Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko...

08.01.12, 20:00
To teraz ja, bo już też niemoc pomału czuję... Moja 14 i pół miesiąca wszystko wymusza dzikim płaczem... Czego nie dostanie, ryk. Czego się jej zabroni- ryk. Nie pomaga tłumaczenie dlaczego czegoś nie może, co się stanie gdy..., przy próbie powstrzymania jakiegoś działania- dzikie larmo... Już nie wiem co mam zrobić, na rękach jej nie będę nosić cały czas bo mi kręgosłup wysiądzie. A mnie serce się kroi jak słyszę jak ona płacze... na górze jeszcze jakoś zlatuje dzień bo się bawimy, choć na komunikaty (staram się baaardzo spokojnym głosem) o nie walenie rękami po tv czy nie otwieranie szafek bo zawsze sobie paluchy przymyka uncertain zawsze jest larmo. A jak chcę iść do kuchni to tylko jak wyceluję jej dupą do łóżeczka turystycznego jest kwik. Na podłogę jej tam dać nie mogę bo nie ma warunków.
To co poradzicie? wink
    • kfiatuszkowa Acha, byłabym zapomniała... 08.01.12, 20:04
      Często zanim się rozpłacze, rzuca rzeczą której zabraniam brać. Np. bierze pilot, bawi się, jest ok. Zaczyna obgryzać, mówię "kochanie nie wolno obgryzać pilota". Najpierw nim rzuci z impetem a potem jest płacz. Czasem próbuję ją skarcić wzrokiem po tym jak czymś rzuci ale niezbyt skutkuje.
      • koza_w_rajtuzach Re: Acha, byłabym zapomniała... 08.01.12, 20:06
        no cóż, chyba za dużo jej nie wytłumaczysz jeszcze... odwracaj uwagę, chowaj to czym bawić się nie może i uzbrój się w cierpliwość...
      • basca_basca Re: Acha, byłabym zapomniała... 08.01.12, 20:32
        Pochowaj rzeczy nie dla niej. Pozamykaj szafki, ułóż wysoko - co z oczu, to z sercasmile
        Mniej gadania, więcej robienia. Zabierz jej pilota, a nie tłumacz.
        A resztę - chyba że niebezpieczne - odpuśćwink
      • joshima Re: Acha, byłabym zapomniała... 08.01.12, 20:46
        kfiatuszkowa napisała:

        > Często zanim się rozpłacze, rzuca rzeczą której zabraniam brać. Np. bierze pilo
        > t, bawi się, jest ok. Zaczyna obgryzać, mówię "kochanie nie wolno obgryzać pilota".
        A zamiast tego nie lepiej powiedzieć: "kochanie odłóżmy pilot na miejsce" albo w ogóle nie dopuszczać do zabawy pilotem? Pozytywne komunikaty lepiej działają niż zakazy. A czasem jeszcze lepiej działać w myśl: czego oko nie widzi tego sercu nie żal.
      • batutka Re: Acha, byłabym zapomniała... 08.01.12, 21:56
        kfiatuszkowa napisała:

        > Często zanim się rozpłacze, rzuca rzeczą której zabraniam brać. Np. bierze pilo
        > t, bawi się, jest ok. Zaczyna obgryzać, mówię "kochanie nie wolno obgryzać pilo
        > ta". Najpierw nim rzuci z impetem a potem jest płacz. Czasem próbuję ją skarcić
        > wzrokiem po tym jak czymś rzuci ale niezbyt skutkuje.

        Ja w takich momentach (kiedy dziecko bawiło się czymś, czym nie chciałam,żeby się bawiło), brałam do ręki jakąś fajną zabawkę, rzecz i zaczynałam się nią bawić. Bawić w taki sposób,żeby dziecko widziało, jak mnie ta rzecz fascynuje, co z nią mogę zrobić. Sama odkładała pilot i biegła do mnie,żeby mi zabrać tę zabawkę wink obywało się bez płaczu
      • camel_3d Re: Acha, byłabym zapomniała... 08.01.12, 22:06
        zawsze mi sie podobalo..dyskutowanie z 14 miesiecznym dzieckiem, karcenie wzrokiem..a jak widac efekty sa takie sobie... a myslalas zeby po lapach dac?... a nie..sorry..zapomniaem, ze to malo popularna metoda.... i podobno nie przynosi skutkow... smile)

        ---z mojego doswiadczenia... przynosci... szybko.. mlody rzucil tylko 2 razy pilotem. Za drugim razem dostal przez lape i juz przestal.. pametam tylko jak przymierzal sie do rzucenia..popatrzyl na mnie..i polozyl na podlodze smile)))
    • joshima Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 08.01.12, 20:40
      kfiatuszkowa napisała:

      > To teraz ja, bo już też niemoc pomału czuję... Moja 14 i pół miesiąca wsz
      > ystko
      wymusza dzikim płaczem...
      Nic nie wymusza. Po prostu rozwija się i przyszedł etap w którym nie radzi sobie z emocjami. A emocje pojawiają sie na przykład jak nie dostanie tego czego chce. Normalny etap rozwoju.

      > Już nie wiem co mam zrobić,
      Ja na tym etapie zabraniałam tylko jak naprawdę musiałam. Jak nie mogłam ustąpić to nie ustępowałam i znosiłam dzikie wrzaski przez cały dzień. Na początku histeria w której dziecko nie dawało się nawet dotknąć. Mówienie do niej nie miało sensu bo nasilało rozpacz. Po kilkunastu minutach histeria przechodziła w płacz więc można było wziąć na kolana i pomóc się uspokoić. I tak w koło cały dzień wink
      Pewnego dnia ni stąd ni zowąd przestała.

      > A mnie serce się kroi jak słyszę jak ona płacze...
      To weź ją na kolana.

      > o nie walenie rękami po tv czy nie otwieranie szafek bo zawsze sobie pal
      > uchy przymyka uncertain zawsze jest larmo.
      Jeśli tylko o palce chodzi to czemu jej zabraniasz? W tym wieku im mniej zakazów tym lepiej. ja się zawsze zastanawiałam, czy naprawdę jest sens mówić 'nie'.

      > A jak chcę iść do kuchni to tylko jak wyceluję jej dupą do łóżeczka turystycznego jest kwik.
      A czemu ona nie może z Tobą do tej kuchni iść?

      > Na podłogę jej tam dać nie mo
      > gę bo nie ma warunków.
      Jak to nie ma warunków?
      • rulsanka Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 08.01.12, 21:18
        "> Na podłogę jej tam dać nie mogę bo nie ma warunków.
        > Jak to nie ma warunków?"

        Pewnie jest brudna wink

        Mój syn siedział w kojcu z powodu brudnej podłogi, ale on do roku lubił bawić się sam, poza tym kojec był duży (8m2) i z widokiem na kuchnię.
        Jak już nie chciał siedzieć w kojcu, to go wypuściłam i zaczęłam walczyć z flejstwem smile Ciągle otwierał szuflady, bawił się sitkami, durszlakami. Było fajnie. Niebezpieczne szafki zabezpieczyłam.
      • kfiatuszkowa Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 07:41
        joshima napisała:

        > Nic nie wymusza. Po prostu rozwija się i przyszedł etap w którym nie radzi sobi
        > e z emocjami. A emocje pojawiają sie na przykład jak nie dostanie tego czego ch
        > ce. Normalny etap rozwoju.

        Ech... No tak... Nie pomyślałam, że ona jeszcze nie zna złośliwości i tym podobnych negatywnych emocji... Chyba będę musiała z większym dystansem do tego podejść. Tylko powiedz mi, do kiedy można pobłażać a kiedy trzeba zacząć już wymagać, żeby nie zatracić się?

        > Ja na tym etapie zabraniałam tylko jak naprawdę musiałam. Jak nie mogłam ustąpi
        > ć to nie ustępowałam i znosiłam dzikie wrzaski przez cały dzień. Na początku hi
        > steria w której dziecko nie dawało się nawet dotknąć. Mówienie do niej nie miał
        > o sensu bo nasilało rozpacz. Po kilkunastu minutach histeria przechodziła w pła
        > cz więc można było wziąć na kolana i pomóc się uspokoić. I tak w koło cały dzie
        > ń wink
        > Pewnego dnia ni stąd ni zowąd przestała.

        O matko, gratuluję Ci wytrwałości psychicznej, serio serio wink Ja mam wrażenie że niebawem o psychiatryk zahaczę wink

        > > o nie walenie rękami po tv czy nie otwieranie szafek bo zawsze sobie pal
        > > uchy przymyka uncertain zawsze jest larmo.
        > Jeśli tylko o palce chodzi to czemu jej zabraniasz? W tym wieku im mniej zakazó
        > w tym lepiej. ja się zawsze zastanawiałam, czy naprawdę jest sens mówić 'nie'.

        Właściwie nie tylko o palce bo po telewizorze też tłucze... A boję się że się w tym lcd coś wyleje, zniszczy czy coś... Schować go nie da rady, usunąć też nie wink
        Chodzi też o wywalanie wszystkiego co w szafce/szufladzie się znajduje. Już jedne szafki mam poobklejane taśmą, z nich nie wyciąga ale znów mnie szlag jasny trafia jak ja coś z nich potrzebuję, znów rozklejać i zaklejać na nowo... Z szuflad wyciąga bieliznę, na szczęście od męża wink Ale na to jej nic nie mówię, bo przynajmniej jest chwila ciszy i spokoju smile

        > A czemu ona nie może z Tobą do tej kuchni iść?

        A no chodzi, łóżeczko turystyczne mam w kuchni.

        > > Na podłogę jej tam dać nie mo
        > > gę bo nie ma warunków.
        > Jak to nie ma warunków?


        Bo w kuchni jest na podłodze zimno jak cholera, ciągnie od ziemi, nie ma gdzie koca rozłożyć a poza tym jest brudno bo jest jakby przechodnia z holu więc wszystko się niesie. A przez hol przechodzi się kilkanaście razy dziennie uncertain
        • amarulla Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 08:06
          masz tak brudno w kuchni, miejscu gdzie przygotowujesz jedzenie i jesz, ty, dziecko, że nie możesz ponadrocznego dziecka tam wpuścić??? może posprzątać?

          sorry za złośliwość, ale przecież to nie dwutygodniowe niemowlę, żeby musiało być sterylnie ;/ do parku wychodzicie? na plac zabaw? może przyda się jej 'zahartowanie' bakteryjne przed wiosną? wink
          • kfiatuszkowa Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 09:06
            No sorry, ale z podłogi nie jem tongue_out
            Poza tym to nie brud jest głównym powodem, tylko to zimno.
            • amarulla Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 09:50
              no to rajty grube, dres polarkowy, sama nie wiem... w bloku mam ciepło, ale w domu rodziców też na parterze ciągnie, fakt, młody jakoś się zahartował wink myślę, że z podłogą nie jest tak źle jak to oceniaszwink
            • bluemka78 Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 13:46
              Kochana warunki jak najbardziej da sie stworzyć i baaardzo to ułatwia życie. Ja sobie nie wyobrażam nie moc gdzieś dzieci wpuścić, jedynie na łazienki uważam, bo boje sie ze sie wywroca na kaflach i rozbija głowę, a potrafią już wejść np. na kibelek, ale tam wystarczy drzwi zamykać. Jak masz zimna podłogę to poloz na niej coś, może być i stary dywan jak nie chcesz nic kupować. Ja akurat nakupilam puzli piankowych i mam wyłożona kuchnie i hol, w butach nikt nie lazi, bo jest zakaz, pies ma myte łapy po każdym przyjściu z dworu, tyle co klaki zostają, ale sie odkurza prawie codziennie. W salonie duży dywan na środku, jest miękko i tez ciepło. Na schody zamontowane bramki, by dzieci nie weszły i z góry nie spadły. Szafki zabezpieczone ikeowskimi zabezpieczeniami, w kuchni wymienione uchwyty na kulki drewniane, by było bezpieczniej, tv na ścianie, drugi na wysokiej szafce. Cześć mebli złożona, np. nie mam ławy w salonie, jest tylko stół jadalny miedzy salonem a kuchnia. Naprawdę wszystko sie da zabezpieczyć w maire dobrze, przy blizniakach nie mam możliwości pilnowania obu non stop, a ile łatwiej jak można puścić dziecko na podłogę.
              Co do płaczu o wszsytko u mnie jedna tez tak ma, wiem ze to wkurzajace, ale chyba trzeba przeczekać. Jak ma histerię to odkladam i za chwile jej przechodzi, potem przychodzi na przytulanki sama.
        • joshima Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 09:50
          kfiatuszkowa napisała:

          > Ech... No tak... Nie pomyślałam, że ona jeszcze nie zna złośliwości i tym podob
          > nych negatywnych emocji...
          Pozwól, że sprostuje. Złośliwość to jest rodzaj zachowania a nie emocja. Negatywne emocje to złość, gniew frustracja itp.

          > Tylko powiedz mi, do kiedy można pobłażać a kiedy trzeba zacząć już wymagać, żeby nie zatracić się?

          Moja córka ma prawie trzy lata. Po okresie względnego spokoju znów nastał okres burzliwy. Zdarzają się wrzaski. I nadal jak mogę to nie dopuszczam do takich sytuacji bo i po co? Jak nie mogę ustąpić to nie ustępuję i cierpliwie znoszę wrzaski. I nadal nie wiedzę powodu, żeby karać za to, że ona nie panuje nad sobą. Teraz już nie bije, nie gryzie tylko rozpacza. Choć coraz częściej zdarza jej się po prostu powiedzieć: "Sio. Jestem na Ciebie zła". No i bardzo dobrze, przyjmuję do wiadomości i nie eskaluję niepotrzebnie problemu.

          > O matko, gratuluję Ci wytrwałości psychicznej, serio serio wink Ja mam wrażenie ż
          > e niebawem o psychiatryk zahaczę wink
          Ooo. Nie raz miałam takie wrażenie. Pomogło mi niemal mantryczne myślenie: "to minie".

          > Właściwie nie tylko o palce bo po telewizorze też tłucze...
          Mojej zdarzało się walić w szybę drzwi balkonowych. Też niefajne. Zamiast zabraniać, wołałam ją albo brałam na ręce i przenosiłam proponując jej inną hiper-atrakcyjną aktywność. Na ogół odbywało się wtedy bez awantur. A jak się zdarzyła mimo wszystko awantura, to trudno. Po uspokojeniu tłumaczyłam, że nie wolno walić w szybę bo to niebezpieczne.

          > Chodzi też o wywalanie wszystkiego co w szafce/szufladzie się znajduje.
          Ja sobie wykalkulowałam, że sprzątnięcie tego później zabierze mi mniej czasu i wysiłku niż walka z histerią córki i odpuściłam. Wyciągała regularnie przez jakiś czas, potem jej siię znudziło i miałam spokój. A ilu awantur niepotrzebnych uniknęłam...

          > Już jed
          > ne szafki mam poobklejane taśmą, z nich nie wyciąga ale znów mnie szlag jasny t
          > rafia jak ja coś z nich potrzebuję, znów rozklejać i zaklejać na nowo...
          To kup zapinki do szafek. Dziecko nie otworzy (przynajmniej przez dłuższy czas a ty otworzysz jednym ruchem i jednym zamkniesz.

          > A no chodzi, łóżeczko turystyczne mam w kuchni.
          To puść ją na podłogę. Nic jej nie będzie, najwyżej Ci garnki powyciąga. Załóż jej cieplejsze gacie i hajda. Moja ganiała w tym wieku boso, bo nie było mowy o założeniu skarpet ani rajstop (butów w domu nie uznajemy). O ile w moim domu jest względnie ciepła podłoga do moja mama na sam widok dostawała gęsiej skórki. A dziecku nic nie było. A od odrobiny pisaku na podłodze jeszcze żadne dziecko nie umarło. Tylko mu ręce trzeba częściej myć smile
    • rulsanka Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 08.01.12, 21:27
      Dziecko nie wymusza, tylko bardzo chce coś dostać, coś zrobić. Jak ma to inaczej powiedzieć, skoro nie umie mówić? Wrzeszcząc smile
      Ja zabierałam rzeczy niedozwolone, chowałam z zasięgu wzroku zanim syn zauważył. Stosowałam praktycznie zero zakazów. Zazwyczaj się da, tylko trzeba przewidywać, co chce zrobić dziecko i zapobiegać, odwracać uwagę.
      Jeżeli dziecko ma tendencję do gryzienia pilota i tłumaczenie nie skutkuje, to musisz pilota schować. Komunikat o nie walenie w tv jest bez sensu. To 14miesięczniak. Lepiej go zabrać do innego pomieszczenia, wkrótce etap walenia minie. Mój syn wysypywał ziemię z doniczek na podobnej zasadzie.
      Co do nieszczęsnego noszenia na rękach, ja wkładałam syna do manduki i nosiłam na plecach, co nie obciąża kręgosłupa. Nawet trawę udało mi się raz skosić w ten sposób. Miał wtedy około roku.
    • canuck_eh Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 08.01.12, 21:44
      Miej w zanadrzu cos w zamian.Nie moze tego ale moze to albo to.Bo ciagle nie i nie to moze sie sprzykrzycwink
      Przytrzaskanie paluszkow - zabezpiecz szafki zeby dziecko sobie nie zamykalo szafek na palcach, pochowaj sprzety ktore iechcesz zeby lataly po pokoju.pal szesc ze pilota bedziesz musiala w koncu kupic nowego, ale owy pilot moze w cos trafic i cos zbic i krzywda sie moze dziecku przytrafic.
      .
      • batutka Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 08.01.12, 21:53
        Dziewczyny, no błagam - macie małe dzieci w domu i wkładacie je do kojca, zamiast na podłogę? Jak to nie ma warunków, jak to brudna? To wyczyścić trzeba, zadbać o czystość. Jak by mnie mieli wsadzić do kojca, parę merów na krzyż, to też bym wrzeszczała.
    • camel_3d Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 08.01.12, 22:11
      wymusza? tzn co... ona po prostu sie domaga czegos w jednyny spoob jaki umie....

      >Nie pomaga tłumaczenie dlaczego czegoś nie może, co się stanie gd
      > y...,

      przeciez ona nawet nie rozumie tego co du niej mowisz.. tlumaczeni 14 miesiecznemu dziecku... takiemu dziecku wydaje sie krotkie komunikaty, typu "zostaw" "poloz"..a tlumaczeni eto jakas pomylka... To jakby tobie ktos przeczytal 30 strna policyjnej gwary na temat czemu masz odlozyc pilota....


      > m co mam zrobić, na rękach jej nie będę nosić cały czas bo mi kręgosłup wysiądz
      > ie. A mnie serce się kroi jak słyszę jak ona płacze...

      nosidlo i na plecy ja wrzuc.... u mnei zawsze dzialalo...


      > latuje dzień bo się bawimy, choć na komunikaty (staram się baaardzo spokojnym g
      > łosem) o nie walenie rękami po tv czy nie otwieranie szafek bo zawsze sobie pal
      > uchy przymyka uncertain zawsze jest larmo.

      to przestan komunikowac tylko zlap za reke i odciagnij od telewizora... a jak sobie palce przycina to zostaw... szybko sie nauczy... mlody tez sobie przycinal palce szuflada.. z 10 razy ... zaraz potem zalapal, ze w pewnymmomencie nalezy puscic.
      Dostwiadczenie to lepszy nauczyciel niz gderajaca matka.

      > A jak chcę iść do kuchni to tylko jak wycel
      > uję jej dupą do łóżeczka turystycznego jest kwik. Na podłogę jej tam dać nie mo
      > gę bo nie ma warunków.

      1. czemu nie ma warunkow?
      2. wez ze soba do kuchni i posadz na podlodze....
      • kfiatuszkowa Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 07:48
        smile To ja mam jakiś wyjątkowo dziwny egzemplarz bo codziennie od jakiegoś miesiąca (?) kilka razy sobie paluchy przywala szufladą albo drzwiczkami szafki, na palcach krechy, boję się że kiedyś skóra puści i krew się poleje a ja jej nie pomogę bo zemdleję big_grin big_grin big_grin
        I NIC jej to nie daje do myślenia uncertain ciągle łazi, pazury przycina i larmo na pół okolicy.
        • amarulla Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 08:09
          kup zabezpieczenia do szafek - ostatnio w biedrze na wyprzedaży 2 zeta za paczkę wink
          • kfiatuszkowa Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 09:09
            Bukzapłać za zabezpieczenia na szafki, raz kupiłam w tesco i mi te przylepce zostały a plastik odpadł big_grin To ja już wolę się powkurzać z taśmą klejącą wink
            • amarulla Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 09:50
              mamy takie - drzwiczki się wprawdzie lekko uchylają, ale młody po dwóch czy trzech próbach zorientował się że i tak nie otworzy i spokój, raz na jakiś czas mu się przypomni, pociągnie i koniec
            • bluemka78 Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 14:18
              Ja mam ikeowskie i sprawdzają sie swietnie, nic sie nie rozpadło, ani nie puścilo. O ile mebli z ikei nie znoszę to tego typu dodatki są świetne. Jak masz zabezpieczenia to możesz je wykorzystać, kup w leroyu czy innej castoramie taśmę dwustronna do wykladzin, przytnij odpowiednio kształt i powinno dobrze trzymać.
        • camel_3d Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 19:07

          > I NIC jej to nie daje do myślenia uncertain ciągle łazi, pazury przycina i larmo na pó
          > ł okolicy.

          kiedys przestanie...

          mlody wetknal kiedys palucha do odplywu w brodziku.. jak wyjmowal to sobie tak nacial...ze zostawial klapy na podlodze jakby mial sie zaraz wykrwawic... skonczylo sie wizyta w szpitalu...al ena szczescie bez szyciasmile)) drugi raz nie wlozyl.. mial jakies 8-9 miesiecy...
          mowie, doswiadczenie to najlepszy nauczyciel..
    • aleksandra1357 Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 08.01.12, 23:29
      Mój ma już 17 miesięcy, ale nigdy mi do głowy by nie przyszło, żeby go gdzieś zostawić i iść do kuchni. Zapłakałby się. Skoro raczkował w lecie po piaskownicach i trawnikach, to i moja syfna kuchnia jest OK. Zawsze można coś fajnego zjeść z podłogi.

      A co do ryku, to jest trudny do zniesienia, więc ja takiemu małemu pozwalam na wszystko, hehe, byle nie ryczał i krzywdy dużej nie zrobił sobie lub mieszkaniu wink
      • aleksandra1357 Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 08.01.12, 23:30
        Np. do głowy by mi nie przyszło zabraniać obgryzać pilota czy mojego telefonu. Skoro już daję, to akceptuję to, że obgryza, bo musi. A jak nie chcę, żeby zjadało pilota, to szukam czegoś fajnego na zamianę, żeby udobruchać małego wyjca.
        • joshima Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 09:53
          aleksandra1357 napisała:

          > Np. do głowy by mi nie przyszło zabraniać obgryzać pilota czy mojego telefonu.
          A mi by przyszło. Tak jak nie dałabym dziecku to obgryzania opakowań po lekach, detergentach i innych niebezpiecznych substancjach. Wystarczy sobie zdać sprawę ile toksycznego syfu dziecko może z takiego gadżetu wyssać.
          • canuck_eh Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 14:31
            opakowanie po detergentach i po lekarstwach czy nawet z takowymi to zupelnie co innego niz taki telefon.Jak z takimi lekartwami jest raczej male prawdopodobienstwo ze 14mesieczniak otworzy opakowanie, ale...Niech bedzie regula ze lekarstwa i detergenty to nie zabawki i juz.Tu sie zgadzam bo a nuz a widelec fiolka nie zostala dokladnie zamknieta i nieszczescie gotowe.Tak wytlumacz mi jakie toksyny dziecko wyssa z takiego telefonu komorkowego czy pilota?Zanim sie dorwie do baterii to troche czasu minie.Choc tez mozna wyjsc z tego samego zalozenia co przy fiolce z lekarstwami.Ale nie nazywalabym tego toksynami a trzymanie dziecka w sterylnych warunkach to troche przesada.
            Generalnie - nie chcesz by sie dziecko bawuncialo pilotem, telefonem komorkowym - nie zostawioac w zasiegu reki, a jak juz sie dorwalo to dac na wymiane jak ktos tu ladnie to ujal by uniknac awantury zupelnie zbednej.
            • canuck_eh Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 14:34
              Wyjasniem - chodzi mi o "toksyny" na telefonie, bo podejrzewam ze o to chodzi.Zeby nie bylo - uwazam ze skonsumowanie zawartosci baterii jest szkodliwe, aczkolwiek 14miesieczne dziecko mialoby dosc sporo problemu dorwac sie do wnetrza baterii zarowno pilota telewizyjnego a telefonu komorkowego to juz wogole.
              • rulsanka Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 14:47
                Jakie toksyny?
                Polibrominowane chlorofluorowęglowodory np. - środki zmniejszające palność.
                Badano stężenie tych toksyn w ciałach dzieci i dorosłych - dzieci wielokrotnie przekraczają normy.
                Plastyfikatory, np. ftalany.
                Rozpuszczalniki, barwniki...
              • joshima Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 18:55
                canuck_eh napisała:

                > Wyjasniem - chodzi mi o "toksyny" na telefonie
                W, w telefonie. ładnie się wypłukują przez zaślinienie.
            • joshima Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 18:55
              canuck_eh napisała:

              > Tak wytlumacz mi jakie tok
              > syny dziecko wyssa z takiego telefonu komorkowego czy pilota?
              Od pierwiastków ciężkich poprzez różne syfy używane podczas produkcji płytek lutowanych , na innych syfach z plastiku i gumy skończywszy. I izolowanie dziecka od tego syfu nie ma nic wspólnego z trzymaniem w sterylnych warunkach.
              • canuck_eh Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 21:57
                Nie , no joshima, wszystko w porzasiu, ale idac tym torem to praktycznie izoluj dziecko od wszystkiego.Bo jak jeszcze moge zrozumiec zeby dzieciakowi nie dac tego telefonu i pilota by nie zaslinilo i nie bylo jakiegos zwarcie tak obslinienie by nie zlizalo czegos tam - to troche lekka przesada.Wiecej syfu przyjmie pchajac do paszczy swoja normalna zabaweczke.Tak mi sie przynajmniej wydaje.Ale ja sie moge mylic.Ja jestem tylko czlowiekiem.Swoja droga telefony komorkowe nigdy nie stanowily pola do popisu dla moich dzieci jako zabawki, nawet teraz jak Dziadek dal dziecku kilka lat temy do zabawy - zostalo mu to zabrane bo to w sumie nie zabawka.Mimo ze wylaczone( chodzi mi o to ze ojciec wymienial model telefonu i stary dal dziecku do zabawy), bateria ciagle dzialajaca byla i 911 dzieciak przez pomylke mogl wystukac i owo polaczenie ZAWSZE i wszedzie uzyskasz nawet jak dany telefon jest wylaczony z sieci.
                • aleksandra1357 Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 22:24
                  To ja się chciałam zrehabilitować. Nie jestem fanką gryzienia przez dziecko mojej komórki albo pilota, ale skoro je dorwało i zjada, to trzeba zamienić na coś atrakcyjnego, a nie zabraniać wkładać do buzi. To się mija z celem i dziecko nie robi tego złośliwie - musi zjeść pilota i już. Tak więc jeśli z tym walczyć, to tylko nie dając pilota.
                • joshima Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 10.01.12, 00:15
                  canuck_eh napisała:

                  > Nie , no joshima, wszystko w porzasiu, ale idac tym torem to praktycznie izoluj
                  > dziecko od wszystkiego.
                  Wystarczy, że uniemożliwię mu jedzenie tego co z całą pewnością nie nadaje się do jedzenia. Jeśli uważasz, że to przesada, to Twoja sprawa. Ja, z racji mojego zawodu, wiem, że to nie przesada, ale nie będę tracić czasu, żeby Cię przekonywać. EOT.
                  • canuck_eh Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 10.01.12, 00:31
                    No i widzisz joshima przynajmniej tutaj jestesmy na tej samej stronie.Otoz to - uniemozliwic konsumpcje telefonu, pilota czy czego tam jeszcze.A o przesadzie to mialam na mysli to ze jak temu 14miesieczniakowi spadnie na podloge zabawka to nie trzeba leciec i parzyc i dezynfekowac tego bo odrobina brudu krzywdy dziecku nie zrobi.Ale oczywiscie jak sie zabawka uswini porzadnie to nie mamy wyjscia jak ja umyc.Nie musisz mnie przekonywac.Ja w brudzie nie mieszkam.
                    • joshima Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 10.01.12, 02:15
                      tylko o gadżetach elektronicznych zdecydowanie nieprzeznaczonych do kontaktu z dziecięca paszczą. Ale ja nie pisze o zabawkach.

                      Wiem, że jest późno, ale jak chcesz z kimś rozmawiać to skup się na czytaniu.
                      • canuck_eh Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 10.01.12, 14:31
                        Kobieto ty koniecznie zawsze chcesz miec racja.Nawet wtedy kiedy ktos sie z toba zgadza, musisz cos napisac.Ty chyba piszesz po to zeby pisac a nie zeby napisac cos sensownego.
                        Mowisz ze jest pozno.No coz nie u mnie.To ze Gazeta pokazuje ci godzine bo serwer jest gdzie jest.Roznica czasu miedzy nami zlotko jest 6 godzin.
      • kfiatuszkowa Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 07:49
        Nigdzie jej samej nie zostawiam smile Mam drugie łóżeczko w kuchni
        • abigail83 Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 10:04
          Hmm, a może przestań przenosic ja z jednego lozeczka turystycznego do drugiego, zaloz cieple spodenki i pusc na podloge, to dziecko nauczy sie chodzic, nawiazujac do innego watku... nie chodzi, bo nie ma swobody poruszania sie moze...
          • jul-kaa Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 10:25
            Mnie też dziwi to trzymanie dziecka w łóżeczku, wypuść ją, to na pewno będzie lepiej. Mam koleżankę, która tak trzymała dziecko (niewiele młodsze od mojego) i wierz mi, to nie brud i chłód, tylko paranoja matki big_grin Jakoś w tych samych miejscach, w których ona umierała ze strachu o swoją córkę, ja swobodnie puszczałam dziecko.

            Co do pozostałych kwestii, również zgadzam się z Joshimą.
          • kfiatuszkowa Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 10:35
            Hmmm... A gdzie wyczytałaś, że przenoszę ję z jednego łóżeczka do drugiego?? Mamy w domu dwa łóżeczka, to fakt. Drewniane i turystyczne. W drewnianym w sypialni na górze tylko śpi, na dole w turystyku się bawi.
            Za takie "mundre" rady dziękuję, postoję uncertain
            • muki79 Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 13:06
              Jakbym czytala o swojej, na 14 miesiecy i jest to samo, dziki wrzask i wymuszany placz. tak jak dziewczyny pisza staram sie nie zabraniac bo i tak to zadnego skutku nie przynosi, odwracam uwage czyms innym - ostanio przechodzi sama siebie, jak cos jej zabieram potrafi podejsc i gryzie mnie. Az mnie korci zeby ja tez ugryzsmile Poki co super pomyslu nie mam na nia, przeczekac - majac nadzieje ze wychwyce moment w ktorym powinnam tlumaczyc ze "tak nie wolno bo.."
              • joshima Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 18:57
                muki79 napisała:

                > ostanio przechodzi sama siebie, jak cos jej zabieram potrafi podejsc i gryzie mnie.
                Taki gryzoń jak mój. Ja się musiałam wykazywać niezłym refleksem, żeby swojej takie akcje uniemożliwiać.
              • malinkowa81 Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 19:14
                Ja też staram się jak najmniej zabraniać - no chyba, że dla niej coś niebezpieczne - np. zabawa szklanymi naczyniami, wchodzenie na biurko, stół.
                Mam tylko problem z tym, że mała (prawie 17m) chce wchodzić na szafki w kuchni (w sensie na blat) i na komody. Sama nie umie, ale stoi z wyciągniętymi rękami pod nimi i wyje. Często ją stawiam i pilnuję - ogląda wtedy wszystko, coś tam dotyka i ogólnie luz, ale ile można stać i pilnować. Przecież tak samo mogłaby się bawić na podłodze. No, ale może przesadzam i w sumie powinnam się cieszyć, że przynajmniej nie płacze. smile
                Aha i strasznie wkurza ją zmiana pieluchy lub przebieranie - prawie zawsze wyje.. grr kiedyś dawała się zagadać / rozśmieszyć.
              • bluemka78 Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 10.01.12, 09:43
                Odgryzienie sie chyba wcale nie jest takie głupie wink
                Moje dziewczyny sie gryzly nawzajem, czasami miały ślady przez dwa dni po takim ugryzieniu, a teraz już nie pamietam kiedy ostatnio sie ugryzly, czasami jeszcze jedna druga wyszarpie za włosy jak sie kłócą o jakaś zabawkę wink ale tez coraz rzadziej.
    • mynia_pynia Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 16:26
      Spokojnie za pół roku przejdze i dzecko bedzie aniołem a za kolejne pół znowu będzie diabłem wcielonym i tak do 6 roku życia - później co rok się zmienia wink
    • aleksandra1357 Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 22:27
      Moje dziecko wkładane do jakiegokolwiek łóżeczka wyłoby niemiłosiernie. Dziecko musi raczkować/chodzić po domu, a zimno jest naprawdę kiepskim wytłumaczeniem. Można trzydaniowy obiad ugotować, podczas gdy zachwycone dziecko wyjmuje garnki z szafki i samo do niej wchodzi.
      • cytrusowa Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 09.01.12, 22:36
        ja Ci nie pomoge, tylko wspolczuje.

        u nas twalo to latmai, i tak pieciolatkce zostaly jeszcze jeki o wszystko....

        bylo ciezko, oj bylo....

        ale w kocnu jest lepiejsmile choc nie idealnie

        cierpliwosci zycze i mimo wszystko - KONSEKWENCJI
        aha, to najczesciej sa wrazliwce lubiace okreslony rytm i uporzadkowanie
    • myelegans Re: Ryczy, ryczy i ryczy... O wszystko... 10.01.12, 02:55
      Pozabezpieczac wszystko co sie da i stworzyc dom przystosowany do dziecka, nawet jakbys miala czesc rzeczy oddac na przechowanie do rodziny. ona po prostu odkrywa swiat, chce go poznawac, a ty jej nie pozwalasz, to sie buntuje i ma racje.
      Stworzyc warunki do bezpiecznego poznawania otoczenia.

      Moj mlody jak byl w tym wieku, to mielismy bramke w kuchni, bo nie mileismy drzwi, jak chcialam zeby tam nie wchodzil, pozabezpieczane szafki, szuflady, jedna szuflade zostawilismy dla niego i tam mial plastikowe miseczki i pojemniki, ktore mogl wywalac. Na klamki do drzwi wejsciowych mielismy zalozone uchwyty, ze nie mogl otworzyc. Wielkie moje kwiatki otoczone mielismy takim plastikowym plotkiem w jednym kacie, bo w przeciwnym razie z nich ziemie wykopywal, przeciez to przednia zabawa.. Biblioteczki i inne meble przytwierdzone do sciany, zeby w razie wspinania nie polecialy na niego. Chemie w szafkach w lazience tez mielismy pozabezpieczana. Dziecku nie wolno wszystkiego zabraniac i wiekszosc dnia mowic "nie".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja