Nocowanie dziecka u krewnych

16.01.12, 12:02
Co mówicie rodzinie (dziadkom, ciociom itd) kiedy oni namawiją dziecko (2,5lat) żeby nocowało u nich, a Wy tego nie chcecie? Jeśli samo dziecko odmawia to nie ma problemu, ale jeśli chce zostać u nich i płacze, bo mama nie pozwala, a babcia/ciocia proponuje non stop, namawia i drąży temat...
Jak wybrnąć z takich sytuacji bez płaczu dziecka i bez obrażania się gospodarzy u których nie chce zostawic dziecka?
    • camel_3d no a w czym problem 16.01.12, 12:05
      jezeli dziecko zostanie u cioci, babci czy dziadka na noc???

      nie rozumiem..zjedza je..czy co?

      no chyba ze meiszkaja daleko..a ty wlasnie do domu wracasz..

      ja zostawiam... jak chce..prosze bardzooo
      • slonko1335 Re: no a w czym problem 16.01.12, 12:10
        problem w tym, że matka dziecka sie na to nie zgadza do czego ma pełne prawo a "używanie" dziecka aby na rodzicu wymusić taką decyzję nie świadczy specjalnie dobrze o potencjalnym opiekunie...
        • joshima Re: no a w czym problem 16.01.12, 16:01
          Teraz pytanie. Czy matka jest na tyle dojrzała, by porozmawiać z rodzina i uzgodnić z nimi, ze zaprzestaną takich akcji? A co jeśli oni nie wiedzieli/nie przypuszczali, że matka powie kategorycznie 'nie'?
          • slonko1335 Re: no a w czym problem 16.01.12, 16:35
            oshima napisała:

            > Teraz pytanie. Czy matka jest na tyle dojrzała, by porozmawiać z rodzina i uzgo
            > dnić z nimi, ze zaprzestaną takich akcji?
            a tego to ja już nie wiem

            A co jeśli oni nie wiedzieli/nie przy
            > puszczali, że matka powie kategorycznie 'nie'?
            wiesz co nawet gdy mam do zaproponowania bardzo atrakcyjne wyjście chrześnicy,bratanicy, córce przyjaciół, itp. i wiem że dziecko oszaleje ze szczęścia najpierw pytam o zdanie i zgodę jego rodziców, podobnie to działa w druga stronę, szwagrostwo/chrzestna,/ ciocie/babcie/przyjaciele najpierw dzwonią do mnie i jak się nie zgadzam z jakiegoś powodu to nie próbują wpłynąć na moją decyzje manipulując dzieckiem.
            • joshima Re: no a w czym problem 16.01.12, 16:40
              slonko1335 napisała:

              > A co jeśli oni nie wiedzieli/nie przy
              > > puszczali, że matka powie kategorycznie 'nie'?
              > wiesz co nawet gdy mam do zaproponowania bardzo atrakcyjne wyjście chrześnicy,b
              > ratanicy, córce przyjaciół, itp. i wiem że dziecko oszaleje ze szczęścia najpie
              > rw pytam o zdanie i zgodę jego rodziców,
              No dobrze, ja też. Ale ktoś inny może nie być tak bystry i popełnić niezręczność. To trzeba od razu go oskarżać o manipulowanie dzieckiem?
              • slonko1335 Re: no a w czym problem 16.01.12, 16:51

                >To trzeba od razu go oskarżać o manipulowanie dzieckiem?

                chyba kluczowa jest ta wypowiedź tutaj:
                "ale jeśli chce zostać u nich i płacze, bo mama nie pozwala, a babcia/ciocia proponuje non stop, namawia i drąży temat... "

                Zdarzyło sie ze dwa razy może gdy ktoś zapytał o coś co mi akurat nie było absolutnie na rękę przy dziecku ale widząc mój zdecydowany sprzeciw nie drążył tematu, tylko starał się wybrnąć jakoś z sytuacji, załagodzić sytuację a nie drążyć, namawiać gdy widzi, że dziecko chce i płacze.
                • joshima Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:06
                  Tylko, że luagmako nie opisała dokładnie jak to było.
              • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 19:36
                ja pitole..niedlugo trzeba bedzie podanie pisemnie skladac, zeby dziecko u dziadkow moglo zostac....
                bo jak nie to mama zacznie tuptac nozka i sie poplacze....

                rozumiem ze jak sa jakiespowody..ale co zlego jest jezeli dzieckochce u dziadkow zostac, oni si ezgadzaja..a mama ma widzimiesie pwoeidzeic NIE NIENIE:.
                • joshima Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:08
                  camel_3d napisał:

                  > rozumiem ze jak sa jakiespowody..ale co zlego jest jezeli dzieckochce u dziadko
                  > w zostac, oni si ezgadzaja..a mama ma widzimiesie pwoeidzeic NIE NIENIE:.
                  A co powiesz jeśli dziadkowie są alkoholikami i nie można im zaufać jeśli chodzi o powierzenie opieki nad dzieckiem? Oczywiście nie musi tak być, ale zwracam Ci uwagę na to, że nie zawsze chodzi o widzimisię.
                  • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:13
                    autorka nie napisala o powodach... wiec mozna sie domyslec.. a co jezeli autorka ma takiego focha wlasnie? a moze rodzina to alkoholicy.. zeby oczekiwac na odpowiedz trzeby pelna informacje podac...
                    • basca_basca Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:26
                      Ale nie bardzo rozumiem co jest nie tak z "fochem"?
                      Dlaczego to nie może być niewypowiedziany argument. Oczywiście z pijaorwskiego punktu widzenia najlepiej powiedzieć nie, bo coś tam stanie się poważnego.
                      Nie masz czasami ochoty na loda, bo TAK?
                      Nie masz czasami ochoty rozmawiać z innymi ludźmi, bo TAK?
                      • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:27
                        z "fochem" jest nie tak, to, ze to zachowanie godne 10 latka...a nie matki...
                        • basca_basca Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:32
                          Hahahahahaha big_grin

                          Ja daje sobie prawo do focha, choć mam więcej niż 10 lat.
                          Z tym że stosuje "dobre maniery" i mówię bo, coś tam...
                          • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:33
                            mowiene, ze nie, bo cos tam, jest logicznie.. mowienie NIE BO NIE..jest dziecinne
                            • basca_basca Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:45
                              "mowiene, ze nie, bo cos tam, jest logicznie"

                              Takie mówienie jest tylko sztuczką, bo czasami nie ma wiele wspólnego z prawdą.
                              No ale tak, masz racje w czasie "poradników o asertywności" mówienie nie, bo nie jest fopaux
                              • basca_basca z poradnika o asertywności;) 16.01.12, 22:00
                                Mówimy nie, bo coś poważnego (czasami wystarczy prawda)
                                Jeśli ktoś namawia, doceniamy jego chęci: Fajne że chcecie go przenocować, ale nie zgadzamy się, bo (powtarzamy nasz argument). A potem już stosujemy metodę zdartej płyty
                                i ot cała sztuka smile
                                • camel_3d Re: z poradnika o asertywności;) 17.01.12, 10:38
                                  no wlasnie....
        • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 19:34
          ale dlaczego sie nie zgadza? tego nie napisala.. czy takie widzimisie? czy ma powod...


          > problem w tym, że matka dziecka sie na to nie zgadza do czego ma pełne prawo a
          > "używanie" dziecka aby na rodzicu wymusić taką decyzję nie świadczy specjalnie
          > dobrze o potencjalnym opiekunie...
          • jul-kaa Re: no a w czym problem 16.01.12, 19:42
            To nie ma żadnego znaczenia. To ONA jest rodzicem i to ona ponosi odpowiedzialność za dziecko. Nie musi się nikomu tłumaczyć, DLACZEGO akurat jej nie pasuje, żeby dziecko u kogoś nocowało. W innych kwestiach podobnie: jak nie chcę, żeby moje dziecko jadło np. czekoladę, to nikomu nie muszę tłumaczyć motywów.

            Ogarnijcie, że nie chodzi o to, czy dziecko może gdzieś nocować czy nie, tylko w tym, że jej decyzje nie są respektowane i rodzina próbuje coś wymusić za pośrednictwem dziecka.
            • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:10
              no i widzisz tu sie roznimy.. bo jak ja nie chce zeby dziecko nie jakos czekolady, to mowie, ze to zle wpylwa na zeby, albo ze juz dzis jadl...

              a takie NIE BO NIE...to dosc pryitywne zachownaie..moja formeka..MOJA MOJA MOAJ!! ..jak w pisakownicy...

              Zawusze uwazalem, ze podstawa porozumienie jast umiejetnosc komunikowania sie..a nie..NIE BO NIE.... tak sie zachowuja dzieci...wychowane przez takei mamy..wlansie...

              • jul-kaa Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:23
                camel_3d napisał:
                > no i widzisz tu sie roznimy.. bo jak ja nie chce zeby dziecko nie jakos czekola
                > dy, to mowie, ze to zle wpylwa na zeby, albo ze juz dzis jadl...

                I jak byś zareagował, gdyby ktoś nadal nalegał na danie tej czekolady, wciskał ją dziecku, Twoje zdanie lekceważąc?
                • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:44
                  powiedzialbym, ze to ci napisalem... podanie rozsadnego argumentu pomaga w rozwiazaniu problemu... Moje dziecko nie chodzi do babci i dziadka przed kolacja i obiadem... bo dawali mu slodycze..chcial. to mu dawali, powiedzialem, rez czy dwa, ze wolalbym zeby mu dawali np jablko... ale nie, dawali m&m, ciastka i czekoladki, skonczylo sie tym, ze pwoiedzialem, ze nie bedzie przychodzil przed posilkami. A po posilkach to on juz na slodxcze ochoty nie ma...

                  • basca_basca Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:48
                    Moje na słodycze ma zawsze ochotęwink
                    • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 22:54
                      No ochote tez ma...ale zje niewatpliwiw mnij niz kiedy jest glodny smile))

                      > Moje na słodycze ma zawsze ochotęwink
          • slonko1335 Re: no a w czym problem 16.01.12, 19:54
            a jaka to różnica? skoro sie nie zgadza znaczy, że ma powód, choćby i widzimiesię to było. Ona nie pyta czy jej powód jest dobry aby się nie zgodzić.
            • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:07
              zasadnicza...

              bo wiele mam robi swoim dzeiciom krzywde, pokazujec wlasnei swoje widzimisie...



              • joshima Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:09
                camel_3d napisał:

                > bo wiele mam robi swoim dzeiciom krzywde, pokazujec wlasnei swoje widzimisie...

                Nie wierzę, że to własnie Ty napisałeś. Świat staje na głowie.
                • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:10
                  to uwierz.. smile))) a uwazasz inaczej?

                  czy nie uwazasz, ze lepiej jest sie dogac, wytlumaczycz czemu nie..itd?
              • slonko1335 Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:18
                ale jej się widzi, że dziecko nie powinno zostać u kogoś na noc, dla niej powód może być istotny, dla ciebie błahy ale ona jest matką i ma prawo jej się tak widzieć a nie inaczej.
                Znam ludzi dla których niezostawianie w domu samego trzylatka to widzimiesię, bo przecież on będzie oglądał bajkę a Ty spokojnie wyskoczysz do sklepu i nie mają z tym żadnego problemu. Znam takich dla których wożenie w foteliku to wymysł. Widziałam takich którzy dają piwo dziecku bo bardzo lubi i będzie lepiej spało....i dla nich moje zdanie w tym temacie to widzimisie i przesada...
                Autorka wątku nie chce zostawić dziecka na noc, nie znam powodu i nie jest on dla mnie istotny bo ona nie pyta czy jest to powód na to by nie zostawić tam dziecka. Dla mnie nie na miejscu jest zachowanie kogoś kto podważa zdanie rodzica i manipuluje dziekciem, które tak naparwde najbardziej na tym ucierpi.
                • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:21
                  ale zasadnicza rzeczy jest podanie pelnej informacji..dlaczgo nie... skoro oczekuje sie, ze ktos ma sie wypowiedziec. a co jezeli autorka jest psychicznie chora i traktuje dzeicko jako swoja nieodzielna czesc..wiesz..taka zaborczo.zazdrosna matka.. tylk ja ja ja ja i juz...

                  warto wiedziec jakies sa przyczyny...

                  • basca_basca Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:29
                    > ale zasadnicza rzeczy jest podanie pelnej informacji

                    Co to za pełna informacja? Coś takiego istnieje?
                    • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:34
                      > Co to za pełna informacja? Coś takiego istnieje?

                      a moez taka, ze te osoby to alkoholicy albo balaganiarze, albo daja dzeicku duzo slodyczy..itd... i to jest ionformacja PELNA dotyczaca tego, dlaczego autorka nie chce zostawic dzeicka u nich. zalapala?
                      • basca_basca Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:42
                        Może jeszcze dodać wszystkie swoje przemyślenia na temat babci, bo zapewne maja istotny wpływ na Jej odpowiedź. No i warunki w jakich rozmawia, bo może jest przemęczona i po prostu poirytowana sytuacją. Niech doda jeszcze czy sytuacja dzieje się, kiedy już wychodzi i jest ubrana, spocona czekając na wyjście? Czy następnego dnia ma zaplanowana wycieczkę? Czy akurat jest niż czy wyż? Czy świeci słonce, czy jest zima i ogólnie kiepskie samopoczucie?
                        Jak pełna, to pełnawink
                        • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 22:56
                          Dokladnie. I to wtedy obrazuje calosc.
                  • jul-kaa Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:32
                    camel_3d napisał:
                    > a co jezeli autorka jest psychicznie cho
                    > ra i traktuje dzeicko jako swoja nieodzielna czesc..wiesz..taka zaborczo.zazdro
                    > sna matka.. tylk ja ja ja ja i juz...

                    Camel, Ty normalny jesteś?!? Co to są w ogóle za supozycje?!
                    • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:36
                      tak, w przeciwienstwoe do innych matek w kolka wzajemnej adoracji, staram sie dowiedziec CZEMU matka nie che zstawiac dziecka u kogos tam..czy to tylko widzimisie.. czy jest powod powazny..to rozne rzeczy... ale wiesz..niektorzy maja problemy z mysleniem...
                      • ciociacesia bo ty uwazasz 17.01.12, 12:17
                        dzuecko za wlasnosc calej komuny, ktora to ma rowne prawo do decydowania o nim i wplyw na jego wychowanie. a my widzisz, uwazamy ze to rodzice odpowiafdaja za dziecko i nie musza miec zadnego racjonalnego powodu zeby sie nie zgadzac. bo tak i juz i ich decyzje nalezy uszanowac
                  • slonko1335 Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:35
                    a jak po prostu uważa, że jej 2,5 letnie dziecko jest za małe aby nocować poza domem, to ma prawo tak uważać czy nie? zrozum, że skoro nie chce to jakaś przyczyna istnieje...
                    • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:38
                      tak, ma prawo tak uwazac..i ma prawo powiedziec tym osobom, ze uwazam, ze dziecko jest za male zeby nocowalo poza domem... ale skoro pyta to powinna sie liczyc tez z tym, ze ktos uwaza, ze 2,5 letnie dziecko moze nocowac u dziadkow, bez szkody dlaniego..a nawet jest to bardzo korzystne... o ile nie istnieje realne zagrozenie..

                      • slonko1335 Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:44
                        o rany Camel ale zrozum, że ona nie pyta czy może/powinno nocować czy nie powinno, tylko się na to nie zgadza do czego ma prawo bo to jej dziecko
                        • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 22:58
                          Jej dziecko....zupelnie jak jej lalka i waiderkko w piaskownicy... Mojeeeeeeeeeeeee
      • olka_only Re: no a w czym problem 16.01.12, 19:38
        A moim zdaniem powinno być tak, że jeśli ktoś chce, żeby dziecko zostało na noc, to powinien to najpierw ustalić z rodzicami tego dziecka, a nie namawiać samego malucha...Tyle...

        Ja bym porozmawiała z tymi osobami i poprosiła o to, co powyżej.
        • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:14
          tez uwazam, ze powinno sie pogadac z rodzicami..ale co z tego jezeli dziecko nie bedzie chcialo? wazne zeby dzeicko chcialo, potem pytamy rodzicow o zgode... jezeli nie wyrazaja.. no trudno... wazne zeby mialo to jakis sens..a nie jak wiele mam odpowiada "BO MOJE"...

          • joshima Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:18
            Nie. To ja uważam, że najpierw należy ustalić z rodzicami a dopiero potem sprawdzać czy dziecko chce. Rodzice mogą mieć naprawdę istotne powody bez względu na chciejstwo dziecka.
            • slonko1335 Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:21
              w tym się zgadzam z Joshimą całkowicie, najpierw rodzic a potem dziecko jeżeli ten rodzic wyrazi zgodę bo to rodzic za nie odpowiada i o nim decyduje a nie ktoś obcy czy ono samo.
              • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:32
                nawet by mi nie przyszlo do glowy zeby najpierw pytac rodzica..jezeli nie wiem czy dzeicko ma na to wogole ochote...

                napisze ci jak to wyglada u nas w przedszkolu. DZieci wzjamenie sie odwiedzaja...

                Wchodze do szatni, przychodzi kolega mlodego i pyta czy moze przysc do niego si epobawic (do domu)..pytam czy che. TAK, ok. to mowie, ze zapytame mame czy sie zgadza.. i tak to wyglada... Faktm ze dzieci nie decyduja, ale robia pierwszy krok... A potem rodzice uzgadniaja kiedy...
                jezeli jakies dzeicko nie pyta czy moze przyjsc to nawet bym na pomys nie wpadl zeby je pytac czy chce...
                • jul-kaa Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:36
                  No to uznaj dla zaspokojenia swojej chorej ciekawości, ze matka miała ważny powód. Nieważne jaki, ważne, że istotny. Mogą być i alkoholicy, proszę bardzo.
                  I doczytaj żesz w pierwszym poście, że nie chodzi o zostawanie dziecka na noc, tylko o proponowanie non stop, namawianie i drążenie tematu.
                  • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:39
                    a ja moge uznac, ze matka jest chora psychicznie.. skad ja mam wiedziec, ze to nie jest prawda?
                    • slonko1335 Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:46

                      > a ja moge uznac, ze matka jest chora psychicznie.

                      oczywiście, że możesz. Przecież nikt ci nie zabrania.
                      • jul-kaa Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:49
                        W ogóle Camel może stworzyć bogatą historię złej, egoistycznej matki, która przez swoją zaborczość, nierozwiązane problemy z dzieciństwa, konflikt z ojcem dziecka oraz nienawiść do babci związaną z zazdrością uczucia dziadka, kastruje swoje dziecko niepozwalając mu na kontakty z rodziną, zaprzeczając jego uczuciom i robiąc z niego emocjonalną kalekę.
                        Niech tworzy chłopak, dajmy mu spokój, widocznie ma taką potrzebę.
                        • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 23:00
                          Taa..najlepiej jest zapisac soe do kolka wzajmenaj adoracji i klubu jajnikow.....bo wtedy nie narazisz sie na myslenie
                          • slonko1335 Re: no a w czym problem 17.01.12, 10:31
                            oczywiście kilka osób nie zgadza się z camelem a więc kółko wzajemnej adoracji....rozumiem, że innych argumentów brak...
                            • jul-kaa Re: no a w czym problem 17.01.12, 10:35
                              Jasne, Camel jako posiadacz prącia ma ogromną przewagę nad nami, sterowanymi jajnikami, macicą i laktacją durnymi babami... Od wieków wiadomo, że jeden posiadacz prącia jest mądrzejszy od stada kobiet.
                              • camel_3d Re: no a w czym problem 17.01.12, 10:43
                                camel, jako posiadacz pracia nie mysli praciem, tylko glowa..a wiele mam mysli jajnikami.. niestety.. bez zstanawiania sie, bez analizowania,..ot po prostu tak my byc bo to MOJE...
                                • jul-kaa Re: no a w czym problem 17.01.12, 10:48
                                  camel_3d napisał:
                                  > camel, jako posiadacz pracia nie mysli praciem, tylko glowa..a wiele mam mysli
                                  > jajnikami..

                                  I to idealnie ilustruje moją tezę o camelu, klasycznej męskiej szowinistycznej świni, dowartościowującej się tym, że jest jedynym facetem na forum.
                                  Dla mnie EOT.
                                  • camel_3d Re: no a w czym problem 17.01.12, 10:52
                                    no moment..zdaje sie ze to ty pierwsza cos o pracu napisalas.....

                                    a poza tym ja ci nie ublizylem ad personam, wiec...nie pokazuj jaka naprawde jestes...
                            • camel_3d Re: no a w czym problem 17.01.12, 10:42
                              nie. kolko wzajemniej adoracji jest wtedy kiedy popiera sie cos dla samej idei popierania, bez zastanowienie sie czy to ma sens czy nie. Bez podania powodu, przyczyny.. dla samego poparcia. To jest kolko wzajemniej adorcji. Bo:


                              Postaw siebie w nastepujacej sytuacji. Jestes babcia, chcesz zeby twoja ukochan wnuczka u ciebie przenocowala.. Synowa mowi NIE... pytasz, czemu nie. A nona na to NIE BO NIE...
                              czy taka argumentacje ci wystarcza? Mysle ze nie.. bo nie wiesz co zlego zrobilas.




                              slonko1335 napisała:

                              > oczywiście kilka osób nie zgadza się z camelem a więc kółko wzajemnej adoracji.
                              > ...rozumiem, że innych argumentów brak...
                              • jul-kaa Re: no a w czym problem 17.01.12, 10:46
                                Camel, ty po prostu nie rozumiesz, o czym mowa.
                                Tyle razy ci tu tłumaczono, a ty się zapierasz zadnimi łapami, że nie zrozumiesz. No i nie zrozumiesz, nie pierwszy zresztą raz.
                                • camel_3d Re: no a w czym problem 17.01.12, 10:50
                                  nie..nic mi nie tlumaczono. mowioni tylko ze ma takie prawo i automatyzcnie nalezy sie z tym zgadzac. a to za malo...
                              • slonko1335 Re: no a w czym problem 17.01.12, 13:49
                                > nie. kolko wzajemniej adoracji jest wtedy kiedy popiera sie cos dla samej idei
                                > popierania, bez zastanowienie sie czy to ma sens czy nie.

                                to chyba coś ci się pomyliło....
                                Nad dzieckiem władzę rodzicielską sprawuje rodzic, to on podejmuje decyzje dotyczące jego wychowania, to on jest za nie odpowiedzialny i to on ma prawo zgadzać się na coś lub nie bez względu na to co sądzą na ten temat inne osoby. Mi wisi jej powód bo nie to jest tematem tego wątku. Matka nie zgadza się na coś i jej zdanie jest w brzydki sposób podważane...

                                Postaw siebie w nastepujacej sytuacji. Jestes babcia, chcesz zeby twoja ukochan
                                > wnuczka u ciebie przenocowala.. Synowa mowi NIE... pytasz, czemu nie. A nona n
                                > a to NIE BO NIE...
                                ależ ona nie napisała, że dziecko nie może nocowac bo nie, bo chce za pomocą dziecka zrobić komuś na złość, to twoja nadinterpretacja. Ja się odnoszę do jej odmowy do której ma prawo a druga osoba nie ma prawa podważać jej decyzji manipulując przy tym dzieckiem...powód odmowy jest dla mnie całkowicie nieistotny w tym momencie. Jakby się zapytała czy dobrze, że odmawia babci bo tak, bo ma taki kaprys to bym napisała ze to niefajne ale nie to jest istotą tego wątku....
                                • camel_3d Re: no a w czym problem 17.01.12, 20:08
                                  jak widac z zycia..nie kazdy sprawujacy nad dzieckiem rodzic do tego sie nadaje... dziecko to nie jest wlasnosc rodzica, z ktorym moze sobie robic co chce... prawda?
                                  • slonko1335 Re: no a w czym problem 17.01.12, 22:13
                                    >dziecko to nie jest wlasnosc rodzica, z ktorym moze sobie robic co chce...

                                    Mylisz siew tym wypadku, ma całkowite prawo nie zgodzić sie na nocowanie poza domem. Nie ma prawa bić, głodzić, znęcać się, itd...widzisz różnicę?
                  • joshima Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:40
                    jul-kaa napisała:

                    > I doczytaj żesz w pierwszym poście, że nie chodzi o zostawanie dziecka na noc,
                    > tylko o proponowanie non stop, namawianie i drążenie tematu.
                    Oj nadinterpretujesz pierwszy post tego wątku.
                    • jul-kaa Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:41
                      joshima napisała:
                      > Oj nadinterpretujesz pierwszy post tego wątku.

                      Słucham!? Przecież to był cytat!
                      • joshima Re: no a w czym problem 16.01.12, 22:13
                        Które to był cytat.To co pogrubiłaś? To chyba z jakiegos innego wątku ten cytat.
                        • jul-kaa Re: no a w czym problem 16.01.12, 22:16
                          Joshimo, przeczytaj pierwszy post, z niego przekopiowałam. Ludzie, co z wami dzisiaj?

                          "Jeśli samo dziecko odmawia to nie ma problemu, ale jeśli chce zostać u nich i płacze, bo mama nie pozwala, a babcia/ciocia proponuje non stop, namawia i drąży temat..."
                          • joshima Re: no a w czym problem 17.01.12, 09:02
                            Rzeczywiście. Przegapiłam.
                            • jul-kaa Re: no a w czym problem 17.01.12, 10:34
                              I to mnie właśnie zadziwia na tym (i nie tylko tym) forum. Ludzie nie czytają pierwszego postu i odpowiadają nie na pytanie autora wątku, tylko na jakieś wyimaginowane. Jaki to w ogóle ma sens, ja się pytam...
                              • joshima Re: no a w czym problem 17.01.12, 11:48
                                A Czy Twój post jest na temat? EOT.
                                • jul-kaa Re: no a w czym problem 17.01.12, 13:36
                                  Oczywiście, że jest, bo połowa osób w tym wątku (także Ty) nie doczytało, o co chodzi autorce.
                • slonko1335 Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:41
                  > nawet by mi nie przyszlo do glowy zeby najpierw pytac rodzica
                  wiesz chyba nie bardzo jest czym sie chwalić...
            • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:26
              jezeli sa ku temu oczywiscte powody to przeciez jasne, ze nikt nie zostawi dziecka u alkoholikow ..(na przyklad)... ale to bedzie konkretny powod.

              przeciez normalne jest kiedy babcia czy dziadek zapyta dziecko czy moze zostanie u nich na noc.. jezeli dziecko chce, to uzgadniamy z rodzicami..jezeli ci nie bda chcieli to trudni...







              > Nie. To ja uważam, że najpierw należy ustalić z rodzicami a dopiero potem spraw
              > dzać czy dziecko chce. Rodzice mogą mieć naprawdę istotne powody bez względu na
              > chciejstwo dziecka.
              >
              • joshima Re: no a w czym problem 16.01.12, 21:41
                camel_3d napisał:

                > przeciez normalne jest kiedy babcia czy dziadek zapyta dziecko czy moze zostani
                > e u nich na noc.. jezeli dziecko chce, to uzgadniamy z rodzicami..jezeli ci nie
                > bda chcieli to trudni...
                Trudno, trudno. Dla Ciebie to tylko trudno a dziecko niepotrzebnie ma namącone w głowie.
                • camel_3d Re: no a w czym problem 16.01.12, 23:05
                  Nie koniecznie, ale duzo zalezy jako sie taka rozmowe i spraww przprowadza.

                  • joshima Re: no a w czym problem 17.01.12, 09:03
                    Dziecko to dziecko. Naprawdę czasem lepiej mu nic nie obiecywać i nie proponować. Szczególnie jak się nie ma pewności, że to będzie możliwe.
                    • camel_3d Re: no a w czym problem 17.01.12, 11:20
                      dlatego warto dodac "zobaczymy co mama i tata powiedza"... i bez namawianai oczywiscie... bo wtedy faktycznie dziecko ma problem....

                      • jul-kaa Re: no a w czym problem 17.01.12, 11:22
                        camel_3d napisał:
                        > dlatego warto dodac "zobaczymy co mama i tata powedza"... i bez namawianai ocz
                        > ywiscie.
                        .. bo wtedy faktycznie dziecko ma problem....

                        Camel, zrozumiałeś! Moje ogromne gratulacje! Bez namawiania, mówisz, tak? Słusznie mówisz! A problemem autorki jest babcia/ciocia proponuje non stop, namawia i drąży temat.

                        Uff.
                        • camel_3d Re: no a w czym problem 17.01.12, 20:11

                          > Camel, zrozumiałeś! Moje ogromne gratulacje! Bez namawiania, mówisz, tak? Słusz
                          > nie mówisz! A problemem autorki jest babcia/ciocia proponuje non stop, namaw
                          > ia i drąży temat
                          .

                          moze iwdza, ze z matka cos nie halo jest i chcialby dac dzeicku szanse na normalny czassmile))
                      • joshima Re: no a w czym problem 17.01.12, 12:19
                        camel_3d napisał:

                        > dlatego warto dodac "zobaczymy co mama i tata powiedza"... i bez namawianai ocz
                        > ywiscie... bo wtedy faktycznie dziecko ma problem....

                        Po prostu uważam, że lepiej jednak zmienić kolejność. Oczywiście nie przyznasz tego, ale trudno.
                        • camel_3d Re: no a w czym problem 17.01.12, 20:10
                          hmm..ja wiem ze wlasnego doswiadczenie, ze to dziala. Nie przecze ze inna kolejnosc tez jest ok. Ja znam te i u mnie sie znakomicie sprawdza.

                          • joshima Re: no a w czym problem 18.01.12, 09:20
                            No pewnie, że się sprawdza, bo Ty się dzieckiem nie przejmujesz. Najwyżej popłacze, prawda?
      • kaskahh Re: no a w czym problem 17.01.12, 12:36
        camel, ty zostawiasz, ale autorka watku akurat nie.

        nie pyta, czy widzisz problem...
        zawsze inni wiedza lepiej
    • slonko1335 Re: Nocowanie dziecka u krewnych 16.01.12, 12:08
      Wyprzedź takie namowy i ustal wcześniej, że nie zgadzasz się na to i żeby nie manipulowali dzieckiem w tym celu.
    • matka_karmiaca Re: Nocowanie dziecka u krewnych 16.01.12, 12:20
      Gdyby babcia/ciocia mojego dziecia zachowała się tak nieodpowiedzialnie (namawianie dziecka do tworzenia frontu przeciwko mamie) to wyszłabym jak najprędzej, dziecko uspokoiła jakoś, a babce/cioctce zrobiła potem awanturę (czytaj: stanowczo zażądałabym cywilizowanego zachowania, ustalania takich rzeczy ze mną, a nie z 3-latkiem i niezasmucania dziecka, pod groźbą wstrzymania wizyt), ale nie przy dziecku. Jeśli do babci/cioci nic by nie dotarło, a wizyt i nagabywań nie dałoby się uniknąć, uprzedzałabym dziecko wcześniej, że o zostawaniu nie ma mowy i niestety nieco negatywnie nastawiała do tej osoby.
    • mikams75 Re: Nocowanie dziecka u krewnych 16.01.12, 13:18
      moja odmawia... ale bywa, ze ktos w zartach, a moze i na serio zaproponuje cos takiego i moje dziecko juz sama propozycja jest przerazone. Tez mnie to drazni.
      Nawet niedawno byla taka sytuacja - babcia przyjechala do nas, mala kocha babcie i przez tydzien nie odstepowala jej na krok, mame olewala zupelnie w tym czasie.
      Po tygodniu babcia pakuje walizke, dziecko w ramach zabawy wlazi do walizki i sie w niej chowa. Babcia w zartach mowi: wezme cie w walizce do mnie. Dziecko mocno przerazone wyskakuje z walizki, rzuca sie mnie na mnie wolajac mama mama mama. Tulila sie do mnie i trzesla przerazona uncertain
      Nie spodziewalam sie takiej reakcji, bo myslalam ze za babcia pojdzie wszedzie.
      Dlatego wkurzaja mnie zarciki typu: "zostan u nas" bo nawet jak dziecko odmowi to pozniej ma leki.
      • kaskahh Re: Nocowanie dziecka u krewnych 16.01.12, 13:27
        Moja niesmiala 3 letnia corka nie nocowala poza domem.
        babcie i rodzina daleko. Ale spotykamy sie corka kolezanki, prawie rowiesniczaka.
        Mama kolezanki "zaprosila" moja corke na noc. Ona ochoczo, tak tak, jasne, przyjade jutro!
        Mowie, ze jak juz powiedziala to przy niej, nie ustalajac wczesniej ze mna /chodzilo o to, czy moze mam jakies plany/ to przywioze ja jutro na ta noc. W koncu kiedys trzeba wyprobowac.
        Juz podczas drogi do domu slysze: ja nie che tam jutro nocowac, ja chce spac z tata i mama itp itp...
        Ok, nocujemy w domu, ale pojedziemy sie po poludniu pobawic.
        Nirestety, nie chciala dluzszy czas jezdzic do nich w ogole...

        Takie mam dziecko i nic nie poradze, nic na sile.
        Jesli ktos proponuje - zazwyczaj przy dziecku, nie pytajac mnie wczesnoije o zgode - tlumacze, ze musi nie mamy sytuacji awaryjnej, i wole, gdy dziecko spi w domu.
    • semi-dolce Re: Nocowanie dziecka u krewnych 16.01.12, 13:40
      Z przyjemnością zostawiam dziecko i korzystam z "wolnego" wieczoru oraz nocy smile Aczkolwiek zawsze najpierw pytają mnie, a potem syna.
    • saguaro70 Re: Nocowanie dziecka u krewnych 16.01.12, 13:49
      Zawsze się zgadzam. W końcu i mnie się nalezy wolne od czasu do czasu. Przestań robić z igły widły.
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
      • camel_3d Re: Nocowanie dziecka u krewnych 16.01.12, 21:40
        zaraz zjebke dostaniesz wink



        > Zawsze się zgadzam. W końcu i mnie się nalezy wolne od czasu do czasu. Przestań
        > robić z igły widły.
        > Pozdrawiam cieplutko smilesmile
    • jul-kaa Re: Nocowanie dziecka u krewnych 16.01.12, 18:14
      Tego typu sytuacje i głupie gadanie pojawiają się dość wcześnie, ja ukrócam od początku. Moja rodzina na szczęście łatwo daje się powstrzymać, gdyby drążyli, nalegali, to ucięłabym stanowczo.
      Rzeczywiście bardzo nieciekawe zachowanie, nie ogarniam, że ktoś tego nie rozumie.

      Nie podoba mi się też, kiedy np. w restauracji kelnerka zachwycając się dzieckiem mówi: to co, zostaniesz tu ze mną? albo: to ja cię wezmę ze sobą do domu! Wtedy również reaguje stanowczo, choć spokojnie.
      • camel_3d Re: Nocowanie dziecka u krewnych 16.01.12, 21:08
        debilne... wspolczuje rodznie i twojemu otoczeniu...



        • angelsik Re: Nocowanie dziecka u krewnych 16.01.12, 21:56
          Jezuuu co ja bym dała (mąż teżtongue_out) żeby nasz młody tak chociaz raz zechciał SAM przenocować u dziadków lub drugiej babci. O co ja bym dała....Ale nie......musimy być w zasięgu. W sumie to nie wiem dlaczego. Codziennie widuje obie babcie - mieszkają bardzo blisko nas i z racji, że obie już nie pracują , aby się nie nudzić siedzą zawsze we trójke (dwie babcie i wnuk) kiedy my jesteśmy w pracy. Więc kontakt ma z nimi doskonały, a na noc i tak nie pójdzie....ech.....taki chyba typek.
          Ja bym na Twoim miejscu do góry skakała.
        • mikams75 Re: Nocowanie dziecka u krewnych 17.01.12, 11:11
          ale co takie debilne?
          Dziecko sie moze lekow nabawic od takich durnych pytan. Matka sama wie jaki charakter ma dziecko i jak potraktuje propozycje zostania gdzies tam.

          Albo przyklad mojej znajomej - babcia namawiala wnuczka na nocowanie, dziecko chetne, mama sie zgodzila. O 23 dziecko plakalo, bo chcialo do mamy. A jak tatusia nie bylo w domu, to musiala sie mamusia ubierac, pakowac mlodsze dziecko i jechac po starszego. I tak pare razy, bo szlochal babci o 2 w nocy i nie spal. Po paru takich akcjach matka sie juz nie zgadzala na nocowanie poza domem. Choc dziecko znowu chcialo i jak za kazdym poprzednim razem obiecywalo, ze wytrzyma do rana wink
          • joshima Re: Nocowanie dziecka u krewnych 17.01.12, 11:50
            mikams75 napisała:

            > ale co takie debilne?
            Chodzi o zwykły szacunek. W tym konkretnym przykładzie zarówno w stosunku do rodziców jak i w stosunku do dziecka.

            A drugi przykład oznacza nieodpowiedzialność babci, która mimo takich sytuacji ponawiała propozycje.
            • mikams75 Re: Nocowanie dziecka u krewnych 18.01.12, 12:18
              co do drugiego przykladu - dziecko samo czesto chcialo. No babcia oczywiscie tez.
    • camel_3d zabawa psychoetyczna... 17.01.12, 10:50
      Do tych mam, ktore uwazaja, ze brak dokladnych informacji o powodzie niezostawiania dziecka u dziadkow jest wystarczajacym argumentem do automatycznego zgadzania sie z autorkow. TWOJE I MASZ PRAWO.

      ___________________________________________________________________________
      Nadszedł czas wyborów światowego przywódcy i Twój głos bardzo się liczy. Oto co wiesz o trzech startujących kandydatach:


      Kandydat A
      Ma powiązania ze skorumpowanymi politykami, oraz konsultuje się z astrologami-wróżkami. Miał dwie kochanki. Nałogowo pali i wypija 8-10 martini dziennie.

      Kandydat B
      Dwa razy wyrzucono go z urzędu, śpi do południa, używał opium w koledżu i codziennie rano wypija pól butelki szampana a ćwiartkę whisky co wieczór.

      Kandydat C
      Odznaczono go jako bohatera wojennego. Jest wegetarianinem, nie pali, okazjonalnie pije piwo, nigdy nie miał żadnych stosunków pozamałżeńskich.


      KTOREGO POLITYKA WYBIERASZ ?
      Zdecyduj, bez podglądania, potem przewiń w dół.







      Kandydat A to Franklin Delano Roosevelt

      Kandydat B to Winston Churchill

      Kandydat C to Adolf Hitler





      • basca_basca Re: zabawa psychoetyczna... 17.01.12, 12:32
        My nie zgadzamy się z autorką. My odpowiadamy na zadane pytanie - jak asertywnie odpowiedzieć babci.
        TY zachowujesz zaskakującą naiwność, że jeśli ktoś na internecie poda argument, to powie prawdę.
        Gratuluję!
        Internet to nie gabinet psychoanalityka, ani konfesjonałsmile
    • bacha1979 Re: Nocowanie dziecka u krewnych 17.01.12, 11:10
      Co mówicie rodzinie (dziadkom, ciociom itd) kiedy oni namawiją dziecko (2,5lat)
      > żeby nocowało u nich, a Wy tego nie chcecie?

      Moi wiedza, że się nie oburzymy, wręcz przeciwnie.Ja nie widzę problemu.
      Fakt, że takie sytuacje się zdarzają raz na miesiąc, dwa więc tym bardziej korzystam z chwil "wolności".
    • ninjo Re: Nocowanie dziecka u krewnych 17.01.12, 15:04
      przede wszystkim podaję powód, dla którego nie chcę, żeby dziecko zostało u nich na noc.

      Mówienie nie bo nie jest IMHO dziecinne i właśnie powoduje takie zachowanie rodziny, czyli: namawianie i drążenie tematu.
      Dziecko żyje w społeczności ma różne role i relacje: z babcią, ciotką i pania w sklepie, nie jest tylko i wyłącznie dzieckiem swojej matki, która podejmuje wszystkie decyzje bez żadnego konkretnego powodu.
      Jeśli jest powód, dla którego matka nie chce zostawić dziecka na noc, to aby poprawić komunikację z rodziną powinna go podać i poprosić o nienamawianie dziecka na zostanie na boku w sytuacji, kikedy to jest niemożliwe, bo (znowu wytłumaczenie by się przydało) dziecko jest zdezorientowane itd.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja