  To co mi przede wszystkim nie podoba się w jej metodach to kompletny brak komunikacji z dzieckiem i tresowanie go przy użyciu techniki kija i marchewki.
                  uczy, że robienie czegoś jest ważne tylko wtedy gdy można dostać nagrodę, lub gdy za niezrobienie tego grozi kara. Jeśli w jakichś okolicznościach dziecko dojdzie do wniosku, że kara je ominie albo że na nagrodę raczej niema co liczyć, to jak myślisz, jak postąpi?
            • joshima Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 20:49
              mamaa-gatki napisała:

              > Super nianią ogląda mążsmile.
              To mu zabroń bo mu mąci w głowie. Niech lepiej czyta "W świecie żyrafy" albo "dzikie dzieci".

              > Często jest tam tak, że problematyczne dziecko jest
              > wynikiem jakichś błędów wychowawczych rodziców.
              Moim zdaniem, prezentowane tam przypadki nie są wynikiem błędów wychowawczych tylko kompletnego zaniechania wychowania.
              • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 20:52
                joshima napisała:


                > Moim zdaniem, prezentowane tam przypadki nie są wynikiem błędów wychowawczych t
                > ylko kompletnego zaniechania wychowania.


                chyba masz rację!!!
        • joshima Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 16:56
          mamaa-gatki napisała:

          > To nie tak, że mąż chodzi za małą i nakazuje. Po prostu jak coś rozrzuca to pro
          > si żeby pozbierała zabawki, czy kredki.
          No sorry ale swoim głupim uporem doprowadził ją do histerii.

          > Chcemy po prostu "w miarę" grzecznego dziecka, pozdrawiam
          Nie znoszę słowa "grzeczne dziecko". Grzeczne dziecko, zawsze mi się kojarzy z zahukanym człowieczkiem, który zawsze robi co mu dorośli nakazują. Nawet wtedy gdy dorosły chce je skrzywdzić, bo jest np pedofilem.
      • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 14:15
        Joshima, tak mi się też teraz wydaje, że ok 3. Napisz proszę o swoich metodach, pozdrawiam
        • joshima Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 20:47
          mamaa-gatki napisała:

          > Napisz proszę o swoich metodach, pozdrawiam
          Ja wierzę w uczenie się przez naśladowanie. Dlatego odkąd tylko moje dziecko zaczęło chodzić i roznosić zabawki zwracałam jej uwagę na potrzebę sprzątania ich od czasu do czasu (na przykład wieczorem przed snem). Robiąc z tego codzienną rutynę. Oczywiście zachęcałam dziecko do sprzątania, ale zabierałam się do tego nie czekając za bardzo na nie. Na ogół mi pomagała a jak nie to trudno. Mówiłam tylko, że wieczorem zabawki trzeba pozbierać i powrzucać do pudeł, żeby nie było bałaganu.
          Teraz moje dziecko (prawie trzy lata) poproszone raczej sprząta, choć na ogół prosi by mu pomóc jeśli jest tego wyjątkowo dużo.
          • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 20:48
            dzięki Joshima!
    • erba Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 15:06
      Ja też mam półtoraroczną córkę i oczywiście nie wykonuje wszystkich poleceń big_grin Jeśli chodzi o zbieranie/segregowanie/wrzucanie klocków do pudełka wieczorem to nie ma szans, żeby sama to zrobiła. Przeważnie jak nachodzi nas zacięcie wychowawcze w tej kwestii to wkładamy jej po jednej rzeczy do ręki i mówimy, żeby włożyła do pudełka, i tak kilka razy, jeśli mała jest w nastroju to wtedy zbiera z nami, jak nie to olewa. Nie oczekiwałabym od tak małego dziecka słuchania się we wsztystkim. Piszesz, że mąż mówił do córki, że ma posprzątać, wydaje mi się, że do takich dzieci trzeba bardziej precyzyjnie i mniej abstrakcyjnie typu "włóż klocek do pudełka", "zamknij szufladę", "pozbieraj", "weź to".
      • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 15:16
        o ile dobrze mi się wydaje powiedział jej, że ma posprzątać kulki, wrzucić je do namiotu, może nieprecyzyjnie się wyraziłam. Ale potem faktycznie nic nie mówił, tylko sadzał ją na środek pokoju...
    • odnawialna tak ogólnie 19.12.11, 15:13
      Tak ogólnie, to jestem zdania, że wymaganie, egzekwowanie czegokolwiek u tak małych dzieci to pomyłka. Jeśli chcę osiągnąć cel, zdecydowanie lepiej zrobić to poprzez zabawę,"sposobem", niż nakazem, na siłę. "Na siłę" zwykle kończy się płaczem i/lub histerią. Mam osobistą frajdę, gdy znajdę sposób na moją córę, kiedy osiągnę cel przy pomocy innych środków. Przykładów jest mnóstwo:
      nie chce iść do łazienki - mój sposób: odliczanie i wyścig - kto pierwszy,
      nie chce położyć się w łóżeczku - misie płaczą, że są same w łóżeczku i chcą poczytać bajeczki, zaczynam czytać misiom, a za chwilę ciekawska córa nie wytrzymuje i też chce ogladać książeczkę razem z misiami,
      nie chce przyjść na obiad - lala wybierze sama talerzyk i sztućce i sama będzie jadła obiad, sama pomiesza zupę łyżką ... tu już Młoda na to nie pozwoli smile mieszanie zupy to jej przywilej smile
      nie chce założyć bluzeczki - to zrobimy brzuszkowi gilgotki
      nie chce założyć butków - wyścigi taty i mamy, jeden but zaklada mama, drugi tata i kto pierwszy, albo trzeba wycałować śliczne stópki...
      Okresy buntu są zwykle przejsciowe, Mała przyzwyczaja się do określonych zachowań, trybów postępowania. Choć nie zawsze się da... Ostatnio wniosłam na silę do domu rozhisteryzowaną córę, bo stała bez czapki na ulewnym deszczu i zaparta się w swoim "nie", zaczęła zdejmować jeszcze kurtkę, a próby pertraktacji niestety spełzły na niczym.
      • mamaa-gatki Odnawialna dzięki za pomysły:) 19.12.11, 15:17
        Ja też staram się coś wymyślać, gdy chcę coś osiągnąć. Niekiedy tak jak piszesz się nie da, ale trzeba się starać, więcej się wtedy osiągnie. Przynajmniej w wieku w jakim jest nasza córcia, pozdrawiam
    • rulsanka Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 16:34
      Jeśli chodzi o kwestie sprzątania - podpisuję się pod poprzedniczkami.
      Natomiast w twoich postach zaniepokoiło mnie to, że czerpiesz wiedzę z superniani i żyjesz w obawie, że źle wychowasz dziecko. Myślę, że takie obawy mogą zrobić więcej szkody w wychowaniu niż zaufanie sobie i dziecku i nawet pozwolenie mu czasami na jakąś psotę.

      Zaniepokoiło mnie "z histerią wymuszania sobie radzimy". Jak?
      Wiesz, w wieku 1,5 roku histerie wynikają z wielu przyczyn: z frustracji, rozpaczy, wściekłości, zmęczenia, sprzecznych uczuć. Nie z wymuszenia...
      Jeżeli traktujesz histerię jak wymuszenie, to pewnie czekasz aż dziecko się wyryczy? (przepraszam jeśli się mylę, ale alergicznie reaguję na "wymuszanie" przez małe dzieci). Większości histerii u maluszka można uniknąć lub stłumić w zarodku i wtedy problem znika.
      • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 17:17
        Raczej ciężko mi przychodzi pozwolenie aby się wyryczała, ale chodzi o sytuację typu grzebania w szafce z lekami, zabawę z nożyczkami. Wtedy zabraniam, mówię, że nie wolno, że mogłaby się skaleczyć i tylko w takich przypadkach pozwalam się wykrzyczeć. Czy o to Ci chodziło? Bo innych "płaczów" nie pozostawiam i zawsze przytulam.Więc o to chodziło mi z wymuszaniem, ale nie wiem czy dobrze rozumuję...
        • rulsanka Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 17:30
          "Więc o to chodziło mi z wymuszaniem, ale nie wiem czy dobrze rozumuję..."

          E, to nie wymuszanie, tylko rozpacz/frustracja, że dziecko nie dostało tego, co chce. smile Wymuszanie to taki płacz na siłę i obserwowanie reakcji rodzica, ale to dużo później. W ogóle to chyba rzadka sprawa jak mamy normalne relacje z dzieckiem.

          Szafkę z lekami proponuję umieścić w miejscu niedostępnym dla dziecka (lub załóż blokadę), bo to proszenie się o nieszczęście. Do tego ja tłumaczę, że leki (mój syn od zawsze uwielbia leki) można brać tylko wtedy, gdy mama lub tata daje, bo inaczej można się zatruć (będzie bardzo bolał brzuch) i można umrzeć.
          Dzieci jak widzą racjonalny powód zakazu, to szybciej go akceptują.

          Natomiast jeśli chodzi o nożyczki, noże, to ostre narzędzie dziecku zabierałam i dawałam w zamian bezpieczne, tępe. Nóż do obiadu, nożyczki bez czubków + nakaz zabawy wyłącznie przy stoliku. Mój syn półtoraroczniak uwielbiał bawić się w krojenie (i to była jedna z nielicznych statycznych zabaw) smile
          Natomiast co do ostrych narzędzi, tłumaczyłam obrazowo, czym grozi zabawa nimi. Np, że może uciąć sobie palec. O bieganiu ze sztućcami, kredkami, patykami - że można sobie wydłubac oko. Wiem drastyczne. Ale jak kazałam synowi zamknąć oczy i poczuć jak to jest - więcej nie było problemu z bieganiem z patykiem. Mowa o małym dziecku, trzylatkowi już można na pewne rzeczy pozwolić. Teraz u mnie jest etap "można biegać z patykiem, ale trzeba trzymać go z boku ciała i z dala od twarzy"
          • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 17:36
            No tych przykładów, że nie może dostać i chce bywa więcej, ale jak jej kilka razy wytłumaczę, nawet jak się popłacze to się zaraz uspokaja sama, a ja staram się odwrócić jej uwagę od tego co chciała.
            • rulsanka Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 17:46
              No tak, takie życie, że nie można mieć wszystkiego, co się chce smile

              A superniania działa na mnie jak płachta na byka smile (Teraz, bo jak nie miałam dzieci, to się fajnie oglądało...)
              • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 17:53
                co fakt to faktsmile, napisz proszę tytuły tych książek, które polecasz! Pozdrawiamsmile
                • rulsanka Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 18:01
                  "napisz proszę tytuły tych książek, które polecasz! Pozdrawiamsmile "

                  Przede wszystkim chyba polecam forum smile To i "wychowanie bez porażek". Bo można poczytać o konkretnych problemach i konkretnych rozwiązaniach proponowanych przez różne osoby i wybrać coś dla siebie.
                  Każda książka przedstawia swoją własną wizję rodzicielstwa. A przecież każdy z nas jest inny, ma inny temperament i bagaż doświadczeń. Dlatego trzeba iść swoją drogą, taka która pasuje nam i dziecku.

                  Na wychowaniu bez porażek jest wątek "lista lektur", polecam.
                  forum.gazeta.pl/forum/w,851,119889768,,Lista_lektur.html?v=2
                  I stronę dzikie dzieci.
                  • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 20:48
                    Dzięki za podpowiedzi, mąż też już po lekturze tego wątkusmile
        • joshima Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 20:55
          mamaa-gatki napisała:

          > Raczej ciężko mi przychodzi pozwolenie aby się wyryczała, ale chodzi o sytuację
          > typu grzebania w szafce z lekami, zabawę z nożyczkami. Wtedy zabraniam, mówię,
          > że nie wolno, że mogłaby się skaleczyć i tylko w takich przypadkach pozwalam s
          > ię wykrzyczeć.
          Ale dlaczego pozwalasz się jej wykrzyczeć? Oczywiście nie mówię o tym, żeby jej ustępować w tych kwestiach, ale czy nie możesz jej wziąć na ręce i pomóc jej się uporać z bardzo silną frustracją?
          • mamaa-gatki Joshima czyli jak? 20.12.11, 09:03
            Joshima czyli jak? Po raz 5 jej tłumaczę spokojnie: Kochanie nie można dotykać pieca, trzeba terz wyjść ze sklepu i się ubrać, nie wolno ściągać czapki na mrozie itp. Chodzi o syt. kiedy raczej nie można odpuścić? Przecież jak zaczęłam ją np ubierać przy wyjściu ze sklepu tłumacząc dlaczego ryczała okrutnie, mimo, że ją przytuliłam i miałam na rękach. A po wyjściu ze sklepu aniołsmile. Po prostu się nie znam ...
            • joshima Re: Joshima czyli jak? 20.12.11, 09:25
              mamaa-gatki napisała:

              > Joshima czyli jak? Po raz 5 jej tłumaczę spokojnie: Kochanie nie można dotykać
              > pieca, trzeba terz wyjść ze sklepu i się ubrać, nie wolno ściągać czapki na mro
              > zie itp. Chodzi o syt. kiedy raczej nie można odpuścić?
              Ale ja doskonale rozumiem, że sa sytuacje kiedy nie mozna odpuścić. Moje dziecko tez wpadało wtedy w stan histerii, ale czy to oznacza, ze mam je zostawić samotne z tymi strasznymi przytłaczającymi je emocjami? Przecież ono nie krzyczy dlatego, że chce na Tobie coś wymusić. Ono krzyczy dlatego, że targa nim wyjątkowo silna emocja z którą sobie nie radzi i której nie umie inaczej wyrazić. Co stoi na przeszkodzie wziąć na ręce, przytulić (jeśli się da i jeśli to pomaga) i powiedzieć: "wiem, że byś chciała jeszcze się pobawić, ale musimy już iść", albo: "wiem, że jesteś bardzo zła z tego powodu, ale..." Aha. Zbyt rozwinięte tłumaczenie co i dlaczego, nie ma sensu, szczególnie jak dziecko jest w stanie histerii i właściwie nie kontaktuje. Komunikaty powinny być krótkie i zwięzła i raczej po tym jak się dziecko uspokoi i jest szansa, że coś do niego dotrze.

              Twoje dziecko jest w wieku kiedy własnie zaczyna odczuwać takie bardzo silne emocje i zupełnie sobie z tym nie radzi. Prawdopodobnie samo n ie wie co sie z nim dzieje. Obowiązkiem rodzica jest nauczyć dziecko rozpoznawać i nazywać je, a potem radzić sobie z nimi. Tego się nie da osiągnąć, pozwalając dziecku wykrzyczeć się w samotności.
              • mamaa-gatki Re: Joshima czyli jak? 20.12.11, 11:27
                Dzięki za porady. Zwykle przy niej jestem, tłumaczę, przytulę, ale czasem histeryzuje nadal. Ale tak jak mówisz może to już jest to lepsze rozwiązanie. Może gdybym jej nie wytłumaczyła i nie przytuliła płakała by dłużej i byłoby to dla niej bardziej stresujące przeżycie. Co myślisz? Pozdrawiam
                • joshima Re: Joshima czyli jak? 20.12.11, 12:11
                  mamaa-gatki napisała:

                  > Dzięki za porady. Zwykle przy niej jestem, tłumaczę, przytulę, ale czasem histe
                  > ryzuje nadal. Ale tak jak mówisz może to już jest to lepsze rozwiązanie. Może g
                  > dybym jej nie wytłumaczyła i nie przytuliła płakała by dłużej i byłoby to dla n
                  > iej bardziej stresujące przeżycie. Co myślisz?
                  Tak właśnie myślę. Moja córka przeżywała to znacznie gorzej. W stanie histerii nie pozwalała się dotykać i wszelkie próby nakręcały ją jeszcze bardziej. Musiałam odczekać aż histeryczny krzyk przejdzie w płacz (dawało się odróżnić) i wtedy dziecko dawało się wziąć na ręce. Ale i tak nie zostawiałam jej samej, zawsze byłam blisko.
                  • mamaa-gatki Re: Joshima czyli jak? 20.12.11, 12:15
                    W sytuacjach skrajnych tez nie daje się nawet dotknąć, kładzie się na podłodze i wyje, potem w końcu daje się przytulić jak piszesz. Robię tak jak Ty, myślałam, że to jest to pozwalanie się wypłakać?!
                    • joshima Re: Joshima czyli jak? 20.12.11, 13:29
                      mamaa-gatki napisała:

                      > Robię tak jak Ty, myślałam, że to jest to pozwalanie się wypłakać?!
                      No to się źle zrozumiałyśmy. Dla mnie pozwolenie na wypłakiwanie to coś w stylu: teraz siedź tu sama i sobie płacz a do mnie możesz przyjść jak się już uspokoisz.
                      • mamaa-gatki Re: Joshima czyli jak? 20.12.11, 13:44
                        Nie no tak nie robięsmile. A czy później jak dziecko jest starsze i faktycznie coś nabroi jest to metoda aby się uspokoiło w swoim pokoju np. i przyszło wtedy? Czy w ogóle?
                        • joshima Re: Joshima czyli jak? 20.12.11, 14:19
                          mamaa-gatki napisała:

                          > A czy później jak dziecko jest starsze i faktycznie coś
                          > nabroi jest to metoda aby się uspokoiło w swoim pokoju np. i przyszło wtedy?
                          Nie wiem, jeszcze nie dotarłam do tego etapu i w sumie to nie mam przemyśleń.

                          Choć moja córka parę razy próbowała histerii kontrolowanej. Prawie dałam się nabrać, ale zauważyłam, ze jak słyszy że się podnoszę to milknie i sprawdza co zamierzam. Na szczęście szybko się połapałam a ona szybko się zorientowała, że metoda jest nieskuteczna (ja wtedy perfidnie robiłam jakieś ruchy, żeby sprawdzić czy to jest rzeczywista rozpacz, czy właśnie taka kontrolowana) i nie dawałam się wciągnąć w grę.

                          Teraz moja córka jak się rozzłości to sama się izoluje. mówi: sio i to oznacza, że trzeba jej dać spokój. Trochę popłacze a potem albo sama przychodzi albo ja podchodzę i pytam, czy już się chce przytulić. Nie stawiam sprawy w ten sposób: nie chcę Cię widzieć póki się nie uspokoisz. Sama bym nie chciała być tak traktowana. Każdy czasem potrzebuje wypłakać się komuś w mankiet, a stawiając w ten sposób sprawę daję do zrozumienia, że nie ma co na mnie liczyć i ma sobie poradzić sama. Trochę to niefajne.
                          • mamaa-gatki Re: Joshima czyli jak? 20.12.11, 14:30
                            dzięki, to bardzo mądre o czym piszesz!!! Moja tak zaczyna, ale jak widzi, że i tak nie dostanie to przestajesmile. Dzieci są takie sprytnesmile
                            • joshima Re: Joshima czyli jak? 20.12.11, 15:18
                              mamaa-gatki napisała:

                              > Dzieci są takie sprytnesmile
                              Oj są. Będzie trochę OT. Moja córka ostatnio ma fazę odwlekania momentu pójścia do łózka. No i coś tam kombinowała w łazience kiedy tata zabierał się do mycia jej zębów. W pewnym momencie tata się zirytował i mówi: Oj bo się zdenerwuję. Na co moja córka: To ja zacznę płakać i wtedy przyjdzie mama i mi umyje zęby.

                              Mąż jej to wyperswadował, tłumacząc, że jak przyjdę to też będę zirytowana i Mała poprzestała tylko na groźbie. Potem położył Mała i dopiero jak spała opowiedział mi co zaszło. Prawdę mówiąc bardzo mnie to rozbawiło, szczególnie iż nie sadziłam, że to już jest etap takich kalkulacji.
                              • mamaa-gatki Re: Joshima czyli jak? 21.12.11, 13:31
                                Fajny ten Twój maluchsmile. Młoda też mnie rozbraja. Dziś przeciekło jej z pieluszki na spodenki, przyniosła sucha pieluchą i mówi mi myć i p okazuje na zadeksmile.
    • llora Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 18:25
      Ja wprawdzie nie mama a niania ale czasem zagladam tu...
      Temat zainteresowal mnie, bo ostatnio zastanawialam sie wlasnie nad tym czego faktycznie moge oczekiwac od 1,5 rocznego dziecka w kwestii posluszenstwa. O ile zbierac kilkunastu/kilkudziesieciu kulek nigdy bym dziecku nie kazala (zbieram z dzieckiem) o tyle oczekuje, ze dziecko np. po rozlaniu wody (woda w malenkiej wanience dla ludzika lego wiec i plama malutka) pojdzie po chusteczke i wytrze owa plame. Wiem, ze dziecko rozumie polecenie. Na prosbe wytarcia odpowiada glosem pelnym uporu: "Nie". Wiec robie podobnie jak maz autorki watku, tyle, ze "moje" dziecie nigdy przy tym nie histeryzuje ani nie placze. Po prostu biore mala i stawiam przy opakowaniu chusteczkek. Kilka razy slysze :"Nie!" az za ktoryms razem (srednio 5) dziecko bierze chusteczke i wyciera plame. Teraz jednak mam watpliwosci czy dobrze robie...Z drugiej strony im szybciej zostanie wprowadzona wzgledna dyscyplina tym lepiej. Zapytam matke malej co o tym sadzi...
      • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 20:51
        no też jestem ciekawa co powie...
      • joshima Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 20:58
        llora napisała:

        > Z drugiej strony im szybciej zostanie wprowad
        > zona wzgledna dyscyplina tym lepiej.
        Dyscyplina powiadasz?
        www.youtube.com/watch?v=VwyihhEgQF8
        • bezak25 Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 21:27
          o matko, nie wyobrażam sobie mojej córki w takiej sytuacji, chyba bym męża zabiła... wink
          A tak serio - to kilka forumek już wszystko tu napisało, popieram w całej rozciągłości, że nie tędy droga, fajne pomysły na naukę porządków też padły, więc nie będę się powtarzać.
          A 1,5-roczniak to jeszcze mały głuptasek, którego można zabawą zachęcić do zrobienia tego czy owego, ale nie musztrą...
          Zresztą starszyznę również, w sensie 3,4 latki. Mój syn (4l.) bardzo niechętnie sprząta, mimo, że zawsze miał wpajaną zasadę 'jak zrobisz bałagan musisz po sobie posprzątać' i wie doskonale co to oznacza, jednak prawie za każdym razem prosi, żeby mu pomóc.
        • llora Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 19.12.11, 21:31
          Tak, powiadam dyscyplina...Ciekawe kiedy przebiega ta granica, kiedy mozna wymagac zrobienia jakiejs rzeczy od dziecka, a kiedy nie...Dla mnie ta granica jest rozumienie polecenia i prostota jego wykonania. Wiadomo, ze dziecko w wieku 1,5 roku nie posprzata pokoju ale wylana przez siebie wode wytrzec moze, klocek wyrzucony z pojemnika tuz po tym jak posprzatalam "na blysk" i juz zajmujemy sie inna czynnoscia tez mzoe z powrorem wrzucic do tego pojemnika. Inaczej bym utonela w zabawkach. Jutro zapytam, co na to matka malej. Poki co wiem tyle,ze ona kocha porzadek i ze jej starsze, 3 letnie dziecko bez sprzeciwu podnosi zdjete przez siebie w przedpokoju spodnie i sweter i zanosi do szafki na ubrania. Stawiam wiec,ze porzadkowa edukacja zaczyna sie szybko w tym domu.
    • budzik11 Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 20.12.11, 11:21
      A mąż wykonuje natychmiast wszystkie polecenia? W wojsku jesteście, czy co? Dziecko też ma wolną wolę i ma prawo powiedzieć "nie". Jeśli dziecko uczy się od urodzenia wykonywania bez szemrania poleceń dorosłych, to może spotkać kiedyś jakiegoś "wujka" który każe mu robić różne dziwne rzeczy (czyt. pedofila) i dziecko też będzie bało się odmówić.
      • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 20.12.11, 11:30
        Dziewczyny mąż się też wczoraj uczepił tego, że napisałam wszystkie. Tłumaczył, że przecież nie każę jej obiadu ugotować czy jakieś inne przykłady. Mam nadzieję, że zrozumiałyście mnie dobrze, że chciał żeby wykonywała polecenia typu: pozbieraj klocki, przynieś kredki, nie uderzaj szklanką w stół i temu podobne. A nie że wszystkie możliwetongue_out. Ale wytłumaczyłam mu, że wiecie o co mi chodziło.
        • joshima Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 20.12.11, 12:12
          mamaa-gatki napisała:

          > Ale wytłumaczyłam mu, że wiecie o co mi chodziło.
          Pewnie, że wiemy smile
    • kotkowa Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 20.12.11, 12:24
      Zgadza sie, moj ma 20 m-cy i zdarza się, że sprzata, a zdarza się, ze nie chce sprzatac. Tez mysle, ze jest za maly na nakazywanie sprzatania. Jak sprzatanie jest dla niego atrakcja, to jest chetny - np. wysypal ziemie z kwiata i bardzo chetnie "sprzatal" ja zmiotka i szufelka, bo to tez zabawa. Albo rozlal herbatke na lawie i bardzo chetnie wycieral stol szmatka, bo to tez atrakcja i zabawa. Lubi wykonywac takie polecenia jak zanies cos, przynies cos. Lubi rozwieszac ze mna pranie, podaje mi ciuszki do rozwieszenia. Ale sprzatac zabawki do skrzyni lubi tylko czasem w formie zabawy i tylko przez krotki czas, za szybko sie nudzi, gdy to dluzej trwa. Ja widze po nim, ze to nie jest ten etap, zeby on rozumial o co chodzi ze sprzataniem. Ale jednoczesnie wiem, ze chcecie dobrze, ja tez nie chce przegapic momentu, w ktorym mozna - i powinno sie od dziecka pewnych rzeczy wymagac.
    • nowy99 Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 20.12.11, 15:52
      Temat ten poruszyła w swojej książce nasza polska superniania Zawadzka. Napisala, ze do wykonywania polecen zacheca sie, poprzez wspolne ich wykonywanie. A robi sie to tyle lat, ile potrzeba, czyli do czasu, aż dziecko zaskoczy. Pisze o siedmiu, osmiu latach nawet.
      Z moich obserwacji wysnułam identyczne wnioski. Bowiem wszystko zalezy od charakteru dziecka, poziomu upartosci, sily jego zdania, przekory itp. Są dzieci, ktore zatrybia od pierwszych lat zycia, są tez takie, ktorym do okresu nastoletniego, wjeżdżając na ambicję dorosłosci cos mozna wpoic. Sa tez takie, ktorym nigdy niczego sie nie wpoi.
      No i sa takie, ktore bite, krzyczane, straszone robia wszystko, ogolnie sa grzeczne.

      Maz nie ma pojecia o psychice dziecka, zwlaszcza tak malego i moze malej zrobic krzywde psychiczna. Zresztafaceci czesto maja tendencje do uzywania sily, nakazu, czesto tresuja dzieci w sadystyczny sposob. Malym dzieckiem lepiej z reguly zajmuja sie matki, one maja wiecej czulosci, ciepla, cierpliwosci. I to jest na tym etapie najwazniejsze.
    • 18_lipcowa1 maż czubek 20.12.11, 16:15
      • ciastolina84 Re: maż czubek 20.12.11, 20:39
        Podpisuje się pod tym. Dziecku w tym wieku powinno się pozwolić bałaganić a do sprzątania zachęcac na koniec zabawy a nic na siłę. Mój siostrzeniec (15 lat) do dziś nie umie po sobie posprzątaćwink Myslę że dziecko ok 4 letnie może juz rozumiec czemu służy sprzątanie i miec jako takie pojęcie ładu i porządku. Moja ma 1,5 roku czasem pomaga mi sprzątac, a czasem ma inne zajęcia i nie zmuszam jej, ale informuje że sprzatamy po zabawie.
        • mamaa-gatki Re: maż czubek 21.12.11, 11:18
          No cóż Lipcowa za merytoryczna wypowiedź!!!
          Dziewczyny zrozumieliśmy z mężem, nie chcieliśmy źle, tak jak ktoś pisał nie chcielibyśmy po prostu przekroczyć tej granicy, od której można czegoś wymagać.
          • nihiru Re: maż czubek 21.12.11, 12:02
            jakieś pół roku temu (syn miał wtedy niecałe 2 lata) przeżywałam dokładnie te same dylematy. Kropka w kropkę. Też bałam się żeby nie wyrósł taki potworek jak z Supernianismile.
            Mówiłam np: "odnieś to, co porozrzucałeś do kosza" i czekałam aż to zrobi. Syn oczywiście nie zawsze miał ochotę to zrobić, a ja nie mogłam odpuścić (żeby wiedział, że mamy próśb się nie olewasmile). wtedy były długotrwałe awantury i płacze - na szczęście tylko ze dwa razy się to zdarzyło. Potem zmądrzałam i stosuję pomysły, które tu dziewczyny wyżej opisały, czyli zamiana "pracy" w zabawę i wykonywanie czynności razem z nim. Zwykle działa, choć całkiem tych protestów/płaczów nie dało się wyeliminować.
    • saguaro70 Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 21.12.11, 13:01
      Wyobraź sobie, że jesteś w Chinach. Wiesz, że coś do Ciebie mówią, ale nie wiesz co. I tak samo jest z Twoim dzieckiem. Mała kompletnie nie jarzy co do niej mówisz. Za dużo poleceń jak wydasz dziecku to zwariuje.
      Konsekwencje, moja droga to możesz stosowac za rok, jak dziecko bedzie bardziej rozwinięte. Córka nie robi nic nadzwyczajnego, zachowuje się stosownie do swojego wieku.
      Chyba za dużo czytacie poradników i Supernianię. Tylko ta pdeudo psycholog stawia na wygodę rodziców, a nie dzieci. Nie nawidzę jej. Taka mądra, a dzieci po rozwodzie wolaly mieszkać u taty.
      A Ty lubisz jak coś bez przerwy masz zlecane, naazywane, zakazywane? Pijsz kawę a mąż wyskakuje z tekstem- zrób mi kanapkę albo zaparz kawę. Co robisz? Dasz z..ę. Nie rób z dziecka dorosłego. Jak będziesz stosować żelazne konsekwencje to dupa blada, nie wygrasz. Trzeba ppuścić dziecku i nie bać się, że wyrośnie łobuz. Bo to g... prawda. Moja córka nie wyrosła na łobuza, a ustępuję w wielu sprawach. Mamy te same charaktery, więc byłaby wojna na całego.
      Moja córka ma zagrania, ale generalnie jest spoko.
      Nie wymagaj od 18miesięcznego dziecka, żeby sprzątało po sobie zabawki!!! Za wcześnie!!!
      Mąż tak samo niech się opanuje.
      Jak czytam fora internetowe i pytanie rodziców to bebechy mi się wywracają. Bo rodzice mają pier..ca na punkcie konsekwencji, nie dając dzieciakom żadnego wyboru.

      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
      • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 21.12.11, 13:27
        Masz rację saguaro, ale nie tak do końca. Mała dużo rozumie, wynieś coś do kosza, przynieś, dziś poprosiłam, aby pozbierała kilka klocków. Robi to z uśmiechem. Wiem teraz, że trzeba dziecko zachęcać, ale i umieć odpuszczać. Dziewczyny dały mi naprawdę dobre rady, mąż też zrozumiał. A superniania chyba faktycznie nie jest za dobrym poradnikiem. A co myślicie o metodach tracy hogg i zostawianiem dziecka w łóżeczku wyjącego? Tak robi moja koleżanka, do roczku spała z małym, teraz jej nie wygodnie i przeniosła go do łóżeczka. On przyzwyczajony do niej wyje noc w noc, oni nie ustępują, bo on ma słuchać ich a nie oni jego. Przyznam bez bicia, że śpię z małą, teraz ma jakiś okres, że budzi się często i przytula i zasypia. Wieczorem też leżę przy niej, aż zaśnie. Nie wyobrażam sobie zostawiać jej w ciemności samej jak chciałaby się przytulić...
        • joshima Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 21.12.11, 16:11
          mamaa-gatki napisała:

          > A co myślicie o metodach tracy hogg i zostawianiem dziecka w łóżeczku wyjącego?
          Co ja o tym myślę to pewnie już wiesz. wink Moja córka ma prawie trzy lata i ostatnio znów się wprowadziła do naszego łózka. Za jakiś czas pewnie znów się wyprowadzi. Jak zwykle sama. A potem jak się urodzi drugi maluch pewnie znów się wprowadzi. Ale łózko mamy przyszłościowe i nam to nie wadzi.
        • rulsanka Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 21.12.11, 17:51
          Trejsi nigdy nie opowiadała się za zostawianiem w łóżeczku płaczącego dziecka! Natomiast faktem jest że jest przeciwna spaniu z dzieckiem. Radzi po 100 razy przychodzić do płaczącego dziecka i je głaskać aż zaśnie. To tak w skrócie. Tylko, że np. mojego syna głaskanie nie uspokaja a przytulenie bardzo. Więc przytulam i jest mi z tym cudownie.
          A koleżanka powinna zamiast poradników słuchać własnego dziecka i swojej intuicji...
          Moja opinia jest taka, że bliskość z rodzicami jest dla dzieci równie ważna jak jedzenie i picie. To podstawowa potrzeba, o której wygodnie (i w modzie) jest we współczesnym świecie zapominać.
          Mój syn (3,5) śpi w swoim łóżeczku od wieku 1,5 roku, ale to duże łóżeczko, więc ja z nim leżę aż zaśnie, a potem przychodzę w nocy, gdy zawoła. To piękne chwile, zarówno dla mnie, jak i dla niego (w nocy może mniej, ale ja czuję, że warto się trochę poświęcić). Mąż zazdrości, bo się nie mieści smile Czasami śpimy wszyscy razem w dużym łóżku.
          Usypianie dziecka w jego własnym łóżeczku jest fajne, bo dziecko wie, że to jego miejsce. Mój syn np. nie lubi zasypiać z nami, woli u siebie w łóżeczku (na razie jeszcze w naszym pokoju, bo się budzi w nocy a ja nie mam ochoty na dalsze wędrówki)
          • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 21.12.11, 18:42
            Nie wiem nie czytałam tej Tracy, ale koleżanka leży z mężem w łóżku w tym samym pokoju, chyba wcale do małego nie mówi, czeka aż się uspokoi. Może nie czytała książki dokładniesmile. Tak czy tak ja też bardzo lubię jak maleństwo jest blisko, jak potrzebuje to się przytuli, jak zapłacze to ją pogłaszczę, a czasem gramoli się na moją poduszkę. I mi z tym dobrze. A jak ktoś mi mówi, że łóżko jest tylko dla dorosłych to mówię, że moje jest dla dziecka też. Bo jak długo będzie potzrebowała czułości w nocy, uspokojenia? Do 18 na pewno nie, więc teraz mogę i chcę jej to daćsmile.
            • rulsanka Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 21.12.11, 18:59
              Co do tracy i koleżanki, myślę że szkoda dziecka, ale świata nie zbawisz. Ona już decyzję podjęła. Szkoda, że czytać ze zrozumieniem nie umie. A może tylko gdzieś słyszała o metodzie na wypłakiwanie i skojarzyła ją z panią TH Zresztą nieważne. Trejsi czytać nie warto smile Akurat ja czytałam obie jej książki ze zrozumieniem (dostałam w prezencie) i daję im swój certyfikat bzdury średniego kalibru. Nie ma tam jakiś potworności ale jej rady są do d.
              Powiem ci na ucho, że o kwestiach karmienia piersią i spania z dziećmi najlepiej nie dyskutować zbyt namiętnie w realu. Robię jak uważam za słuszne i czuję się z tym dobrze. A moich koleżanek, rodziców, teściów - nie pytam o zdanie z kim spać i jak wychowywać moje dziecko. Jeśli mam wątpliwości, to zapytam się forum lub książek, pójdę do specjalisty (i postąpię po swojemu smile ) Bo jak się pytasz kogoś znajomego, to on uważa, że potem musisz postąpić zgodnie z jego radą/opinią i się wręcz obraża, że wybrałaś coś innego.
              • mamaa-gatki Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 21.12.11, 19:05
                Ja kupiłam wychwalona Tracy i nie doczytałam do końca, podpisuję się pod Twoim certyfikatem dla niejsmile. No a spanie z dzieckiem i przyznawanie się do tego to faktycznie spora odwaga. Właśnie ostatnio usłyszałam, że łóżko tylko dla dorosłych. Niech zatem każdy robi jak uważa i jak mu wygodniesmile. Pozdrawiamsmile
              • joshima Re: Wykonywanie poleceń a dziecko półtora roku! P 21.12.11, 20:26
                rulsanka napisała:

                > Powiem ci na ucho, że o kwestiach karmienia piersią i spania z dziećmi najlepie
                > j nie dyskutować zbyt namiętnie w realu. Robię jak uważam za słuszne i czuję si
                > ę z tym dobrze.
                Całkowicie się z Tobą zgadzam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja