Niechęć do przedszkola - prawie 5latek

09.01.12, 10:37
Hej,
może Wy mi coś poradzicie, bo już nie wiem co robić. Mój młodszy syn chodzi drugi rok do przedszkola. W pierwszym roku chodził chętnie, bo wtedy też chodził jeszcze jego starszy brat. Odkąd starszy poszedł do szkoły z młodszym zaczęły się cyrki.
A od paru tygodni jest tragicznie. Rano jest płacz, w zasadzie nie ma dnia, żeby nie jęczał, ze on nie chce iść do przedszkola.
Na moje delikatne wypytywanie się co się tam takiego dzieje, że nie chce chodzić - twierdzi, że tęskni za mamą i tatą sad
Wiem, ma prawo tęsknić. Tyle, że ja nie jestem w stanie go z tego przedszkola zabrać. Musimy z mężem pracować. I tak nie jest tak źle, bo pracuję do 15, więc zawsze zabieram go ok. 15.30, najpóźniej o 16. Zaprowadzam na 8.30, więc jest tam ok. 7h.
Pytałam jak mogę mu pomóc, żeby tęsknił mniej - nie ma żadnego pomysłu, poza tym, że chce zostać w domu.
Ze starszym było podobnie, dopiero w 3 roku przedszkola zaczął czerpać jako taką przyjemność z chodzenia tam.
Ja nie wiem co z tymi moimi chłopakami, aż tak im dobrze w domu, że nie chcą chodzić do przedszkola? To pytanie retoryczne...
W sumie to nie wiem czy oczekuję od Was jakichś rad, może bardziej wsparcia smile
Mieliście, macie takie egzemplarze w domu? Jak sobie radzicie?
Dzięki smile
    • iwoniaw Re: Niechęć do przedszkola - prawie 5latek 09.01.12, 18:29
      Może on po prostu naprawdę woli być w domu niż w przedszkolu? Nie musi to od razu znaczyć, że w przedszkolu jest coś nie tak, po prostu są takie jednostki, dla których relacje z innymi i zabawa w grupie nigdy nie jest pierwszoplanowa. Nic nie poradzę, poza tłumaczeniem na okrągło, że świat już taki jest, iż dorośli chodzą do pracy, a dzieci do przedszkola/szkoły i nie musimy tego kochać, ale warto uczynić to znośnym i poszukać miłych stron przedszkola.
    • green_agula Re: Niechęć do przedszkola - prawie 5latek 09.01.12, 19:40
      U mnie sytuacja identyczna wink
      2 rok w przedszkolu i woli zostawiać w domu, jak jest długi weekend czy choroba to potem jest jeszcze gorzej , po powrocie płacze już od wieczora że jutro nie chce iść uncertain
      bo on chce w domu zostać.

      Staram się tłumaczyć, że rodzice idą do pracy on do przedszkola.
      Mam cichą nadzieję że tak jak się ta niechęć pojawiła tak zniknie wink
      Pozdrawiam
    • lillaj Re: Niechęć do przedszkola - prawie 5latek 09.01.12, 21:51
      U nas od jakiegoś czasu też tak jest. Nie chce chodzić, w przedszkolu nie chce się bawić z dziećmi, tęskni za nami. Tłumaczę dokładnie tak samo: że rodzice chodzą do pracy, dzieci do przedszkola, że na pewno odbierzemy ją po południu, żeby się nie smuciła, włączyła do zabawy, ale nie ukrywam, że martwi mnie to coraz bardziej. To jej pierwszy rok w przedszkolu. Też czuję sie bezradna, nie wiem jak pomóc, liczę na to, że się przyzwyczai, polubi. Nie dałam dobrej rady, ale nie jesteś samasmile
      • eweliska18 Re: Niechęć do przedszkola - prawie 5latek 10.01.12, 11:28
        Pocieszjące jest to, że nie tylko ja borykam się z takim problemem. Moja mała chodzi do przedszkola od września 2011 i do tej pory ma z tym problem, już nie płacze, ale jest strasznie smutna i najchętniej zostałaby w domu z rodzicami, dziadkami, ciocią -wszystko tylko nie przedszkole. Jest raczej nieśmiałą i wrazliwą dziewczynką, wszystko bardzo przeżywa, dodatkowo adaptację utrudniają ciągłe choroby mniejsze lub większe. Powoli tracę nadzieję, że przedszkole polubi, wydaje mi się, że to taki typ co chodzi bo musi. Cały czas tłumaczymy, że tak juz jest iz rodzice chodzą do pracy, a dzieci do przedszkola, niby wszystko rozumie, ale niewiele to daje, a mi serce pęka jak codziennie widzę smutną buźkę. Pozdrawim
    • mondovi Re: Niechęć do przedszkola - prawie 5latek 10.01.12, 11:47
      Porozmawiałabym z wychowawczynią, czy syn ma jakiegoś bliskiego kolegę w grupie. W przypadku mojego dziecka -to był klucz. Dopóki nie zaprzyjaźnił się z innym chłopakiem, cyrki były i to nieziemskie.
    • 1ewok Re: Niechęć do przedszkola - prawie 5latek 10.01.12, 12:34
      NIENAWIDZIŁAM PRZEDSZKOLA - a chodziłam tam 4 lata. Nie miało znaczenia czy miałam czy nie bliską koleżankę czy nie. Miałam tak jak Twój syn - tęskniłam za rodzicami i wolałam być w domu. Co prawda nie płakałam i nie jęczałam, ale przedszkole wspominam bardzo źle. Co mnie tam denerwowało to potworna nuda. Tam się nic ciekawego nie działo! Trochę rysowania/śpiewania/nauki literek (ale czytać nauczyłam się gdzieś sama w któreś wakacje) ale głównie była tzw. zabawa w grupach w kącikach zainteresowań. A przy braku zorganizowanych, ciekawych zajęć dziecko może się nudzić i mieć czas na tęsknienie. U mnie dochodził jeszcze dramat obowiązkowego leżakowania, na którym nie spałam tylko leżałam i myślałam, że chcę do domu.
      Problem rozwiązał się sam jak poszłam do szkoły - tam zajęcia były zorganizowane, na lekcjach wiecznie się coś działo, na świetlicy odrabiało się zadania, panie organizowały kółka zainteresowań. I było super.
      Z tego co obserwuję u własnych dzieci niewiele się zmieniło w przedszkolach - jest podstawa programowa, jest spacer, posiłki ale większość czasu dzieci się bawią same lub pod lekkim nadzorem pań.
      Może spróbuj zapisać syna na zajęcia dodatkowe organizowane w przedszkolu poza podstawą programową? Jakieś tańce, angielski, karate, rytmika, gimnastyka? Popytaj pań czy chętnie się bawi z innymi dziećmi czy raczej wymyśla sobie zabawy indywidualne?
    • stypkaa Re: Niechęć do przedszkola - prawie 5latek 10.01.12, 13:15
      DZięki za wszystkie wasze wpisy.
      Odpowiem hurtowo.
      Co do kolegów - syn ma dwóch których bardzo lubi. Często zapraszamy ich do domu. Ale nawet wspomnienie o tym, że jakby nie chodził do przedszkola to nie mógłby się z nimi tak często widywać nic nie daje.
      Poza tym generalnie jest lubiany w grupie. Byłam kilka razy na czytaniu bajek u nich i widziałam, że dzieci lgną do niego. Jak przychodzi to zawsze ktoś się ucieszy na jego widok. Więc raczej nie tu leży problem.
      Co do nudy w przedszkolu - u nas raczej chyba nie jest nudno. Ciągle coś się dzieje. A to angielski, a to rytmika, a to relgia, korektywa, teatrzyki, codziennie wychodzą na dwór. Jak nie wychodzą to oglądają bajki. Przygotowują się do występów, które są parę razy w roku z różnych okazji. Poza tym realizują podstawę programową, która też wymaga trochę czasu.
      A moim zdaniem czas na samodzielną zabawę dzieci też muszą mieć.
      Poza tym on jak go odbieram jest cały szczęśliwy - przybiega zadowlony, jak pytam - jak było - odpowiada, ze super. Opowiada mi co robili etc.
      Najgorzej jest rano i wieczorem. Wtedy jest użalanie się nad sobą, płacze, spazmy.
      Gdyby to były pierwsze tygodnie/m-ce przedszkola - ok, rozumiem, jeszcze trwa proces adaptacyjny.
      Ale on już tam chodzi 2 rok.
      Wiem, ze są takie jednostki które lubią być w domu. Mój starszy syn taki jest smile Polubił przedszkole dopiero w 3 roku chodzenia tam, jako 5,5 latek. Wtedy zauważyłam duża zmianę w jego zachowaniu. Chciał zostawać dłuzej w przedszkolu. Nawet parę razy było tak, że odbierałam młodszego o 15.30, a po starszego wracałam ok. 17, bo on tak chciał. Widać było, że kontakty z innymi dziećmi są mu już bardzo potrzebne, że to lubi, że jest mu tam dobrze.
      Widocznie młodszy też ma podobnie.
      Cóż, muszę po prostu przetrwać i uzbroić się w cierpliwość.
      • green_agula Re: Niechęć do przedszkola - prawie 5latek 10.01.12, 13:27
        No nic innego chyba nie pozostaje jak przeczekać wink

        U mnie syn tez wylatuje z sali roześmiany a potem wieczorem jęczy i z rana wink
        czytając Twój wpis to jakbym o swoim szkrabie czytała.

        Pozostaje chyba tylko tłumaczenie i wspieranie smile
      • ola33333 Re: Niechęć do przedszkola - prawie 5latek 11.01.12, 07:12
        a o ktorej synek chodzi spac? Moze sie po prostu nie wysypia i dlatego jest marudny rano?
        • stypkaa Re: Niechęć do przedszkola - prawie 5latek 11.01.12, 10:07
          Zwykle chodzi spać max do 21. Czasem sporadycznie zdarza się później, ale to okazjonalnie.
          Wstać musi najpóźniej o 7.45. Zwykle wstaje sam, czasem muszę go obudzić, zwłaszcza jeśli pójdzie późno spać.
          Czasem jest faktycznie nie wyspany, ale to nie jest częste. Więc nie wydaje mi się, żeby to była przyczyna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja