zuzia_31 Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 09:12 Tak jesteś wyrodną matką!!!! nie powinnaś mieć dzieci skoro nie masz do nich podejścia i cierpliwości. Bicie dzieci to tylko dowód że Ty sobie nie radzisz Kurde jak można bić dwulatka który nie umie jeszcze dobrze wyrazić swoich emocji i odczuć że np. za grubo go ubierasz lub za zimno mu jest na dworze i dlatego nie chce iść MASAKRA Ty do psychologa! Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 10:41 nie będę się wdawać w spór klapsowy, ale autorce wątku powiem tak: jeśli dajesz klapsa bo nie panujesz nad sobą i nad sytuacją, musisz wziąć pod uwagę, że nawet lekkie uderzenie czy tylko tarmoszenie może uszkodzić dziecko. fizycznie uszkodzić. czytałam kiedyś o kobiecie, która uderzyła w nerwach dzieciaka, dzieciak się przewrócił na mebel, uderzył głową, i ma nieodwracalne uszkodzenia - bodajże wzroku. od tego czasu, przyznam, nie zdarzyło mi się ani uderzyć, ani potrząsać dziećmi. czasem "widzę" w głowie, jak leję nieznośnego bachora, czasem powiem "chyba w dupę ci dam zaraz", ale nigdy nie przechodzę od słów do czynów. byłam w takiej sytuacji, jak Ty, doraźnie pomógł mi silenil, i świadomość, że opieka nad dwojgiem małych dzieci 24 godziny 7 dni w tygodniu to fizycznie i psychicznie za dużo na jedną osobę. kiedy zdałam sobie z tego sprawę, było mi łatwiej myśleć, jak to zmienić. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 11:44 Daj spokój, dzieciak nabawił się obrażeń na skutek upadku, a nie na skutek klapsa. Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 12:07 Upadek był skutkiem klapsa. Jednego i zapewne w pojęciu mamy lekkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 12:21 gazeta_mi_placi napisała: > Daj spokój, dzieciak nabawił się obrażeń na skutek upadku, a nie na skutek klap > sa. oczywiście. można nawet powiedzieć, że to mebel go uderzył, przecież nie matka. Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 12:06 Mój teść został przez matkę uderzony tylko raz. Tak nieszczęśliwie, że miał złamany kręgosłup i do końca życia był garbaty i to kalectwo przyczyniło się też do jego śmierci. Ale poza tym ona go nie biła. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 14:50 Patologie i wypadki zawsze się zdarzały, równie dobrze nie powinnaś nigdy wozić dziecka samochodem bo prawdopodobieństwo wypadku na polskich drogach (nawet jeśli samej jest się dobrym kierowcą) jest dużo wyższe niż prawdopodobieństwo takich konsekwencji jak opisałaś zwykłego klapsa. Normalni dorośli (trzeźwi, zrównoważeni i zdrowi psychicznie) wiedzą jaką siłę mają włożyć w klapsa aby nie było krzywdy. Nawet ja bezdzietna to wiedziałam, a matka dzieciom ( matka teścia ) nie? Może zapomniałaś czegoś dodać, typu problem z alkoholem ? Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 16:34 Niczego nie zapomniałam dodać. Odpowiedz Link Zgłoś
attka Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 10:46 Opiszę Ci sytuację sprzed paru miesięcy: 1. Przyłapuję Młodego (wtedy 2,5) jak próbuje wepchnąć kabel do kontaktu. Prawie schodzę na zawał Moja reakcja: tłumaczę mu, że nie wolno, że tylko dorośli mogą i tłumaczę mu dlaczego jest to niebezpieczne 2. Mijają 3 minuty - Młody ponownie próbuje coś wcisnąć do kontaktu Moja reakcja: mówię, że tak nie wolno i grożę mu karą ("jak jeszcze raz będziesz próbował włożyć coś do kontaktu to zabieram...") 4. Nie działa, po chwili znowu to samo (dla jasności - nie mogę Młodego usunąć poza zasięg kontaktu, nie mogę też kontaktu zamknąć) Moja reakcja: realizuję karę i zabieram zabawkę 5. Reakcja Młodego - przynosi mi kolejne zabawki do zabrania. Kara nie działa. Stawiam Młodego do kąta - Młody zachwycony. Kara nie działa 6. Przez pół godziny jest spokój - zaangażowałam Młodego w malowanie farbkami i poszłam dokończyć robienie obiadu (wszystko w jednym pomieszczeniu więc Młody jest w większości na oku). Obracam się na chwilę, patrzę znowu i... Młody pcha do kontaktu patyczek od bębenka - normalnie jakbym mówiła do ściany 7. Szlag mnie trafia, odpuszczam sobie podejście psychologiczne i działam fizycznie. Podeszłam do Młodego i dałam mu klapsa (małego - bardziej symbolicznie niż aby sprawić mu ból). Młody zdziwiony i po chwili zaczyna ryczeć. Pytam się czy wie dlaczego dałam mu klapsa - przez łzy mówi, że dlatego że się bawił kontaktem. Mówię mu, że jest to bardzo niebezpieczne i jeżeli jeszcze raz zobaczę go przy kontakcie to znowu dam mu klapsa. Młody chlipie i mówi, ze już nie będzie się nim bawił. 8. Od tego czasu omija kontakt z daleka Tak wiem że odwołałam się do strachu i pokazania siły, ale uważam, że w tym momencie był to jedyny sposób aby ostro powiedzieć, że czegoś nie wolno. Nie będę ryzykowała, że dziecko mi wpakuje łyżkę do kontaktu. Ci wszyscy którzy są przeciwnikami podkreślają jak cienka jest granica od klapsa do bicia, ja jednak uważam, że można z góry zakładać, że jak matka dla klapsa to skończy się to na tym, że będzie biła swoje dziecko. Druga kwestia - nie przesadzajmy z tymi konsekwencjami psychicznymi, że jak dziecko raz na ruski rok dostanie małego klapsa to mu to psychikę zrujnuje. To rodzic stawia granice dziecku i czasami niestety musi wykorzystać argument siły, bo trudno od 2-latka wymagać zrozumienia konsekwencji własnego działania (mam mu pozwolić aby poraził go prąd aby naocznie zrozumiał dlaczego tego nie wolno robić? Bo on nie rozumie co oznacza, że porazi go prąd, a mówienie, że będzie go bolało potraktował z niedowierzaniem). Osobiście uważam, że dopóki jest to klaps świadomy (czyli nie w furii) i wykorzystany dopiero wtedy kiedy wszystkie inne argumenty nie działają, a od tego zależy bezpieczeństwo dziecka, to nie jest to klaps zły. Teraz możecie mnie zakrzyczeć i odebrać prawa rodzicielskie Odpowiedz Link Zgłoś
abigail83 Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 11:38 Przepraszam, ale osłony do kontaktów kosztują 10zł za paczkę... Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 11:42 Klaps tańszy i zapamięta na dłużej. Nawet lepiej bo prędzej czy później (nawet jakby w mieszkaniu były te osłony) znajdzie się w lokalu gdzie nie ma tych osłon (u znajomych, w przychodni czy w innym dowolnym miejscu), dzięki klapsowi będzie lepiej pamiętał że nie wolno pchać paluchów niż dzięki osłonkom. Odpowiedz Link Zgłoś
abigail83 Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 11:47 Tak? czego dokladnie nauczyl go klaps o kontaktach? a co jesli znajdzie sie w poblizu kontaktow bez oslon w towarzystwie osob, o ktorych wie, ze go nie uderza? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 14:33 Zdaje się wcześniej matka mu tłumaczyła też dlaczego nie wolno dotykać kontaktu. Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 12:14 gazeta_mi_placi napisała: > Klaps tańszy i zapamięta na dłużej. Nawet lepiej bo prędzej czy później (nawet > jakby w mieszkaniu były te osłony) znajdzie się w lokalu gdzie nie ma tych osło > n (u znajomych, w przychodni czy w innym dowolnym miejscu), dzięki klapsowi będ > zie lepiej pamiętał że nie wolno pchać paluchów niż dzięki osłonkom. W takich miejscach to się dzieci pilnuje, nie tylko ze względu na niezabezpieczone gniazdka. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 14:38 Czasem wystarczy sekunda nieuwagi. Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 15:33 Gazeta, jeszcze coś dopiszę. Czytając Twoje posty, mam wrażenie, jak byś uważała klapsy za jedyną metodę wychowania dzieci. Tak, jak byś nie dopuszczała do siebie myśli,że można inaczej wychowywać dzieci i że dzięki takiemu wychowaniu dziecko wyrośnie na dobrego,mądrego człowieka, dokonującego mądrych wyborów życiowych, wiedzącego co jest dobre, a co złe. To tak jak byś była przekonana,że takie wychowanie (bez bicia, klapsów) jest równoznaczne z wychowaniem po tytułem "hulaj dusza, piekła nie ma". Tak nie jest. W wychowaniu bez klapsów też są zakazy, nakazy, konsekwencje zachowań, dziecko nie może zawsze robić, to co mu się podoba. Chodzi nam o to,że są inne metody egzekwowania pewnych zachowań u dzieci. Bez bicia. Tylko tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
abigail83 Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 11:41 8. Od tego czasu omija kontakt z daleka Tak wiem że odwołałam się do strachu i pokazania siły, Omija - nie dlatego, że wie, że kontakt jest niebezpieczny i "tabu", tylko dlatego, ze boi sie klapsa. Omija, dokad w poblizu jest ten, ktory tego klapsa moze zadysponowac. Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 12:13 attka napisał(a): > Opiszę Ci sytuację sprzed paru miesięcy: > 1. Przyłapuję Młodego (wtedy 2,5) jak próbuje wepchnąć kabel do kontaktu. Prawi > e schodzę na zawał > Moja reakcja: tłumaczę mu, że nie wolno, że tylko dorośli mogą i tłumaczę mu dl > aczego jest to niebezpieczne Świetnie. Zaraz po tym powinnaś udać się do sklepu, albo na allegro i zakupić zabezpieczenia na gniazdka. Bo instynkt poznawczy jest u dziecka silniejszy niż rozsądek. I bardzo dobrze, bo w przeciwnym razie nie nauczyłoby się nigdy nawet chodzić (przewróciłoby sie raz i nie próbowało więcej). > 6. Przez pół godziny jest spokój - zaangażowałam Młodego w malowanie farbkami i > poszłam dokończyć robienie obiadu (wszystko w jednym pomieszczeniu więc Młody > jest w większości na oku). Obracam się na chwilę, patrzę znowu i... Młody pcha > do kontaktu patyczek od bębenka - normalnie jakbym mówiła do ściany A ja zamiast durgotać w kółko zabrałabym patyczek od bębenka i wymyśliła dziecku zajęcie. > 7. Szlag mnie trafia, odpuszczam sobie podejście psychologiczne i działam fizyc > znie. Podeszłam do Młodego i dałam mu klapsa (małego - bardziej symbolicznie ni > ż aby sprawić mu ból). Młody zdziwiony i po chwili zaczyna ryczeć. Pytam się cz > y wie dlaczego dałam mu klapsa - przez łzy mówi, że dlatego że się bawił kontak > tem. A nie boisz się, ze jak tylko przyjdzie mu do głowy, że tym razem go nie zauważysz i nie wymierzysz kary to będzie można spokojnie pogrzebać w gniazdku? Jednym słowem "nie wolno tylko wtedy gdy grozi za to kara". Odpowiedz Link Zgłoś
batutka attka 27.01.12, 14:15 W dalszym ciągu Twoje dziecko nie wie, dlaczego ma nie wkładać paluchów do kontaktu. Biedak, myśli,że kontakt sam w sobie nie jest groźny, tylko w połączeniu z mamą taki się robi . Ciekawe zatem kiedy załapie, że w kontakcie jest prąd i że może być groźny. Może wtedy jak Ciebie w domu nie będzie, hm...? Odpowiedz Link Zgłoś
attka Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 11:17 Z książki o wychowaniu dzieci: "Bunt dwulatka charakteryzuje się szamotaniem między skrajnymi emocjami - zrobię/nie zrobię, pójdę/nie pójdę, wezmę/nie wezmę itd. Dziecko nie potrafi dać sobie rady z tym co czuje, nie potrafi określić co by chciało, nie potrafi zrozumieć konsekwencji swojego działania, a każdy wybór wydaje mu się zły - poranne ubieranie potrafi zamienić się w koncert wrzasków, bo każda koszulka jest nieodpowiednia. Co może zrobić rodzic? Zminimalizować możliwość dokonywania przez dziecko wyborów poprzez dokonywanie wyborów za niego - bez dyskusji, nie zważając na krzyki i wściekłość. Podstawowym błędem jest przekonanie, że dziecko należy pytać o zdanie - tak, zgadza się, ale reguła ta powinna zostać zawieszona w okresie "buntu dwulatka". Dziecko nie chce jeść? Nie prosimy, nie tłumaczymy - po prostu zabieramy jedzenie ze stołu - jeszcze żadne dziecko się samo z własnej woli nie zagłodziło. Dziecko rzuca się na podłogę? - w miejscu publicznym nie reagujemy ignorując reakcje ludzi dookoła, a jeżeli jesteśmy w domu wychodzimy z pokoju i zamykamy drzwi (informując, że wrócimy jak się uspokoi). Ciska przedmiotami? Rzuca zabawkami po pokoju? Chwytamy go za rękę i siłą, nawet jeżeli stawia opór, wyprowadzamy go z pomieszczenia w miejsce, gdzie zabawek nie ma. Jeżeli krzyczy i płacze - postępujemy jak w sytuacji, kiedy dziecko rzuca się na podłogę. Reagujemy szybko i konsekwentnie, nie wahamy się, a gdy sytuacja tego wymaga - ostro i krótko mówimy "nie wolno" (to wszystko, bez tłumaczenia) - może to się wydawać brutalne, ale w tym okresie, w ten sposób tak naprawdę pomagamy dziecku uporządkować swoje emocje" Jeżeli ci mogę ze swojej strony doradzić w kwestii wychodzenia na dwór i stawiania oporu, kiedy wszyscy już są ubrani - z doświadczenia wiem, że wtedy najlepiej działa aby wszyscy wyszli, a ty powinnaś zostać sama z małym. Następnie rozbierz go (aby się nie zgrzał) i powiedz, że w takim razie on zostaje, a wy idziecie... (i tu powiedz jakąś fajną rzecz, którą on lubi - u nas działało powiedzenie, że "my pojedziemy i kupimy sobie wafelki") - klaps tu nie zadziała, bo dziecko raczej wpadnie w większy szał. U nas reakcja była natychmiastowa - momentalnie Młody chciał jechać. Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 11:53 attka - ja w takiej sytuacji raz, zabezpieczyłabym kontakty po pierwszej próbie, dwa, sopkojnie pokazałabym dziecku, jak to jest, kiedy kopie prąd - powiedziałabym, żeby dał rączkę, to mu pokażę, jak to jest, po czym mocno bym tę rączkę uderzyla. ba, ja nawet kiedyś tak to moim dzieciom pokazywałam. natomiast nie liczyłabym na to, że dwulatek będzie omijał kontakty po klapsie, takie maluchy mają dość krótką pamięć - stąd zabezpieczenie w pierwszej kolejności. ale wiem, o czym mówisz - lepsze bite niż zabite, sama w sytuacjach zagrożenia (np na ulicy) chwytam mało delikatnie delikwenta i nie ma zmiłuj. jednak chwytam, a nie biję. potrafię być groźna nie stosując przemocy fizycznej Odpowiedz Link Zgłoś
attka Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 12:20 Uważam, że tym klapsem zbudowałam skojarzenie: zabawa z kontaktem = duże ryzyko kary (w naszym przypadku - klapsa, a co za tym idzie - jakiegoś bólu). Dziewczyny - tu podstawowe jest rozróżnienie: 1. Czy dziecko rozumie, że zabawa z kontaktem jest zła, ale robi to mimo wszystko, bo nierealne mu się wydaje, że coś złego z tego wyniknie 2. Czy dziecko nie rozumie że może być jakiekolwiek zagrożenie Jeżeli to pierwsze (a wydaje mi się, że wyczerpałam już możliwości tłumaczenia, a na małe "pokopanie" prądem bym się nie odważyła) to działa tutaj mechanizm nam bardzo dobrze znany: Co lepiej działa odstraszająco - kara 20 lat więzienia, ale małe szanse, że tą karę się dostanie, czy kara 10 lat więzienia, ale duża szansa, że tą karę się dostanie? Podobnie jest tutaj. Uważam, że dziecko musi widzieć, że zabawa z kontaktem przynosi nieuchronną karę i wolę abym tą karą był klaps (i dotyczył on każdej próby zabawy z kontaktem) niż porażenie prądem, które może, ale wcale nie musi się wydarzyć (Młody pchał do kontaktu pałeczkę od bębenka - i co? nic się nie działo więc w jego rozumieniu mama opowiada o zagrożeniu, którego nie ma) Jeżeli to drugie, to, w przypadku gdy tłumaczenie nic nie daje, jedyną szansą jest kara (działająca kara!) aby dziecko wiedziało, że to jest ZAKAZANE Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 12:25 attka napisał(a): > Uważam, że tym klapsem zbudowałam skojarzenie: zabawa z kontaktem = duże ryzyko > kary (w naszym przypadku - klapsa, a co za tym idzie - jakiegoś bólu). No własnie a nie skojarzenie na którym Ci zależało. No ale jak wolisz. Tobie się wydaje, że masz z tym spokój a dziecko nadal nie rozumie. > Jeżeli to drugie, to, w przypadku gdy tłumaczenie nic nie daje... Trzeba tłumaczyć dalej, byc może zmienić płytę. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 14:51 Joshima dostawałaś klapsy od rodziców? Bo jak nie to tak jak rozmawianie ze ślepym o kolorach, typu "na pewno czuje upokorzenie, poniżenie czy traumę"... Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 16:37 Dostawałam, tylko w przeciwieństwie do tych, którzy twierdzą "byłem bity a wyrosłem na porządnego człowieka" nie mam dysonansu poznawczego i rozumiem, że to droga prowadząca na manowce. Uprzedzę pytanie. Traumy też nie mam. Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 16:41 joshima napisała: > Dostawałam, tylko w przeciwieństwie do tych, którzy twierdzą "byłem bity a wyro > słem na porządnego człowieka" nie mam dysonansu poznawczego i rozumiem, że to d > roga prowadząca na manowce. Uprzedzę pytanie. Traumy też nie mam. > No właśnie. Nie chodzi o udowodnienie, że klapsy powodują traumę. Chodzi o to,że one nie są skuteczną metodą wychowawczą. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 20:19 W jednych przypadkach i w danych sytuacjach są, w innych nie są skuteczne. Jak z każdą jedną karą/ z każdą jedną metodą wychowawczą. Gdyby klapsy lub nawet Twoje metody wychowawcze (zaznaczam, że wcale nie neguję, że skutkują w 100% w przypadku TWOICH dzieci) działały tak samo na wszystkie dzieci i we wszystkich sytuacjach nie byłoby żadnych problemów wychowawczych. Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 12:31 ale zbudowałaś kompletnie niewłaściwe skojarzenie. jeśli wetknie cokolwiek do kontaktu, zostanie ukarany przez mamę. on jest OK. kontakt jest OK. mama będzie zła i mama uderzy. co, jak dziewczyny Ci piszą, nie zdarzy się oczywiście, jeśli mama nie zobaczy. więc należy zadbać, żeby nie zobaczyła. natomiast ja starałam się zbudować skojarzenie prawidłowe. prąd w kontakcie może kopnąć. to jest takie uczucie, jak mocne uderzenie, szczypie i boli. kontakt nie jest dobry do zabawy. Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 14:20 kanga_roo napisała: > ale zbudowałaś kompletnie niewłaściwe skojarzenie. jeśli wetknie cokolwiek do k > ontaktu, zostanie ukarany przez mamę. on jest OK. kontakt jest OK. mama będzie > zła i mama uderzy. co, jak dziewczyny Ci piszą, nie zdarzy się oczywiście, jeśl > i mama nie zobaczy. więc należy zadbać, żeby nie zobaczyła. Dokładnie. Dziecko przy Tobie nie dotknie kontaktu, bo się Ciebie boi, ale jego ciekawość odnośnie tego kontaktu nie została zaspokojona. Nieświadomy REALNEGO zagrożenia, będzie próbował dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 14:36 Skąd wiesz? Dorabiasz sobie jako wróżka i jasnowidz? Może już nigdy nie dotknie tego kontaktu? Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 14:51 gazeta_mi_placi napisała: > Skąd wiesz? Dorabiasz sobie jako wróżka i jasnowidz? Może już nigdy nie dotknie > tego kontaktu? A może dotknie? Policytujemy się? Ja wychowuję swoje dzieci na rozumnych ludzi, a nie takich, którzy nie wiedzą po co i dlaczego. Oczywiście można wychowywać dzieciaki na wzór i podobieństwo zwierzątek: wiesz, na zasadzie bodziec-reakcja, takich bezrozumnych istotek, które nie mają pojęcia o niczym, a jedynie są wyuczone pewnych określonych zachować. Inna sprawa,że nie będą wiedziały dlaczego. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 20:17 Dziecko do wieku trzech lat jest na poziomie intelektualnym przeciętnego psa. Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 20:22 gazeta_mi_placi napisała: > Dziecko do wieku trzech lat jest na poziomie intelektualnym przeciętnego psa. taaaaak, no proszę, a moja trzylatka liczy do 10, rozwiązuje zagadki, myśli abstrakcyjnie itp itd - fakt, podobnie jak przeciętny pies dyskusja z Tobą rozbawia mnie coraz bardziej Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 14:18 Kurczę, nie wiem jak ja to robię, ale moje córki WIEDZĄ,że kontakt jest niebezpieczny, bo tam jest prąd. Nie dotykają, nawet nie podchodzą. Wytłumaczyłam, bez krzyków i bicia. Kosmos dla niektórych, którzy muszą jednak użyć siły,żeby coś wytłumaczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 14:35 Dzieci są różne, jedne zrozumieją, inne nie. Nie ma dwóch tych samych dzieci i tych samych schematów zachowania na nie działające. Gdyby tak było życie byłoby prostsze. Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Re: Klapsy- wyrodna matka ? 27.01.12, 12:32 100% racji Dwuletnie dziecko, ktore dostanie klapsa za zabawe kontaktem, bedzie reagowalo na slowa "zaraz dostaniesz" klapsa. Bo zapamieta klapsa a nie dlaczego ten klaps byl. Mi, jako rodzicowi zalezy by dziecko nie dotykalo kontaktow a nie zeby wiedzialo co to klaps. Odpowiedz Link Zgłoś
batutka zadajmy sobie podstawowe pytanie... 27.01.12, 13:55 po co w takim razie jest klaps, jaką rolę spełnia (pytanie do osób upierających się przy tym,że klaps to nic złego) czyli ogólnie: co daje ten klaps? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: zadajmy sobie podstawowe pytanie... 27.01.12, 14:34 A co dają inne kary? Na przykład zakaz oglądania dobranocki, nie kupienie za karę czegoś słodkiego czy loda, zakaz gry na komputerze albo wyjścia w atrakcyjne miejsce? Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: zadajmy sobie podstawowe pytanie... 27.01.12, 15:13 gazeta_mi_placi napisała: > A co dają inne kary? Na przykład zakaz oglądania dobranocki, nie kupienie za ka > rę czegoś słodkiego czy loda, zakaz gry na komputerze albo wyjścia w atrakcyjne > miejsce? A kto powiedział,że ja takie kary uważam za mądre? Powiem Ci na przykładzie, jaki rodzaj kary, a raczej konsekwencji zachowania zastosowałam ostatnio w stosunku do swoich córek. Miały problem ze sprzątaniem po zabawie. Ile musieliśmy się nagadać z mężem, żeby po sobie posprzątały. Czasem im pomagaliśmy, bawiliśmy się w sprzątanie itp. Ale przecież nie o to chodzi. Nie zawsze mogę i chcę im pomagać posprzątać po zabawie. Mama czasem inne obowiązki. Powiedziałam im,że takie rozrzucanie zabawek mi się nie podoba, że nie szanują zabawek, bo pewnie mają za dużo. Dałam im pewnego dnia czas na sprzątnięcie bajzlu, który zrobiły. Powiedziały,że ok. Ale zaczęły robić co innego. Ja na to,że skoro nie posprzątają tego,co leży na podłodze, ja potraktuję to jak niepotrzebne śmieci, które wrzucę do worka i wyniosę do piwnicy. Nic sobie z tego nie zrobiły, więc zrobiłam, co zapowiedziałam. Wydawało się im,że żartuję. Wyniosłam te zabawki do piwnicy i były tam ze 2 tygodnie. W tym czasie wielokrotnie pytały o jakąś nieobecną zabawkę, chciały porysować flamastrami (które też wyniosłam, bo leżały porozrzucane) itp. Odczuły na własnej skórze, jak to jest, kiedy nie ma się czym bawić. Oczywiście mogłabym dać w dupę, nakrzyczeć, zakazać oglądania tv, tylko po co? Co to za konsekwencja ich zachowania. Czego ich nauczy? W karze nie chodzi o to,żeby się bać, ale żeby się czegoś ważnego nauczyć. Powiem jedno: moje dziewczyny sprzątają teraz po sobie. Same z siebie. Czasem muszę im przypomnieć o tym, ale zaskoczyło mnie to,że najczęściej robią to same, bez nakazów. Oczywiście rozmawiałyśmy wielokrotnie na ten temat. Mówiłam,że jest mi przykro,że tak traktują swoje zabawki,że nie szanuję,że rozwalają po mieszkaniu (przez co mogą się zagubić czy zniszczyć). Poczytałam parę książek o sprzątaniu. Poświęciłam temu sporo czasu i nerwów. Ale się udało. Dziecko robiąc coś głupiego nie zastanawia się specjalnie dlaczego to robi. Kiedy dostaje za to w dupsko, nie wie dlaczego tak się stało. Czuje się skrzywdzone i myśli nie o tym, co złego zrobiło, a o tym jak bardzo jest mu źle A przecież nie o to chodzi/ Chodzi o to,żeby dziecko zrozumiało, dlaczego tak robić nie może. Zakaz telewizji po tym jak po sobie nie sprząta, nic nie da. No bo ma wspólnego telewizja z zabawkami. Chodzi o naturalne konsekwencje zachowań dziecka. Wtedy dziecko nie myśli o sobie i swojej krzywdzie, ale o swoim złym postępowaniu. (i dlaczego tak nie należy postępować). Trzeba tylko chcieć i poświęcić temu czas. Bicie nie nauczy dziecka niczego. No, może oprócz strachu. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: zadajmy sobie podstawowe pytanie... 27.01.12, 16:24 A co w sytuacji gdy chce zrobić coś niebezpiecznego? Pozwolić mu , najwyżej poniesie konsekwencje np. porażenia prądem albo silnego przeziębienia gdy np. nie chce uparcie włożyć kurtki? Tak by to wyglądało. Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: zadajmy sobie podstawowe pytanie... 27.01.12, 16:39 gazeta_mi_placi napisała: > A co w sytuacji gdy chce zrobić coś niebezpiecznego? Pozwolić mu , najwyżej pon > iesie konsekwencje np. porażenia prądem albo silnego przeziębienia gdy np. nie > chce uparcie włożyć kurtki? Tak by to wyglądało. Nie. Po prostu tłumaczę,że musi założyć kurtkę, bo jest zimno i zachoruje. Jak płacze, trudno. Ja jestem dorosła i decyduję w ważnych kwestiach, założyć trzeba (niektórzy uważają,że w takiej sytuacji wypada dziecko wyprowadzić z domu, bez kurtki na mróz, bo za minutę jak mu się zrobi zimno, sam szybciutko zdecyduje się na założenie tej kurtki - może i skuteczne, ale jak dla mnie za duże ryzyko choroby). Dziecko popłacze, trudno,ale ja w takich sytuacjach (niebezpiecznych) jestem konsekwentna i płacz na mnie nie działa. Mówię dodatkowo swoim dzieciom,że dlatego chcę,żeby założyły te kurtki, bo je bardzo kocham i nie chcę,żeby im było zimno i żeby zachorowały. Takie bunty nie są długie, bo dzieci wiedzą,że akurat tu nic nie wskórają. Wszystko odbywa się bez krzyków, klapsów. No bo po co? I tak wychodzą w kurtkach. Kontaktów nie mam zasłoniętych, bo moje córy nie interesują się nimi (choć kiedyś tak i wtedy były zasłonięte). Małe dzieci są jeszcze głupiutkie i nie wiedzą co to jest prąd, póki same nie poczują go na skórze, więc skoro dziecko tak bardzo się nim interesuje i chce dotykać, to lepiej zasłonić. W kwestach bezpieczeństwa to ja, jako osoba dorosła, mam ostatnie zdanie. Ale bez wrzasków i bicia. Jeszcze raz mówię: da się. Zauważyłam też, że moje dzieci są spokojniejsze, jak ja jestem spokojna. Bywa,że tracę cierpliwość i krzyknę. Nikt nie jest doskonały . Widzę wtedy,że moje nerwy udzielają się dzieciom i miło nie jest . Jak ja jestem spokojna, one również. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: zadajmy sobie podstawowe pytanie... 27.01.12, 20:21 Ale co jeżeli macie umówioną wizytę w ważnej sprawie na konkretną godzinę (wyjazd, pociąg, odlot, wizyta w przychodni) a dziecko uparcie odmawia włożenia kurtki/butów, a czas leci? Co wtedy? Nawet jeżeli dana sytuacja się nie zdarzyła zawsze może być ten pierwszy raz gdy dziecko okaże się wyjątkowo uparte. I co wtedy zrobisz? Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: zadajmy sobie podstawowe pytanie... 27.01.12, 20:24 gazeta_mi_placi napisała: > Ale co jeżeli macie umówioną wizytę w ważnej sprawie na konkretną godzinę (wyja > zd, pociąg, odlot, wizyta w przychodni) a dziecko uparcie odmawia włożenia kurt > ki/butów, a czas leci? > Co wtedy? Nawet jeżeli dana sytuacja się nie zdarzyła zawsze może być ten pierw > szy raz gdy dziecko okaże się wyjątkowo uparte. I co wtedy zrobisz? sama założę dzieciakowi buty, biorę na kolana i zakładam, potem biorę na ręce i wychodzę (bez krzyków i awantur) - doprawdy, uważasz,że klaps spowoduje, ze dziecko się szybko ubierze? Pogadamy o tym, jak sama dzieci mieć będziesz Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: zadajmy sobie podstawowe pytanie... 30.01.12, 09:47 gazeta_mi_placi napisała: > Ale co jeżeli macie umówioną wizytę w ważnej sprawie na konkretną godzinę (wyja > zd, pociąg, odlot, wizyta w przychodni) a dziecko uparcie odmawia włożenia kurt > ki/butów, a czas leci? Nic. ubieram dziecko i wychodzę, albo nie ubieram tylko wsadzam do samochodu (nie umrze bez butów w aucie). Ale nadal nie widze powodu by karać. Kara w danym momencie tylko opóźni wyjście a kara za kilka godzin nie ma sensu. > Co wtedy? Nawet jeżeli dana sytuacja się nie zdarzyła Zdarzyła się nie raz. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: zadajmy sobie podstawowe pytanie... 30.01.12, 19:38 Ubierasz dziecko na siłę, stosując przemoc? Na siłę wynosisz do samochodu? To też przemoc fizyczna. Odpowiedz Link Zgłoś
bacha1979 Re: zadajmy sobie podstawowe pytanie... 30.01.12, 20:46 plątasz się gazetko. I nie wiem czy rżniesz głupa czy nawet nie musisz tego robić? Aha, zadałam Ci to pytanie już jakiś czas temu- Ciebie to bito w domu czy nie? Chyba nie doczekałam sie odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: zadajmy sobie podstawowe pytanie... 27.01.12, 16:39 gazeta_mi_placi napisała: > A co dają inne kary? Na przykład zakaz oglądania dobranocki, nie kupienie za ka > rę czegoś słodkiego czy loda, zakaz gry na komputerze albo wyjścia w atrakcyjne > miejsce? Tak samo nic. Unikanie takich kar i rozwiązywanie problemów innymi metodami trwa może dłużej i wymaga więcej wysiłku, ale przynosi lepsze skutki. Dziecko robi coś, lub nie robi po prostu, a nie dlatego, że czeka go kara lub nagroda. Nie ma też potem zjawiska spuszczenia ze smyczy, kiedy można już robić wszystko bo rodzice nie patrzą i kary da się uniknąć. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: zadajmy sobie podstawowe pytanie... 27.01.12, 20:15 Czyli "hulaj dusza - piekła nie ma" Można i tak, ale też do czasu, bo jednak większość nauczycieli ma system kar i nagród Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: zadajmy sobie podstawowe pytanie... 30.01.12, 09:45 No cóż. Ja rozumiem, że bardzo chcesz podyskutować, ale powinnas to robić bardziej inteligentnie niż udając, że nie rozumiesz, co się pisze i przekręcając wypowiedzi rozmówców. Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: zadajmy sobie podstawowe pytanie... 27.01.12, 14:39 zdaniem niektórych (tych, co klapsują świadomie) to taki enter, bez którego dziecko nie przyswoi sobie pewnych informacji. zdaniem innych (tych, co klapsują w afekcie), metoda opanowania dziecka i rozładowania wqrwu. dla mnie kompletnie bezsensowne działanie, okazanie słabości i poniżenie dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: zadajmy sobie podstawowe pytanie... 27.01.12, 14:44 Dla np. nastolatki poniżeniem może być nakaz zmycia makijażu przed pójściem do szkoły albo zakaz pójścia na imprezę na którą idą wszyscy jej znajomi. Też nie będziecie poniżać w ten sposób (bezklapsowy rzecz jasna-przykłady wyżej) swoje nastolatki i będziecie im pozwalać na wszystko? Skąd wiecie czy dziecko (klapsowane) czuje się poniżane? Przecież same (przynajmniej tak twierdzicie) ani nie dajecie klapsów własnym dzieciom ani same też nie dostawałyście klapsów od rodziców. Ja na przykład (mówię tylko za siebie oczywiście) nie czułam się upokorzona tym, że jak byłam niegrzeczna/nieposłuszna w końcu dostawałam klapsa. Co oczywiście nie oznacza że to było miłe, ale poniżeniem jednakowoż bym tego nie nazwała. Ani katowaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: zadajmy sobie podstawowe pytanie... 27.01.12, 15:19 gazeta_mi_placi napisała: > Dla np. nastolatki poniżeniem może być nakaz zmycia makijażu przed pójściem do > szkoły albo zakaz pójścia na imprezę na którą idą wszyscy jej znajomi. Podajesz bezsensowne przykłady. Co ma wspólnego bezsensowne bicie, które niczego nie nauczy ze zmyciem makijażu, przed pójściem do szkoły. Są pewne zasady,które należy stosować w życiu i które dzieci muszą egzekwować. Z nastolatką też trzeba rozmawiać. Naprawdę się da. Oczywiście może się pogniewać, potupać nogami, ale makijaż musi zmyć, bo do szkoły się po prostu nie chodzi umalowanym. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: zadajmy sobie podstawowe pytanie... 27.01.12, 20:12 Nazwano klapsy poniżaniem dzieci, a poniżanie jest zdaniem matek złe. Z każdego dziecka wyrasta nastolatek/nastolatka. Zatem podaję przykład, że dla nastolatki poniżeniem będzie np. nie pójście na wyjątkowo atrakcyjną imprezę na której będą "wszyscy", skoro rodzic chce uniknąć poniżania dziecka to chyba będzie chciał uniknąć poniżania także starszego dziecka (nastolatka)? Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: zadajmy sobie podstawowe pytanie... 27.01.12, 20:30 gazeta_mi_placi napisała: > Nazwano klapsy poniżaniem dzieci, a poniżanie jest zdaniem matek złe. Z każdego > dziecka wyrasta nastolatek/nastolatka. Zatem podaję przykład, że dla nastolat > ki poniżeniem będzie np. nie pójście na wyjątkowo atrakcyjną imprezę na której > będą "wszyscy", skoro rodzic chce uniknąć poniżania dziecka to chyba będzie chc > iał uniknąć poniżania także starszego dziecka (nastolatka)? Mylisz pojęcia. Jakim cudem nauczenie dziecka szacunku do nauczyciela i egzekwowania zasad panujących w szkole, jest jego poniżeniem ??? Obiektywnie spójrz na to wszystko, a nie z punktu zbuntowanego nastolatka. Odpowiedz Link Zgłoś
belle_amie dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 15:10 Fragmenty Przypowieści Salomonowych mówią o karceniu, wiem, że Biblia może nie dla wszystkich jest autorytetem, dla mnie jest i pewnie znajdzie się kilka jeszcze osób, które moje zdanie podzielają. Nie piszę tego po to by usprawiedliwiać ludzi, którzy maltretują swoje dzieci ale dlatego, że ktoś mądrzejsze od nas wymyślił pewien system wychowywania i pouczania dzieci. Biblia najnowszy przekład wyd. Świętego Pawła Przyp.Sal. 13:1 "Syn jest mądry, gdy ojciec go karci, ale szyderca nie słucha upomnienia" Przyp.Sal. 23:12-14 "Skłoń swe serce do karności, a uszy nadstaw na słowa pouczenia. Nie skąp chłopcu kary, bo kiedy uderzysz go rózgą, nie umrze. Zadasz mu ból, ale jego życie uchronisz od krainy umarłych." Moja mama mi kiedyś powiedziała (nie biła nas jakoś strasznie często, zawsze wiedziałam, że sobie zasłużyłam), że nie raz ją serce bolało jak mi dawała klapsa ale wiedziała, że jak raz za coś dostanę to zapamiętam. Mama zawsze dużo z nami rozmawiała, dużo tłumaczyła i nie zastępowała "rozmowy - klapsami" ale zdarzało się, że naprawdę dałyśmy w tyłek. Mimo to uważam, że jakiś większych uszczerbków na psychice nie mam a jak są to z innych powód ale nie dlatego, że parę razy dostałam w tyłek. Teraz przez ten trend "nie bicia" doszło do jakichś paranoi. To jest wg mnie tylko i wyłącznie trend i niestety tym naprawdę bitym i maltretowanym dzieciom nie wiele pomaga. Wszystko zmierza do tego, że w Polsce niedługo dzieci dla jaj będą mogły zadzwonić na policję i powiedzieć, że się ich bije bo nie pozwoliło się wyjść do koleżanki czy kolegi..a to nie jest moim zdaniem normalnie. Do 18 roku życia jest się za dziecko odpowiedzialnym i odpowiada się za jego czyny, więc proces wychowania powinno się zostawić rodzicom. Bo to chyba każdy rodzic wie najlepiej jaka metoda działa na jego dziecko, czasami wystarczy jedno słowo a czasami trzeba dać w tyłek by młody człowiek czegoś się nauczył. Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 15:24 Belle_amie, ale my mówimy o tym,że te klapsy nie są zupełnie potrzebne i nic nie dają w wychowaniu dziecka. I nie mówię tu o tzw bezstresowym wychowaniu, ale o stosowaniu naturalnych konsekwencji zachowań dzieci. Bo tylko one czegoś uczą. Bicie do wychowania jest niepotrzebne. Nawet te małe z pozoru klapsy. No bo tak naprawdę po co to robić? Tylko niepotrzebne nerwy (dla nas, rodziców również). A więc nie chodzi o demonizowanie klapsów, ale o wykazanie,że to na niewiele się zda. Odpowiedz Link Zgłoś
belle_amie Re: dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 16:58 Ja rozumiem. Sama staram się unikać klapsów, szczególnie w sytuacjach kiedy wynikają z mojej bezsilności ale wkurza mnie trochę popadanie w skrajności, że jak ktoś daje klapsy to jest od razu wyrodnym rodzicem, wg tak nie jest a przy najmniej każdą sytuację trzeba oceniać osobno, bo jeżeli ktoś leje dziecko z byle powodu to widać to też nie fajnie. Wszystko też zależy od podejścia jakie ktoś ma. Ja czasami daję moim chłopakom klapsy, raczej mało bolesne bo w pampersa ale wtedy kiedy albo jak coś zrobili i się wydurniają i nie da się im ni przekazać słownie to daję tak na opamiętanie albo jak zrobią coś naprawdę niedozwolonego o czym 50 razy w ciągu godziny mówiła. Też nie ma reguły, bo jeżeli coś nie jest warte zachodu to nie widzę sensu dawania tego klapsa ale ja widzę, że w kluczowych sytuacjach to skutkuje tak jak powinno. Natomiast wiem, że nie u każdego to tak działa, koleżanki syn sobie nic z tego nie robi i jedyne co to bije swoją siostrę, moi chłopacy jakoś tak na wzajem się nie biją..raczej całują;P Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 17:06 belle_amie napisała: > Ja rozumiem. Sama staram się unikać klapsów, szczególnie w sytuacjach kiedy wyn > ikają z mojej bezsilności ale wkurza mnie trochę popadanie w skrajności, że jak > ktoś daje klapsy to jest od razu wyrodnym rodzicem ja tak nie napisałam można kochać nad życie swoje dziecko, chcieć dla niego jak najlepiej, a jednak właśnie z bezsilności, bezradności, złości, zmęczenia stracić cierpliwość - zdarza się,nikt nie jest doskonały chodzi tylko o zrozumienie,że klapsy są bez sensu, nie wychowują zupełnie Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 20:06 Same klapsy oczywiście nie wychowują tak jak nie wychowują same tylko kary np. zakazu oglądania dobranocki, same tylko tłumaczenia że tak nie wolno itp. To tylko jeden z wielu elementów wychowania. Odpowiedz Link Zgłoś
mozyna Re: dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 17:33 batutka napisała: ale my mówimy o tym,że te klapsy nie są zupełnie potrzebne i nic ni > e dają w wychowaniu dziecka. I nie mówię tu o tzw bezstresowym wychowaniu, ale > o stosowaniu naturalnych konsekwencji zachowań dzieci. wychowanie dziecka oparte jedynie na nauralnych konsekwencjach nie ma prawa bytu, juz o tym bylo klepanie dziecka po pupie z byle powodu nic nie wnosi do wychowania ale byli i tacy, co dostali w zyciu klapsa raz lub dwa odnosnie znaczacej i waznej sprawy i tyle wystarczylo, "wychowalo" ich to w odniesieniu do tamtej konkretnej sytuacji Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 17:43 mozyna napisała: > wychowanie dziecka oparte jedynie na nauralnych konsekwencjach nie ma prawa byt > u, juz o tym bylo a kto pisze,że wychowanie ma być oparte jedynie na naturalnych konsekwencjach pisałam już o tym wcześniej Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 16:41 belle_amie napisała: > Fragmenty Przypowieści Salomonowych mówią o karceniu A nie ma tam przypadkiem o kamienowaniu niewiernych kobiet i ucinaniu rąk złodziejom? Czemu tak wybiórczo stosować Biblię? Odpowiedz Link Zgłoś
belle_amie Re: dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 16:48 Prawa o których mówisz dotyczyły zakonu ale zakon zniósł Pan Jezus przychodząc na Ziemię. Ja nie cytuję tych fragmentów dlatego, żeby usprawiedliwiać ale wg mnie każdy stosuje taką metodę wychowawczą jaką chce i jaką uważa za skuteczną. Metoda karania, także cielesnego nie jest w Biblii potępiana. Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 17:09 belle_amie napisała: > Prawa o których mówisz dotyczyły zakonu ale zakon zniósł Pan Jezus przychodząc > na Ziemię. > Ja nie cytuję tych fragmentów dlatego, żeby usprawiedliwiać ale wg mnie każdy s > tosuje taką metodę wychowawczą jaką chce i jaką uważa za skuteczną. Metoda kara > nia, także cielesnego nie jest w Biblii potępiana. > ale też jest powiedziane: "kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień" Odpowiedz Link Zgłoś
belle_amie Re: dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 17:19 tylko to chyba nie było w kontekście wychowywania Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 17:24 belle_amie napisała: > tylko to chyba nie było w kontekście wychowywania oj tam, o tam, dopasować można do wszystkiego Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 17:53 Jak to nie w wychowawczym, było w kontekście kary za nieodpowiednie zachowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 17:52 Jeszcze było coś jak: Kochaj bliźniego jak siebie samego, czy jakoś tak Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 17:51 belle_amie napisała: > Prawa o których mówisz dotyczyły zakonu ale zakon zniósł Pan Jezus przychodząc > na Ziemię. Bardzo zgrabna wymówka. Trochę taka faryzejska... Odpowiedz Link Zgłoś
belle_amie Re: dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 18:48 Nie jest to wymówka, tylko Pan Jezus dał "coś" zamiast zakonu, oparł się na głównym przykazaniu nowego testamentu odnoszącego się właśnie do miłości bliźniego. Tamte kary były za złamanie praw zakonu, czyli m.in. 10 przykazań. Nie ma to jednak nic wspólnego z wychowywaniem dzieci bo to jest coś innego. Proces wychowywania należy od zawsze do rodziców i oni są za swoje dziecko odpowiedzialni, też za to jakim człowiekiem zostanie. Nie twierdzę, że jak tak jest napisane to tylko tak trzeba postępować i koniec kropka. Każdy powinien mieć prawo wyboru i dostosowania metod do własnego dziecka. Dla mnie te wersety są dowodem na to, że Pan Bóg pochwala karcenie jako metodę wychowawczą, nawet cielesne. Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 20:02 belle_amie napisała: > Nie jest to wymówka Daj już spokój. Chcesz być rozgrzeszona z tego co robisz to szukaj usprawiedliwienia w konfesjonale, to jest poza moją kompetencją. A moje prywatne zdanie znasz. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 20:10 Nikt Tobie nie nakazuje abyś karała swoje dzieci klapsami, zatem i Ty nie nakazuj innym jak mają wychowywać swoje dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: dla wierzących i nie tylko 27.01.12, 20:58 Może jednak odpowiesz mi na tych kilka pytań, które Ci zadałam? Tobie nie zamierzam dyktować jak masz wychowywać swoje dzieci. Z tego prostego powodu, że ty ich nie masz. Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Re: dla wierzących i nie tylko 30.01.12, 15:18 ale to prawda. Moze tylko zbyt "biblijnie" niewierzacej podana. Jezus Chrystus zniosl zakon (prawo Starego Testamemntu, gdzie i karanianiu i o kamieniowaniu). Jezus przyniosl Wielka Nowne - kochaj blizniego. Zakazal kamienniowac - przypowiesc o kamieniowaniu. Jadal z nieczystymi, Joschima - nauka Chrystusa jest taka jak twoja - szanuj i kochaj. A Stary Testament, ktory chrzescijan nieobowiazuje, nakazywal bic i zabijac..... Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: dla wierzących i nie tylko 30.01.12, 16:27 ponponka1 napisała: > Joschima - nauka Chrystusa jest taka jak twoja - szanuj i kochaj. 1. Nie przekręcaj mojego nicka. 2. Nie musisz mi wykładać Nowego Testamentu, bo sugerując, że jestem osobą niewierzącą a przy okazji nieobeznaną trafiasz jak kulą w płot. Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Re: dla wierzących i nie tylko 30.01.12, 15:29 belle_amie napisała: Metoda kara > nia, także cielesnego nie jest w Biblii potępiana. Piszesz to zarza pod tym jak napisalas, ze Jezus zniosl zakon. Wiec napisz wyarznie - chrzesciajan ST nieobowiazuje - jest TYLKO i WYLACZNIE swietym pismem. Prawo chrzescijan jest podane w NT - gdzie wyarznie jest napisane by szanowac swoja zone. W NT nie znajdziesz slowa o karaniu, biciu, kamieniowaniu.....jako metodach wychowywania spoleczenstwa (bo ST testamet byl swego rodzaju poradnikiem jak zyc dla Zydow). W pierwszych latach po smierci Chrystusa byl konflikt miedzy chrzesciajanimi nawroconymi z judaizmu a tymi z poganstwa o to czy ci drudzy musza sie stosowac do prawa starotestamentowego. Odpowiedz Link Zgłoś
ponponka1 Re: dla wierzących i nie tylko 30.01.12, 15:37 www.chrystus.com.pl/lekcje/tem_c06.htm Odpowiedz Link Zgłoś
saguaro70 Re: Klapsy- wyrodna matka ? 30.01.12, 09:33 Do wszystkich forumowiczów. Piszecie tak cukierkowo, że nie dajecie klapsów, aż robi mi się niedobrze. Ja nie znam rodzica, który nie dałby klapsa swojemu dziecku. Moje dziecko też dostało w tyłek. Ostatni raz bardzo dawno temu. Dziś nie ma potrzeby. Twoje dziecko je 3 śniadania? No, dajże spokój. Jak zobaczysz, że grymasi to odstaw go od posiłku i przestań cudować. Dziecko samo się nie zagłodzi. Jak będzie wrzeszczał to wyjdziesz , albo zaprowadzisz małego do jego pokoju. Ile wrzeszczy? Moje dziecko potrafiło 4 godziny. Wszyscy przetrzymaliśmy. Dziś też ma takie fazy, ale trwają godzinę. Prowadzę do pokoju dziecinnego i tam się drze. Jak wyjdzie- pod pachę i znowu siedzi u siebie. Ja kkrzyknę nie mam żadnych wyrzutów sumienia, bo dlaczego? Nie chce wyjść na spacer? To zostańcie w domu. Po co się szarpać. Nic się nie stanie jak posiedzi w domu dzień, dwa. Dzieci tak jak dorośli nie zawsze mają ochotę na zabawę czy spacery. > Pytam wzystkie mamy.... Zapewniam Cię, że inne mamy robią to co Ty. Tylko walą ściemę, żebyś się kijowo poczuła. Idelane są wszystkie, ale na pokaz. W domu jest inaczej. Pozdrawaim cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
joshima Re: Klapsy- wyrodna matka ? 30.01.12, 09:48 saguaro70 napisała: > Ja nie znam rodzica, który nie dałby klapsa swojemu dziecku. Zapraszam na kawę i ciastko w celu zapoznania się. Odpowiedz Link Zgłoś
bacha1979 Re: Klapsy- wyrodna matka ? 30.01.12, 20:51 Do wszystkich forumowiczów. Piszecie tak cukierkowo, że nie dajecie klapsów, aż > robi mi się niedobrze. Ja nie znam rodzica, który nie dałby klapsa swojemu dzi > ecku. A ja owszem znam kilkoro.W tym moich rodziców, którzy wychowali nas bez bicia. Nas tzn. mnie i mojego brata bliźniaka. Dało się. Ja tez nie stosuje klapsów, wyobraź sobie. Zapewniam Cię, że inne mamy robią to co Ty. Tylko > walą ściemę, żebyś się kijowo poczuła. Idelane są wszystkie, ale na pokaz. W d > omu jest inaczej. Od niestosowania przemocy do idealności droga bardzo daleka, dziwne, że brak przemocy utożsamiasz z ideałami. Brak przemocy to minimum wychowawcze. I jeszcze- kurcze w jakim ty środowisku się obracasz, że nie znasz NIKOGO kto nie bije dziecka?? Odpowiedz Link Zgłoś
the-crawl Re: Klapsy- wyrodna matka ? 31.01.12, 10:40 zachowanie dziecka które opisujesz jest mi dosyć dobrze znane ( nie mam tylko drugiego dziecka) ja i mąż od początku, kiedy synek ok 14 m. zycia zaczął urządzać nam pokazy siły i nie nie nie ustaliliśmy metodę, która zaczęła szybko się sprawdzać, dokładnie kiedy zaczyna mówię mu spokojnie( chociaż czasami kiedy mnie walnie w twarz aż się gotuje w srodku) że teraz zaprowadzę go do jego pokoju posadzę go na łóżeczku i tam ma sobie posiedzieć przemyśleć swoje zachowanie, może pokrzyczeć i popłakać ale może do mnie przyjść dopiero kiedy się wyciszy, uspokoi bo nie chcę na niego krzyczeć i się z nim kłócić, mama sama musi się teraz wyciszyć i tak go w pokoiku zostawiam. początkowo darł się długo jak opętany, rzucał po łóżku przychodził do mnie więc go przytulałam i znów mówiłam, że ma się uspokoić i wtedy może do mnie wrócić i chociaż serce mi pękało to w końcu rezultaty przyszły i teraz czasem już sam chodzi do pokoiku, żeby się wywrzeszczeć i uciszyć a jak zaczyna pytam czy chce pójść do siebie popłakać i zazwyczaj mówi "nie" zaczyna się sam śmiać i jest znowu ok. tak jak ktoś zauważył wymaga to pracy nad sobą przede wszystkim, bicie i krzyki to objaw twojej bezsilności, przemęczenia i nerwów nie efekt zachowania dziecka sama wiem bo nie raz byłam na skraju cierpliwości ale zaciskałam zęby i robiłam co trzeba.życzę dużo cierpliwości i konsekwencji w działaniu Odpowiedz Link Zgłoś