przedszkole=choroba!

15.01.12, 11:17
Wiem, że wiele już wątków było na ten temat, ale proszę o opinię.
Chodzi i przedszkole: mój 3 latek we wrzesniu poszedł pierwszy raz, i po 4 dniach pierwsza infekcja, która trwala miesiąc i skończyła się dwoma antybiotykami, z racji tego że nie pracuję potrzymałam go miesiąc w domu, zaszczepiłam na pneumokoki i meningokoki, i poszedł drugi raz - po dwóch dniach infekcja, czyli katar z gorączką co zawsze kończy się zapaleniem ucha, wiec znowu długi czas w domu, i teraz podjęłam kolejną próbę z przedszkolem - przechodził 5 dni i od wczoraj znowu choroba! Gorączkuje jak szalony, ledwo po leku spadnie temperatura to zaraz znowu rosnie do 39 - załamka.
Wczesniej zanim zapisałam syna do przedzkola ,czyli przez trzy lata swojego zycia był chory tak konkretnie tylko raz, a teraz takie jazdy. Lekarze pediatrzy twierdzą, że to normalne, że dzieci chorują ale laryngolog do którego chodzimy z uchem katergorycznie nakazał żeby dziecka do przedzkola nie wysyłać bynajmniej do czasu aż się zrobi cieplo.
Cztery próby chodzenia do przedszkola, i każda po kilku dniach zakończona chorobą, wniosek z tego że to tam się zaraża!
Nie mam pojęcia co robić, czy zrezygnować narazie z przedszkola, czy wysyłać dziecko, zacisnąć zęby i czekać aż się uodporni?
Przypuszczam ,że każda matka wie jak ciężko z chorym dzieckiem..... jeszcze ja jestem taka, że tak panikuję ...... a szkoda gadać !
Jak to u Was jest?
    • ania.pe Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 11:57
      U nas wrzesień przechodzony. Potem zapal. płuc,
      4 dni w przedszkolu;angina,
      3 dni w przedszkolu; zapal. płuc,
      2 dni w przedszkolu; angina.
      Od ostatniej anginy zatrzymałam córkę 3 tygodnie w domu (aby się wzmocniła). Jutro wraca do przedszkola.
      • lexie007 Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 12:08
        normalne nie stresuj sie a tylko uzbroj sie w cierpliowscsmile tak juz bedzie byle do wiosny... a potem juz bedzie lepiej....smile

        u mnie jak maly poszedl do zlobka od przez 6 mcy co miesiac mial antybiotyksad lapal wszytsko co tylko mozna bylo znalezc w ksiazkach medycznychsmile asmatyczne zap oskrzeli ,angina, szkarlatyna, zap krtani, zap oskrzeli i tak co miesiac inna choroba....

        dzis juz ma prawie 5 lat choruje baaarrrdzo sporadycznie od wrzesnia mial tylko maly katar ..

        daj dziecko na chwile przerwy zeby doszlo do siebie i do przedszkola. Uodporni sie i w szkole nie bedzie ci chorowal. A skoro nie pracujesz to nie musisz sie martwic o wolne itp.
        cierpliowsci i nie doszukuj sie nic dziwnego w tym ze lapie infekcje
        zdrowia!
    • duzeq Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 12:04
      > Wczesniej zanim zapisałam syna do przedzkola ,czyli przez trzy lata swojego zyc
      > ia był chory tak konkretnie tylko raz, a teraz takie jazdy.

      Alez to zupelnie normalne. Dziecko siedzace w domu ma do czynienia tylko z "domowymi" bakteriami, do ktorych jest przyzwyczajone. Pojscie do placowki pt. zlobek czy przedszkole powoduje poddanie sie masowym atakom "obcych" wirusow i bakterii. Uklad odpornosciowy dopiero zaczyna sie uczyc rozpoznawac wroga wiec przygotuj sie na lapanie infekcji jedna po drugiej dotad, az organizm twojego dziecka przerobi wiekszosc typowo przedszkolnych wirusow.
      Jako ze katar, kaszel, zapalenie ucha badz tez wykla wirusowka nie naleza do kategorii "choroby ciezkie" ja bym dziecko wyslala do przedszkola. Nech sobie cwiczy odpornosc, bo inaczej bedziesz sie tak bujala w szkole.
      • q_fla Re: OT 15.01.12, 12:08
        Heloł smile

        > Jako ze katar, kaszel, zapalenie ucha badz tez wykla wirusowka nie naleza do ka
        > tegorii "choroby ciezkie" ja bym dziecko wyslala do przedszkola. Nech sobie cwi
        > czy odpornosc, bo inaczej bedziesz sie tak bujala w szkole.

        Zaraz Ci się oberwie... tongue_out big_grin

        • duzeq Re: OT 16.01.12, 22:06
          Czesc q_fla! Ja nie w temacie, ale zaintrygowalas mnie wiec przeczytam reszte watku big_grin.
          • q_fla Re: OT 17.01.12, 01:11
            Bo ja kochana mam prorocze sny, w których niejaka zjawa mnie nawiedza. big_grin
            Pozdro kiss
            • duzeq Re: OT 17.01.12, 14:36
              O la, la, jakie Ty masz prorocze sny! big_grin. Ale mi sie dostalo...! A jak sie tym przejelam...!
              No, to zabieram sie za zjawe, bo takiego zjawiska dawno na forum nie widzialam.

              Pozdrowka i buziaki!
              • q_fla Re: OT 17.01.12, 21:16
                > No, to zabieram sie za zjawe, bo takiego zjawiska dawno na forum nie widzialam.
                >

                Wątpię czy dasz radę, bo cokolwiek napiszesz niejaka zjawa oprotestuje, często i gęsto sama sobie zaprzeczając. Mozna tak z nią do uśmiechniętej śmierci...big_grin
                kiss
                • zjawa1 Re: OT 17.01.12, 21:47
                  Ja proponuje, zeby ,,wziasc sie za siebiesmile". Tak na poczatek, patrz sygnaturka... Kolezanki warte siebie, hehehesmile
                • duzeq Re: OT 17.01.12, 21:57
                  E, zjawa tak sie podekscytowala, ze mnie w sygnaturke wstawila. Podlechtala moje ego big_grin.
                  Zreszta z nia dosc latwo chyba pojdzie, bo ona sie wykrzyknikach pogubi.
                  • q_fla Re: OT 18.01.12, 08:32
                    Napisz jej coś jeszcze, to się zaraz dowiesz, że jesteś dno totalne i niedouczona.

                    > Zreszta z nia dosc latwo chyba pojdzie, bo ona sie wykrzyknikach pogubi.

                    Znasz takie przysłowie, że krowa, która dużo ryczy (w tym przypadkku krzyczy), mało mleka daje? big_grin
                    • duzeq Re: OT 18.01.12, 13:29
                      Ale ona juz mi napisala, ze jest chyba psychiczna, wiec ja nie mam nic do dodania wink.
                      • q_fla Re: OT 18.01.12, 13:57
                        Ja też nie mam jej nic do dodania, bo u mnie widnieje na liście upierdliwych forumek. wink
      • zjawa1 Re: duzeq 16.01.12, 23:07
        To, moze ty sobie cwicz na oddziale zakaznym, jakbym taka dorwala( a juz jedna taka, ktora wysylala chore dziecko na szkarlatyne do naszego przedszkola) zlapalam, pare rodzicow przedstawilo jej rachunki za leczenie swoich dzieci po zainfekowaniu celowym przez nia i wiez mi teraz ,,nawet " z katarkiem bakteryjnym nie posyla do przedszkola. Ja rozumiem, ze zlosliwosc i beszczelnosc takich osob jak Ty nie zna granic, ale sorry uwazam, ze osoba, ktora posyla do przedszkola swoje wlasne dziecko z zapaleniem ucha powinna zainteresowac sie prokuratura! Co za katy! Chore klimaty!
        • duzeq Re: duzeq 17.01.12, 15:08

          Te, zjawa, nie podniecaj sie tak.

          Po pierwsze: czytaj ze zrozumieniem. Nie mowie o wysylaniu dzieci z np. szkarlatyna czy z ospa w stanie rozkwitu, nie mowie tez o wysylaniu dzieci, ktore goraczkuja badz czuja sie fatalnie. Ale (i to po drugie) katar, kaszel, zapalenie ucha (ktore zazwyczaj po jednym dniu zazywania antybiotyku pozwala na normalne funkcjonowanie dziecka ) sa niedogodnosciami wieku dzieciecego, a nie chorobami. Antybiotyki przy np. zapaleniu ucha przyjmuje sie do 10 dni, wiec trzeba by bylo byc mocno nienormalnym, zeby trzymac dobrze czujace i normalnie zachowujace sie dziecko w domu.
          • zjawa1 Re: duzeq 17.01.12, 20:20
            Moja droga w 89% zapalenie ucha wywoluja wirusy i naprawde sporadycznie dochodzi do nadkazenia bakteryjnego, z reguly wlasnie wtedy, kiedy rodzice nierozwaznie posylaja chore dziecko na zapalenie ucha do przedszkola.
            Super opis, hehehesmile ,,Zapalenie ucha to nie choroba tylko niedogodnosc wieku dzieciecego"....
            Naprawde rewelacja!!!! Tym bardziej, ze niedogodnosc ta, zawsze leczona przez 10 antybiotykiem!!!
            Chyba wpisze to do swojej sygnaturkismile)) Dawno nie czytalam nic tak rewelacyjnegosmile
            • duzeq Re: duzeq 17.01.12, 21:52
              Oczywiscie, ze to niedogodnosc. Coz to za powalajaca choroba, ktorej upierdliwe syndromy mozna usunac w jeden dzien?
              I dalej nie czytasz ze zrozumieniem: nie napisalam, ze zapalenie ucha ZAWSZE konczy sie antybiotykiem. JEZELI sie konczy, to mozna ten antybiotyk i do 10 dni lykac - zalezy od dziecka.
              Zatem JEZELI dziecko ma lykac antybiotyk 5, 7 badz 10 dni to idiotyzmem jest przetrzymywanie go w domu, bo najgorsze syndromy przechodza po jednym, no, gora dwoch dniach.

              Po raz kolejny - nie podniecaj sie.
              • zjawa1 Re: Dorek:) 17.01.12, 22:15
                Ty chyba jednak jestes psychicznasmile albo Twoje dziecko uposledzone skoro zapalenie ucha nie potrafisz usunac w 1 dziensmile
                Czytaj bezposrednio:,, duzeq napisała:

                > Oczywiscie, ze to niedogodnosc. Coz to za powalajaca choroba, ktorej upierdliwe
                > syndromy mozna usunac w jeden dzien?

                Ja chyba tez jestem psychiczna i mam jakies ulomne dziecko wg. tej smiesznej panismile
                Pani, ktora ,,niedogodnoscia" nazywa zapalenie ucha, kaszel, po czym zadaje ironiczne pytanie:,, Coz to za powalajaca choroba, ktorej upierdliwe syndromy mozna usunac w jeden dzien?".
                Prawde mowiac nie wiem jak ona ,,usuwa" te ,,niedogodnosci, upierdliwe syndromy w 1 dzien".
                Obcina dziecku ucho, gorne drogi oddechowe tak, zeby ,,uperdliwe" zniknelo w jeden dzien.
                I tez ciekawa jestem czego ,, syndromem upierdliwym" jest ,, niedogodnosc" typu zapalenie ucha, bo jak ustalila nie jest to choroba? Niech wyjasnia, naprawde rewelacyjne tezy, zlote myslismile
                Nie wiem, moze jej pomoge zapalenie ucha, a wiec ,, niedogodnosci wieku dzieciecego/upierdliwe syndromy" nie bedace stanem chorobowym sa oznaka:
                a. Bolu ucha
                b. goraczki
                c. uposledzenia/ulomnosci dziecka
                d. psychopatii rodzica
                e. innych dwiacjismile

                P.s
                Niedogodnosc-zwiazany z jakims utrudnieniem.
                W sumie po czesci ma racje zapalenie ucha jest rowniez jakims utrudnieniemsmile To rzecz bez spornasmile
                • duzeq Re: Dorek:) 18.01.12, 14:43
                  Te, zjawa, jak sobie chcesz pokonwersowac z forumka Dorek, to podepnij sie pod wlasciwe miejsce na drzewku.

                  > Ja chyba tez jestem psychiczna
                  Z tym sie zgadzam.

                  > Pani, ktora ,,niedogodnoscia" nazywa zapalenie ucha, kaszel
                  O rany, to kaszel to tez choroba, dzieki ktorej mozna posiedziec w domu?

                  > Prawde mowiac nie wiem jak ona ,,usuwa" te ,,niedogodnosci, upierdliw
                  > e syndromy w 1 dzien".

                  > Obcina dziecku ucho, gorne drogi oddechowe tak, zeby ,,uperdliwe" znikne
                  > lo w jeden dzien.

                  To jest bardzo proste. Zapalenie ucha, dopoki jest wirusowka, czasami nie powoduje szalonego bolu ucha, wystepuje tylko stan podgoraczkowy i dzieci zachowuja sie normalnie. Jezeli zaczyna sie goraczka i potezny bol ucha, to zazwyczaj wkraczaja do boju bakterie. Dziecko wiec zostaje w domu, bujasz sie z nim do lekarza, ten przepisuje antybiotyk, dajesz antybiotyk, zazwyczaj po 24 godzinach, czasem po dwoch dniach, bolace ucho i goraczka znikaja.
                  Teraz tak, zebys zrozumiala: dziecko bardzo zle sie czuje, cos je boli, ma goraczke - nie idzie do przedszkola/zlobka. Niewazne czy to trzydniowka, poczatek pseudokrztusca czy niedogodnosc pt. zapalenie ucha. Dziecko ma lajtowe zapalenie ucha albo bierze antybiotyk, ale aktywnosc w normie, co najwyzej lekki stan podgoraczkowy (ktory nie przeszkadza w aktywnosci) – moze spokojnie pomaszerowac do zlobka/przedszkola.

                  > I tez ciekawa jestem czego ,, syndromem upierdliwym" jest ,, niedogod
                  > nosc"
                  typu zapalenie ucha, bo jak ustalila nie jest to choroba? Niech wyjas
                  > nia, naprawde rewelacyjne tezy, zlote myslismile

                  Najpierw ty napisz to poprawnie po polsku, bo tej “perelki” nie sposob zrozumiec. Upierdliwym symptomem niedogodnosci zwanej zapaleniem ucha jest np. bolesny bol ucha i goraczka, ale co nalezy robic w tym przypadku wyjasnilam o gory.

                  Nie wiem, moze jej pomoge zapalenie ucha, a wiec ,, niedogodnosci wieku dzie
                  > ciecego/upierdliwe syndromy"
                  nie bedace stanem chorobowym sa oznaka:
                  > a. Bolu ucha
                  > b. goraczki
                  > c. uposledzenia/ulomnosci dziecka
                  > d. psychopatii rodzica
                  > e. innych dwiacjismile

                  Hmmm, w normalnym swiecie to bol ucha jest oznaka np. zapalenie ucha, ale rozumiem, ze w swiecie zjawiskowym to zapalenie ucha jest oznaka bolu ucha. O zapaleniu ucha jako dewiacji rodzicow nie slyszalam, ale coraz bardziej sie przekonuje, ze zycie w paralelnym swiecie dostarcza jakichs nowych rozwiazan. Popracuj nad stylem, bo jest zupelnie niekoherentny.

                  > W sumie po czesci ma racje zapalenie ucha jest rowniez jakims utrudnieniemsmile To
                  > rzecz bez spornasmile
                  Czyli w koncu sie zgodzilas. I o to chodzilo.
                  PS. Bezsporna piszemy razem.

          • dorek3 Re: duzeq 17.01.12, 21:52
            No to ja nadaje się do psycjatryka. Przerobiłam kilkanaście ostrych uszu leczonych z konieczności antybiotykiem i nawet mi do głowy nie przyszło wysyłać dzieciaka na antybiotyku do przedszkola.
            Wiesz co jest najgorsze w takiej sytuacji? Następny katar. Wtedy prawie na bank jest nawrót ostrego ucha.
            • duzeq Re: duzeq 17.01.12, 21:56
              Nie, nie nadajesz sie do psychiatryka, tylko twoje dziecko ma jakis problem, ktore prowadza do czestych zapalen ucha. Bo czeste zapalenie ucha nie jest norma.

              Nie rozumiem tez tego swietego oburzenia na wysylanie dziecka do zlobka/przedszkola z antybiotykiem. Dziecko lyka antybiotyk i czuje sie zle - nie idzie. Dziecko lyka antybiotyk i czuje sie dobrze - idzie.
              • dorek3 Re: duzeq 17.01.12, 22:02
                Te kilkanaście zapaleń to dwójka dzieci w 8 lat wiec bez przesady z tym "problemem". pewnie taki jak u większości dzieci wąska trąbka słuchowa.
                Laryngolog już mi kiedyś powiedziała, że dzieci dzielą się na takie które na uszy chorują i na takie które nie chorują. Ja mam dwa egzemplarze z tego pierwszego worka.
                • duzeq Dorek 18.01.12, 13:38

                  > Te kilkanaście zapaleń to dwójka dzieci w 8 lat wiec bez przesady z tym "proble
                  > mem". pewnie taki jak u większości dzieci wąska trąbka słuchowa.

                  Raz piszesz to, pozniej, ze jedno z twoich dzieci jest alergikiem i jego uklad odpornosciowy nie jest silny. To chyba normalne zatem, ze takie dzieci moga czesciej lapac jakies infekcje?

                  I zrozum, ja nie jestem za tym, zeby goraczkujace dziecko z bolacym uchem wlec na sile do zlobka.
                  Ale dlugosc zazywania antybiotyku absolutnie nie swiadczy o dlugosci infekcji. Dlatego moze w przypadku dzieci jak twoje sa jakies odgorne zalecenia lekarzy o pozostawaniu w domu, natomiast w przypadku dzieci, ktore zapalenie ucha maja sporadycznie i po dniu zazywania antybiotyku czuja sie juz dobrze, nie ma nic nagannnego w wyslaniu ich do zlobka/przedszkola.
                  • dorek3 Re: Dorek 18.01.12, 13:46
                    Zapalenia ucha nie wyczerpuja repertuaru mozliwości mojego alergika smile Natomiast drugi praktycznie tylko na to dostaje antybiotyki.
                    Ja nie mam nic przewciwko wysyłaniu dzieci na antybiotykkach do złobków, przedszkoli i szkół. Swoich nie wysyłam, ale innym nie zabraniam. Moim na pewno nie zaskodzą.
              • zjawa1 duzeq takie, konkretne pytanie do Ciebie. 17.01.12, 22:39
                ,,Kaszel, zapalenie ucha sa niedogodnosciami wieku dzieciecego, a nie chorobami".
                Odbiorca wniskuje, ze takie zapalenie ucha w wieku dzieciecym charakteryzuje sie i wlasciwa dla tego wieku tj. dzieciecego stanowi fakt, ze zapalenie ucha nie jest choroba, lecz tzw. niedogodnoscia.
                Dlatego tez moje pytanie: Czy w wieku (przyjmijmy nazewnictwo w celu rozroznienia kolejnych okresow zycia)
                a. Mlodzienczym
                b. Dojrzalym
                c. Starczym
                Zapalenie ucha rowniez jest tylko ,,niedogodnoscia" czy moze staje sie w tym okresie juz choroba?
                A moze jawi sie jako cos skrajnie abstrakcyjnego?
                Z gory dziekuje za odpsmile
              • najma78 Re: duzeq 18.01.12, 11:22
                duzeq napisała:


                > Nie rozumiem tez tego swietego oburzenia na wysylanie dziecka do zlobka/przedsz
                > kola z antybiotykiem. Dziecko lyka antybiotyk i czuje sie zle - nie idzie. Dzie
                > cko lyka antybiotyk i czuje sie dobrze - idzie.


                Chyba pierwszy albo moze drugi raz zgodze sie z duzeqwink

                Mieszkam w UK i tu podobnie jest zupelnie normalne, ze dzieci chodza do szkoly w trakcie leczenia takze antybiotykami. Jako przyklad podam moje dzieci, oboje zaczely przedszkola w wieku 10 m-cy czylu zaraz po macierzyskim i z powazniejszych infekcji syn w wieku ok. 15 m-cy mial angine, akurat pierwsze objawy czyli wysoka temperatura zaczely sie w piatek wieczorem, bardzo goraczkowal jeszcze w sobote i niedziele, a w poniedzialek juz nie ale byl tak slaby, ze nie mogl sie obudzic i byl zlany zimnym potem, oczywiscie wizyte u lekarza zabukowano nam w tym samym dniu wlasciwie za godzine i lekarz po zbadaniu go stwierdzil angine. Maly dostal penicyline i juz nastepnego dnia byla bardzo duza poprawa samopoczucia, bral lek przez 10 dni ale ostanie 4 dni dostawal go juz w przedszkolu, wyzdrowial, niczego nie zlapal, tzn. owszem lapal wirusowki cala jesien i zime jak reszta grupy ale nic sie nie powiklalo, zwalczal sam. W nastepnym sezonie chorobowym byl okazem zdrowiawink bo byl juz uodporniony a angina byla najpowazniejsza infekcja jaka przebyl.
                Corka miala infekcje ucha pol roku temu, pierwszy raz w zyciu a miala wtedy 8 lat, jakos tak instynktowanie zabukowalam jej wizyzte u lekarza tego samego dnia, ucho bolalo ja bardzo, wyciekal zielony plyn, odebralam ja ze szkoly po obiedzie a do lekarza poszlismy na 16. Corka plakala z bolu bo nawet ibuprofen nie dzialal, lekarz ja obejrzal, po objawach stwierdzil bakteryjna infekcje, zapisal antybiotyk i powiedzial, ze jesli rano nie bedzie miala temperatury to moze isc do szkoly, z tym, ze ma nie uczestniczyc w lekcji wf jesli taka bedzie, a akurat nastepnego dnia byla. Corka juz temp. nie miala, w szkole, byla, a ze ja tam pracuje wiec antybiotyk podalam sama, po tygodniu od infekcji juz byla na zajeciach z plywania. Zdrowa, bez powiklan i roznych cudow na kiju. Faktem jest, ze dzieci sa zdrowsze, silniejsze, odporniejsze pomimo nie leczenia bateria lekow zwyklych katarkow, nie izolowania i chodzenia na antybiotykach do przedszkoli i szkol jesli trzeba. Przyznam, ze jak dzieciaki skarza sie na bol gardla i goraczkuja to sprawdzam sama, jak gardlo czerwone to paracetamol, do picia sok pomaranczowy i do szkoly, przechodzi samo. Podobnie z tzw. katarkami i kaszelkami to nie choroby, wogole nic z tym nie robimy, zreszta uwazam to za swietna okazje do cwiczenia ukladu odpornosciowego.
                • dorek3 Re: duzeq 18.01.12, 11:27
                  Najma, czy Ty jeśli złapiesz infekcję, na którą masz zalecone leczenie antybiotykiem to bierzesz zwolnienie czy zasuwasz do pracy następnego dnia? Ja wziełabym zwolnienie na tydzień (BTW już nawet nie pamiętam kiedy byłam w takiej sytuacji).
                  A jeśli bakteryjne ucho zdrowieje (ustępuja objawy w ciągu 12 godzin) to ja bym sie bardzo poważnie zastanowiła czy jednak nie było skuchy z diagnozą.
                  • najma78 Re: duzeq 18.01.12, 11:53
                    dorek3 napisała:

                    > Najma, czy Ty jeśli złapiesz infekcję, na którą masz zalecone leczenie antybiot
                    > ykiem to bierzesz zwolnienie czy zasuwasz do pracy następnego dnia? Ja wziełaby
                    > m zwolnienie na tydzień (BTW już nawet nie pamiętam kiedy byłam w takiej sytuac
                    > ji).

                    Tak, jesli juz mialam przepisany antybiotyk to owszem najczesciej nie zostawalam w domu a jesli juz to maksymalnie na 24 h te najgorsze, zanim antybiotyk zacznie dzialac.

                    > A jeśli bakteryjne ucho zdrowieje (ustępuja objawy w ciągu 12 godzin) to ja bym
                    > sie bardzo poważnie zastanowiła czy jednak nie było skuchy z diagnozą.

                    A ty jestes przekonana, ze bez CRP i ''diagnostyki'' lekarze nie sa w stanie rozpoznac i odroznic infekcji wirusowych i bakteryjnych, to znaczy, ze masz do czynienia z delikatnie mowiac niedouczonymi lekarzami, bo to sa popularne infekcje i lekarz rodzinny pownien umiec je zdiagnozowac. Lekarze z ktorymi mam do czynienia odpowiadaja na moje pytania, prosza aby zajrzec dziecku do buzi w gabinecie, informuja, ze zielony plyn wyplywajacy z ucha, zielono-zolta ciecz w srodku, wysoka goraczka i ostry bol to nie wirus itd. Diagnostyka, klucie dziecka, wymazy itp. to sa badania, ktore robi sie w przypadkach skomplikowanych, objawach niejasnych, stanach powaznych, tu gdzie mieszkam nie obciaza sie tym rodzicow, diagnostyke robi sie gdy jest konieczna, bo oprocz niedogodnosci (chocby pobierania krwi) dla dzieci to wiaze sie tez z kosztami, a w PL albo placi rodzic albo diagnostyke robi sie na wyrost a potem w polowie roku kasy brak.
                    Mysle, ze lekarze z ktorymi mam do czynienia (rzadko na szczescie) sa jednak fachowcami, bo jak dotad nie mam powodow do narzekan, a dzieci nie choruja mi na potege wpadajac z jednej infekcji w druga i nie sa zadnymi wyjatkami, ich rowiesnicy szczesliwie tez sa posiadaczami sprawnie dzialajacego systemu odpornosciowego dziecmi z wysoka frekwencja w przedszkolu i szkole.

                    Jeszcze dodam, ze syn corka zlapala wirusowke i akurat w BN miala temperature, miala przytkane zatoki i nos, cos tam z trudem wydmuchiwala, a paskudztwo w nocu jej sie wydostawalo przez oczy i rano musiala rozklejac wink, codziennie byla na spacerze, jezdzila rowerem, zadnych lekow nie dostawala (bo co tu wurusom by pomoglo) i przeszlo w ciagu kilku dni, a syn zlapal to do niej tyle, ze on byl chory w sylwestra (ale na party na znami poszedl) a smieci wyciekaly nosem i uchem, ale plyn byl przeroczysty, lekko kleisty, bol nieduzy, wiec na bank wirus, tez spacery codzienne, bez lekow, wszystko przeszlo w ciagu kilku dni. Cud poprostu, albo zwyczajnie prawidlowo dzialajacy system obronny organizmu no i brak wizyty u lekarza, ktory by antybiotykami strzelil na bank gdyby rzecz dziala sie w PL.
                    • dorek3 Re: duzeq 18.01.12, 12:03
                      Ty to chyba msza misję, naprawdę.

                      Nie, do zapalenia ucha nie robią diagnostyki o jakiej piszesz bo w ostrym zapaleniu z dużym prawdopodobieństwem wyjdzie niemiarodajna. Wolę żeby fachowiec objarzał ucho. ale wcale bym się nie cieszyła, że doszło do preforacji i moge sobie obejrzeć kolor wycieku. Nawet jeśli był bezbarwny.
                      U moich dzieci ostre uszy nie leczą się w 12 godzin. Takie właśnie mam doświadczenia. U jednego na pewno system immunologiczny nie działa normalnie bo to alergik więc trudno aby było inaczej. Cieszę, się, że u Ciebie jest inaczej. Twoje prawo równiez wysyłać dziecko i siebie z antybiotykiem. Nawet gdyby nasze dzieci się stykały to ja nie mam nic przeciwko, naprawdę.
                      Staram się naprawdę mieć dystans to objawów,diagnoz i leczenia. Sama kilka dni temu zastanawiałam sie o czym swiadczy odkrztuszanie podbarwionej wydzieliny przez syna. Ale ponieważ jego stan sie polepszał to uznałam, że o niczym poważnym. I słusznie, bo przeszło. ale do szkoły by nie chodził dopóki jego stan by sie nie unormował (ma obecnie ferie więc nie było tematu).
                      • najma78 Re: duzeq 18.01.12, 14:37
                        dorek3 napisała:

                        > Ty to chyba msza misję, naprawdę.

                        wink

                        > Nie, do zapalenia ucha nie robią diagnostyki o jakiej piszesz bo w ostrym zapal
                        > eniu z dużym prawdopodobieństwem wyjdzie niemiarodajna. Wolę żeby fachowiec obj
                        > arzał ucho. ale wcale bym się nie cieszyła, że doszło do preforacji i moge sobi
                        > e obejrzeć kolor wycieku. Nawet jeśli był bezbarwny.

                        A gdzie ja napisalam, ze sie cieszylam? Jednak nie panikuje z takiego powodu tylko obserwuje i daje szanse aby organizm to sam zwalczyl - nie mial problemow. Gdybym napisala na forum, ze moje dziecko ma zatkane zatoki, goraczkuje i cos mu tam z ucha wycieka to dostalabym rady - jedz na IP bo sylwester byl i (takze do duzeq) taka bylaby rada wiekszosci mam.

                        > U moich dzieci ostre uszy nie leczą się w 12 godzin.

                        U moich tez nie, a dokladnie u corki, bo antybiotyk brala przez siedem dni, ale poprawa i to znaczaca tak jak zreszta lekarz nam powiedzial byla juz w nocy, bo antybiotyk zazyla ok. 17 no i antybiotyk byl odpowiedni. Rano wiec juz nie goraczkowala i do szkoly sie nadawala, ale oczywistym jest ze gdybym wiecej antybiotyku nie podala to infekcja by nie ustapila. Od poprawy samopoczucia do wyleczenia infekcji minelo wiecej czasu ale to nie oznaczalo, ze musiala siedziec w domu.

                        U jednego na pewno system immunologiczny nie działa normalnie bo to aler
                        > gik więc trudno aby było inaczej.

                        Ja jetsem alergiczka dlugodystansowa, ale moj system odpornosciowy dziala bez probelmu, praca w szkole czyli stycznosc z dziecmi mnie uodpornila a zwlaczam infekcje samawink Uklad odpornosciowy uposledzeja ciezkie choroby np. nowotworowe i wtedy rezczywscie trza ostroznosci, specjalistycznej diagnostyki i ogolnie opieki specjalistow.

                        Nawet gdyby nasze dziec i się stykały to ja nie mam nic przeciwko, naprawdę.

                        A co mialabys miec przeciwko? Moja corka poszla do szkoly z antybiotykiem i jakos nikt od niej infekcji nie zlapal, dziwnewink Lekarz nie mial problemow czy ona to komus przekaze tylko czy bedzie w stanie, dlatego zaznaczyl, ze gdyby nadal goraczkowala to ma zostac w domu. Nie polegalo to na tym, ze sprawdzilam jej temperature i skoro byla ok., to do szkoly, zapytalam jej czy czuje sie na silach, bo jesli nie moze zostac, wybrala pojscie do szkolywink
                        • dorek3 Re: duzeq 18.01.12, 14:51
                          Ja też jestem alergikeim skórnym i wziewnym i zupełnie nie choruję. Nawet te moje chorujące dzieci nie są mnie w stanie zarazić. W domu potrafię mieć szpital, bo mąż zwykle pada jako trzeci a mnie nic nie rusza. Jako dziecko ponoć trochę chorowałam, ale juz nikt szczegółów nie pamięta. ale, o zgrozo, miałam podawane antybiotyki OSŁONOWO i to w dodatku z drugiego obiegu (rodzice pracowali w firmie farmaceutycznej bedacej ich producentem)! Nie wiem jakim cudem wyszłam z tego cało, ale jak widać z dobrym skutkiem. Jestem więc antytezą teorii jak to antybiotyki szkodzą smile

                          Ja moich izoluję do czasu wyleczenia co oczywiście nie oznacza kiszenia w domu. Ale po zapaleniu ucha najwiekszym dramatem u nas jest katar więc poprostu wydłużam odstęp pomiedzy kolejnymi potencjalnymi infekacjami dając szansę uszom na pozbieranie się. Teraz juz jest lepiej bo katary mają początek i koniec ale kiedyś ciągnęło sie toto komplikując, nadkażjąc i ogólnie psując leczenie objawowe które było o kant tyłka potłuc. Jak tkoś ma zapalenie ucha raz na 5 lat to wogóle bym sie nie przejmowała.
                          • najma78 Re: duzeq 18.01.12, 15:02
                            dorek3 napisała:

                            > ale, o zgrozo, miałam podawane antybiotyki OSŁONOWO i to w dodatku z drugiego obiegu (rodzice pracowali w firmie farmaceutycznej bedacej ich producentem)!

                            Nie wiem, co to znaczy podawac antybiotyki oslonowo?

                            Nie wiem jakim Jestem więc antytezą teorii jak to antybiotyki szkodzą smile

                            Hmm, jak dokladnie dzialaja dlugofalowo zwlaszcza brane oslonowo nie wiem, ale alergia skorna u ciebie skads sie wziela, a dzieci najzdrowszych tez nie masz, niestetycrying
                            Ja jako dziecko bylam zupelnie zdrowa, antybiotyk pierwszy wzielam na angine w wieku 20 lat, a alergia pojawila sie juz wkrotce po katastrofie w Czarnobylu (zbieg okolicznosci moze?) w rodzinie z obu stron nikt tego nie mial i wszyscy raczej mocnego zdrowia a ja gdyby nie alergia tez nie mialabym problemu.


                            > Ale po zapaleniu ucha najwiekszym dramatem u nas jest katar więc poprostu wydł
                            > użam odstęp pomiedzy kolejnymi potencjalnymi infekacjami dając szansę uszom na
                            > pozbieranie się. Teraz juz jest lepiej bo katary mają początek i koniec ale kie
                            > dyś ciągnęło sie toto komplikując, nadkażjąc i ogólnie psując leczenie objawowe
                            > które było o kant tyłka potłuc.

                            Powiem tak, tzw. katary czyli objawy infekcji wirusowych, takze te niekonczace sie to normalka u dzieci w wieku przedszkolnym, u niektorych powoduja infekcje uszu, niektorym zbiera sie plyn, ktory nie ma ujscia itd. dltego niektorym dzieciom np. z plynem w uszach zaklada sie dreny, ktorych zadaniem jest umozliwienie ujscia i wtedy pomimo katarkow jest lepiej. Wirusow ciekzo uniknac u dzieci, zwlaszcza malych, ktorych uklad immunologiczny dopiero sie uczy walki z nimi, a zlym leczeniem mozna narobic sporo szkod.
                            • dorek3 Re: duzeq 18.01.12, 15:10
                              Oj wymysl sobie co to znaczy. No osłaniały mnie ... big_grin

                              Może i AZS to od tego... Póki co mówi sie że to uwarunkowane genetycznie, ale moze i antybiotyki swoje dołożyły. Moje alergie były juz od dzieciństwa (wtedy tylko skórne, ale masakra bo nie było maści sterydowych). Teraz jest o niebo lepiej.
                              A dzieć alergik po mnie zapewne. Drugi to luzik. Mieści się w statystyce, gyby nie te uszy to nie maiłabym do niego żadnych zastrzeżeń i mógłby uchodzić za forumowy wzór smile
                  • illegal.alien Re: duzeq 18.01.12, 15:51
                    Rowniez mieszkam w UK, wiec podpisuje sie pod najma.
                    Jezeli chodzi o moje wlasne infekcje - tak, z zapaleniem ucha chodze do pracy - szczegolnie, ze mialam kiedys zapalenie ucha, ktore bylo oporne na antybiotyki i powracalo co chwile. Gdybym miala za kazdym razem brac zwolnienie, to bym nie chodzila do pracy przez pol roku.
                    Uprzedzilam wspolpracownikow, ze lekko nie doslysze, wiec moge mowic za glosno.
                • duzeq najma 18.01.12, 13:31
                  Najma, nie jestem taka najgorsza, tylko uwazam, ze zjawiska typu zjawa nie swiadcza o podejsciu calej polskiej populacji do chorob wink.
                  • q_fla Re: najma 18.01.12, 14:01
                    > zjawiska typu zjawa

                    Padłam! big_grin big_grin big_grin
                  • najma78 Re: najma 18.01.12, 14:52
                    duzeq napisała:

                    > Najma, nie jestem taka najgorsza, tylko uwazam, ze zjawiska typu zjawa nie swia
                    > dcza o podejsciu calej polskiej populacji do chorob wink.

                    Niestety, ale tym razem sie z toba nie zgodzecrying zjawa to osobne zjawisko), ale podejscie jak to zgrabnie nazwalas polskiej populacji do chorob a scislej do infekcji przedszkolno-wszesnoszkolnych jest malo racjonalne, takze podejscie lekarzy niestety. Na forum, wsrod polskich znajomych zwlaszcza tych w PL wciaz taka sama psychoza panuje z powodu katarkow/kaszelkow/czerwonych gardelek, niestety. Na forum, rady typu ''pozwol dzialac ukladowi immunologicznemu'', '' wywal syropki bo to cukier i tak nie pomagaja'', '' z katarkiem i kaszelkiem do przedszkola moze chodzic'', ''za duzo chemii'' '' antybiotyki/sterydy itp. na wyrost'' nie ciesza sie popularnscia a ich autorkami sa mamy zagraniczne tudziez nieliczne polskie krajowe np. q_fla i jeszcze kilka (na palcach jednej reki...) Na forum, od kolezanek w PL, takze tych za granica, choc juz mniej dostaje sie rady o syropach - cudach na uodopornienie, syropach na kaszel (nie mialam pojecia ile dzieci polskie tego wypijaja), izolacji chorych tzn. tych z cieknacymi noskami, rezygnacji z przedszkoli itd., antybiotyki, sterydy, leki antyalergiczne - to zestawy typowe od lekarzy w PL (co smieszne to samo przepisuja w polskich klinikach w UK i problemy z realizacja recept sa bo leki bez licencji dla dzieci na przyklad) dodatkowo jakis kalendarz szczepien od czapy a wyczytac tez mozna, ze niektorzy lekarze szczepien na pneumokoki nawet nie polecaja(?) jak do tego dodasz jeszcze masowe przegrzewanie dzieci, wliczajac w to temperature panujaca w mieszkaniach w blokach, plus diete malo urozmaicona i bogata w cukier oraz malo ruchu to wyjdzie ci czemu stan dzieci jest taki jaki jest czyli kiepski a to juz definitywnie podejscie.
                    • duzeq Re: najma 18.01.12, 20:49
                      Ja tez sie nie zgodze z Toba.
                      Forum nie jest dla mnie zadna probka reprezentatywna, sadzac szczegolnie po watkach czapkowych, w ktorych 95% nasmiewa sie z jakichs mitycznych kombinezonow w lecie. One, przykladne ematki, wbijaja dzieci w bikini jak tylko zaswieci pierwsze wiosenne slonce. Gdybys pod uwage brala tylko takie watki, to forum przebiloby zimny wychow w UK.
                      Z kolei ja nie mam zadnych, absolutnie zadnych znajomych, ktorzy panikuja przy katarze czy kaszlu. Spia w wietrzonych, zimnawych pomieszczeniach, ubieraja dzieci stosownie do pogody. Nie znam tez nikogo, komu lekarz przepisal antybiotyki na wirusowke. Owszem, uzywa sie nieco wiecej syropow, ale ja bylam wdzieczna polskiemu lekarzowi kiedy przepisal cos lajtowego mojej corce, ktora kaszlala od miesiaca. Po 3 dniach w koncu byl spokoj, kaszel nie wrocil (info dla q_fli - syrop cebulowy mloda uwielbia, ale nie pomogl).
                      Jest gdzies granica miedzy ekscesywnym stosowaniem wszystkiego, a pomoca dla dziecka, ktore sie meczy od dluzszego czasu i w PL moze tego wszystkiego jest ciut za duzo, ale tutaj czasem mogloby byc wiecej. Z ta dieta bogata w cukry i mala iloscia ruchu to juz troche pojechalas. Spojrz na odsetek otylych dzieci w UK.

                      Generalnie jest tak, ze UK, Holandia czy inne Szwecje maja zimniejszy wychow, to fakt. Natomiast twoja dramatyczna wizja podejscia Polakow do chorob jest moim zdaniem przesadzona (pomijam zjawe wink , bo jak bedziemy opierac sie na dowodach anegdotycznych pt. moi znajomi vs twoi znajomi, to zadnego punktu zbieznego nie znajdziemy.

                      A to "racjonalne" podejscie niektorych nacji zachodu do zimnego wychowu jest po czesci wymuszone przez ichniejszy system zdrowotny. Daje sobie reke uciac, ze gdyby zmieniy sie zasady gry w Polsce i mozna by bylo najpierw zadzwonic do lekarza, zeby rozwiac swoje watpliwosci (dziecko ma goraczke pierwszy dzien i zadnych innych obajowow - co robic?), gdyby opieka nad dzieckiem byla ograniczona do paru dni i na reszte trzeba by bylo poswiecic swoj urlop, gdyby w ramach ubezpieczenia wiekszosc lekow (tzn. glownie przepisywany przez zachodnich lekarzy paracetamol) byla "za darmo", w ciagu jednego pokolenia zmienialby sie mentalnosc tych, ktorzy jeszcze zakladaja czapki z nausznikami przy najlzejszym powiewie wiatru. Ale takich nie jest wiele, bo odkad tocze zatarte boje z Toba czy hanalui o te histerie na punkcie polskiego podejscia, za kazdym razem jak jade do Polski ( a jestem czestym gosciem) bacznie sprawdzam proporcje czapek z nausznikami i stopien zakutania.

            • korrra Re: duzeq 18.01.12, 17:46
              Podłączam się do wypowiedzi dorek3:
              tylko ktoś kto nie przeżył prawdziwej jazdy z zapaleniem uszu, może sobie nazywać chorobę niedogodnością!
              Któraś z dziewczyn napisała tu, że niektóre matki panikują z byle kataru, a u nas własnie byle katarek na początku, prawie zawsze kończy się ostrym zapaleniem ucha, czyli najczęściej antybiotykiem, choć raz udało się bez, tylko dzięki dobremu laryngologowi.
              • najma78 Re: duzeq 18.01.12, 17:51
                korrra napisała:


                > Któraś z dziewczyn napisała tu, że niektóre matki panikują z byle kataru, a u n
                > as własnie byle katarek na początku, prawie zawsze kończy się ostrym zapaleniem
                > ucha, czyli najczęściej antybiotykiem, choć raz udało się bez, tylko dzięki do
                > bremu laryngologowi.

                A czemu tylko raz i co ten dobry laryngolog takiego zrobil, ze sie udalo? Pytam powaznie, bez zlosliwosci.
              • duzeq Re: duzeq 18.01.12, 21:06
                Ja przezylam zapalenie ucha, bylo bakteryjnie, wiec wzielam antybiotyk i jazda do roboty na drugi dzien. Moje dziecie przezylo 3 infekcje uszne, jedna bez antybiotyku, dwie antybiotykowe, o ostatniej dowiedzielismy sie dopiero jak mlodej ucho zaczelo przerazliwie smierdziec z powodu wycieku ropnego. Dopiero wtedy skojarzylismy, ze jej wczesniejsza jednodniowa goraczka i marudzenie w nocy to pewnie byl poczatek zapalenia ucha. W dniu goraczki dostala paracetamol, na drugi dzien goraczki nie bylo, chciala isc do zlobka, to poszla. Po wycieku dostala antybiotyk i z marszu poszla do zlobka, bo po cholere dziecko brykajace jak tygrys wypuszczony z klatki mam trzymac w domu?

                Czyli antybiotyk byl, marudzenie bylo, bol byl, goraczka byla, ale to wszystko ograniczalo sie do jakichs pojedynczych dni. To jak ja mam to nazwac choroba?
                • dorek3 Re: duzeq 19.01.12, 10:02
                  Nazwij jak chcesz, ale miej świadomość że tak nie musi i nie wygląda wiekszość ostrych uszu szczególnie u dzieci, które maja do tego skłonności. Dlatego tak bardzo trzeba ostrożnie z radami na forum, bo przede wszystkim to ikażdy zna własne dziecko. Więc nie należy napadać na rodziców dla ktrórych katar jest początkiem czegoś zupełnie nie fajnego i reagują często zbyt emocjonalnie i energicznie jeśli chodzi o leczenie (tak jak np. ja)
                  • duzeq Re: duzeq 19.01.12, 19:16
                    Ale ja nie napadam rodzicow, ktorzy decyduja o pozostaniu w domu z zakatarzonym dzieckiem
                    (jezeli ktos na kogos napdal, to raczej zjawa na mnie).
                    Odpowiedzialam tylko autorce watku, ze lapanie infekcji za infekcja na poczatku uczeszczania do zlobka czy przedszkola to zupelnie normalna rzecz. I ze JA radze posylac dziecko do przedszkola, _ o ile dziecko czuje sie dobrze_ , niezalezenie od tego czy ma katar, kaszel, lajtowe zapalenie ucha czy lyka antybiotyki. Im szybciej dziecko sie przyzwyczai do przedszkolnych wirusow, tym rzadsze beda infekcje.
                    Jezeli zas dziecko bedzie lapalo zapalenie ucha raz na miesiac, to chyba wiadome bedzie ze cos jest nie tak i ze to w takim razie lekarz musi sie wypowiedziec, a nie forum?
    • budzik11 Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 12:32
      korrra napisała:

      mój 3 latek we wrzesniu poszedł pierwszy raz, i po 4 dni
      > ach pierwsza infekcja, która trwala miesiąc i skończyła się dwoma antybiotykami
      > , z racji tego że nie pracuję potrzymałam go miesiąc w domu, zaszczepiłam na pn
      > eumokoki i meningokoki
      , i poszedł drugi raz - po dwóch dniach infekcja,

      No to nic dziwnego, że układ odpornościowy wariuje i dziecko choruje.

      > Jak to u Was jest?

      U nas też dzieci chorowały, tylko były to lekkie infekcje typu katar i kaszel, które same przechodziły po tygodniu siedzenia w domu. Żadnych antybiotyków i oczywiście żadnych szczepień w okresie największego zagrożenia infekcjami.

      • korrra Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 12:37
        co do szczepienia przeciw pneumokokom i meningokokom - bo przedmówczyni podkresliła te wyrazy: sama nie myslałam wczesniej o tego typu szczepieniach, ale przekonała mnie do tego pediatra mojego syna, ale dla pewności zapytałam o opinię jeszcze innego lekarza - jednogłośnie stwierdzili że na TO warto zaszczepić dziecko!.
        • budzik11 Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 12:45
          No i uważasz, że było warto? Przestał chorować? Ja mam dwoje dzieci, obydwoje chodzili lub chodzą do przedszkola (starsza już do szkoły), nie szczepiłam na nic poza obowiązkowymi szczepieniami i uważam, że lepiej na tym wyszli niż dzieci szczepione na WSZYSTKO zwłaszcza wtedy, kiedy układ odpornościowy jest narażony na zwykłe, przedszkolne infekcje, w okresie największej zachorowalności.
          • magdakingaklara Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 13:32
            Patrz a moja corka 2,5 roku szczepiona przeciw pneumo, memin i jest po 1 dawce WZW A. chodzi teraz drugi rok do żłobka i nie choruje. Nie zna smaku antybiotyku. Jedyne co miala przez pierwszy roku chodzenia to: tygodniowa goraczke (po 2 dniach chodzenia), zapalenie spojowek (w styczniu) i wyspke skorna (kwiecien) i moze ze 2 - 3 razy kaszel lub katar ale po 3 dniach szła znów do żłobka.
            W tym roku od wrzesnia raz miala kaszel. żostała w domu 3 dni a w tej chwili od piatku ma wysyp opryszczki na ustach ale jutro juz chyba idzie. I to tyyle zachorowań prze 1,5 roku.

            TAK uwazam, ze było warto szczepic.
            • silje78 Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 13:46
              no patrz, a moja szczepiona z dodatkowych tylko na ospę i grypa co roku. na pneumokoki i meningokoi nie. nie z oszczęności, ale po rozmowie z kilkoma pediatrami uznałam, że nie ma potrzeby. przynajmniej na razie.
              przedszkole zaczęła rok temu. po trzech dniach - katar. została w domu, po trzech wróciła. do grudnia łapała pojedyńcze katarki z pokasływaniem. zawsze zostawiałam ją w domu jak coś się zaczynało. pod stycznia zachorowała dwa razy. dodatkowo dzieciak z alergią, stanami astmatycznymi.
              piszę to po to żeby dotarło do wielu mam, że nie ma reguły. szczepienia poprawiają odpornosć w kwestii konkretnych chorób, ale wiara, że jedna czy dwie szczepionki są lekarstwem na wszystko, jest błędna.
              są dzieci bez szczepień, które nie chorują, są poszczepione na wszystko co tylko można i chorują jak dziecko autorki. po prostu nie ma reguły. odporność można wzmacniać, ale zimny chów też nie gwarantuje braku chorób, o czym świadczą wątki na forum.
              co do autorki wątku to trudno doradzić cokolwiek. gdyby to był lekkie infekcje z katarem i kaszlem to bym dziecko posłała, ale są to choróbska z grubej rury. czy one poprawią odporność dziecka? trudno wyrokować. może faktycznie wstrzymaj się do wiosny, zwłaszcza, ze ta zima sprzyja wylęgowi. ja rok temu zachorowałam raz na anginę i zapalenie krtani jednocześnie. w tym roku nie mogę wyjśc z choróbska od połowy grudnia, tak więc ta zmia sprzyja chorobom.
            • mama_i_igor Re: przedszkole=choroba! 16.01.12, 12:29
              To nie jest mało!!
          • korrra Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 14:03
            Co do szczepień: nie żałuję, choć wydałam ostatnie pieniądze. Pediatra mi oświadczył, żebym się nie spodziewała, że syn przestanie chorować, trzeba oddzielić przeziebienie, grypę, wirusy, od pneumokoków i meningokoków. Zanim podjęłam tą poważną decyzję naprawdę zastanowiliśmy się z mężem 100 x, i nie - nie żałuję.Zresztą zapoznałam się z samą szczepionką, jej własciwościami, skutkami ubocznymi itd...
          • najma78 Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 14:09
            budzik11 napisała:

            > No i uważasz, że było warto? Przestał chorować? Ja mam dwoje dzieci, obydwoje c
            > hodzili lub chodzą do przedszkola (starsza już do szkoły), nie szczepiłam na ni
            > c poza obowiązkowymi szczepieniami i uważam, że lepiej na tym wyszli niż dzieci
            > szczepione na WSZYSTKO zwłaszcza wtedy, kiedy układ odpornościowy jest narażon
            > y na zwykłe, przedszkolne infekcje, w okresie największej zachorowalności.


            Nie chodzi o to, ze dziecko przestanie chorowac tylko o to, ze te szczepoenia chronia przed powaznymi powiklaniami chocby tak w PL czeste zapalenie pluc, sepsa, grozne infekcje uszu itd. Dzieci przedszkolnme choruja na zwykle wirusowki bo to normalne ale w krajach gdzie te szczepienia sa w kalendarzu i szczepi sie juz niemowleta powazne powiklania sa rzadkie. Osobiscie, mieszkajac za granica nie znam tubylczych dzieci, ktore przechodzilyby zapalenie pluc, w Pl to niemalze norma.
            • korrra Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 14:46
              Dokładnie chodziło mi o to o czym mówi najma78, szczepiąc syna!
            • q_fla Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 15:59
              Osobiscie, mieszkajac za g
              > ranica nie znam tubylczych dzieci, ktore przechodzilyby zapalenie pluc, w Pl to
              > niemalze norma.

              Najma, w PL normą jest traktowanie zwykłego przeziębienia wirusowego na równi z zapaleniem płuc. Wystarczy, że dziecko zakaszle, ma katar, lekko zaczerwienione gardło, lekarzowi coś tam zarzęzi w słuchawce i od razu przepisuje antybiotyk/steryd/ litry syropów - zresztą często i gęsto wszystko na raz, nieraz pod presją rodzica - co uważam za najwiekszą głupotę. Zero szans dla układu immunologicznego.
              Zresztą nie ma się co dziwić matkom, że potem tygodniami kiszą te przeziębione dzieci w domu, skoro wychodzą z gabinetu z plikiem recept...
              • najma78 Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 16:17
                q_fla napisała:
                > Najma, w PL normą jest traktowanie zwykłego przeziębienia wirusowego na równi z
                > zapaleniem płuc. Wystarczy, że dziecko zakaszle, ma katar, lekko zaczerwienion
                > e gardło, lekarzowi coś tam zarzęzi w słuchawce i od razu przepisuje antybiotyk
                > /steryd/ litry syropów - zresztą często i gęsto wszystko na raz, nieraz pod pre
                > sją rodzica - co uważam za najwiekszą głupotę. Zero szans dla układu immunologi
                > cznego.
                > Zresztą nie ma się co dziwić matkom, że potem tygodniami kiszą te przeziębione
                > dzieci w domu, skoro wychodzą z gabinetu z plikiem recept...


                To jest jedna strona medalu, ale druga to jednak dzieci hospitalizowane ze zdiagnozowanymi zapaleniami pluc czy sepsa, a chyba nie sugerujesz, ze polscy lekarze nie potrafia rozpoznac tych chorob. Wiele panstw finasuje szczepienia przeciwko meningokokom i pneumokokom umieszczajac je w kalendarzu szczepien i sa one za darmo a co jak co ale liczyc potrafia wiec gdyby te szczepienia nie byly skuteczne nie robiono by tego. W wiekszosci panstw medycyna opiera sie na EBM wiec z pewnoscia ich skutecznosc zostala udowodniona. W Pl jak sama wiesz leki dla dzieci sa platne, szczepionki skumulowane czy jak sie tam zwia tez, korzystanie z prywatnych praktyk norma, bieganie po specjalistach i ''specjalistach'' tez, jedni odradzaja, inni nie wiedza a jeszcze inni doradzaja, jeden lekarz mowi to a drugi co innego no i bajzel niezly.
                • magdakingaklara Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 16:39
                  dlatego ja nie chodza do lekarzy. Ide tylko wtedy kiedy ze jest juz cos naprawde źle. Ufam swemu instyktowi i nie biegam z byle jakim kaszlem czy katarem.
                • q_fla Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 17:26
                  Najma, ale nie w polskich realiach, gdzie szczepionki zalecane kosztują krocie, dla wielu rodzin są po prostu nieosiągalne.
                  Chociaż ja, mimo że mnie stać na pneumo i na meningo nie szczepiłam (po zasięgnieciu opinii kilku lekarzy, do ktorych mam duże zaufanie), ale jak wiesz mam dziecko dość odporne na bakcyle, ale na to składa się też kilka czynników: dobry pediatra, nieprzegrzewanie, nie ładuję w dziecko tonę medykamentów przy byle infekcji, zdrowo odżywiam i nie panikuję jak ma zapalenie oskrzeli. Jedyne co to piersia nie karmiłam...
            • ponponka1 Re: przedszkole=choroba! 16.01.12, 14:24
              najma78 napisała:
              >
              ze te szczepoenia c
              > hronia przed powaznymi powiklaniami chocby tak w PL czeste zapalenie pluc, seps
              > a, grozne infekcje uszu itd.

              Szczepienie nic nie gwarantuje. Ani ze nie bedzie choroby ani ze nie bedzie ciezkich powiklan. To tak gwoli wyjasnienia mitu szczepionki. Zgadzam sie za to z Budzik, ze wysylanie dziecka zaraz po szczepionce do przedszkola to proszenie sie o problemy zdrowotne u wlsanego dziecka.....

              Dzieci przedszkolnme choruja na zwykle wirusowki b
              > o to normalne ale w krajach gdzie te szczepienia sa w kalendarzu i szcze
              > pi sie juz niemowleta powazne powiklania sa rzadkie.

              Nie ma badan potwierdzajacych towje tezy o rzadszych powiklaniach z powodu powszechnosci szczepienia. Zgadzam, sie ze katar nie jest pwoodem zeby dziecko zostawalo w domu.

              Osobiscie, mieszkajac za g
              > ranica nie znam tubylczych dzieci, ktore przechodzilyby zapalenie pluc,


              Ja znam u mnie w Norwegii - co najmniej dwojke dzieci do dwoch lat- szczepionych wg kalendarza. Na co to jest dowod? Na to tylko ze szepionka nie daje 100 % ochrony przed niczym. Za to oslabia organizm na kilka dni, tygodni po jej podaniu. I to wtedy organizm jest najbardziej podatny na zlapanie np. zapalenia pluc lub tego pododbnych powiklan poszcepiennych (ja je tak nazywam)
              • duzeq Re: przedszkole=choroba! 17.01.12, 19:32
                > Szczepienie nic nie gwarantuje. Ani ze nie bedzie choroby ani ze nie bedzie cie
                > zkich powiklan. To tak gwoli wyjasnienia mitu szczepionki.

                Nikt nigdy nie mowil, ze szczepionki gwarantuja cos w 100%. Natomiast gwarantuja o wiele mniejsza ogolna zachorowalnosc, a co za tym idzie mniejsza liczbe calkowita powiklan.
                To tak gwoli mitow gloszonych przez wielbicieli Wakefielda.

                www.sudouest.fr/2011/03/22/epidemie-de-rougeole-en-france-attention-si-vous-etes-ne-apres-1980-350166-4696.php
                www.dgk.de/meldungen/zwoelfjaehrige-stirbt-an-masern.html
                > Nie ma badan potwierdzajacych towje tezy o rzadszych powiklaniach z powodu pows
                > zechnosci szczepienia.

                Piekna manipulacja slowna. Szczepionki nie zmieniaja proporcji procentowej powiklan (jezeli jakies powiklanie wystepowalo 1:10000, to proporcja ta moze zostac na tym samym poziomie) Ale skoro szczepionki drastycznie zmniejszaja zachorowolnosc (patrz linki), to liczba calkowita powiklan bedzie spadala tez drastycznie.

                u. I to wtedy organizm jest najbardziej podatny na zlapanie np. zapalenia pluc
                > lub tego pododbnych powiklan poszcepiennych (ja je tak nazywam).

                Mozesz je nazywac rowniez Ciezkimi Chorobami Powstalymi Na Skutek Swiatowego Spisku Jaszczurow i BigFarmy, co nie zmienia faktu, ze zapalenie pluc w jakims ciezkim przypadku to wynik obnizonej odpornosci organizmu po zaszczepieniu.
                Tak z grubsza:
                Szczepienie --> obnizona odpornosc --> katar, kaszel, zapalenie czegos = to ostatnie jest wynikiem czegos innego niz sama szczepionka, wiec nie jest powiklaniem
                Szczepienie --> natychmiastowa niepozadna reakcja (pomijam temperature) = powiklanie poszczepienne.
              • lexie007 czy ktos na forum..... 18.01.12, 01:28
                boshe czy jest ktos na forum kto jeszcze nie wie ze pomponka jest" U NAS W NORWEGII"?????
    • klubgogo Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 13:41
      Przedszkole to nie choroba.
    • majeczka_30 Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 13:46
      U mnie podobnie. Wrzesień w miarę przechodzony, w październiku już gorzej, w listopadzie był w sumie 3 dni w przedszkolu, a w grudniu 2...
      W tym roku na 9 dni był 6, więc póki co to wielki sukcessmile
      Przy czym u nas gorzej, bo z mężem pracujemy i musimy mocno się nagimnastykować, żeby małemu zapewnić opiekę w domu.
      I jeszcze jeden wielki minus - mały przynosi te zarazy i ja też się co chwila rozkładam sad
      • anutka8383 Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 16:51
        U nas dokładnie tak samo. Synek we wrześniu jeszcze jako tako chodził. W pażdzierniku listopadzie i grudniu był po 5 dni. W miedzy czasie przeziebienia, zapalenie zatok, szkarlatyna a w końcu na początku grudnia zapalenie krtani z dusznościami( wylądowalismy w szpitalu). Lekarka radziła by małego nie puszczac na razie. W grudniu po chorobie już nie był, w styczniu też nie chodzi. Zobacze może w lutym go puszczę. Generalnie jak widzę ze zaczyna sie " coś" normalnie odpadam ze stresucrying
        • kasiak37 Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 17:37
          ze zwyklym katarem i kaszlem bez goraczki nie trzyma sie dziecka w domu,dziecko chodzi do przedszkola i wietrzy sie na dworze niezaleznie od temperatury na zewnatrz.
          No ale w PL na wszelki wypadek lekarze przepisuja antybiotyk i nakazuja trzymac dzieciaka w domu.Ciekawe po co?Ma mu to wzmocnic odpornosc.Tylko jak?
          • majeczka_30 Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 18:40
            Różnie bywa z tym katarkiem. My tak puszczaliśmy do przedszkola i po kilku dniach rozkręcało się, gorączka 40 stopni i woda w uszach... Że nie wspomnę o wzroku innych mam, kiedy przyszłam z dzieckiem, które pociąga nosem.
    • afro.ninja Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 18:24
      Ja nie chodzilam do przedszkola i jak poszlam do zerowki to nie zachorowalam ani razu. Na ospe zachorowalam majac 10 lat,przechodzac ja bardzo lagodnie, ogolnie mialam duza odpornosc na choroby.

      Dodam, ze to nie dotyczylo tylko mnie, moje kolezanki, tez chorowaly rzadko, a do przedszkola nie chodzily.

      Takze ciezko mi zrozumiec, ze dzieci, ktore nie chodza do przedszkola sa narazone na ciezkie choroby w podstawowce. Im wieksze dziecko tym bardziej odporne, jego odpornosc tez jest wieksza bez wzgledu na to z jaka infekcja sie spotka.
      • rulsanka Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 19:38
        Ja też nie chodziłam do przedszkola.
        W zerówce i pierwszej klasie nie chorowałam - były małe przyjazne klasy.
        Zaczęłam chorować w drugiej i przez następne kilka lat byłam na antybiotykach. Powodem było połączenie klas i związany z tym stres.
        Uważam, że dzieci chorują w przedszkolu głównie z powodu stresu.
        Mój syn, wcale nie cudownego zdrowia, w żłobku chorował malutko, zero antybiotyków.
        Teraz chodzi do przedszkola i jak na razie opuścił 4 dni, w tym tylko 2 z powodu gorączki. Pozostałe dwa razy po jednym dniu to była obserwacja, bo wydawało mi się że coś się kluje. I się nie wykluło.
        Zarówno przedszkole i żłobek to super przyjazne miejsca, w których syn czuje się jak w domu. Nie przeżywa stresu, więc nawet jak coś złapie, to przechodzi leciutko.
        • zuzi.1 Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 20:24
          U moich dzieci tez tak było, 2-3 dni w przedszkolu i 2 tyg. w domu, i tak przez 1-2 lata przedszkola, koszmar chorób. Zaczęłam podawac dzieciom Iskial (olej z wątroby rekina) są też Ecomer, Preventic, BioMarine, podaję 2x2 kapsułki dziennie przez cały sezon jesien-zima CODZIENNIE, starając się nie opuszczac codzinnych dawek. Po pierwszym sezonie z Iskialem dzieci zaczęly coraz mniej chorowac, każdy następny sezon jesien zima był coraz łątwiejszy do przetrwania, obecnie to już tylko lekkie katary się zdarzają i to też rzadko. Obecnie dzieci chodzą do szkoły, ich koledzy i koleżanki chorują (biorą antybiotyki) a u moich odpukac smile jak na razie cisza i spokój z chorobami. Sredecznie polecam ten preparat mamom zmęczonym ciągłymi chorobami dzieci. Układ odpornościowy się wzmacnia samoczynnie w miarę upływu czasu, ale żeby nie zwariowac od nadmiaru chorób czasem trzeba mu w tym pomóc. U nas sprawdził się Iskial, podawany systematycznie i długookresowo już od kilku sezonów 2x2 kapsułki, czyli maksymalna dawka. zamierzam podawac go dalej w kolejnych okresach jesien-zima, od wrzesnia do marca następnego roku. Preparat ten poleciła mi pediatra i znajoma farmaceutka, u nas to był strzał w 10, po cięzkich okresach ciągłych chorób.
          • anutka8383 Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 20:38
            Problem puszczania dziecka do przedszkola z katarem też juz przerabialiśmy. Przy pierwszym katarze nie puściłam. Zaraz znowu była jakas infekcja. 2 dni zostawiłam w domu a potem jak mały czuł sie dobrze( choć katar miał) puściłam go do przedszkola. Zreszta za radą lekarza, ze przecież to nie choroba. I tak chodził moj maluch parę dni aż dostał gorączki i co....... zapalenie zatok. Już wiecej tak nie zrobię. Katar= zostaje w domu az mu nie przejdzie.
            • nika1310 Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 21:12
              ja z katarem jak najbardziej puszczam, bo moj syn ma katar caly rok, przechodzi w czerwcu jak sie konczy przedszkole i zaczyna sie we wrzesniu i trwa znow do czerwca. Zielony gesty glut, niczym nie do wyleczenia, leczony 2-3 dni przerwy i znowu woda z nosa i po 3 dniach zielony. Jesli nie ma temperatury i kaszlu i zlego samopoczucia to chodzi. Syn choruje bardzo, chodzi do przedszkola 3 rok, jest w ostatniej grupie i miesiecznie 2 tygodnie ma chorobe ciezka, jest pacjentem w poradni zabrzen odpornosci. I siedzi w domu ze mna, z kazdej pracy mnie wyrzucli, z reszta moja praca nie miala sensu, bo zarabialam mniej niz nasza niania sad Kiedy sie to skonczy. Corka lat 4 - tez od wrzesnia w przedszkolu nie chorowala nigdy, raz miala lekki katar. Tak samo chowana, ubierana, zywiona.
              • zuzi.1 Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 21:17
                A sprawdziłaś, czy syn nie jest alergikiem, skąd ten ciągły katar, choroby u alergików wyglądają nieco inaczej, tj. zwykłe infekcje kataralne potrafią się w b. szybkim tempie przerodzic w zapalenie ucha, oskrzeli czy płuc. Generalnie alergicy mają zdecydowanie słabszą odpornośc i b. często łapią różne choroby.
                • mamaivcia Re: przedszkole=choroba! 17.01.12, 09:43
                  No to ja przytaknę.
                  Mój jest takim chorowitkiem, który od września do wczesnej wiosny więcej siedział w domu niż w przedszkolu. I tak od 3 lat uncertain Miał ciągłe zapalenia gardła plus uszy i zatoki, które właśnie rozwijają się z niewinnego katarku.
                  W ubiegłym roku było inaczej, bo niestety choroby nie skończyły się na wiosnę, tylko cały czas go męczyły zatoki, katary, głęboki mokry kaszel. Od września ubiegłego roku, nie mogłam sobie dać rady z tymi chorobami. Poszukałam sama jakiegoś sensownego laryngologa, ten dał namiar na alergolog-pulmonolog. Syn jest po testach. Wyszła mu alergia na pyłki - zaatakowała go w tym roku okrutnie. Zrobiłam też sobie zestawienie jego wszystkich infekcji z datami i sposobem leczenia. Na tej podstawie pulmonolog zlecił nam badania na odporność.
                  No i na reszcie lekarz, który nie przepisuje mi jakichś hektolitrów syropków, które chyba mają głównie mnie robić dobrze na psyche, tylko daje konkretne leki, po których faktycznie dziecku przechodzi. Normalnie, gdybym nadal korzystała z usług przychodni, w grudniu moje dziecko byłoby ze dwa razy na antybiotyku. Wziewy załatwiły sprawę kaszlu i mamy opuszczony tylko tydzień wink Teraz przechodzimy kurację uodparniającą i zobaczymy co się będzie działo, jak zacznie się pylenie.
                  A mojemu też każda infekcja zaczynała się od lekkiego katarku, który ładnie się leczył a jak już znikał to bach - gorączka 39 ! i gardło, uszy albo zatoki ...
                  • vercia38 Mamaivcia a możesz podać namiary na tego dra? 19.01.12, 01:46
                    Witaj!
                    jak w tytule, bo mamy podobne problemy ale nam kobita alergolog-pulmunolog kazała sobie iść do normalnego pediatry, bo nic nie znalazła w standardowych testach... uncertain I szukam nowego lekarza, jak ten Twój jest dobry, to mogłabyś dać jakiś nr?? Będę wdzięczna !
          • zuzi.1 Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 21:26
            I jeszcze dodam, ze u nas żaden tran z dorsza się niestety nie sprawdził. Efektów prozdrowotnych u dzieci nie zauważyłam.
            • bluea.nne Re: przedszkole=choroba! 15.01.12, 22:12
              bo to musi być tran z wątroby rekina; podobno tylko taki działa;
              • mamaivcia Re: przedszkole=choroba! 17.01.12, 09:47
                ty tak serio, czy zjadło ci na końcu "wink"
                • bluea.nne Re: przedszkole=choroba! 17.01.12, 21:01
                  smile na serio, tylko faktycznie jakoś tak dziwnie napisałamsmilenp. Iskial
    • saguaro70 Re: przedszkole=choroba! 16.01.12, 13:46
      Gratuluję głupoty. Masz efekty w postaci szczepionki na pneumokoki. Twoje dziecko będzie chorować, bez względu na to czy pójdzie do przedszkola, czy nie.
      Kto szczepi na pneumokoki. Ręce opadają, tyle się pisze o skutkach ubocznych.
      Teraz to się udaj do immunologa i pulmunologa. Absolutnie nie puszczaj dzieciak do przedskola skoro tak choruje. Chodzić nie musi.
      Wprowadź dietę. Soki swojej roboty, dużo warzyw, spacery bez względu czy wieje czy jest cicho.
      Tran.. Ale nie żaden badziew. Tylko BioMarine57o. Drogi, ale super.
      Biostymina, szczepionka do picia bez recepty. Dajesz 20 ampułek, robisz 20 dni przerwy. Możesz to podawać kilka miesięcy.
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
      • korrra Re: przedszkole=choroba! 17.01.12, 08:42
        Głupotą jest szczepienie? Zastanów się proszę, zanim kogoś obrazisz. I pytasz kto szczepi na pneumokoki? Gdzie znalazłaś aż tyle artykułów o skutkach ubocznych szczepień?
        Zresztą sama definicja pneumokoków mówi za siebie:
        "Pneumokoki, czyli inaczej dwoinki zapalenia płuc to dość często spotykane bakterie, wywołujące wiele niebezpiecznych chorób. Wbrew pozorom, nie atakują tylko płuc, jak można by sądzić po nazwie. Stanowią przyczynę m.in. posocznicy (sepsy) oraz zapalenia opon mózgowych."
        A jesli sugerujesz,że moje dziecko własnie dlatego zaczęło chorować to ja Tobie gratuluję ......
      • zjawa1 saguaro70 17.01.12, 23:46
        Wyobraz sobie, ze ja szczepilam dziecko na pneumo 4 dawkamismile
        Zapewniam, ze ani razu nie mialo nawet stanu podgoraczkowego po szczepieniu. Zdrowe jak rydz do 2,5 roku zycia.
        Potem poszlo do przedszkola, po 2 miesiacach zalapalo pierwszy w zyciu katar i z dwie choroby w ciagu calego roku. Jedna ostatnio popularnie zwana na tym forum:,, niedogodnoscia wieku dzieciecego", a wiec zapalenie uchasmileDruga w kwietniu roku zeszlego wirus grypy.
        Od konca tamtej choroby, az do ostatniej niedzieli dziecko nie mialo: grama kataru i stanu podgoraczkowego. Uplynelo 9 miesiecy i w koncu cos go dopadlo.
        Ma lekki kaszel i goraczke 38 stopni z wachaniami, bo rano 36,6 tak 2-ga dobe.
        I tak trzymal sie suer przy: szkarlaynach, zapaleniach oskrzeli, pluc, anginach itp.
        Najbardziej odporne tego roku dziecko w przedszkolu.
        Pierwsza ifekcja od konca kwietnia 2011 roku!
    • ciri_77 Re: przedszkole=choroba! 16.01.12, 14:21
      Szkoda, ze szczepiłaś akurat teraz, bo po każdej szczepionce układ odpornościowy na jaki czas jest rozchwiany (ja zawsze szczepiłam ok maja i w jednym roku pneumokoki a w drugim meningokoki)

      Jeśli laryngolog sie upiera a Ty możesz - odczekaj do marca, kwietna i spróbuj znowu - wiosna łatwiej sie wychodzi z przeziębień i innych infekcji, a niestety pierwszy rok przedszkola to trudny czas i tych infekcji będzie więcej.
      Może sie też zdarzyć ze jeszcze w następnym roku będzie chorować - może pomyśl o uodpornianiu?
      Mało słodyczy, zdrowa dieta, sporo ruchu na świeżym powietrzu i kontakt z innymi dziećmi potrafią cuda smile
    • mnb0 Re: przedszkole=choroba! 16.01.12, 14:35
      A ja wam sie dziwie, ze wasze dzieci ciagle choruja, a wy nadal je posylacie do zlobka czy przedszkola. W glowie mi sie to nie miesci, zeby dziecko co miesiac czy dwa przechodzilo jakas chorobe. No ale jak sie nie chce pewnych rzeczy widziec, to zawsze sie znajdzie wymowka, zeby sie pozbyc dzieciaka, chocby "wzmacnianie odpornosci".
      Jak kilka poprzedniczek, sama nie chodzilam do przedszkola, a jakos nie zawalilam z tego powodu zerowki ani pierwszej klasy. Jakies trefne te teorie.
      • mama-anusi Re: przedszkole=choroba! 16.01.12, 14:40
        Ty mądralińska? a dociera do Ciebie fakt że aby dzieci mogły życ muszą jeść...
        aby mogły jeść trzeba to kupić, aby kupić trzeba mieć kasę..?
        Jednak brak uczęszczania do przedszkola pozostawił trwały ślad w Twoim rozumowaniu.
        • zjawa1 Wg. mnie to nie jest ,,norma"! 16.01.12, 22:54
          Jesli chodzi o doswiadczenie moje czy czesci znajomych.
          Mojjak poszedl po raz pierwszy do przedszkola w wieku lat 2,5 to po raz pierwszy po ok 2 miesiacach uczeszczania tam zalapal pierwszy katar To byl okres poczatku listoada.
          Po wyleczonym katarze po kolejnym miesiacu, a wiec ok grudnia dostal zapalenia ucha srodkowego.
          Dlugo, dlugo przerwa-jakas po 2 miesiacach jelitowka-trwala z 3 dni( wymiotowywal po raz pierwszy w zyciu). Az w koncu mielismy srodek kwietnia zeszlego roku i cholerna grype typu A zalapal... leczenie trwalo 1 miesiac.... Od konca kwietnia az do wczoraj nie mial nawet stanu podgoraczkowego i kataru... Niestety albo to zapowiedz ospy albo jakis wirus, od wczoraj ma temperature, bez wiekszych objawow: nie jest jakos szczegolnie apatyczny, ma duzy apetyt, ale tez nie podaje mu przeciwgoraczkowych do 38,5 wiec oraniz lepiej walczy z wirusem, bo teraz temp. 37,6 wiec nie najgorzej...


          I niech Ci nie pisza o bzdurach typu ,,uodpornienie, kazde dziecko musi to przejsc itp"
          To jest tak smieszna teoria, ze az jeden z zeszlorocznych laureatow nagrody Nobla z zakresu systemow immunologicvznych kpi!

          Zapalenie ucha, anginy, oskrzeli mozna przechodzic srednio co 2 tygodnie-na to nie da sie uodpornic, jesli mwa o bakteriach itp.

          To nie ospasmile
          I pytam te, ktorych dzieci chodzily do zlobkow, a z tego co widze w naszym przedszkolu-najwieksze chorobotworstwo u nich wystepuje-dlaczego sie nie ,,uodpornily" w zlobkach i gdzie ,,uodpornil sie" moj syn skoro przeczodzil 3 choroby przez pierwszy rok uczeszczania do przedszkola? A kolejna zalapal dopiero po 9 miesiacach kolejnych.

          I tak dobrze sie trzymal z frekwencja 4 dni nieobecne ( nie z powodu choroby) od wrzesnia... Dzis ma pierwszy taki dzien, absencja z powodu choroby, pierwszy od maja zeszlego roku-zaznaczam, ze nie przyprowadzam dziecka chorego do przedszkola i nie faszeruje nurofenem jak 50% przed odddaniem do placowki.
          Jesli natomiast wszystkie katarki /Twojego dziecka koncza sie zapaleniem ucha to warto zrobic badanie laryngologiczne w tym czy 3 migdla nie jest przerosniety, a moze byc skoro dziecko przechodzi czesto infekcje, migdal nie zdarzy sie obkurczyc i zostaje w wielkosci patologicznej.
        • mnb0 Re: przedszkole=choroba! 17.01.12, 00:00
          Kasa to nie wszystko. Zdrowie dziecka wazniejsze. Nie wyobrazam sobie celowo narazac wlasne dziecko na choroby i jeszcze udawac, ze to normalne i tak ma byc.
          • memphis90 Re: przedszkole=choroba! 19.01.12, 18:48
            > Kasa to nie wszystko.
            To wyślij mi tak z 4 tysiączki miesięcznie, co? Też się chętnie pobyczę w domu z dziećmi, dla ich dobra, oczywiście...
      • zjawa1 mnb0 16.01.12, 23:11
        No widzisz, ja chyba tez jestem jakas ,,zboczona". W prawdzie chodzilam do zerowki ale w niej nie chorowalam-pewnie dlatego, ze w tedy wprzedszkolach siedzialy pielegniarki i wysylaly do domow zainfekowane ,,cwiczace odpornosc" dzieciaki na: zapalenia ucha, oskrzeli czy pluc.
        Zapewniam, ze tez nie opuszczalam lekcji w szkole do 12 roku zycia kiedy to zachorowalam na ospe-to akurat inna bajka.
        • paliwodaj nieco inaczej Przedszkole w Polsce=choroba 17.01.12, 06:17
          no bo tylko z Polski slychac te ciagle 2 dni w przedszkolu , 2 miesiace w domu.
          A pisza tu matki z calego swiata, no napiszcie czy GDZIES jeszcze na swiecie tak jest?
          W skrajnych przypadkach mozna pomylis sie w doborze antybiotyku ( jezeli wogole konieczny)
          Natomiast autorka nie wspomina o chorobie wymagajacej leczenia antybiotykiem wiec wnioskuje ze znowu katar z kaszlem leczono antybiotykiem co spustoszylo ogranizm, popelnilo mord na odpornosci - no to czego wymagac? Dodatkowo w takiej przerwie szczepienia!!!!
          Ludzie, to podstawy jakich uczono nas kiedys na biologii!

          Nawiaze jeszcze do sugaro70 czy jak tam jest naszej forumowej matce
          >Kto szczepi na pneumokoki.
          ano caly swiat cywilizowany, gdzie bez tych szczepien nie przekroczysz placowki edukacyjnej

          > Ręce opadają, tyle się pisze o skutkach ubocznych.
          chyba w gazetach z programem telewizyjnym

          >Teraz to się udaj do immunologa i pulmunologa. Absolutnie nie puszczaj dzieciak do >przedskola skoro tak choruje. Chodzić nie musi.
          musi albo nie musi, nic o tym nie wiesz , kiedys na pewno bedzie musialo , obowiazek edukacji podstawowej istnieje

          >Wprowadź dietę
          no sorki, ale jakas diete to musi miec, bo bez pozywienia sie nie da

          • myelegans Re: nieco inaczej Przedszkole w Polsce=choroba 17.01.12, 14:26
            Sie podpisze pod paliwoj. W naszych placowkach edukacyjnych (przedszkole, szkola) jest jasno okreslone kiedy NIE MOZNA dziecka przyprowadzac:
            - aktywna goraczka - dziecko ma zostac w domu przez 24 godziny po ustaniu goraczki bez zbijania
            - biegunka, wymioty - to samo, 24godziny po ustapieniu objawow mozna przyprowadzic
            - wysypka skorna - potrzebne zaswiadczenie od lekarza. Nie zarazajace w wysypka chodzi. Chociaz najczesciej na etapie wysypki juz nie jest infekcyjne np. rumien zakazny, zakazenie nastepuje PRZED wystapieniem wysypki.

            I tyle. W wiekszosci przypadkow w naszym przedszkolu w sezonie jesienno-zimowym byly 90%+ frekwencje. Dzieciom z nosow sie leje, kaszla, ale do przedszkola chodza jak to tylko jest to i nie maja aktywnej infkecji (goraczka). Malo tego, posyla sie dzieci z antybiotykiem, 48godzin po rozpoczeciu terapii, jezeli nie goraczkuje, bo terapie antybiotykowe to najczesciej 10 dni i panie podaja antybiotyk w przedszkolu, tak samo jak podaja nebulizator jak trzeba i daja inne lekarstwa dla przewlekle chorych dzieci.
            Szczepienia p/pneumokokom, meningokokom sa w kalendarzu szczepien obowiazkowym, jak rowniez ospa, HepB, MMR, pertusis, etc. . Badania przeprowadzone dlugo po wprowadzeniu szczepionki p/pneumokokom wskazaly znaczaca statystyczna roznice w zapadalnosci na zapalenie ucha miedzy dziecmi szczepionymi a nieszczepionymi. Szczepione dzieci mialy duzo nizsza zachorowalnosc na zapalenie ucha. Ot taki niespodziewany, acz mily efekt uboczny. Poza tym dzieci bez tych szczepien jak rowniez ospy, MMR, nie sa przyjmowane do publicznych placowek edukacyjnych.
            Z wlasnego podworka. Syn zaczal kariere przedszkolna w wieku 3.5 lat. Przez pierwszy rok odrobil statystyke, czyli mial 8-10 infekcji, wszystkie wyprowadzone bezantybiotykowo, chociaz byly w tym i zapalenia oskrzeli i krtani i woda w uszach. Byl inhalowany, przewietrzany, nawilzany, nawadniany.
            W drugim roku chorowal juz mniej.
            Zaczal zerowke jak mial ponad 5 lat, teraz w I klasie. Od zerowki nie opuscil ani jednego dnia. Nie ma nawet kataru, a nawet nie chce mowic jak jest ubierany i jak nogi ma niekiedy przemoczone i jak bez czapki i rekawiczek chodzi (bo nie chce) i nigdy nie mial zalozonego szalika, bo nie chce.
            Na nartach jezdzi od 4 lat w kazdych temperaturach, ostatnio -20C i wiatr. W noge gral do listopada w kazdych warunkach, w deszczu tez. Ja wychodzi ze szkoly, to sciagaja kurtki i wylatuja na plac zabaw w samych bluzkach, my rodzice patrzymy i sie trzesiemy z zimna. Jak im sie zimno robi to sie ubieraja. Rekawiczek zadne nie zaklada bo "sie slizgaja" na monkey bars.
            • illegal.alien Re: nieco inaczej Przedszkole w Polsce=choroba 17.01.12, 15:10
              Otoz to - u nas jest tak samo (bo pewnie mieszkamy w tym samym kraju wink).
              Nikt nie robi halo z kataru czy kaszelku.
              Panie w przedszkolu moga dziecku podac lek w 24h po pierwszej dawce (glownie po to, ze gdyby wystapila reakcja alergiczna, to dziecko bedzie pod opieka rodzicow, a nie przedszkola/zlobka).
              Moje dziecko zaczelo zlobek na poczatku stycznia, na razie nic do domu nie przynioslo i mam nadzieje, ze nie przyniesie.
            • zjawa1 myelegans 17.01.12, 20:27
              Wlasnie powinno sie wychodzic z dzieckiem na swieze powietrze, spacery itp. po 48 godzinach kiedy nie wystepuje goraczka bo wtedy system immunologiczny lepiej ,,pracuje" i zwalcza infekcje bakteryjne.
              Jednak z tym posylaniem do przedszkola to troche ryzykowne jak na moj gust.
              Biorac antybiotyk dziecko ma slabsza odpornosc, a w przedszkolu zawsze jest jakis syf i mozna niezle ,,doprawic" swoje dziecko.
              • myelegans Re: myelegans 18.01.12, 00:13
                No widzisz, a tu i w innych krajach jakos "to" dziala i wszyscy tak postepuja i lekarze daja zielone swiatlo i dzieci sa zdrowsze i odporniejsze. Reguly sa jasne i zadna mama nie patrzy na druga wilkiem jak kaszlace i smarkajace dziecko do przedszkola przyprowadza.
                Jak dziecko wymiotuje w przedszkolu, albo ma goraczke, to dzwoni sie po rodzicow i maja po dziecko przyjsc pronto i wtedy jasne jest, ze na drugi dzien nie moze przyjsc.
                • donkaczka Re: myelegans 18.01.12, 12:01
                  u nas to samo
                  na niemieckim forum troche sie narzeka na chore dzieci, ale wciaz sa to te same osoby o dziwo, na polskim forum za to czytam: goraczka, kaszel, antybiotyk i tak dwa miesiace szarpania - dotyczy to chyba co drugiego dziecka
                  a moje cyborgi jak nie chorowaly, tak nie choruja, antybiotyku zadne z trojki nie widzialo.. ale jak sie wychylam ze swoimi metodami na leczenie dzieci, to po lbie dostaje..
            • aagnes Re: slucham?????? 19.01.12, 11:30
              I tyle. W wiekszosci przypadkow w naszym przedszkolu w sezonie jesienno-zimowy
              > m byly 90%+ frekwencje. Dzieciom z nosow sie leje, kaszla, ale do przedszkola c
              > hodza jak to tylko jest to i nie maja aktywnej infkecji (goraczka). Malo tego,
              > posyla sie dzieci z antybiotykiem, 48godzin po rozpoczeciu terapii, jezeli nie
              > goraczkuje, bo terapie antybiotykowe to najczesciej 10 dni i panie podaja antyb
              > iotyk w przedszkolu, tak samo jak podaja nebulizator jak trzeba i daja inne lek
              > arstwa dla przewlekle chorych dzieci.


              no to rzeczywiscie - nie dziwi mnie w najmniejszym stopniu wysoka frekwencja dzieci w 'zagranicznych' swietnych przedszkolach (tutaj chyba powinno sie stosowac inna nazwe: zamiejscowe oddzialy szpitalne, przytuliska dla chorych dzieci rodzicow bez wyobrazni, czy cos takiego?).
              • q_fla Re: slucham?????? 19.01.12, 13:09
                Rzeczywiście - lejący sie katar z nosa i pokasływanie przy ogólnym dobrym samopoczuciu niegorączkującego dziecka wymaga natychmiastowej hospitalizacji. big_grin
                • aagnes Re: slucham?????? 19.01.12, 13:34
                  drugie zdanie tej wypowiedzi dotyczy antybiotykow, nebulizacji, doczytaj sobie - juz nie chce mi sie przysrywac pt: jakie antybiotyki? w cywilizowanym kraju, w cudownych przedszkolach? na katarek? itp...
                  przeczycie same sobie z zapalem godnym lepszej sprawy.
                  • q_fla Re: slucham?????? 19.01.12, 13:41
                    A w którym miejscu napisano, że antybiotyk podaje się w owych przedszkolach przy katarze?

                    Nie wysilaj się, bo nie odpowiesz. tongue_out
                    Dziewczyny wyraźnie i ze zrozumieniem piszą, że dzieci ze zwykłymi katarami i kaszlami normalnie uczęszczają do placówek. Przy chorobach wymagających stosowaniu leków, m. in. antybiotyków wracaja do placówek zwykle po 48 godzinach, oczywiście gdy samopoczucie dziecka na to pozwala i panie nauczycielki mogą bez problemu podawać leki przez dalsze dni.
                  • carmita80 Re: slucham?????? 19.01.12, 13:51
                    aagnes napisał:

                    > drugie zdanie tej wypowiedzi dotyczy antybiotykow, nebulizacji, doczytaj sobie
                    > - juz nie chce mi sie przysrywac pt: jakie antybiotyki? w cywilizowanym kraju,
                    > w cudownych przedszkolach? na katarek? itp...
                    > przeczycie same sobie z zapalem godnym lepszej sprawy.


                    I jak myslisz, ile dzieci dziennie ma ten antybiotyk podawany? Zdarza sie w grupie ok. 25 osobowej jeden - raz na ruski rok jesli trzeba, a nebulizatorty - raczej chodzilo autorce tego postu o inhalatory, tak sa dzieci, ktore maja astme i potrzebuja czasem podania tego leku i robia to opiekunki bo przedszkolaki moga same miec trudnosci z wlasciwym zastosowaniem, podobnie jak podaja inne konieczne leki np. na choroby przewlekle a astma jest taka choroba. Nie martw sie tak, zagraniczne przedszkola to nie szpitale, dzieci z banalnymi wirusowkami lapanymi w okresie jesienno-zimowym nie sa obloznie chore, nikt ich nie izloluje zamykajac w nagrzanych domach, ani nie raczy litrami roznej masci syropkow, tonami lekow, funkcjonuja normalnie spedzajac duzo czasu na swiezym powietrzu. Zyja i maja sie swietnie. Dla przecietnej polskiej matki to niediwyobrazenia, bo katar i kaszel to przecie straszna choroba jest.
        • afro.ninja Re: mnb0 17.01.12, 11:03
          zjawa1 napisała:

          > No widzisz, ja chyba tez jestem jakas ,,zboczona". W prawdzie chodzilam do zero
          > wki ale w niej nie chorowalam-pewnie dlatego, ze w tedy wprzedszkolach siedzial
          > y pielegniarki i wysylaly do domow zainfekowane ,,cwiczace odpornosc" dzieciaki
          > na: zapalenia ucha, oskrzeli czy pluc.

          Teraz by to nie przeszlo, rodzice by sie z taka pielegniarka wyklocali.

          • zjawa1 afro.ninja 17.01.12, 20:29
            afro.ninja napisała:

            > zjawa1 napisała:
            >
            > > No widzisz, ja chyba tez jestem jakas ,,zboczona". W prawdzie chodzilam d
            > o zero
            > > wki ale w niej nie chorowalam-pewnie dlatego, ze w tedy wprzedszkolach si
            > edzial
            > > y pielegniarki i wysylaly do domow zainfekowane ,,cwiczace odpornosc" dzi
            > eciaki
            > > na: zapalenia ucha, oskrzeli czy pluc.
            >
            > Teraz by to nie przeszlo, rodzice by sie z taka pielegniarka wyklocali.

            No pewnosmile Teraz to wmawialiby, ze jest to tylko alergi, lub ,,niedogodnosci wieku dzieciecego"smile.. Ale mi sie podoba ten wpis, oszalalam na jego punkcie, naprawde zaraz wpisze go sobie do sygnaturkismile
    • dorek3 Re: przedszkole=choroba! 17.01.12, 21:49
      Ja mam już 8-latki i multum chorób za sobą. Rada jest jedna-zacisnąć zęby i pielęgnować w chorobie i po. Przetrzymać po poważniejszym choróbsku ale nie świrować przy każdym katarze. Z czasem będzie lepiej. ale kiedy to już bardzo indywidualna sprawa. U moich wyraźna poprawa nastąpiła w 3 roku przedszkola u jednego , u drugiego w 4 ale i tak brakuje do ideału sporo. ale ten drugi to alergik wziewny a to sprzyja infekcjom niestety.
    • aagnes Re: przedszkole=choroba! 18.01.12, 08:43
      Coz, wychodzi na to, ze nalezy zacisnac zeby, zorganizowac sobie pomoc do opieki w trakcie choroby dziecka (jak pracujesz) i tyle. WSZYSTKIE znane mi dzieciaki choruja w przedszkolach na potege. o niechorujacych czytam tylko na forach internetowych, nie widzialam takiego dziecka na oczy, ale nie mowie nie - moze sie takie zdarzaja.
      ja tez mialam corke przez 2,5 roku byla okazem zdrowia, zjada mnostwo warzyw, jezdzimy nad morze wczesna wiosna celem hartowania, wystarczyl miesiac w przedszkolu i dupa. chociaz i tak niezle, bo dopiero przy zapaleniu pluc dostala antybiotyk (nie, nie leczylam jej wziewami, ziołkami i zabobonami), jak przestanie chorowac zaszczepie na wszystko co sie da.
      opowiesci jakoby dziecko biegajace po deszczu, zjadajace warzywa, leczone wodą morska nie chorowalo mozesz miedzy bajki wlozyc (przeczytasz tutaj kilka takich opowiesci).
    • korrra Re: przedszkole=choroba! 18.01.12, 11:02
      Minęło kilka dni od mojego postu:
      i niestyty u mojego syna wykluła się płonica (szklarlantyna), gorączka była nie do zbicia, teraz antybiotyk chyba juz zaczął działać ale okropna wysypka trwa - świadomość że zachorował na taką chorobę dobiła mnie totalnie!
      Sama nie mam kompletnie odporności, ale psychicznej na choroby (zajeżdżam hipochondrią) mojego dziecka!
      Jestem prawie pewna,że tą chorobę syn "przyniósł" z przedszkola.
      Za każdą wizytą u lekarza pytam, czy odpuścić sobie narazie przedszkole, słyszę odpowiedź że choroby nie są wskazaniem do tego, tak po prostu się dzieje że dzieci przedszkolne chorują, ale trudno mi to wziąc na klatę.
      Postanowiłam zostawić dziecko na kilka miesiący w domu, odbudować trochę odporność, i może za jakiś czas (jak sie zrobi cieplej) podjemiemy kolejną próbę z przedszkolem, choć boję się że z powodu braku kontaktów z rówieśnikami dużo straci ............ ale strach przed kolejną infekcją przechyla szalę.
      dzięki za posty
      • myelegans Re: przedszkole=choroba! 18.01.12, 12:57
        Zostawiajac dziecko na kilka miesiecy w domu to go wydelikacisz, nie odbudujesz odpornosci i po powrocie zacznie sie ta sama polka. HIpochondria doprowadzi sie do paranoi i bedziesz przeginala w druga strone.
        Wiesz jaka grupa spoleczna jest najzdrowsza? Przedszkolanki, bo caly czas, sa narazone na zarazki i cale czas sa naturalnie szczepione i nie choruja, majac na codzien do czynienia z inkubatorami mikrobow.
        Ja bylam najzdrowsza jak mialam zajecia ze studentami, ponad 100 osob w cieplej auli w sezonie grypowym, pozniej laborka, przy mikroskopie glowka w glowke i jezdzilam metrem. NIe chorowalam wcale.
        Pozniej przesiadlam sie do samochodu, zmienilam prace, urodzilam dziecko, ktore nie chorowalo wcale do pojscia do przedszkola, pozniej on chorowal, ja chorowalam bardziej.
        Wrocilam do biegania na zewnatrz, caly rok bez wzgledu na pogode: deszcz, snieg, mroz, od 2 lat nie mialam nawet kataru pomimo, ze w pracy ludzie sie rozkladaja na sezonowki. Dziecko sie wychorowalo w przedszkolu i przeszlo. Od 2 lat nie opuscil ani jednego dnia w szkole.
      • aagnes Re: przedszkole=choroba! 18.01.12, 13:26
        Nie wiem czy zostawienie dziecka w domu na tak dlugo to dobry pomysl. Podumaj jeszcze troche - wiem, co to znaczy strach przed kolejna infekcja, ale tez zakazdym razem jest nadzieje, ze tym razem nie tak szybko.
        Zaraz bedzie luty, marzec - potem z gorki, dziecki nie choruja az tak bardzo wiosna i latem.
        • korrra Re: przedszkole=choroba! 18.01.12, 17:34
          Właściwie dlatego założyłam ten wątek, żeby zaczerpnąc opinii innych mam, co robią w takich sytuacjach.
          Nie chcę chować syna pod kolszem, wysyłając go teraz w styczniu do przedszkola chciałam się przekonać i sprawdzić, czy to zbiegi okoliczności te infekcje od września czy to rzeczywiście zderzenie z taką ilością wirusów i bakterii że choroba jest nieunikniona, ale biorąc pod uwagę jak bardzo oporny jest mój syn na przyjmowanie jakichkolwiek leków, czy pozwolenie sobie na opróżnianie nosa lub jakiekolwiek inne zabiegi typu inhalator - to jest największy problem w chorobie! I pewnie powiedzie, że to smieszne, że rodzice nie potrafią przekonać dziecka do połknięcia leku, bo musi istnieć jakiś sposób - przecież do cholery 3 latek nie może decydować o takich rzeczach, ale mój syn po prostu nie przyjmuje leków, bynajmniej na początku choroby, wszystko siłą!
          Jak już pisałam, pytałam dwóch pediatrów, czy powinnam trochę odczekać z przedszkolem, obydwaj stwierdzili, że nie, bo tak po prostu przedszkolaki chorują.
          • myelegans Re: przedszkole=choroba! 18.01.12, 17:42
            No to posluchaj pediatrow, oni Twoje dziecko znaja najlepiej.

            W pierwszym roku przedszkola moj syn mial chyba 10 infekcji, w domu byl zatrzymywany jak mial goraczke. Antybiotyku nie wzial ani raz, pediatra zawsze pytala, "antybiotyk, czy czekamy". Wybieralam czekanie i okazyjne osluchowe sprawdzanie stanu gornych drog oddechowych i zagladanie do uszu, czy plyn sie utrzymuje czy schodzi.
            Nasz pediatra w pierwszym dniu choroby, po zebraniu wywiadu przez tel. zaleca odczekanie 3 dni, zbijanie goraczki jak wysoka i pojawienie sie jak sie goraczka utrzymuje 4 dni, albo stan sie pogorszy. Dotyczy to dzieci wieku ponadniemowlecego oczywiscie. Z maluszkami do lekarza chodzi sie wczesniej.
            Przedszkolaki taki maja urok, z tym, ze jak te infekcje sa czestsze niz statystyka przewiduje, albo dluzsze, to trzeba by zrobic glebsza diagnostyke u specjalistow.
          • vercia38 Re: przedszkole=choroba! 19.01.12, 01:35
            Korrra, chciałam Ci opisac naszą historie - może trochę długo, ale dlatego, zeby poprzeć decyzję NIE POSYŁANIA do przedszkola przez parę mies. Właśnie ja miałam pediatrę, który przy pierwszej wizycie (pierwsza choroba w pierwszym roku była w październiku) potwierdził że młody zaczął chorobe przedszkolną i tak już musi być. Ale po czwartej wizycie z chorobą - nie katarem- w przeciągu dwoch mies. stwierdził rownież, ze być może jednak jest jeszcze za wcześnie. Wtedy go nie posłuchałam, tylko zmieniłam pediatrę na sławną krakowską doktor pediatrę-alergolog. I tyle z tego było, że w maju przy kolejnym (!!!) zapaleniu płuc młody wyladował Prokocimiu! W międzyczasie ciągłe leczenie alergiczne, przez rok nie było jak zrobic testów, bo non stop był na lekach. Równocześnie chodził do laryngolog (poleconą przez tę lekarkę) w zwiazku z przerostem trzeciego migdałka. Po tym szpitalu w maju już nie poszedł więcej do przedszkola (odpuściłam mu miesiąc). Wzmocnił się ale zaczęło sie przedszkole i nowa jazda. Migdałek był mniejszy też do września. Dodam, że cały czas byłam pod opieka dwóch lekarzy - specjalistów, i na dodatek wyprowadziłam sie za Kraków... Udało sie zrobić testy alergiczne i usłyszałam od "Dr.sławy", że juz nam nic nie pomoże bo dziecko nie jest uczulone. Najlepiej wyciąć trzeci migdał. Pojechałam na konsultację do laryngolog - ta sama diagnoza = wycięcie migdała. plus usłyszałam od razu cene zabiegu... To było w grudniu. W styczniu ponowne zapalenie płuc i to potężne.W czasie kiedy szpitale pękały w szwach trafiłam przypadkiem do lekarki w Skaiwnie - niedziela, godzina 22... smile Pierwszy raz w życiu widziałam takie badanie!!! Siedzieliśmy tam godzinę, młody dostał zastrzyki plus dawkę doustną na później. Do przedszkola już więcej nie poszedł. I to był bardzo dobry krok!!! Żałuję, że nie posłuchałam wcześniej!!! W lutym udało sie wyjechać nad morze. W marcu miał infekcję i antybiotyk -to na ten trzeci migdał. Przy kolejnej kontroli okazało się, że migdał wyleczony. Teraz młody ma 5 lat i za sobą trzy zapalenia płuc, a od wypitych lekow powinien swiecić!! Od marca do grudnia był tylko dwa razy przeziębiony i leczony syropami. Teraz chodzi do zerówki i jest ok. Plus o mało nie wycięłam mu migdałka. nie wspomnę ile kasy biorą krakowskie sławy przy każdej wizycie a było ich wieeeele.
            Ileż można dziecku podawać tych antybiotyków?!!! Chodziłam do przedszkola i chorowałam i tam i w podstawówce,ale nigdy na TAKIE choroby, a antybiotyki podawano naprawdę w ostateczności. Zapalenie płuc, to była rzadkość! Jak ktoś chce, to niech tak twierdzi, ale uważam, ze ciągłe chorowanie i to w takim wydaniu to nie norma!! Posyłanie chorych dzieci do przedszkola jest chore (rozumiem katar ale katar i kaszel, to już sie od czegoś bierze, nie?) i napędza właśnie ta spiralę pt. w przedszkolu się choruje...
            po tej przydługiej tyradzie smile - jak możesz nie dawaj go do przedszkola przez parę miesięcy. Na prawdę nic nie straci. W tym czasie postaraj się wyjechać z dzieckiem nad morze a po przerwie w góry. Nam pomogło bo Jasiek nie łapieod razu najcięższych kalibrów, tylko katar, czy kaszel, ale jest alergikiem.
            I trzymaj się, chociaż serce się łamie przy chorym dziecku...
            • paliwodaj Re: przedszkole=choroba! 19.01.12, 08:17
              >W marcu miał infekcję i antybiotyk -to na ten trzeci migdał.Przy kolejnej kontroli okazało się, że migdał wyleczony
              no tak, ale migdaly maja to do siebie ze powiekszaja sie w czasie choroby i pomniejszaja gdy jest sie zdrowym. A po co ten antybiotyk na migdal?

              >Teraz młody ma 5 lat i za sobą trzy zapalenia płuc, a od wypitych lekow powinien swiecić!!
              Od marca do grudnia był tylko dwa razy przeziębiony i leczony syropami.
              to zrozumiale w Polsce, dzieci pija litry syropow, ktore glownie dzialaja na rodzicow

              > Teraz chodzi do zerówki i jest ok. Plus o mało nie wycięłam mu migdałka.
              nie bylabym tak obsesyjnie przywiazana do tego trzeciego migdala, czesto wyciecie trzeciego migdala jest bardzo pomocne, moj najstarszy syn ma wyciety i to byl dobry pomysl

              >nie wspomnę ile kasy biorą krakowskie sławy przy każdej wizycie a było ich wieeeele.
              domyslam sie, a ile profitow czerpia z wypisanych hurtowo recept!

              Ileż można dziecku podawać tych antybiotyków?!!!
              No wlasnie , ile mozna. Zgadzam sie zapalenie pluc jest powazna choroba, sa tu na forum osoby, ktore nawet to lecza bez antybiotykow, ale ja bym nie ryzykowala.
              natomiast faktem jest , ze lekarze ciagle czuja sie bezpieczniej przepisujac dziecku antybiotyk bo w razie czego zrobili wszystko. Jezeli nawet nie potrzebny, to lekarz zawsze moze zwalic na "chorobe przedszkolna" i jest kryty.
              A ja wam mowie, ze czesto ten sznureczek chorob, to wlasnie bezsensowne leczenie przez nieudacznikow - lekarzy , czym obniza sie jeszcze bardziej odpornosc, zaburza wszelka rownowage w organizmie
              Ktos tu pisal ze chodzi do pediatry , a pediatra pyta " no i co przepisujemy antybiotyk, czy czekamy" - no ludzie, to albo sie zna ,albo niech idzie rowy kopac.
              Dziwie sie tez, ze pojawiaja sie choroby, ktore w czasie mojego dziecinstwa prawie sie nie uaktywnialy, jak szkarlatyna - no skad to sie wzielo?
              • dorek3 Re: przedszkole=choroba! 19.01.12, 10:08
                Tyle że o tej decyzji antybiotyk/czekanie pisała forumka NIE miekszająca w PL.

                Ja też nie lubię takiego stawiania sprawy, ale tez i widzę/wiem/czuję kiedy ten antybiotyk będzie potrzebny. A jak mnie brakuje przeonania to prosze o morfologie i crp.Zwykle to stawia kropke na i .

                Migdały usuwa się wtedy kiedy trzeba, na pewno zapalenia płuc nie sa do tego wskazaniem. naet ostre zapalenia uszu nie są.

                Skarlatyna to pacirkowce, nic nowego. Nie miałaś nigdy anginy?
                • vercia38 Re: przedszkole=choroba! 19.01.12, 10:43
                  "Migdały usuwa się wtedy kiedy trzeba, na pewno zapalenia płuc nie sa do tego ws
                  > kazaniem. naet ostre zapalenia uszu nie są."

                  Otóż to - wycina się migdał, kiedy już nie ma wyjścia. To ostra ingerencja w wieku pięciu lat, to nie pozostanie przecież bez śladu. Poza tym, jednym pomaga innym nie. Bo jak wiadomo migdał reaguje NA chorobe a nie wywołuje ją. u nas migdał powiększał sie przez ciągłe infekcje, co doprowadziło do tego, że dzieciak nie mógł swobodnie odkrztuszać i ciągle miał to na płucach (wystarczyła jedna nocka).
                  To nie jest kwestia przywiązania, po prostu skoro mamy migdał, to po coś on jest. Nie jestem zwolennikiem leczenia na wszelki wypadek. Nie jestem też przewrażliwiona (uwierzcie mi przy mojej teściowej jestem gigant-skała smile i nie robie krzyku z byle powodu. Jeśli byłby niedosłuch, to bym się nie zastanawiała i usunęła, mowa też była poprawna (oczywiście oprócz nosowania w okresie powiększenia migdała). Więc po co usuwać? Tym bardziej, że kobieta wyleczyła go po 2 mies.
                  W ogóle, przeszłam tylu lekarzy, że mam już cały notes zapisany.... Chwała Bogu, że trafiłam na tą superlekarkę. Przynajmniej pół godziny go usłuchuje zanim cos powie i zapisze. Nasza pani w przychodni przykłada słuchawkę raz z przodu i raz z tyłu.
              • vercia38 Re: przedszkole=choroba! 19.01.12, 11:02
                paliwodaj napisała:

                > >W marcu miał infekcję i antybiotyk -to na ten trzeci migdał.Przy kolejnej
                > kontroli okazało się, że migdał wyleczony
                > no tak, ale migdaly maja to do siebie ze powiekszaja sie w czasie choroby i pom
                > niejszaja gdy jest sie zdrowym. A po co ten antybiotyk na migdal?

                Antybiotyk napisałam z rozpędu, bo to chyba steryd - AVAMYS na wysuszenie zatok, które się napełniały przez migdała. U nas reguła zmiejszania się migdała przy zdrowiu nie zadzialała. Tak, jak pisałam poprzednio nie ma reguł... smile

                >
                > >Teraz młody ma 5 lat i za sobą trzy zapalenia płuc, a od wypitych lekow po
                > winien swiecić!!
                > Od marca do grudnia był tylko dwa razy przeziębiony i leczony syropami.
                > to zrozumiale w Polsce, dzieci pija litry syropow, ktore glownie dzialaja na ro
                > dzicow

                Ok, chętnie posłucham dobrej porady, czym leczysz dziecko?? Przy katarze i kaszlu? Może masz lepsze sposoby - podziel się.


                >
                > A ja wam mowie, ze czesto ten sznureczek chorob, to wlasnie bezsensowne leczeni
                > e przez nieudacznikow - lekarzy , czym obniza sie jeszcze bardziej odpornosc, z
                > aburza wszelka rownowage w organizmie
                > Ktos tu pisal ze chodzi do pediatry , a pediatra pyta " no i co przepisujemy an
                > tybiotyk, czy czekamy" - no ludzie, to albo sie zna ,albo niech idzie rowy kopa
                > c.
                > Dziwie sie tez, ze pojawiaja sie choroby, ktore w czasie mojego dziecinstwa pra
                > wie sie nie uaktywnialy, jak szkarlatyna - no skad to sie wzielo?


                Dokładnie!!! Nieudolność lekarzy plus puszczanie dziecka z choroba do przedszkola - mamy sznureczek chorób w coraz lepszym wydaniu. Wiem, że większość osób zaraz mnie zakrzyczy, ale ja z katarem staram sie dziecka nie puszczac. Pewnie, że katar nie choroba, ale zaraża. Mo jemu może przejdzie a inne dziecko może wylądować w szpitalu. Czyli w sumie przeze mnie. Jak ktoś myśli tylko o własnym nosie, to niech będzie, że się nazywa twardy. Dziecku tez się nic nie stanie jak przez trzy dni nie zobaczy rówieśników a zajmie się czym innym. Na prawdę nie wiem, czy to nie jest lepsze od fundowania dziecku stresu - szpital, goraczka i pół tablicy Mendelejewa.

                Acha i nasze wspaniałe jedzonko - dla zainteresowanych chorobami płucnymi - poczytajcie sobie o GMO i mięsku drobiowym. Polecam też film Food Inc. (uprzedzam, ze można po nim zemrzeć z głodu...wink
                • paliwodaj Re: przedszkole=choroba! 19.01.12, 17:16
                  >Ok, chętnie posłucham dobrej porady, czym leczysz dziecko?? Przy katarze i kaszlu? Może masz lepsze sposoby - podziel się.
                  nie uwierzysz ale nie lecze samego kaszlu i kataru, po prostu samo przechodzi. pewnie na tych malych infekcjach moje dzieci wycwiczyly sobie uklad odpornosciowy, no po prostu nie daje nic a nic.
                  Gdy pojawi sie temperatura, zostawiam w domu i nie puszczam do szkoly 24 godz po spadku temperatury. Siedza sobie w domu, poja herbatke malinowa z duza ilosci cytryny i miodem, ale to tez robia gdy nie maja objawow chorobowych
                  W niedziele bylismy na dlugim spacerze w okolicach ogromnego wodospadu, byl snieg i deszcz z rozbryzganej wody, wrocilisly po kilku godzinach z przemoczonymi nogami, ale cieplymi, twarze mielismy mokre, bylismy na spacerze 5 godzin, nikt z nas nie choruje


                  Do osoby ktora mnie "uswiadamiala " co to paciorkowiec. To ogromna grupa bakterii, rownie dobrze mogabys napisac " yeti to zwierze, nie widzialas nigdy zwierzecia"
                  I nie, nigdy nie spotkalam sie z kims kto chorowal na szkarlatyne, za czasow dziecieco-mlodzienczych, czy rodzicielskich
                  Dlatego wnioskuje ze to jakis nawrot choroby , ktora byla malo aktywna przez wiele lat, czyms zreszta musi byc powodowany
              • myelegans Re: przedszkole=choroba! 19.01.12, 16:59
                Cytat Ktos tu pisal ze chodzi do pediatry , a pediatra pyta " no i co przepisujemy antybiotyk, czy czekamy" - no ludzie, to albo sie zna ,albo niech idzie rowy kopac. to ja smile i to jak najbardziej sensowne podejscie. Pod tym katem wybieralam pediatre dla dziecka bedac w ciazy. Spotkalam sie z kilkoma i przeprowadzilam z nimi wywiad, w ktorym m.in. pytalam o ich podjescie i filozofie w sprawie antybiotykow i wybralam tego, ktory ma podobne podejscie do mojego. Ja od lekarza oczekuje tez wspolpracy i brania pod uwage MOICH jako matki sugestii. I moj lekarz od poczatku mi mowil "to jest TWOJE dziecko i TY go znasz najlepiej, ja go widze przez kilka minut, wiec nawet caly wywiad kliniczny nie da mi obrazu takiego, ktory ty widzisz i ZAWSZE opinie matki wezme pod uwage, jezeli sa alternatywy". Ja chce brac aktywna role w podejmowaniu decyzji o leczeniu mojego dziecka. Lekarz daje mi alternatywy, ale ja mam wybor i tak wspolczesna medycyna dziala. Wielu rodzicow oczekuje od lekarza "quick fix" i przy infekcjach antybiotyk to zapewnia, bo zawsze jest jakies nadkazenie bakteryjne, nawet przy infekcji wirusowej i antybiotyk jest jakims wspomagaczem i faktycznie moze postawic szybko na nogi, ale te nogi moga byc krotkie.
                Sa rodzice, ktorzy chca i domagaja sie lekarstw na wejsciu (antybiotyki i inne). Moje podejscie zawsze bylo takie, ze 90% chorob zakaznych leczy sie sama bez chemicznej interwecji, moze to trwac dluzej niz przy wlaczeniu lekow, ale efekt koncowy powinien byc lepszy.
                Dlatego idac z zagluconym i kaszlacym przez tydzien czy dwa dziecku do lekarza, dawal mi alternatywe po zbadaniu "mozemy wlaczyc antybiotyk, albo czekac i traktowac symptomy" Wypisywal recepte na wszelki wypadek, takze w przypadku pogorszenia stanu. Plyn w uszach byl prawie zawsze, efekt uboczny kataru. I w ten sposob syn podany mial w swoim zyciu antybiotyk raz, nawet przy ostrym uchu wyprowadzalam go bezatybiotykowo.
                To jest MOJA filozofia. Tak samo postepuje z osoba wlasna i osobistym mezem tongue_out
                • paliwodaj Re: przedszkole=choroba! 19.01.12, 18:53
                  powiem ci ze wielu lekarzy mowi dzis ze "rodzic wie lepiej'jest to psychologiczne podejcie budowania zaufania i dowartosciowania rodzica - a kto tego nie lubi!
                  Osobiscie mialam neurologa dla syna, ktory z drzwi tak wypalil, ze my lepiej wiemy od niego i wogole, no podobalo mi sie to przez jakis czas, ale lekarz tez ma miec wiedze i doswiadczenie. Pozniej okazalo sie ze wlasnie byl do bani. Normalnie jak napisalas o tym to mi ten neurolog z przypadku stanal przed oczami ;-(
                  Dla mnie to takie asekuracyjne, ok chcialas antybiotyk/nie chcialas antybiotyku - to masz co chcialas.
                  Bzdury, lekarz ma mi udowodnic ze jego decyzja jest sluszna, ma ze mna rozmawiac, decyzje w leczeniu lub nie leczeniu poprzec realnymi faktami , jak tez i statystyka ktora zna ze tez swojego doswiadczenia .
                  Nie, nie chcialabym lekarza ktory decyzje zrzuca na mnie, to wygodnictwo, ja nie jestem lakarzem, nie jestem w stanie osluchac dziecka, zajrzec w ucho i ocenic stan tego co widze czy slysze. Moja wiedza wynika z doswiadczenia ze swoja 3 dzieci, oczywiscie ze studiow bilogicznych ukonczonych kiedys tam i z literetury jaka czytam. Natomiast nigdy nie bralam stazu jako osoba przygotowywana do pracy w medycynie i nie mozna na mnie zrzucac decyzji.
                  Dlatego pewnie od lat co jakis czas zmieniam pediatrow, jestem natomiast wierna szpitalowi, przy ktorym pediatrzy ci pracuja, szpitalowi ktory w wielu dziedzinach medycznych jest nr 1 w USA.
                  • zuzi.1 Re: przedszkole=choroba! 20.01.12, 12:07
                    Ja zgadzam sie z vercia38, czasem są takie przypadki dzieci (zazwyczaj są to alergicy) w przypadku których przerwanie przedszkola na jakiś czas może okazac się zbawieniem zarówno dla zmęczonych ciągłymi chorobami dzievka rodziców jak i dla samego dziecka, które przechodzi kilka czy kilkanaście stosunkowo cięzkich chorób pod rząd (np. ze zwykłego kataru wylęga się po kilki dniach zapalenie ucha, potem płyn w uszach itp. albo angina, zapalenie oskrzeli lub płuc, ciągły silny kaszel albo krtaniowy albo intensywny zwykły kaszel itd. itd. taka spirala ciągłych chorób). Nie wierzę, ze takie wychorowanie się przez dziecko (tj. nie w postaci zwykłych infekcji kataralnych trwających kilka dni, ale w postaci kilku czy kilkunastu dosyc ciężkich chorob następujących po sobie) nie będzie miało negatywnego wpływu na organizm dziecka, plus jeszcze to faszerowanie taką ilością leków, aby rozpędzic tyle chorób następujących po sobie. Wydaje mi się, że w przypadku alergików/dzieci z nadreaktywnością oskrzeli takie przejścia mogą doprowadzic w końcu do astmy, tj. zbyt duża ilośc infekcji wirusowych itp. może w końcu doprowadzic taki młody organizm do astmy. Dlatego też uważam, że czasem, gdy dziecko nalezy do grupy tak często i cięzko chorujących dzieci , lepiej dla dziecka będzie, gdy na jakiś czas zostanie wypisane z przedszkola, w tym czasie jego układ odpornościowy dojrzeje nieco bardziej, dziecko podrośnie i za jakiś czas może się okazac, że inaczej jego organizm będzie reagował na taką ilośc wirusów i bakterii jaka jest w przedszkolach. Dlatego drogie mamy, jezeli czujecie intuicyjnie, że lepiej będzie, gdy na jakiś czas z uwagi na zdrowie dziecka zrezygnujecie z przedszkola czy żłobka, nie zastanawiajcie się, tylko zróbcie tak jak uważacie. Ja jestem mamą dziecka, które tak chorowało i patrzac z perspektywy czasu, powinnam była odpuścic dziecku 2 pierwsze lata przedszkola, a posłac je do przedszkola, dopiero gdy trochę podrośnie i wzmocni swój układ odpornościowy. Gdybym teraz miała ponownie decydowac, z uwagi na dobro dziecka zrezygnowałabym na jakiś czas z przedszkola. Wydaje mi się to lepszym wyjściem niż narażanie mało odpornego dziecka na hurtowe ilości ciężkich chorób i hurtowe ilości leków do ich wyleczenia. Tak jak napisała vercia takie dzieci powinny z dala świcoc od ilości leków jakimi są lub były szpikowane. Nie wierzę, ze nie pozostawi to na ich zdrowiu żadnych skutkó ubocznych. Ale do takich wniosków dochodzi się dopiro po jakimś czasie, po przejściu wielu chorób z dziecmi...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja