silje78
23.12.11, 09:13
mamy mały problem. mamy karnety na basem, tylko, że jest jedno ale...
ja nie mogę chodzić z córką, mąż owszem i chce. problemem są przebieralnie. nie ma rodzinnej. są damskie i męskie, przy czym jest to na zasadzie ławki postawionej wzdłuż szafek bez dodatkowej przebieralni na zmianę kąpielówek na bieliznę. mąż był tam "na zwiadach" sam. no i (co jest normalne) mężczyźni przebierają się bez większego skrępowania, lekko się najwyżej przysłaniając. był też ojciec z dwójką dzieci, w tym dziewczynką dwuletnią (mąż z nim rozmawiał).
no i nie wiem jak to rozwiązać. córka ma cztery lata i 3 miesiące. sama w szatni być nie może (od sześciu lat), choć i tak nie wiem czy poradziłaby sobie sama ze wszystkim. z obcą osobą nie wejdzie więc odpada ewentualna pomoc innej mamy. oboje z mężem odczuwamy "pewnie dyskomfort" na myśl, że córka będzie w przebieralni z mężczyznami i ich genitaliami na wysokości wzorku. więc mamy pat. już myślałam o tym żeby rozwiązać to tak, że będę jechać z nimi, ale wejdę do sztani pomóc córce, tyle, że wtedy mogliby jeździć rzadziej i nie wiem czy tak można zrobic (to akurat do dopytania).
macie jakieś pomysły?